Informacje

  • Wszystkie kilometry: 137259.46 km
  • Km w terenie: 2414.65 km (1.76%)
  • Czas na rowerze: 291d 06h 20m
  • Prędkość średnia: 19.59 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2014

Dystans całkowity:1028.99 km (w terenie 26.00 km; 2.53%)
Czas w ruchu:46:12
Średnia prędkość:20.83 km/h
Liczba aktywności:21
Średnio na aktywność:49.00 km i 2h 18m
Więcej statystyk
Niedziela, 29 czerwca 2014 Kategoria <50, całe NIC, przed śniadaniem

Krótko, deszczowo i trochę burzowo

Wyjechałem dziś wyjątkowo późno i to okazało się moim wielkim szczęściem. Miałem zamiar pojechać skróconą wersję pętli Wieruchów- Babice - Izabelin, gdy niespodziewanie po wyjechaniu z tunelu na Dźwigowej poczułem pierwsze krople deszczu. Byłem na to zupełnie nieprzygotowany, bez kurtki i na dodatek ubrany całkiem po "letniemu" - krótki rękaw i krótkie spodenki. Natychmiast zweryfikowałem swoje plany i bez namysłu skręciłem w prawo w Połczyńską kierując się stronę domu. Deszczyk nie był początkowo zbyt dokuczliwy, a nawet po chwili przestał padać całkowicie i zaczynałem żałować - wydawało się pochopnej - decyzji o powrocie. Postanowiłem więc  wydłużyć powrotną drogę jazdą przez miasto. W tym samym momencie deszcz przypomniał sobie, że jeszcze mnie przecież dokumentnie nie zmoczył i zaczął nadrabiać swoje niedopatrzenie. Zanim dojechałem do tunelu przy Dworcu Zachodnim swoje zadanie wykonał z całą skrupulatnością i dokładnością. Tam zatrzymałem się na chwilę obserwując czy nie ma zamiaru przestać, ale jako że do domu stamtąd mam pięć minut jazdy, nie czekałem długo.  Nie zależało mi już zbytnio na komforcie jazdy, byłem wystarczająco mokry by dojechać w stanie niepogorszonym. Jeszcze tylko piorun huknął gdzieś nie całkiem daleko, ot - i tyle historii na dziś.

Rondo Zesłańców Syberyjskich w deszczu
Rondo Zesłańców Syberyjskich w deszczu © yurek55

Chwila namysłu: jechać, czy czekać. Pojechałem!
Chwila namysłu: jechać, czy czekać. Pojechałem! © yurek55

  • DST 13.00km
  • Czas 00:37
  • VAVG 21.08km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 28 czerwca 2014 Kategoria <50, przed śniadaniem

Poranna jazda miejska

Dzisiejszą krótką wycieczkę po mieście zacząłem w Lidlu, bo dziś znowu w sprzedaży były artykuły rowerowe. Tym razem kupiłem koszulkę, no i wreszcie zdecydowałem się na kurtkę przeciwdeszczową - będę miał zamiast wiatrówki, w której dotąd jeździłem i mokłem. Ponieważ jechaliśmy na działkę nie miałem zbyt wiele czasu i pojechałem tylko na Starówkę, potem Traktem Królewskim na skwer przy Mysiej i przez Śródmieście do domu.

Wycieczka z Tajwanu zwiedza Stare Miasto
Wycieczka z Tajwanu zwiedza Stare Miasto © yurek55

Memoriał wolnego słowa na ulicy Mysiej
Memoriał wolnego słowa na ulicy Mysiej © yurek55
Napis na tablicy: „Wyjątkowym szczęściem tych czasów jest to, że wolno myśleć swobodnie, a to co się myśli – wypowiadać” TACYT
Budynek nazywa się Liberty corner
Budynek nazywa się Liberty corner © yurek55




  • DST 22.27km
  • Czas 01:07
  • VAVG 19.94km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 czerwca 2014

Po książkę na Centralny

W podziemiach  Dworca Centralnego 15 minut szukałem Empiku prowadząc rower.  Potem mała pętla po zatłoczonym piątkowymi wyjazdami mieście i do domu. Mało, ale tak wyszło jakoś.
  • DST 24.20km
  • Czas 01:14
  • VAVG 19.62km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 26 czerwca 2014 Kategoria 50-100

Cztery szóstki

Zdjęcie zrobione pod klatką

Dzisiejszy dystans kilometrowy
Dzisiejszy dystans kilometrowy © yurek55
Przyjemnie się jechało, pogoda dobra do jazdy, trasa tez lepsza niż wczorajsza, bo pojechałem standardowymi drogami okołopuszczańskimi: Klaudyn, Izabelin, Truskaw, Borzęcin etc. Czasu nie wpisuję, bo zapomniałem na liczniku zobaczyć. Jutro uzupełnię.
  • DST 66.66km
  • Teren 3.00km
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 25 czerwca 2014 Kategoria <50, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów

Zagadka z Lesznowoli.

Czułem w nogach wczorajszy dystans i dlatego do Piaseczna pojechałem zwykłą, najkrótszą  drogą. Pechowe skrzyżowanie na Puławskiej, gdzie w zeszłym tygodniu zostałem potrącony przez samochód, tym razem przejechałem korzystając z fragmentu drogi dla rowerów. Za mało czasu upłynęło i wspomnienie jest nadal żywe, wolałem nie ryzykować. Niestety na dalszym fragmencie ulicy Puławskiej i tak zawsze muszę podejmować ryzyko, bo od Auchan do Decathlonu jest zakaz jazdy rowerem i przez kilometr można mnie bezkarnie potrącić samochodem. I jeszcze mandat dostanę jak przeżyję.
Ale ponieważ i tym razem mi się udało, mogłem zabrać na spacer wnuczkę, żeby mogła się wyspać, a jej mama mogła coś w domu zrobić.
Wracałem drogą przez Jazgarzewszczyznę, Borowiec, Wilczą Górę, Magdalenkę, Janki, i Raszyn. Już od kościoła w Raszynie zaczyna sie korek, który ciągnie się aż do skrzyżowania z obwodnicą na Alei Krakowskiej. Nie rozumiem dlaczego tak się dzieje, ale to niezmienny element wjazdu do Warszawy od południa. Facet w Mercedesie kabrio, który wyjeżdżał z parkingu przy Centrum Handlowym Janki i którego wyminąłem stojącego w Raszynie, wyprzedził mnie dopiero w Warszawie przy Łopuszańskiej. Ale oprócz satysfakcji z omijania stojących w korku samochodów, nie jest to droga przyjazna rowerzystom, wolę jednak wracać przez Dawidy i drogą dla rowerów (formalnie w budowie) wzdłuż lotniska Okęcie. Dziś pojechałem tamtędy tylko dlatego, żeby sobie przypomnieć jak nie lubię tamtędy jeździć. 
Na zakończenie tytułowa zagadka. Co autor miał na myśli? Dla ułatwienia dodam, że baner jest w tym miejscu od kilku lat.
Kto zrozumie to przesłanie?
Kto zrozumie to przesłanie? © yurek55

I jeszcze informacja na murze Toru na Służewcu, zainteresowani będą wiedzieć o co chodzi.

Mural informacyjny hip festiwal
Mural informacyjny hip festiwal © yurek55


  • DST 48.53km
  • Czas 02:09
  • VAVG 22.57km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 24 czerwca 2014 Kategoria > 100

Długa droga na Grochów

Wczoraj zrobiłem rekonesans i dziś ponownie wybrałem się do jedynego optyka w Warszawie umiejącego naprawiać okulary. To nie żart, wszystkie sieciowe salony optyczne kierują tam klientów z uszkodzeniami oprawek. Oni mogą co najwyżej zausznik wymienić na gwarancji, albo noski założyć i soczewki wyczyścić. Prawdziwe naprawy, tylko w ciasnym i niemiłosiernie zagraconym warsztacie na Mińskiej gdzie, trzy osoby w środku to już ciasnota. Mieści się on w starym, przedwojennym, typowo praskim budynku naprzeciwko biurowca dawnych PZO i przyjeżdżają tam ludzie z całej Warszawy. Większość napraw wykonuje się "od ręki", oczywiście w zależności od liczby czekających klientów, to "od ręki" może trwać godzinę, lub półtorej - a wyjątkowo odbiór następnego dnia.
Jak tam dojechałem, przed warsztatem i w środku czekali klienci, więc pan kazał przyjechać za półtorej godziny. Zrobiłem więc sobie powtórkę wczorajszej pętelki dojazdowej, tylko w drugą stronę. Ulicami Grochowa dojechałem do Traktu Lubelskiego i znów koło Hiltona i kościoła w Żerzeniu (Żerzniu?) do ronda przy Wale Miedzeszyńskim, a powrót ddr wzdłuż Wisły i przez Saską Kępę i Park Skaryszewski do Grochowskiej i Mińskiej. Musiałem jeszcze poczekać trochę, bo była mała obsuwa czasowa, co dało okazję do krótkiego odpoczynku i po piętnastu minutach słuchania ciężkich, niemieckich, metalowych bitów płynących z warsztatowego  boomboxa, mogłem odebrać zrobione okulary i wracać. Jeszcze tylko rzut oka na licznik i już wiedziałem, że musze trochę wydłuzyć trasę, by pod domem nie dokręcać do setki, jeżdżąc dookoła placu pod oknami. Wolałem wcześniej zjechać z "Poniatoszczaka" na Powiśle i  pojechać dłuższą drogą, a nie kręcić się pod blokiem.
Tak więc dziś jadąc z Ochoty na Grochów, gdzie realna odległość w obie strony to niecałe dwadzieścia kilometrów, udało mi się przejechać ponad sto kilometrów. Pewno przez Kraków wyszło by więcej...
Dróg ekspresowych i autostrad ci u nas dostatek. Kukurydzę też się uprawia w Stolicy
Dróg ekspresowych i autostrad ci u nas dostatek. Kukurydzę też się uprawia w Stolicy © yurek55
Dojechałem przez Puszczę Kampinoską do Budy, Pesztu - brak
Dojechałem przez Puszczę Kampinoską do Budy, Pesztu - brak © yurek55
Hutnicy z Huty Warszawa w 1979 roku postawili pomnik wrześniowym obrońcom Warszawy
Hutnicy z Huty Warszawa w 1979 roku postawili pomnik wrześniowym obrońcom Warszawy © yurek55
Ofiarna obrona północnego przedpola Warszawy przez 1 Batalion  30 Pułku Strzelców Kaniowskich z uwagi na poniesione dotkliwe straty, zyskała nazwę Warszawskich Termopil. (z napisu na tabliczce)
Obowiązkowa fotka z mostu, kierunek północ
Obowiązkowa fotka z mostu, kierunek północ © yurek55
Na Bródnie w Warszawie
Na Bródnie w Warszawie © yurek55
Były Zakłady Przemysłu Tłuszczowego, został tylko komin
Były Zakłady Przemysłu Tłuszczowego, został tylko komin © yurek55
Trening żeglarski na Jeziorku Kamionkowskim
Trening żeglarski maluchów na Jeziorku Kamionkowskim © yurek55
Mural na Grochowie
Mural na Grochowie © yurek55
Street art na ulicy Kamionkowskiej
Street art na ulicy Kamionkowskiej © yurek55
Street art na Powiślu ul. Wilanowska
Street art na Powiślu ul. Wilanowska © yurek55
Wisła oddała plażę warszawiakom
Wisła oddała plażę warszawiakom © yurek55
  • DST 103.95km
  • Teren 5.00km
  • Czas 04:57
  • VAVG 21.00km/h
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 czerwca 2014 Kategoria 50-100

Naokoło na Mińską

Silny wiatr wiejący od rana skłaniał do precyzyjnego zaplanowania trasy tak, żeby wracać z wiatrem.  Jedyne co mi przychodziło do głowy to powtórka z wczoraj, być może z zatoczeniem większej pętli do Leszna, albo i do Niepokalanowa jak w Wielką Sobotę. Wtedy ledwo pokonywałem ostatnie kilometry pod wiatr, dziś by było odwrotnie - wiatr przywiał by mnie do domu lekko, łatwo i przyjemnie. Zanim jednak mogłem wyjechać zrobiło się trochę późno na taki dystans, a po drugie - i to ważniejszy powód - postanowiłem sprawdzić, czy optyk na Mińskiej jest w stanie naprawić moje oprawki od okularów.  Przy zderzeniu z samochodem i upadku ułamał się taki drobny element, co zauważyłem dopiero po pewnym czasie.
Wobec powyższego pojechałem tam wybierając oczywiście mocno okrężną  trasę bo prostą drogą jest za blisko. Powrót też naokoło i dopiero na Trasie Toruńskiej trafiłem na wiatr centralnie od przodu i to na odkrytym terenie. Ale to tylko siedem kilometrów, inne fragmenty nie były takie straszne.

Tradycyjne zdjęcie z mostu
Tradycyjne zdjęcie z mostu © yurek55
Niespodziewanie na peryferiach stolicy natknąłem się na HILTONA
Hilton na Trakcie Lubelskim
Hilton na Trakcie Lubelskim © yurek55
A na Grochowie straszą obiekty słynnego warszawskiego klubu kolarskiego.

"Orzeł" wylądował © yurek55
Nachylenie łuków jest większe niż na torze jazd próbnych FSO, choć kolarze torowi nie osiągają takich prędkości jak Polskie Fiaty 125p czy Polonezy. Pewnie dlatego, że rowery mają tylko dwa koła?

Tor kolarski na Podskarbińskiej
Tor kolarski na Podskarbińskiej © yurek55

Tor Orła na Grochowie
Tor Orła na Grochowie © yurek55

Optyk na Mińskiej oczywiście naprawi moje oprawki, tylko muszę mu je zostawić na godzinę. Dziś tego zrobić nie mogłem, bo nie miałem zapasowych okularów, a bez nich jestem ślepy jak nietoperz.

Edit: dodaje mapę przejazdu bo wczoraj nie sprawdziłem i się nie dodała


  • DST 66.39km
  • Czas 03:13
  • VAVG 20.64km/h
  • Temperatura 17.5°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 22 czerwca 2014 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

*Trochę słońce, trochę deszcz*

Gdy dziś rano otworzyłem oczy było wprawdzie pochmurnie i wiał silny wiatr, ale nie padało, a to najważniejsze. Postanowiłem przejechać moją ulubioną trasą głównie z powodu, że wiem ile zajmie mi czasu, a to jest w niedzielę istotne, bo chcę zdążyć na wspólne śniadanie. Miłym zaskoczeniem była praca napędu po powrocie do starego łańcucha, rower poruszał się niemal bezszelestnie, nic nie przeskakiwało, przerzutka też bez zastrzeżeń. Okazuje się, że zbyt pochopnie i zdecydowanie przedwcześnie założyłem nowy łańcuch, właściwie tylko dlatego, że przymiary w serwisach pokazywały jak jest rozciągnięty. Niech sobie będzie, ale skoro coś działa, to - pierwsza zasada - nie ruszać!
Początkową część trasy, aż do kościoła w Borzęcinie jechałem pod wiatr, ale o dziwo niespecjalnie mi to dziś przeszkadzało i zajęło tylko godzinę. Widocznie wiszące nisko chmury działały na moją podświadomość i kazały szybko jechać, by zdążyć przed deszczem. Od Mariewa gdzie skręciłem w powrotną drogę wiatr stał się moim sprzymierzeńcem, ale za to zaczął padać najpierw drobny, a potem rzęsisty deszcz. Cóż było robić? Na przystanku autobusowym w Wojcieszynie założyłem kurtkę i pojechałem dalej. Po kilku minutach wydostałem się ze strefy opadu, ale od tamtej pory cyklicznie, co kilkanaście - kilkadziesiąt minut strefa deszczu mnie dopadała i tak sobie jechałem - raz w słońcu, raz w deszczu. Słońca było jednak więcej, tak że do domu dojechałem już prawie suchy z wyjątkiem spodenek i bielizny. Ale to wina braku błotników,  bo kałuże jednak były spore na jezdniach, a ja nadal nie mogę się zdecydować na  zakup. Ale nawet pomimo tego nie narzekam i uważam wycieczkę za bardzo udaną.

Droga do kościoła w Borzęcinie
Droga do kościoła w Borzęcinie © yurek55

Kościół w Borzęcinie
Kościół w Borzęcinie © yurek55
Przystanek na przebranie
Przystanek na przebranie © yurek55
A to dwa kilometry dalej
W Koczargach jeszcze nie pada
W Koczargach jeszcze nie pada © yurek55
Najtańsze paliwo w Warszawie
Najtańsze paliwo w Warszawie © yurek55


  • DST 55.51km
  • Czas 02:22
  • VAVG 23.45km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 czerwca 2014 Kategoria 50-100, Naprawy, Sobotnio

Z wiatrem i pod wiatr.

Nowy łańcuch nadal nie bardzo chce współpracować z kasetą i to pomimo, że jeździłem na trzy łańcuchy i przejechałem niecałe 3500 kilometrów. Postanowiłem wobec tego wrócić do jazdy na starych łańcuchach, przejechać drugie tyle i dopiero wtedy wymienić jedno i drugie. Dokładnie przymierzyłem do siebie wszystkie trzy i okazało się, że jeden z nich jest wyciągnięty o prawie jedno ogniwo, w stosunku do dwóch pozostałych. Wybrałem najkrótszy, wykąpałem go w benzynie, wysuszyłem, założyłem, nasmarowałem i zobaczymy jak będzie się jeździć. Ale powinno być dobrze. A przy zdejmowaniu nowego łańcucha zauważyłem, że w miejscu zakucia już prawie rozeszły się ogniwa, bo za płytko, albo za głęboko wcisnąłem pin. Dobrze, że się za to wziąłem, bo w trasie bym miał kłopot jak by się rozerwał. Zdjąłem więc jedno ogniwo i wrócę do sprawdzonego systemu łączenia na spinkę, to przy moich umiejętnościach zdecydowanie bardziej niezawodny sposób. Nie zmienia to jednak faktu, że chcę robić samodzielnie coraz więcej rzeczy przy rowerze i sprawia mi to satysfakcję. Muszę zacząć kompletować narzędzia.

Był Ruch, był IPN, będzie...?
Był Ruch, był IPN, będzie...? © yurek55
Nogi i kondycję trenuję nie tylko na rowerze. Po schodach chodzimy już 19 dni.

Nowe drzwi od windy
Drzwi już są na wszystkich piętrach © yurek55
  • DST 51.16km
  • Czas 02:13
  • VAVG 23.08km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 czerwca 2014 Kategoria <50, kurierowo, Naprawy

Krótka przejażdżka powypadkowa

Po wczorajszym zderzeniu z samochodem i szorowaniu po asfalcie nie odczuwam żadnych dolegliwości, typu siniaki czy potłuczenia, więc nie widziałem powodu, by dziś się nie przejechać choć kawałek. Na więcej nie miałem czasu bo monter z kablówki przyszedł instalować dekoder telewizji cyfrowej i trochę mu się zeszło. A potem mnie tyle samo, żeby spisać na kartce numery ponad stu programów. Inaczej tego nie da się ogarnąć, przynajmniej na początku trzeba mieć pod ręką spis.
Zanim wyjechałem założyłem wczoraj zakupiony łańcuch i przy okazji wypróbowałem zakupiony  jakiś czas temu skuwacz. Dał radę. Kaseta protestuje, czasem przeskakuje, ale trzeba trochę kilometrów przejechać i się ułoży. W przyszłości jednak poważnie zastanowię się nad wariantem bestiaheniu - czyli jeździć i nic nie robić.
A co do samej jazdy, to tylko odebrałem z Marynarskiej tablet i naokoło wróciłem do domu z małym przystankiem na glinkach.
Jak widać, tłumów nie ma. Za to na niebie, chemitrails.

Basen na Szczęśliwicach
Basen na Szczęśliwicach © yurek55

  • DST 18.62km
  • Czas 00:59
  • VAVG 18.94km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl