Z kolegą, acz nie do końca
Zostawiłem Krzyśka, zresztą na jego wyraźną prośbę, w Zaborowie. Reszta wpisu wieczorem.
Wieczorem.
Po wczorajszym bajabongo łamanym przez pitu-pitu, dziś chciałem normalnie pojeździć. Byłem w pełni przekonany, że Krzysztof spokojnie da radę przejechać 70 - 80 kilometrów i nie będzie odstawał z tyłu. Wywiozłem go więc na zachodnie wioski i spokojnie jechaliśmny razem, aż dojechaliśmy do Kampinosu. Prawdę mówiąc nie zamierzałem aż tak daleko jechać, ale zagapiłem się na skrzyżowaniu i nie skręciliśmy na Leszno. W Kampinosie zrobiliśmy krótki popas na picie, jedzenie i ochłodę pod pompą. Pocieszyłem kolegę, że już wracamy i że teraz będzie już wiatrem - i ruszyliśmy. Do Leszna jechalismy razem, ale później Krzysztof zaczął zostawać i zostawać, aż straciłem go z oczu. Nieco zaniepokojony zatrzymałem się na poboczu, ale gdy dojechał kazał mi się nie przejmować, tylko jechać swoje.Do Zaborowa dojechaliśmy razem, a dalej on pojechał prosto, a ja skręciłem na Mariew i potem Traktem Królewskim i dalej stałą trasą do Babic i przez Latchorzew do Warszawy.
PS.
Krzysztof dojechał do domu szczęśliwie i chce nadal jeździć ze mną.

W Kampinosie fotografowałem zawsze fontannę, albo kościół. Tego krzyża nie pamiętam, czy kiedyś był na blogu. Postawiono go w dziesiatą rocznicą odzyskania niepodległości staraniem Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej.

A w babicach pierwszy raz skorzystałem z poidełka, bo pierwszy raz je zauwazyłem. Nie jest łatwo zaspokoić pragnienie z tego urządzenia - brakuje jednej reki, albo naczynia do nabrania wody. :)

Wieczorem.
Po wczorajszym bajabongo łamanym przez pitu-pitu, dziś chciałem normalnie pojeździć. Byłem w pełni przekonany, że Krzysztof spokojnie da radę przejechać 70 - 80 kilometrów i nie będzie odstawał z tyłu. Wywiozłem go więc na zachodnie wioski i spokojnie jechaliśmny razem, aż dojechaliśmy do Kampinosu. Prawdę mówiąc nie zamierzałem aż tak daleko jechać, ale zagapiłem się na skrzyżowaniu i nie skręciliśmy na Leszno. W Kampinosie zrobiliśmy krótki popas na picie, jedzenie i ochłodę pod pompą. Pocieszyłem kolegę, że już wracamy i że teraz będzie już wiatrem - i ruszyliśmy. Do Leszna jechalismy razem, ale później Krzysztof zaczął zostawać i zostawać, aż straciłem go z oczu. Nieco zaniepokojony zatrzymałem się na poboczu, ale gdy dojechał kazał mi się nie przejmować, tylko jechać swoje.Do Zaborowa dojechaliśmy razem, a dalej on pojechał prosto, a ja skręciłem na Mariew i potem Traktem Królewskim i dalej stałą trasą do Babic i przez Latchorzew do Warszawy.
PS.
Krzysztof dojechał do domu szczęśliwie i chce nadal jeździć ze mną.

W Kampinosie fotografowałem zawsze fontannę, albo kościół. Tego krzyża nie pamiętam, czy kiedyś był na blogu. Postawiono go w dziesiatą rocznicą odzyskania niepodległości staraniem Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej.

A w babicach pierwszy raz skorzystałem z poidełka, bo pierwszy raz je zauwazyłem. Nie jest łatwo zaspokoić pragnienie z tego urządzenia - brakuje jednej reki, albo naczynia do nabrania wody. :)

- DST 102.50km
- Czas 04:20
- VAVG 23.65km/h
- Temperatura 28.3°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Yurek pewnie zakładał, albo towarzysz zapewniał, że ma dobrą kondycję i że wyrobią się w czasie.
Może Yurek jeszcze przed wycieczką powiedział Krzyśkowi, że o konkretnej godz musi być w domu....kolega przyjął to do wiadomości i wiedział na co się pisze.
są rzeczy ważne i ważniejsze ....
A to nie jest zmiana zdania od potrzeby.
Yurek w poście opisał to jakby faktycznie bezdusznie porzucił słabszego kolegę na pastwę losu, w komentarzu napisał że jednak coś było bardzo WAŻNEGO,
a nie średnia w statystykach ...
łatwo jest ocieniać innych prawda ?? - znając tylko powierzchowne aspekty sytuacji. Katana1978 - 19:52 piątek, 21 września 2018 | linkuj
Może Yurek jeszcze przed wycieczką powiedział Krzyśkowi, że o konkretnej godz musi być w domu....kolega przyjął to do wiadomości i wiedział na co się pisze.
są rzeczy ważne i ważniejsze ....
A to nie jest zmiana zdania od potrzeby.
Yurek w poście opisał to jakby faktycznie bezdusznie porzucił słabszego kolegę na pastwę losu, w komentarzu napisał że jednak coś było bardzo WAŻNEGO,
a nie średnia w statystykach ...
łatwo jest ocieniać innych prawda ?? - znając tylko powierzchowne aspekty sytuacji. Katana1978 - 19:52 piątek, 21 września 2018 | linkuj
nie, po prostu mam swoje zdanie i nie zmieniam go w zależności od potrzeby
jolapm - 19:02 piątek, 21 września 2018 | linkuj
Czepialska jesteś jak twój fan Mors. Może rozstali się już za skrzyżowaniem. Zresztą ja też nie wracałabym 560 - nawet gdyby mi się mega śpieszyło....
Katana1978 - 18:36 piątek, 21 września 2018 | linkuj
może jestem staroświecka, ale jednak uważam, że jak wybieram się z kimś na wycieczkę, to wracamy również razem. Nie wiem, czy nazwać to zasadą czy po prostu tak mnie matula wychowała, że inaczej nie umiem
jolapm - 18:35 piątek, 21 września 2018 | linkuj
No to jak wam pasi, to niech tak będzie - Mors zarobił jednego komcia więcej :P
Katana1978 - 03:15 piątek, 21 września 2018 | linkuj
"lub" zamiast "i" miało być - matko święta - wszystko przez tego Morsa - teraz mam stresa i więcej komciów będzie z korektą :D :D :P
Katana1978 - 20:36 czwartek, 20 września 2018 | linkuj
Jola wzięłaby na hol towarzysza i towarzyszkę, inaczej nie może być :P
Katana1978 - 20:34 czwartek, 20 września 2018 | linkuj
no tak, takie coś też może wyskoczyć ....ok, jesteś rozgrzeszony :P
Katana1978 - 20:16 czwartek, 20 września 2018 | linkuj
No w sumie zgodzę się tu z Jolą (pierwszy raz od dłuuuuugiego czasu :P) - też bym kumpeli nie zostawiła...Zresztą ja jak jadę z kimś - to jadę za towarzyszem/szką (sam Yurek to zauważył) - dostosowuję wtedy tempo do towarzysza ...
Nawet jakby było założenie, że jak ktoś wymięka to drugi jedzie dalej - to też bym "wymiękła"
Jak chcę jechać szybko/daleko to jadę sama....by takich "kwiatków" na drodze nie mieć. Katana1978 - 08:25 czwartek, 20 września 2018 | linkuj
Nawet jakby było założenie, że jak ktoś wymięka to drugi jedzie dalej - to też bym "wymiękła"
Jak chcę jechać szybko/daleko to jadę sama....by takich "kwiatków" na drodze nie mieć. Katana1978 - 08:25 czwartek, 20 września 2018 | linkuj
Nie potrafiłabym zostawić na trasie kogoś z kim wyjechałam na wspólną wycieczkę tylko dlatego, że ten jechał wolniej, nawet jeśli o to prosił. Widać inaczej rozumiem koleżeństwo
jolapm - 07:30 czwartek, 20 września 2018 | linkuj
Gratuluję przejechania ponad 10 tys. km w sezonie!
Brawo! :) malarz - 17:04 środa, 19 września 2018 | linkuj
Brawo! :) malarz - 17:04 środa, 19 września 2018 | linkuj
Zamęczyłeś kolegę, Baranek bystry a kolega pewnie czołgiem jechał.
vuki - 14:17 środa, 19 września 2018 | linkuj
Komentuj