Informacje

  • Wszystkie kilometry: 164018.56 km
  • Km w terenie: 2858.65 km (1.74%)
  • Czas na rowerze: 350d 18h 31m
  • Prędkość średnia: 19.45 km/h
  • Więcej informacji.
button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Sobota, 6 kwietnia 2013

Żółta koparka w Klaudynie

Ostatni raz jeździłem 27 marca, potem Święta, potem na pogodę się obraziłem, ale dziś już nie wytrzymałem. Nic to, że temperatura daleka od wiosennej, ale nie padało i jezdnie tez prawie suche. No to się od-obraziłem, tylko dlas pewności przykręciłem chlapacz własnej roboty i wyruszyłem w drogę. Zamierzałem wyruszyć na północ a wrócić od zachodu, żeby ładny ślad się zrobił na mapie.:)
Nad Wisłą o jeździe DDR nie ma co marzyć, zresztą założyłem sobie przed wyjazdem - żadnego śniegu, ani pośniegowego błota! Jechałem sobie razem z samochodami, aż natrafiłem na ten parkan po prawej, a że był długi, to zatrzymałem się celem sprawdzenia, co on tak właściwie odgradza.

Do przystani pasażerskiej, tamtędy...Na statek, słuzbowo © yurek55

Remont nabrzeża w tle Centrum Stomatologii na Nowym Zjeździe © yurek55

Płot jaki jest, każdy widzi. Ten odgradza Wybrzeże Gdańskie od Wisły © yurek55

Teraz Wy tez już wiecie, co jest za tym płotem:)

Przed Centrum Olimpijskim ukazała się moim oczom czarna droga dla rowerów, chciałem być przepisowy i przejechałem może z 200 metrach. Niestety ten widok skutecznie mnie wyleczył z dalszej jazdy "nadwiślańskim szlakiem rowerowym", wolałem zawrócić i pojechać Gwiaździstą i Podleśną do Marymonckiej.

Droga dla rowerów - okolice Centrum Olimpijskiego © yurek55

Ponieważ znudziło mi się miasto wybrałem kierunek na Mościska, potem pętla przez Klaudyn, Janów, Kwirynów itd., aż wjechałem od strony Latchorzewa na rozkopaną nadal Górczewską.

Żółta koparka w Klaudynie czeka na wiosnę © yurek55

Sen zimowy © yurek55

Ulica Witolda Lutosławskiego, Klaudyn, oczekuje na przebudzenie żółtej koparki © yurek55

Mój trendsetterski chlapacz spisał sie doskonale © yurek55

Pętla w Klaudynie była nie do końca zamierzona, pojechałem jak pokazywał znak, aż dojechałem do końca objazdu. Sensu w tym za grosz, ale za to znalazłem żółtą koparkę.:) I drewnianą chałupę na ul. Ciećwierza 39 wyglądającą jakby miała 100 lat. Ale zdjęcia nie zrobiłem, może innym razem.
Jechało się dobrze i szybko, pogoda bez szału, ale więcej niż akceptowalna.
PS. Tytuł inspirowany blogiem lavinki
  • DST 47.00km
  • Czas 02:17
  • VAVG 20.58km/h
  • Temperatura 3.9°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 5 kwietnia 2013 Kategoria Pływanie

19. Basen 100 w 70, czyli 2,5 :)

Koniec tygodnia, na rowerze konsekwentnie nie jeżdżę, ale coś ze sobą robić trzeba. O 8:19 basen niemal pusty, ci, co przed pracą pływają, już wyszli, szkoły, ani przedszkola jeszcze nie przyszły. Wybrałem całkiem pusty skrajny tor i jak zwykle w stałym, równym tempie - od ściany, do ściany. Po 30 długościach zerknąłem na zegar, była 8:40, czyli utrzymany czas na poziomie 7 minut, na 10 długości basenu. Ktoś pojawił się moim torze, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało, zresztą dziewczyna ta, więcej rozmawiała ze swoim chłopakiem na torze obok, niż pływała. A generalnie nie tarasowała mi drogi, nie musiałem jej wyprzedzać, zawsze uprzejmie czekała aż dopłynę do ściany i dopiero ruszała za mną, pełna kultura. O dziewiątej przyszły dzieciaki z przedszkola na naukę pływania. Zmieniłem tor, a tam podobnie, pomimo dwóch innych pływających osób, nie było żadnych utrudnień, zatrzymań ani zmian tempa. Po 2 kilometrach znów na zegar spojrzałem, była 9:15, a ja nadal nie czułem zmęczenia,tłoku na torze nadal nie było, więc postanowiłem jeszcze 20 długości zrobić. Płynąłem, płynąłem i patrzyłem jak na torze obok wyprzedzają mnie wszyscy, nawet dziewczyny płynące "żabką". To zresztą dla mnie nic nowego, bo to stały element, a pomimo tego, stały powód do zastanawiania i pewnego niedowierzania. Dlaczego oni wszyscy są szybsi ode mnie? Dlaczego płynąc kraulem jestem wolniejszy od nich? (No może z wyjątkiem seniorów i seniorek z Klubu Złotego Wieku, ale to inna liga pływacka). A tak to po prostu jest z tym moim pływaniem, jestem słaby stylowo i szybkościowo, nadrabiam to wytrzymałością i uporem. Nawet jak czasem chcę podkręcić tempo, to i tak przy brzegu muszę odpoczywać i łapać oddech. Dlatego bez szaleństw, spokojnie, metodycznie przemierzam kolejne długości basenu i co dziwne..., lubię to robić:) Dobrze mi z tym, lubię zmęczenie i ociężałość po wyjściu z wody, choć dziś po raz pierwszy - pewnie z uwagi na dystans - skurcz w stopę łapał. Dałem radę jakoś do końca dociągnąć, tylko podciągnąć się z wody i wyskoczyć na brzeg już nie zdołałem. Musiałem do drabinki dopłynąć żeby wyjść, znaczy, byłem nieźle wypompowany. Przy wyjściu musiałem dopłacić 2,50 zł za przekroczenie limitu czasu, co razem daje wydatek poranny osiem złotych pięćdziesiąt groszy, co bez wątpienia jest najniższą ceną w Warszawie za tyle pływania. Nawet biorąc pod uwagę zniżkę, jaką mam. A jutro chyba jednak pomimo wszystko R O W E R !
A tytułowe 100 w 70 oznacza, sto długości w siedemdziesiąt minut.
  • Aktywność Pływanie
Czwartek, 4 kwietnia 2013 Kategoria Bez wyjazdu

Nie jeżdżę, jestem obrażony na zimę.

W Warszawie od rana pada śnieg i zamienia się natychmiast w błoto i wodę. Jazda w tych warunkach wymaga ogromnego poświęcenia i z przyjemnością nie ma nic wspólnego. Jak ktoś musi jeździć rowerem, to wyrazy współczucia, jeśli ktoś nie musi, a jeździ - duży szacun. Ja nie jeżdżę, obraziłem się na pogodę i mam nadzieję na wzajemność. Niech się też obrazi i sp.....la.:)
Warszawa, Grójecka róg Banacha © yurek55
Grójecka/Banacha chodnik © yurek55
Grójecka Warszawa Ochota © yurek55
Winnicka/Grójecka Warszawa Ochota © yurek55
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 kwietnia 2013 Kategoria Pływanie

18. Basen 2 km. Manifest anty-zimowy.:)

Obraziłem się na pogodę i już! To była moja pierwsza zima na rowerze: jeździłem i w grudniu i w styczniu i w lutym i w największe mrozy i w śniegu, błocie i wodzie. Marzły mi ręce, nogi, lodowaty wiatr masakrował twarz, ale wiedziałem, że "jest zima, to musi być zimno". Teraz przyszła wiosna,m jest kwiecień, a za oknem śnieg, mróz i zawieja. To ja pi.....e takie na ramię broń, nie jeżdżę! To symbol obywatelskiego nieposłuszeństwa, mój prywatny sprzeciw przeciwko temu, co dzieje się z pogoda w Polsce. Howgh!
W zamian poszedłem sobie popływać, tam jest ciepło, przyjemnie i też można pracować nad zdrowiem i kondycją. A jakbym miał trenażer w domu, to na złość wszystkim talibom rowerowym bym sobie kręcił i wpisywał kilometry...:)))
Czas - 1h
Vśr. - 2km/h,
Temp.wody = 28°C
Satysfakcja i zadowolenie - 100%

Zdjęcia prima-aprilisowe

Samochody pod śniegową pierzynką © yurek55

Moja ulica śniegiem przyprószona... © yurek55

Drzewa w zimowej szacie © yurek55

I dzisiejszy obrazek:
Odśnieżanie dachów © yurek55
  • Aktywność Pływanie
Piątek, 29 marca 2013 Kategoria Pływanie

17.Basen. 1500

Dwa tygodnie przerwy w pływaniu, bo trochę czasu brakowało, a jeszcze bardziej, chęci. Potem, jak już chciałem pójść, to okazało się, że w całym domu nie mogę znaleźć swoich basenowych rzeczy: czepka, okularów i spodenek. Ponieważ na basenie nikt ich nie oddał do szatni, w skrytości liczyłem, że gdzieś odnajdą się w domu w jakimś dziwnym miejscu. No ale niestety, szukałem nawet w zamrażalniku i nic, kamień w wodę!:) W sumie to czepka mi tylko szkoda, bo to pamiątka po dniu, w którym zdobywałem specjalną kartę pływacką w Augustowie. W zimny, sierpniowy dzień, w wodzie o temperaturze 16 stopni, przepłynąłem jezioro Necko w obie strony, w asyście ratownika w łódce odzianego w czapkę, polar i spodnie. Pamiętam, że jak wyszedłem z wody, to jeszcze przez godzinę nie mogłem drgawek opanować i to pomimo gorącego prysznica i ubrania się we wszystko co miałem w pokoju.
Do tej karty otrzymywało się specjalny żółty czepek i stąd mój sentyment do tego kawałka lycry.

................

Dziś nie miałem zbyt wiele czasu, więc przepłynąłem swoje 1500 metrów i wynikiem 29 kilometrów, zakończyłem pierwszy kwartał tego roku. A wszystkim czytającym, życzę Wesołych Świąt!!!

  • Aktywność Pływanie
Środa, 27 marca 2013

Na Bródno przez Łomianki, czemu nie?

Jak pisałem wczoraj, musiałem pojechać na Bródno po zostawiony w warsztacie dowód rejestracyjny. Dumałem cały wieczór którędy pojechać żeby kółko wyszło, tzn. żeby ślad się nie krzyżował. No i drugi warunek - jeszcze ważniejszy - żeby było ponad 51 kilometrów. Jeden i drugi warunek został spełniony, choć nie było łatwo. Pogoda dziwna, słońce świeciło i nawet dawało ciepło, ale niestety to ciepło niwelował lodowaty wiatr wiejący prosto w gębę. Odkryłem jednak wielką zaletę takiego wiatru. Otóż dzięki niemu mogłem przeżywać chwile wielkiej przyjemności wtedy, gdy zmieniałem kierunek jazdy i wtedy on nie mroził mi ryja, a i prędkość rosła o przynajmniej 25%.:) Mówię wam, co za ekstaza!
A co do warunków drogowych, to jezdnie suche, chodniki też, drogi dla rowerów, oczywiście również.
DDR na ul. Bitwy Warszawskiej 1920 roku (d. Wery Kostrzewy) © yurek55
Zima trzyma! Park przy Dworcu Zachodnim. © yurek55

Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich na Woli. © yurek55
Zaraz obok tego kościoła w parku im. Powstańców Warszawy przejechałem alejką pokrytą mocno ubitym, zlodowaciałym śniegiem. Miałem tam okazję do spektakularnej gleby na oczach młodych mam z pociechami w wózkach, nie dałem im jednak tej satysfakcji. Jak się później okazało, nie była to ostatnia okazja, ale o tem, potem. Tymczasem dojechałem do Lazurowej, tam na skrzyżowaniu z Górczewską nadal odcinek nieprzejezdny, to już chyba się nigdy nie skończy. W Łomiankach pierwszy raz przejeżdżałem obok nowego Auchana, nie sądziłem, że to taki olbrzym i parking do tego też ogromny. A do tego w szczerym polu, a dojazd prowadzi przez las, przynajmniej z tej mojej strony. Dojechałem w końcu do Mostu, ścieżki dojazdowe w śniegu, a podjazd na górę w lodzie, wodzie i piasku:) Zjazd na Tarchomin dał mi drugą okazję do wywrotki, całe szczęście, że na hamulcach zjeżdżałem. W pewnym miejscu było kilkanaście (kilkadziesiąt?) metrów lodu, spod którego gdzieniegdzie prześwitywała kostka bauma, a do tego trochę wody i piasek co został po zimie. Bujnęło mnie tam nieźle, ale utrzymałem równowagę, uratowała mnie tylko ostrożność. Przy większej prędkości leżałbym jak nic. Za to piasek i woda ubłociły mi plecak i ubranie, bo chlapacz już zdjąłem. Wszędzie sucho, a tam się uświniłem.
Barierka, Wisła i Tarchomin © yurek55
Most Gdański, a w dole rzeka Wisła © yurek55
Na mapie widać, że dobrze zaplanowałem sobie trasę, a i kilometrów przejechałem tyle, ile potrzeba. Tylko przy Placu Narutowicza musiałem skręcić i trochę nadłożyć drogi, bo by chyba zabrakło:) Przed Świętami już jeździł nie będę, więc wykorzystałem ostatnią okazję, by pierwszy kwartał 2013 zakończyć wynikiem 1001 kilometrów, fanfary! Dziękuję.
  • DST 52.00km
  • Czas 02:55
  • VAVG 17.83km/h
  • Temperatura 3.2°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 marca 2013

Dwie wycieczki, druga po ciemku

Dziś miałem bardzo dobre powody do pojechania rowerem i musiałem to wykorzystać. Bo ostatnio jakoś mi się nie chce...
Tak więc pierwsza wycieczka na Jana Pawła i do Decathlonu, kupić okulary pływackie i czepek, bo ten Niemiec gdzieś tak schował cały mój komplet basenowy, że od ponad tygodnia znaleźć nie mogę.

Trasa rejestrowana przez endomodo
Dorabianie kluczy u szewca © yurek55
Śnieg topnieje i stopnieć nie może © yurek55
Słońce ostro świeciło ale temperatura tylko 3 stopnie. Prędko ten śnieg nie zniknie jeśli wiosna poważnie za to się nie weźmie. Tak samo i na Ursynowie, jeśli słońce nie daje rady, to jak mają dać radę służby miejskie?
DDR na ul. Rotmistrza Pileckiego © yurek55
To już druga, popołudniowa wycieczka, tym razem do pracy. Otrzymałem propozycję nie do odrzucenia, zatrudnienia jako babysitter.:) Jadąc trochę dłuższą drogą zrobiłem na wiadukcie to zdjęcie. Od grudnia, kiedy to jechałem dołem, nic się nie zmieniło na tym odcinku.
Południowa obwodnica widok z wiaduktu ul. 17 Stycznia © yurek55
Wracałem do domu wieczorem oświetlony jak choinka, batmani denerwują mnie i jako kierowcę samochodu i jako rowerzystę. Dobre, widoczne oświetlenie rowerzysty to podstawa bezpieczeństwa. Jechało się bardzo dobrze, wiatr nie przeszkadzał tak jak w dzień, ruch na ulicach mniejszy, czyli same pozytywy. A jutro wycieczka na Bródno po odbiór dowodu rejestracyjnego, który zapomniałem zabrać z warsztatu samochodowego. Jak ten Niemiec się nazywa?
  • DST 49.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 19.60km/h
  • Temperatura 0.5°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 23 marca 2013

Sobota w słońcu i siarczystym mrozie.

Rano spojrzałem na termometr, pokazywał minus 10 stopni, ale słoneczko ładnie świeciło, niebo bez jednej chmurki, trzeba jechać, pomyślałem. Ubrałem się zimowo, nawet pod kask kominiarkę na głowę włożyłem i w drogę. Jezdnie suche, ruch mały, jak to przy sobocie, tylko wiatr pizgał syberyjski, że ledwie 15 - 17km/h dawałem radę wyciągnąć. Sądzę, że odczuwalna temperatura była gdzieś koło minus 20, a przynajmniej ja tak ją odczuwałem. Ale nie wymiękamy, bo...

...no właśnie.
Tak więc jechałem, jechałem, jechałem, aż dojechałem do miejsca gdzie musiałem przemieścić się w pionie. I tu się chwilkę zatrzymałem, bo prawdę mówiąc musiałem złapać oddech, jak już wniosłem swój rower na górę. A przy okazji zrobiłem te zdjęcia, bez głębszego namysłu i pomysłu, ot, żeby było wiadomo, że tam byłem?
Wiadukt ul. Mickiewicza, Warszawa © yurek55
DDR na wiadukcie © yurek55
Dużo później, jak już zatoczyłem kółko i wracałem, zobaczyłem na Powstańców, że mój serwis rowerowy jest otwarty. Wstąpiłem na chwilkę, coby mi przednią przerzutkę podregulowali, bo łańcuch na osłonkę blatu wpadał czasem. Potem jeszcze krótka wizyta w Castoramie, a że trochę brakowało kilometrów na liczniku, pojechałem ciut dalszą drogą i dzięki temu mam tych kilometrów równo 900. V max na zjeździe pod torami na Dźwigowej. Dziękuję za uwagę.:)
  • DST 32.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 19.01km/h
  • VMAX 38.00km/h
  • Temperatura -10.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 marca 2013

Samochód vs. rower

Dziś dzień zacząłem od jazdy samochodem na Ursynów i z powrotem. Rano wszyscy mieszkańcy tej miłej skądinąd dzielnicy jadą do pracy do Śródmieścia i dalej, gdzie tam komu wypada. Dlatego jazda w tamtą stronę nie sprawiała mi żadnych kłopotów, jechałem przecież "pod prąd" głównego ruchu migracyjnego. Z powrotem miałem do przejechania 10 km do Hotelu Gromada przy 17 Stycznia i na miejscu musiałem być o 10, a żadne spóźnienie nie mogło wchodzić w grę, nawet najmniejsze. Wyruszyliśmy więc o 8.30, by mieć zapas czasu i po G O D Z I N I E !!! jazdy, już byliśmy na miejscu. Średnią łatwo obliczyć - 10km/h, to moja prędkość poruszania się w dzisiejszy poranek. Wczoraj podobno było gorzej, bo śnieg padał...
Ale zdążyliśmy :)


Tak że po powrocie do domu, jazdy samochodem miałem już serdecznie dość. Postanowiłem zatem do kolejnych zadań użyć innego środka transportu, przebrałem się za rowerzystę i pojechałem ponownie na Wołoską. Bez problemu załatwiłem zaległą sprawę i pojechałem do Decathlonu załatwić wprasowankę na t-shirt. Ponieważ robili problemy z terminem, a mnie potrzebne było na już, pojechałem dalej i prawie pod domem znalazłem punkt, gdzie za godzinę mogłem przyjść po odbiór.



Jazda rowerem, pomimo nieco mokrych jezdni, częściowo zabłoconych, a częściowo zaśnieżonych ścieżek rowerowych, niezbyt sprzyjającej pogody, dała mi więcej przyjemności, więcej radości, niż poranne pokonywanie korków w samochodzie. Niestety nie wszędzie i nie zawsze rower się sprawdza jako środek transportu, szczególnie gdy do przewiezienia jest jakiś bagaż. Nie jestem eko-terrorystą, rowero-terrorystą ani nikim podobnym, dlatego uważam, że rowery i samochody na ulicach powinny żyć w pokojowej koegzystencji. Obie strony - i kierowcy i rowerzyści - powinni nauczyć się wzajemnego szacunku i życzliwości na drodze, a wtedy będzie nam wszystkim przyjemniej i milej. Zakończę więc fredrowskim cytatem: - "A więc zgoda, a Bóg wtedy rękę poda" i mickiewiczowskim zawołaniem: - "Kochajmy się!" :)))
  • DST 20.00km
  • Czas 01:11
  • VAVG 16.90km/h
  • Temperatura 2.7°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 marca 2013

Bez historii

Tytuł mówi wszystko. Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie napisać, że miałem coś do załatwienia na Wołoskiej, a to niezbyt daleko od domu. Mogłem wprawdzie pojechać bardziej okrężną trasą, zrobić więcej kilometrów, ale jakoś nie wyszło. Nie byłem odpowiednio ubrany, a po drugie, nie miałem za wiele czasu. Przed wyjściem przyjąłem zbyt optymistyczne założenia co do pogody, a tu temperatura tylko 4 stopnie, do tego zimny i silny wiatr, więc odczuwalna dużo niższa. A ja w normalnym ubraniu, bez kurtki, tylko bluza i bezrękawnik i przyznam szczerze, nie miałem ambicji na długie dystanse. Z mapy widać, że najkrótszą drogą nie pojechałem, ale najdłuższą też nie. Ot, taka jazda bez historii i wpis o niczym, powodów do zadowolenia nie ma. Tym bardziej, że sprawy też nie załatwiłem.
.
  • DST 14.00km
  • Czas 00:45
  • VAVG 18.67km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl