Wpisy archiwalne w miesiącu
Wrzesień, 2014
Dystans całkowity: | 1511.22 km (w terenie 79.00 km; 5.23%) |
Czas w ruchu: | 75:53 |
Średnia prędkość: | 19.92 km/h |
Liczba aktywności: | 23 |
Średnio na aktywność: | 65.71 km i 3h 17m |
Więcej statystyk |
Wtorek, 30 września 2014
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Gassy po raz n-ty
Rano pojechałem na drobny zabieg chirurgiczny i pomimo wyznaczenia daty i godziny już w czerwcu, swoje pod gabinetem musiałem odczekać. To norma w państwowej służbie zdrowia. W ustroju słusznie minionym takim nierozwiązywalnym problemem był sznur do snopowiązałek i papier toaletowy, teraz na to miejsce wskoczyła służba zdrowia.W poczekalni dużo się nasłuchałem o dostępności opieki medycznej "za komuny" i teraz - wnioski nasuwają się same.
Ale nie o tym miałem pisać.
Dodam tylko jeszcze, że okolice Powstańców Śląskich w godzinach porannych, są przejezdne wyłącznie rowerem. Gdybym chciał jechać samochodem spędziłbym w korkach co najmniej godzinę, a tak mogłem tę zaoszczędzoną godzinę spędzić w poczekalni. Po powrocie do domu zastanawiałem się, czy powinienem jeszcze gdzieś jechać i czy mi to nie wyjdzie bokiem. W sumie pan doktor nie mówił nic o leżeniu czy odpoczywaniu, ale skąd mógł wiedzieć, że ja rowerem przyjechałem? Byłem przecież w cywilnym ubraniu, nie w rowerowym rynsztunku. Ponieważ jednak ból nie był specjalnie dokuczliwy a ja zyskałem cel wyjazdu, pojechałem do Piaseczna. Stamtąd powtórzyłem dokładnie sobotnią trasę do przystani promowej, bo to jest bardzo przyjemna droga. Prowadzi trochę bokiem, omija centrum Konstancina i wychodzi niemal prosto na Pałac w Oborach, a stamtąd do Gassów niemal nic nie jeździ. Dziś nawet rowerzystów nie było - pusto. Na tej drodze też pewnie wtedy było pusto...

Za szybko © yurek55
"Teraz jesteś Jarku powietrzem, promykiem słońca na niebie, wolnością bezgraniczną, świadomością już czystą."
Za to, że byłeś.Przyjaciele.
Tym razem darowałem sobie zjazd do przystani i kolejną fotkę promu, zadowoliłem się ogólną panoramą. (Sklejanie zdjęć nie bardzo mi wychodzi, wiem.)

Widok ogólny © yurek55
Po dojechaniu do Czerniakowskiej zobaczyłem, że droga rowerowa rośnie jak na drożdżach, asfalt położono już niemal do Łazienkowskiej, tylko piesi się jeszcze nie przyzwyczaili. Samochód dziś żaden nie parkował, za to ludzie chodzili jak po swoim. Potem jeszcze podjechałem Agrykolą, by po raz kolejny poczuć jak moje płuca zostają na asfalcie - ja naprawdę chyba jestem masochistą. A jeszcze od Ronda Jazdy Polskiej do Grójeckiej pojechałem Trasą Łazienkowską, żeby poczuć ten dreszczyk emocji, tak lubiany przez rowerzystów, gdy mijają ich samochody z lewej i prawej strony. Czasem naprawdę sam siebie nie rozumiem.
Niemniej wycieczkę uznaję za bardzo udaną. Jechałem szybko, bo miałem cel i ramy czasowe, załatwiłem sprawę i zrobiłem dobry uczynek, nigdzie nie błądziłem, deszcz mnie nie zmoczył, pogoda dobra. Same pozytywy.

Jesiennie © yurek55

Wykręcona gałąź © yurek55
Ale nie o tym miałem pisać.
Dodam tylko jeszcze, że okolice Powstańców Śląskich w godzinach porannych, są przejezdne wyłącznie rowerem. Gdybym chciał jechać samochodem spędziłbym w korkach co najmniej godzinę, a tak mogłem tę zaoszczędzoną godzinę spędzić w poczekalni. Po powrocie do domu zastanawiałem się, czy powinienem jeszcze gdzieś jechać i czy mi to nie wyjdzie bokiem. W sumie pan doktor nie mówił nic o leżeniu czy odpoczywaniu, ale skąd mógł wiedzieć, że ja rowerem przyjechałem? Byłem przecież w cywilnym ubraniu, nie w rowerowym rynsztunku. Ponieważ jednak ból nie był specjalnie dokuczliwy a ja zyskałem cel wyjazdu, pojechałem do Piaseczna. Stamtąd powtórzyłem dokładnie sobotnią trasę do przystani promowej, bo to jest bardzo przyjemna droga. Prowadzi trochę bokiem, omija centrum Konstancina i wychodzi niemal prosto na Pałac w Oborach, a stamtąd do Gassów niemal nic nie jeździ. Dziś nawet rowerzystów nie było - pusto. Na tej drodze też pewnie wtedy było pusto...

Za szybko © yurek55
"Teraz jesteś Jarku powietrzem, promykiem słońca na niebie, wolnością bezgraniczną, świadomością już czystą."
Za to, że byłeś.Przyjaciele.
Tym razem darowałem sobie zjazd do przystani i kolejną fotkę promu, zadowoliłem się ogólną panoramą. (Sklejanie zdjęć nie bardzo mi wychodzi, wiem.)

Widok ogólny © yurek55
Po dojechaniu do Czerniakowskiej zobaczyłem, że droga rowerowa rośnie jak na drożdżach, asfalt położono już niemal do Łazienkowskiej, tylko piesi się jeszcze nie przyzwyczaili. Samochód dziś żaden nie parkował, za to ludzie chodzili jak po swoim. Potem jeszcze podjechałem Agrykolą, by po raz kolejny poczuć jak moje płuca zostają na asfalcie - ja naprawdę chyba jestem masochistą. A jeszcze od Ronda Jazdy Polskiej do Grójeckiej pojechałem Trasą Łazienkowską, żeby poczuć ten dreszczyk emocji, tak lubiany przez rowerzystów, gdy mijają ich samochody z lewej i prawej strony. Czasem naprawdę sam siebie nie rozumiem.
Niemniej wycieczkę uznaję za bardzo udaną. Jechałem szybko, bo miałem cel i ramy czasowe, załatwiłem sprawę i zrobiłem dobry uczynek, nigdzie nie błądziłem, deszcz mnie nie zmoczył, pogoda dobra. Same pozytywy.

Jesiennie © yurek55

Wykręcona gałąź © yurek55
- DST 81.60km
- Teren 3.00km
- Czas 03:56
- VAVG 20.75km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 września 2014
Kategoria 50-100
Trudna jazda po Kampinosie
Pogoda taka, że szkoda jej nie wykorzystać, a ja nie miałem żadnego pomysłu na trasę, ale postanowiłem przynajmniej pokręcić się trochę po ulicach, zobaczyć co nowego w mieście. Ale najpierw pojechałem na Racławicka i tam w moim centrum medycznym zaszczepiłem się na grypę. Robię to co rok już od kilku lat i rzeczywiście nie choruję. Czy to zasługa szczepionki, czy własnej odporności, nie wiem, ale skoro mam to w pakiecie usług, to dlaczego nie korzystać? Później chciałem zobaczyć odnowioną ulicę Świętokrzyską, ale gdy tam dotarłem zobaczyłem, że jeszcze pracują i to bardzo głośno. Szybko zweryfikowałem swoje zamierzenia i pojechałem na Plac Zamkowy. Tam też nic nowego, a nie..., obejrzałem fotogramy obrazujące historię 50 lat Grubej Kaśki. Potem jeszcze rowerowy spacer po uliczkach Żoliborza, aż wreszcie miałem już dość takiej jazdy. Wymyśliłem na szybko by pojechać do Palmir od drugiej strony. Zawsze jeździłem od Truskawia, tym razem pomyślałem, że można przecież i od Łomnej. W Palmirach diabeł mnie podkusił pojechać czarnym szlakiem, bo sądziłem, że to wygodniejsze od "kocich łbów". Bardzo się pomyliłem. Nie umiem zapamiętać?, zrozumieć?, że w Puszczy Kampinoskiej są SZLAKI PIESZE, nie rowerowe! Jazda po korzeniach, piachu, pod górę, strome zjazdy - jednym słowem - cała gama rowerowych atrakcji dla miłośników ekstremalnej jazdy enduro. Na szczęście po kilometrze, może nieco więcej i po zdobyciu, a co ważniejsze - zjechaniu, z Góry Ćwika, wróciłem na brukowaną drogę i już dalej nie kombinowałem z nowymi drogami. Dopiero na pętli w Truskawiu znów wygrała ciekawość, a wybrana ulica po kilkuset metrach zamieniała się w piaszczystą leśną drogę. Zawróciłem poprzysięgając sobie, że już nigdy nie zjadę z asfaltu i nie będę jeździł po lasach i polach. Przynajmniej do następnego razu. Dalsza droga stałą trasą przez Lipków, Babice, Wieruchów i Szeligi, upłynęła mi bez niespodzianek, przyjemnie i spokojnie. Takimi drogami to ja lubię jeździć, tylko po co w takim razie wybieram bezdroża???

Trudny zjazd z Góry Ćwika © yurek55

Lasek brzozowy © yurek55

Czerwona jesień w Palmirach © yurek55

Zielony potok © yurek55

Abecadło z pieca spadło © yurek55

Bajkowe nazwy ulic w Dziekanowie Leśnym

Trudny zjazd z Góry Ćwika © yurek55

Lasek brzozowy © yurek55

Czerwona jesień w Palmirach © yurek55

Zielony potok © yurek55

Abecadło z pieca spadło © yurek55

Bajkowe nazwy ulic w Dziekanowie Leśnym
- DST 81.60km
- Teren 10.00km
- Czas 04:31
- VAVG 18.07km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 września 2014
Kategoria <50, przed śniadaniem
Maraton Warszawski
Nie, nie, spokojnie, nie zmieniłem dyscypliny sportowej, bieganie to już nie dla mnie. Ale pomyślałem sobie rano, że warto z bliska zobaczyć tę imprezę przejeżdżając trasę maratonu na rowerze. To - pomijając masy krytyczne - jedyna okazja, by bez stresu pojeździć po warszawskich ulicach. Na masy nie jeżdżę, bo są tylko narzędziem antagonizowania kierowców i rowerzystów, a nie środkiem poprawy sytuacji, więc dziś skorzystałem z zamknięcia ulic. A wracając do maratonu, to zazdroszczę trochę uczestnikom zainteresowania i popularności. Nie ujmując nic ich wysiłkowi na trasie, uczestnicy BBTour dokonali większej rzeczy niż przebiegnięcie 42 km 195m, a ich wyczynem pies z kulawą nogą się nie zainteresował.
A z moich indywidualnych osiągnięć, to pragnę się pochwalić, że pod koniec dziewiątego miesiąca roku, przekroczyłem dziewięć tysięcy kilometrów.
Początek filmu pokazuje biegaczy na dystansie 5 km.

Palma w okrążeniu © yurek55
Biegać każdy może © yurek55

Cheerleaderki na trasie z flagami © yurek55

Monster truck z wieżycą w tle © yurek55

Końcówka dystansu 5km © yurek55

Doping międzynarodowy © yurek55
A z moich indywidualnych osiągnięć, to pragnę się pochwalić, że pod koniec dziewiątego miesiąca roku, przekroczyłem dziewięć tysięcy kilometrów.
Początek filmu pokazuje biegaczy na dystansie 5 km.

Palma w okrążeniu © yurek55

Biegać każdy może © yurek55

Cheerleaderki na trasie z flagami © yurek55

Monster truck z wieżycą w tle © yurek55

Końcówka dystansu 5km © yurek55

Doping międzynarodowy © yurek55
- DST 36.60km
- Czas 01:46
- VAVG 20.72km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 września 2014
Kategoria <50
Przyprowadziłem rower
Z przyczyn, o których tu pisał nie będę, jak pojechałem w poniedziałek do Piaseczna, tak dopiero dziś przywiozłem stamtąd swój rower. Czasu miałem akurat tyle, by pojechać do rowerowej republiki Gassy i wzdłuż Wisły wrócić do domu zdążając na obiad. Sobotnia pogoda sprzyjała rowerzystom i na tym popularnym szlaku spotkałem ich co najmniej setkę, ale miejsca na drodze wystarcza dla wszystkich.
W Gassach obowiązkowa fotka promu...

Prom będzie pływał do 31 listopada © yurek55
...i niestety flagi pokazują wyraźnie, że dalsza część drogi będzie pod wiatr. A już było tak pięknie... Endomondo pokazało, że jadąc prowadzącą do przystani ulicą o bezpretensjonalnej nazwie "Poniedziałek", przejechałem kilometr w czasie 1:48, bijąc swój dotychczasowy rekord prędkości po płaskim. Ale i droga pod wiatr nie była jakoś specjalnie dolegliwa, więc do Czerniakowskiej dojechałem w zakładanym wcześniej czasie i mogłem już potwierdzić podaną w Gassach godzinę obiadu.

Będzie ddr na Czerniakowskiej © yurek55
Dojechałem dokładnie w momencie, gdy talerze wjeżdżały na stół. Punktualność godna przedwojennych pociągów.
Endomondo mi się spauzowało i ruszyłem zapis dopiero jak dzwoniłem do domu, stąd duża różnica kilometrów i dziwnie prosta linia od Wału Zawadowskiego, m.in. przez Jeziorko Czerniakowskie.
I jeszcze zaległe zdjęcia z poniedziałku - mur Wyścigów Konnych na Służewcu.

Bardzo publiczne wyznanie miłości © yurek55

Grupa wsparcia © yurek55
W Gassach obowiązkowa fotka promu...

Prom będzie pływał do 31 listopada © yurek55
...i niestety flagi pokazują wyraźnie, że dalsza część drogi będzie pod wiatr. A już było tak pięknie... Endomondo pokazało, że jadąc prowadzącą do przystani ulicą o bezpretensjonalnej nazwie "Poniedziałek", przejechałem kilometr w czasie 1:48, bijąc swój dotychczasowy rekord prędkości po płaskim. Ale i droga pod wiatr nie była jakoś specjalnie dolegliwa, więc do Czerniakowskiej dojechałem w zakładanym wcześniej czasie i mogłem już potwierdzić podaną w Gassach godzinę obiadu.

Będzie ddr na Czerniakowskiej © yurek55
Dojechałem dokładnie w momencie, gdy talerze wjeżdżały na stół. Punktualność godna przedwojennych pociągów.
Endomondo mi się spauzowało i ruszyłem zapis dopiero jak dzwoniłem do domu, stąd duża różnica kilometrów i dziwnie prosta linia od Wału Zawadowskiego, m.in. przez Jeziorko Czerniakowskie.
I jeszcze zaległe zdjęcia z poniedziałku - mur Wyścigów Konnych na Służewcu.

Bardzo publiczne wyznanie miłości © yurek55

Grupa wsparcia © yurek55
- DST 47.00km
- Teren 3.00km
- Czas 02:14
- VAVG 21.04km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 23 września 2014
Kategoria całe NIC, Piaseczno/Ursynów
W Piasecznie
Dostarczyć szczoteczkę do zębów.
- DST 5.58km
- Czas 00:19
- VAVG 17.62km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 22 września 2014
Kategoria <50, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Do Piaseczna w jedną stronę
- DST 18.00km
- Czas 00:54
- VAVG 20.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 20 września 2014
Kategoria ku pomocy, Piaseczno/Ursynów, Sobotnio
Przejazd kombinowany: Warszawa-Piaseczno-Warszawa
Najpierw rowerem, a powrót samochodem z Julką - potem odwiezienie Julki samochodem i powrót rowerem. Szybko na dodatek, bo spieszyłem się mecz Polska - Niemcy, nasi siatkarze walczyli o finał mistrzostw świata. Wygrali 3-1 po ciężkim i nerwowym spotkaniu, o mało na zawał nie zszedłem. Jutro wieczorem finał z Brazylią, czy będzie powtórka?

A to zdjęcie z dzisiejszej rajzy, zawsze jak je umieszczałem, to niedługo potem była spalona.

Warszawskie zagadki: gdzie to, co to?:) © yurek55

A to zdjęcie z dzisiejszej rajzy, zawsze jak je umieszczałem, to niedługo potem była spalona.

Warszawskie zagadki: gdzie to, co to?:) © yurek55
- DST 52.00km
- Czas 02:22
- VAVG 21.97km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Rajd terenowy po Puszczy Kampinoskiej
Na dziś znowu mieliśmy zaplanowaną wspólną jazdę z kolegą Krzyśkiem, a ponieważ musiałem rano pojechać do warsztatu na Parowcową, pojechaliśmy najpierw tam. Stamtąd Dźwigową pod tunelem, kawałek Połczyńską, szybki skręt w Szeligowską i po chwili już byliśmy w drugiej strefie taxi. Dalej trasa, która mi się nigdy nie nudzi i którą dziś dojechaliśmy aż za Roztokę, by tam skręcić w stronę Puszczy Kampinoskiej. Chciałem pokazać koledze piękno leśnych dróg puszczańskich, a teraz była dobra okazja, bo dawno nie padało i dawało się o suchym kole przejechać. Parę razy wprawdzie musieliśmy schodzić z naszych rowerów o wąskich oponach i prowadzić po piachu, ale takie bywają uroki jazdy terenowej. Od cmentarza w Palmirach, na szczęście zaczynał się już asfalt i wreszcie mogliśmy pojechać normalnym tempem i to bez narażania rowerów na dekompozycję. Jednak gdy dojechaliśmy do Łomianek, skręciliśmy w stronę Wisły i znowu zaczęła się ciężka jazda terenowa, tym razem po wale wiślanym. Potem jeszcze tylko lekki teren w Lasku na Młocinach i wreszcie mogliśmy przywitać warszawskie ulice. A niemal na zakończenie, mając już setkę w nogach, zafundowaliśmy sobie jeszcze podjazd Agrykolą, Ja wjechałem jak zawsze z dużym trudem, od połowy młynkując i wypluwając płuca, a kolega nawet się nie zdyszał, omawiając różne techniki pokonywania wzniesień...
I to tyle na temat mojej wydolności.

Jedna ze stacji Drogi Krzyżowej w Wierszach © yurek55

Aleja Pamięci Rzeczpospolitej Kampinoskiej © yurek55

Droga w puszczy © yurek55

Z kolegą © yurek55
I to tyle na temat mojej wydolności.

Jedna ze stacji Drogi Krzyżowej w Wierszach © yurek55

Aleja Pamięci Rzeczpospolitej Kampinoskiej © yurek55

Droga w puszczy © yurek55

Z kolegą © yurek55
- DST 107.00km
- Teren 23.00km
- Czas 05:40
- VAVG 18.88km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 18 września 2014
Kategoria <50, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Do Piaseczna i szybki wieczorny powrót na mecz
Najkrótszą drogą do Piaseczna i z powrotem. Zaległe zdjęcie memoriału na murze Wyścigów. Paula, harcerka i spadochroniarka zginęła w katastrofie samolotu pod Częstochową

Jedna z ofiar katastrofy samolotu pod Częstochową © yurek55
A tu alternatywna ortografia

Polska język - trudna język © yurek55
Mapa tylko z powrotu, w tamtą stronę ślad ten sam.

Jedna z ofiar katastrofy samolotu pod Częstochową © yurek55
A tu alternatywna ortografia

Polska język - trudna język © yurek55
Mapa tylko z powrotu, w tamtą stronę ślad ten sam.
- DST 36.41km
- Czas 01:41
- VAVG 21.63km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 września 2014
Kategoria > 100
Ponownie po gminy
Nie udało się w ubiegłym tygodniu zaliczyć nowych gmin, więc korzystając z dobrej, choć nieco wietrznej pogody, postanowiłem dzisiaj zrealizować tamten zamiar. Z Radzymina trzeba było znaleźć przejazd na druga stronę do Woli Rosztowskiej. Gdybym jechał autostradą, nie ma problemu - skręca się w prawo i już, a od strony miasta brakuje wyraźnego oznakowania i trzeba wspomagać się nawigacją. Najlepiej jest jechać prosto aż do miejscowości Zawady i skręcić w drogę powiatową do Zwierzyńca, a stamtąd prosto szutrówką do węzła Wola Rasztowska. W Jadowie, mieście znanym przed wielu laty z lodów najlepszych w okolicy, oraz targów, gdzie kupowano i sprzedawano prosięta, krowy, drób wszelaki, płody rolne, kosy, widły, grabie, chomąta i wszystko co na wsi potrzebne, zrobiłem sobie pierwszy odpoczynek. Posiliłem się bananami zabranymi z domu, posiedziałem na ławeczce w parku i ruszyłem zaliczyć gminę Łochów. Wystarczyło przejechać sławetną droga krajową 50 dwa i pół kilometra, przejechać most na Liwcu i już wita nas stylizowana litera Ł. Dla pewności pojechałem za tabliczkę z nazwą gminy i wtedy już z czystym sumieniem mogłem zawrócić i zacząć drogę powrotną. Po kilku kilometrach z ulgą zrezygnowałem z dalszego towarzystwa tirów pędzących na wschód w kierunku Mińska Mazowieckiego i dalej i skręciłem do miejscowości Młynisko. Na mapie ze strony zaliczgmine.pl wyglądało, że mogę zawadzić gdzieś tam o gminę Korytnica, ale po powrocie do domu i nałożeniu pliku gpx na mapę okazało się, że zabrakło mi kilkaset, a może kilkadziesiąt metrów? No cóż... W Strachówce przeciąłem "pięćdziesiatkę" i jadąc przez coraz śmieszniejsze miejscowości w Mięsem(?) wreszcie ujrzałem tablicę z napisem "Warszawa 40". Po drodze był jeszcze Wołomin, Zielonka i wielokilometrowy korek na dojeździe do remontowanej od dawna drodze 631 z Nieporętu do Rembertowa. Mnie ten zator nie zatrzymał i po chwili byłem już w Ząbkach i przez daleki Targówek wjechałem na Pragę i "poniatoszczakiem" dotarłem na właściwą stronę Wisły i do domu.

Dziś 17 września. Poległym i pomordowanym na wschodzie © yurek55

Przygotowania do obchodów rocznicy napaści Rosji na Polskę © yurek55 Chemtrails.

Warszawskie zagadki. Jaki to most? © yurek55

Pomnik Tadeusza Kościuszki w Radzyminie © yurek55

Nad autostradą chemiczne smugi. Chemtrails © yurek55

Kościół w Jadowie © yurek55

Łochów służy gościną © yurek55

Rzeka Liwiec © yurek55

Nazwy mijanych miejscowości © yurek55

Pod domem 151,29 km © yurek55
br>

Dziś 17 września. Poległym i pomordowanym na wschodzie © yurek55

Przygotowania do obchodów rocznicy napaści Rosji na Polskę © yurek55 Chemtrails.

Warszawskie zagadki. Jaki to most? © yurek55

Pomnik Tadeusza Kościuszki w Radzyminie © yurek55

Nad autostradą chemiczne smugi. Chemtrails © yurek55

Kościół w Jadowie © yurek55

Łochów służy gościną © yurek55

Rzeka Liwiec © yurek55

Nazwy mijanych miejscowości © yurek55

Pod domem 151,29 km © yurek55
br>
- DST 151.20km
- Teren 3.00km
- Czas 06:59
- VAVG 21.65km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze