Informacje

  • Wszystkie kilometry: 137259.46 km
  • Km w terenie: 2414.65 km (1.76%)
  • Czas na rowerze: 291d 06h 20m
  • Prędkość średnia: 19.59 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

z kolegą

Dystans całkowity:1537.22 km (w terenie 58.00 km; 3.77%)
Czas w ruchu:75:10
Średnia prędkość:20.45 km/h
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:90.42 km i 4h 25m
Więcej statystyk
Środa, 19 września 2018 Kategoria > 100, z kolegą

Z kolegą, acz nie do końca

Zostawiłem Krzyśka, zresztą na jego wyraźną prośbę, w Zaborowie. Reszta wpisu wieczorem. 
Wieczorem.
Po wczorajszym bajabongo łamanym przez pitu-pitu, dziś chciałem normalnie pojeździć. Byłem w pełni przekonany, że Krzysztof spokojnie da radę przejechać 70 - 80 kilometrów i nie będzie odstawał z tyłu. Wywiozłem go więc na zachodnie wioski i spokojnie jechaliśmny razem, aż dojechaliśmy do Kampinosu. Prawdę mówiąc nie zamierzałem aż tak daleko jechać, ale zagapiłem się na skrzyżowaniu i  nie skręciliśmy na Leszno. W Kampinosie zrobiliśmy krótki popas na picie, jedzenie i ochłodę pod pompą. Pocieszyłem kolegę, że już wracamy i że teraz będzie już wiatrem - i ruszyliśmy. Do Leszna jechalismy razem, ale później Krzysztof zaczął zostawać i zostawać, aż straciłem go z oczu. Nieco zaniepokojony zatrzymałem się na poboczu, ale gdy dojechał kazał mi się nie przejmować, tylko jechać swoje.Do Zaborowa dojechaliśmy razem, a dalej on pojechał prosto, a ja skręciłem na Mariew i potem Traktem Królewskim i dalej stałą trasą do Babic i przez Latchorzew do Warszawy. 
PS.
Krzysztof dojechał do domu szczęśliwie i chce nadal jeździć ze mną.


W Kampinosie fotografowałem zawsze fontannę, albo kościół. Tego krzyża nie pamiętam, czy kiedyś był na blogu. Postawiono go w dziesiatą rocznicą odzyskania niepodległości staraniem Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej.

A w babicach pierwszy raz skorzystałem z poidełka, bo pierwszy raz je zauwazyłem. Nie jest łatwo zaspokoić pragnienie z tego urządzenia - brakuje jednej reki, albo naczynia do nabrania wody. :)




  • DST 102.50km
  • Czas 04:20
  • VAVG 23.65km/h
  • Temperatura 28.3°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 18 września 2018 Kategoria 50-100, z kolegą

Baranek w roli Veturillo

Kolega Krzysztof jak co roku zjechał na kilka tygodni do Polski i dziś odbyliśmy pierwszą wspólną przejażdżkę. Mogę tylko napisać, że była to typowa jazda spacerowa po Warszawie. A poniewaz pisać nie ma o czym, to choć zdjęciami pospamuję.

Galeria przy Dworcu Gdańskim
Galeria przy Dworcu Gdańskim © yurek55
Galeria przy Dworcu Gdańskim c.d.
Galeria przy Dworcu Gdańskim c.d. © yurek55
Poległym i pomordowanym na Wschdzie
Poległym i pomordowanym na Wschdzie © yurek55
Narzucona przyjaźń polsko - radziecka tej daty nie eksponowała
Narzucona przyjaźń polsko - radziecka tej daty nie eksponowała © yurek55
Poległym i pomordowanym na Wschdzie
Poległym i pomordowanym na Wschdzie © yurek55
Najwyższy biurowiec w Warszawie w latach 1975-1978, popularnie Intraco
Najwyższy biurowiec w Warszawie w latach 1975-1978, popularnie Intraco © yurek55
Na moście MC-S
Na moście MC-S © yurek55
Bulwary wiślane, widok na południe
Bulwary wiślane, widok na południe © yurek55
Bulwary wiślane, widok na północ
Bulwary wiślane, widok na północ © yurek55
Jak jedziesz baranie!
Jak jedziesz baranie! © yurek55
Baba plażowa
Baba plażowa © yurek55
Wiadukt nad torami za kratami
Wiadukt nad torami za kratami © yurek55
O curva, ale kyrk!
O curva, ale kyrk! © yurek55

Mapy dziś nie będzie, bo nie...:)
  • DST 69.00km
  • Czas 04:09
  • VAVG 16.63km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 października 2017 Kategoria z kolegą, > 100

Niewidzialny człowiek kontra Sawa Taxi

Było tak. Jechaliśmy w stronę Ursynowa ulicą Wołoską, jak najbardziej przepisowo, po śmieszce rowerowej. Gdy na skrzyżowaniu z Domaniewską "przeskoczyła" na drugą stronę, dalej pojechaliśmy jezdnią. Po chwili, tuż przed wjazdem na jakiś korporacyjny parking, wyprzedziła mnie taksówka i przed nosem skręciła w prawo. Zdążyłem lekko odbić kierownicą , by nie walić w nią centralnie przednim kołem i już leżałem na ziemi. Krzysiek jechał z tyłu i zdążył wyhamować. Pierwsze co zauważyłem po podniesieniu się, to kapiąca krew z opuszka palca. W tym czasie taksówkarz wyskoczył z auta tak przejęty i spanikowany, że o mało nie płakał. Wielokrotnie jak katarynka powtarzał: "nie widziałem pana, przepraszam..., przepraszam, nie widziałem..., przepraszam", aż mi się go szkoda zrobiło. Coś tam jeszcze wspominał o swoim pasażerze, którego właśnie dowiózł już prawie do pracy, tłumaczył, że Krzyśka widział, a mnie nie widział, no, powiem szczerze, nie widziałem tak roztrzęsionego człowieka.  Poprosiłem o apteczkę by jakoś zatamować krwawienie, ale jak próbował mi zrobić opatrunek, to tak mu ręce latały, że w końcu sam sobie zawinąłem palec. Dopiero potem sprawdziłem rower, a że uszkodzeń nie było, a mnie po zabandażowaniu krew już nie leciała i też byłem gotów do jazdy, kazałem mu w końcu jechać. Szkoda mi było czasu na słuchanie podziękowań, bo czekała nas daleka podróż.
....
Teraz wieczorem, na spokojnie, mogę zrobić podsumowanie. Oprócz przyciętego palca, który mocno zsiniał i spuchł  - ale nie jest złamany, dodatkowo mam lekkie otarcie na lewym łokciu, chyba uderzyłem lewą stroną kasku o asfalt i lewym półdupkiem, bo coś czuję.  A tak, wszystko w porządku.  To trzeci raz gdy leżałem potrącony przez samochód i zawsze było tak samo. Tylko wtedy za kierownicą siedziały kobiety, co w jakiś sposób tłumaczyło te zdarzenia. Ale teraz naprawdę wypada uwierzyć, że staję się czasem niewidzialny. Gdybym tylko nauczył się kontrolować tę niewidzialność, to dopiero by się działo! 
....
...
...
Na koniec najważniejsze. Siodełko od  Vukiego nie ucierpiało. Żadnych uszkodzeń ani otarć! :D
A teraz zdjęcia: 

W Górze Kalwarii z "Dziadkiem" i Tribanem


  Sanktuarium w Pieczyskach.
Więcej zdjęć nie robiłem bo  są w tym wpisie. A o historii Sanktuarium zainteresowani dowiedzą się z linku udostępnionego przez malarza w komentarzu.


Przydrożne wierzby rosochate

Strażacy opatrują kierowczynię - oni zawsze są pierwsi

                                                                                             A to koreczek
Pewnie tutaj kierowca też czegoś nie widział, jak ten taksówkarz rano na Wołoskiej. :) 
Niechętnie, ale linkuję do  informacji o kolizji. ;) 
PS. Kilometry się trochę nie zgadzają, bo rejestrację włączyłem dopiero przy działkach na Rostafińskich. Widać i na filmie i na stravie.


height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1236050877/embed/bde0b12ae69855f2c2fb74921ce20d378d797cd0">
  • DST 113.00km
  • Czas 05:11
  • VAVG 21.80km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 października 2017 Kategoria z kolegą, 50-100

Spacerkiem po Warszawie

Wczoraj wieczorem nieoczekiwanie zadzwonił do mnie kolega Krzysztof z propozycją wspólnej przejażdżki. Od naszej ostatniej wycieczki upłynęło już ponad półtora miesiąca i myślałem, że może woli sam jeździć? Okazało się, że rok temu wyznaczono mu termin na operację oka na Szaserów i dlatego się nie odzywał. Już jest po zabiegu i rekonwalescencji i odezwał się chętny i gotowy do wspólnej jazdy. Dziś chciał sprawdzić coś na Bartyckiej i coś tam mówił o Kopcu Czerniakowskim, zwanym też Kopcem Powstania Warszawskiego. Postanowiłem przychylić się do jego sugestii i zaproponowałem spokojną jazdę po Warszawie. Na dłuższą wycieczkę i tak nie miałem czasu, musiałem jechać po Dominikę do Piaseczna i przywieźć ją do ortodonty na kontrolę aparatu. Kiedy już jechaliśmy Bartycką rozglądaliśmy się uważnie szukając tej drogi na Kopiec, ale bez rezultatu. Widzieliśmy go ciąglę, a wejścia jak nie było, tak nie było. W końcu jak już go objechaliśmy niemal dookoła, spytałem człowieka i on nam wytłumaczył jak znaleźć ten wjazd.  Początkowy, króciutki odcinek rzeczywiście da się podjechać, a dalej na szczyt prowadziły wygodne schody. Nota bene ktoś założył tam nawet segment na Stravie; mój wynik 4:05, KOM - 0:30, QOM - 0:48. Pierwszy raz byłem tam na górze i trochę czasu nam zeszło, zanim się napatrzyliśmy na Warszawę z tej perspektywy. Powietrze nie było jeszcze zbyt przejrzyste, bo słońce nie zdążyło jeszcze osuszyć porannych mgieł i oparów, unoszących się z zielonego kobierca u naszych stóp.

"Pamięci Pomordowanych i Poległych w latach 1939 - 1944 Żołnierzy Armii Krajowej Powstańców Warszawskich Mieszkańców Warszawy"

Widok z Kopca na Sadybę
W końcu jednak zeszliśmy na dół i ruszyliśmy w dalszą podróż. Mostów zaliczyliśmy trzy: dwa skrajne normalnie, a Łazienkowski trzy razy. Widać to zresztą na filmiku.  Poziomami dla rowerów stroną południową i północną, a poziomem górnym, dla pieszych, tylko stroną północną.




Na wysokości Spójni zatrzymałem się by popatrzeć na ciężką pracę holowników transportujących jakiś wielki i wcale nieopływowy obiekt pod prąd, zapewne do  Portu Czerniakowskiego. Szło to bardzo powoli, idąc pieszo można by temu zestawowi  dotrzymać tempa. Holownik "Retman IV" ciągnął, "Żubr" - pchał. Doszedłem do wniosku, że to trudna i niebezpieczna praca jest.




Jesień złota
Dalej droga prowadziła bulwarami aż do Mostu Trasy AK, tam kolejna przeprawa, by pokazać nową trasę rowerową i kładkę żerańską.

Ujście Kanału Żerańskiego do Wisły
Powrót koło Huty Warszawa i przez Żoliborz, do Powązek i wzdłuż Trasy do Zachodniego i do domu. Krzysiek pod koniec narzekał na zmęczenie i skurcze mięśni, ale trzymał się dzielnie i nie odstawał z tyłu za bardzo. 

  • DST 51.30km
  • Czas 02:56
  • VAVG 17.49km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 września 2017 Kategoria 50-100, z kolegą

Po sznurku tam i z powrotem

Tak po prawdzie, to nie byłem przekonany do jechania gdzieś dzisiaj. Rano było bardzo pochmurno, a nawet w pewnym momencie zaczęło padać, więc ze spokojnym sumieniem zająłem się innymi sprawami. Ale jak już skończyłem, a chodniki i jezdnie zdążyły przeschnąć, zdecydowałem pojechać jednak z Krzyśkiem do Milanówka. Kolega mój ze Stanów znów, jak co rok,  zawitał do starego kraju i uzupełnia brakujące papiery dla ZUS, do wyliczeń emerytalnych. Wprawdzie ryzyko zmoczenia istniało, a ja miałem nie za wiele czasu, ale chciałem mu jakoś być pomocny i - nie ukrywam - chciałem się przejechać. O drodze wojewódzkiej 720 do Żyrardowa, nie ma się co rozpisywać, jest wielce nieprzyjemna, wąska i ruchliwa. To sprzyja dynamicznej jeździe, żeby to niemiłe doświadczenie mieć jak najszybciej za sobą. W powrotnej drodze zatrzymaliśmy się na chwilkę w Muzeum Motoryzacji w Otrębusach, ale że biletów nie kupowaliśmy, to tylko z "Rudym", w drodze wyjątku, pani kasjerka nam pozwoliła sobie zrobić zdjęcie. 
Krzysiek pomimo gorszego roweru spokojnie utrzymywał moje tempo, więc kondycję i nogę ma lepszą ode mnie, ale to mi nie przeszkadza. Nawet lepiej, będę mógł jeździć bez oglądania się na niego.

Kultowy czołg w Otrębusach
Kultowy czołg w Otrębusach © yurek55
Rudy 102 z Otrębusów
Rudy 102 z Otrębusów © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1162782187/embed/4b980a7a395065a68ba4c7ff4c6aaab11473cec3">
  • DST 59.40km
  • Czas 02:45
  • VAVG 21.60km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 września 2016 Kategoria > 100, z kolegą

Druga setka z Krzysztofem

Wielokrotnie odkładana i przekładana wizyta u mojego brata, w końcu nie doszła do skutku dwa lata temu. Dziś wreszcie udało się zgrać terminy i pojechaliśmy na spotkanie po latach. To znaczy Krzysiek po latach - ja nie.:)  Pojechaliśmy drogami rowerowymi wzdłuż Alei Prymasa i Trasy AK aż do Marek. Przy okazji zobaczyłem, co GDDKiA zrobiła ze zgłoszonym drzewem. Wyciąć, nie wycięli, ale przynajmniej zabezpieczyli jakoś i oznaczyli.
Efekt mojej interwencji
Efekt mojej interwencji © yurek55
Sprawdziłem też, że przy muralu prace posuwają się naprzód od rana.
Mural ciąg dalszy
Mural ciąg dalszy © yurek55
Mural raz jeszcze
Mural raz jeszcze © yurek55
W Markach musieliśmy wbić się na mocno nieprzyjemną wylotówkę na wschód, przechodzącą potem w ekspresową S8. Wydawało nam się, że wszystkie TIR-y z Warszawy wybrały drogę do Białegostoku, ale na szczęście po dziewięciu kilometrach pokazuje się szerokie, wygodne i bezpieczne pobocze i do Radzymina jedzie się już dobrze. O ile ktoś lubi nieustanny huk silników, oczywiście.   Radzymin miasto cudu nad Wisłą
Radzymin miasto cudu nad Wisłą © yurek55
Gdy dojechaliśmy do celu naszej wycieczki i troszkę sobie posiedzieliśmy i powspominaliśmy stare lata, można było ruszać dalej. Na drogę powrotną wybrałem wariant nad Zalewem Zegrzyńskim, a potem przez Wieliszew do Nowego Dworu. Potem jeszcze tylko most, prosta od Czosnowa do Łomianek i już byliśmy w stolicy.
Port w Nieporęcie
Port w Nieporęcie © yurek55
Zalew Zegrzyński
Zalew Zegrzyński © yurek55
Wiało dość mocno co widać po białych grzywach na falach.
Na moście w Nowym Dworze Mazowieckim
Na moście w Nowym Dworze Mazowieckim © yurek55
Biało-czerwona
Biało-czerwona © yurek55
Po obiedzie wyruszyłem jeszcze raz, z krótką misją ratunkowo-kurierską. Dostarczyłem klucze od mieszkania pewnemu roztargnionemu doktorowi nauk prawnych na stację metra Pole Mokotowskie. Tych siedmiu kilometrów już nie rejestrowałem.


height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/717791529/embed/5846a10e36447b818768f360e9b53545f182d4af">
  • DST 123.00km
  • Czas 05:47
  • VAVG 21.27km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 września 2016 Kategoria 50-100, z kolegą

Na pączki

Znów za mało czasu na dalsze wyprawy, wybraliśmy się więc z kolegą na sławne pączki z cukierni "Zagoździńskiego". Potem Krzysiek chciał odnaleźć piekarnię na Wołomińskiej, w której podobno rewelacyjne pieczywo wypiekają, ale chyba mu się ulice pomyliły, bo tam żadnej piekarni nie ma. 
Za to na ulicy Mostowej widziałem jak robotnicy przykrywali brukowaną  nawierzchnię, płytami z MDF chyba, albo pilśniowymi, mocowanymi do drewnianych legarów. Wyglądało mi to na budowę toru zjazdowego dla skatebordu, tym bardziej, że widziałem też coś podobnego do rampy. Ulica prowadzi dość stromo w  dół, może szykują się jakieś zawody w weekend? Być może uda mi się w niedzielę rano tam zajrzeć, to zobaczę jak to wygląda. 
Nad Wisłą ludzie łapią ostatnie promienie słońca, temperatura 27 stopni pozwala na plażowanie.

Kamienica Wawelberga Górczewska 15
Kamienica Wawelberga Górczewska 15 © yurek55
Plaża przy Stadionie
Plaża przy Stadionie © yurek55
Plażowicze nad Wisłą
Plażowicze nad Wisłą © yurek55

Wieczorem podczas drugiej wycieczki było dwadzieścia stopni, ale to już podobno ostatnie podrygi lata.


  • DST 57.00km
  • Czas 03:15
  • VAVG 17.54km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 września 2016 Kategoria 50-100, z kolegą

Pomiędzy mostami

Dziś Krzysztof przyznał, że wczorajsza wycieczka dała mu trochę popalić, nawet łapały go skurcze w czasie jazdy. Ale to twardy zawodnik, nie powiedział ani słowa. Przejechać 100 km na pierwszy raz, bez treningu, w wieku 60 plus, to zdecydowanie duży wyczyn. 
Dlatego dziś pojeździliśmy tylko po mieście, tak na rozruszanie. Pokazałem mu parę nowych miejsc, pogadaliśmy w czasie jazdy i tyle na dziś.

Panorama z mostu
Panorama z mostu © yurek55
Kładka rowerowa nad kanałem Żerańskim
Kładka rowerowa nad kanałem Żerańskim © yurek55
Praca idzie pełną parą
Praca idzie pełną parą © yurek55
Mural kontynuacja
Mural kontynuacja © yurek55
Kolega z muralem w tle
Kolega z muralem w tle © yurek55
Na Skwerze Wołyńskim
Na Skwerze Wołyńskim © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/713113429/embed/5970d9c221b9684d5ee9e7cb14f34e53f1a0dfc3">
  • DST 51.00km
  • Teren 7.00km
  • Czas 02:49
  • VAVG 18.11km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 14 września 2016 Kategoria > 100, z kolegą

Jednak dokręciłem

Kolega Krzysztof przyjechał odwiedzić stary kraj i jest bardzo napalony na jazdę rowerem. Twierdzi, że w Stanach  nie ma z kim jeździć dlatego tutaj liczy na moje towarzystwo i dystanse powyżej stu kilometrów. Dziś na dobry początek zafundowałem nam trasę do Kampinosu jako dającą szansę na upragnioną setkę. Niestety moja ulubiona droga od Umiastowa, aż do Pilaszkowa jest już w prawdziwym remoncie, a nie tylko na tablicach nakazujących objazdy. Rowerem da się wprawdzie przejechać, ale trzeba uważać na świeży asfalt, maszyny i robotników. W Kampinosie zrobiliśmy krótki postój, a ja gorączkowo myślałem, czy wystarczy mi czasu żeby wracać przez puszczańskie wioski, czy jednak wybrać krótszą i prostą drogę przez Leszno. Nie lubię tej drogi, ale wybrałem wariant drugi i przy pierwszej nadarzającej się sposobności, czyli w Zaborowie, odbiłem w stronę Mariewa. Dalszej drogi opisywać nie będę, kto ciekawy może popatrzeć na Stravie. W Warszawie wiedziałem już, że do setki może trochę zabraknąć, ale miałem kilkanaście minut zapasu i jadąc tylko trochę okrężną drogą uściboliłem tą setkę. Bardziej dla kolegi w sumie, niż dla siebie.
Cmentarz w Kampinosie- mogiła powstańcza 1863
Cmentarz w Kampinosie- mogiła powstańcza 1863 © yurek55
Cmentarz w Kampinosie- kwatera wojenna 1939
Cmentarz w Kampinosie- kwatera wojenna 1939 © yurek55
Kościół w Kampinosie
Kościół w Kampinosie © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/711876872/embed/f6468465498042ab30d4e2fff32e2c5de0fdc4e3">
  • DST 101.00km
  • Czas 04:39
  • VAVG 21.72km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 października 2014 Kategoria z kolegą, 50-100

Promem do Karczewa

To już ostatnia wspólna wycieczka z Krzysztofem, we wtorek wraca do Cleveland, a dziś chciał jeszcze zaliczyć przeprawę promem przez Wisłę. Tradycyjne on rzucił pomysł, ja wybrałem trasę, a że mam chwilowy przesyt Wału Zawadowskiego pojechaliśmy obok Cargo Okęcie, przez znajome wioski do Piaseczna. Stamtąd do Konstancina już blisko, a na dodatek znam drogę omijającą centrum tego uzdrowiska i obok Domu Pracy Twórczej w Oborach, dojeżdżamy sprawnie do Gassów.
Prom z dwoma samochodami na pokładzie właśnie zdążył odpłynąć, ale że droga na drugi brzeg trwa zaledwie kilka minut, to po krótkiej chwili oczekiwania mogliśmy i my wprowadzić swoje rowery.
W oczekiwaniu na przeprawę
W oczekiwaniu na przeprawę © yurek55
Promem przez Wisłę
Promem przez Wisłę © yurek55

Na drugim brzegu tym razem wybrałem wariant jazdy drogami i ulicami Karczewia, Otwocka, Józefowa, bo pamiętam, że drogą 801 prowadzącą do Warszawy jedzie się mało przyjemnie. Dopiero w Falenicy skierowaliśmy się na powrót do drogi 801, ale do przejechania nią było już malutko i zaraz wjechaliśmy na drogę rowerową wzdłuż Wisły. Na lewy brzeg przejechaliśmy po Moście Siekierkowskim, potem jeszcze tylko moja prywatna "ściana płaczu", czyli Agrykola i przez Plac Konstytucji i Koszykową wróciliśmy na Ochotę.
Następna okazja do wspólnej jazdy będzie za rok.

  • DST 78.00km
  • Czas 03:41
  • VAVG 21.18km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl