Informacje

  • Wszystkie kilometry: 137259.46 km
  • Km w terenie: 2414.65 km (1.76%)
  • Czas na rowerze: 291d 06h 20m
  • Prędkość średnia: 19.59 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2019

Dystans całkowity:752.59 km (w terenie 2.00 km; 0.27%)
Czas w ruchu:32:03
Średnia prędkość:22.67 km/h
Maksymalna prędkość:42.00 km/h
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:47.04 km i 2h 17m
Więcej statystyk
Niedziela, 30 czerwca 2019 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Przejażdżka poranna

Nic nie uratuje żalosnego wyniku czerwca, niemniej wstałem rano i zrobiłem przed śniadaniem parę kilometrów. Tyle.

Więzienie na Rakowieckiej
Więzienie na Rakowieckiej © yurek55
Przystań promowa
Przystań promowa © yurek55
zakole przy przystani
zakole przy przystani © yurek55
Przystań o poranku
Przystań o poranku © yurek55
Gassy - Obory
Gassy - Obory © yurek55
PS. Palce w obiektywie wykadrowałem. :)

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2491817436/embed/c746051f32ee1dc4f691b2ebaa18b4e99dea8992">
  • DST 62.41km
  • Czas 02:41
  • VAVG 23.26km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 29 czerwca 2019 Kategoria > 100

Druga setka czerwcowa

Okazało się, że wyjazd do Piaseczna na niemal dwa tygodnie negatywnie wpłynął na dystans czerwcowy. Naprawdę wolałem zająć się dziesiątkami innych rzeczy, niż jazdą rowerem. Dziś już jednak, po przespanej we własnym łózku nocy uznał em, że warto przejechać jakiś poważniejszy dystans. Nawet mocny wiatr mnie nie zniechęcił.  To tylko kwestia wybrania trasy i kierunku jazdy tak, żeby do domu wracać z pomocnikiem, na lekko. Dlatego wybór padł na Puszczę Kampinoską i powrót przez zachodnie wioski. 
No i wreszcie chciałem wypróbować moja kamerkę sportową  Xiaoyi YI Litenowy uchwyt na telefon. Kamera służy na razie do robienia zdjęć, bo filmowanie całych tras jakoś mi nie podchodzi. Obawiam się, że z obróbką bym sobie nie poradził, no i nudne jest oglądanie takiej produkcji. Dlatego nie mam uchwytu na kierę, ani na kask i chyba nie będę kupował. Pomyślę jeszcze nad kijkiem, to może lepsze samojebki będę trzaskał. :) No i może obudowę wodoszczelną na podwodne zdjęcia i filmy, choć na rafę koralową, póki co, się nie wybieram. 
Co do samej jazdy, to wyszła mi nadspodziewanie dobrze. Oczywiście najgorzej wspominam szutrowy odcinek w środku Puszczy Górki - Narty, bo taka ma nazwę segment na Stravie. Nawet PR na nim poprawiłem, ale zjezdżanie nawet z tej niewielkiej góreczki  grozi wypadnięciem wszystkich plomb, a ja mało okularów nie zgubiłem. Na tarce trzęsie tak, że traci się ostrość widzenia. Nie wiem jak można przejechać to szybciej, ale KOM jest o 20 km/h szybszy niż moje niespełna 15. Może to kwestia bardziej przystosowanego roweru? W miejscowości Kampinos zatrzymałem się na krótki odpoczynek i uzupełnienie bidonu, a przy okazji zjadłem na spokojnie drugi baton zbożowy. Dalej już do samej Warszawy gnałem na skrzydłach wiatru, a najdłuższy segment, z Podkampoinosu do Wieruchowa, przejechałem szybciej aż o pięć minut! Jeszcze siedem minut i pobiję Hipka. :D
Teraz zdjęcia z kamerki, muszę popracować nad uchwytem żeby palców nie było widać. Z dwudziestu siedmiu zrobionych, do pokazania nadaje się pięć.
Ulica
Ulica © yurek55
Autor
Autor © yurek55
Chemitrails
Chemitrails © yurek55
Kokpit
Kokpit © yurek55
Droga
Droga © yurek55
Pola
Pola © yurek55
Z telefonu

Stara i nowa

Wytrysk z kamienia

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2490086307/embed/01ba27359ae8519934c8f48ac4e62224bd150f08">
  • DST 112.68km
  • Teren 2.00km
  • Czas 04:49
  • VAVG 23.39km/h
  • VMAX 41.50km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 24 czerwca 2019 Kategoria 50-100

Do domu

Okazuje się, że wsiadam na rower tylko wtedy, gdy muszę do domu po coś pojechać. Tyle różnych rzeczy chce mi się tutaj robić, że jazda rowerem schodzi na plan dalszy. 
Kilometry się nie zgadzaja, bo zapomniałem pauzy wyłączyć i Strava narysowała prostą kreskę od domu, do miejsca ponownego włączenia nagrywania. 


  • DST 56.00km
  • Czas 02:36
  • VAVG 21.54km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 20 czerwca 2019 Kategoria <50

Jazda w słuchawkach grozi śmiercią lub kalectwem

Nigdy w trakcie jazdy rowerem nie używam słuchawek; żadnej muzyki, ani audiobooków nie słucham, mam cały czas oczy i uszy otwarte. Dziś bardzo mi się to opłaciło, a jak to było, opowiem. 
W Kolonii Lesznowola jest skrzyżowanie drogi wojewódzkiej 721 z ulicą Postępu, którą to ulicą właśnie jechałem od strony Bobrowca. Jako że dzień świąteczny, to i ruch niewielki i z daleka widać kolor świateł. Aha, bo nie napisałem, że to skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną. Z daleka zobaczyłem zielone i liczyłem w duchu, że zdążę przejechać, ale się nie spinałem i nie przyspieszyłem. Kilkanaście metrów przed skrzyżowaniem USŁYSZAŁEM jadący samochód i przestałem kręcić, a nawet lekko przyhamowałem. Gdy dojechałem do skrzyżowania, pani właśnie przez nie przejeżdżała. Nie żeby jakoś specjalnie szybko, właściwie z normalną prędkością, tylko że na CZERWONYM! Ciekawym, czy zorientowała się, co zrobiła. Wprawdzie od drugiej strony samochody stały karnie w rządku czekając na zielone, ale ona jadąc od Piaseczna nie miała żadnego stojącego na światłach, to se przejechała. 
Powiem wam, że nawet się nie zdenerwowałem, ani przestraszyłem, bo nie było żadnego niebezpieczeństwa, ale gdyby za mną ktoś jechał mocno i chciał zdążyć na zielonym, to by zdążył. Tylko prosto pod koła. Zresztą ja też zdążyłem pomimo zmniejszenia prędkości i dotoczenia się do skrzyżowania. Później, gdy tak sobie myślałem o tym zdarzeniu to wiem, że zwolniłem podświadomie. Ten szum opon samochodowych na asfalcie nie wskazywał, że pojazd zwalnia. A przecież dojeżdżając do czerwonych świateł zdejmujemy nogę z gazu, wciskamy sprzęgło, czy wyrzucamy na luz. Tu natomiast słychać było jednostajny i niezmienny odgłos zbliżającego się samochodu.  
Jestem więcej niż pewien, że gdyby zamiast mnie jechał tą drogą samochód, to pani roztargniona leżałaby w szpitalu. Albo w kostnicy. 


Graficiarze w akcji


  • DST 44.00km
  • Czas 01:58
  • VAVG 22.37km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 17 czerwca 2019 Kategoria <50

W sandałach po buty

Mieszkamy u córki i zajmujemy się inwenarzem żywym. Rower zabrałem ale zapoomniałem o butach i musiałem w sandałach jechać na Ochotę. Bardzo niewygodnie było, że o stylówie już nie wspomnę. :) 



Fort Zbarż wieczorowo
  • DST 44.00km
  • Czas 02:10
  • VAVG 20.31km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 14 czerwca 2019 Kategoria całe NIC

Byłem w Lidzie...

... ale najpierw pojechałem do Lidla. A jeszcze wczesniej do ośrodka zdrowia się zapisać na badanie. Dodaję poprzednie dwa przejazdy do przychodni. Dziękuję za uwagę. :)
Czwartek, 13 czerwca 2019 Kategoria > 100

Gorączka 38,7°C, ale pacjent czuje się dobrze

Nie wiem dlaczego akurat dziś, w najgoirętszy dzień roku, przyszło mi do głowy robić taki dystans. Czasami sam siebie nie rozumiem.

Początkowo nie wiedziałem nawet gdzie chcę jechać, wiedziałem tylko, że na zachód. Później zmieniłem zdanie i skręciłem na północ do Łomianek, a potem poczułem nieodparte pragnienie przejechania się ulicą Rolniczą. To jedna z tych dróg, którą jeżdżą wszyscy miłośnicy dwóch kółek, ze szczególnym uwzględnieniem tych, którzy mają kierownicę - baranka. No i po dodaniu drogi rowerowej, tylko ostatnie kilkaset metrów przed Czosnowem trzeba jechać ignorująć znak B-9, bo drogę poprowadzono po lewej stronie. Tamże właśnie, przejeżdżając obok Cholewińskiego przypomniałem sobie, że portfel mi się rozleciał całkiem, a tam jest outlet. Miło było w klimatyzowanym pomieszczeniu spędzić kilka chwil i to dwukrotnie, bo tam gotowizną można tylko płacić i musiałem do bankomatu podjechać. Aha, przedtem w Łomnej uzupełniłem bidon i troszkę się schłodziłem pod hydrantem, oczywiście na cmentarzu. Powiem tylko, że woda jest tam zimniejsza, niż u mnie w kranie. A jaka smaczna! W Czosnowie można wybrać tak właściwie trzy drogi, ja wybrałem tę do Nowego Dworu - i rzecz jasna znowu tą nowoodkrytą. Ale jak nie jechać taką drogą, prawda?



Oczywiście przejazd mostem imienia Marszałka jest nieważny bez zdjęcia ;)

Z Nowego Dworu Mazowieckiego można już zacząć wracać, a że jest prosta droga do Nieporętu, postanowiłem po drodze odwiedzić Kamila z  Cyklista.  Tym razem nie zatrzymywałem się nad Zalewem Zegrzyńskim, skutecznie zniechęcił mnie do tego tysięczny tłum i niekończący się sznur aut. Chciałem tylko mieć ten odcinek jak najprędzej z głowy. W sklepie jak zawsze miło, ale tym razem czasu niewiele, więc po paru chwilkach pożegnalismy się i zacząłem - jak się rychło okazało - najtrudniejszy odcinek mojej trasy. Droga nad Zalew jest dość ruchliwa i niezbyt szeroka, ale mnie te setki samochodów już właściwie przestały stresować, zresztą zatrąbił tylko jeden. :) Gorzej, że wiatr miałem w twarz i coraz mniej sił do kręcenia pedałami. Jechałem na miękkich przełożeniach, a pomimo to każdy obrót korbą przychodził coraz ciężej, a dystansu ubywało powoli. Już nawet nie chciałem patrzeć na licznik, żeby się dodatkowo nie dołować osiąganą prędkością, klasyczna zamuła po prostu. Tak toczyłem się aż prawie do końca Białołęckiej zanim wpadłem na pomysł zatrzymania sie przy sklepie. Litr coli i prince polo XXL zjedzone w chłodnym wnętrzu, postawiło mnie na nogi i przejazd przez Warszawę poszedł mi całkiem sprawnie i bezboleśnie. Po drodze też robiłem przystanki w klimatyzowanych sklepach, ale nie kupowałem jedzenia, tylko picie, W sumie przez drogę wypiłem około czterech litrów róznych płynów z przewaga izotoników, ale o jedzeniu też trzeba pamiętać.
Błąd nawigacyjny widoczny na mapce jako cycek najdalej na północ wysunięty, kosztował mnie dwa kilometry po szutrowej drodze z fragmentami tarki i piasku. Za wcześnie skręciłem z wojewódzkiej 631, ale cienisty asfalt w lesie był taki kuszący!  Zamiast w Kałuszynie, zrobiłem to już w Tamie. Dobrze, że jak już Locus wyprowadził mnie z tych bezdroży, zaraz potem był sklep z zimnym piciem i klimatyzacją. :)  
Na liczniku rowerowym miałem ustawiony ekran z temperaturą i śledziłem na bieżąco jej wahania. Najniższa to 33,4°C, najwyższa 38,7°C.



Most Gdański


  • DST 114.00km
  • Czas 05:21
  • VAVG 21.31km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 38.7°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 12 czerwca 2019 Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów

Droga bez powrotu

Jak podszedłem po rower, temperatura na strychu wynosiła rekordowe 38°C. Dlatego, gdy podczas jazdy było  "zaledwie" 32°C odczuwałem to jako komfort termiczny. Do tego przewciwny wiaterek wysuszał por z twarzy i tylko pić musiałem więcej niż zwykle. Prawie cały bidon ciepłej wody poszedł.

Jak widać po kresce na mapie, droga zaprowadziła mnie znów do Piaseczna. Na miejscu zapakowałem rower do bagażnika i wróciłem na czterech kołach. 
  • DST 20.50km
  • Czas 00:56
  • VAVG 21.96km/h
  • Temperatura 32.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 czerwca 2019

Pętla niezamknięta

Cały dzień spędziłem w podróży, ale nie rowerowej, a samochodowej. Dopiero jak wróciliśmy do Warszawy, zapakowałem rower do bagażnika i pojechaliśmy do Piaseczna. Tam zostawiłem samochód i do domu wróciłem rowerem. Wybrałem drogę nieco dookoła, ale wieczorem była już dość znośna temperatura i jechało się całkiem fajnie.

Galeria w tunelu

Galeria w tunelu
  • DST 37.00km
  • Czas 01:32
  • VAVG 24.13km/h
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 czerwca 2019 Kategoria <50

Miasto

Dziś tylko na Nowy Świat pojechałem i to mi wystarczyło. Do punktu docelowego było pięć kilometrów, a ja trafiłem na "czerwoną falę" i stawałem na każdym z jedenastu skrzyzowań. Dodam, że wraz ze mna na zmianę świateł czekało kilkunastu innych rowerzystów i jazda w takiej niezorganizowanej, przypadkowej grupie, to jakaś porażka. Wracałem inną drogą i po jezdni, ale upał odebrał mi chęć do jazdy. 
  • DST 12.00km
  • Czas 00:34
  • VAVG 21.18km/h
  • Temperatura 31.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl