Informacje

  • Wszystkie kilometry: 137287.62 km
  • Km w terenie: 2414.65 km (1.76%)
  • Czas na rowerze: 291d 07h 51m
  • Prędkość średnia: 19.59 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2014

Dystans całkowity:1467.69 km (w terenie 38.00 km; 2.59%)
Czas w ruchu:69:33
Średnia prędkość:21.10 km/h
Maksymalna prędkość:44.00 km/h
Liczba aktywności:26
Średnio na aktywność:56.45 km i 2h 40m
Więcej statystyk
Niedziela, 31 sierpnia 2014 Kategoria przed śniadaniem, 50-100

Stala trasa

Założyłem sobie przejechanie przed śniadaniem ok. 50 kilometrów i powrót około 10-tej, więc wybrałem dobrze znaną trasę żeby nie było niespodzianek. Tym razem dojechałem aż do Truskawia, a wracałem przez Klaudyn "muzycznymi" ulicami mającymi za patronów wielkich kompozytorów. Jechało się rewelacyjnie, całą niemal drogę poza miastem, w ciszy i spokoju, założenia zrealizowałem z lekką nawiązką i pobiłem wyraźnie miesięczny rekord przejechanych kilometrów. Od dziś wynosi on 1456  km.
Marchewkowe pole w Topolinie
Marchewkowe pole w Topolinie © yurek55

Dom na Trakcie Królewskim w Wojcieszynie
Dom na Trakcie Królewskim w Wojcieszynie © yurek55

Cyrk przyjechał!
Cyrk przyjechał! © yurek55


  • DST 57.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:28
  • VAVG 23.11km/h
  • Temperatura 18.6°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 sierpnia 2014 Kategoria 50-100, Sobotnio

Nowa trasa rowerowa nad Wisłą (w budowie)

Dziś wybrałem wariant zachodni przez Szeligi i Macierzysz, a potem po mieście i trochę nad Wisłą. Przejechałem też bardzo trudny technicznie, po podsypce szutrowej i kamieniach, odcinek nowo budowanej nadwiślańskiej trasy rowerowej, od Mostu Grota do klubu "Spójnia". Będzie ona biegła za Centrum Olimpijskim, bliżej Wisły niż Wybrzeża Gdyńskiego.

Tu będzie droga dla rowerów nad Wisłą
Tu będzie droga dla rowerów nad Wisłą © yurek55
A to przyczynek do dyskusji o poprawnym, zgodnym z prawem nazewnictwie

Droga dla rowerów, czy ścieżka?
Droga dla rowerów, czy ścieżka? © yurek55

Pogoda zrobiła się piękna jak wyjechałem, a miałem dziś kurtkę w plecaku.



  • DST 62.26km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:22
  • VAVG 18.49km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 sierpnia 2014 Kategoria 50-100, > 100

Po zachodnie gminy mazowieckie

Postanowiłem wykorzystać dobrą pogodę i zachodni wiatr, by wybrać się na gminobranie. Wczoraj jeździłem bocznymi drogami, to pomyślałem sobie, że dziś mogę pojeździć w większym ruchu. Droga krajowa numer 92 do Sochaczewa wydawała się być w sam raz, by spełnić moje zapotrzebowanie na hałas, spaliny i podmuchy spod ciężarówek. Droga pomimo przeciwnego wiatru upływała dość przyjemnie, głownie dzięki szerokiemu poboczu i świecącemu słoneczku. Niestety często pojawiał się na niej znak "zakaz jazdy rowerem" i trzeba było zjeżdżać na taki pseudo ddr, który potrafił kończyć się po prostu w polu.

Droga dla rowerów i pieszych wzdłuż drogi na Sochaczew
Droga dla rowerów i pieszych wzdłuż drogi na Sochaczew © yurek55

W Błoniu na takiej drodze stał radiowóz, a panowie policjanci suszyli i wlepiali mandaty za zbyt szybką jazdę. Zwróciłem im uwagę, że zastawiają przejazd i że powinni pilnować przestrzegania prawa, a nie dawać zły przykład innym kierowcom. Usłyszałem, że to jest chodnik, że dobrze robię jadąc po chodniku(sic!), bo to bezpiecznie, że oni tu pracują,  dbają o bezpieczeństwo (wypisywali właśnie mandat), że mogę ich ominąć i nic mi się nie stanie. Przypomniałem sobie, że nie mam odblasku z przodu i zakończyłem zabawę w społecznika z misją edukacyjną, bo z policją nikt nie wygra. Ale skoro droga dla rowerów i pieszych jest w interpretacji stróżów prawa chodnikiem, dalej już sobie nie zawracałem głowy zjeżdżaniem i konsekwentnie ignorowałem aż do samego Sochaczewa znak B-9. Zresztą zjeżdżać z tak szerokiego i wygodnego pobocza jak widać zdjęciu, to jakaś aberracja by była.

To nie była połowa drogi
To nie była połowa drogi © yurek55
Rynek w Sochaczewie podobny do tego w Błoniu, ta sama kostka, ławeczki, tryskająca woda, kwiaty w donicach, odnowione kamieniczki, wszystko to, tworzy wrażenie zadbania i schludności.
Rynek i kościół w Sochaczewie
Rynek i kościół w Sochaczewie © yurek55
Kardynał Wyszyński i Jan Paweł II
Kardynał Wyszyński i Jan Paweł II © yurek55
"NIE BYŁOBY NA STOLICY PIOTROWEJ PAPIEŻA - POLAKA GDYBY NIE BYŁO TWOJEJ WIARY TWEGO ZAWIERZENIA MATCE BOŻEJ" JAN PAWEŁ II

Gdy po tylko jednej zawrotce odnalazłem właściwy kierunek i wyjechałem z miasta, dość szybko mogłem wreszcie pożegnać ruchliwą poznańską szosę i rozpocząć jazdę po zapomnianych przez Boga i ludzi drogach. Nawigacja prowadziła mnie jak po sznurku i nie musiałem zaprzątać sobie głowy szukaniem drogi. Zresztą bez jakichkolwiek drogowskazów i tak byłoby to niewykonalne. Drogi, którymi jechałem miały zaskakująco dobrą nawierzchnię i choć nie były zbyt szerokie, ale pozwalały na minięcie się z traktorem (jednym!) i samochodami (dwoma!).

Wiejska droga
Wiejska droga © yurek55
I tak sobie jechałem wśród pól skoszonych słysząc jedynie: "skręć w lewo", albo "skręć w prawo", aż dojechałem do mostu, a potem do drewnianego kościoła i wreszcie do wsi Babskie Budy, gdzie padła nawigacja.

Most na Suchej (dopływ Pisi) w Wikcinku
Most na Suchej (dopływ Pisi) w Wikcinku © yurek55

Drewniany kościół w Kurdwanowie
Drewniany kościół w Kurdwanowie © yurek55
XVII - wieczny kościół we wsi Kurdwanów
XVII - wieczny kościół we wsi Kurdwanów © yurek55
Więcej zdjęć i informacji na stronie drewnianemazowsze

Niestety moja nawigacja działa w oparciu o mapy google i zerwała się łączność z internetem, a na dodatek bateria w telefonie też już jechała na oparach mocy. Na czuja pojechałem gdzie droga mnie prowadziła i wreszcie zobaczyłem, że wyjeżdżam z pól na jakąś bardziej główną drogę. Dojechałem do wsi Miedniewice i tam w wiejskim pubie próbowałem podładować telefon, ale ładowarka uczynnej pani barmanki nie chciała działać w moim sprzęcie pomimo kompatybilnego wejścia. Ale za to wytłumaczyła mi jak mam dalej jechać i niebawem przeciąłem Autostradę Wolności i przez Wiskitki dotarłem do Żyradowa. Tam druga uczynna pani z salonu T-Mobile, pożyczyła mi swoją prywatną ładowarkę, a ja siedząc i słuchając jak załatwia klientów, po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że ja się do takiej pracy nie nadaję. Mąż i żona przez 30 minut wybierali model telefonu (tylko żeby był bez internetu, bo ja nie używam i żeby miał klawisze, bo te ekrany to wie pani) w zależności od ceny aparatu, wysokości abonamentu i ceny połączeń. Byli to młodzi ludzie, przed czterdziestką i był z nimi nastoletni syn, więc dlaczego tego wszystkiego nie sprawdzili w sieci przed przyjściem do salonu? Nie ogarniam.
W końcu uznałem, że wystarczy tego siedzenia i słuchania o modelach, cenach i taryfach, podziękowałem grzecznie i rozpocząłem ostatni etap powrotu do domu. Niestety komfort psychiczny się skończył, a droga 719 przynosiła mocniejsze wrażenia z jazdy, bo oferowała bliższy kontakt z samochodami i ciężarówkami. Na dodatek już przed Grodziskiem zobaczyłem przed sobą wielką, czarną chmurę i jadąc wprost na nią, w Milanówku poczułem pierwsze krople deszczu. Kurtki znowu oczywiście nie wziąłem i znowu byłem ubrany "na letniaka", ale żywiłem się nadzieją, że podobnie jak wczoraj skończy się na strachu. Niestety w Podkowie zaczęło już padać konkretnie i zanim schroniłem się w centrum handlowym, byłem już nieźle przemoczony.

Galeria Podkowa na wyjeździe z Podkowy Leśnej
Galeria Podkowa na wyjeździe z Podkowy Leśnej © yurek55

Po kilkunastu minutach, gdy już przestało padać, pożegnałem gościnne Centrum i przez Pruszków od zachodu wjechałem do Warszawy. Jak się jedzie po mokrej jezdni rowerem bez błotników i wśród samochodów, które wprawdzie błotniki mają, ale za to  chlapią na boki, nie będę pisał, bo każdy to wie. A jak nie wie, to może sobie wyobrazić. Napiszę tylko, że wjazd Alejami Jerozolimskimi jest koszmarem rowerzysty. Raz jesteś pod ziemią, raz na estakadzie, samochody pędzą, raptem jesteś na środku i aby zmienić pas i zjechać na prawo musisz ryzykować życie i zdrowie, bo przecież kierowca cię nie puści, tylko śmignie z prawej i kolejny... i kolejny... i kolejny też... Z lewej też cię wyprzedzają jadąc powyżej setki, z prawej może trochę wolniej, ale zbyt szybko, by wymusić zmianę pasa, horror! Przez te może kilkaset metrów, może kilometr - nie wiem, najadłem się tyle strachu, co przez ostatni rok. To już wolałem w trakcie budowy tej trasy i tych węzłów tamtędy jeździć niż teraz. Nie wiem czy jest, a jeśli tak, to gdzie, bezpieczny wjazd dla rowerzystów jadących Alejami Jerozolimskimi od strony zachodniej. Ja na pewno tamtędy już do Warszawy nie wjadę.
Patrząc teraz na zaliczgminę widzę, że została "dziura", po niezaliczonej gminie Baranów, ale nie miałem już dziś na nią czasu. No i jest gmina Puszcza Mariańska do zaliczenia "kiedyś".
Zaliczone gminy: Sochaczew miasto, Sochaczew wieś, Rybno, Nowa Sucha, Wiskitki
PS. Rano byłem w sklepie, dystans podaję łączny.

  • DST 155.10km
  • Czas 06:58
  • VAVG 22.26km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 27 sierpnia 2014 Kategoria 50-100

Boczne drogi

Zacząłem trasę od wizyty w LuxMed odebrać receptę, a potem musiałem kolejny raz pojechać na Ursynów. Znudziły mi się wciąż te same ulice i dziś pojechałem przez Służewiec Przemysłowy. Na Kłobuckiej ciekawy budynek biura sprzedaży mieszkań nowego osiedla Central Park Ursynów. Moim zdaniem jest to Służewiec Przemysłowy i to bardzo blisko Aresztu Śledczego, ale Ursynów lepiej brzmi marketingowo.
Przed wejściem jabłka w skrzynkach
Przed wejściem jabłka w skrzynkach "na złość Putinowi" © yurek55
Biuro sprzedaży
Biuro sprzedaży © yurek55
Budowa na Kłobuckiej
Budowa na Kłobuckiej © yurek55
Reklama dźwignią handlu
Reklama dźwignią handlu © yurek55

Po załatwieniu sprawy na prawdziwym Ursynowie, uznałem, że jazda przez Las Kabacki po wczorajszym całodniowym deszczu nie będzie fajna, wolałem tym razem do Powsina pojechać ulicami. 
Na ulicy Fosy przy rezydencji za kilkanaście milionów, która już kiedyś gościła u mnie na blogu, robotnicy wymieniają zupełnie dobrą kostkę, ale "kto bogatemu zabroni"? Mnie zaintrygował krzyk ptaków, początkowo myślałem, że gospodarz sprowadził sobie pawie, ale nie, to wielkie, kolorowe papugi w wolierze darły dzioba. Pewnie im się hałas betoniarki i stukanie młotków nie podobało.

Woliera jest za betoniarką
Woliera jest za betoniarką © yurek55

Dalej ulubioną drogą wszystkich warszawskich rowerzystów dotarłem do Gassów. Prom pływa i cieszy się sporym powodzeniem, dziś widziałem jak przewoził samochody osobowe. Zamiast jechać do mostu w Górze Kalwarii kierowcy wolą zapłacić te 12 zł (9 auto + 3 kierowca) i skrócić sobie drogę.

Prom w Gassach
Prom w Gassach © yurek55
Drewniana łódź żaglowa
Drewniana łódź żaglowa © yurek55

Nie miałem ochoty wracać przez Konstancin ani przez Piaseczno, więc skierowałem się w lewo na Słomczyn i obok polowego lotniska bocznymi drogami dotarłem do krajówki na Sandomierz. Przedtem w Cieciszewie, przy remizie OSP sfotografowałem reprezentacyjny plac tej wioski.

Plac apelowy albo mini plac defilad w Cieciszewie
Plac apelowy albo mini plac defilad w Cieciszewie © yurek55

Żeby nie jechać przez Piaseczno musiałem wcześniej zjechać z drogi 79. Na szczęście po jakichś trzech kilometrach był zjazd na Zalesie Górne i znowu mogłem rozkoszować się jazdą bocznymi drogami. Tylko, że tak się zafiksowałem tym niejechaniem przez Piaseczno, że w Jazgarzewie zignorowałem drogowskaz i pojechałem prosto. Nawet znak Grójec 23 km nie dał mi do myślenia i dalej jechałem przed siebie. Tymczasem pogoda zaczęła się wyraźnie psuć, ciemne chmury zasnuły całe niebo i zaczął kropić deszcz. Byłem w czarnej d...,  w krótkich spodniach i koszulce, ale za to bez plecaka i kurtki. Spojrzałem na mapę w endomondo i zawróciłem do Jazgarzewa, by jednak skierować się na Piaseczno. Na szczęście deszcz się rozmyślił, a z drogi można było skręcić na Lesznowolę, co było moim zamiarem. Potem skręt na Falenty i drogami przez wioski i pola do Szosy Krakowskiej i do domu. A co do stroju, to nie wróciłem w przepoconej koszulce, co jednak jest jakimś pozytywem.


  • DST 95.60km
  • Teren 1.00km
  • Czas 04:34
  • VAVG 20.93km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 sierpnia 2014 Kategoria całe NIC

Do sklepu

Rano wiał dość silny i zimny wiatr.
Zaległe zdjęcie zrobione na drodze Wierzbica - Wyszków

Pomnik upamiętniający bohaterska śmierć por.pil. Stefana Okrzei w Kręgach Nowych
Pomnik upamiętniający bohaterską śmierć por.pil. Stefana Okrzei w Kręgach Nowych © yurek55
W obronie stolicy 4 września 1939r

  • DST 11.65km
  • Czas 00:35
  • VAVG 19.97km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 23 sierpnia 2014 Kategoria całe NIC, przed śniadaniem

Motory na Starówce

Wstałem zbyt późno by móc myśleć o dłuższym dystansie i dlatego postanowiłem zamienić ilość, w jakość. Wprawdzie nie ćwiczyłem nogi jak bestiaheniu, podjeżdżając kilkanaście razy pod Agrykolę, bo bym płuca wypluł już przy drugiej próbie, ale zaliczyłem kilka innych ulic: w dół Spacerową - w górę Belwederską, w dół Agrykolą - w górę Górnośląską, w dół Książęcą - w górę Tamką. Potem przy Hotelu Europejskim najpierw usłyszałem warkot, a potem zobaczyłem kawalkadę motocyklistów i musiałem zrobiłem sobie dłuższy przystanek. Dziś wystartował XIV Motocyklowy Międzynarodowy Rajd Katyński 23.08.2014 - 14.09.2014, oraz połączony z nim III Rajd Ponary Pamiętamy. Spędziłem wśród nich tyle czasu, że na dalszą jazdę zabrakło czasu. Nie żałuję.
Vmax z Agrykoli w dół (bez kręcenia)


Młodzi duchem
Młodzi duchem © yurek55
Seniorzy górą!
Seniorzy górą! © yurek55
Kurtki - MOC!
Kurtki - MOC! © yurek55
Rozmowa klubowiczów
Rozmowa klubowiczów © yurek55
Motocykliści
Motocykliści © yurek55
Barwy biało - czerwone
Barwy biało - czerwone © yurek55
Rozmowa z dziewczyną z obsługi Rajdu
Rozmowa z dziewczyną z obsługi Rajdu © yurek55



  • DST 20.00km
  • Czas 01:13
  • VAVG 16.44km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 sierpnia 2014 Kategoria <50

"Kruca bomba, mało casu"

Mało czasu miałem, więc szybko jechałem i nie przystawałem. Dlatego zdjęcia z wycieczki wtorkowej.
 
Pamięci ofiar komunistycznego terroru w Wyszkowie
Pamięci ofiar komunistycznego terroru w Wyszkowie © yurek55
Na górze napis: "Nie dajmy zginąć poległym" Z. Herbert

Napis na tablicy
Napis na tablicy © yurek55

  • DST 40.22km
  • Czas 01:45
  • VAVG 22.98km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 21 sierpnia 2014 Kategoria <50

Repetitio est mater studiorum

Zgodnie z tą łacińska maksymą, dziś powtórzyłem trasę przez Las Kabacki do Puławskiej. Skoro i tak musiałem przyjechać odebrać to, co wczoraj zostawiłem do naprawy, to postanowiłem utrwalić sobie te drogę. Biorąc pod uwagę moją dziurawą pamięć, tylko powtarzanie, powtarzanie, powtarzanie, może dać wiedzę.
Jako że pogoda była mocno niepewna i deszcz cały czas wisiał w powietrzu, nie wybierałem się nigdzie daleko. Pojechałem wiaduktem na Poleczki i do sklepu przy Hynka, a po drodze już zaczynało kropić. Gdy wyszedłem obładowany zakupami, że ledwo je plecak pomieścił deszcz padał już trochę mocniej. Na szczęście miałem do przejechania już tylko nieco ponad trzy kilometry, nie było zimno, więc nawet pomimo całkiem letniego, krótkiego zestawu ubraniowego, dojechałem do domu bez szczękania zębami. Dziwię się rowerzystom jak mogą latem jeździć w polarach, czy kurtkach i długich spodniach i nie jest im gorąco. Chyba, że może słabo kręcą i się nie rozgrzewają?
Przy okazji którejś już wizyty w tym miejscu, utrwaliłem ruiny pośrodku osiedla, między blokami, a kościołem na Braci Stryjeńskich. I zobaczyłem ursynowski welodrom, którego istnienia w tym miejscu nawet nie podejrzewałem.

Kościół Ofiarowania Pańskiego na Natolinie
Kościół Ofiarowania Pańskiego na Natolinie © yurek55
Welodrom
Welodrom © yurek55
Welodrom
Welodrom © yurek55 Ruiny zabudowań
Ruiny zabudowań © yurek55
Ruiny zabudowań
Ruiny zabudowań © yurek55
W Lesie Kabackim
W Lesie Kabackim © yurek55






  • DST 32.41km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:36
  • VAVG 20.26km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 sierpnia 2014 Kategoria <50

Biuro Szyfrów w Lesie Kabackim

Po wczorajszej długodystansowej wycieczce nie odczuwałem dziś żadnych dolegliwości, ale nie czułem też specjalnego parcia na jeżdżenie. Miałem zaległą sprawę na Ursynowie do załatwienia i pomyślałem, że to będzie dystans w sam raz "na roztrenowanie". Chciałem też przy okazji odnaleźć ponownie miejsce pracy Panów Rejewskiego, Różyckiego i Zygalskiego, czyli tytułowe przedwojenne Biuro Szyfrów. Trafiłem na nie kiedyś przypadkiem jadąc od ulicy Puławskiej, ale nie mogłem znaleźć ani tego wpisu, ani zdjęć na photo.bikestats, ani w czeluściach swego komputera. Podziwiam blogerów takich jak oelka, którzy pamiętają i linkuja swoje poprzednie wpisy nawet te, sprzed wielu miesięcy, czy lat. Ja nie ogarniam swoich poprzednich wpisów.
Do Lasu Kabackiego dojechałem Moczydłowską, ale w samym lesie nie skierowałem się prosto, w szeroką aleję, tylko skręciłem w prawo. Ku swemu zaskoczeniu po kilku minutach dotarłem do celu, a po kolejnym kilometrze byłem już na Puławskiej. Tym sposobem odkryłem fajny, leśny skrót na Ursynów. Ponieważ nie pociągała mnie jazda Puławską, wróciłem do lasu i kręciłem się w rekreacyjnym tempie po dróżkach i ścieżkach, napawając się ciszą i śpiewem ptaków. W końcu wyjechałem z lasu i okazało się, że jestem w Józefosławiu. Dojechałem do Puławskiej i potem przez Mysiadło, z małymi problemami (ulica Graniczna kończy w polu) dotarłem do przejazdu kolejowego przy stacji Nowa Iwiczna i znanymi drogami dojechałem do Cargo na Okęciu i do domu. Dzisiejszą przejażdżkę potraktowałem do tego stopnia luzacko, że ani przeciwny, ani sprzyjający wiatr, nie robiły mi żadnej różnicy. Po prostu jechałem sobie, ciesząc się samą jazdą, nie patrząc na dystans ani prędkość. Dopiero pod domem z niejakim zaskoczeniem zobaczyłem, ile kilometrów przejechałem.
Tablica upamiętniająca polskich matematyków-kryptologów
Tablica upamiętniająca polskich matematyków-kryptologów © yurek55
(To zdjęcie już było, ale nie wiem gdzie jest i stąd drugie)

Leśnia dróżka
Leśna dróżka © yurek55
Obserwatorium Astronomiczno - Geodezyjne Politechniki Warszawskiej w Józefosławiu
Obserwatorium Astronomiczno - Geodezyjne Politechniki Warszawskiej w Józefosławiu © yurek55
Przejazd z Dawid do Okęcie Cargo
Przejazd z Dawid do Okęcie Cargo © yurek55
Wypasiony plac zabaw dla dzieci
Wypasiony plac zabaw dla dzieci © yurek55  (w stylu retro)

  • DST 49.22km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:45
  • VAVG 17.90km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 19 sierpnia 2014 Kategoria > 100

Trzy rzeki. Moja najdłuższa podróż.

Od dawna chodziła mi po głowie trasa z Wierzbicy do Wyszkowa i dziś wreszcie postanowiłem ją przejechać. Wstałem wystarczająco wcześnie by zdążyć (sprawdziłem odległość na google maps), pogoda dopisywała, korbę wczoraj dokręciłem, czułem się dobrze, więc - w drogę! W Legionowie jak zwykle trochę improwizowałem z trasą, ale w końcu przez las dojechałem do ulicy, a potem bez trudu dotarłem do wylotówki na Augustów. Pierwszy raz od wielu lat jechałem tą drogą i nawet nie wiedziałem, że Serock ma  obwodnicę, a wcześniej można bezpiecznie jechać drogą techniczną obok trasy. Kilometry mijały przyjemnie i niepostrzeżenie, w czym niemałą zasługę miał sprzyjający, dość silny wiatr, ale w końcu postanowiłem zrobić krótki postój i wreszcie zjeść zabrane z domu banany. Nie żebym był głodny, czy osłabły, ale nie chciałem ich przecież przywieźć z powrotem do domu. Posilony i wypoczęty wsiadłem znowu na rower i niebawem dotarłem wreszcie do Wyszkowa. Z radością powitałem ulice, a nawet drogę dla rowerów,(sic!) bo przyznam, miałem już trochę dość hałasu i podmuchów. Droga, którą jechałem miała 27 kilometrów i nie ma na niej żadnego zakrętu - jest prosta jak strzelił! Tiry naprawdę mogą się tam rozwijać, o osobówkach nie wspominając... W mieście nad Bugiem z jego malowniczą skarpą spędziłem kilkanaście minut i skierowałem się na most i do Warszawy. Miałem nadzieję, że nie ma przymusu jazdy ekspresową S8 i jest gdzieś stara droga, którą dojadę do Radzymina. Sprawdziło się to tylko na początkowym odcinku do Lucynowa, potem trzeba jechać wzdłuż drogi ekspresowej drogą techniczną. Niezbyt mi się to podobało, bo miałem deficyt ciszy i spokoju, no i przy każdym węźle, na zjazdach/wjazdach/rozjazdach wciąż od nowa szukałem takiego, który nie wyprowadzi mnie na ekspresówkę. Jest ich po drodze kilka, a oznaczenia niestety nic mi nie mówiły. Eliminowałem tylko "Warszawa S8", a co do reszty - loteria. W końcu jednak dojechałem do Radzymina i już wiedziałem, że więcej żadnych nawigacyjnych niespodzianek nie będzie. Za to telefon strudzony i wyczerpany ciągłym łączeniem się z satelitami zapisywaniem trasy, powiedział dość i dlatego ślad się urywa.
Ja zresztą też już odczuwałem trudy jazdy, ale nie mogłem sobie pozwolić na wyłączenie się. Na szczęście gdy pozostawiłem już za sobą miasto cudu nad Wisłą, wiatr przestał wiać centralnie w twarz i od razu zrobiło się łatwiej i milej. Ale pomimo to w Markach stanąłem przy sklepie, kupiłem jakąś bułkę i kolę i zrobiłem popas pod sklepem na trawniku. Nie wiem, czy potrzebne mi było jedzenie i kola, czy chciałem zwyczajnie posiedzieć parę chwil. Przy Trasie Toruńskiej drugi raz tego dnia ucieszyłem się z ddr i z ulgą skręciłem na nią, zostawiając samochody, hałas, spaliny i podmuchy pędzących ciężarówek. Wprawdzie doprowadziła mnie ona tylko do Bródna, ale potem jazda po ulicach już mi nie przeszkadzała. Widocznie mój system nerwowy zdążył odpocząć, no i ruch uliczny, to jednak co innego, niż ruch tranzytowy.
Z wycieczki, dystansu i swojej kondycji jestem zadowolony, z trasy zdecydowanie nie. Wprawdzie już dawno powinienem wiedzieć i pamiętać, czym charakteryzują się wylotówki i wlotówki do Warszawy, ale widocznie zapomniałem. Droga krajowa nr. 62 Wierzbica - Wyszków, jest chyba tak samo ruchliwa i obłożona tirami jak słynna "50-tka" i jazda nią to naprawdę żadna przyjemność. Muszę pamiętać, że przy planowaniu czasu przejazdu trzeba ZAWSZE liczyć godzinę więcej, niż mi się zdaje.
A tytułowe trzy rzeki, to Wisła(2x), Narew(2x) i Bug.
Zaliczone gminy: Dąbrówka, Somianka, Wyszków i Zabrodzie
Przekroczone i to porządnie 7000 km
Narew bliżej Warszawy
Narew bliżej Warszawy © yurek55
Narew za Wierzbicą a przed Łachą
Narew za Wierzbicą a przed Łachą © yurek55
Most na Bugu w Wyszkowie
Most na Bugu w Wyszkowie © yurek55
Miejsce na popas
Miejsce na popas © yurek55
Kościół pw Św. Idziego w Wyszkowie
Kościół pw Św. Idziego w Wyszkowie © yurek55
Kultowa gospoda GS w Wyszkowie
Kultowa gospoda GS w Wyszkowie © yurek55
Infrastruktura rowerowa na drodze do Serocka
Infrastruktura rowerowa na drodze do Serocka © yurek55
edit: Zauważyłem, że mapy nie wkleiłem. Choć jest niekompletna, oto i ona.



  • DST 148.22km
  • Teren 3.00km
  • Czas 06:57
  • VAVG 21.33km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl