Informacje

  • Wszystkie kilometry: 140902.30 km
  • Km w terenie: 2452.65 km (1.74%)
  • Czas na rowerze: 299d 11h 26m
  • Prędkość średnia: 19.56 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2017

Dystans całkowity:1004.50 km (w terenie 1.00 km; 0.10%)
Czas w ruchu:52:19
Średnia prędkość:19.20 km/h
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:62.78 km i 3h 16m
Więcej statystyk
Sobota, 30 grudnia 2017 Kategoria 50-100

Wyzwanie Raphy zaliczone, czyli "koniec balu panno Lalu"

Ostatnia jazda w tym roku, jutro wolne. Te pięćset kilometrów w siedem dni nie było łatwo osiągnąć, ale się udało. Więcej tego już powtarzał nie będę, to nie dla mnie. Czuję się rowerowo spełniony, ale i nieco wypalony. Czas na odpoczynek. 
Podsumowania dziś robił nie będę, ale rok 2017 zapisze się w annałach jako rekordowy. Na razie niech wystarczy ta infografika ze strony www. veloviewer. com

 
I jeszcze to:


Poranny smog nad miastem nie pozwala dojrzeć wieżowców Warsaw Trade Tower i Warsaw Spire

Ubrane koniki skubią zmrożoną trawkę


Po 30 kilometrach zrobiłem sobie przerwę. Wprosiłem się na kawę do córki w Piasecznie. W pakiecie dostałem jeszcze makowiec



Zaraz zacznie się zjazd do Pałacu w Oborach, potem w prawo, lewo i już Gassy

A w Gassach przystań okupowana przez moczykijów i kota, który liczy na rybkę. Ale z ich rozmów wynikało, że brania dziś nie ma.

N-te zdjęcie z widokiem na Wisłę

A to też Wisła, tylko bardziej pod słońce

A na koniec:

Szczęśliwego Nowego Roku!!!

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1333038199/embed/5d4ee184cf14fd0dcbc795bd93607c0d348bc08f">
  • DST 79.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 04:15
  • VAVG 18.59km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 grudnia 2017 Kategoria 50-100

Festive500, czyli nabijanie kilometrów

Gdyby mi ktoś powiedział, że w taka pogodę jak dziś wyjdę na rower, to bym uznał go za wariata. Śnieg z deszczem i wiatr, to doskonałe warunki do..., no właśnie..., do czego? Na pewno nie do jazdy. Ale wyzwanie Raphy, by w okresie od Wigilii do Sylwestra przejechać 500 kilometrów zobowiązuje. Nie ma, że ciężko, nie ma, że boli. Ubrałem się odpowiednio, a przynajmniej tak mi się wydawało - i pojechałem. Dziś wybrałem miasto, by móc zrezygnować z tego debilnego pomysłu kiedy zechcę i wrócić do domu. Wytrwałości wystarczyło mi na godzinę z okładem, ale gdybym miał lepsze ubranie, to pewnie pojeździłbym dłużej. Najsłabszym ogniwem okazała się softshellowa kurtka snowbordowa, która na mrozie sprawdza się całkiem nieźle, ale wystarczyła godzina w deszczu i zaczęła przesiąkać. Rękawiczki to druga pięta achillesowa mojego ubioru, a mokre dłonie na kierownicy marzną niesłychanie szybko. Do tego czułem, że mam mokrą najdalej do tyłu wysuniętą część ciała i też zaczynam odczuwać tam zimno.  Okazuje się, że ten krótki błotnik flash z Decathlonu nie chroni wystarczająco dobrze. Za to osłony na buty, zwane owiewami, od vukiego spisały się na tyle dobrze, że w stopy było mi ciepło i dopiero w domu zobaczyłem, że skarpetki są lekko wilgotne.
Czyli reasumując można powiedzieć, że zyskałem doświadczenie w jeżdżeniu w deszczu. Po pierwsze. - Mam spodnie przeciwdeszczowe, tylko trzeba pamiętać by je zakładać. Po drugie: - Mój softshell na deszcz się nie nadaje. Po trzecie: - Jadąc obok jezdni, uważać na ciężarówki z impetem wjeżdżające w kałuże. Fontanna z pod kół ma spory zasięg i siłę wodospadu. 

Kiedy już po powrocie zdążyłem wszystko jakoś ogarnąć, zjeść drugie śniadanie(!) i pojechać na zakupy, akurat przestało padać.  Czasu miałem na około czterdzieści kilometrów i tym razem odpuściłem Gassy, a wybrałem zachodnie wioski i Borzęcin. Wróciłem standardową drogą Traktem Królewskim i przez Stare Babice i Latchorzew dojechałem do Górczewskiej. Zdjęcie tylko jedno i to tuż koło domu. Z zaskoczeniem skonstatowałem brak trzypiętrowego budynku, który stał od zawsze, a rozebrali go w ciągu jednego dnia. Dziś już tylko wywożą gruz.
Вот, техника!
PS. Dla tych, którzy nie wiedzą co to Rapha i #festive500 i nie kumają, o co c'mon, polecam doskonały wpis Maćka Hopa.







  • DST 68.00km
  • Czas 03:48
  • VAVG 17.89km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 grudnia 2017 Kategoria > 100

Setka Nr 34

Znów przytrafił się dzień bez deszczu, na dodatek w miarę ciepły, więc cóż było robić, kilometry się same nie nakręcą. Nie ma o czym pisać za bardzo, to chociaż zdjęć parę wstawię. Znowu było ciężko, ale podjazd do zamku w Czersku jakoś podjechałem. Wczoraj zapomniałem napisać, że taki byłem ujechany, że Spacerową podjeżdżałem na dwa razy. Gdzieś pośrodku podjazdu (he, he), musiałem stanąć i odpocząć, zanim do Puławskiej dojechałem. Dziś podjechałem na raz, sukces! 


Kapliczka przed Wincentowem zaintrygowała mnie wiekiem i literami E.A.K.

A tu zaintrygowała mnie tabliczka "Zgnilec amerykański pszczół obszar zapowietrzony"


Tu właściwie nic ciekawego, widok na wał wiślany, ale po przejechaniu 50 kilometrów zaczynało być ciężko i zatrzymywałem się by odpocząć.


To samo miejsce tylko w inną stronę skierowałem aparat


A tam dalej, za drzewami jest Wisła


Tu z kolei chciałem pokazać wpływ środków ochrony roślin na kolor trawy. Żółty kolor spowodowany jest opryskami drzew owocowych


Z tej strony, czyli od Czerska, jeszcze nie wjeżdżałem do miasta



Każda okazja jest dobra, by odpocząć. Postanowiłem zobaczyć co zrobili w tym miejscu, a zrobili alejkę z widokiem. Tam daleko jest most na Wiśle w Górze Kalwarii


Tam w dole są drzewa


Aby znaleźć miejsce do spacerowania i podziwiania widoków, trzeba skręcić tuż za Strażą Pożarną w GK


Kolejny przystanek, by strzelić fotkę przystanka/ku? i zjeść batona z nadzieją, że dostarczy energii niezbędnej do jechania przynajmniej 20 km/h. Nie pomogło.


Kolejna fotka, most w Obórkach

  • DST 104.00km
  • Czas 05:32
  • VAVG 18.80km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 27 grudnia 2017 Kategoria > 100

Ciężko wykręcone kilometry

Kiedy już podjęło się wyzwanie #festive500, trzeba wykorzystywać okazję, jaką stwarza nam grudniowa pogoda. Święta się skończyły i nie musiałem już jeździć w "trybie niedzielnym", więc postanowiłem zrobić 100+. Wybrałem trasę z Piasecznem jako środkiem okręgu i parę minut po ósmej rozpocząłem jazdę. Początek nie zapowiadał się najgorzej, choć wiedziałem, że prędkość jest niższa od oczekiwanej. Miałem jednak sporo czasu i nie zależało mi na średniej, a na dystansie. Dla poprawy samopoczucia położyłem to na karb niesprzyjającego wiatru i kręciłem sobie nie wychodząc ze strefy komfortu. Zresztą mój organizm nie pozwala mi wyjść z tej strefy. Po prostu odcina mnie i każe zwolnić. Dlatego tak trudno mi podjechać pod górę i jeździć pod wiatr. Mam też swoją teorię, że gdy jest zimno, to mój organizm część swoich rezerw wykorzystuje do utrzymania ciepła, a tylko resztę może wykorzystać na wysiłek. Zapewne wszyscy poważnie jeżdżący maja taki nadmiar mocy, że nie widać u nich spadku wydajności przy niskiej temperaturze. Dziś, gdy ja już ledwo żyłem, oni wyprzedzali mnie i odjeżdżali hen daleko, zanim zauważyłem na jakim rowerze jadą. Te ostatnie czterdzieści kilometrów z Góry Kalwarii, zgnębiło mnie i morale spadło z hukiem w wielką, czarną, przepastną dziurę. 
Ale każda, nawet najdłuższa i najtrudniejsza droga ma swój kres, moja też dobiegła końca. I tyle. Nie ma się co przejmować!


Kontrola czasu - Nadarzyn

Kontrola czasu - Tarczyn

Rynek w Tarczynie

Przystanek dla ludzi i rowerów w Krzakach Czaplinkowskich 



  • DST 121.70km
  • Czas 06:35
  • VAVG 18.49km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 grudnia 2017 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Wreszcie słonecznie!

Poranek przywitał Warszawę słońcem i lekkim mrozem. Dawno nie jeździłem w taką pogodę i tym bardziej chciało się wyjść rano z domu. Zrobiłem sobie jazdę po trójkącie, ale dziś na południe pojechałem Puławską, a nie przez południowe wioski. Ruch samochodowy w te świąteczne poranki jest bardziej niż symboliczny, więc nie ma znaczenia, którymi jezdniami się jedzie - wszystkie są puste. Nawet nie ma sensu zatrzymywać się na skrzyżowaniach, wystarczy zwolnić, rozejrzeć się i można jechać dalej. W odróżnieniu pod dwóch poprzednich porannych jazd, wczoraj i przedwczoraj, dziś na drogach Republiki Rowerowej Gassy spotkałem kilkunastu rowerzystów, a pod pączkami w Wilanowie zbierała się ekipa #szosowawarszawa na wspólną pojeżdżawkę. 
Wczorajszego błędu nie powtórzyłem i powrót był szybki, łatwy i przyjemny, bo z wiatrem. 


Droga do zjazdu wprost do Pałacu w Oborach, dawnej siedziby hrabiów Potulickich, obecnego Domu Pracy Twórczej ZLP


Budowa POW w Wilanowie

Poziomy dym z komina EC Siekierki

  • DST 58.00km
  • Czas 02:50
  • VAVG 20.47km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 grudnia 2017 Kategoria przed śniadaniem, 50-100

Spalanie kalorii

Dziś to nawet budzik nastawiłem, żeby zdążyć pojeździć przed świątecznym śniadaniem. Pojechałem na południe, do Gassów, ale lepiej bym zrobił powtarzając wczorajszą trasę. Przynajmniej bym wracał z wiatrem, a tak to ledwie 15 - 17 km/h wyciągałem. Deszczyk tylko lekki padał, a i to nie przez całą trasę, więc nie było problemu. Miałem wreszcie na butach ochraniacze i wróciłem o suchych skarpetkach tym razem. Przyzwyczajam się do obserwacji tańczących kropelek wody na krawędzi kasku i do tego, że mało co widzę w okularach. Ledwie trzy choinki dla Kota zauważyłem, a było ich pewnie co najmniej dziesięć razy więcej. 




  • DST 58.00km
  • Czas 03:03
  • VAVG 19.02km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 24 grudnia 2017 Kategoria przed śniadaniem, 50-100

Ręce opadają...

Myślicie, że po wczorajszym przemoknięciu wyciągnąłem jakieś wnioski? Otóż nie!  Wiedząc, że będzie padać nie założyłem na buty ochraniaczy i drugi dzień z rzędu, po powrocie musiałem wyżymać skarpetki. Jazda, gdy chlupie w butach jest mało komfortowa, ale co zrobić, jak ktoś jest niereformowalny? 
Jestę bałwanę!!!

.... i tą samokrytyką złożoną wszem i wobec pragnę zakończyć ten krótki wpis i życzyć

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia.





  • DST 51.90km
  • Czas 02:42
  • VAVG 19.22km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 23 grudnia 2017 Kategoria 50-100

Deszcz, zimowy deszcz...

Dawno nie byłem w moich ulubionych południowych wioskach: Dawidy Bankowe, Zamienie, Zgorzała, Nowa Wola, bo generalnie rzadko jeżdżę ostatnio i nijak nie umiem tego usprawiedliwić, ani wytłumaczyć. Miesiąc się kończy, a ja nawet 500 km nie mam. Dlatego na dziś zaplanowałem sobie jazdę po trójkącie, którego wierzchołkami są Piaseczno i Gassy. Wprawdzie według danych z aplikacji pogodowej, miało zacząć lekko padać koło dziesiątej, ale dziś nic nie było w stanie mnie zniechęcić. Przy okazji chciałem też poprawić swój wynik w Kociej zabawie choinkowej. 
Tak więc dziś gładko i bez problemów opuściłem "krainę lenia" * i pojechałem. Lekki i niedokuczliwy deszczyk zaczął padać, gdy kończyłem pierwsze ramię trójkąta. Przemknęła mi wtedy myśl, aby w tej sytuacji zawrócić - i z Piaseczna, Puławską wrócić szybko do domu. Ale jak już pisałem, dziś naprawdę chciałem pojeździć i uznałem, że mały deszczyk nie jest aż tak wielką przeszkodą. Jako że po drodze narachowałem piętnaście choinek skręciłem na rynek licząc na kolejne oświetlone drzewko. Coś tam stało, ale nie wiem, czy to się liczy?

Szesnasta choinka?
Kolejny bok trójkąta, do Gassów, przejechałem szybko i sprawnie, bo przy sprzyjającym wietrze. Niestety zaczęło mi się zimno zrobić w stopy, bo w końcu deszcz pokonał najsłabsze ogniwo - czyli skarpety. Czułem chlupotanie wody w butach, a do domu była jeszcze godzina z okładem. Dwa razy zatrzymałem się na fotki i żeby potupać nogami i przywrócić krążenie, ale to nie pomagało na długo. Na dodatek drugim najsłabszym ogniwem okazały się rękawy od kurtki, bo przecież ręce są wysunięte do przodu i trzymają kierownicę. Czułem mokrość na przedramionach, ale zbyt krótko to trwało, by stać się naprawdę dokuczliwe. W domu dopiero zobaczyłem, że spodnie też są na dole przemoczone doszczętnie, ale to mi najmniej przeszkadzało. 
Pomimo wszystko uważam jednak, że dziś plusy dodatnie przeważyły plusy ujemne.


 Okulary zapłakane deszczem (kask też)

Tu Jeziorka wpada do królowej rzek polskich - Wisły, czyli most w Obórkach

A to ta sama Jeziorka, ten sam most, tylko widok obrócony o 180 stopni, czyli w stronę Konstancina


Na ulicy Ruczaj coraz bardziej widać, że kiedyś przetnie ją POW.


Początkowe prace







 




* "Drzwi mego domu to magiczna furtka między krainą lenia a rowerem" - eranis
  • DST 61.60km
  • Czas 03:02
  • VAVG 20.31km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 19 grudnia 2017 Kategoria przed śniadaniem, <50

Zagadkowe trąbienie

Nic specjalnego się nie wydarzyło o czym warto by było napisać, z jednym wyjątkiem. W Puchałach, miejscu codziennej służbowej fotki pewnej rowerzystki, zatrzymałem się na skrzyżowaniu z Aleją Krakowską i czekałem na zmianę świateł.  Samochód stojący obok najpierw włączył spryskiwacz szyb, ale to nie jeszcze  nie dało mi do myślenia, szczególnie,  że strumień płynu mnie nie dosięgnął. Potem, gdy powoli ruszyłem, by wstrzelić się idealnie w zielone światło, nerwowy kierowca zatrąbił na mnie, a gdy już sam włączył się do ruchu, zatrąbił długo i przeciągle. Szkoda, że przy kościele w Raszynie było zielone, bo bym zapytał o co mu chodzi. Potem, na spokojnie, pomyślałem, że może mu chodziło, żebym pojechał tą Katany drogą dla rowerów, a nie zabierał cenne miejsce na jezdni? Nie wiem. 


S7 widok w stronę Alej Jerozolimskich



  • DST 30.00km
  • Czas 01:35
  • VAVG 18.95km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 grudnia 2017 Kategoria przed śniadaniem, <50

ALAAAAAARM! SMOG!! WSZYSCY UMRZEMY !!!!!!!!

Niebaczny śmiertelnego niebezpieczeństwa udałem się na wyjątkowo wczesną wycieczkę po Warszawie. Na dalszą trasę nie miałem czasu, ani ochoty. Tydzień przedświąteczny to nie czas na dalekie wyprawy, a poranna mgła skutecznie zniechęciła do wyjazdu poza miasto. Po powrocie, ze wszech stron zaczęły mnie bombardować informacje o smogu, ale jakoś nie potrafię się tym na poważnie przejmować. Moje płuca zahartowane przez czterdzieści lat palenia papierosów, byle pyłem zawieszonym się nie przejmą. Moje rzęski pracowały jeszcze kilka godzin po powrocie i stąd wiem, że nie przepuściły dalej żadnych zanieczyszczeń.

PS. Zacząłem jeździć w kurtce softshell, ale bez podkoszulki. Jest OK, tylko plecy mam gołe. :)

Kontrola czasu

Widok z okna po powrocie

Stachanow - 1475% normy  
Wąwozowa - 2130%

  • DST 32.70km
  • Czas 01:47
  • VAVG 18.34km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl