Wpisy archiwalne w miesiącu
Luty, 2017
Dystans całkowity: | 695.55 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 36:23 |
Średnia prędkość: | 19.12 km/h |
Liczba aktywności: | 15 |
Średnio na aktywność: | 46.37 km i 2h 25m |
Więcej statystyk |
Wtorek, 28 lutego 2017
Kategoria Piaseczno/Ursynów, <50
Rozterki i dylematy
Miałem na dziś zlecenie pojechać po Dominiki rzeczy zostawione na Ursynowie i pobyć z Julką, jak Lena będzie na spacerze. Nasza Juleczka nie poszła do przedszkola, tak jak większość jej koleżanek i kolegów. Dość powiedzieć, że dziś było w grupie tylko sześcioro dzieci - i wszystko będzie jasne.
Ze spraw rowerowych napiszę, że wraz z nowym rowerem pojawiają się nowe dylematy. Przypięcie go pod budynkiem na osiedlu, choć tylko na kilka minut, już wywołuje dreszczyk emocji, czy aby go zastanę jak zejdę? Tak samo konieczność przejazdu kilkuset metrów przez Las Kabacki, czy aby teren nie okaże się zbyt trudny dla wąskich opon szosowych?
Oczywiście to są płonne obawy, nic się nie dzieje i wszystko się udaje, ale to są początki szosowca. ;)
Jazda idzie coraz lepiej, przy dzisiejszym dystansie - na dodatek rozbitym na dwie części, z przerwą w środku - nie odczuwam poważniejszych niedogodności, czy niewygody. Tylko nie wiadomo jak się ubierać na tę pogodę. Pasowało by na krótko zacząć jeździć?

Droga przez Las Kabacki © yurek55

Jerzy Różycki + Marian Rejewski + Henryk Zygalski = Enigma © yurek55

Rozlewisko na Wirażowej © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/882652310/embed/0f526aae10a1c8da8f978f73bc39685e76b67f5b">
Ze spraw rowerowych napiszę, że wraz z nowym rowerem pojawiają się nowe dylematy. Przypięcie go pod budynkiem na osiedlu, choć tylko na kilka minut, już wywołuje dreszczyk emocji, czy aby go zastanę jak zejdę? Tak samo konieczność przejazdu kilkuset metrów przez Las Kabacki, czy aby teren nie okaże się zbyt trudny dla wąskich opon szosowych?
Oczywiście to są płonne obawy, nic się nie dzieje i wszystko się udaje, ale to są początki szosowca. ;)
Jazda idzie coraz lepiej, przy dzisiejszym dystansie - na dodatek rozbitym na dwie części, z przerwą w środku - nie odczuwam poważniejszych niedogodności, czy niewygody. Tylko nie wiadomo jak się ubierać na tę pogodę. Pasowało by na krótko zacząć jeździć?

Droga przez Las Kabacki © yurek55

Jerzy Różycki + Marian Rejewski + Henryk Zygalski = Enigma © yurek55

Rozlewisko na Wirażowej © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/882652310/embed/0f526aae10a1c8da8f978f73bc39685e76b67f5b">
- DST 43.67km
- Czas 02:07
- VAVG 20.63km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 lutego 2017
Kategoria > 100
Pierwsza setka na kolarzówce
Przyszedł czas na pierwszą dłuższą przejażdżkę Barankiem, by sprawdzić wreszcie, jak moje ciało znosi szosową geometrię ramy. Od razu na początku napiszę: - szału nie ma. Oczywiście najbardziej cierpią ręce, a ściślej dłonie, no i niestety tyłek. Zmiana chwytu na kierownicy pomaga na chwilę, tak samo jak uniesienie zadka nad siodełko. Do tego w nogach też czuję dystans bardziej niż poprzednio. To może być kwestia innej techniki pedałowania, bo jeżdżę w noskach, czyli nie tylko pcham pedał w dól, ale i ciągnę do góry. A jeśli chodzi o ułożenie rąk na kierownicy, to na razie mam wrażenie, że w podstawowym ułożeniu, czyli w górnym chwycie na rogach, wyciągam ręce za daleko do przodu. Wiem, można zmienić mostek na krótszy, ale raczej z tym poczekam. Wielkość roweru jest właściwa, zmierzyłem się według wskazówek znalezionych na najbardziej profesjonalnej stronie, jaką znalazłem w całym internecie. Czyli potrzeba cierpliwości i wytrwałości i wszystko się dopasuje: i ręce do kierownicy i dupa do siodełka.
A jeśli chodzi o samą trasę, to odwiedziłem Adama w sklepie w Nieporęcie, widziałem na Zalewie wędkarzy łowiących ryby z pod lodu i spotkałem wielu szosowców pozdrawiających mnie machnięciem ręki. Jeden z nich, stał pod sklepem w Pieńkowie pijąc z butelki, a po kilku minutach mijając mnie zaproponował: "Pan siada na koło, zrobię panu tunel". Odpowiedziałem, że to moje szosowe początki, że nie wiem czy się utrzymam, ale rzeczywiście dojechaliśmy razem do samych Łomianek. Oglądał się często i dostosował swoją prędkość do moich możliwości. Był mocno zaskoczony, że w tym wieku zdecydowałem sie kupno szosowego roweru i szczerze mi gratulował.
Na zakończenie podróży zajechałem do Decathlonu, bo końcówka linki od przedniej przerzutki ocierała mi o nogę. Serwisant nie tylko to mi poprawił, ale od razu wyregulował obie i nasmarował łańcuch.
Na dzisiejszym dystansie robiłem przystanki sobie na odpoczynek: u Adama, potem w Czosnowie, potem na przystanku na Wólce Węglowej, potem z rowerem wszedłem do Lidla kupić napój izotoniczny i na koniec w serwisie. Na poprzednim rowerze taki dystans robiłem z jednym najwyżej przystankiem. To tyle moich wniosków i obserwacji na dziś.

Wisła w Warszawie © yurek55

Samochód w rowie © yurek55

Jak go wydostać i czy się opłaca? © yurek55

Renault 19 Chamade WWY 03674 © yurek55

Odważni wędkarze nadal łowią z pod lodu. Zalew Zegrzyński © yurek55

Most żelazny na Wiśle z 1911 roku © yurek55

Wisła i kawałek Twierdzy Modlin © yurek55

Odpoczynek w Czosnowie przy nieczynnej jeszcze fontannie © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/881689454/embed/f833517fee29bd85d48c2e674c003ccf8632ac71">
A jeśli chodzi o samą trasę, to odwiedziłem Adama w sklepie w Nieporęcie, widziałem na Zalewie wędkarzy łowiących ryby z pod lodu i spotkałem wielu szosowców pozdrawiających mnie machnięciem ręki. Jeden z nich, stał pod sklepem w Pieńkowie pijąc z butelki, a po kilku minutach mijając mnie zaproponował: "Pan siada na koło, zrobię panu tunel". Odpowiedziałem, że to moje szosowe początki, że nie wiem czy się utrzymam, ale rzeczywiście dojechaliśmy razem do samych Łomianek. Oglądał się często i dostosował swoją prędkość do moich możliwości. Był mocno zaskoczony, że w tym wieku zdecydowałem sie kupno szosowego roweru i szczerze mi gratulował.
Na zakończenie podróży zajechałem do Decathlonu, bo końcówka linki od przedniej przerzutki ocierała mi o nogę. Serwisant nie tylko to mi poprawił, ale od razu wyregulował obie i nasmarował łańcuch.
Na dzisiejszym dystansie robiłem przystanki sobie na odpoczynek: u Adama, potem w Czosnowie, potem na przystanku na Wólce Węglowej, potem z rowerem wszedłem do Lidla kupić napój izotoniczny i na koniec w serwisie. Na poprzednim rowerze taki dystans robiłem z jednym najwyżej przystankiem. To tyle moich wniosków i obserwacji na dziś.

Wisła w Warszawie © yurek55

Samochód w rowie © yurek55

Jak go wydostać i czy się opłaca? © yurek55

Renault 19 Chamade WWY 03674 © yurek55

Odważni wędkarze nadal łowią z pod lodu. Zalew Zegrzyński © yurek55

Most żelazny na Wiśle z 1911 roku © yurek55

Wisła i kawałek Twierdzy Modlin © yurek55

Odpoczynek w Czosnowie przy nieczynnej jeszcze fontannie © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/881689454/embed/f833517fee29bd85d48c2e674c003ccf8632ac71">
- DST 111.70km
- Czas 05:23
- VAVG 20.75km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 lutego 2017
Kategoria <50
Nauka jazdy
Długo czekałem dziś rano na wyklarowanie się sytuacji, aż w końcu zdecydowałem się na jazdę. Uznałem, że muszę codziennie choć troszkę poćwiczyć, by opanować ten sprzęt. Dziś na tapecie były przerzutki i zmiana przełożeń z przodu i z tyłu. Ciekawe czy uda mi się na szosowej kasecie podjechać pod Agrykolę, bo na razie boję się nawet myśleć o zjeździe tą ulicą. Jeszcze nie to opanowanie roweru.

Selfie z muralem Legia Warszawa © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/876828689/embed/00c5011a00f7a3c3127aa87ed39bf6ecec8c5cb6">

Selfie z muralem Legia Warszawa © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/876828689/embed/00c5011a00f7a3c3127aa87ed39bf6ecec8c5cb6">
- DST 37.00km
- Czas 01:55
- VAVG 19.30km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 lutego 2017
Kategoria <50
Pierwsza jazda, plus foto sesja
A więc stało się! Mąciłem, mendziłem, stękałem, kwękałem; a może jednak..., a może nie warto..., ale jak to będzie...., setki myśli..., tysiące wątpliwości... i w końcu kupiłem wczoraj w Decathlonie na Okęciu. Tylko tam moja sugestia dodatkowego rabatu padła na dobry grunt, co zaowocowało urwaniem dziesięciu procent od ceny internetowej. Idąc za ciosem, udało mi się jeszcze wysępić dwie zapasowe dętki, po groszu za sztukę.
Dziś nie miałem zbyt wiele czasu i gdyby nie nowy rower odpuściłbym sobie jazdę. Ale chciałem sprawdzić ustawienia licznika w porównaniu do dystansu z GPS, zrobić jakieś zdjęcia w plenerze, no i przejechać jakiś większy kawałek niż wczoraj. Oczywiście nie sprawdziłem prognozy pogody, bo gdybym to zrobił zostałbym w domu. Ostatnią rzeczą, na jaką chciałem narażać mój nowy rower to deszcz i błoto, ale niestety wyszło, jak wyszło. Odgłosy tarcia i trzeszczenia przy hamowaniu brzmiały w moich uszach tak potępieńczo, jakbym znalazł się w dziewiątym kręgu piekła. Po powrocie dobrą godzinę czyściłem go wilgotną ścierką i wycierałem do sucha. Ciekawe na jak długo wystarczy mi samozaparcia? :)
Co do wrażeń z jazdy, to sam nie wiem jak je opisać. Na pewno jeździ się lżej i szybciej, ale co do samej techniki doboru odpowiednich przełożeń, to sporo mi jeszcze brakuje. Kaseta jest tak zestopniowana, że czasem nie wyczuwam nawet, czy naprawdę łańcuch przeskoczył na inną zębatkę. Ułożenie rąk na kierownicy tak, by nie drętwiały po kilku minutach jest trudne, ale to samo miałem i poprzednio. Tutaj jest o tyle lepiej, że można trzymać kierę w trzech pozycjach, przy czym awaryjnie hamować można właściwie tylko w dolnym chwycie. W normalnym, naciska się klamkę od góry i to pozwala nam tylko zwolnić, ale to nie problem. Gorzej, że szukam klamki nie w tym miejscu gdzie ona jest, ale tam, gdzie była do tej pory - czyli poziomo. :) Ale biorąc przykład z morsa, który już prawie 1500 km przejechał bez dotykania klamek, jakoś daję radę. Wystarczy przewidywać sytuację na drodze, prawda?
Reszta jest kwestią wprawy, która przyjdzie z czasem.

Zdjęcie profilowe © yurek55

Od frontu © yurek55

Od tyłu © yurek55

Kokpit © yurek55

Rama roweru © yurek55

Kaseta i przerzutka © yurek55

Widelec karbonowy © yurek55

Siodełko © yurek55

Opony Hutchison © yurek55

Triban 520 © yurek55

Barankiem © yurek55

Dziewięć prędkości © yurek55
Dziś nie miałem zbyt wiele czasu i gdyby nie nowy rower odpuściłbym sobie jazdę. Ale chciałem sprawdzić ustawienia licznika w porównaniu do dystansu z GPS, zrobić jakieś zdjęcia w plenerze, no i przejechać jakiś większy kawałek niż wczoraj. Oczywiście nie sprawdziłem prognozy pogody, bo gdybym to zrobił zostałbym w domu. Ostatnią rzeczą, na jaką chciałem narażać mój nowy rower to deszcz i błoto, ale niestety wyszło, jak wyszło. Odgłosy tarcia i trzeszczenia przy hamowaniu brzmiały w moich uszach tak potępieńczo, jakbym znalazł się w dziewiątym kręgu piekła. Po powrocie dobrą godzinę czyściłem go wilgotną ścierką i wycierałem do sucha. Ciekawe na jak długo wystarczy mi samozaparcia? :)
Co do wrażeń z jazdy, to sam nie wiem jak je opisać. Na pewno jeździ się lżej i szybciej, ale co do samej techniki doboru odpowiednich przełożeń, to sporo mi jeszcze brakuje. Kaseta jest tak zestopniowana, że czasem nie wyczuwam nawet, czy naprawdę łańcuch przeskoczył na inną zębatkę. Ułożenie rąk na kierownicy tak, by nie drętwiały po kilku minutach jest trudne, ale to samo miałem i poprzednio. Tutaj jest o tyle lepiej, że można trzymać kierę w trzech pozycjach, przy czym awaryjnie hamować można właściwie tylko w dolnym chwycie. W normalnym, naciska się klamkę od góry i to pozwala nam tylko zwolnić, ale to nie problem. Gorzej, że szukam klamki nie w tym miejscu gdzie ona jest, ale tam, gdzie była do tej pory - czyli poziomo. :) Ale biorąc przykład z morsa, który już prawie 1500 km przejechał bez dotykania klamek, jakoś daję radę. Wystarczy przewidywać sytuację na drodze, prawda?
Reszta jest kwestią wprawy, która przyjdzie z czasem.

Zdjęcie profilowe © yurek55

Od frontu © yurek55

Od tyłu © yurek55

Kokpit © yurek55

Rama roweru © yurek55

Kaseta i przerzutka © yurek55

Widelec karbonowy © yurek55

Siodełko © yurek55

Opony Hutchison © yurek55

Triban 520 © yurek55

Barankiem © yurek55

Dziewięć prędkości © yurek55
- DST 29.00km
- Czas 01:25
- VAVG 20.47km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 21 lutego 2017
Kategoria <50
Baranek
Byłem dziś w trzech warsztatach rowerowych i żaden nie poradził sobie z odblokowaniem amortyzatora. Na Górczewskiej młody zabrał przynajmniej rower na dół do warsztatu, ale po jakichś piętnastu minutach przyniósł mi go z powrotem i powiedział, że nie udało się czegoś tam odkręcić. Na Powstańców mechanik tylko spojrzał i od razu powiedział, że się nie da. W trzecim, przy Dworcu Zachodnim, właściciel przyniósł jakieś psikadło do amortyzatorów i popryskał - też nic.
Tak więc mam rower ze stałą blokadą amortyzatora.
PS. Różnica sześciu kilometrów wynika z.... ;)
Nazwę go Bystry Baranek, w skrócie BB

Baranek © yurek55

Powstańców róg Konarskiego © yurek55

Wypadek © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/874430167/embed/376367865d1f92ef2ab8272d57eae4e99287210f">
Tak więc mam rower ze stałą blokadą amortyzatora.
PS. Różnica sześciu kilometrów wynika z.... ;)
Nazwę go Bystry Baranek, w skrócie BB

Baranek © yurek55

Powstańców róg Konarskiego © yurek55

Wypadek © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/874430167/embed/376367865d1f92ef2ab8272d57eae4e99287210f">
- DST 41.00km
- Czas 02:15
- VAVG 18.22km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 20 lutego 2017
Kategoria <50
Udało się! :)
Nie, nie chodzi o zakup roweru szosowego, tylko o zdarzenie opisane na końcu. Ale najpierw wytłumaczyć muszę zdjęcie - nie jest ono reklamą niemieckiej sieci tanich sklepów. Po prostu przejeżdżając obok, przypomniałem sobie swoje pierwsze zakupy w Aldim. Było to pod koniec lat osiemdziesiątych w Berlinie Zachodnim. Do NRD można było wyjechać na podstawie paszportu na kraje socjalistyczne, a potem granicę pomiędzy obiema częściami miasta - a co ważniejsze - pomiędzy dwoma światami pokonywało się S-Bahnem. Oczywiście Niemcy tego robić nie mogli, bo stolica NRD szybko by się wyludniła, ale my już właśnie wtedy, mogliśmy zobaczyć jak wygląda mityczny Zachód. To z Aldiego pochodziły słodycze przywożone dla moich dzieci, gumy Donald, czekolada, soczki w kartonikach ze słomką i inne artykuły z dziecięcych marzeń. Taka moja podróż w czasie na widok Aldika.
W Deca na Okęciu znów dziś byłem, Triban 520 jeszcze stoi, a gdyby wykupili - miałbym spokój, a tak...
.............................................................................
Na zakończenie, jedno wydarzenie z dzisiejszej jazdy. Gdy jechałem ulicą Kasprowicza, w pewnym momencie zrównał się ze mną samochód i policjant przez okno rzucił: - Proszę pana, tam jest ścieżka. Udając zaskoczonego podniosłem głowę, spojrzałem w lewo na radiowóz, w prawo, na ową ścieżkę, rzuciłem szybkie "dziękuję bardzo!" i zjechałem z jezdni na drogę dla rowerów. Nie wszyscy rowerzyści maja szczęście do takich policjantów. Można? Można!
Drugi sklep tej sieci w Warszawie © yurek55

Montaż stacji Veturillo przy Bitwy Warszawskiej/Grójeckiej © yurek55
W Deca na Okęciu znów dziś byłem, Triban 520 jeszcze stoi, a gdyby wykupili - miałbym spokój, a tak...
.............................................................................
Na zakończenie, jedno wydarzenie z dzisiejszej jazdy. Gdy jechałem ulicą Kasprowicza, w pewnym momencie zrównał się ze mną samochód i policjant przez okno rzucił: - Proszę pana, tam jest ścieżka. Udając zaskoczonego podniosłem głowę, spojrzałem w lewo na radiowóz, w prawo, na ową ścieżkę, rzuciłem szybkie "dziękuję bardzo!" i zjechałem z jezdni na drogę dla rowerów. Nie wszyscy rowerzyści maja szczęście do takich policjantów. Można? Można!

Drugi sklep tej sieci w Warszawie © yurek55

Montaż stacji Veturillo przy Bitwy Warszawskiej/Grójeckiej © yurek55
- DST 35.00km
- Czas 01:51
- VAVG 18.92km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 19 lutego 2017
Kategoria przed śniadaniem, <50
Dylematów ciąg dalszy
Tytuł nawiązuje rzecz jasna... wiadomo do czego. Byłem w drugim sklepie Deca i tam nie było w ogóle z kim rozmawiać o opustach, a w końcu ostrożnie zaproponowano mi pięćdziesiąt złotych. Śmiechu warte. Poranna wilgoć w powietrzu była tak duża, że początkowo miałem wrażenie, że deszczyk pada. Dopiero uważne spojrzenie na kałuże wyprowadziło mnie z błędu - nie widać było najmniejszych kropli na wodzie. Trasa niezbyt długa, jak to w niedzielę przed śniadaniem. Szybkość zawstydzająca.
I na koniec pytanie: - Czy dym z wulkanu Etna powoduje smog i co z tym robi Komisja Europejska?

Dymiący wulkan Etna © yurek55 (zdjęcie z wczoraj przesłane przez córkę)

Pola wsi Szeligi © yurek55

Widok z wiaduktu nad torami kolejowymi pomiędzy Broniszami a Jawczycami © yurek55
I na koniec pytanie: - Czy dym z wulkanu Etna powoduje smog i co z tym robi Komisja Europejska?

Dymiący wulkan Etna © yurek55 (zdjęcie z wczoraj przesłane przez córkę)

Pola wsi Szeligi © yurek55

Widok z wiaduktu nad torami kolejowymi pomiędzy Broniszami a Jawczycami © yurek55
- DST 35.00km
- Czas 01:50
- VAVG 19.09km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 lutego 2017
Kategoria 50-100
Nie ma lekko...
Po ostatniej wycieczce nabawiłem się, w jakiś niewytłumaczalny sposób, kontuzji palca u nogi. Musiałem zrobić krótką przerwę, a później mi się odechciało jeździć, ale wczoraj postanowiłem: dość lenistwa! Obudziłem się wcześnie i zapowiadało się, że pojeżdżę wreszcie porządnie, ale poranny telefon sprawił, że musiałem szybko pojechać na Ursynów otworzyć drzwi pani, która pomaga córce utrzymywać mieszkanie w porządku. Gospodarze bawią z dziećmi na Sycylii, a pani Maria ma tylko jeden klucz od ich mieszkania. W sobotni ranek droga na Ursynów i z powrotem nie zabiera - na szczęście - wiele czasu, ale swoje ambitne plany musiałem nieco zweryfikować. Sytuacja na drogach po wczorajszym deszczowym dniu, stawia trudne wyzwania przed rowerzystami. Aby ominąć kałuże, trzeba niekiedy wyjeżdżać niemal na środek jezdni, z kolei jazda ddr-em, może skutkować niespodziewanym prysznicem z pod kół samochodu. Tak czy inaczej, pomimo braku deszczu wróciłem do domu w mokrych butach.
Z innych rzeczy wartych uwagi napiszę o problemie z rejestracją śladu przez mój telefon. Zauwazyłem w pewnym momencie, że nie rejestruje, bo zgubił fixa i nie widzi żadnych satelitów. Tym razem nie musiałem robić restartu, wystarczyło zapisać fragment i zacząć rejestrować od nowa. Sprawdziłem na liczniku rowerowym różnicę w kilometrach, a w domu kazałem Locusowi scalić trasy i wyeksportowałem do Stravy. W rezultacie różnica pomiędzy oboma odczytami zmniejszyła się do dwóch kilometrów.
Aha! Zajrzałem do Deca na Okęciu i zagadałem do pani na stoisku rowerowym, targując się o Tribana 520. Popatrzyła w komputer i zgodziła się na zaproponowaną cenę. Zamiast satysfakcji poczułem rozczarowanie, że za łatwo poszło i być może udałoby się stargować więcej... Pomyślałem, że spróbuję jeszcze raz, ale tym razem w innym sklepie. Tylko co robić, jak uda się zbić jeszcze bardziej cenę? Będę musiał kupić chyba...Na wypoku pod tagiem #wykoptribanclub też Mirkom dupę zawracałem o ten model...
Co robić? Jak żyć? Strasznie jestem niezdecydowany.

Jazda ddr może być przyczyną ochlapania przez samochody © yurek55

Cmentarz w Izabelinie © yurek55

Lipków kierunek Zielonki © yurek55

Raszyńska austeria już rok któryś czeka © yurek55
Księgowy, ta ruinka, o którą tutaj pytałeś, tak wygląda od frontu.
Z innych rzeczy wartych uwagi napiszę o problemie z rejestracją śladu przez mój telefon. Zauwazyłem w pewnym momencie, że nie rejestruje, bo zgubił fixa i nie widzi żadnych satelitów. Tym razem nie musiałem robić restartu, wystarczyło zapisać fragment i zacząć rejestrować od nowa. Sprawdziłem na liczniku rowerowym różnicę w kilometrach, a w domu kazałem Locusowi scalić trasy i wyeksportowałem do Stravy. W rezultacie różnica pomiędzy oboma odczytami zmniejszyła się do dwóch kilometrów.
Aha! Zajrzałem do Deca na Okęciu i zagadałem do pani na stoisku rowerowym, targując się o Tribana 520. Popatrzyła w komputer i zgodziła się na zaproponowaną cenę. Zamiast satysfakcji poczułem rozczarowanie, że za łatwo poszło i być może udałoby się stargować więcej... Pomyślałem, że spróbuję jeszcze raz, ale tym razem w innym sklepie. Tylko co robić, jak uda się zbić jeszcze bardziej cenę? Będę musiał kupić chyba...Na wypoku pod tagiem #wykoptribanclub też Mirkom dupę zawracałem o ten model...
Co robić? Jak żyć? Strasznie jestem niezdecydowany.

Jazda ddr może być przyczyną ochlapania przez samochody © yurek55

Cmentarz w Izabelinie © yurek55

Lipków kierunek Zielonki © yurek55

Raszyńska austeria już rok któryś czeka © yurek55
Księgowy, ta ruinka, o którą tutaj pytałeś, tak wygląda od frontu.
- DST 62.34km
- Czas 03:14
- VAVG 19.28km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 9 lutego 2017
Kategoria 50-100
Do Adama zrobić hamulce
Jako że naprawa hamulców niezbyt mi się powiodła bo linki, ani pancerza wymienić nie mogłem, pojechałem więc do Księgowego. Adam fachowo i kompetentnie przystąpił do rzeczy i przy miłej pogawędce raz - dwa zrobił co trzeba. Okazało się, że na dodatek wszystkie ramiona na piwotach ciężko chodziły, linka od przerzutki tylnej się przycinała w pancerzu, coś trzeba było skręcić w tylnym kole i jeszcze licznik po drodze przestał raptem działać. Ale po godzinie wszystko śmigało jak trzeba, a ja mogłem wracać do domu. Początkowo chciałem jechać koło Zalewu, by tą samą drogą nie wracać - i nawet pojechałem z półtora kilometra w tamtą stronę, ale na szczęście przytomnie sprawdziłem godzinę i szybko zawróciłem. Nie miałem już czasu na krajoznawcze wycieczki.
Dzięki Adam!

Wisła, kra, Most "Grota" © yurek55

Na moście Grota widok na lewy brzeg © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/860420426/embed/b667a9ac334b9316a4cae70473df98bba1e6faf1">
Dzięki Adam!

Wisła, kra, Most "Grota" © yurek55

Na moście Grota widok na lewy brzeg © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/860420426/embed/b667a9ac334b9316a4cae70473df98bba1e6faf1">
- DST 61.00km
- Czas 03:25
- VAVG 17.85km/h
- Temperatura -6.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 7 lutego 2017
Kategoria <50
Ja, mechanik
Ani pogoda nie rozpieszczała, ani ochoty na dłuższe jazdy nie miałem. Właściwie to drugie było ważniejsze, lekki śnieg z wiatrem były tylko pretekstem do powrotu. Dobrze, że miałem coś do zawiezienia córce do pracy, bo pewnie tak jak wczoraj, bym przy komputerze przesiedział.
Po powrocie sprawdziłem, co się dzieje z tylnym hamulcem. Okazało się, że linka się rozwarstwiła i nie chce chodzić w pancerzu, a na dodatek jedno ramię na piwocie się zacina. To drugie, udało się uruchomić - wystarczyło zdjąć i nasmarować, z linką jest gorsza sprawa. Po pierwsze nie mam linki, po drugie nie wiem, czy bym sobie poradził, nawet jakbym miał. Może jutro odwiedzę Księgowego? On na pewno coś zaradzi. Do tego "naprawiając" doprowadziłem do tego, że zewnętrzny (od fajki) klocek ociera o obręcz i chociaż kręciłem w lewo i prawo śruby na obu ramionach hamulca nic to nie dało. Musiałem tak poluzować linkę, że tylny hamulec nie działa wcale. Taki ze mnie mechanik.

Wiadukt przy lasku na Kole © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/858093914/embed/9e07c3520e3f28c000aad48bd52411cd7a020feb">
Po powrocie sprawdziłem, co się dzieje z tylnym hamulcem. Okazało się, że linka się rozwarstwiła i nie chce chodzić w pancerzu, a na dodatek jedno ramię na piwocie się zacina. To drugie, udało się uruchomić - wystarczyło zdjąć i nasmarować, z linką jest gorsza sprawa. Po pierwsze nie mam linki, po drugie nie wiem, czy bym sobie poradził, nawet jakbym miał. Może jutro odwiedzę Księgowego? On na pewno coś zaradzi. Do tego "naprawiając" doprowadziłem do tego, że zewnętrzny (od fajki) klocek ociera o obręcz i chociaż kręciłem w lewo i prawo śruby na obu ramionach hamulca nic to nie dało. Musiałem tak poluzować linkę, że tylny hamulec nie działa wcale. Taki ze mnie mechanik.

Wiadukt przy lasku na Kole © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/858093914/embed/9e07c3520e3f28c000aad48bd52411cd7a020feb">
- DST 24.00km
- Czas 01:23
- VAVG 17.35km/h
- Temperatura -4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze