Informacje

  • Wszystkie kilometry: 137259.46 km
  • Km w terenie: 2414.65 km (1.76%)
  • Czas na rowerze: 291d 06h 20m
  • Prędkość średnia: 19.59 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2018

Dystans całkowity:1338.90 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:61:23
Średnia prędkość:21.81 km/h
Liczba aktywności:23
Średnio na aktywność:58.21 km i 2h 40m
Więcej statystyk
Piątek, 30 listopada 2018 Kategoria <50

Po mieście

I to tyle. Listopad nieoczekiwanie znalazł się na pudle z przebiegiem 1339 kilometrów. 

  • DST 23.00km
  • Czas 01:13
  • VAVG 18.90km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 listopada 2018 Kategoria 50-100, Gassy

Ponowny test ubioru, jest dobrze

Tak mi sie spodobała wczorajsza masakracja, że dziś postanowiłem ją powtórzyć. Wybrałem z grubsza tę sama trasą, żeby za dużo nie kombinować, tylko kierunek jazdy odwrotny. Najpierw pojechałem na południe, potem na wschód, a na koniec zostawiłem najlżejszy kierunek, czyli z wiatrem wzdłuż Wisły na północny zachód. Jechało się bardzo ciężko, ale zimno mi nie było, kurtka jest rewelacyjna i cofam, co złego o niej napisałem. Dziś rano za oknem było minus pięć stopni i do tego ten wiatr, a zimna wcale nie odczuwałem. Spokojnie można w niej zimę przejeździć. Ochraniacze na buty dały komfort moim stopom, a rękawiczek jeszcze nie ma taklich, co ochronią przed zimnem ręce. Na wyprawy zimowe po Polsce się nie wybieram, a te kilka godzin wkoło komina da się wytrzymać. Tylko jak wyjmuję telefon i robię zdjęcia, to polegać mogę tylko na zmyśle wzroku, bo zmysł dotyku nie funkcjonuje zupełnie. 

Ujście Jeziorki do Wisły, a na Wiśle juz kra.

Most na Jeziorce w Obórkach

Dziś byłem 418 rowerzystą, a gdybym w tamtą stronę nie jechał po jezdni, to 419 :)
  • DST 67.00km
  • Czas 03:05
  • VAVG 21.73km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 listopada 2018 Kategoria 50-100, Gassy

Wietrzny nieodpoczynek

Zapewne gdybym wiedział jak zimny i silny jest wiatr, to bym dzisiaj został w domu. Zmylił mnie widok bezchmurnego nieba i temperaura za oknem w okolicach zera stopni. Ponieważ chciałem w końcu się przekonać, jak to jest z moją zimową kurtką rowerową, dołożyłem jedną warstwę na górę i włożyłem pod spodnie termiczne kalesony. Po wyjściu z domu od razu przekonałem się że przestałem odczuwać zimno. Wiatroszczelność kurtki jest na razie bez zastrzeżeń, a to przy dzisiejszym syberyjskim zefirku było sprawą kluczową. Co potrafi ten wietrzyk, przekonałem się na zjeździe ulicą Spacerową, gdzie zamiast 30+, na liczniku, było zaledwie 20+. Tam też moja twarz mi przypomniała, że nie posmarowałem jej kremem natłuszczajacym, ale powiedziałem jej, żeby nie robiła z tego zagadnienia. Nie takie mrozy juz przetrzymała. Ale tego, co zaczęło się  dziać w moim brzuchu, zignorować nie mogłem. Początkowo chciałem zawrócić do domu, ale to by nic nie dało - i tak bym nie zdążył, więc jechałem dalej wypatrując odpowiedniego miejsca. W końcu, tak jak Tom Dumoulin na Giro, dłużej zwlekać już nie mogłem!

Moja sytuacja była o tyle lepsza, że nie było ludzi i kamer telewizyjnych, no i znalazło się całkiem ustronne miejsce. Po małej chwili, już lekki i szczęśliwy mogłem jechać dalej, nawet na wiatr przestałem zwracać uwagę. Ta euforia nie trwała wprawdzie długo, ale naprawdę ulga jaką poczułem, była wręcz nieziemska.
Dalsza jazda to już tylko mozolne pokonywanie kilometrów i tak, aż do samej przystani w Gassach. Po zmianie kierunku jazdy było już znacznie lepiej, nawet na prostej do Obór jakiś pucharek wpadł, ale jak widać po średniej łatwo nie było. Przy takim zimnie nie daję rady szybciej jechać.  
W sumie to nawet zadowolony jestem z dzisiejszej jazdy. Ubranie zdało egzamin, gdy założę ocieplacze na buty stopy też nie powinny cierpieć, a dłonie, no cóż. Trzeba to jakoś znosić.  Tylko z robieniem zdjęć może być gorzej. 

Miasteczko Wilanów
Miasteczko Wilanów © yurek55
Droga do Gassów
Droga do Gassów © yurek55
Wisła z przystani
Wisła z przystani © yurek55
Koniec przeprawy promowej
Koniec przeprawy promowej © yurek55
Licznik rowerowy na Banacha, z prawej uczelnia Księgowego
Licznik rowerowy na Banacha, z prawej uczelnia Księgowego © yurek55

Wpis sponsoruje przysłowie: "Śmierć i sranie, nie wiadomo kiedy zastanie"
Aha, i na zakończenie. Po wczorajszej deklaracji byłego prezydenta w sprawie pogadania z Władimirem. :)



height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1990969686/embed/f8f4ef3e7b7c2c3f3f4bbb2c1fa774ab9aa97a3f">
  • DST 62.45km
  • Czas 03:02
  • VAVG 20.59km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 listopada 2018 Kategoria <50

O ubraniu

Niskie temperatury zniechęcają mnie nieco do jazdy, choć to przecież truizm, że to jedynie ubiór może być nieodpowiedni, a nie pogoda. Tymczasem kupiona z myślą o zimie kurtka, nie zapewnia takiego komfortu jakiego się spodziewałem. Na stronie produktu Decathlon pisze: "Stworzyliśmy tę kurtkę na 2 - 4 godzinne wycieczki w zimne dni. Zapewnia ciepło i widzialność", ale co to są zimne dni? W opiniach ktoś ją poleca "na temperatury 8-15 stopni", ale to przesada, a zresztą odczuwanie ciepła jest cechą bardzo indywidualną (vide mors:)). Moim zdaniem ona jest na temperatury 0 - 5 stopni. W ostatnich dniach odczuwalne temperatury były niższe i pomimo termicznej podkoszulki i długiego rękawa, było mi nieco chłodnawo. Ale za to wczoraj, gdy do sklepu założyłem cywilna zimową kurtkę (tę co suwak naprawiałem), było ciepło jak w ulu. Mając to na uwadze odszukałem poprzednią kurtkę, tę z snowbordową z L i chyba było nieco lepiej. Z naciskiem na chyba. Czyli trzeba spróbować wariantu na cztery warstwy ubraniowe: podkoszulka z krótkim i długim rękawem, koszulka kolarska i kurtka. No i może coś pod szyję?


Kontrola czasu

Na granicy wsi Szeligi i miasta stołecznego Warszawa
  • DST 46.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 22.08km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 listopada 2018 Kategoria <50, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów

Reklama społeczna

Skoro wyjechalem z domy - jak Strava wskazuje - o 8:46 AM, a wróciłem o 15:30, to coś mało tych kilometrów przejechanych, prawda? Wyjaśnienie, rzecz jasna, jest banalnie proste. Po przejechaniu jedenastu kilometrów dotarłem do celu podrózy i zamieniłem rower na samochód. Kiedy już samochodowe sprawy ogarnąłem, to jeszcze przewiozłem krzesło do tapicera, odwiedziłem drugą córkę w Piasecznie przywożąc jej zostawioną bluzę Dominiki i mogłem wracać. Kiedy już odstawiłem samochód, ponownie wsiadłem na rower i pojechałem do domu. Jakoś nie mogłem przekonać się do jazdy w tych temperaturach, a zresztą nie bardzo miałem czas. W drodze wymysliłem, że pojadę jeszcze do punktu naprawy suwaków na Próżnej, bo kurtka tylko z samymi zatrzaskami, traci sporo na funkcjonalności. W tym celu musiałem pojechać do domu i ją zabrać. Najłatwiej przewieźć ją było na własnym grzbiecie, co też zrobiłem, nie bacząc na ewentualne kose spojrzenia specjalistów od kolarskiej stylówy. Naprawa nie trwała nawet pięciu minut i kosztowała tylko dziesięć złociszów, więc dużo taniej niż kupno i wszycie całego zamka błyskawicznego.  
.....................................

W ramach kampanii

pojawił się na murze Wyścigów Konnych mural. 

Zostaw wszystko, ratuj cycki!



PS. Badajcie się kobitki.


height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1985990984/embed/9ca18b191e2ecef2ed81ed07474562fd97e672b4">
  • DST 31.00km
  • Czas 01:32
  • VAVG 20.22km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 listopada 2018 Kategoria kurierowo, 50-100

Stresowy Wołomin + pociąg + metro = Czarny Piątek!

Tytułowy stres nie wiąże się z nieprzyjemnym dojazdem do Wołomina, ale... po kolei. Dzisiejsza trasa zainspirowana została odbiorem zakupionych prezentów dla dzieci. Z własnej woli jechałem tamtędy może raz, lub najwyżej dwa, co nie powinno dziwić nikogo, kto wie. A kto nie wie, wyjaśniam. Mieszkam w południowo - zachodniej części Warszawy i żeby dojechać do Wołomina, najpierw muszę po przekątnej przejechać miasto. Ulice Solidarności i Radzymińska należą do bardziej ruchliwych, a dodatkowo, ta druga  to wylotówka. Kiedy na Targówku opuszczamy wylotówkę na Białystok i skręcamy w Łodygową, trafiamy na DW 634, która jest wylotówką na Tłuszcz, do tego w przebudowie aż do Ząbek. Dalej do Zielonki i Wołomina jest wąska droga bez pobocza i ze sporym ruchem, choć godzina jeszcze nie wskazywała na "Akcję słoik". Na pewno nie jest to droga marzeń dla żadnego rowerzysty.
Dlatego na powrotną drogę wybrałem trasę przez Sulejówek i Rembertów. Nie wziąłem tylko pod uwagę, nie zauważyłęm po prostu, że nawigacja włączona w sklepie wytyczyła mi trasę przez las. Stąd moja pomyłka nawigacyjna i dopiero zapytany o drogę facet wyjaśnił mi, że to nie ten rower i nie ta pora, na jazdę po lesie. Musiałem więc zawrócić i wtedy właśnie stało się to najgorsze. W pewnym momencie usłyszałem stuk, brzęk i gdy omiotłem wzrokiem miejsca najbardziej oczywiste, szybko zauważyłem brak lampki przedniej. Zahamowałem i zacząłem wracać idąc poboczem i wypatrując. Kierowaca widząc, że ewidentnie czegoś szukam powiedział, że dalej coś leży. Rzeczywiście leżała i nawet świeciła, ale niestety już bez szkiełka. Próbowałem ją jakoś przymocować, ale nie było to wcale łatwe. Ułamała się podstawka, więc próbowałem lampeczkę jakoś przywiązać do kierownicy. Użyłem do tego oderwanego paska z materiału, ale był nieco za krótki i moje zgrabiałe ręce nie dawały rady. W końcu jakoś się udało, ale lampka świeciła w bok i  na dodatek musiałem cały czas ją przytrzymywać. Nie ukrywam, że czas spędzony na szukaniu i potem na mocowaniu, to był dla mnie jakiś koszmar. Nie jestem literacko gotowy by opisać gonitwś myśli, z których jedna czarniejsza była od drugiej. W skrócie: do domu daleko, ja gdzieś w polu, ciemność zapada, ja bez światła, a do tego jeszcze, serce weszło na nieznane mu wczesniej częstotliwości. Posiedziałem więc chwilkę by się upokoiło i zacząłem powoli wracać. To nie były łatwe kilometry, ale w końcu zacząłem racjonalnie myśleć i odkryłem rzecz oczywistą. Mogę przecież wrócić pociągiem! Eureka!!! Na stację wjeżdżał właśnie pociąg, a ja, żeby nie było za łatwo, biegałem pod ziemią szukając właściwego wyjścia. Zanim ktoś mi wytłumaczył, pociąg odjechał, ale tym razem miałem szczęście i za kilka minut był następny. W pociągu ochłonęłem nieco i kombinowałem przez drogę, którędy jechać z Wileńskiego do domu. Na pomysł by pojechać metrem, wpadłem dopiero, gdy znalazłem się w podziemiu. Jeszcze tylko ogarnąć biletomat (sprawa nieoczywista po takich przejściach) i mogłem rozpocząć kolejny etap podróży. Od stacji końcowej było już tylko dwa kilometry i żadnych więcej przygód nie przeżyłem. Tylko mały dzwon dwóch samochodów w korku na Towarowej. Takie klasyczne wjechanie w tył, pewnie się zagapił, albo pisał sms. 
A lampka będzie teraz służyła jako ładowarka do akumulatorków. Chiński szmelc, powinienem Katany posłuchać i kupić Convoya.

  • DST 51.00km
  • Czas 02:28
  • VAVG 20.68km/h
  • Temperatura -2.2°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 listopada 2018 Kategoria 50-100

Trener motywacyjny potrzebny od zaraz

Andrzej Rosiewicz śpiewał, "wieje wiosna ze wschodu", ale dziś ze wschodu pizgało zimnem czysto syberyjskim. Ubrałem się już na trzy warstwy: podkoszulka termiczna, koszulka i kurtka, czyli właściwie zimowo i było całkiem okej. Tylko co ja założę jak będzie zima? Pod spodnie, wiadomo, kalesony, na buty ochraniacze, na ręce jeszcze grubsze rękawice, z drugimi pod spodem, na głowę czapkę - ale co jako czwarta warstwa? Coś będę musiał poeksperymentować, zobaczymy.  
Ale to właśnie temperatura kazała mi mocno okroić planowany na dziś dystans, choć tak naprawdę, to chyba mi się nie chciało. Wymyśliłem sobie, że zamiast planowanego Tarczyneiro i Góry Kawalerii, pojadą na Służew i odbiorę ze sklepu com zamówił. Tak więc choć początek trasy był na zachodzie, to już niebawem skręciłem na południe i przez Ożarów i Pruszków wróciłem do Warszawy. Potem miejska jazda zakorkowaną na amen Marynarską, a za sklepu powrót Alejami Niepodległości. Nowe, zimowe z definicji rękawice, nie dają skutecznej ochrony, buty też komfortu cieplnego nie zapewniają i choć zbyt mocno nie przemarzłem, to jednak wolałem wrócić do domu. 
To nie temperatura, to lenistwo przeważyło.
Zdjęcie tylko jedno, ale za to z nowatorskim zapisem pewnego angielskiego słowa.

  • DST 55.00km
  • Czas 02:40
  • VAVG 20.62km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 listopada 2018 Kategoria <50

Pętla do Borzęcina

Jak się pożycza, trzeba oddać. Ponieważ doszły zamówione akumulatorki, umówiłem się z Kataną i przy okazji zrobilismy pętlę do Borzęcina. Ponieważ cały czas prowadziłem, mogę napisac o wspólnej jeździe. Gdybysmy jechali po zmianach, to szybko by się  skończyło. Próba lampki wypadła raczej pozytywnie, ale pomimo to, wolę jeździć w dzień. 
Zestaw ubraniowy już zimowy, a jednak trochę chłodno, szcególnie w stopy i dłonie. Co będzie jak przyjda prawdziwe mrozy?


 Wieczorna kontrola czasu


  • DST 49.55km
  • Czas 02:18
  • VAVG 21.54km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 listopada 2018 Kategoria <50

Po mieście

Dość dawno nie byłem w tamtych okolicach, więc nie wiem od kiedy stoi Biały Rower. Wiem, że przejeżdżałem obok, tamtego wieczoru 4 lipca 2018 i widziałem niebieskie światła policji i pogotowia.


"Tu zginęła Rowerzystka potrącona przez samochód. Agnieszce "Oksy" koleżanki i koledzy z rowerów."

  • DST 24.00km
  • Czas 01:18
  • VAVG 18.46km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 listopada 2018 Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów

Trochę miasta, trochę wsi

Poranne przejazdy przez centrum miasta nie sprzyja biciu rekordów, tak samo zresztą jak jazda Puławską do Piaseczna. Tam zrobiłem sobie przerwę kilkugodzinną i wracałem już po zmroku. A mocne lampki rzecz jasna nie miałem, tylko swoją oczojebkę, ale dałem radę. Przyświecały mi latarnie uliczne.
A, i w Decu w Piasecznie rękawiczki kupiłem na zimne dni. Miałem do zrealizowania kupon, to wyszło 39,90 zł.

Mural na Służewcu

I jeszcze jedna, z dedykacją dla naszego przyjaciela z Hajnówki

  • DST 59.00km
  • Czas 02:50
  • VAVG 20.82km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl