Informacje

  • Wszystkie kilometry: 137259.46 km
  • Km w terenie: 2414.65 km (1.76%)
  • Czas na rowerze: 291d 06h 20m
  • Prędkość średnia: 19.59 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2015

Dystans całkowity:1109.19 km (w terenie 28.00 km; 2.52%)
Czas w ruchu:53:55
Średnia prędkość:20.57 km/h
Maksymalna prędkość:48.00 km/h
Liczba aktywności:20
Średnio na aktywność:55.46 km i 2h 41m
Więcej statystyk
Piątek, 30 października 2015 Kategoria <50

Miasto

Po ciemaku trza jeździć wolniej.
  • DST 22.14km
  • Czas 01:10
  • VAVG 18.98km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 października 2015 Kategoria <50

Miasto

Lekki rozruch po wczorajszym, a przy okazji zajrzałem w jedno miejsce z jabłkami. Już malutko, ale kilka nadawało się do zebrania.
  • DST 32.39km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 19.05km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 października 2015 Kategoria > 100

Szlakiem Chopina i dookoła Kampinosu

Na początku października w pogoni za gminami przejechałem obok kościoła w Brochowie i nawet się przy nim nie zatrzymałem. Meteor w swoim komentarzu  napisał, że to jak być w Paryżu i Wieży Eiffla nie widzieć, czy coś w tym guście. No w każdym razie, że warto. Ponieważ każdy powód jest dobry żeby wsiąść na rower, a dziś pogoda jak marzenie, postanowiłem to niedopatrzenie naprawić. Przy okazji postanowiłem tez zaliczyć Żelazową Wolę, żeby już mieć z głowy te chopinowskie miejscówki. Dobrze, że trafiłem tam dziś, w środę, bo uważam, że 23 złote za bilet to zdecydowanie za drogo. Obejrzenie parku i czterech pokoi w dworku nie jest tyle warte. Mnie zajęło to góra piętnaście minut. Stamtąd pojechałem do kościoła gdzie rodzice Frycka brali ślub, a on sam był chrzczony. A na dodatek to stary kościół obronny i można o nim poczytać na stronie  zamki polskie
Powrót drogą 575 do Kazunia dał się trochę we znaki, ze względu na przeciwny wiatr, ale taka jest kolej rzeczy. Przedtem z wiatrem miałem obłędną średnią 25,5 km/h i to na dystansie prawie 70 kilometrów! Kiedyś to się musiało skończyć. 
Ale i tak jestem bardzo zadowolony z dzisiejszej wycieczki.
Kościół w Brochowie
Kościół w Brochowie © yurek55
Smugi nad kościołem w Brochowie
Smugi nad kościołem w Brochowie © yurek55
Kościół w Brochowie
Kościół w Brochowie © yurek55
Chemitrails nad wieżami kościelnymi
Chemitrails nad wieżami kościelnymi © yurek55
Strzemiona i pocisk wmurowane w ścianę kościoła
Strzemiona i pocisk wmurowane w ścianę kościoła © yurek55
Skrzyżowane nad kościołem w Leoncinie
Skrzyżowane nad kościołem w Leoncinie © yurek55

Kliknij w zdjęcia to zobaczysz więcej.

  • DST 148.80km
  • Czas 07:03
  • VAVG 21.11km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 października 2015 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

*Po portfel*

Wczoraj wieczorem po powrocie od córki, odkryłem brak portfela. Nie pierwszy raz jechałem samochodem bez wymaganych dokumentów, ale na szczęście nigdy jeszcze nie natknąłem się na kontrolę policyjną. Szybki telefon i ulga na wiadomość, że leży przy komputerze. Niby wiedziałem, ale cień niepewności zawsze w takich wypadkach istnieje. Tak, czy owak, miałem na dziś niewyjęty kurs do Piaseczna. Najpierw jednak postanowiłem zająć się rowerem. Po ostatnich eskapadach należało mu się solidne mycie, czyszczenie, wymiana i smarowanie łańcucha i regulacja przerzutek. Dopiero po tym wszystkim, mogłem znowu napawać się ciszą w czasie jazdy, wreszcie bez chrzęstu, chrobotu i ocierania. Ponieważ miałem sprawę na ulicy Tanecznej na Ursynowie musiałem jechać Puławską, ale początkowy jej kawałek przejechałem uliczkami równoległymi. Jak ktoś się boi ruchliwych ulic i samochodów, droga w sam raz. 
W powrotną drogę wybrałem się, a jakże, przez Gassy. Wprawdzie byłem tam w piątek, ale wtedy jechałem z Warszawy i było deszczowo. Dziś dla odmiany jechałem do Warszawy, a pogoda była słoneczna. Lubię tą drogę, znam, wiem ile czasu zajmuje, jest cicho, dobre asfalty, czegóż chcieć więcej? 
A przy Jeziorce to chyba budują bulwary i drogę rowerową, pewnie do samego Konstancina. Pewno szybciej powstaną niż te nadwislańskie w Warszawie. Tylko dlaczego zaczęli pod koniec października? Zapewne to kwestia rozstrzygnięcia przetargu, ale ja tego i tak nie zrozumiem tych współczesnych absurdów. Przepisy i procedury są ważniejsze od zdrowego rozsądku.
Ale teraz jest nadzieja na dobrą zmianę. Damy radę! :)
Droga ku przeprawie
Droga ku przeprawie © yurek55
Jedziemy!
Jedziemy! © yurek55
W oczekiwaniu na przeprawę
W oczekiwaniu na przeprawę © yurek55
Ostatni tydzień pływania
Ostatni tydzień pływania © yurek55
Ciekawe jak się tam dostał
Ciekawe jak się tam dostał © yurek55
Praca wre
Praca wre © yurek55
Wisła widziana z Wału Zawadowskiego
Wisła widziana z Wału Zawadowskiego © yurek55
  • DST 63.39km
  • Teren 4.00km
  • Czas 03:13
  • VAVG 19.71km/h
  • VMAX 34.00km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 października 2015 Kategoria 50-100

Powrót na trasę zachodnich wiosek

Dziś rano nie zwyciężyło lenistwo. Zrobiłem rundkę po dawno nie odwiedzanych terenach, ale najpierw w Parku Szczęśliwickim zrobiłem kilka jesiennych zdjęć. Ponieważ z nieznanych przyczyn aplikacja navime nie nagrała mi trasy, a na dodatek padła bateria, nie ma mapki. Mam nauczkę, żeby Locusa używać, a nie eksperymentować z innymi aplikacjami. Trasa do Macierzysza wiodła przez Ursus i wiadukt na Gerdziejewskiego, potem standardowa droga do kościoła w Borzęcinie, a następnie Traktem Królewskim przez Wojcieszyn, Koczargi do Lipkowa (most nadal w remoncie) i przez Izabelin do Klaudyna i "muzycznymi" uliczkami do Radiowej. 
Pogoda rano słoneczna  i cztery stopnie, potem jedenaście i bardzo pochmurno. 
Na glinkach
Na glinkach © yurek55
W parku
W parku © yurek55
Jesienny krajobraz
Jesienny krajobraz © yurek55
Drzewo nad stawem
Drzewo nad stawem © yurek55
  • DST 56.36km
  • Czas 02:38
  • VAVG 21.40km/h
  • VMAX 40.20km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 24 października 2015 Kategoria > 100, gminobranie

Siedlce - wariant północny (nad dwójką)

Obudziłem się na pierwsze takty cichej melodii w moim telefonie. Jak zawsze nie pozwoliłem mu wejść na pełną głośność i nie budząc nikogo cichutko wyszedłem z sypialni. To już ósma sobota z rzędu*, gdy wstaję o piątej rano, gdy normalni ludzie jeszcze śpią, albo wracają z piątkowych imprez do domu. Tym razem nie spieszyłem się na pociąg, bo na dziś zaplanowałem wykorzystanie Kolei Mazowieckich w drodze powrotnej, ale chciałem mieć rezerwę czasową żeby zdążyć na obiad. Brałem pod uwagę dwa pociągi: ten o 14:10 (wariant optymistyczny) i 15:26 - wariant realistyczny. Zaplanowana trasa liczyła sto czterdzieści kilometrów, a ja nie wiedziałem ile razy się zgubię na trasie, albo przez jakie piachy będę kilometrami prowadził rower... Jako niepoprawny optymista odpaliłem nawigację, żeby mnie głosem prowadziła po trasie jak po sznurku i pojechałem przez ciemne jeszcze o tej porze miasto. Wiedziałem, że zanim wyjadę powinno zrobić się już jasno, więc moje niby - światełka wystarczą. Na Polu Mokotowskim spotkałem kilka grupek imprezowiczów w różnym stadium zabawy wracających po ciężkiej nocy do domów, przemknąłem obok bramy więzienia na Rakowieckiej i wyjechałem wprost na Kino "Moskwa", potem szybki zjazd Spacerową, Gagarina, Czerniakowską i po chwili byłem na drodze rowerowej do Mostu Siekierkowskiego. Przed mostem przypomniałem sobie, że nawigację w Locusie owszem, włączyłem, ale rejestracji śladu, to już nie. Szybko naprawiłem to niedopatrzenie, a po wjechaniu na most zrobiłem tradycyjną fotkę, ale tym razem o dość niezwykłej porze. Pomimo, że postawiłem aparat na barierce, jakość jego jest fatalna i ma walor jedynie dokumentacyjny. Gdy byłem w Marysinie Wawerskim, czujniki wyłączyły latarnie, a to znak, że nadszedł już poranek i rozwidniło się zupełnie. A za chwilę, przy urzędzie dzielnicy Wesoła, spotkało mnie takie zaskoczenie, że o mało nie spadłem z roweru. Jakaś pani zza pleców powiedziała: - "Za dwieście metrów skręć lekko w lewo, a za chwilę: - "Za sześćdziesiąt metrów, skręć lekko w lewo" Szok! Moja nawigacja po wielu miesiącach milczenia przemówiła! Posłuchałem jej w ciemno i rzeczywiści przeprowadziła mnie przez kawałek lasu do ulicy Jana Padarewskiego, ale potem pojechałem inaczej niż mi kazała i nawet jak wróciłem na wyznaczoną trasę, już więcej się do mnie nie odezwała. Wprawdzie na ekranie widać było kierunek, gdzie jechać, ile do najbliższego skrętu, ale mamy "ciche dni" z panią i nie wiem, jak ją przeprosić. A tak w ogóle to nawigacja wcale nie jest potrzebna, jeśli się ma telefon na kierownicy i włączoną widoczność wgranej w domu trasy. Wówczas można sprawdzić na ekranie w każdej chwili gdzie jesteśmy i gdzie mamy skręcić. A do tego nawigacja i rejestracja śladu zeżarły mi baterię w cztery godziny, a po podłączeniu powerbanku nie chciało ładować. Szybciej pobierało energię, niż ładowało. Dopiero po wyłączeniu nawigacji bateria w telefonie zaczęła się ładować. Wracając do samej jazdy, to oczywiście nie uniknąłem błędów nawigacyjnych, ale dość szybko udawało mi się wrócić na właściwą drogę. Gorsze jest to, że Bikemap wytyczył mi drogę, przez takie leśne piachy i mokradła, że zacząłem wątpić, czy kiedykolwiek dojadę do celu. Spotkane na grzybach panie podały mi alternatywny wariant wyjazdu z tego p[...]go lasu, ale ja uznałem, że pojadę jednak po śladzie. Na szczęście po kilkuset metrach zawróciłem, bo nie miałem pewności ile czeka mnie kilometrów tej mordęgi. Pojechałem zgodnie z radami doświadczonych grzybiarek i niebawem mogłem znów cieszyć się asfaltem pod kołami. Być może trasa ta była nieco dłuższa - a nawet na pewno - i pewno dlatego program wyznaczył mi krótszą. Muszę nad tym bardziej się pochylić, bo w odróżnieniu od Księgowego, nie czuję radości w pokonywaniu bezdroży, Szczególnie sto kilometrów od domu i gdy spieszy mi się na pociąg. Od tej pory droga do Siedlec nie sprawiała już kłopotów i miałem taki zapas czasowy, że pojechałem jeszcze po ostatnią gminę, Mordy. Myślałem, że na drodze z drogowskazem "Mordy 12" znajdę tablicę z nazwą, ale jechałem i jechałem, a tablicy nie było. Zawróciłem więc i udałem się już prosto do celu. Na mapie Zaliczgminę sprawdziłem po powrocie, że mogłem zawrócić znacznie wcześniej, tak zaczęło być nerwowo. Wprawdzie na znaku był napis osiem kilometrów, a ja miałem trzydzieści pięć minut do odjazdu pociągu, ale dla mnie w tym stanie, to nie był bezpieczny zapas. Było mi już trochę ciężko, a wschodni wiatr, który dotychczas był moim sprzymierzeńcem, na tym ostatnim odcinku przestał mi pomagać, a wręcz utrudniał jazdę. Do tego nogi już nie chciały kręcić, tyłek też dawał się we znaki, nadgarstki bolały, a nerwy odbierały resztkę sił. W końcu wjechałem do miasta i jak zwykle pojechałem na wprost, bo tak najłatwiej, myśląc, że dworzec zobaczę po lewej stronie. W końcu zapytałem gościa na światłach, ale tak mi zamotał, że zapamiętałem tylko pierwsze zdanie i skręciłem, gdzie kazał. Później, pytając co chwilę ludzi, odnalazłem właściwą drogę i dojechałem wreszcie na dworzec. I nawet zdążyłem bilet kupić w biletomacie. A jak znalazłem się na peronie, razem ze mną znalazł się tam pociąg do Warszawy. Tym razem mi się poszczęściło i choć miałem wariant awaryjny i mogłem jechać później, to z wielką radością usiadłem wygodnie w ciepłym wagonie. Zwiedzanie Siedlec przez następną godzinę takiej radości by mi nie dało. W trakcie dzisiejszej wycieczki zjadłem dwa banany i wypiłem dosłownie dwa łyki napoju Powerade, Temperatura nie powodowała ubytku płynów, odwodnienie mi nie groziło, to i pić się nie chciało. Koszulka i wiatrówka okazały się wystarczającym zabezpieczeniem przed zimnem w czasie jazdy, ale na postojach organizm się wychładzał. Ograniczyłem je do tylko do tych, gdy robiłem zdjęcia lub sprawdzałem kierunek jazdy. W pociągu spać nie umiem, więc nawet się nie zdrzemnąłem pomimo niecałych pięciu godzin snu. Ale teraz już pójdę, bo jutro niedziela, trzeba rano wstać! :)
Zaliczone gminy: Dobre, Jakubów, Kałuszyn, Wierzbno, Grębków, Mokobody, Suchożebry, Mordy

* W ubiegłą sobotę też wstałem i nawet zdążyłem dokonać porannej toalety zanim spojrzałem przez okno. Deszcz skłonił mnie do powrotu do łóżka.
Przedświt na Moście Siekierkowskim
Przedświt na Moście Siekierkowskim © yurek55 Fragment lekko terenowy
Fragment lekko terenowy © yurek55 Ciężki, podmokły teren
Ciężki, podmokły teren © yurek55 (...)niech żyją młode żądze(...)
(...)niech żyją młode żądze(...) © yurek55 Pamiątka - gmina Grębków
Pamiątka - gmina Grębków © yurek55 Kościół w Grębkowie
Kościół w Grębkowie © yurek55 Scenografia godna sołtysa Nowej Suchej
Scenografia godna sołtysa Nowej Suchej © yurek55 Kopiec Kościuszki na miarę wsi Kopcie
Kopiec Kościuszki na miarę wsi Kopcie © yurek55 Wyborcy Korwina w Kisielanach gm. Suchożebry
Wyborcy Korwina w Kisielanach gm. Suchożebry © yurek55 Nepomucen w Starej Suchej nad Liwcem
Nepomucen w Starej Suchej nad rzeką Kostrzyń yurek55 Powrót do domu
Rower, który jeździł koleją © yurek55
  • DST 143.52km
  • Teren 8.00km
  • Czas 06:35
  • VAVG 21.80km/h
  • VMAX 34.90km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 października 2015 Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów

Jesienne i deszczowe Gassy

Dawno nadwiślańską drogą do Gassów nie jechałem, a że dziś miałem zajęcie w Piasecznie, to postanowiłem nieco dłuższą drogą tam pojechać. Po nocnym deszczu było dość mokro, ale nie padało, zaczęło dopiero na przystani. Doszedł do tego porywisty wiatr od czoła i do Konstancina mknąłem zawrotne 12km/h. Potem, w osłoniętym terenie było już lepiej, deszcz też ustał i nawet nie zdążył mnie jakoś specjalnie przemoczyć. W każdym razie skarpetki pozostały suche.  
Wracałem już po ciemku, więc żeby coś widzieć musiałem jechać Puławską. Moje przednie światełko nie nadaje się do nocnej jazdy. Ale ja w ciemnościach nie lubię jeździć i lepsze mi niepotrzebne. 
Pusto, jak okiem sięgnąć
Pusto, jak okiem sięgnąć © yurek55
Zabawa spychaczy w piaskownicy
Zabawa spychaczy w piaskownicy © yurek55
Prace nad Jeziorką, może ddr?
Prace nad Jeziorką, może ddr? © yurek55
Przestaje padać
Przestaje padać © yurek55
Droga do Pałacu Potulickich w Oborach
Droga do Pałacu Potulickich w Oborach © yurek55



  • DST 69.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 03:38
  • VAVG 18.99km/h
  • VMAX 39.40km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 22 października 2015 Kategoria <50

Zwiedzanie Warszawy

Wreszcie dzień bez deszczu i gdyby nie umówiona wizyta u dentystki mógłbym pojeździć więcej. Ale godzina była tak niefortunnie wyznaczona, że przepołowiła mi dzień - no i ubrany musiałem być normalnie. Mimo to musiałem trochę pokręcić, bo jednak głód rowerowy dawał już znać o sobie. Wprawdzie tylko po Warszawie, ale za to odwiedziłem kilka dawno niewidzianych miejsc. 
Na Pradze przy Okrzei zaczyna powstawać nowe osiedle biurowo - mieszkaniowe w Porcie Praskim. Kiedyś tereny Portu dostała od miasta spółka Elektrim i chyba z dwadzieścia lat nic się nie działo. Teraz już budują i Kościuszkowiec widoczny z prawej, zyska towarzystwo. 

Budynek w Porcie Praskim
Budynek w Porcie Praskim © yurek55
Ale praski brzeg Wisły pozostanie dziki na zawsze.

Krzaczory nad Wisłą na Pradze
Krzaczory nad Wisłą na Pradze © yurek55
Po powrocie na lewy brzeg zajrzałem do sklepu, w którym kiedyś pytałem o uchwyt do telefonu. Dojrzałem już do kupna, bo na dłuższych, nieznanych trasach i bocznych drogach, bez wgranego śladu trudno gdziekolwiek trafić. Mam już serdecznie dość wyciągania na każdym skrzyżowaniu telefonu z kieszeni i sprawdzania kierunku. Niestety jeszcze nie mieli dostawy, zostawiłem swój numer, mam czekać na telefon w przyszłym tygodniu. 
Dalej pojechałem jak turysta.
Plac Piłsudskiego d. Zwycięstwa, d. Adolf-Hitler-Platz, d. Saski
Plac Piłsudskiego d. Zwycięstwa, d. Adolf-Hitler-Platz, d. Saski © yurek55
Памятник Неизвестному Cолдату
Памятник Неизвестному Cолдату © yurek55

Hotel Victoria
Hotel Victoria © yurek55

Kawałek Ogrodu
Kawałek Ogrodu © yurek55

Fontanna w Ogrodzie Saskim
Fontanna w Ogrodzie Saskim © yurek55

Jesienny widoczek
Jesienny widoczek © yurek55
Jutro jest szansa na dłuższy dystans, mój nowy widget od pogody na rower pokazuje 7 pkt. Tamten stary oszukiwał. 

  • DST 32.55km
  • Czas 01:41
  • VAVG 19.34km/h
  • VMAX 34.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 października 2015 Kategoria całe NIC

Polowanie i pedału odkręcanie

Do sklepu na "L", oddalonego od mojego domu o trzy kilometry dotarłem dwie minuty po siódmej rano. Tłum czekający na otwarcie drzwi był już w środku, ostatni myśliwi znikali właśnie w drzwiach. Błyskawicznie zamocowałem rower do stojaka i wszedłem do środka. Podświadomie udzielił mi się nastrój polowania: nogi same przyspieszyły, wzrok się wyostrzył, w moich żyłach krążyła czysta adrenalina. Błyskawicznie dotarłem do strefy Zero, moje długie ręce, silne barki i brak skrupułów dla słabych, pozwoliły już po chwili z okrzykiem triumfu mocno dzierżyć w rękach zdobyte łupy. Zostawiłem grzebiącą w stertach kurtek, spodni, skafandrów i pozostałych okazji wygłodniałą watahę i - po raz kolejny spełniony jako łowca - udałem się do kasy. 

Pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój!
Pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój! © yurek55

..............................................
Po jedenastej udałem się do serwisu rowerowego  2 kółka z misją odkręcenia pedału. O dłuższego czasu męczę się z wymianą pedałów w starym Whelerze i niestety tylko jeden udało mi się odkręcić. Drugi stawiał tak zacięty opór, że nie pomogło nawet kilkudniowe moczenie w coca-coli i na dodatek zniszczyłem na nim dwa klucze, zanim dziś w końcu się poddałem. W serwisie pomimo profesjonalnych narzędzi zajęło to mechanikowi dobrą chwilę, a pedał opór stawiał do samego końca.
A jeździć dziś nie mogłem - całkowicie pochłonęła mnie książka "Ksiądz Paradoks"

  • DST 13.00km
  • Czas 00:45
  • VAVG 17.33km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 października 2015 Kategoria <50

Tramwajowa zagadka

Setki razy jechałem tą drogą, nieraz widziałem w tym miejscu wagony kolejowe z kruszywem, wywrotki, ale tramwajów tam jeszcze nie było. Wygląda na to, że rozstaw szyn kolejowych i tramwajowych jest taki sam? Nie wiedziałem...
Ciepły wieczór.

Tramwaje do transportu żwiru - Obozowa
[;)] Tramwaje do transportu żwiru - Obozowa © yurek55 
  • DST 21.80km
  • Czas 01:03
  • VAVG 20.76km/h
  • VMAX 30.40km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl