Wpisy archiwalne w kategorii
Sobotnio
Dystans całkowity: | 2106.77 km (w terenie 31.00 km; 1.47%) |
Czas w ruchu: | 106:12 |
Średnia prędkość: | 19.84 km/h |
Maksymalna prędkość: | 40.20 km/h |
Liczba aktywności: | 44 |
Średnio na aktywność: | 47.88 km i 2h 24m |
Więcej statystyk |
Na zachód
Wychodzi na to, że stałem się weekendowym rowerzystą. Znowu przez calutki tydzień, nie znalazłem chęci i czasu (w takiej właśnie kolejności), na ani jedną przejażdżkę. Ambitny plan pobicia rocznego rekordu ustanowionego w 2014 r. jest mocno zagrożony. Znalazłem sobie wygodną wymówkę, że coś mnie strzyknęło w kręgosłupie i lepiej zachować ostrożność.
Diagnoza własciwa: Wypalenie postępujące.

Hala sportowa w Strzykułach
Diagnoza własciwa: Wypalenie postępujące.

Hala sportowa w Strzykułach
- DST 52.69km
- Czas 02:40
- VAVG 19.76km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Całkiem nowy kształt trasy
Tak się złożyło, że zostałem weekendowym rowerzystą. W tygodniu zupełnie nie znalazłem czasu/chęci na jeżdżenie, a że dziś za oknem sucho, to nie miałem wyjścia - kilometry same się nie nakręcą. Pamiętając, że w ubiegłą sobotę zmarzły mi dłonie i stopy, wyciągnąłem z szafy najgrubsze, zimowe rękawice, a na buty zacząłem wkładać owiewy od Marka. Jednak gdy wreszcie udało się wciągnąć pierwszy, okazało się, że męczyłem się nadaremno - założyłem na lewą stronę, co poznałem dopiero jak przyszło suwak zapinać. Ponieważ zdążyłem się już solidnie spocić, a jeszcze nie zdążyłem nawet wyjść z domu, więc postanowiłem, że później na spokojnie opanuję technikę, a tymczasem nie będę już więcej tracił nerwów i czasu. Jazda w zimnym, rześkim powietrzu, na dodatek pod wiatr, nie sprzyja biciu rekordów, więc jechałem sobie spokojnie i jechałem, aż dojechałem do Borzęcina.

Kontrola czasu wykazała, że byłem w tym miejscu 12 minut wcześniej niż dwa tygodnie temu w sobotę.
Dalej też standardowo, do Izabelina i przez Laski dotarłem do Putinowego blokowiska na Wrzecionie. Ponieważ przez Warszawę jechać nie chciałem, po przejechaniu mostu skręciłem kolo Polfy na Tarchominie i przez uliczki Henrykowa dojechałem do stacji Płudy. Ten fragment trasy był nieco improwizowany i nie zawsze wiedziałem gdzie dojadę skręcając w lewo, albo w prawo, ale w końcu udało się wyjechać na Płochocińską, tuż przed Rembelszczyzną. To było mniej więcej tam, gdzie chciałem. Na dwóch rondkach przed Nieporętem skręciłem na Marki, a gdy już tam dojechałem uznałem, że czas wracać do domu - dzień jest za krótki. Najkrótsza droga stamtąd wiedzie krajową "ósemką", a co oznacza ta droga wiedzą wszyscy. Na szczęście to tylko kilka kilometrów, a później pojawia się pobocze, ale jazda w tak intensywnym ruchu samochodowym do przyjemnych nie należy. Gdy na Targówku pojawiła się droga rowerowa i samochody przestały być problemem, problemem stała się ta droga. Do samego Dworca Wileńskiego jedzie się na przemian po dziurawym chodniku, dziurawej jezdni lokalnej i asfalcie, w wszystko to pomiędzy pieszymi. Rzadko tamtędy jeżdżę - i całe szczęście!

Po Zakładach Przemysłu Tłuszczowego przy Radzymińskiej 122 pozostał jeno komin... Zlikwidowane w 2011 roku.

Choinka jeszcze bez świateł

Żywe miśki na wybiegu już przestały cieszyć warszawiaków. Tu widoczne nawiązanie do tego tradycyjnego miejsca.

Tam, za tym budynkiem po lewej jest słońce. Naprawdę!

Wyspa, Wisła i Starówka, czyli tradycyjna fotka z mostu

Jak już miałem ruszać spojrzałem pod nogi, a tam niespodzianka

Pierwszy raz widzę rower miejski bez dokowania, tylko z zablokowanym tylnym kołem. Poczytałem o tej nowince na stronie Acrobike i mam mieszane uczucia. Polak potrafi!
Dobra, koniec tego pisania. Czas ćwiczyć zakładanie owiewów na buty. :)

Kontrola czasu wykazała, że byłem w tym miejscu 12 minut wcześniej niż dwa tygodnie temu w sobotę.
Dalej też standardowo, do Izabelina i przez Laski dotarłem do Putinowego blokowiska na Wrzecionie. Ponieważ przez Warszawę jechać nie chciałem, po przejechaniu mostu skręciłem kolo Polfy na Tarchominie i przez uliczki Henrykowa dojechałem do stacji Płudy. Ten fragment trasy był nieco improwizowany i nie zawsze wiedziałem gdzie dojadę skręcając w lewo, albo w prawo, ale w końcu udało się wyjechać na Płochocińską, tuż przed Rembelszczyzną. To było mniej więcej tam, gdzie chciałem. Na dwóch rondkach przed Nieporętem skręciłem na Marki, a gdy już tam dojechałem uznałem, że czas wracać do domu - dzień jest za krótki. Najkrótsza droga stamtąd wiedzie krajową "ósemką", a co oznacza ta droga wiedzą wszyscy. Na szczęście to tylko kilka kilometrów, a później pojawia się pobocze, ale jazda w tak intensywnym ruchu samochodowym do przyjemnych nie należy. Gdy na Targówku pojawiła się droga rowerowa i samochody przestały być problemem, problemem stała się ta droga. Do samego Dworca Wileńskiego jedzie się na przemian po dziurawym chodniku, dziurawej jezdni lokalnej i asfalcie, w wszystko to pomiędzy pieszymi. Rzadko tamtędy jeżdżę - i całe szczęście!

Po Zakładach Przemysłu Tłuszczowego przy Radzymińskiej 122 pozostał jeno komin... Zlikwidowane w 2011 roku.

Choinka jeszcze bez świateł

Żywe miśki na wybiegu już przestały cieszyć warszawiaków. Tu widoczne nawiązanie do tego tradycyjnego miejsca.

Tam, za tym budynkiem po lewej jest słońce. Naprawdę!

Wyspa, Wisła i Starówka, czyli tradycyjna fotka z mostu

Jak już miałem ruszać spojrzałem pod nogi, a tam niespodzianka

Pierwszy raz widzę rower miejski bez dokowania, tylko z zablokowanym tylnym kołem. Poczytałem o tej nowince na stronie Acrobike i mam mieszane uczucia. Polak potrafi!
Dobra, koniec tego pisania. Czas ćwiczyć zakładanie owiewów na buty. :)
- DST 89.61km
- Czas 04:27
- VAVG 20.14km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Turystyczno - krajoznawcza wycieczka
Obudziłem się sporo przed ósmą i biłem się z myślami, czy iść, czy zostać w łóżku z "Shantaramem". Nawet gdy już w końcu wstałem i zjadłem śniadanie, nadal myślałem czy warto wyciągać rower. A na domiar wszystkiego, gdy już w końcu znalazłem się na siodełku, nie miałem zielonego pojęcia gdzie jechać, ani w jaki dystans celuję. Przez pierwsze dwie godziny, albo więcej, szukałem usprawiedliwienia dla powrotu do domu. Na pierwsze miejsce wysuwało się marznięcie dłoni w krótkich rękawiczkach, na drugim, było ogólnie chłodno tak po sobie. Dopiero jak minąłem polskie Chinatown, czyli Wólkę Kosowską, przestałem myśleć nad szybkim powrotem i pojechałem w stronę Piaseczna. Tam z kolei zacząłem zastanawiać się, czy odwiedzić córkę i napić się kawy, czy może wrócić Puławską, ale wreszcie wybrałem wariant przez Gassy, który dawał szansę na "setkę". W rezultacie zrobiłem ten dystans, sztukując przejazdem po drugiej stronie Wisły, ale bez dokręcania pod domem.
A teraz po kolei.
W Michałowicach spotkałem woja przerażonego pięknem pani mecenas, mającej kancelarię w budynku Urzędu Gminy. On też stoi pod tym urzędem i zapewne codziennie ją widuje, stąd zachwyt malujący się na jego szlachetnym obliczu.

Reakcja na piękno © yurek55
W Komorowie napis na kapliczce z Maryjką głosi, że ufundowali ją Maria i Józef w 1922 roku "W HOŁDZIE NAJ PANNIE"

Kapliczka Matki Boskiej z Dzieciątkiem w Komorowie 1922r © yurek55
W Wólce Kosowskiej zdjęć hal targowych i wszechobecnych napisów "krzaczkami" już nie robiłem, ale żałuję, że nie zdążyłem sfotografować chińskiego kuriera rowerowego - dostawcę. Rower ma zamontowany bagażnik - samoróbkę, który ma podstawę około metr na metr, a na, nim na wysokość powyżej głowy kierującego, ustawione są pudła z towarem i przymocowane pasem. Normalnie czysta Azja. Do tej pory takie mniejsze ilości przewozili hulajnogami, teraz maja nowy patent.
W Gassach z kolei byłem świadkiem akcji z promem. Wisła po ostatnich deszczach wezbrała i fala niosła całe duże drzewo z korzeniami. Prom już niemal przybijał do naszego brzegu, gdy właściciel z brzegu zaczął krzyczeć do załogi, żeby szybko zawracali. Zaczepienie się drzewa o stalową linę od promu, oznaczałoby co najmniej pół dnia walki o jego uwolnienie, przy użyciu piły spalinowej i motorówki. Gdy prom znalazł się z powrotem na tamtym brzegu, lina poszła na dno i nie stanowiła już przeszkody. Tymczasem drzewo postanowiło zaczepić się korzeniami i gałęziami o dno w zakolu rzeki i można było odwołać alarm. Dłużej tam nie czekałem, ale co by było, gdyby woda jednak poradziła sobie z zaczepionym drzewem? Ludzie na promie mogliby jeszcze zaliczyć kilka kursów. w tę z i z powrotem.

Prom w Gassach - lina na powierzchni © yurek55

Prom w Karczewiu - lina na dnie © yurek55
A dalej już nic ważnego nie zaszło.

Remont mostu u ujścia Jeziorki © yurek55
Tą dróżką jeszcze nie jechałem i pewnie nie pojadę, no chyba żebym tam mieszkał. Droga przez Konstancin nie umywa się do tej nad Wisłą.

Dróżka na wale Jeziorki do Konstancina © yurek55

Remont dróg dojazdowych do mostu © yurek55


Most Siekierkowski © yurek55

Spieniona Wisła z Mostu Siekierkowskiego © yurek55
wido
A teraz po kolei.
W Michałowicach spotkałem woja przerażonego pięknem pani mecenas, mającej kancelarię w budynku Urzędu Gminy. On też stoi pod tym urzędem i zapewne codziennie ją widuje, stąd zachwyt malujący się na jego szlachetnym obliczu.

Reakcja na piękno © yurek55
W Komorowie napis na kapliczce z Maryjką głosi, że ufundowali ją Maria i Józef w 1922 roku "W HOŁDZIE NAJ PANNIE"

Kapliczka Matki Boskiej z Dzieciątkiem w Komorowie 1922r © yurek55
W Wólce Kosowskiej zdjęć hal targowych i wszechobecnych napisów "krzaczkami" już nie robiłem, ale żałuję, że nie zdążyłem sfotografować chińskiego kuriera rowerowego - dostawcę. Rower ma zamontowany bagażnik - samoróbkę, który ma podstawę około metr na metr, a na, nim na wysokość powyżej głowy kierującego, ustawione są pudła z towarem i przymocowane pasem. Normalnie czysta Azja. Do tej pory takie mniejsze ilości przewozili hulajnogami, teraz maja nowy patent.
W Gassach z kolei byłem świadkiem akcji z promem. Wisła po ostatnich deszczach wezbrała i fala niosła całe duże drzewo z korzeniami. Prom już niemal przybijał do naszego brzegu, gdy właściciel z brzegu zaczął krzyczeć do załogi, żeby szybko zawracali. Zaczepienie się drzewa o stalową linę od promu, oznaczałoby co najmniej pół dnia walki o jego uwolnienie, przy użyciu piły spalinowej i motorówki. Gdy prom znalazł się z powrotem na tamtym brzegu, lina poszła na dno i nie stanowiła już przeszkody. Tymczasem drzewo postanowiło zaczepić się korzeniami i gałęziami o dno w zakolu rzeki i można było odwołać alarm. Dłużej tam nie czekałem, ale co by było, gdyby woda jednak poradziła sobie z zaczepionym drzewem? Ludzie na promie mogliby jeszcze zaliczyć kilka kursów. w tę z i z powrotem.

Prom w Gassach - lina na powierzchni © yurek55

Prom w Karczewiu - lina na dnie © yurek55
A dalej już nic ważnego nie zaszło.

Remont mostu u ujścia Jeziorki © yurek55
Tą dróżką jeszcze nie jechałem i pewnie nie pojadę, no chyba żebym tam mieszkał. Droga przez Konstancin nie umywa się do tej nad Wisłą.

Dróżka na wale Jeziorki do Konstancina © yurek55

Remont dróg dojazdowych do mostu © yurek55


Most Siekierkowski © yurek55

Spieniona Wisła z Mostu Siekierkowskiego © yurek55
wido
- DST 102.00km
- Teren 3.00km
- Czas 05:10
- VAVG 19.74km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Północ - Południe. Pomiędzy granicami Warszawy
Miałem dziś taki pomysł, żeby sprawdzić ile jest kilometrów od połnocnej granicy Warszawy, do południowej. Po drodze w składzie drewna do kominków i palet odkryłem galerię rzeźby. Wprawdzie te figury są droższe od krasnali ogrodowych masowo produkowanych w morsowych okolicach, ale sztuka musi kosztować.

Rzeźby ogrodowe © yurek55

Zamiast krasnali © yurek55

Drewno kominkowe, kora, ławki drewniane i rzeźby © yurek55

Skarbek, miś i orzeł © yurek55

W składzie drewna © yurek55
W Łomiankach przy tym znaku miałem na liczniku 22 km, co widać na zdjęciu

Granica północna © yurek55
Starałem się jechać maksymalnie prosto i niegdzie nie zbaczać z trasy, by błąd pomiaru był jak najmniejszy. Po oddaniu wiaduktu na Słowackiego, zrobili zakaz wjazdu dla rowerów, ale obowiązuje na stosunkowo krótkim odcinku, do Hali marymonckiej. Przejechałem bez problemu. Przy Wyścigach zrobiłem drugi przystanek, widać dlaczego.

Klasyk Harley © yurek55

Honda Valkyria © yurek55

Honda z trupią czaszką © yurek55

Bagaznik do Hondy © yurek55
Przy wyjeździe z miasta na Puławskiej przy Jóżefosławiu na liczniku było tyle co widać.

Granica południowa © yurek55
Czyli Warszawa rozciąga sie na długośi 27 km. Teraz trzeba opracować i zmierzyć trasę wschód-zachód.
PS. Pod wpisiem o tym, jak mi się nie chce z domu wychodzić na rower [url=http://www.bikestats.pl/rowerzystka/eranis]eranis[/url] napisała doskonały komentarz, trafiając jak zwykle w samo sedno.
"Drzwi mego domu to magiczna furtka między krainą lenia a rowerem."

Rzeźby ogrodowe © yurek55

Zamiast krasnali © yurek55

Drewno kominkowe, kora, ławki drewniane i rzeźby © yurek55

Skarbek, miś i orzeł © yurek55

W składzie drewna © yurek55
W Łomiankach przy tym znaku miałem na liczniku 22 km, co widać na zdjęciu

Granica północna © yurek55
Starałem się jechać maksymalnie prosto i niegdzie nie zbaczać z trasy, by błąd pomiaru był jak najmniejszy. Po oddaniu wiaduktu na Słowackiego, zrobili zakaz wjazdu dla rowerów, ale obowiązuje na stosunkowo krótkim odcinku, do Hali marymonckiej. Przejechałem bez problemu. Przy Wyścigach zrobiłem drugi przystanek, widać dlaczego.

Klasyk Harley © yurek55

Honda Valkyria © yurek55

Honda z trupią czaszką © yurek55

Bagaznik do Hondy © yurek55
Przy wyjeździe z miasta na Puławskiej przy Jóżefosławiu na liczniku było tyle co widać.

Granica południowa © yurek55
Czyli Warszawa rozciąga sie na długośi 27 km. Teraz trzeba opracować i zmierzyć trasę wschód-zachód.
PS. Pod wpisiem o tym, jak mi się nie chce z domu wychodzić na rower [url=http://www.bikestats.pl/rowerzystka/eranis]eranis[/url] napisała doskonały komentarz, trafiając jak zwykle w samo sedno.
"Drzwi mego domu to magiczna furtka między krainą lenia a rowerem."
- DST 73.00km
- Czas 03:30
- VAVG 20.86km/h
- VMAX 39.50km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Gorąco...
Gdy podjechałem Oboźną do Krakowskiego, oczom moim ukazał się ten oto piękny widok. Postałem chwilkę pod prysznicem i to naprawdę było coś wspaniałego. A facetów, którzy jeżdżą na rowerach z nagim torsem i brzuchem zwisającym na ramę, powinno się zamykać. 
Kurtyna wodna na Krakowskim Przedmieściu © yurek55

Jest ciepło © yurek55

Kurtyna wodna na Krakowskim Przedmieściu © yurek55

Jest ciepło © yurek55
- DST 52.00km
- Teren 1.00km
- Czas 02:34
- VAVG 20.26km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temperatura 35.6°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Potwór z Wisły i pikieta NOP
Szkocja ma swojego potwora z Loch Ness, Warszawa ma jego bliskiego kuzyna. Ostatnimi dniami, ten przedpotowpowy stwór ujawnił się na lewym brzegu Wisły, stając się obiektem zainteresowania spacerowiczów i rowerzystów.

Wąż rzeczny © yurek55
Wprawdzie jazda nad wiślanym brzegiem najeżona jest jeszcze wieloma przeszkodami, ale po skończeniu remontu mostu i dokończeniu bulwarów nadwislańskich, co przecież KIEDYŚ nastapi, Warszawa zyska atrakcyjną trasę rowerową.

Przejazd pod Mostem Toruńskim © yurek55

Koniec jazdy nad Wisłą © yurek55

Brak chętnych na plażowe drinki © yurek55

Nie chcemy 1000 czarnuchów, unijnego "prezentu" © yurek55
O decyzjach europosłów Platformy Obywatelskiej piszeserwis radia RMF FM. Jak informuje korespondentka rozgłośni, politycy PO zgodzili się, by Polska - obowiązkowo - przyjmowała kontyngenty uchodźców z Afryki.
Do decyzji miało dojść w trakcie spotkania władz Europejskiej Partii Ludowej w Mediolanie. Polscy politycy PO - mimo dotychczasowej krytycznej postawy i zapewnieniom, że takie przyjęcie uchodźców będzie jedynie dobrowolne - zdecydowali się wesprzeć przepisy, którezobowiążą nasz kraj do przyjęcia kontyngentów.[...]Presję w tej sprawie wywierali Niemcy. Politycy PO byli posłuszni wobec swoich niemieckich kolegów. Zapisy są o tyle niekorzystne dla Polski, że wyznaczają większą liczbę uchodźców dla tych krajów, które… są duże.
Więcej na portalu wGospodarce
Vmax na zjeździe ulicą Dewajtis

Wąż rzeczny © yurek55
Wprawdzie jazda nad wiślanym brzegiem najeżona jest jeszcze wieloma przeszkodami, ale po skończeniu remontu mostu i dokończeniu bulwarów nadwislańskich, co przecież KIEDYŚ nastapi, Warszawa zyska atrakcyjną trasę rowerową.

Przejazd pod Mostem Toruńskim © yurek55

Koniec jazdy nad Wisłą © yurek55

Brak chętnych na plażowe drinki © yurek55

Nie chcemy 1000 czarnuchów, unijnego "prezentu" © yurek55
O decyzjach europosłów Platformy Obywatelskiej piszeserwis radia RMF FM. Jak informuje korespondentka rozgłośni, politycy PO zgodzili się, by Polska - obowiązkowo - przyjmowała kontyngenty uchodźców z Afryki.
Do decyzji miało dojść w trakcie spotkania władz Europejskiej Partii Ludowej w Mediolanie. Polscy politycy PO - mimo dotychczasowej krytycznej postawy i zapewnieniom, że takie przyjęcie uchodźców będzie jedynie dobrowolne - zdecydowali się wesprzeć przepisy, którezobowiążą nasz kraj do przyjęcia kontyngentów.[...]Presję w tej sprawie wywierali Niemcy. Politycy PO byli posłuszni wobec swoich niemieckich kolegów. Zapisy są o tyle niekorzystne dla Polski, że wyznaczają większą liczbę uchodźców dla tych krajów, które… są duże.
Więcej na portalu wGospodarce
Vmax na zjeździe ulicą Dewajtis
- DST 30.00km
- Czas 01:25
- VAVG 21.18km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście
Dziś wreszcie dotarłem do fryzjera - najwyższy czas. Jutro ważny dzień, Dominika razem z Hanią miały przystepować do Pierwszej Komunii Świętej. Niestety plany te pokrzyżowała ospa i u Dominiki ten wazny dzień nastapi najwcześniej za dwa tygodnie. Taki los, co zrobić.
Zdjęć z wycieczki nie ma, w zamian widok z okna. Do nowego wieżowca jest dwa kilometry w linii prostej (wg google maps).

Widok z okna - Warsaw Trade Tower i Warsaw Spire © yurek55

Kasztany pod oknami © yurek55
Rejestracja trasy zakończona pod zakładem fryzjerskim. Nie wyłączyłem pauzy...
Zdjęć z wycieczki nie ma, w zamian widok z okna. Do nowego wieżowca jest dwa kilometry w linii prostej (wg google maps).

Widok z okna - Warsaw Trade Tower i Warsaw Spire © yurek55

Kasztany pod oknami © yurek55
Rejestracja trasy zakończona pod zakładem fryzjerskim. Nie wyłączyłem pauzy...
- DST 30.80km
- Czas 01:28
- VAVG 21.00km/h
- VMAX 36.20km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście
Krótka sobotnia przejażdżka po mieście, na więcej nie było czasu. Ale w odróżnieniu od ludzi na zdjęciach, ja przynajmniej jechałem - i to całkiem szybko.

Trasa szybkiego ruchu © yurek55

Widok miły sercu entuzjastki motoryzacji z BS © yurek55

Trasa szybkiego ruchu © yurek55

Widok miły sercu entuzjastki motoryzacji z BS © yurek55
- DST 23.00km
- Czas 01:02
- VAVG 22.26km/h
- VMAX 35.40km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 marca 2015
Kategoria <50, BAJABONGO!, Sobotnio
Baja-bongo, pitu-pitu...
Jak się nie chce jeździć, to nawet taka pogoda jak dziś, nie pomoże.

Uwaga drzewo! - (dotyczy rowerzystów) © yurek55

Remont wiaduktu - kontynuacja © yurek55

Plac bez Zamku © yurek55

Dziura po "Sezamie" © yurek55

„Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia” © yurek55

II linia metra "Świętokrzyska" © yurek55

Uwaga drzewo! - (dotyczy rowerzystów) © yurek55

Remont wiaduktu - kontynuacja © yurek55

Plac bez Zamku © yurek55

Dziura po "Sezamie" © yurek55

„Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia” © yurek55

II linia metra "Świętokrzyska" © yurek55
- DST 27.00km
- Czas 01:25
- VAVG 19.06km/h
- VMAX 39.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Deszcz i problemy z GPS
Pomimo włączonego GPS-a telefon nie odnalazł satelitów i endomondo nie narysowało trasy. Potem próbowałem Locusa i Navime, przedtem zresetowawszy telefon - i też bez efektu. Już chciałem zwalić winę na Putina posądzając go o zestrzelenie, bądź zablokowanie satelitów nawigacyjnych, ale w domu, w końcu udało mi się odblokować GPS-a i jutro już powinno być dobrze.
Wczoraj założyłem nowy licznik kupiony w Lidlu i chciałem sprawdzić jego wskazania, ale z powodu braku wskazań Endomondo, nie miałem z czym porównać. Jutro pojadę na zachód, gdzie na trasie "małego" Tour de Pologne z zeszłego roku, zostały na szosie wymalowane kilometry, to sobie dokładnie go dokładnie ustawię. Wprawdzie wprowadziłem obwód koła taki sam jak w poprzednim liczniku, ale sprawdzić trzeba.
Dziś pierwszy raz założyłem spodnie przeciwdeszczowe i neoprenowe ochraniacze na buty. Obie te części rowerowej garderoby bardzo dobrze zdały egzamin. W dwóch parach długich spodni było mi wprawdzie nieco za ciepło, ale na tak krótkiej trasie, to nie problem. Natomiast ochraniacze doskonale chronią nie tylko przed wodą, ale i przed zimnem. Myślę, że nawet kilkanaście stopni mrozu w nich niestraszne. Szkoda, że dopiero teraz na to wpadłem, gdy już zima się skończyła...

Budowa w Wieruchowie monitorowana pod względem BHP © yurek55
Dystans wpisany ręcznie na podstawie wskazań z licznika gdy wyłączyłem endo.
Wczoraj założyłem nowy licznik kupiony w Lidlu i chciałem sprawdzić jego wskazania, ale z powodu braku wskazań Endomondo, nie miałem z czym porównać. Jutro pojadę na zachód, gdzie na trasie "małego" Tour de Pologne z zeszłego roku, zostały na szosie wymalowane kilometry, to sobie dokładnie go dokładnie ustawię. Wprawdzie wprowadziłem obwód koła taki sam jak w poprzednim liczniku, ale sprawdzić trzeba.
Dziś pierwszy raz założyłem spodnie przeciwdeszczowe i neoprenowe ochraniacze na buty. Obie te części rowerowej garderoby bardzo dobrze zdały egzamin. W dwóch parach długich spodni było mi wprawdzie nieco za ciepło, ale na tak krótkiej trasie, to nie problem. Natomiast ochraniacze doskonale chronią nie tylko przed wodą, ale i przed zimnem. Myślę, że nawet kilkanaście stopni mrozu w nich niestraszne. Szkoda, że dopiero teraz na to wpadłem, gdy już zima się skończyła...

Budowa w Wieruchowie monitorowana pod względem BHP © yurek55
Dystans wpisany ręcznie na podstawie wskazań z licznika gdy wyłączyłem endo.
- DST 37.76km
- Czas 01:55
- VAVG 19.70km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze