Całkiem nowy kształt trasy
Tak się złożyło, że zostałem weekendowym rowerzystą. W tygodniu zupełnie nie znalazłem czasu/chęci na jeżdżenie, a że dziś za oknem sucho, to nie miałem wyjścia - kilometry same się nie nakręcą. Pamiętając, że w ubiegłą sobotę zmarzły mi dłonie i stopy, wyciągnąłem z szafy najgrubsze, zimowe rękawice, a na buty zacząłem wkładać owiewy od Marka. Jednak gdy wreszcie udało się wciągnąć pierwszy, okazało się, że męczyłem się nadaremno - założyłem na lewą stronę, co poznałem dopiero jak przyszło suwak zapinać. Ponieważ zdążyłem się już solidnie spocić, a jeszcze nie zdążyłem nawet wyjść z domu, więc postanowiłem, że później na spokojnie opanuję technikę, a tymczasem nie będę już więcej tracił nerwów i czasu. Jazda w zimnym, rześkim powietrzu, na dodatek pod wiatr, nie sprzyja biciu rekordów, więc jechałem sobie spokojnie i jechałem, aż dojechałem do Borzęcina.

Kontrola czasu wykazała, że byłem w tym miejscu 12 minut wcześniej niż dwa tygodnie temu w sobotę.
Dalej też standardowo, do Izabelina i przez Laski dotarłem do Putinowego blokowiska na Wrzecionie. Ponieważ przez Warszawę jechać nie chciałem, po przejechaniu mostu skręciłem kolo Polfy na Tarchominie i przez uliczki Henrykowa dojechałem do stacji Płudy. Ten fragment trasy był nieco improwizowany i nie zawsze wiedziałem gdzie dojadę skręcając w lewo, albo w prawo, ale w końcu udało się wyjechać na Płochocińską, tuż przed Rembelszczyzną. To było mniej więcej tam, gdzie chciałem. Na dwóch rondkach przed Nieporętem skręciłem na Marki, a gdy już tam dojechałem uznałem, że czas wracać do domu - dzień jest za krótki. Najkrótsza droga stamtąd wiedzie krajową "ósemką", a co oznacza ta droga wiedzą wszyscy. Na szczęście to tylko kilka kilometrów, a później pojawia się pobocze, ale jazda w tak intensywnym ruchu samochodowym do przyjemnych nie należy. Gdy na Targówku pojawiła się droga rowerowa i samochody przestały być problemem, problemem stała się ta droga. Do samego Dworca Wileńskiego jedzie się na przemian po dziurawym chodniku, dziurawej jezdni lokalnej i asfalcie, w wszystko to pomiędzy pieszymi. Rzadko tamtędy jeżdżę - i całe szczęście!

Po Zakładach Przemysłu Tłuszczowego przy Radzymińskiej 122 pozostał jeno komin... Zlikwidowane w 2011 roku.

Choinka jeszcze bez świateł

Żywe miśki na wybiegu już przestały cieszyć warszawiaków. Tu widoczne nawiązanie do tego tradycyjnego miejsca.

Tam, za tym budynkiem po lewej jest słońce. Naprawdę!

Wyspa, Wisła i Starówka, czyli tradycyjna fotka z mostu

Jak już miałem ruszać spojrzałem pod nogi, a tam niespodzianka

Pierwszy raz widzę rower miejski bez dokowania, tylko z zablokowanym tylnym kołem. Poczytałem o tej nowince na stronie Acrobike i mam mieszane uczucia. Polak potrafi!
Dobra, koniec tego pisania. Czas ćwiczyć zakładanie owiewów na buty. :)

Kontrola czasu wykazała, że byłem w tym miejscu 12 minut wcześniej niż dwa tygodnie temu w sobotę.
Dalej też standardowo, do Izabelina i przez Laski dotarłem do Putinowego blokowiska na Wrzecionie. Ponieważ przez Warszawę jechać nie chciałem, po przejechaniu mostu skręciłem kolo Polfy na Tarchominie i przez uliczki Henrykowa dojechałem do stacji Płudy. Ten fragment trasy był nieco improwizowany i nie zawsze wiedziałem gdzie dojadę skręcając w lewo, albo w prawo, ale w końcu udało się wyjechać na Płochocińską, tuż przed Rembelszczyzną. To było mniej więcej tam, gdzie chciałem. Na dwóch rondkach przed Nieporętem skręciłem na Marki, a gdy już tam dojechałem uznałem, że czas wracać do domu - dzień jest za krótki. Najkrótsza droga stamtąd wiedzie krajową "ósemką", a co oznacza ta droga wiedzą wszyscy. Na szczęście to tylko kilka kilometrów, a później pojawia się pobocze, ale jazda w tak intensywnym ruchu samochodowym do przyjemnych nie należy. Gdy na Targówku pojawiła się droga rowerowa i samochody przestały być problemem, problemem stała się ta droga. Do samego Dworca Wileńskiego jedzie się na przemian po dziurawym chodniku, dziurawej jezdni lokalnej i asfalcie, w wszystko to pomiędzy pieszymi. Rzadko tamtędy jeżdżę - i całe szczęście!

Po Zakładach Przemysłu Tłuszczowego przy Radzymińskiej 122 pozostał jeno komin... Zlikwidowane w 2011 roku.

Choinka jeszcze bez świateł

Żywe miśki na wybiegu już przestały cieszyć warszawiaków. Tu widoczne nawiązanie do tego tradycyjnego miejsca.

Tam, za tym budynkiem po lewej jest słońce. Naprawdę!

Wyspa, Wisła i Starówka, czyli tradycyjna fotka z mostu

Jak już miałem ruszać spojrzałem pod nogi, a tam niespodzianka

Pierwszy raz widzę rower miejski bez dokowania, tylko z zablokowanym tylnym kołem. Poczytałem o tej nowince na stronie Acrobike i mam mieszane uczucia. Polak potrafi!
Dobra, koniec tego pisania. Czas ćwiczyć zakładanie owiewów na buty. :)
- DST 89.61km
- Czas 04:27
- VAVG 20.14km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Po zmroku jest już poniżej 0 bo kałuże są zamarznięte, a na autach pojawia się szron
Katana1978 - 20:49 niedziela, 10 grudnia 2017 | linkuj
lavinka - teraz nie ma - pojawiają się co jakiś czas
Katana1978 - 18:26 niedziela, 10 grudnia 2017 | linkuj
Póki co raz założyłam cienkie skarpety na rajstopy i zimowe buty do jazdy. Na mieście mi nogi nie marzną, co innego dalej, między innymi dlatego dalej zimą nie jeżdżę, max.12km, a częściej 5. mówicie, że w Biedrze są ciepłe wełniane skarpety? Czy były i już nie ma?
lavinka - 15:28 niedziela, 10 grudnia 2017 | linkuj
Oj tam Jurek, nie bądź skromy. Ostatnia walka z Wilkiem pokazała, że masz moc :) A tak przyziemne, to nie jesteś na popołudniowej jeździe?
vuki - 13:28 niedziela, 10 grudnia 2017 | linkuj
Ja te rowery widziałam już od dawna - pierwszy raz zobaczyłam ich klika jednocześnie i domyśliłam się że to pewnie jakaś konkurencja dla virtuilo - czy jak im tam...
Ja zakładam grube wełniane skarpety prosto z Biedry (tzn od dziś będę zakładać) :) Katana1978 - 10:21 niedziela, 10 grudnia 2017 | linkuj
Ja zakładam grube wełniane skarpety prosto z Biedry (tzn od dziś będę zakładać) :) Katana1978 - 10:21 niedziela, 10 grudnia 2017 | linkuj
Kolejne zlikwidowane zakłady...
W tym miejscu ma powstać osiedle. malarz - 05:49 niedziela, 10 grudnia 2017 | linkuj
W tym miejscu ma powstać osiedle. malarz - 05:49 niedziela, 10 grudnia 2017 | linkuj
A ja znów byłam przelotem w Warszawie i na te nowe rowerki nie trafiłam. Buu.
lavinka - 21:38 sobota, 9 grudnia 2017 | linkuj
Na lewą stronę? Ha ha
U mnie na Shmiano 45 działały. Są chyba 43-46.
Miałem kiedyś za duże przeciwdeszczowe i nie wyglądały na butach ładnie. Każde ochraniacze niestety chwile trwa aby je założyć ale coś za coś. Te 3-5 minut to nie problem chyba. vuki - 21:28 sobota, 9 grudnia 2017 | linkuj
Komentuj
U mnie na Shmiano 45 działały. Są chyba 43-46.
Miałem kiedyś za duże przeciwdeszczowe i nie wyglądały na butach ładnie. Każde ochraniacze niestety chwile trwa aby je założyć ale coś za coś. Te 3-5 minut to nie problem chyba. vuki - 21:28 sobota, 9 grudnia 2017 | linkuj