Czwartek, 11 września 2014
Kategoria > 100
Bez gmin, ale z "setką"
Nabrałem od rana chęci na nowe gminy, a że wiatr miałem sprzyjający, to postanowiłem pojechać na północny - wschód i wrócić z wiatrem w plecy. Wprawdzie jest szkoła, która mówi, że lepiej jest wracać pod wiatr, bo do domu bez względu na wszystko wrócić przecież trzeba. Ja jednakowoż wolę wracać z wiatrem, szczególnie z dalekich podróży, a dzisiejsza na taką się zapowiadała.
Wyjazd z Warszawy nielubianą drogą na Białystok, ale wcześniej fotka z mostu, jak szybko bulwary wiślane powstają.

Zmieniają Warszawę dla nas, Bulwary wiślane © yurek55
W okolicach Radzymina zaczął kropić deszcz i dopiero wtedy przypomniałem sobie wczorajsze prognozy meteo.

"Tak zwyciężców zwyciężył w końcu sen, brat śmierci." Radzymin © yurek55
Niestety nie mam nawyku sprawdzania przed wyjazdem, czy nie zapowiadają się opady deszczu i znów zostałem zaskoczony. Zadzwoniłem do brata by przeczekać u niego spodziewaną ulewę i po pół godzinie byłem na miejscu.

Wierny stróż i obrońca cane corso Vito © yurek55
Tymczasem deszcz nie mógł się zdecydować, czy ma padać na poważnie, czy tylko straszyć, ale skoro już dojechałem, to posiedziałem trochę, pogadaliśmy, wypiłem kawę i postanowiłem jednak jechać dalej. Chociaż zrezygnowałem z planowanego gminobrania, to jednak nie zamierzałem wracać najkrótszą drogą, tylko pojechałem do Starych Załubic i Nieporętu.

Marina jachtowa © yurek55
Tam tradycyjne zdjęcie z mostu widokiem na port i czas na decyzję, którędy jechać: czy w lewo do Nieporętu i dalej Płochocińską, czy prosto i skręt do Legionowa, a dalej Modlińską. Pogoda niby się nie poprawiła radykalnie, ale też i nie pogorszyła więc postanowiłem zaryzykować i wybrać wariant dłuższy. Potem nawet wydłużyłem go do Wieliszewa, bo odechciało mi się jechać po mokrej jezdni, w towarzystwie setek samochodów i ciężarówek zmierzających drogą krajową 61 do Warszawy. Tam wreszcie deszcz zaczął padać na poważnie więc założyłem kurtkę i pojechałem prosto przed siebie.

Za mną Wieliszew, przede mną Legionowo, a nade mną deszcz © yurek55
W Legionowie trochę pobłądziłem i dzięki temu znalazłem koszary, będące pozostałością jeszcze carskiego garnizonu, które do dziś służą - podobnie jak te w Twierdzy Modlin - za budynki mieszkalne.

Dysonans - plac zabaw w carskich koszarach © yurek55

Budynek koszarowy ul. Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionowo © yurek55
Przejeżdżałem też po raz pierwszy obok stadionu Legionovii z muralem i mottem: "Od zawsze w mieście mimo trudności - jedno serce dwie miłości"

Legionovia i Legia © yurek55
Deszcz przestał padać, a droga dla rowerów pozwalała unikać jazdy po kałużach na jezdni, to jechałem i jechałem, aż dojechałem do Chotomowa, a stamtąd do Jabłonny. Potem już tylko kawałek Modlińską, następnie skręt w Aluzyjną i już byłem na Tarchominie, skąd do Mostu Marykury prowadzą spokojniejsze uliczki niż wjazdowa Modlińska. Na moście zdjęcia nie robiłem, ale za to przeprowadziłem szybką analizę ile mam czasu, ile przejechałem i czy mogę zrobić setkę. Wyszło mi, że jest to możliwe. Musiałem tylko wybrać odpowiednią drogę, żeby nie dokręcać pod domem, bo tego nie chcę, nie lubię i nie będę robił. Wybrałem wariant powrotu przez Mościska i Kwirynów, a potem lasem do osiedla Groty i ulicą Kocjana, przez rozkopane Bemowo, do Górczewskiej i do domu. A sznur samochodów w rejonie skrzyżowania sięga po horyzont - i to z każdej strony.

Powstańców Śl. kierunek Bemowo © yurek55

Kasa jest, można zaczynać przedstawienia © yurek55
Gdybym nie to, że musiałem kilka razy zakładać i zdejmować kurtkę, to wycieczka udała mi się nadspodziewanie. Żałuję jedynie, że zbyt łatwo zrezygnowałem ze zdobycia nowych gmin do kolekcji i to już po przejechaniu najgorszego odcinka trasy i dojechaniu do Radzymina. Ale chmury naprawdę były bardzo czarne i równie dobrze w każdej chwili mogło lunąć. Trzeba będzie poczekać do następnej okazji.
Wyjazd z Warszawy nielubianą drogą na Białystok, ale wcześniej fotka z mostu, jak szybko bulwary wiślane powstają.

Zmieniają Warszawę dla nas, Bulwary wiślane © yurek55
W okolicach Radzymina zaczął kropić deszcz i dopiero wtedy przypomniałem sobie wczorajsze prognozy meteo.

"Tak zwyciężców zwyciężył w końcu sen, brat śmierci." Radzymin © yurek55
Niestety nie mam nawyku sprawdzania przed wyjazdem, czy nie zapowiadają się opady deszczu i znów zostałem zaskoczony. Zadzwoniłem do brata by przeczekać u niego spodziewaną ulewę i po pół godzinie byłem na miejscu.

Wierny stróż i obrońca cane corso Vito © yurek55
Tymczasem deszcz nie mógł się zdecydować, czy ma padać na poważnie, czy tylko straszyć, ale skoro już dojechałem, to posiedziałem trochę, pogadaliśmy, wypiłem kawę i postanowiłem jednak jechać dalej. Chociaż zrezygnowałem z planowanego gminobrania, to jednak nie zamierzałem wracać najkrótszą drogą, tylko pojechałem do Starych Załubic i Nieporętu.

Marina jachtowa © yurek55
Tam tradycyjne zdjęcie z mostu widokiem na port i czas na decyzję, którędy jechać: czy w lewo do Nieporętu i dalej Płochocińską, czy prosto i skręt do Legionowa, a dalej Modlińską. Pogoda niby się nie poprawiła radykalnie, ale też i nie pogorszyła więc postanowiłem zaryzykować i wybrać wariant dłuższy. Potem nawet wydłużyłem go do Wieliszewa, bo odechciało mi się jechać po mokrej jezdni, w towarzystwie setek samochodów i ciężarówek zmierzających drogą krajową 61 do Warszawy. Tam wreszcie deszcz zaczął padać na poważnie więc założyłem kurtkę i pojechałem prosto przed siebie.

Za mną Wieliszew, przede mną Legionowo, a nade mną deszcz © yurek55
W Legionowie trochę pobłądziłem i dzięki temu znalazłem koszary, będące pozostałością jeszcze carskiego garnizonu, które do dziś służą - podobnie jak te w Twierdzy Modlin - za budynki mieszkalne.

Dysonans - plac zabaw w carskich koszarach © yurek55

Budynek koszarowy ul. Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionowo © yurek55
Przejeżdżałem też po raz pierwszy obok stadionu Legionovii z muralem i mottem: "Od zawsze w mieście mimo trudności - jedno serce dwie miłości"

Legionovia i Legia © yurek55
Deszcz przestał padać, a droga dla rowerów pozwalała unikać jazdy po kałużach na jezdni, to jechałem i jechałem, aż dojechałem do Chotomowa, a stamtąd do Jabłonny. Potem już tylko kawałek Modlińską, następnie skręt w Aluzyjną i już byłem na Tarchominie, skąd do Mostu Marykury prowadzą spokojniejsze uliczki niż wjazdowa Modlińska. Na moście zdjęcia nie robiłem, ale za to przeprowadziłem szybką analizę ile mam czasu, ile przejechałem i czy mogę zrobić setkę. Wyszło mi, że jest to możliwe. Musiałem tylko wybrać odpowiednią drogę, żeby nie dokręcać pod domem, bo tego nie chcę, nie lubię i nie będę robił. Wybrałem wariant powrotu przez Mościska i Kwirynów, a potem lasem do osiedla Groty i ulicą Kocjana, przez rozkopane Bemowo, do Górczewskiej i do domu. A sznur samochodów w rejonie skrzyżowania sięga po horyzont - i to z każdej strony.

Powstańców Śl. kierunek Bemowo © yurek55

Kasa jest, można zaczynać przedstawienia © yurek55
Gdybym nie to, że musiałem kilka razy zakładać i zdejmować kurtkę, to wycieczka udała mi się nadspodziewanie. Żałuję jedynie, że zbyt łatwo zrezygnowałem ze zdobycia nowych gmin do kolekcji i to już po przejechaniu najgorszego odcinka trasy i dojechaniu do Radzymina. Ale chmury naprawdę były bardzo czarne i równie dobrze w każdej chwili mogło lunąć. Trzeba będzie poczekać do następnej okazji.
- DST 103.68km
- Teren 1.00km
- Czas 04:58
- VAVG 20.88km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
zazdroszczę czasu....cyrk widziałam wczoraj ale jeszcze tej czerwonej ścieżki nie było, kasa najważniejsza i już stała, ciekawe ile wejściówka - założę się że ok 60 albo i więcej. zł
Drugi dziś cyrk widziałam przy Powstańców Śląskich, tam gdzie stało wesołe miasteczko Katana1978 - 13:57 piątek, 12 września 2014 | linkuj
Drugi dziś cyrk widziałam przy Powstańców Śląskich, tam gdzie stało wesołe miasteczko Katana1978 - 13:57 piątek, 12 września 2014 | linkuj
Też jestem wyznawcą zasady, by wracać z wiatrem. Gdy oddalam się od domu i pcha mnie wiatr ogarnia mnie wręcz panika. ;)
michuss - 08:24 piątek, 12 września 2014 | linkuj
No widzisz, ludzie w korkach stoją, a Ty im całe miasto blokujesz jeżdżąc rekreacyjnie ;)
lavinka - 23:45 czwartek, 11 września 2014 | linkuj
Komentuj