Niewidzialny człowiek kontra Sawa Taxi
Było tak. Jechaliśmy w stronę Ursynowa ulicą Wołoską, jak najbardziej przepisowo, po śmieszce rowerowej. Gdy na skrzyżowaniu z Domaniewską "przeskoczyła" na drugą stronę, dalej pojechaliśmy jezdnią. Po chwili, tuż przed wjazdem na jakiś korporacyjny parking, wyprzedziła mnie taksówka i przed nosem skręciła w prawo. Zdążyłem lekko odbić kierownicą , by nie walić w nią centralnie przednim kołem i już leżałem na ziemi. Krzysiek jechał z tyłu i zdążył wyhamować. Pierwsze co zauważyłem po podniesieniu się, to kapiąca krew z opuszka palca. W tym czasie taksówkarz wyskoczył z auta tak przejęty i spanikowany, że o mało nie płakał. Wielokrotnie jak katarynka powtarzał: "nie widziałem pana, przepraszam..., przepraszam, nie widziałem..., przepraszam", aż mi się go szkoda zrobiło. Coś tam jeszcze wspominał o swoim pasażerze, którego właśnie dowiózł już prawie do pracy, tłumaczył, że Krzyśka widział, a mnie nie widział, no, powiem szczerze, nie widziałem tak roztrzęsionego człowieka. Poprosiłem o apteczkę by jakoś zatamować krwawienie, ale jak próbował mi zrobić opatrunek, to tak mu ręce latały, że w końcu sam sobie zawinąłem palec. Dopiero potem sprawdziłem rower, a że uszkodzeń nie było, a mnie po zabandażowaniu krew już nie leciała i też byłem gotów do jazdy, kazałem mu w końcu jechać. Szkoda mi było czasu na słuchanie podziękowań, bo czekała nas daleka podróż.
....
Teraz wieczorem, na spokojnie, mogę zrobić podsumowanie. Oprócz przyciętego palca, który mocno zsiniał i spuchł - ale nie jest złamany, dodatkowo mam lekkie otarcie na lewym łokciu, chyba uderzyłem lewą stroną kasku o asfalt i lewym półdupkiem, bo coś czuję. A tak, wszystko w porządku. To trzeci raz gdy leżałem potrącony przez samochód i zawsze było tak samo. Tylko wtedy za kierownicą siedziały kobiety, co w jakiś sposób tłumaczyło te zdarzenia. Ale teraz naprawdę wypada uwierzyć, że staję się czasem niewidzialny. Gdybym tylko nauczył się kontrolować tę niewidzialność, to dopiero by się działo!
....
...
...
Na koniec najważniejsze. Siodełko od Vukiego nie ucierpiało. Żadnych uszkodzeń ani otarć! :D
A teraz zdjęcia:

W Górze Kalwarii z "Dziadkiem" i Tribanem




A to koreczek
Pewnie tutaj kierowca też czegoś nie widział, jak ten taksówkarz rano na Wołoskiej. :)
Niechętnie, ale linkuję do informacji o kolizji. ;)
PS. Kilometry się trochę nie zgadzają, bo rejestrację włączyłem dopiero przy działkach na Rostafińskich. Widać i na filmie i na stravie.
....
Teraz wieczorem, na spokojnie, mogę zrobić podsumowanie. Oprócz przyciętego palca, który mocno zsiniał i spuchł - ale nie jest złamany, dodatkowo mam lekkie otarcie na lewym łokciu, chyba uderzyłem lewą stroną kasku o asfalt i lewym półdupkiem, bo coś czuję. A tak, wszystko w porządku. To trzeci raz gdy leżałem potrącony przez samochód i zawsze było tak samo. Tylko wtedy za kierownicą siedziały kobiety, co w jakiś sposób tłumaczyło te zdarzenia. Ale teraz naprawdę wypada uwierzyć, że staję się czasem niewidzialny. Gdybym tylko nauczył się kontrolować tę niewidzialność, to dopiero by się działo!
....
...
...
Na koniec najważniejsze. Siodełko od Vukiego nie ucierpiało. Żadnych uszkodzeń ani otarć! :D
A teraz zdjęcia:

W Górze Kalwarii z "Dziadkiem" i Tribanem

Sanktuarium w Pieczyskach.
Więcej zdjęć nie robiłem bo
są w tym wpisie. A o historii Sanktuarium zainteresowani dowiedzą się z linku udostępnionego przez malarza w komentarzu.
Przydrożne wierzby rosochate

Strażacy opatrują kierowczynię - oni zawsze są pierwsi

A to koreczek
Pewnie tutaj kierowca też czegoś nie widział, jak ten taksówkarz rano na Wołoskiej. :)
Niechętnie, ale linkuję do informacji o kolizji. ;)
PS. Kilometry się trochę nie zgadzają, bo rejestrację włączyłem dopiero przy działkach na Rostafińskich. Widać i na filmie i na stravie.
- DST 113.00km
- Czas 05:11
- VAVG 21.80km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Oby Cię szczęście Yurku nie opuszczało ....oni zawsze tak gadają że nic nie widzieli ...
Katana1978 - 16:34 czwartek, 19 października 2017 | linkuj
Takie to uroki jazdy w wielkim mieście, że ktoś kogoś nie zauważy. To nieszczęścia dużo nie trzeba. Całe szczęście w tym, że nic poważnego Ci się nie stało.
paprykarz1983 - 05:50 czwartek, 19 października 2017 | linkuj
Mnie też potrącił samochód w zyciu 3 razy, za każdym razem niegroźnie (no dobra, raz przez kilka dni byłem obolały po pięknym locie w asfalt) i za każdym razem kierowcy byli bardziej roztrzęsieni niż ja. 2 razy była konieczna naprawa roweru i za każdym razem płacili bez problemu. Dobrze, że nic Ci się nie stało poważnego.
putin - 21:33 środa, 18 października 2017 | linkuj
Jak mógł nie widzieć rowerzysty ubranego na czerwono, wszak czerwony jest jednym z najbardziej widocznych kolorów?!
Życzę szybkiego powrotu do pełni zdrowia. malarz - 20:12 środa, 18 października 2017 | linkuj
Komentuj
Życzę szybkiego powrotu do pełni zdrowia. malarz - 20:12 środa, 18 października 2017 | linkuj