Wpisy archiwalne w miesiącu
Kwiecień, 2017
Dystans całkowity: | 562.37 km (w terenie 4.00 km; 0.71%) |
Czas w ruchu: | 25:53 |
Średnia prędkość: | 21.73 km/h |
Liczba aktywności: | 10 |
Średnio na aktywność: | 56.24 km i 2h 35m |
Więcej statystyk |
Niedziela, 30 kwietnia 2017
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Dobry początek dnia
Obudziłem się wystarczająco wcześnie, by zobaczyć bezchmurne niebo, a że widok to już niemal zapomniany, szybko ubrałem się po kilkunastu minutach byłem już na rowerze. Dzięki temu mogłem pomyśleć o dłuższej trasie i pojechałem sobie przez Piaseczno do Gassów. Ze względu na kierunek wiatru powinienem jechać odwrotnie, ale mi się coś pomyliło, co łatwo zauważyłem widząc na liczniku 30 km/h. Do Piaseczna przez Dawidy Bankowe i inne południowe wioski, dojechałem w rekordowym czasie niespełna pięćdziesiąt minut. Po dalszych kilkunastu byłem już w Konstancinie i nie zwalniając tempa znalazłem się na ostatniej prostej do przeprawy promowej. Tam niestety musiałem zwolnić, bo początek ulicy Literatów po zimie wygląda fatalnie i po prostu nie da się jechać szybko, w trosce o plomby w zębach i całość nadgarstków. Po sprawdzeniu sytuacji na przystani i sprawdzeniu tegorocznego cennika mogłem wracać do domu. Tam dopiero zauważyłem, że telefon nie rejestruje trasy. Brawo ja! Chciałem dziś sprawdzić jak Navime radzi sobie z pokazywaniem przewyższeń i niby start nacisnąłem pod domem, ale widocznie chowając do kieszonki nacisnąłem stop. Czyli moje roczne statystyki w Stravie będą się różnić od statystyk Bikestats. Nie żebym się tym jakoś specjalnie przejmował, tak dla porządku tylko o tym wspominam. Drugi błąd, tym razem nawigacyjny, popełniłem dojeżdżając do Wilanowa i wpakowałem się najpierw na powybijany odcinek szutrowy z wodą w dołkach, a potem na ulicę Bruzdową. Ta ostatnia ma nawierzchnię z trylinki i to na dodatek dość już sfatygowaną, z dużymi szczelinami pomiędzy płytami, Dało się tam jechać najwyżej 10 -15 km/h. Czy ja już nigdy nie nauczę wybierać właściwych dróg?!
A wiecie dlaczego trylinka? Nazwa pochodzi od nazwiska polskiego wynalazcy Władysława Trylińskiego, który 15 września 1933 r. opatentował nawierzchnię z betonowych płyt sześciokątnych. To tak na marginesie.
Poza tymi małymi wpadkami, jechało mi się bardzo dobrze, buty spisują się rewelacyjnie, ubrałem się w sam raz na te poranne sześć stopni i tylko palce w krótkich rękawiczkach porządnie mi zmarzły. Powinienem mieć coś pośredniego pomiędzy grubymi na mróz, a krótkimi na lato, ale pomyślę nad tym na jesieni. Kiedyś chyba wreszcie przyjdzie ocieplenie, prawda?
........................
A co do pokazywania przewyższeń Navime ma funkcję pozwalająca porównać dane z GPS i z mapy. U mnie różnica wydaje się być dość znaczna, ale w sumie nie wiem, co o tym myśleć. Skąd ten mój GPS takie wartości bierze to ja już nie wiem.

Zdjęcia

Ulica Długa w Konstancinie. Jutro 1 maja © yurek55

Przeprawa promowa Gassy - Karczew © yurek55

Sprzęt z demobilu wojskowego © yurek55

Cennik przewozu pojazdów i osób © yurek55
Cennik:

Kaczki w miejskim rozlewisku na Sadybie © yurek55
A wiecie dlaczego trylinka? Nazwa pochodzi od nazwiska polskiego wynalazcy Władysława Trylińskiego, który 15 września 1933 r. opatentował nawierzchnię z betonowych płyt sześciokątnych. To tak na marginesie.
Poza tymi małymi wpadkami, jechało mi się bardzo dobrze, buty spisują się rewelacyjnie, ubrałem się w sam raz na te poranne sześć stopni i tylko palce w krótkich rękawiczkach porządnie mi zmarzły. Powinienem mieć coś pośredniego pomiędzy grubymi na mróz, a krótkimi na lato, ale pomyślę nad tym na jesieni. Kiedyś chyba wreszcie przyjdzie ocieplenie, prawda?
........................
A co do pokazywania przewyższeń Navime ma funkcję pozwalająca porównać dane z GPS i z mapy. U mnie różnica wydaje się być dość znaczna, ale w sumie nie wiem, co o tym myśleć. Skąd ten mój GPS takie wartości bierze to ja już nie wiem.

Zdjęcia

Ulica Długa w Konstancinie. Jutro 1 maja © yurek55

Przeprawa promowa Gassy - Karczew © yurek55

Sprzęt z demobilu wojskowego © yurek55

Cennik przewozu pojazdów i osób © yurek55
Cennik:
- Osoba................................................................................................ 3 zł
dzieci do lat 7 bezpłatnie - Rower .................................................................................................2 zł
- Motocykl, pojazdy do 550 kg DMC.......................................................5 zł
- Samochód osobowy ...........................................................................9 zł
- Samochód dostawczy do 3,5 tony DMC............................................12 zł
- Samochód dostawczy 3,5 - 6.0 tony DMC.........................................15 zł
- Przyczepa do 750 kg DMC..................................................................5 zł
- Przyczepa powyżej 750 kg DMC..........................................................9 zł

Kaczki w miejskim rozlewisku na Sadybie © yurek55
- DST 62.00km
- Czas 02:45
- VAVG 22.55km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 29 kwietnia 2017
Nowy zakup
Wprawdzie temperatura nadal zupełnie jesienno - zimowa, ale pociecha w tym, że przynajmniej deszcz przestał padać. Nie wystarczyło mi czasu i trochę też chęci na więcej, ale dobre i to. W nowych butach, noga musi się przyzwyczaić do innego ustawienia stopy na pedale. Nosek nie pozwala przesunąć stopy bardziej do przodu i albo je odkręcę, albo się przyzwyczaję. O trzeciej ewentualności na razie poważnie nie myślę. Buty to Shimano M065 i wiem, nie są szosowe, ale takie właśnie miały być. W szosowych nie daje się chodzić, w tych można.

Nowe dekoracje przed majowymi modlitwami przy kapliczkach © yurek55

Jest szosa, są buty © yurek55

Nowe dekoracje przed majowymi modlitwami przy kapliczkach © yurek55

Jest szosa, są buty © yurek55
- DST 62.00km
- Czas 03:12
- VAVG 19.38km/h
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 kwietnia 2017
Kategoria <50
Po ulicach
Mało jeżdżę ostatnio i to nie tylko ze względu na pogodę. Ale to pogoda jest wygodnym tłumaczeniem i dobrym pretekstem do siedzenia w domu. Można też winę zwalić na jakieś prawdziwe, bądź urojone niedyspozycje, z czego również ochoczo korzystam. Dziś też jakieś tam poranne obowiązki miałem, ale po ich załatwieniu już nic nie stało na przeszkodzie, nic też nie tłumaczyło mej gnuśności. Jako że nie miałem wiele czasu, pokręciłem się tak bez celu i bez pośpiechu po mieście i to właściwie wszystko, co mogę o dzisiejszej wycieczce napisać.
Dziś rejestrowałem trasę Stravą, nie Locusem - i pokazane przewyższenie jest prawidłowe. Nie mam pojęcia z czego to może wynikać. Zobaczę jeszcze jak pokazuje Navime i Endomondo, a potem wrócę do Locusa i będę dochodził dlaczego tylko ta aplikacja jakieś fantastyczne wartości przewyższeń pokazuje.
PS. Pomimo typowo trzepackiego tempa Strava przyznała mi sześć kieliszków.

Siatkówka plażowa na Polu Mokotowskim © yurek55

Budowa ronda rowerowego na Polu Mokotowskim © yurek55
Dziś rejestrowałem trasę Stravą, nie Locusem - i pokazane przewyższenie jest prawidłowe. Nie mam pojęcia z czego to może wynikać. Zobaczę jeszcze jak pokazuje Navime i Endomondo, a potem wrócę do Locusa i będę dochodził dlaczego tylko ta aplikacja jakieś fantastyczne wartości przewyższeń pokazuje.
PS. Pomimo typowo trzepackiego tempa Strava przyznała mi sześć kieliszków.

Siatkówka plażowa na Polu Mokotowskim © yurek55

Budowa ronda rowerowego na Polu Mokotowskim © yurek55
- DST 31.20km
- Teren 1.00km
- Czas 01:38
- VAVG 19.10km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Kategoria <50, przed śniadaniem
Zimny, ale suchy lany poniedziałek
Słabo jakoś w tym kwietniu z jeżdżeniem u mnie: albo pogoda nie taka, albo czasu nie ma, albo lenistwo przemożne nie pozwala ruszyć się z domu. W efekcie, dopiero sześć razy usiadłem na siodełku i przejechałem zaledwie 359 kilometrów. Dziś, skoro już udało mi się w miarę wcześnie obudzić i na dodatek nie padało, a na dodatek po kilkunastu minutach usilnych prób, nadal nie zasnąłem, nie znajdowałem usprawiedliwienia do dalszego wylegiwania się w łóżku, skoro do spalenia było tyle kalorii świątecznego rozpasania, że aż strach myśleć. (Ufff, dobrnąłem do końca zdania!)
Widząć, że odczuwalna temperatura nieznacznie tylko przekracza zero stopni, przeprosiłem długie spodnie i rękawiczki, włozyłem koszulkę z długim rękawem i kurtkę przecideszczową i tak wyekwipowany wyruszyłem z domu. Wnet się okazało, że zastosowany wariant ubraniowy jest strzałem w dziesiątkę i do końca wycieczki ani się nie przegrzałem, ani nie zmarzłem.
Korzystając ze śladowego ruchu samochodowego w świąteczny poranek, pojechałem najpierw zobaczyć szkielet Rotundy. Widok tej konstrukcji mnie nie zaskoczył, ale za to zaskoczył mnie kompletnie brak biurowca Universalu, który od tylu lat tam stał - i był. Nie mam pojęcia jak mogłem fakt rozbiórki wielkiego budynku w centrum miasta tak całkowicie przeoczyć? To gdzie teraz zawisną te gigantyczne szmaty reklamowe, które tak wiele uroku dodawały przestrzeni miejskiej?

Rotunda PKO © yurek55

...a właściwie, co z niej zostało © yurek55
Kiedy już się dość nadziwowałem i nafotografowałem, spokojnie zjechałem z wysepki na środku najruchliwszego zwykle ronda w Warszawie i pustą Marszałkowską skierowałem się przez środek miasta na Żoliborz, Bielany, aż dojechałem do Łomianek. Ponieważ jechałem "siódemką", a nie drogą przez Lasek na Młocinach mogłem zaobserwować, że warszawskie fotoradary rzeczywiście już znowu pracują. Facet na lewym pasie wcale szybko nie jechał, ale coś tam przekroczył i to wystarczyło na błysk lampy i trzask migawki. Swoją drogą, z roweru lepiej widać i słychać pracę urządzenia robiącego zdjęcia. Z Łomianek wiedziałem już, że wracał będę zahaczając przynajmniej o zachodnie wioski. Jadąc koło Oszą wkrórtce dotarłem do Mościsk, Klaudyna i wreszcie Babic.

Babice Stare © yurek55

Kościół parafialny w Babicach Starych © yurek55
Dalej już wiadomo: Macierzysz, Szeligi i przy Lidzie wyskoczyłem do Lazurowej.

Pola wsi Szeligi u granic miasta © yurek55
Dalszy przebieg dnia zniweczył cały mój poranny wysiłek. Najpierw świąteczne śniadanie i znowu te mięsa pieczone, boczki, schaby, wędliny, sałatki, a gdy wreszcie wstałem od stołu, to zaraz był obiad u córki - i poooooszło wszystko! Jak krew w piach! Od jutra trzeba poważnie zabrać się za kręcenie, bo szkoda kół i ramy, no i widelaca z karbonu. Rowery szosowe nie są konstruowane z myślą o grubasach i może rychło dojść do awarii. Wprawdzie niby mam na ramę dożywotnią gwarancję, ale nie wiem, czy nie ma tam czegoś o nadmiernym obciążaniu. Święta, Święta i po Świętach.
Na zakończenie ciekawostka meteorologiczna.
... i tym optymistycznym akcentem...

Rotunda PKO © yurek55

...a właściwie, co z niej zostało © yurek55
Kiedy już się dość nadziwowałem i nafotografowałem, spokojnie zjechałem z wysepki na środku najruchliwszego zwykle ronda w Warszawie i pustą Marszałkowską skierowałem się przez środek miasta na Żoliborz, Bielany, aż dojechałem do Łomianek. Ponieważ jechałem "siódemką", a nie drogą przez Lasek na Młocinach mogłem zaobserwować, że warszawskie fotoradary rzeczywiście już znowu pracują. Facet na lewym pasie wcale szybko nie jechał, ale coś tam przekroczył i to wystarczyło na błysk lampy i trzask migawki. Swoją drogą, z roweru lepiej widać i słychać pracę urządzenia robiącego zdjęcia. Z Łomianek wiedziałem już, że wracał będę zahaczając przynajmniej o zachodnie wioski. Jadąc koło Oszą wkrórtce dotarłem do Mościsk, Klaudyna i wreszcie Babic.

Babice Stare © yurek55

Kościół parafialny w Babicach Starych © yurek55
Dalej już wiadomo: Macierzysz, Szeligi i przy Lidzie wyskoczyłem do Lazurowej.

Pola wsi Szeligi u granic miasta © yurek55
Dalszy przebieg dnia zniweczył cały mój poranny wysiłek. Najpierw świąteczne śniadanie i znowu te mięsa pieczone, boczki, schaby, wędliny, sałatki, a gdy wreszcie wstałem od stołu, to zaraz był obiad u córki - i poooooszło wszystko! Jak krew w piach! Od jutra trzeba poważnie zabrać się za kręcenie, bo szkoda kół i ramy, no i widelaca z karbonu. Rowery szosowe nie są konstruowane z myślą o grubasach i może rychło dojść do awarii. Wprawdzie niby mam na ramę dożywotnią gwarancję, ale nie wiem, czy nie ma tam czegoś o nadmiernym obciążaniu. Święta, Święta i po Świętach.
Na zakończenie ciekawostka meteorologiczna.

... i tym optymistycznym akcentem...
- DST 47.70km
- Czas 02:04
- VAVG 23.08km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 14 kwietnia 2017
Kategoria Pływanie
Jak co roku...
Powiem tylko: Wykąpałem się!
Tak trzeba...
... Święta idą!

Pływalnia na Rokosowskiej © yurek55
- Aktywność Pływanie
Środa, 12 kwietnia 2017
Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów
Taki sobie zwykły przejazd użytkowy
Pogoda pod psem - zimno i dżdżyście, a do kompletu wiatr. Musiałem jednak pojechać do Piaseczna, a potem, rzecz jasna, wrócić. Poranny kurs udał się o suchym kole, ale powrót już niestety nie. Do tego wszystkiego zapomniałem założyć ten pseudo-błotnik B'Twina mocowany pod siodełkiem. Myślę że jego tłumaczenie na polski "dupochron" jest bardziej adekwatne do pełnionej roli. Tak, czy owak, nie miałem go i po kilkudziesięciu minutach dupa była mokra doszczętnie. Buty i skarpety oczywiście też. Ale za to zauważyłem, że wytrysk z pod przedniej opony idzie bardziej do przodu, a nie do góry, jak poprzednio. Wówczas mogłem liczyć przy szybkiej jeździe, na fontannę wysoką na metr i prysznic na twarz. Teraz, przy gładkich, szosowych oponach, tego efektu nie ma.
Po powrocie poświęciłem jeszcze tylko pół godziny na dokładne wytarcie do sucha i smarowanie łańcucha i już mogłem zająć się pracami typowo przedświątecznymi. Dziś - kręcenie mięsa na pasztet.
Ponieważ nie miałem czasu ani chęci robić przystanków na robienie zdjęć, coś w stylu retro z przepastnych czeluści internetu.
Jako że jechałem tą samą drogą map dziś nie będzie. Są na Stravie, jak kto ciekawy, albo nie wierzy. :)
Po powrocie poświęciłem jeszcze tylko pół godziny na dokładne wytarcie do sucha i smarowanie łańcucha i już mogłem zająć się pracami typowo przedświątecznymi. Dziś - kręcenie mięsa na pasztet.
Ponieważ nie miałem czasu ani chęci robić przystanków na robienie zdjęć, coś w stylu retro z przepastnych czeluści internetu.
Jako że jechałem tą samą drogą map dziś nie będzie. Są na Stravie, jak kto ciekawy, albo nie wierzy. :)

- DST 40.31km
- Czas 01:50
- VAVG 21.99km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 kwietnia 2017
Kategoria <50
Po Ursynowie
Okazuje się, że rower szosowy nadaje się do jazdy miejskiej. Nawet takiej jak dziś, gdy droga prowadziła przez podwórka, chodniki, drogi rowerowe - takie typowe szwendanie się od sklepu, do sklepu, od miejsca, do miejsca.
Oczywiście znowu zapomniałem w którymś momencie pauzy wyłączyć i na Stravie jest mniej kilometrów, niż na liczniku.

Woda już jest - Pole Mokotowskie © yurek55
Oczywiście znowu zapomniałem w którymś momencie pauzy wyłączyć i na Stravie jest mniej kilometrów, niż na liczniku.

Woda już jest - Pole Mokotowskie © yurek55
- DST 34.60km
- Czas 01:53
- VAVG 18.37km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 kwietnia 2017
Kategoria <50, przed śniadaniem
I znów to samo
No właśnie. Zaczynam zauważać u siebie pewne przesunięcie akcentów. Już nie wędruję rowerem i nie rozglądam po okolicy, tylko zapitalam. Ten sposób jazdy sprawia, że wracam wciąż na te same szlak, by nie tracić czasu na zastanawianie się, no i szkoda mi czasu na zdjęcia. Zapewne odbywa się z to z dużą szkodą dla bloga, ale chwilowo muszę nacieszyć się nowymi możliwościami, jakie daje Bystry B. Dziś przeprosiłem się ze swoją żółtą wiatrówką, więc znów usłyszałem łopot rękawów na wietrze. Ale nawet jazda pod wiatr nie jest już taką drogą przez mękę, jak kiedyś. Próbowałem też dziś utrzymać się za kolegą, który wyprzedzając mnie na swoim czerwonym Specu, powiedział - "dzień dobry". Na krótkim dystansie, tak do kilometra, nawet mi się to udawało. Jak widać po śladzie na Stravie, nie chciało mi się kombinować w powrotnej drodze i pojechałem tak samo. Tym sposobem narysowany pies, jest na smyczy.
PS. Locus zwariował i podaje jakieś absurdalne przewyższenia, tym samym i Strava, do której eksportuję pliki .gpx z aplikacji w telefonie. Następnie na Stravie trzeba kliknąć "correct elevation" i odświeżyć stronę, by uzyskać w miarę poprawny wynik. Ktoś wie dlaczego mój gps w telefonie takie przewyższenia przekazuje do Locusa? Jakieś pomysły? Dla ułatwienia dodam, że nic nie grzebałem w ustawieniach telefonu ani aplikacji.

Widzowie serialu będą wiedzieć o co chodzi © yurek55
PS. Locus zwariował i podaje jakieś absurdalne przewyższenia, tym samym i Strava, do której eksportuję pliki .gpx z aplikacji w telefonie. Następnie na Stravie trzeba kliknąć "correct elevation" i odświeżyć stronę, by uzyskać w miarę poprawny wynik. Ktoś wie dlaczego mój gps w telefonie takie przewyższenia przekazuje do Locusa? Jakieś pomysły? Dla ułatwienia dodam, że nic nie grzebałem w ustawieniach telefonu ani aplikacji.

Widzowie serialu będą wiedzieć o co chodzi © yurek55
- DST 46.30km
- Czas 01:58
- VAVG 23.54km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 8 kwietnia 2017
Kategoria 50-100
Wpis niezmiernie krótki
Właściwie, to nie bardzo jest o czym pisać. Może tylko warto wspomnieć - tak żeby nie umknęło z pamięci - aby rowerem szosowym nie jeździć po drogach gruntowych nad Wisłą. Po innych z resztą, też nie. To nie jest jego właściwe zastosowanie.

Lewy brzeg Wisły © yurek55

Prawy brzeg Wisły © yurek55

Aldona © yurek55

Aleje Jerozolimskie © yurek55

Lewy brzeg Wisły © yurek55

Prawy brzeg Wisły © yurek55

Aldona © yurek55

Aleje Jerozolimskie © yurek55
- DST 77.00km
- Teren 3.00km
- Czas 03:43
- VAVG 20.72km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 kwietnia 2017
Kategoria > 100
Nieplanowana seteczka
Okazją do dzisiejszego wyjazdu był paszport Dominiki, a właściwie jego upływający termin wazności. Stary paszport, jak wiadomo, trzeba oddać przy wyrabianiu nowego, a że miała go na stałe ciocia, jako główny globtroter rodzinny, pojechałem go jej odebrać i przekazać rodzicielce. Wiem, że to trochę skomplikowane, ale mniejsza z tym - ważne że miałem po co jechać. Już od początku czułem, że jedzie się lekko i szybko; na Taneczną zajechałem w 27 minut, a w Piasecznie, u drugiej córki zameldowałem się po 28 minutach. Miałem początkowo zamiar pojechać od razu do Gassów i tamtędy wrócić do Warszawy, ale jakoś znalazłem się na wylotówce do Sandomierza, a tam znak "Góra Kalwaria 16". No to pojechałem do Góry Kawalerii. Wprawdzie droga krajowa 79 to nie jest to, co rowerzyści lubią najbardziej, ale taki kawałek dało się przejechać bez nadmiernego stresu. Długo to zreszta nie trwało, bo jak już pisałem, jechałem całkiem szybko. W powrotnej drodze okazało się, że wcale moja prędkość nie spadała, co mnie mocno zdziwiło. Udawało mi się przez cały czas utrzymywać średnią prędkość powyżej 25km/h i dopiero jazda na dróżkach i światłach po mieście obniżyła mi ją do 23,5km/h. Ale i tak miałem zapas czasu, więc dokręciłem jadąc nad Wisłą na północ i dopiero przy Dewaytis odbiłem w lewo pod górę, do Uniwersytetu im. Kardynała Wyszyńskiego. Tym sposobem udało się zaliczyć kolejną, dziesiątą w tym roku, setkę.

Prom jeszcze nie pływa © yurek55

Nowa lina do promu © yurek55

Citroen 2CV na przystani w Gassach © yurek55

Wisła na Żoliborzu © yurek55

Wisła z Tribanem © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/929181763/embed/680fe36f99f4259609153d1927b287bcc0e128a5">

Prom jeszcze nie pływa © yurek55

Nowa lina do promu © yurek55

Citroen 2CV na przystani w Gassach © yurek55

Wisła na Żoliborzu © yurek55

Wisła z Tribanem © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/929181763/embed/680fe36f99f4259609153d1927b287bcc0e128a5">
- DST 101.73km
- Czas 04:18
- VAVG 23.66km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze