Informacje

  • Wszystkie kilometry: 137259.46 km
  • Km w terenie: 2414.65 km (1.76%)
  • Czas na rowerze: 291d 06h 20m
  • Prędkość średnia: 19.59 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2014

Dystans całkowity:572.31 km (w terenie 5.00 km; 0.87%)
Czas w ruchu:29:54
Średnia prędkość:19.10 km/h
Liczba aktywności:14
Średnio na aktywność:40.88 km i 2h 18m
Więcej statystyk
Środa, 31 grudnia 2014 Kategoria Bez wyjazdu

Krótkie podsumowanie 2014

button stats bikestats.pl Rok 2014 był pod względem rowerowym zupełnie i niespodziewanie wyjątkowy. Przejechałem ponad dwanaście tysięcy kilometrów i wyśrubowałem średnią prędkość do 20km/h. Wśród uzytkowuników BS uplasowałem się na 85 miejscu wśród mężczyzn i 92 w kategorii open.
Inne statystyki poniżej:

Free Image Hosting at imageshack.com

Legenda:
Free Image Hosting at imageshack.com
Postanowień noworocznych czynić nie będę, a Wam życzę Wszystkiego Najlepszego i Do Siego (rowerowego) Roku
Wtorek, 30 grudnia 2014 Kategoria <50

Miało być krótko...

Piękne słoneczko za oknem, a ja znów od rana szukałem pretekstu, by opóźnić swoje wyjście na rower. Ponieważ miałem zawieźć coś córce do pracy, a to blisko, więc uznałem, że nie ma co się spieszyć. Dopiero jak skończyłem książkę i dowiedziałem się, kto zabił i dlaczego, ubrałem się ciepło i pojechałem. Na ulicy mróz szybko złapał mnie za twarz, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem siedząc w ciepłym domu. W duchu zaś cieszyłem się z szybkiego powrotu. Drogę na Kruczą pokonałem szybko, dałem córce kulinarny podarek od mamy i wyruszyłem z powrotem. Ale nie chciałem wracać tą samą drogą, gdyż wówczas ślad jest taki płaski, i jakoś tak bez świadomego zamysłu, samo mi się zjechało Górnośląską do Myśliwieckiej. Tam chwilkę postałem, pomyślałem - i zacząłem jechać Rozbrat w kierunku domu. Nie byłem jednak w pełni przekonany, czy dobrze robię i wnet dotarło do mnie, że przecież wcale nie jest mi zimno i wcale już do domu nie chcę wracać. Błyskawicznie przeprowadzony proces myślowy kazał mi natychmiast zawrócić i pojechać do Powsina, aby po drodze mieć czas, zastanowić się nad dalszą trasą. Od razu zrobiło mi się lżej, bo przynajmniej wiedziałem gdzie jadę. Jazda bez sprecyzowanego celu bardzo, ale to bardzo mnie demotywuje. W Powsinie uznałem, że na jazdę do Konstancina i powrót przez Piaseczno nie mam już czasu i trzeba pod górę pchać się ulicą Podgrzybków na Ursynów. Tam postanowiłem powielić wczorajszy kierunek jazdy, ale nadać mu przeciwny zwrot. Tylko w Dawidach zrezygnowałem z drogi rowerowej wzdłuż lotniska i jadąc prosto dojechałem do Alei Krakowskiej. W drodze powrotnej miałem na obiad coś kupić i w sklepie dopiero tak naprawdę poczułem, że zmarzłem. Przy kasie trudno mi było wyjąć portfel i zapłacić zdrewniałymi rękami, a chodziłem trochę jak paralityk na szczudłach, bo w nogach tez czucie straciłem. Nawet prozaiczna czynność zapinania i odpinania roweru przed sklepem, stawała się po tych trzech godzinach na mrozie, sporym wyzwaniem. Rękawice, to chyba tylko z jednym palcem mogą dać lepszą ochrona co do stóp, to dwie pary skarpet już noszę, może czas zrezygnować z adidasów i przynieść z piwnicy bardziej zimowe buty...? Chyba tak zrobię.

Moja pierwsza parafia
Moja pierwsza parafia © yurek55 Będziemy bronić tęczy jak niepodległości
Będziemy bronić tęczy jak niepodległości © yurek55

  • DST 45.00km
  • Czas 02:27
  • VAVG 18.37km/h
  • Temperatura -7.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 grudnia 2014 Kategoria <50

Zimowa przejażdżka

Z trudem udało mi się przezwyciężyć lenistwo i przejechać trochę kilometrów. Wyraźnie w końcówce roku spocząłem na laurach, a grudzień będzie najsłabszym miesiącem tego roku. Do dzisiejszego wyjazdu skłoniły mnie naczynia i pojemniki do oddania, które jak to w Święta, jeździły po różnych domach wraz z zawartością. Teraz stały się niezłym pretekstem do wyruszenia na Ursynów. Drogę wybrałem trochę okrężną, bo to i kilometrów więcej i nie jechałem przez miasto, a do tego chciałem przez Las Kabacki kawałek pojechać. Okazało się, że trasą przez Dawidy mam do córki dwadzieścia kilometrów, tylko o jeden kilometr bliżej niż do Piaseczna, do drugiej córki. Po dojechaniu na miejsce troszkę posiedziałem, napiłem się wyśmienitej kawy i postanowiłem wracać do domu. Niestety nie udało mi się włączyć ponownie nagrywania po pauzie, jakaś pomroczność mnie naszła, więc drogi powrotnej nie ma na mapie endomondo. Ten Locus nie jest dla mnie łatwy do opanowania, ciągle się uczę i ciągle zapominam, co już umiałem. Ale teraz, jak już zdecydowałem się skorzystać z promocji i zakupić za pół ceny wersję PRO, będę musiał poważnie tym się zająć.
Dzisiejsza przejażdżka dobrze mi zrobiła. Wreszcie ubrałem się odpowiednio do pory roku, a najgrubsze rękawice, pozwoliły uniknąć bólu odmarzających w cieple palców. Mam tylko - po ostatnich dwóch upadkach na lodzie - problem z podświadomym, a może świadomym, lękiem przed kolejną wywrotką. I nawet nie chodzi o obawę przed uderzeniem, potłuczeniem, czy bólem. Najgorsza jest całkowita i ostateczna bezradność w takich sytuacjach, utrata kontroli nad rowerem, ale też nad swoim ciałem, które zwala się jak kłoda na ziemię. No, ale "nic to" - jak mówił Baśce, Michał Wołodyjowski. Z czasem się zapomni.


Zdradziecki lód pod spodem
Zdradziecki lód pod spodem © yurek55


  • DST 33.00km
  • Czas 01:47
  • VAVG 18.50km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 grudnia 2014 Kategoria <50, Sobotnio

Druga gleba

Deszcz przestał wreszcie padać i przyszła zima. Wprawdzie śniegu jak na lekarstwo, ale nam, rowerzystom, nie jest specjalnie potrzebny. Natomiast mróz już całkiem zimowy, temperatura odczuwalna, według stacji meteo na Politechnice, to prawie minus dziewięć stopni. Wiedziałem, że daleko się nie wybieram więc specjalnie nad ubraniem się nie zastanawiałem, włożyłem to, co zawsze i pojechałem. Niestety trasa wzdłuż Alei Prymasa była dość śliska, a ja na świeżo miałem w pamięci ostatnią wywrotkę i jechałem tak ostrożnie, że nie mogłem złapać właściwej temperatury. Ale i tak pomimo bardzo wolnej jazdy nie udało mi się utrzymać równowagi, próba podparcia nogą nic nie dała - i leżałem jak długi. Generalnie byłem dość wkurzony na siebie za wybór takiej drogi, ale niestety już nie miałem wyboru. Jak tylko pojawiła się możliwość, zjechałem na jezdnię i tam przynajmniej miałem przyczepność. Ale jako że temperatura nie rozpieszczała, wróciłem do domu tak szybko, jak tylko się dało.
A szumnie zapowiadane odśnieżanie dróg rowerowych w Warszawie, w wersji po wyborach wygląda tak, jak i reszta obietnic pani Hani. (droga rowerowa jest po lewej)

Odśnieżanie ddr w wersji HGW
Odśnieżanie ddr w wersji HGW © yurek55



  • DST 22.12km
  • Czas 01:16
  • VAVG 17.46km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 grudnia 2014 Kategoria Pływanie

Pływanie wigilijne, życzenia Świąteczne

Na rowerze w taką pogodę jaka nad Warszawą zapanowała jeżdżą tylko ci, co muszą, bo mają na przykład bardzo zaawansowaną cyklozę. Mnie, nieustanny od trzech dni deszcz skutecznie wybił mi z głowy jakąkolwiek aktywność w tej dziedzinie. Dziś postanowiłem za to, przeprosić się z basenem i zobaczyć, czy umiem jeszcze pływać. W szatni pusto, na torach po jednej, dwie osoby, a ja spokojnym tempem przepłynąłem 48 długości i uznałem, że wystarczy.
A jako że nadchodzą Święta, wszystkim moim Czytelnikom składam tą drogą najlepsze życzenia.


Free Image Hosting at imageshack.com
  • DST 1.20km
  • Temperatura 9.0°C
  • Aktywność Pływanie
Sobota, 20 grudnia 2014 Kategoria <50, Sobotnio

Gorące rytmy

Krótko i wietrznie.
Będzie rampa przy Powązkach?
Będzie rampa przy Powązkach? © yurek55

W ramach rekompensaty za wiatr, deszcz i zimno...

  • DST 22.00km
  • Czas 01:05
  • VAVG 20.31km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 grudnia 2014 Kategoria całe NIC

Dętka ją mać!

Myślałem, że w tym roku już gumy nie złapię, że w ubiegłym wyczerpałem limit wymian i łatania, a tu pech i w tym roku dał znać o sobie. Tym razem, ponieważ już ze trzy lata wożę ten preparat, postanowiłem wreszcie sprawdzić czy działa. Na wymianę dętki nie miałem ochoty, było zimno, a ja na dodatek nie miałem czasu. Zakręciłem na wentyl końcówkę, przycisnąłem i... voila! Dopompowałem resztę pompką i wróciłem do domu. Nie miałem pewności czy ten uszczelniacz na długo zakleił dętkę, a byłem już mocno spóźniony. Z żalem zamieniłem rower na samochód i tyle.

Pierwsza pomoc
Pierwsza pomoc © yurek55

  • DST 10.88km
  • Czas 00:34
  • VAVG 19.20km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 grudnia 2014

PKS Oddział IV - trochę wspomnień

Jakoś tak bez przekonania wychodziłem na rower, a właściwie to nawet trochę na siłę. To znaczy na siłę znalazłem cel, dość bliski zresztą, bo na ulicy Stromej i pojechałem. Miałem zamiar zobaczyć jak będzie i zadecydować o dalszej trasie, lub powrocie do domu. Jak widać po kilometrach wybrałem wariant drugi, a pomogło mi w podjęciu tej decyzji ubranie. O ile wczoraj byłem ubrany za ciepło, to dziś w samej koszulce i kurtce, było mi nieco chłodno. Oczywiście gdyby mi zależało, to wróciłbym do domu się ubrać, ale tak, miałem pretekst by szybko wrócić do domu. W sumie to nawet dobrze wyszło, bo potem deszcz zaczął padać, a ja w deszczu jeździć nie lubię. Szczególnie w zimie.
Ale przejeżdżając ulicami Sokołowską i Syreny, zajrzałem na chwilę w miejsce, gdzie zaczynałem kilka dekad temu swoją pierwszą pracę i gdzie czas się jakby zatrzymał. Hale, gdzie naprawiano autobusy Jelcz, podstawowy wówczas tabor tytułowego przewoźnika, stoją nadal te same.  Ten sam plac manewrowy, na którym stały w rogu wycofane już z eksploatacji "szosony", ta sama szatnia, kuźnia z młotem mechanicznym, gdzie naprawiano resory... Teraz część pomieszczeń jest wynajmowana, część pozamykana na głucho - ale jest. W dzisiejszych czasach to już rzadkość. Bardzo wiele wspomnień ożyło w tamtym miejscu. To tam starsi pracownicy nauczyli mnie pić wódkę, bo w branży samochodowej nie dało się nie pić w tamtych czasach. Jak tylko trafił się jakiś świeży pieniądz, a trafiał się często, to najmłodszy leciał po flaszkę na Sokołowską. Za to mógł dostąpić nobilitacji i zaszczytu dołączenia do starej gwardii i pokazać, że potrafi wypić z musztardówki napełnionej "pod balaski". Czysta z czerwoną kartką kosztowała wtedy 58 złotych, papierosy "Sport" - 3,50 a wino marki "Wino" - 23 złote, a ja wtedy wchodziłem w dorosłe życie. A z innej półki. Rower Huragan w sklepie na Nowowiejskiej kosztował 2 400 złotych i przynajmniej raz w tygodniu chodziłem go oglądać z bliska. Ten przedmiot marzeń był absolutnie poza zasięgiem i odległy jak kosmos, choć niby tak bliski, na dotknięcie ręki. Ale ja nigdy nie miałem "kolarki".
A właściwie, to o czym jest ten wpis?
Warsztaty elektryków - tu pracowałem
Warsztaty elektryków - tu pracowałem © yurek55
Budynek szatni, stołówki i zakładowej kotłowni
Budynek szatni, stołówki i zakładowej kotłowni © yurek55

Tu stał pałacyk Michla (Żytnia, Wola, bronią się chłopcy od
Tu stał pałacyk Michla (Żytnia, Wola, bronią się chłopcy od "Parasola") © yurek55
Okolice
To był "dziki zachód" © yurek55

Rondo Zesłąńców Syberyjskich
Rondo Zesłąńców Syberyjskich © yurek55
















  • DST 18.62km
  • Czas 01:12
  • VAVG 3:52km/h
Poniedziałek, 15 grudnia 2014 Kategoria 50-100, kurierowo

***Zachodnie wioski ale o d... strony***

Obejrzałem wczoraj trzy prognozy pogody, na trzech różnych programach telewizyjnych i jak jeden mąż, wszyscy zapowiadają deszcze w tym tygodniu.  Jako że dziś jeszcze nie padało, a wręcz pokazywało się dawno niewidziane słońce, musiałem to wykorzystać. Do obskoczenia miałem dwa punty: na ulicy Góralskiej w Warszawie i na Warszawskiej w Zielonkach. Dlatego zacząłem pozamiejską trasę tam, gdzie zwykle ją kończę i stąd tytuł, przy czym "d..." znaczy "drugiej". 
Sama wycieczka bez historii, tylko ubrałem się niestosownie do temperatury i było mi stanowczo zbyt gorąco. Poważnie rozważałem kwestię zdjęcia podkoszulki, ale to by wymagało obnażenia torsu i zabrakło mi odwagi. Tym bardziej, że byłem spocony. Gdybym założył wiatrówkę, by było w sam raz, ale kieszenie głębokie mi były potrzebne, a te ma tylko kurtka softshelowa. Pech.


Rezydencja w Wiktorowie
Rezydencja w Wiktorowie © yurek55

Kościół pw. Św. Anny w Zaborowie (1791r.)
Kościół pw. Św. Anny w Zaborowie (1791r.) © yurek55

Fabryka trawy Roll-traw
Fabryka trawy Roll-traw © yurek55

Fabryka trawy w Pilaszkowie
Fabryka trawy w Pilaszkowie © yurek55


  • DST 70.84km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:45
  • VAVG 18.89km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 grudnia 2014 Kategoria 50-100

Kilka spraw

Już wczoraj wiedziałem jakie sprawy czekają na mnie, bo część z nich sam sobie wymyśliłem, część została mi zlecona, a jedna wypadła zupełnie nieoczekiwanie. Pierwsza z nich wymagała dojazdu na Targówek, na ulicę Zamiejską, a że to blisko cmentarza na Bródnie, odwiedziłem grób Mamy. Czas już był najwyższy na zrobienie porządku po Wszystkich Świętych, a przed Wigilią.
Wprawdzie na Cmentarzu Powązkowskim jest więcej cennych, zabytkowych pomników, ale jak widać i tutaj można znaleźć perełki.

Interesujący pomnik na Bródnie
Interesujący pomnik na Bródnie © yurek55
Wiadomo czym jeździł
Wiadomo czym jeździł © yurek55

Drugi punkt wycieczki zawdzięczam swojej sklerozie. Robiąc w środę zakupy na Ursynowie zostawiłem kartę w terminalu, a jej brak odkryłem w czwartek wieczorem pod bankomatem, gdy chciałem wziąć gotówkę. Ponieważ sklepy tej sieci nie udostępniają swoich numerów telefonicznych, musiałem wysłać tam córkę. Na szczęście mieszka blisko i na szczęście powiedzieli jej, że owszem, mają moją kartę.
Drogę z Targówka na Ursynów wybrałem taką, by wpadło trochę więcej kilometrów. Najpierw przez Pragę...

Miśki na Pradze
Miśki na Pradze © yurek55
...potem nad Wisłą i Mostem Siekierkowskim na drugą stronę, aż w końcu dojechałem niemal do Konstancina. Tam zawróciłem do Powsina, ale na Ursynów nie pojechałem jak zawsze pod górę ulicą Podgrzybków, ale postanowiłem sprawdzić się na ostrzejszej "ściance", kawałeczek za nią. Niestety mój wysiłek poszedł na marne, bo dojechałem na podwórze jakiegoś domu. Ale ponieważ się zaparłem, że ciągle tą samą ulicą dziś nie chcę jechać, kawałek dalej znalazłem kolejną "ściankę", tym razem stricte terenową. Żeby znaleźć jej nazwę, Michała Rosnowskiego, musiałem poszukać w OpenStreetMap, bo endo i google jej nie nazwały. Ambitnie podjechałem do połowy, ale jak tylne koło zaczęło się ślizgać w miejscu, a przednie podnosiło do góry, musiałem zejść z roweru i podjazd zakończyć na piechotę.  Reszta podróży upłynęła bez emocji i bez historii. Odebrałem w sklepie kartę i ulicą Poleczki wróciłem na Ochotę. Pozostało jeszcze tylko odebrać kolejny zakupiony prezent świąteczny, ale to już blisko domu. Dobrze mi się jechało, tylko po powrocie musiałem wszystkie ciuchy do pralki wrzucić, a rower wygląda jak jedno wielkie nieszczęście. Kiedyś go wyczyszczę...
Wał ZawadowskiWał Zawadowski © yurek55
Pociąg bez wagonów
Pociąg bez wagonów © yurek55
Kanalizację kładą na Bruzdowej i Sytej - Wilanów
Kanalizację kładą na Bruzdowej i Sytej - Wilanów © yurek55
Parafia Posłania Uczniów Pańskich - Kępa Zawadowska
Parafia Posłania Uczniów Pańskich - Kępa Zawadowska © yurek55


  • DST 68.24km
  • Czas 03:20
  • VAVG 20.47km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl