Wpisy archiwalne w miesiącu
Luty, 2017
Dystans całkowity: | 695.55 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 36:23 |
Średnia prędkość: | 19.12 km/h |
Liczba aktywności: | 15 |
Średnio na aktywność: | 46.37 km i 2h 25m |
Więcej statystyk |
Niedziela, 5 lutego 2017
Kategoria przed śniadaniem, <50
Niedziela rano
Nie dawał mi spokoju jeden fragment wtorkowej trasy - ten od Nadarzyna do Komorowa, który wtedy przejechałem nie po śladzie. Czyli wyzwanie w sam raz na niedzielny poranek. Ruch na Grójeckiej i potem na wylotówce krakowskiej aż do samych Janek znikomy. potem można jechać równoległą drogą dojazdową do posesji. Zauważyłem wczoraj, a dziś się upewniłem, że za Raszynem zlikwidowali zakaz jazdy rowerem po jezdni. Mogłem więc już bez stresu zignorować pseudo drogę rowerową, którą Katana codziennie przemierza i fotografuje.

Jako że wczoraj skręciłem na tym rozwidleniu w prawo, dziś pojechałem prosto. W Sękocinie skręciłem w prawo i drogą przez las dojechałem do Nadarzyna, tym razem od strony Kajetanów. Na Stravie jakiś dowcipny użytkownik utworzył tu segment i nazwał go "Sękocin do zjazdu gdzie stoją jagodzianki" - rano jagodzianek nie było. :)
Ponieważ jechałem trochę naokrągło, w Nadarzynie na liczniku miałem dwadzieścia trzy kilometry i czas był już wracać. Tym razem uważałem i w pierwszej miejscowości za miastem, czyli w Strzeniówce, skręciłem w ulicę Jodłową.

Rozstaje dróg w Jankach © yurek55
Przyznam, że nie spodziewałem się takiego zakończenia tej ulicy. Po kilkuset metrach dobrego asfaltu, zaczął się las i droga jak to w lesie... Byłem na sto procent pewien, że ten ślad dostałem od szosowca! A może i przejechał na wąskich oponach te półtora kilometra?
Ja w każdym razie przejechałem z jedną tylko podpórką i po kilku minutach wyjechałem znów na asfalt, koło komorowskiego cmentarza parafialnego. Czyli moja ciekawość została zaspokojona, można jechać i tak - i tak. Reszta drogi już bez historii - znaną trasą przez Reguły do domu.
Na koniec jeszcze dodam coś o ubiorze. Wczoraj jak na ponad sześć godzin jazdy ubrałem się trochę za lekko. Wprawdzie podczas jazdy nie było mi zimno, ale już w domu jakieś dygotki mnie dopadły. Dlatego dziś ubrałem się zimowo: kominiarka (z odkrytymi ustami i nosem) ale zawsze, podkoszulka termiczna z długim rękawem i kalesony termiczne. Było w sam raz i gdybym wczoraj tak się ubrał, to też bym się nie spocił. :)

Leśny odcinek do Komorowa (1,5 km) © yurek55

Jako że wczoraj skręciłem na tym rozwidleniu w prawo, dziś pojechałem prosto. W Sękocinie skręciłem w prawo i drogą przez las dojechałem do Nadarzyna, tym razem od strony Kajetanów. Na Stravie jakiś dowcipny użytkownik utworzył tu segment i nazwał go "Sękocin do zjazdu gdzie stoją jagodzianki" - rano jagodzianek nie było. :)
Ponieważ jechałem trochę naokrągło, w Nadarzynie na liczniku miałem dwadzieścia trzy kilometry i czas był już wracać. Tym razem uważałem i w pierwszej miejscowości za miastem, czyli w Strzeniówce, skręciłem w ulicę Jodłową.

Rozstaje dróg w Jankach © yurek55
Przyznam, że nie spodziewałem się takiego zakończenia tej ulicy. Po kilkuset metrach dobrego asfaltu, zaczął się las i droga jak to w lesie... Byłem na sto procent pewien, że ten ślad dostałem od szosowca! A może i przejechał na wąskich oponach te półtora kilometra?
Ja w każdym razie przejechałem z jedną tylko podpórką i po kilku minutach wyjechałem znów na asfalt, koło komorowskiego cmentarza parafialnego. Czyli moja ciekawość została zaspokojona, można jechać i tak - i tak. Reszta drogi już bez historii - znaną trasą przez Reguły do domu.
Na koniec jeszcze dodam coś o ubiorze. Wczoraj jak na ponad sześć godzin jazdy ubrałem się trochę za lekko. Wprawdzie podczas jazdy nie było mi zimno, ale już w domu jakieś dygotki mnie dopadły. Dlatego dziś ubrałem się zimowo: kominiarka (z odkrytymi ustami i nosem) ale zawsze, podkoszulka termiczna z długim rękawem i kalesony termiczne. Było w sam raz i gdybym wczoraj tak się ubrał, to też bym się nie spocił. :)

Leśny odcinek do Komorowa (1,5 km) © yurek55
- DST 44.00km
- Czas 02:22
- VAVG 18.59km/h
- Temperatura -2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 lutego 2017
Kategoria > 100
Powtórka trochę skrócona
Wiedziałem, że wtorkową trasę będę powtarzał, aż poznam ja na pamięć i że prędko mi się nie znudzi. Umówiłem się więc z bratem w Centrum Mody w Nadarzynie zaległe sprawy pozałatwiać i napić się dobrej kawy.:) Dojazd z dawnego Maximusa do centrum Mody, nadal pozostał wysoce problematyczny pomimo wybudowania wiaduktu. Okazuje się, że wybudowanie to za mało, trzeba jeszcze odebrać. Ja z rowerem problemu nie miałem, piesi też dadzą radę, ale już samochodem się nie da.

Nieczynny przejazd do Centrum Mody w Nadarzynie © yurek55
Później żeby się już nie wracać, musiałem do zjazdu na Kajetany kilometr pod prąd przejechać, ale obyło się bez strachu. Pobocze, choć wąskie, dało radę mnie zmieścić. Tym razem starałem się uważać i nie pogubiłem się w labiryncie nadarzyńskich uliczek, odnalazłem właściwą drogę i dojechałem aż do samego Tarczyna. Później też było w porządku aż w pewnym momencie droga zaczęła się robić śliska i słabo odśnieżona. Zatrzymałem się, by uwiecznić to na zdjęciu i ku memu zaskoczeniu zobaczyłem, że muszę się wrócić. Na szczęście tylko kilometr. Drugi raz straciłem czujność i znalazłem się na ulubionej drodze mazowieckich rowerzystów, czyli krajowej "pięćdziesiątce".

Zła droga © yurek55
Tym razem już nie chciało mi się zawracać i pojechałem w stronę Góry Kalwarii, a po pięciu kilometrach, przy tej kapliczce, znalazłem zjazd w lewo i ulicąMichalinki Marianki dojechałem do zgubionej drogi.

Kaplica w skali mikro przy DK 50 Góra Kalwaria © yurek55

Krzyż przy drodze krajowej97 79 wjazd do Góry Kalwarii © yurek55
Nie miałem zamiaru wracać przez Gassy, więc nie było sensu pchać się do samego miasta, a że czas się kończył, wybrałem najkrótszą trasę, czyli drogą krajową 97 do Piaseczna i potem standardowo Puławską. Dzisiejsza trasa nie sprawiła mi tyle radości co oryginalna wtorkowa, głównie z powodu jazdy w sporym ruchu samochodowym. Tym razem była to niemal niemal połowa przejechanego dystansu. Pogoda też była gorsza, zimna wilgoć w powietrzu, ciemno, mgliście, ponuro, bez słońca.
I to tyle na dziś.
Aha! Tym razem zjadłem po drodze gruszkę, bo banana nie było w domu.
PS. Triban 500 za 1299 zł coraz bardziej do mnie przemawia. Przeczytałem dużo opinii i trafia do mnie co pisze [url=http://yurek55.bikestats.pl/1549460,Wieczorem-po-Warszawie.html#comment917368]Vuki[/url]. Tylko jak się znam, pewnie będę się zastanawiał dotąd, aż ich nie będzie.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/854887275/embed/49df3c3a4302a572a33667772738de06bd1b225d">

Nieczynny przejazd do Centrum Mody w Nadarzynie © yurek55
Później żeby się już nie wracać, musiałem do zjazdu na Kajetany kilometr pod prąd przejechać, ale obyło się bez strachu. Pobocze, choć wąskie, dało radę mnie zmieścić. Tym razem starałem się uważać i nie pogubiłem się w labiryncie nadarzyńskich uliczek, odnalazłem właściwą drogę i dojechałem aż do samego Tarczyna. Później też było w porządku aż w pewnym momencie droga zaczęła się robić śliska i słabo odśnieżona. Zatrzymałem się, by uwiecznić to na zdjęciu i ku memu zaskoczeniu zobaczyłem, że muszę się wrócić. Na szczęście tylko kilometr. Drugi raz straciłem czujność i znalazłem się na ulubionej drodze mazowieckich rowerzystów, czyli krajowej "pięćdziesiątce".

Zła droga © yurek55
Tym razem już nie chciało mi się zawracać i pojechałem w stronę Góry Kalwarii, a po pięciu kilometrach, przy tej kapliczce, znalazłem zjazd w lewo i ulicą

Kaplica w skali mikro przy DK 50 Góra Kalwaria © yurek55

Krzyż przy drodze krajowej
Nie miałem zamiaru wracać przez Gassy, więc nie było sensu pchać się do samego miasta, a że czas się kończył, wybrałem najkrótszą trasę, czyli drogą krajową 97 do Piaseczna i potem standardowo Puławską. Dzisiejsza trasa nie sprawiła mi tyle radości co oryginalna wtorkowa, głównie z powodu jazdy w sporym ruchu samochodowym. Tym razem była to niemal niemal połowa przejechanego dystansu. Pogoda też była gorsza, zimna wilgoć w powietrzu, ciemno, mgliście, ponuro, bez słońca.
I to tyle na dziś.
Aha! Tym razem zjadłem po drodze gruszkę, bo banana nie było w domu.
PS. Triban 500 za 1299 zł coraz bardziej do mnie przemawia. Przeczytałem dużo opinii i trafia do mnie co pisze [url=http://yurek55.bikestats.pl/1549460,Wieczorem-po-Warszawie.html#comment917368]Vuki[/url]. Tylko jak się znam, pewnie będę się zastanawiał dotąd, aż ich nie będzie.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/854887275/embed/49df3c3a4302a572a33667772738de06bd1b225d">
- DST 106.30km
- Czas 05:31
- VAVG 19.27km/h
- Temperatura -3.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 lutego 2017
Kategoria <50
Wieczorem po Warszawie
To ostatni wieczór iluminacji w Warszawie więc pojechałem jeszcze raz popatrzeć, choć wieczorami niezbyt lubię jeździć. Wracając zajrzałem do Deca i pokręciłem z piętnaście minut na B'twin 520 wpiętym w trenażera. Rozmawiałem ze sprzedawcami o różnicach pomiędzy oferowanymi w sklepie modelami. Dowiedziałem się, że ten najtańszy "500" za 1299 zł, nie ma osprzętu shimano, tylko microshift, o którym pan mówił z dużą rezerwą. No i teraz nie wiem, czy on rzeczywiście taki kiepski jest, czy może sprzedawca wolał żebym kupił "520" na sorze i z karbonowym widelcem?

"Narodów pawiem jesteś i papugą" © yurek55
Lewy półprofil pawia

Paw, dumny jak paw © yurek55
Prawy półprofil pawia

Agrykola w dół © yurek55

Krakowskie Przedmieście © yurek55

Choinka na Placu Zamkowym © yurek55

"Narodów pawiem jesteś i papugą" © yurek55
Lewy półprofil pawia

Paw, dumny jak paw © yurek55
Prawy półprofil pawia

Agrykola w dół © yurek55

Krakowskie Przedmieście © yurek55

Choinka na Placu Zamkowym © yurek55
- DST 46.84km
- Czas 02:38
- VAVG 17.79km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 lutego 2017
Kategoria całe NIC
Użytkowo wkoło komina
Najpierw była śnieżyca, a potem breja na jezdniach i chodnikach. Szkoda mi było wczoraj założonego, świeżo nasmarowanego łańcucha i dlatego nie miałem zamiaru nigdzie wyjeżdżać. Później jednak postanowienie moje nieco osłabło i zdecydowałem się na króciutką jazdę. Miałem do odwiedzenia trzy miejsca blisko domu i uznałem, że rowerem będzie najszybciej i najwygodniej, a łańcuch potraktuję po powrocie WD-40. Wielu twierdzi, że to błąd, ale skoro na opakowaniu jest jak byk napisane: "usuwa wodę"..., więc? . Malkontentom i niedowiarkom zacytuję stosowny akapit: - "Wypiera wodę z powierzchni metalowych, kontaktów elektrycznych, samochodowych układów zapłonowych, narzędzi (także ogrodowych), silników motocyklowych i przyczepnych."

Ulica Grójecka na Ochocie © yurek55
Jestę inżynierę !

Ulica Grójecka na Ochocie © yurek55
- DST 6.30km
- Czas 00:27
- VAVG 14.00km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 lutego 2017
Kategoria <50
Przejazd serwisowy po trójkącie
Krótki przejazd, tak żeby się tylko łańcuch ułożył i przestał przeskakiwać. Przejechane 6913 km od wymiany kasety i łańcucha (jeżdżę na 2 łańcuchy) i jeszcze ze dwa tysiące do wymiany pewnie przejadę.
PS. Paprykarz zwrócił mi uwagę, na okienko, dziękuję.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/851612699/embed/ffe54331e9d3c835c09ef48389636fa71c123087">
PS. Paprykarz zwrócił mi uwagę, na okienko, dziękuję.

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/851612699/embed/ffe54331e9d3c835c09ef48389636fa71c123087">
- DST 12.40km
- Czas 00:37
- VAVG 20.11km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze