Wpisy archiwalne w miesiącu
Wrzesień, 2014
Dystans całkowity: | 1511.22 km (w terenie 79.00 km; 5.23%) |
Czas w ruchu: | 75:53 |
Średnia prędkość: | 19.92 km/h |
Liczba aktywności: | 23 |
Średnio na aktywność: | 65.71 km i 3h 17m |
Więcej statystyk |
*Słońce rozleniwia*
Nie wiem czy to słońce, czy wczorajsze kilometry, ale nie bardzo chciało mi się jeździć dzisiaj. Aby opóźnić wyjście z domu zdecydowałem się wreszcie na wymianę napędu. Klucz z Hong Kongu spokojnie dał radę odkręcić nakrętkę mocującą kasetę, a łańcuch włożony do rurki doskonale zastąpił bacik. Nie sądziłem, że to takie proste. Nowy napęd trzeba było przetestować, a ja na szczęście miałem coś do załatwienia i to w trzech punktach Warszawy. Tak więc trochę tych kilometrów się uzbierało, ale generalnie dziś był dzień siedzenia i wygrzewania się na słoneczku, a nie kręcenia. Na przykład tu, na wale wiślanym...

Działki wzdłuż Jagiellońskiej © yurek55
...albo tutaj...

Cmentarz na Bródnie © yurek55
...wszystko jedno gdzie, aby nie jechać. Czasu miałem dużo, wiedziałem że zdążę, to po co się miałem spieszyć?

Chemiczne smugi nad Warszawą © yurek55

Chemitrails z Mostu Świętokrzyskiego © yurek55

Chwała saperom © yurek55
Przy wyjściu z Dworca Wschodniego, coś na pocieszenie dla przyjeżdżających do stolicy.

Jestem z miasta? © yurek55

Działki wzdłuż Jagiellońskiej © yurek55
...albo tutaj...

Cmentarz na Bródnie © yurek55
...wszystko jedno gdzie, aby nie jechać. Czasu miałem dużo, wiedziałem że zdążę, to po co się miałem spieszyć?

Chemiczne smugi nad Warszawą © yurek55

Chemitrails z Mostu Świętokrzyskiego © yurek55

Chwała saperom © yurek55
Przy wyjściu z Dworca Wschodniego, coś na pocieszenie dla przyjeżdżających do stolicy.

Jestem z miasta? © yurek55
- DST 59.00km
- Teren 3.00km
- Czas 03:34
- VAVG 16.54km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Z kolegą
Jak co rok, znowu przyjechał do Polski mój dawny, jeszcze szkolny kolega i tak jak rok temu postanowiliśmy pojeździć razem. Podszykowałem Krzyśkowi mojego starego Wheelera, żeby miał czym jeździć i umówiliśmy się na dziś na wycieczkę. Wstępnie mieliśmy uzgodnioną trasę, ale rano kolega zaproponował zmianę planów i pojechaliśmy w kierunku Piaseczna. Mnie i tak było wszystko jedno, a w sumie na dobre wyszło, bo za chwilę zadzwoniła córka i spytała czy nie będę przejazdem w okolicy, bo ma do mnie prośbę. To się nazywa mieć szczęście!
Z miasta wyjechaliśmy drogą na Sandomierz, potem skręciliśmy na Okrzeszew i jadąc według wskazówek mojego towarzysza podróży dotarliśmy w końcu do...jego brata mieszkającego w Czachówku. Po tej krótkiej, acz bardzo serdecznej wizycie, napojeni i nakarmieni ruszyliśmy dalej. Krzysiek miał ochotę na eskapadę stamtąd do Warki i Czerska, ale nie mogłem się na to zgodzić, było już za późno na tak długą drogę. Wracaliśmy przez Chynów, Prażmów i Tarczyn, z krótkim przystankiem w tej pierwszej miejscowości, gdzie też trzeba było krewnych odwiedzić. Ja w tym czasie podziwiałem stary kościół i czytałem historię parafii, która liczy sobie - parafia, nie historia - ponad pięścet lat.

Parafia Św. Trójcy w Chynowie © yurek55

Figura wotywna przy kościele © yurek55

Napis na cokole © yurek55
A przejeżdżając przez Prażmów, nie mogłem rzecz jasna nie kupić chleba serwatkowego z Piekarni Wiedeńskiej. Liczyłem, że kupię go prosto z piekarni, ale okazało się, że nie prowadzi ona swojego sklepu. Kupiłem więc chlebek w sklepie gieesu i dalej już bez przystanków, dojechaliśmy do Warszawy.
Z miasta wyjechaliśmy drogą na Sandomierz, potem skręciliśmy na Okrzeszew i jadąc według wskazówek mojego towarzysza podróży dotarliśmy w końcu do...jego brata mieszkającego w Czachówku. Po tej krótkiej, acz bardzo serdecznej wizycie, napojeni i nakarmieni ruszyliśmy dalej. Krzysiek miał ochotę na eskapadę stamtąd do Warki i Czerska, ale nie mogłem się na to zgodzić, było już za późno na tak długą drogę. Wracaliśmy przez Chynów, Prażmów i Tarczyn, z krótkim przystankiem w tej pierwszej miejscowości, gdzie też trzeba było krewnych odwiedzić. Ja w tym czasie podziwiałem stary kościół i czytałem historię parafii, która liczy sobie - parafia, nie historia - ponad pięścet lat.

Parafia Św. Trójcy w Chynowie © yurek55

Figura wotywna przy kościele © yurek55

Napis na cokole © yurek55
A przejeżdżając przez Prażmów, nie mogłem rzecz jasna nie kupić chleba serwatkowego z Piekarni Wiedeńskiej. Liczyłem, że kupię go prosto z piekarni, ale okazało się, że nie prowadzi ona swojego sklepu. Kupiłem więc chlebek w sklepie gieesu i dalej już bez przystanków, dojechaliśmy do Warszawy.
- DST 116.00km
- Czas 05:26
- VAVG 21.35km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 września 2014
Kategoria <50
Do Piaseczna i z powrotem
Rano pojechałem do Piaseczna, zostawiłem rower, zapakowałem dziewczyny do samochodu i zawiozłem na działkę. Wieczorem je odstawiłem do domu, samochód odstawiłem na parking, wsiadłem na rower i wróciłem do domu. Ot - i tyle.
- DST 46.61km
- Teren 3.00km
- Czas 02:20
- VAVG 19.98km/h
- Temperatura 24.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Festyn na Dzień Wisły
Początek dzisiejszej jazdy zapowiadał się bardzo dobrze, przejechanie pierwszych czterdziestu kilometrów zajęło mi tylko godzinę i czterdzieści jeden minut. Na swojej ulubionej zachodniej trasie, która przecież jeżdżę bardzo często, dziś dopiero zobaczyłem, co budowali obok Szeligowskiej. Cały ten kompleks był dotychczas szczelnie zarośnięty gęstymi krzakami i zasłonięty płotem, teraz widać, że niebawem kolejny Lidl ruszy z handlem.

Rzeźba bramkarza przy Centrum Olimpijskim © yurek55

Zapaśnicy © yurek55

Trzyosobowa ucieczka z peletonu © yurek55

Grupa pościgowa © yurek55
A co do szybkiej jazdy, to później tempo spało jadąc nad Wisłą w Warszawie najpierw zatrzymałem się przy Centrum Olimpijskim na zdjęcia, a potem dojechałem do Płyty Czerniakowskiej, gdzie trwał festyn i okazji Dnia Wisły. Tam utknąłem na dłużej, gapiąc się na żaglówki, motorówki, windsurferów, pokazy rowerowe na rampie, występy na estradzie, etc..., etc... .

Tramwaj wodny na Wiśle © yurek55

Na holu pod prąd i pod wiatr © yurek55

Rzadki widok - windsurfing na Wisle © yurek55
Potem już nie miałem czasu - a tak naprawdę ochoty - na daleką jazdę. Wybiłem się z rytmu. Wjechałem tylko Agrykolą na górę i najkrótszą drogą wróciłem do domu. Na zakończenie jeszcze dwie refleksje. Jechałem drogą dla rowerów, co przy takiej pogodzie jak dziś i w dniu wolnym od pracy, jest doświadczeniem ekstremalnym. Sznury okazjonalnych rowerzystów jadących w obu kierunkach w stylu całkowicie nieprzewidywalnym, a do tego harpagoni na rowerach cisnący pomiędzy nimi z prędkością ponad 30km/h. Do tego jeszcze głośne pokrzykiwania, żeby wszyscy uciekali na boki, bo oto jadą prawdziwi królowie dwóch pedałów. Zapewne napędza ich przeświadczenie, że skoro w terenie zabudowanym można jechać 50km/h, to oni MAJĄ PRAWO. A druga obserwacja dzisiejsza, to ludzie PROWADZĄCY rowery pod górę na Agrykoli. Bardzo mi to podniosło samoocenę - i bez znaczenia jest tu wiek, płeć i tusza piechurów.

Rzeźba bramkarza przy Centrum Olimpijskim © yurek55

Zapaśnicy © yurek55

Trzyosobowa ucieczka z peletonu © yurek55

Grupa pościgowa © yurek55
A co do szybkiej jazdy, to później tempo spało jadąc nad Wisłą w Warszawie najpierw zatrzymałem się przy Centrum Olimpijskim na zdjęcia, a potem dojechałem do Płyty Czerniakowskiej, gdzie trwał festyn i okazji Dnia Wisły. Tam utknąłem na dłużej, gapiąc się na żaglówki, motorówki, windsurferów, pokazy rowerowe na rampie, występy na estradzie, etc..., etc... .

Tramwaj wodny na Wiśle © yurek55

Na holu pod prąd i pod wiatr © yurek55

Rzadki widok - windsurfing na Wisle © yurek55
Potem już nie miałem czasu - a tak naprawdę ochoty - na daleką jazdę. Wybiłem się z rytmu. Wjechałem tylko Agrykolą na górę i najkrótszą drogą wróciłem do domu. Na zakończenie jeszcze dwie refleksje. Jechałem drogą dla rowerów, co przy takiej pogodzie jak dziś i w dniu wolnym od pracy, jest doświadczeniem ekstremalnym. Sznury okazjonalnych rowerzystów jadących w obu kierunkach w stylu całkowicie nieprzewidywalnym, a do tego harpagoni na rowerach cisnący pomiędzy nimi z prędkością ponad 30km/h. Do tego jeszcze głośne pokrzykiwania, żeby wszyscy uciekali na boki, bo oto jadą prawdziwi królowie dwóch pedałów. Zapewne napędza ich przeświadczenie, że skoro w terenie zabudowanym można jechać 50km/h, to oni MAJĄ PRAWO. A druga obserwacja dzisiejsza, to ludzie PROWADZĄCY rowery pod górę na Agrykoli. Bardzo mi to podniosło samoocenę - i bez znaczenia jest tu wiek, płeć i tusza piechurów.
- DST 61.44km
- Czas 03:09
- VAVG 19.50km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 września 2014
Kategoria <50
Lidl, BlueCity, Practiker
Nic ciekawego
- DST 31.00km
- Czas 02:00
- VAVG 15.50km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 11 września 2014
Kategoria > 100
Bez gmin, ale z "setką"
Nabrałem od rana chęci na nowe gminy, a że wiatr miałem sprzyjający, to postanowiłem pojechać na północny - wschód i wrócić z wiatrem w plecy. Wprawdzie jest szkoła, która mówi, że lepiej jest wracać pod wiatr, bo do domu bez względu na wszystko wrócić przecież trzeba. Ja jednakowoż wolę wracać z wiatrem, szczególnie z dalekich podróży, a dzisiejsza na taką się zapowiadała.
Wyjazd z Warszawy nielubianą drogą na Białystok, ale wcześniej fotka z mostu, jak szybko bulwary wiślane powstają.

Zmieniają Warszawę dla nas, Bulwary wiślane © yurek55
W okolicach Radzymina zaczął kropić deszcz i dopiero wtedy przypomniałem sobie wczorajsze prognozy meteo.

"Tak zwyciężców zwyciężył w końcu sen, brat śmierci." Radzymin © yurek55
Niestety nie mam nawyku sprawdzania przed wyjazdem, czy nie zapowiadają się opady deszczu i znów zostałem zaskoczony. Zadzwoniłem do brata by przeczekać u niego spodziewaną ulewę i po pół godzinie byłem na miejscu.

Wierny stróż i obrońca cane corso Vito © yurek55
Tymczasem deszcz nie mógł się zdecydować, czy ma padać na poważnie, czy tylko straszyć, ale skoro już dojechałem, to posiedziałem trochę, pogadaliśmy, wypiłem kawę i postanowiłem jednak jechać dalej. Chociaż zrezygnowałem z planowanego gminobrania, to jednak nie zamierzałem wracać najkrótszą drogą, tylko pojechałem do Starych Załubic i Nieporętu.

Marina jachtowa © yurek55
Tam tradycyjne zdjęcie z mostu widokiem na port i czas na decyzję, którędy jechać: czy w lewo do Nieporętu i dalej Płochocińską, czy prosto i skręt do Legionowa, a dalej Modlińską. Pogoda niby się nie poprawiła radykalnie, ale też i nie pogorszyła więc postanowiłem zaryzykować i wybrać wariant dłuższy. Potem nawet wydłużyłem go do Wieliszewa, bo odechciało mi się jechać po mokrej jezdni, w towarzystwie setek samochodów i ciężarówek zmierzających drogą krajową 61 do Warszawy. Tam wreszcie deszcz zaczął padać na poważnie więc założyłem kurtkę i pojechałem prosto przed siebie.

Za mną Wieliszew, przede mną Legionowo, a nade mną deszcz © yurek55
W Legionowie trochę pobłądziłem i dzięki temu znalazłem koszary, będące pozostałością jeszcze carskiego garnizonu, które do dziś służą - podobnie jak te w Twierdzy Modlin - za budynki mieszkalne.

Dysonans - plac zabaw w carskich koszarach © yurek55

Budynek koszarowy ul. Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionowo © yurek55
Przejeżdżałem też po raz pierwszy obok stadionu Legionovii z muralem i mottem: "Od zawsze w mieście mimo trudności - jedno serce dwie miłości"

Legionovia i Legia © yurek55
Deszcz przestał padać, a droga dla rowerów pozwalała unikać jazdy po kałużach na jezdni, to jechałem i jechałem, aż dojechałem do Chotomowa, a stamtąd do Jabłonny. Potem już tylko kawałek Modlińską, następnie skręt w Aluzyjną i już byłem na Tarchominie, skąd do Mostu Marykury prowadzą spokojniejsze uliczki niż wjazdowa Modlińska. Na moście zdjęcia nie robiłem, ale za to przeprowadziłem szybką analizę ile mam czasu, ile przejechałem i czy mogę zrobić setkę. Wyszło mi, że jest to możliwe. Musiałem tylko wybrać odpowiednią drogę, żeby nie dokręcać pod domem, bo tego nie chcę, nie lubię i nie będę robił. Wybrałem wariant powrotu przez Mościska i Kwirynów, a potem lasem do osiedla Groty i ulicą Kocjana, przez rozkopane Bemowo, do Górczewskiej i do domu. A sznur samochodów w rejonie skrzyżowania sięga po horyzont - i to z każdej strony.

Powstańców Śl. kierunek Bemowo © yurek55

Kasa jest, można zaczynać przedstawienia © yurek55
Gdybym nie to, że musiałem kilka razy zakładać i zdejmować kurtkę, to wycieczka udała mi się nadspodziewanie. Żałuję jedynie, że zbyt łatwo zrezygnowałem ze zdobycia nowych gmin do kolekcji i to już po przejechaniu najgorszego odcinka trasy i dojechaniu do Radzymina. Ale chmury naprawdę były bardzo czarne i równie dobrze w każdej chwili mogło lunąć. Trzeba będzie poczekać do następnej okazji.
Wyjazd z Warszawy nielubianą drogą na Białystok, ale wcześniej fotka z mostu, jak szybko bulwary wiślane powstają.

Zmieniają Warszawę dla nas, Bulwary wiślane © yurek55
W okolicach Radzymina zaczął kropić deszcz i dopiero wtedy przypomniałem sobie wczorajsze prognozy meteo.

"Tak zwyciężców zwyciężył w końcu sen, brat śmierci." Radzymin © yurek55
Niestety nie mam nawyku sprawdzania przed wyjazdem, czy nie zapowiadają się opady deszczu i znów zostałem zaskoczony. Zadzwoniłem do brata by przeczekać u niego spodziewaną ulewę i po pół godzinie byłem na miejscu.

Wierny stróż i obrońca cane corso Vito © yurek55
Tymczasem deszcz nie mógł się zdecydować, czy ma padać na poważnie, czy tylko straszyć, ale skoro już dojechałem, to posiedziałem trochę, pogadaliśmy, wypiłem kawę i postanowiłem jednak jechać dalej. Chociaż zrezygnowałem z planowanego gminobrania, to jednak nie zamierzałem wracać najkrótszą drogą, tylko pojechałem do Starych Załubic i Nieporętu.

Marina jachtowa © yurek55
Tam tradycyjne zdjęcie z mostu widokiem na port i czas na decyzję, którędy jechać: czy w lewo do Nieporętu i dalej Płochocińską, czy prosto i skręt do Legionowa, a dalej Modlińską. Pogoda niby się nie poprawiła radykalnie, ale też i nie pogorszyła więc postanowiłem zaryzykować i wybrać wariant dłuższy. Potem nawet wydłużyłem go do Wieliszewa, bo odechciało mi się jechać po mokrej jezdni, w towarzystwie setek samochodów i ciężarówek zmierzających drogą krajową 61 do Warszawy. Tam wreszcie deszcz zaczął padać na poważnie więc założyłem kurtkę i pojechałem prosto przed siebie.

Za mną Wieliszew, przede mną Legionowo, a nade mną deszcz © yurek55
W Legionowie trochę pobłądziłem i dzięki temu znalazłem koszary, będące pozostałością jeszcze carskiego garnizonu, które do dziś służą - podobnie jak te w Twierdzy Modlin - za budynki mieszkalne.

Dysonans - plac zabaw w carskich koszarach © yurek55

Budynek koszarowy ul. Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionowo © yurek55
Przejeżdżałem też po raz pierwszy obok stadionu Legionovii z muralem i mottem: "Od zawsze w mieście mimo trudności - jedno serce dwie miłości"

Legionovia i Legia © yurek55
Deszcz przestał padać, a droga dla rowerów pozwalała unikać jazdy po kałużach na jezdni, to jechałem i jechałem, aż dojechałem do Chotomowa, a stamtąd do Jabłonny. Potem już tylko kawałek Modlińską, następnie skręt w Aluzyjną i już byłem na Tarchominie, skąd do Mostu Marykury prowadzą spokojniejsze uliczki niż wjazdowa Modlińska. Na moście zdjęcia nie robiłem, ale za to przeprowadziłem szybką analizę ile mam czasu, ile przejechałem i czy mogę zrobić setkę. Wyszło mi, że jest to możliwe. Musiałem tylko wybrać odpowiednią drogę, żeby nie dokręcać pod domem, bo tego nie chcę, nie lubię i nie będę robił. Wybrałem wariant powrotu przez Mościska i Kwirynów, a potem lasem do osiedla Groty i ulicą Kocjana, przez rozkopane Bemowo, do Górczewskiej i do domu. A sznur samochodów w rejonie skrzyżowania sięga po horyzont - i to z każdej strony.

Powstańców Śl. kierunek Bemowo © yurek55

Kasa jest, można zaczynać przedstawienia © yurek55
Gdybym nie to, że musiałem kilka razy zakładać i zdejmować kurtkę, to wycieczka udała mi się nadspodziewanie. Żałuję jedynie, że zbyt łatwo zrezygnowałem ze zdobycia nowych gmin do kolekcji i to już po przejechaniu najgorszego odcinka trasy i dojechaniu do Radzymina. Ale chmury naprawdę były bardzo czarne i równie dobrze w każdej chwili mogło lunąć. Trzeba będzie poczekać do następnej okazji.
- DST 103.68km
- Teren 1.00km
- Czas 04:58
- VAVG 20.88km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 10 września 2014
Na Solec i z Piaseczna. Dwie wycieczki.
Musiałem pojechać na ulicę Solec, a że to strefa płatnego parkowania w Warszawie, wybrałem rower. Nie byłem w stanie przewidzieć ile czasu tam spędzę, a stresować się blokadą założoną na koło nie miałem zamiaru, Niestety sytuacja wymagała choć trochę oficjalnego stroju, a takie ubranie strasznie demotywuje uniemożliwiając normalną jazdę. Wybrana trasa w okolicach rozkopanej Pańskiej, Świętokrzyskiej, Marszałkowskiej wiodąca częściowo po chodnikach, też zrobiła swoje, stąd znowu zawrotne Vśr. 15km/h na tej pierwszej wycieczce.

Słabo trzymają takie buty © yurek55

Niesamowity pęd © yurek55
A przynajmniej na zdjęciu z telefonu tak wygląda.
Po powrocie do domu załadowałem rower do samochodu, przebrałem się rowerowo i pojechałem do Piaseczna oddać samochód. Wracałem przez Kolonię Lesznowola, Zgorzałę i Dawidy, a potem ddr przy Cargo Okęcie i Żwirki I Wigury. Korek na tej alei wydatnie poprawił mi humor, bo jechałem środkiem pasa wyprzedzając setki samochodów. A przynajmniej tak myślałem, że setki, bo przecież nie liczyłem.
Na endomondo ślad z obu wycieczek plus prosta linia, gdyż włączyłem rejestrowanie w Piasecznie, po pauzie zrobionej na Ochocie.

Słabo trzymają takie buty © yurek55

Niesamowity pęd © yurek55
A przynajmniej na zdjęciu z telefonu tak wygląda.
Po powrocie do domu załadowałem rower do samochodu, przebrałem się rowerowo i pojechałem do Piaseczna oddać samochód. Wracałem przez Kolonię Lesznowola, Zgorzałę i Dawidy, a potem ddr przy Cargo Okęcie i Żwirki I Wigury. Korek na tej alei wydatnie poprawił mi humor, bo jechałem środkiem pasa wyprzedzając setki samochodów. A przynajmniej tak myślałem, że setki, bo przecież nie liczyłem.
Na endomondo ślad z obu wycieczek plus prosta linia, gdyż włączyłem rejestrowanie w Piasecznie, po pauzie zrobionej na Ochocie.
- DST 38.60km
- Czas 02:06
- VAVG 18.38km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 9 września 2014
Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów
Nietypowe oświadczyny
Najpierw rano zrobiłem kółko: Prymasa - Górczewska - Powstańców/Dźwigowa-Al. Jerozolimskie, z krótkim przystankiem w warsztacie na Parowcowej, a po południu pojechałem do Piaseczna. Po wczorajszej słabości ani śladu.
A na murze Wyścigów Konnych nowe graffiti, ale czasu nie miałem na obszerniejszą dokumentację. Dziś zamieszczam tylko, jako ciekawostkę, oświadczyny. Obok jest mural poświęcony spadochroniarce?, podobny do opisywanego w ubiegłym roku, ale parkujący samochód nie pozwolił zrobić zdjęcia.

Jaka odpowiedź, Kasiu? © yurek55
Ślad w jedną stronę, wracałem samochodem
A na murze Wyścigów Konnych nowe graffiti, ale czasu nie miałem na obszerniejszą dokumentację. Dziś zamieszczam tylko, jako ciekawostkę, oświadczyny. Obok jest mural poświęcony spadochroniarce?, podobny do opisywanego w ubiegłym roku, ale parkujący samochód nie pozwolił zrobić zdjęcia.

Jaka odpowiedź, Kasiu? © yurek55
Ślad w jedną stronę, wracałem samochodem
- DST 35.00km
- Czas 01:40
- VAVG 21.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 września 2014
Kategoria <50, BAJABONGO!
Spacerkiem
Po roku z hakiem od naprawy dachu w moim samochodzie, pojawiły się pod lakierem wybrzuszenia. W warsztacie nie robili problemów z uznaniem gwarancji i dziś zostawiłem u nich samochód do poprawki. Wracałem oczywiście rowerem, ale zupełnie nie szła mi ta jazda - i nie sądzę, by była to tylko kwestia "cywilnych" ciuchów i sandałów na nogach. Dość powiedzieć, że siedem kilometrów jechałem czterdzieści minut...
W domu uznałem, że nie ma po co zmuszać się do jazdy i skoro wychodzi tak kiepsko, to lepiej odpuścić. Przecież nie jestem wyczynowcem i żadnego planu treningowego nie muszę realizować. Nic na siłę. Jednak piękna pogoda za oknem sprawiła, że mi się w końcu szkoda zrobiło i uznałem, że przejadę się chociaż kawałek. Nie ubierałem się rowerowo, tylko tak jak stałem wsiadłem i pojechałem. Chyba podświadomie wybierałem miejsca gdzie są drogi rowerowe, a przy moim tempie, w ogóle nie przeszkadzali mi piesi na nich, ani jadący "po angielsku" rowerzyści na Veturillo. I tak nie spiesząc się przejechałem kolejne dwadzieścia cztery kilometry i tym dystansem zakończyłem swój "ultramaraton".
A w ramach poprawienia (sobie) humoru dodam, że w sobotę przekroczyłem osiem tysięcy kilometrów w tym roku.

Z Mostu Świętokrzyskiego widok na Stadion metro Powiśle © yurek55

Naturalny łuk triumfalny © yurek55

Już gotowa ddr na Słomińskiego © yurek55

Łoś na Prymasa Tysiąclecia © yurek55
W domu uznałem, że nie ma po co zmuszać się do jazdy i skoro wychodzi tak kiepsko, to lepiej odpuścić. Przecież nie jestem wyczynowcem i żadnego planu treningowego nie muszę realizować. Nic na siłę. Jednak piękna pogoda za oknem sprawiła, że mi się w końcu szkoda zrobiło i uznałem, że przejadę się chociaż kawałek. Nie ubierałem się rowerowo, tylko tak jak stałem wsiadłem i pojechałem. Chyba podświadomie wybierałem miejsca gdzie są drogi rowerowe, a przy moim tempie, w ogóle nie przeszkadzali mi piesi na nich, ani jadący "po angielsku" rowerzyści na Veturillo. I tak nie spiesząc się przejechałem kolejne dwadzieścia cztery kilometry i tym dystansem zakończyłem swój "ultramaraton".
A w ramach poprawienia (sobie) humoru dodam, że w sobotę przekroczyłem osiem tysięcy kilometrów w tym roku.

Z Mostu Świętokrzyskiego widok na Stadion metro Powiśle © yurek55

Naturalny łuk triumfalny © yurek55

Już gotowa ddr na Słomińskiego © yurek55

Łoś na Prymasa Tysiąclecia © yurek55
- DST 32.40km
- Czas 02:05
- VAVG 15.55km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 6 września 2014
Kategoria 50-100
Na działkę i po nowe gminy
Wczoraj długo sprawdzałem którędy mam dziś jechać na działkę, żeby jakieś nowe gminy zaliczyć i ułożyłem sobie optymalną trasę. Dziś wystarczyło tylko pojechać po kresce, co przy użyciu nawigacji nawet mi się udało. Nie wiedziałem tylko, że wytyczona trasa prowadzi niekiedy drogami gruntowymi, ale mniejsza o to. W końcu skoro mam amortyzowany widelec, to niech wreszcie zapracuje na swą cenę, prawda?
Nie wiem dlaczego wyłączyło mi się endo i nie ma pełnego śladu, może nie chciało współpracować z nawigacją google maps? Po zaliczeniu gminy Zakroczym, pojechałem w kierunku Kroczewa, po gminę Załuski, a stamtąd przez lokalne asfalty i drogi polne do Jońca. Celem podróży był Cieksyn, więc trzeba było pojechać drogą na Nowe Miasto (kolejna gmina), a potem przez leśne drogi dotarłem do celu.
Z powrotem rower jechał na dachu, a ja za kierownicą, więc do statystyk nie dopisuję. A temperaturę podaję po dotarciu na miejsce, jak wyjeżdżałem było 14 stopni.

Droga brukowana do Pieczuługi © yurek55

Droga żwirowa do szosy na Wronę © yurek55

Zakroczym DK 62 - prosty i tani sposób na poprawę statystyk dotyczących infrastruktury rowerowej © yurek55

Koszary 1899 w Twierdzy © yurek55

Obrońcom Twierdzy Modlin 1939 © yurek55

Kapliczka w Jońcu © yurek55

Drewniany most na Wkrze. Joniec © yurek55

Spływ kajakowy do Borkowa, Pomiechówka, a nawet Modlina © yurek55
Czy wiecie, że Wkra jest jedyną w Polsce rzeką płynącą z północy na południe? - To teraz już wiecie.

Wioskowy przystanek PKS © yurek55

Most na rzece Nasielnej © yurek55

Różowe drzewo? Czy ja jadę drugą noc w BBTour? © yurek55
Nie wiem dlaczego wyłączyło mi się endo i nie ma pełnego śladu, może nie chciało współpracować z nawigacją google maps? Po zaliczeniu gminy Zakroczym, pojechałem w kierunku Kroczewa, po gminę Załuski, a stamtąd przez lokalne asfalty i drogi polne do Jońca. Celem podróży był Cieksyn, więc trzeba było pojechać drogą na Nowe Miasto (kolejna gmina), a potem przez leśne drogi dotarłem do celu.
Z powrotem rower jechał na dachu, a ja za kierownicą, więc do statystyk nie dopisuję. A temperaturę podaję po dotarciu na miejsce, jak wyjeżdżałem było 14 stopni.

Droga brukowana do Pieczuługi © yurek55

Droga żwirowa do szosy na Wronę © yurek55

Zakroczym DK 62 - prosty i tani sposób na poprawę statystyk dotyczących infrastruktury rowerowej © yurek55

Koszary 1899 w Twierdzy © yurek55

Obrońcom Twierdzy Modlin 1939 © yurek55

Kapliczka w Jońcu © yurek55

Drewniany most na Wkrze. Joniec © yurek55

Spływ kajakowy do Borkowa, Pomiechówka, a nawet Modlina © yurek55
Czy wiecie, że Wkra jest jedyną w Polsce rzeką płynącą z północy na południe? - To teraz już wiecie.

Wioskowy przystanek PKS © yurek55

Most na rzece Nasielnej © yurek55

Różowe drzewo? Czy ja jadę drugą noc w BBTour? © yurek55
- DST 92.00km
- Teren 18.00km
- Czas 04:17
- VAVG 21.48km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze