Informacje

  • Wszystkie kilometry: 140902.30 km
  • Km w terenie: 2452.65 km (1.74%)
  • Czas na rowerze: 299d 11h 26m
  • Prędkość średnia: 19.56 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2016

Dystans całkowity:1392.31 km (w terenie 17.00 km; 1.22%)
Czas w ruchu:69:20
Średnia prędkość:20.08 km/h
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:58.01 km i 2h 53m
Więcej statystyk
Sobota, 26 listopada 2016

Wymęczona setka

Tytuł mówi praktycznie wszystko. Kierunek jazdy wybrałem biorąc pod uwagę wiatr, który początkowo miał m i przeszkadzać, a potem pomagać. Tylko że jakoś tego nie zauważyłem. Na dodatek w Grodzisku wybrałem złą drogę, więc gdy znalazłem się w Milanówku, opuściłem ją na pierwszym lepszym skrzyżowaniu. Chcąc dojechać do Nadarzyna trasą alternatywną, musiałem na każdym skrzyżowaniu sprawdzać dalszy kierunek, a z Żółwina do Starej Wsi jechać drogą gruntową. Plułem sobie w brodę, że nie powtórzyłem wariantu na Siestrzeń, ale nie pamiętałem, że tak nas w Grodzisku i dalej na tej trasie nie lubią. Nastawiali znaków zakazu jazdy rowerem, a tam gdzie mnie nie chcą - to się nie narzucam. Nic dziwnego, że nie skorzystałem z zachodniego wiatru by pojechać szybciej. 
Ale nie narzekam. Pogoda była wreszcie słoneczna, rękawiczki z Chin dobrze ochroniły moje dłonie przed przemarznięciem, w kurtce softshell było ciepło, ale nie gorąco, nigdzie się nie spieszyłem i bez stresu kolejną setkę wyrzeźbiłem. 

Górczewska róg Syreny
Górczewska róg Syreny © yurek55
Górczewska - zagrodzona droga rowerowa
Górczewska - zagrodzona droga rowerowa © yurek55
Cmentarz Południowy w Antoninowie
Cmentarz Południowy w Antoninowie © yurek55

  • DST 101.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 05:27
  • VAVG 18.53km/h
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 listopada 2016

Basen, czyli pływanie

Nie potrafię powiedzieć dlaczego zupełnie przestałem odwiedzać mój basen na Rokosowskiej. A przecież jeszcze trzy lata temu odwiedzałem go co najmniej dwa razy w tygodniu i wytrwale, bez znudzenia, pokonywałem kolejne długości basenu. Dziś w wodzie wyszła na jaw smutna prawda o mojej technice i pływackiej kondycji. Nie mogłem złapać rytmu i co kilka długości zatrzymywałem się na złapanie oddechu, choć wcale szybko nie pływam. Myślałem nawet - o zgrozo! - o przeniesieniu się do jakuzzi, by tam wykorzystać resztę czasu basenowego.  Na szczęście okazało się, że im dłużej pływam, tym lepiej mi to wychodzi. Ostatnie dziesięć długości były paradoksalnie i najszybsze i najmniej męczące. Trzeba by podjąć jakieś publiczne zobowiązanie - co niniejszym czynię - do przepłynięcia co najmniej JEDNEGO KILOMETRA w tygodniu. Wiem, że to mało, ale jakoś ten początek trzeba zrobić. 
Tym bardziej, że pustki takie, że aż żal nie przychodzić. 
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 listopada 2016 Kategoria <50

Miasto

Po mieście wieczorem - zimność i mokrość na poziomie 98%. Rama mokra jak po deszczu.

rower
  • DST 23.00km
  • Czas 01:13
  • VAVG 18.90km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 listopada 2016 Kategoria > 100

Czwarta z rzędu

Wydawało mi się, że w tygodniowej prognozie pogody czwartek miał być już deszczowy. Ale gdy wieczorem chciałem potwierdzić to na pogodowej aplikacji, to okazało się, że to nieprawda. Na dodatek wiatr miał być najpierw południowy, a około południa miał się zmienić na północny. Trzeba to było jakoś wykorzystać. Wymyśliłem więc trasę do Nasielska i powrót przez Nowy Dwór Mazowiecki. Początek jazdy był całkiem niezły, wprawdzie dzień ponury, bez słońca i z lekką mgłą, ale to listopad przecież. Nie ma co wymagać. Ale po przejechaniu zapory w Dębem, mgła zamiast rzednąć zagęściła się tak, że samochody jadące z przeciwka najpierw słyszałem, a potem dopiero widziałem ich światła. Na dodatek wilgoć osadzała się na okularach i musiałem co kilka minut zatrzymywać się i je wycierać. Potem wpadłem na pomysł, by jechać trzymając chusteczkę w ręku i przecierając w czasie jazdy od zewnątrz. To zdecydowanie podnosi komfort jazdy, gdy widzi się dalej niż na kilkanaście metrów.

A mgła była taka, że wilgoć skraplała się na kasku i kapała na okulary.

Ostatni (albo pierwszy) - 2 km od Jabłonny
Ostatni (albo pierwszy) - 2 km od Jabłonny © yurek55
Narew z zapory w Dębem
Narew z zapory w Dębem © yurek55
Elektrownia Wodna Dębe
Elektrownia Wodna Dębe © yurek55
Krzyż przydrożny
Krzyż przydrożny © yurek55
Św. Anna patronka parafii w Pomiechówku
Św. Anna patronka parafii w Pomiechówku © yurek55
Za wikimedia: "Figura św. Anny – patronki lokalnej parafii, ufundowana w 1938 r., przez lokalny oddział Polskiego Czerwonego Krzyża, stojąca w centrum Pomiechówka. Na cokole widnieje inskrypcja autorstwa prezydenta RP Ignacego Mościckiego: „Dzieci Kochajcie i Szanujcie Matki Wasze. Miłością Rosną i Szlachetnieją Wasze Serca”. Pod nią zaś wezwanie do modlitwy: „Św. Anno Módl Się Za Nami”.
Most we mgle
Most we mgle © yurek55
Widok na Twierdzę Modlin
Widok na Twierdzę Modlin © yurek55
Maryjka w Czosnowie
Maryjka w Czosnowie © yurek55

Takiego wiatru zawsze w plecy nie mogłem zmarnować.:)
Zrzut ekranu 2016-11-23 23.08.33


height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/784252071/embed/f3971263a629ec5b921514ab6933311fd375f0cd">
  • DST 117.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 05:40
  • VAVG 20.65km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 23 listopada 2016 Kategoria > 100

Trzecia pod rząd...

Oczywiście stówa , bo to miałem na myśli tytułując notkę. Pogoda dopisuje, chęci też, a porannym problemem był tylko wybór trasy. Biorąc pod uwagę kierunek wiatru wybrałem kierunek południowo - zachodni, czyli centralny wmordewind na początek, aby potem było już tylko lepiej. Poranny chłodek szybko przedostał się przez cieniutki materiał mojej wiatróweczki, letnia koszulka kolarska też nie stawiła mu oporu - i poczułem, że jest zimno. Nie aż tak, by szczękać zębami, ale do komfortu termicznego było daleko. Ponieważ jednak zimny wychów jest zdrowy wolę to, niż pot na plecach. A jeszcze bardziej nie lubię uczucia, gdy strużka potu cieknie mi po mostku i zatrzymuje się na spoconym brzuchu. Oczywiście latem, w upał,  nie można tego uniknąć i wtedy przyjmuję to ze spokojem, jako dopust Boży, ale z jakiej racji mam to znosić teraz?  
A co do samej jazdy, to skorzystałem z dobrej rady Księgowego, który sensownie stwierdził, że pod wiatr jedzie się tak samo, tylko nie należy patrzeć na licznik. Dopiero na koniec widać po średniej prędkości, że nie jest łatwo. 


Obóz przejściowy w Pruszkowie, dla wypędzonej przez Niemców w 1944 roku ludności Warszawy
Obóz przejściowy w Pruszkowie, dla wypędzonej przez Niemców w 1944 roku ludności Warszawy © yurek55
Zapora na Jeziorce - Górki Szymona
Zapora na Jeziorce - Górki Szymona © yurek55
Staw na Górkach Szymona
Staw na Górkach Szymona © yurek55
Wisła w Gassach
Wisła w Gassach © yurek55
Przystań w Gassach opanowali wędkarze
Przystań w Gassach opanowali wędkarze © yurek55
Prom już na swoim zimowym cumowisku
Prom już na swoim zimowym cumowisku © yurek55
Jedynemu Bogu - Naród 1791 - 2016
Jedynemu Bogu - Naród 1791 - 2016 © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/783376395/embed/23ecf44f90b01c5a02cd0c2c9e5863a4f1a91909">
  • DST 103.23km
  • Czas 05:21
  • VAVG 19.30km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 listopada 2016 Kategoria > 100

W odwiedziny do Księgowego

Wczoraj zablokował mi się amortyzator (albo wczoraj to odkryłem) i przełączanie dźwigienką nic nie dawało. Kiedyś już tak miałem i wystarczyło właśnie dźwigienką na goleni poruszać i naciskać kierownicę, ale teraz ta metoda nie poskutkowała. Nie żeby mi na tym specjalnie zależało, bo na warszawskie ulice amor ulice nie jest aż tak bardzo potrzebny, ale skoro jest w rowerze, to mógłby działać, prawda? Pomyślałem, że mógłbym go pokazać Adamowi i spytać o poradę. Prawdę mówiąc sądziłem, że będzie konieczność demontażu i trzeba będzie się na później umówić. Tak, czy siak, potrzebowałem by wypowiedział się fachowiec. Zanim dotarłem do Nieporętu przeprowadziłem ostry test amortyzatorów na drodze do Palmir. Myślałem w skrytości ducha, że na tych koszmarnych "kocich łbach" blokada puści i samo się zreperuje. Nic takiego się jednak nie stało. Gdy dotarłem do warsztatu trwała przerwa obiadowa, ale Adam już kończył konsumpcję i gdy tylko powiedziałem, co dolega,  złapał śrubokręt i już gmerał przy pokrywie dźwigni. Po następnej chwili amortyzator zaczął pracować, co - nie ukrywam - wprawiło mnie w zdumienie. Jako że do domu stamtąd mam jeszcze trzydzieści kilometrów, a było już prawie trzecia, musiałem szybko zmykać. Podziękowałem za wybawienie z kłopotu i ruszyłem w stronę domu. Zanim dojechałem zrobiło się już całkiem ciemno, dzień stanowczo trwa za krótko. 
Ubrany byłem tak samo jak wczoraj, nie spociłem się, nie zmarzłem - w sam raz.
Jeszcze raz dziękuję, Adaś!
Droga Truskaw - Cmentarz w Palmirach
Droga Truskaw - Cmentarz w Palmirach © yurek55
Droga Mariew - Truskaw
Droga Mariew - Truskaw © yurek55
Brzozowe kikuty w Palmirach
Brzozowe kikuty w Palmirach © yurek55
Droga Cmentarz Palmiry - Łomna
Droga Cmentarz Palmiry - Łomna © yurek55
549 kilometr Wisły - NDM
549 kilometr Wisły - NDM © yurek55
Droga  Wieliszew - Nieporęt z widokiem na Zalew Zegrzyński
Droga Wieliszew - Nieporęt z widokiem na Zalew Zegrzyński © yurek55
Most
Most "Grota" - Roweckiego © yurek55
  • DST 109.20km
  • Teren 7.00km
  • Czas 05:32
  • VAVG 19.73km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 listopada 2016 Kategoria > 100

Spotkanie w Gassach

W sobotę deszcz mi pokrzyżował szyki i nie zrobiłem trasy do Góry Kalwarii, z powrotną drogą po drugiej stronie Wisły. Dlatego dziś postanowiłem to nadrobić i korzystając z pięknej słonecznej pogody machnąć tę zaległą stówę. W drodze do Gassów dogonił, a następnie zagadał do mnie, facet na rowerze szosowym. Przejechaliśmy razem kilkadziesiąt metrów rozmawiając o trasie i wietrze, co nam w twarz wieje jak wściekły - a potem kolega pożegnał się. nacisnął i odjechał.
Dlaczego o tym piszę? 
Szoszoni to specyficzna grupa wśród rowerzystów, prawdziwa elita, w kolorowych, profesjonalnych strojach kolarskich, jeżdżąca na kolarzówkach za kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Nawijają te swoje kilometry na segmentach, jeżdżą w tlenie, czy nie w tlenie, pilnują kadencji, tętna i dziesiątek innych rzeczy, o których my - zwykli rowerzyści - nie mamy bladego pojęcia. Nigdy nie odpowiadają na pozdrowienia, sami rzecz jasna też nikogo nie zauważają, a już najmniej takich trzepaków jak ja. No, a dziś zdarzył się cud. 

A jeśli chodzi o sama jazdę, to przez 49 kilometrów pod wiatr, miałem średnią 17 km/h. Dopiero po drugiej stronie Wisły zaczęło się lepiej jechać, ale i tak uszarpałem się okrutnie. Dobrze, że krótki rękaw założyłem pod wiatrówkę, to się przynajmniej nie spociłem. 

Pod wiatr, niestety
Pod wiatr, niestety © yurek55
Doga na Gassy
Doga na Gassy © yurek55
Droga na Gassy
Droga na Gassy © yurek55
Most na Jeziorce w Obórkach
Most na Jeziorce w Obórkach © yurek55
Następny kurs - w kwietniu
Następny kurs - w kwietniu © yurek55
Ulubiony fragment - ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii
Ulubiony fragment - ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii © yurek55
Most w Górze Kalwarii
Most w Górze Kalwarii © yurek55
Most w Górze Kalwarii
Most w Górze Kalwarii © yurek55
34 kilometry od drugiego brzegu
34 kilometry od drugiego brzegu © yurek55
Słupek kilometrowy przy Siekierkowskim - 15 km od MS-C
Słupek kilometrowy przy Siekierkowskim - 15 km od MS-C © yurek55
Most Śląsko - Dąbrowski - widok na bulwary i Starówkę
Most Śląsko - Dąbrowski - widok na bulwary i Starówkę © yurek55
Most Śląsko - Dąbrowski widok na Pragę
Most Śląsko - Dąbrowski widok na Pragę © yurek55


  • DST 102.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 05:15
  • VAVG 19.43km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 20 listopada 2016 Kategoria <50, przed śniadaniem

Kładka znikąd - donikąd

Skoro udało się w miarę wcześnie wstać, szkoda nie wykorzystać czasu i pogody na poranną przejażdżkę. Ubranie zdążyło wyschnąć, jedynie buty musiałem założyć jakieś inne i mogłem wyruszać. Czasu, jak to  w niedzielę, za dużo nie mam, postanawiam więc nie oddalać się zbytnio i kieruję się na razie w stronę Janek, a potem się zobaczy. Rano ruch na Szosie Krakowskiej nie jest jeszcze zbyt intensywny i spokojnie jadę dalej, aż do skrzyżowania Magdalenka - Nadarzyn. Wiadukt pieszo - rowerowy w tym miejscu, jest dla mnie niezmiennie źródłem wielkiego zdumienia. Jego całkowita zbyteczność, połączona z imponującą szerokością, pozwalającą zmieścić peleton kolarski, nasuwa nieodparte podejrzenie o dużą łapówkę do podziału. Nikt, kto tamtędy jeździ samochodem, nie widział żadnego rowerzysty ani pieszego na górze. Wiadukt ten prowadzi znikąd - donikąd. 
Ale wiadomo, jak wydaje się nie swoje pieniądze. Socjalizm, w którym przyszło żyć dwóm pokoleniom Polaków, poczynił straszliwe spustoszenia w ludzkich umysłach i spaczył nam charaktery na długie jeszcze lata. 
Wiadukt - widok na południe
Wiadukt - widok na południe © yurek55
Szeroki na siedem metrów zbyteczny wiadukt
Szeroki na siedem metrów zbyteczny wiadukt © yurek55
  • DST 45.00km
  • Czas 02:02
  • VAVG 22.13km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 listopada 2016 Kategoria 50-100

Brak słów, czyli nieco samokrytyki

Niby wiedziałem, że około południa będzie padać, ale jakoś tak nie do końca chciałem w to uwierzyć. Wprawdzie zapakowałem do plecaka spodnie przeciwdeszczowe, ochraniacze na buty i długie rękawiczki, ale z drugiej strony, planowałem przejechać stówę. Tak więc, wyjechałem z domu z planem jechania przez Gassy do Góry Kalwarii i powrót drugą stroną Wisły. Znów niestety nie byłem zadowolony z ubioru, bo po jakimś czasie zacząłem "płynąć", ale jazda bez w samej koszulce, kurtki przeciwdeszczowej nie wchodziła w grę. Dopiero jak porozpinałem suwaki i powietrze zaczęło docierać do ciała, mogłem jechać bez strużek potu na brzuchu. Dojeżdżając do Gassów poczułem pierwsze, niegroźne jeszcze bo drobne i mało intensywne, kropelki deszczu. Pomyślałem, że w tej sytuacji oddalanie się od domu jest słabym pomysłem i nie należy dogmatycznie trzymać się planu, bo może być tylko gorzej. Skierowałem się więc w stronę Piaseczna, bo ta trasa miała dużo zalet. Mogłem stamtąd szybko pojechać do domu, mogłem pojechać do Nadarzyna i dalej na zachód po setkę, mogłem też zatrzymać się u córki i przeczekać, gdyby było naprawdę źle. 
Zadowolony ze swojej nowej strategii jazdy, nie zwracając uwagi na mało dokuczliwe opady, minąłem Piaseczno i dziarsko pedałowałem dalej. Wprawdzie deszczyk nadal mi specjalnie nie dokuczał ale zdecydowałem, że trzeba skrócić wycieczkę i do domu jechać. Z czasem deszcz stawał się bardziej intensywny, a moje ubranie - czyli tradycyjnie rękawy w koszulce oraz buty i skarpety - przestały ostatecznie stawiać opór i zaczęło mi być naprawdę mokro. A skoro i tak byłem przemoczony, to po co miałem się ubierać w przeciwdeszczowe ciuchy, prawda? Na dodatek byłem coraz bliżej domu, to już się nie opłacało, prawda? Takie myśli po mojej  głowie krążyły, takie genialne argumenty sobie powtarzałem i jechałem... jechałem... jechałem.... i... jechałem...
W końcu jak dojechałem do domu to wszystko można było wyżymać.  Brak mi słów, na swoją głupotę. Zamiast się ubrać jak zaczęło kropić, to ja uznałem, że to niegroźny deszczyk. Jak już byłem trochę przemoczony, to uznałem, że teraz, to za późno.
Prawdziwy geniusz ze mnie!
Brawo ja!
Most w Obórkach - już niedługo
Most w Obórkach - już niedługo © yurek55
Gassy - ostatnie kursy promowe
Gassy - ostatnie kursy promowe © yurek55
Już niedaleko
Już niedaleko © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/779622481/embed/7b555c56b0377614af205dad9a93fe9e392bcbd3">
  • DST 62.23km
  • Czas 02:57
  • VAVG 21.09km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 listopada 2016 Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów

Wieczorny przejazd

Pojechałem do Piaseczna i przydałem się do pomocy przy składaniu szafki. Wracać miałem ta samą drogą "po gumce", ale jechało się tak dobrze, że skręciłem na Ursynów, potem na Śródmieście, a jeszcze później dojechałem aż na Wolę i dopiero wróciłem do domu.
Dobrze sie wieczorem jeździ, ale niestety sygnalizacja świetlna nie pozwala się jakoś rozwinąć szybkościowo.
Wróciłem do krótkiego rękawa pod wiatrówką, a w sumie to i w krótkich spodniach też bym nie zmarzł. 
  • DST 48.54km
  • Czas 02:15
  • VAVG 21.57km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl