Poniedziałek, 26 października 2015
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
*Po portfel*
Wczoraj wieczorem po powrocie od córki, odkryłem brak portfela. Nie pierwszy raz jechałem samochodem bez wymaganych dokumentów, ale na szczęście nigdy jeszcze nie natknąłem się na kontrolę policyjną. Szybki telefon i ulga na wiadomość, że leży przy komputerze. Niby wiedziałem, ale cień niepewności zawsze w takich wypadkach istnieje. Tak, czy owak, miałem na dziś niewyjęty kurs do Piaseczna. Najpierw jednak postanowiłem zająć się rowerem. Po ostatnich eskapadach należało mu się solidne mycie, czyszczenie, wymiana i smarowanie łańcucha i regulacja przerzutek. Dopiero po tym wszystkim, mogłem znowu napawać się ciszą w czasie jazdy, wreszcie bez chrzęstu, chrobotu i ocierania. Ponieważ miałem sprawę na ulicy Tanecznej na Ursynowie musiałem jechać Puławską, ale początkowy jej kawałek przejechałem uliczkami równoległymi. Jak ktoś się boi ruchliwych ulic i samochodów, droga w sam raz.
W powrotną drogę wybrałem się, a jakże, przez Gassy. Wprawdzie byłem tam w piątek, ale wtedy jechałem z Warszawy i było deszczowo. Dziś dla odmiany jechałem do Warszawy, a pogoda była słoneczna. Lubię tą drogę, znam, wiem ile czasu zajmuje, jest cicho, dobre asfalty, czegóż chcieć więcej?
A przy Jeziorce to chyba budują bulwary i drogę rowerową, pewnie do samego Konstancina. Pewno szybciej powstaną niż te nadwislańskie w Warszawie. Tylko dlaczego zaczęli pod koniec października? Zapewne to kwestia rozstrzygnięcia przetargu, ale ja tego i tak nie zrozumiem tych współczesnych absurdów. Przepisy i procedury są ważniejsze od zdrowego rozsądku.
Ale teraz jest nadzieja na dobrą zmianę. Damy radę! :)

Droga ku przeprawie © yurek55

Jedziemy! © yurek55

W oczekiwaniu na przeprawę © yurek55

Ostatni tydzień pływania © yurek55

Ciekawe jak się tam dostał © yurek55

Praca wre © yurek55

Wisła widziana z Wału Zawadowskiego © yurek55
W powrotną drogę wybrałem się, a jakże, przez Gassy. Wprawdzie byłem tam w piątek, ale wtedy jechałem z Warszawy i było deszczowo. Dziś dla odmiany jechałem do Warszawy, a pogoda była słoneczna. Lubię tą drogę, znam, wiem ile czasu zajmuje, jest cicho, dobre asfalty, czegóż chcieć więcej?
A przy Jeziorce to chyba budują bulwary i drogę rowerową, pewnie do samego Konstancina. Pewno szybciej powstaną niż te nadwislańskie w Warszawie. Tylko dlaczego zaczęli pod koniec października? Zapewne to kwestia rozstrzygnięcia przetargu, ale ja tego i tak nie zrozumiem tych współczesnych absurdów. Przepisy i procedury są ważniejsze od zdrowego rozsądku.
Ale teraz jest nadzieja na dobrą zmianę. Damy radę! :)

Droga ku przeprawie © yurek55

Jedziemy! © yurek55

W oczekiwaniu na przeprawę © yurek55

Ostatni tydzień pływania © yurek55

Ciekawe jak się tam dostał © yurek55

Praca wre © yurek55

Wisła widziana z Wału Zawadowskiego © yurek55
- DST 63.39km
- Teren 4.00km
- Czas 03:13
- VAVG 19.71km/h
- VMAX 34.00km/h
- Temperatura 9.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Ja pilnuję mojego portfela jak oka w głowie. Jak wychodzę z domu lub od kogoś to zawsze się macam czy telefon i portfel jest :)
z 3 - 4x za to zgubiłam kartę do bankomatu ....;/ Katana1978 - 10:30 wtorek, 27 października 2015 | linkuj
z 3 - 4x za to zgubiłam kartę do bankomatu ....;/ Katana1978 - 10:30 wtorek, 27 października 2015 | linkuj
Oj, takie "zgubienie" portfela to straszna rzecz. Kiedyś, gdy jeszcze jeździłem do pracy pociągiem ze Stargardu do Szczecina zorientowałem się w ruszającym właśnie pociągu, że zostawiłem go przy kasie na dworcu! Pociąg jak na złość był przyspieszony i zatrzymał się dopiero 3 stacje dalej. Wyskoczyłem, wsiadłem w powrotny i w te pędy do kasy. Okazało się, że pani kasjerka była przytomna niezwykle i zabrała go do siebie, za szybkę. Oczywiście z wdzięczności wręczyłem jej jakiś banknot, mimo, że się wzbraniała. Ale te pieniądze były warte wielkiego "uffff", które wtedy poczułem. ;)
michuss - 08:28 wtorek, 27 października 2015 | linkuj
:). Wiele razy jeździłam bez dokumentów. Tak to jest jak ma się kilka torebek. A ile to razy myślałam, że już zgubiłam je na amen - nie policzę :)).
Kot - 06:40 wtorek, 27 października 2015 | linkuj
Komentuj