Druga gleba
Deszcz przestał wreszcie padać i przyszła zima. Wprawdzie śniegu jak na lekarstwo, ale nam, rowerzystom, nie jest specjalnie potrzebny. Natomiast mróz już całkiem zimowy, temperatura odczuwalna, według stacji meteo na Politechnice, to prawie minus dziewięć stopni. Wiedziałem, że daleko się nie wybieram więc specjalnie nad ubraniem się nie zastanawiałem, włożyłem to, co zawsze i pojechałem. Niestety trasa wzdłuż Alei Prymasa była dość śliska, a ja na świeżo miałem w pamięci ostatnią wywrotkę i jechałem tak ostrożnie, że nie mogłem złapać właściwej temperatury. Ale i tak pomimo bardzo wolnej jazdy nie udało mi się utrzymać równowagi, próba podparcia nogą nic nie dała - i leżałem jak długi. Generalnie byłem dość wkurzony na siebie za wybór takiej drogi, ale niestety już nie miałem wyboru. Jak tylko pojawiła się możliwość, zjechałem na jezdnię i tam przynajmniej miałem przyczepność. Ale jako że temperatura nie rozpieszczała, wróciłem do domu tak szybko, jak tylko się dało.
A szumnie zapowiadane odśnieżanie dróg rowerowych w Warszawie, w wersji po wyborach wygląda tak, jak i reszta obietnic pani Hani. (droga rowerowa jest po lewej)

Odśnieżanie ddr w wersji HGW © yurek55
A szumnie zapowiadane odśnieżanie dróg rowerowych w Warszawie, w wersji po wyborach wygląda tak, jak i reszta obietnic pani Hani. (droga rowerowa jest po lewej)

Odśnieżanie ddr w wersji HGW © yurek55
- DST 22.12km
- Czas 01:16
- VAVG 17.46km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 grudnia 2014
Kategoria Pływanie
Pływanie wigilijne, życzenia Świąteczne
Na rowerze w taką pogodę jaka nad Warszawą zapanowała jeżdżą tylko ci, co muszą, bo mają na przykład bardzo zaawansowaną cyklozę. Mnie, nieustanny od trzech dni deszcz skutecznie wybił mi z głowy jakąkolwiek aktywność w tej dziedzinie. Dziś postanowiłem za to, przeprosić się z basenem i zobaczyć, czy umiem jeszcze pływać. W szatni pusto, na torach po jednej, dwie osoby, a ja spokojnym tempem przepłynąłem 48 długości i uznałem, że wystarczy.
A jako że nadchodzą Święta, wszystkim moim Czytelnikom składam tą drogą najlepsze życzenia.
A jako że nadchodzą Święta, wszystkim moim Czytelnikom składam tą drogą najlepsze życzenia.
- DST 1.20km
- Temperatura 9.0°C
- Aktywność Pływanie
Gorące rytmy
Krótko i wietrznie.

Będzie rampa przy Powązkach? © yurek55
W ramach rekompensaty za wiatr, deszcz i zimno...

Będzie rampa przy Powązkach? © yurek55
W ramach rekompensaty za wiatr, deszcz i zimno...
- DST 22.00km
- Czas 01:05
- VAVG 20.31km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 grudnia 2014
Kategoria całe NIC
Dętka ją mać!
Myślałem, że w tym roku już gumy nie złapię, że w ubiegłym wyczerpałem limit wymian i łatania, a tu pech i w tym roku dał znać o sobie. Tym razem, ponieważ już ze trzy lata wożę ten preparat, postanowiłem wreszcie sprawdzić czy działa. Na wymianę dętki nie miałem ochoty, było zimno, a ja na dodatek nie miałem czasu. Zakręciłem na wentyl końcówkę, przycisnąłem i... voila! Dopompowałem resztę pompką i wróciłem do domu. Nie miałem pewności czy ten uszczelniacz na długo zakleił dętkę, a byłem już mocno spóźniony. Z żalem zamieniłem rower na samochód i tyle.

Pierwsza pomoc © yurek55

Pierwsza pomoc © yurek55
- DST 10.88km
- Czas 00:34
- VAVG 19.20km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 grudnia 2014
PKS Oddział IV - trochę wspomnień
Jakoś tak bez przekonania wychodziłem na rower, a właściwie to nawet trochę na siłę. To znaczy na siłę znalazłem cel, dość bliski zresztą, bo na ulicy Stromej i pojechałem. Miałem zamiar zobaczyć jak będzie i zadecydować o dalszej trasie, lub powrocie do domu. Jak widać po kilometrach wybrałem wariant drugi, a pomogło mi w podjęciu tej decyzji ubranie. O ile wczoraj byłem ubrany za ciepło, to dziś w samej koszulce i kurtce, było mi nieco chłodno. Oczywiście gdyby mi zależało, to wróciłbym do domu się ubrać, ale tak, miałem pretekst by szybko wrócić do domu. W sumie to nawet dobrze wyszło, bo potem deszcz zaczął padać, a ja w deszczu jeździć nie lubię. Szczególnie w zimie.
Ale przejeżdżając ulicami Sokołowską i Syreny, zajrzałem na chwilę w miejsce, gdzie zaczynałem kilka dekad temu swoją pierwszą pracę i gdzie czas się jakby zatrzymał. Hale, gdzie naprawiano autobusy Jelcz, podstawowy wówczas tabor tytułowego przewoźnika, stoją nadal te same. Ten sam plac manewrowy, na którym stały w rogu wycofane już z eksploatacji "szosony", ta sama szatnia, kuźnia z młotem mechanicznym, gdzie naprawiano resory... Teraz część pomieszczeń jest wynajmowana, część pozamykana na głucho - ale jest. W dzisiejszych czasach to już rzadkość. Bardzo wiele wspomnień ożyło w tamtym miejscu. To tam starsi pracownicy nauczyli mnie pić wódkę, bo w branży samochodowej nie dało się nie pić w tamtych czasach. Jak tylko trafił się jakiś świeży pieniądz, a trafiał się często, to najmłodszy leciał po flaszkę na Sokołowską. Za to mógł dostąpić nobilitacji i zaszczytu dołączenia do starej gwardii i pokazać, że potrafi wypić z musztardówki napełnionej "pod balaski". Czysta z czerwoną kartką kosztowała wtedy 58 złotych, papierosy "Sport" - 3,50 a wino marki "Wino" - 23 złote, a ja wtedy wchodziłem w dorosłe życie. A z innej półki. Rower Huragan w sklepie na Nowowiejskiej kosztował 2 400 złotych i przynajmniej raz w tygodniu chodziłem go oglądać z bliska. Ten przedmiot marzeń był absolutnie poza zasięgiem i odległy jak kosmos, choć niby tak bliski, na dotknięcie ręki. Ale ja nigdy nie miałem "kolarki".
A właściwie, to o czym jest ten wpis?

Warsztaty elektryków - tu pracowałem © yurek55

Budynek szatni, stołówki i zakładowej kotłowni © yurek55

Tu stał pałacyk Michla (Żytnia, Wola, bronią się chłopcy od "Parasola") © yurek55

To był "dziki zachód" © yurek55

Rondo Zesłąńców Syberyjskich © yurek55
Ale przejeżdżając ulicami Sokołowską i Syreny, zajrzałem na chwilę w miejsce, gdzie zaczynałem kilka dekad temu swoją pierwszą pracę i gdzie czas się jakby zatrzymał. Hale, gdzie naprawiano autobusy Jelcz, podstawowy wówczas tabor tytułowego przewoźnika, stoją nadal te same. Ten sam plac manewrowy, na którym stały w rogu wycofane już z eksploatacji "szosony", ta sama szatnia, kuźnia z młotem mechanicznym, gdzie naprawiano resory... Teraz część pomieszczeń jest wynajmowana, część pozamykana na głucho - ale jest. W dzisiejszych czasach to już rzadkość. Bardzo wiele wspomnień ożyło w tamtym miejscu. To tam starsi pracownicy nauczyli mnie pić wódkę, bo w branży samochodowej nie dało się nie pić w tamtych czasach. Jak tylko trafił się jakiś świeży pieniądz, a trafiał się często, to najmłodszy leciał po flaszkę na Sokołowską. Za to mógł dostąpić nobilitacji i zaszczytu dołączenia do starej gwardii i pokazać, że potrafi wypić z musztardówki napełnionej "pod balaski". Czysta z czerwoną kartką kosztowała wtedy 58 złotych, papierosy "Sport" - 3,50 a wino marki "Wino" - 23 złote, a ja wtedy wchodziłem w dorosłe życie. A z innej półki. Rower Huragan w sklepie na Nowowiejskiej kosztował 2 400 złotych i przynajmniej raz w tygodniu chodziłem go oglądać z bliska. Ten przedmiot marzeń był absolutnie poza zasięgiem i odległy jak kosmos, choć niby tak bliski, na dotknięcie ręki. Ale ja nigdy nie miałem "kolarki".
A właściwie, to o czym jest ten wpis?

Warsztaty elektryków - tu pracowałem © yurek55

Budynek szatni, stołówki i zakładowej kotłowni © yurek55

Tu stał pałacyk Michla (Żytnia, Wola, bronią się chłopcy od "Parasola") © yurek55

To był "dziki zachód" © yurek55

Rondo Zesłąńców Syberyjskich © yurek55
- DST 18.62km
- Czas 01:12
- VAVG 3:52km/h
***Zachodnie wioski ale o d... strony***
Obejrzałem wczoraj trzy prognozy pogody, na trzech różnych programach telewizyjnych i jak jeden mąż, wszyscy zapowiadają deszcze w tym tygodniu. Jako że dziś jeszcze nie padało, a wręcz pokazywało się dawno niewidziane słońce, musiałem to wykorzystać. Do obskoczenia miałem dwa punty: na ulicy Góralskiej w Warszawie i na Warszawskiej w Zielonkach. Dlatego zacząłem pozamiejską trasę tam, gdzie zwykle ją kończę i stąd tytuł, przy czym "d..." znaczy "drugiej".
Sama wycieczka bez historii, tylko ubrałem się niestosownie do temperatury i było mi stanowczo zbyt gorąco. Poważnie rozważałem kwestię zdjęcia podkoszulki, ale to by wymagało obnażenia torsu i zabrakło mi odwagi. Tym bardziej, że byłem spocony. Gdybym założył wiatrówkę, by było w sam raz, ale kieszenie głębokie mi były potrzebne, a te ma tylko kurtka softshelowa. Pech.

Rezydencja w Wiktorowie © yurek55

Kościół pw. Św. Anny w Zaborowie (1791r.) © yurek55

Fabryka trawy Roll-traw © yurek55

Fabryka trawy w Pilaszkowie © yurek55
Sama wycieczka bez historii, tylko ubrałem się niestosownie do temperatury i było mi stanowczo zbyt gorąco. Poważnie rozważałem kwestię zdjęcia podkoszulki, ale to by wymagało obnażenia torsu i zabrakło mi odwagi. Tym bardziej, że byłem spocony. Gdybym założył wiatrówkę, by było w sam raz, ale kieszenie głębokie mi były potrzebne, a te ma tylko kurtka softshelowa. Pech.

Rezydencja w Wiktorowie © yurek55

Kościół pw. Św. Anny w Zaborowie (1791r.) © yurek55

Fabryka trawy Roll-traw © yurek55

Fabryka trawy w Pilaszkowie © yurek55
- DST 70.84km
- Teren 2.00km
- Czas 03:45
- VAVG 18.89km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 grudnia 2014
Kategoria 50-100
Kilka spraw
Już wczoraj wiedziałem jakie sprawy czekają na mnie, bo część z nich sam sobie wymyśliłem, część została mi zlecona, a jedna wypadła zupełnie nieoczekiwanie. Pierwsza z nich wymagała dojazdu na Targówek, na ulicę Zamiejską, a że to blisko cmentarza na Bródnie, odwiedziłem grób Mamy. Czas już był najwyższy na zrobienie porządku po Wszystkich Świętych, a przed Wigilią.
Wprawdzie na Cmentarzu Powązkowskim jest więcej cennych, zabytkowych pomników, ale jak widać i tutaj można znaleźć perełki.

Interesujący pomnik na Bródnie © yurek55

Wiadomo czym jeździł © yurek55
Drugi punkt wycieczki zawdzięczam swojej sklerozie. Robiąc w środę zakupy na Ursynowie zostawiłem kartę w terminalu, a jej brak odkryłem w czwartek wieczorem pod bankomatem, gdy chciałem wziąć gotówkę. Ponieważ sklepy tej sieci nie udostępniają swoich numerów telefonicznych, musiałem wysłać tam córkę. Na szczęście mieszka blisko i na szczęście powiedzieli jej, że owszem, mają moją kartę.
Drogę z Targówka na Ursynów wybrałem taką, by wpadło trochę więcej kilometrów. Najpierw przez Pragę...

Miśki na Pradze © yurek55
...potem nad Wisłą i Mostem Siekierkowskim na drugą stronę, aż w końcu dojechałem niemal do Konstancina. Tam zawróciłem do Powsina, ale na Ursynów nie pojechałem jak zawsze pod górę ulicą Podgrzybków, ale postanowiłem sprawdzić się na ostrzejszej "ściance", kawałeczek za nią. Niestety mój wysiłek poszedł na marne, bo dojechałem na podwórze jakiegoś domu. Ale ponieważ się zaparłem, że ciągle tą samą ulicą dziś nie chcę jechać, kawałek dalej znalazłem kolejną "ściankę", tym razem stricte terenową. Żeby znaleźć jej nazwę, Michała Rosnowskiego, musiałem poszukać w OpenStreetMap, bo endo i google jej nie nazwały. Ambitnie podjechałem do połowy, ale jak tylne koło zaczęło się ślizgać w miejscu, a przednie podnosiło do góry, musiałem zejść z roweru i podjazd zakończyć na piechotę. Reszta podróży upłynęła bez emocji i bez historii. Odebrałem w sklepie kartę i ulicą Poleczki wróciłem na Ochotę. Pozostało jeszcze tylko odebrać kolejny zakupiony prezent świąteczny, ale to już blisko domu. Dobrze mi się jechało, tylko po powrocie musiałem wszystkie ciuchy do pralki wrzucić, a rower wygląda jak jedno wielkie nieszczęście. Kiedyś go wyczyszczę...
Wał Zawadowski © yurek55

Pociąg bez wagonów © yurek55

Kanalizację kładą na Bruzdowej i Sytej - Wilanów © yurek55

Parafia Posłania Uczniów Pańskich - Kępa Zawadowska © yurek55
Wprawdzie na Cmentarzu Powązkowskim jest więcej cennych, zabytkowych pomników, ale jak widać i tutaj można znaleźć perełki.

Interesujący pomnik na Bródnie © yurek55

Wiadomo czym jeździł © yurek55
Drugi punkt wycieczki zawdzięczam swojej sklerozie. Robiąc w środę zakupy na Ursynowie zostawiłem kartę w terminalu, a jej brak odkryłem w czwartek wieczorem pod bankomatem, gdy chciałem wziąć gotówkę. Ponieważ sklepy tej sieci nie udostępniają swoich numerów telefonicznych, musiałem wysłać tam córkę. Na szczęście mieszka blisko i na szczęście powiedzieli jej, że owszem, mają moją kartę.
Drogę z Targówka na Ursynów wybrałem taką, by wpadło trochę więcej kilometrów. Najpierw przez Pragę...

Miśki na Pradze © yurek55
...potem nad Wisłą i Mostem Siekierkowskim na drugą stronę, aż w końcu dojechałem niemal do Konstancina. Tam zawróciłem do Powsina, ale na Ursynów nie pojechałem jak zawsze pod górę ulicą Podgrzybków, ale postanowiłem sprawdzić się na ostrzejszej "ściance", kawałeczek za nią. Niestety mój wysiłek poszedł na marne, bo dojechałem na podwórze jakiegoś domu. Ale ponieważ się zaparłem, że ciągle tą samą ulicą dziś nie chcę jechać, kawałek dalej znalazłem kolejną "ściankę", tym razem stricte terenową. Żeby znaleźć jej nazwę, Michała Rosnowskiego, musiałem poszukać w OpenStreetMap, bo endo i google jej nie nazwały. Ambitnie podjechałem do połowy, ale jak tylne koło zaczęło się ślizgać w miejscu, a przednie podnosiło do góry, musiałem zejść z roweru i podjazd zakończyć na piechotę. Reszta podróży upłynęła bez emocji i bez historii. Odebrałem w sklepie kartę i ulicą Poleczki wróciłem na Ochotę. Pozostało jeszcze tylko odebrać kolejny zakupiony prezent świąteczny, ale to już blisko domu. Dobrze mi się jechało, tylko po powrocie musiałem wszystkie ciuchy do pralki wrzucić, a rower wygląda jak jedno wielkie nieszczęście. Kiedyś go wyczyszczę...
Wał Zawadowski © yurek55
Pociąg bez wagonów © yurek55

Kanalizację kładą na Bruzdowej i Sytej - Wilanów © yurek55

Parafia Posłania Uczniów Pańskich - Kępa Zawadowska © yurek55
- DST 68.24km
- Czas 03:20
- VAVG 20.47km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 10 grudnia 2014
Kategoria <50, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Szlak dwóch córek i tuzin pękł!
Nie miałem dziś czasu na dłuższe pojeżdżawki, bo tyle rzeczy miałem do zrobienia, że cały dzień, do samego wieczora mi to zajęło. A jeśli o jazdę chodzi, to można ją określić jako typowo kurierską: musiałem tylko zabrać coś z Piaseczna i dostarczyć na Ursynów. Postanowiłem przy okazji sprawdzić czy dwie pary skarpet lepiej chronią stopy przed zimnem i czy zwykłe skórzane rękawiczki, są lepsze od kolarskich. Pierwszy etap trasy przejechałem drogą "wiejską" i powiem szczerze, że kierowcy jadący do Piaseczna od strony Lesznowoli, muszą mieć niewyczerpane pokłady cierpliwości. Korek zaczyna się kilkaset metrów przed przejazdem kolejowym i ciągnie się do samej Puławskiej. To około dwa i pół kilometra stania i to w środku dnia, co się dzieje w godzinach szczytu, nie chcę nawet myśleć. Zostawiam kierowców z ich kłopotami za sobą i po chwili melduję się w pierwszym punkcie kontrolnym. Nie tracąc czasu biorę co mam wziąć, zakładam kolejne rękawiczki - tym razem z Decathlonu - i jadę dalej. Mleczarska jest coraz bardziej zamknięta i już nawet jadąc po polu, nie da się ominąć prac drogowych. Są jednak jeszcze kierowcy którzy próbują. Nauczeni doświadczeniem ostatnich tygodni, gdy nic się nie działo, nie wierzą w tablicę informacyjną i znak zakaz ruchu. A przecież drodzy kierowcy, już nawet na mapie Google ta ulica nie istnieje, na odcinku od Energetycznej do Słonecznej. Swoją drogą to ciekawe, że są w stanie tak szybko reagować. Szok!
Na Ursynów pojechałem dobrze już zapamiętanym skrótem przez Las Kabacki, wyjeżdżając przy rogu Stryjeńskich i Belgradzkiej. Stamtąd do punktu kontrolnego numer dwa już bliziutko. Szybko zostawiam przesyłkę i spieszę do domu. Wprawdzie z tym spieszeniem nie do końca mi wyszło, patrząc na średnią, ale warunki na więcej mi dziś nie pozwoliły. Mam jeszcze na świeżo w pamięci jak mnie położyło na lodzie w sobotę i jeżdżę ciut zachowawczo. Co do dwóch par skarpet, to nie wiem czy pomogły; a właściwie wiem - pomogły połowicznie. Zmarzła mi tylko jedna stopa... A rękawiczki skórzane chyba są nieco cieplejsze, z naciskiem na "chyba". Natomiast testowana para z Decathlonu, nie da się sklasyfikować z uwagi na zbyt krótki czas jazdy.
I jeszcze zagadka na koniec: Gdzie mieszkają moje córki? I druga: O jaki tuzin chodzi?
Droga rowerowa na południe od Cargo Okęcie © yurek55

Droga rowerowa ul. Puławska © yurek55
I jeszcze zagadka na koniec: Gdzie mieszkają moje córki? I druga: O jaki tuzin chodzi?

Droga rowerowa na południe od Cargo Okęcie © yurek55

Droga rowerowa ul. Puławska © yurek55
- DST 44.70km
- Czas 02:20
- VAVG 19.16km/h
- Temperatura -2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 9 grudnia 2014
Kategoria > 100
No i jest setka!
W końcu przyszedł dzień, że postanowiłem wreszcie zrobić jakąś dłuższą trasę. Korciło mnie od dawna odwiedzenie Kampinosu, ale nie w znaczeniu Puszczy, a miejscowości, a potem jazda przez wioski puszczańskie. Drogę pamiętałem dobrze, bo już dwa razy dojechałem do Podkampinosu, ale skręcałem na Paprotnię i wracałem krajówką 92. Dziś pojechałem w prawo i po chwili byłem w Kampinosie. Po lewej stronie powitał mnie duży, ładnie zagospodarowany teren Parku Miejskiego, niestety bez drzewostanu, ale za to z tajemniczym kamieniem pośrodku. Na kamieniu tym nie ma żadnej tablicy, jest tylko włożony od góry okrągły przedmiot. Trudno zrozumieć jaką pełni funkcję, czyli: "co autor miał na myśli"...
Po krótkim postoju na fotki i sprawdzenie dalszej drogi, bez większego trudu odnalazłem ulicę Partyzantów prowadzącą w głąb Puszczy i pojechałem dalej. Początkowo asfaltowa droga zamieniła się w bity trakt, ale miał on długość tylko trzech kilometrów i asfaltem powrócił. Dojechałem do drogi 579 Nowy Dwór Mazowiecki - Leszno i przeciąłem ją kierując się na Cząstków, by na powrót zagłębić się w drogi wiejskie z ich spokojem i śladowym ruchem samochodów. Cała moja dzisiejsza wycieczka wiodła takimi drogami i jak mi jeszcze kiedyś przyjdzie ochota na setkę, to ta nadaje się idealnie. Można ją też wydłużyć np. pojechać z Kampinosu przez las do Leoncina, albo z Sowiej Woli do NDM i wracać drugą stroną Wisły, możliwości jest wiele, aby tylko jeździć się chciało.
A mnie się chciało i chyba kryzys mam za sobą. Pomimo prawie sześciu godzin na dworze nie było tym razem tragedii. Wprawdzie zmarzły mi trochę stopy i koniuszki palców, same opuszki właściwie, ale już mam metodę na ograniczenie bólu przy odmarzaniu. Po powrocie do domu natychmiast wkładam ręce do umywalki z zimną wodą i czekam kilka minut. Naprawdę pomaga!

Budowa ddr c.d. Kaputy © yurek55

Pałac Łuszczewskich w Lesznie © yurek55

Nazwy miejscowości: Plewniak i jakieś szemrane Towarzystwo © yurek55

Park Miejski w Lesznie © yurek55

Kamień w Parku Miejskim w Lesznie © yurek55

Zagadka w kamieniu © yurek55

Kościół w Lesznie © yurek55

Kościół w Lesznie © yurek55

Puszczański trakt © yurek55

Przewróciło się - niech leży © yurek55

Kościół parafialny w Górkach Kampinoskich © yurek55
"Heroiczna walka z komunistami o prawo do własnego kościoła rozgrywała się nie tak dawno w kilkuset miejscowościach w całej Polsce. Sztandarowym jej przykładem może być to, co wydarzyło się w Górkach Kampinoskich[...] "
Więcej na ten temat w tym artykule. Warto przeczytać.

Nagrobek Michaliny Stepniewskiej 1902 - 1944 © yurek55

Zagadka. Kim była i dlaczego tutaj ma nagrobek? © yurek55
Wieczorna Warszawa i jej najnowszy nabytek - Maszt Wolności. Jego projekt powstał w pracowni JSK Architekci, tam, gdzie i Stadion Narodowy. Mnie się te rury nie podobają, ale pewnie się nie znam.

Maszt - koszmarek na Rondzie "Babka" ops! Radosława © yurek55
Po krótkim postoju na fotki i sprawdzenie dalszej drogi, bez większego trudu odnalazłem ulicę Partyzantów prowadzącą w głąb Puszczy i pojechałem dalej. Początkowo asfaltowa droga zamieniła się w bity trakt, ale miał on długość tylko trzech kilometrów i asfaltem powrócił. Dojechałem do drogi 579 Nowy Dwór Mazowiecki - Leszno i przeciąłem ją kierując się na Cząstków, by na powrót zagłębić się w drogi wiejskie z ich spokojem i śladowym ruchem samochodów. Cała moja dzisiejsza wycieczka wiodła takimi drogami i jak mi jeszcze kiedyś przyjdzie ochota na setkę, to ta nadaje się idealnie. Można ją też wydłużyć np. pojechać z Kampinosu przez las do Leoncina, albo z Sowiej Woli do NDM i wracać drugą stroną Wisły, możliwości jest wiele, aby tylko jeździć się chciało.
A mnie się chciało i chyba kryzys mam za sobą. Pomimo prawie sześciu godzin na dworze nie było tym razem tragedii. Wprawdzie zmarzły mi trochę stopy i koniuszki palców, same opuszki właściwie, ale już mam metodę na ograniczenie bólu przy odmarzaniu. Po powrocie do domu natychmiast wkładam ręce do umywalki z zimną wodą i czekam kilka minut. Naprawdę pomaga!

Budowa ddr c.d. Kaputy © yurek55

Pałac Łuszczewskich w Lesznie © yurek55

Nazwy miejscowości: Plewniak i jakieś szemrane Towarzystwo © yurek55

Park Miejski w Lesznie © yurek55

Kamień w Parku Miejskim w Lesznie © yurek55

Zagadka w kamieniu © yurek55

Kościół w Lesznie © yurek55

Kościół w Lesznie © yurek55

Puszczański trakt © yurek55

Przewróciło się - niech leży © yurek55

Kościół parafialny w Górkach Kampinoskich © yurek55
"Heroiczna walka z komunistami o prawo do własnego kościoła rozgrywała się nie tak dawno w kilkuset miejscowościach w całej Polsce. Sztandarowym jej przykładem może być to, co wydarzyło się w Górkach Kampinoskich[...] "
Więcej na ten temat w tym artykule. Warto przeczytać.

Nagrobek Michaliny Stepniewskiej 1902 - 1944 © yurek55

Zagadka. Kim była i dlaczego tutaj ma nagrobek? © yurek55
Wieczorna Warszawa i jej najnowszy nabytek - Maszt Wolności. Jego projekt powstał w pracowni JSK Architekci, tam, gdzie i Stadion Narodowy. Mnie się te rury nie podobają, ale pewnie się nie znam.

Maszt - koszmarek na Rondzie "Babka" ops! Radosława © yurek55
- DST 104.71km
- Teren 3.00km
- Czas 05:10
- VAVG 20.27km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 grudnia 2014
Kategoria <50, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Będzie lepiej?
Nie mogę w żaden sposób przezwyciężyć totalnego zniechęcenia i dobrze się stało, że byłem dziś potrzebny w Piasecznie, bo z własnej woli pewnie znowu bym wybrał książkę i/lub komputer. Ale ponieważ boleję nad swoim lenistwem, to jak już wsiadłem na siodełko, postanowiłem przynajmniej nie jechać najkrótszą trasą - stąd droga przez Dawidy Bankowe. Pomimo, że z nieba padała mżawka, połączona nawet z drobniutkim igiełkami lodu, nawet mi to specjalnie nie przeszkadzało. Pomijając oczywiście zachlapane wodą okulary, ale do tego można się przyzwyczaić. Bo w końcu wystarczy patrzeć pod koło, a co tam można zobaczyć? Podziwianie widoków można zostawić na lepszą pogodę i ciekawsze trasy, prawda?
Po dojechaniu na miejsce pogoda na szczęście poprawiła się na tyle, że mogłem zrobić to, po co przyjechałem i wybraliśmy się z Julką na spacer.

Przy wiadukcie nad S2 © yurek55
Wracałem do domu Puławską i przy okazji sprawdziłem postępy prac na Mleczarskiej w Piasecznie. Zamknęli ją 19 listopada, ale dopiero dziś pokazała się tam pierwsza koparka i wykopała na środku dziurę. Z tablicy wynika, że będą remontować sto metrów na miesiąc. To się nazywa tempo!
A tak w ogóle, to cieszę się z dzisiejszego wyjazdu. Może będzie lepiej?

Przebudowa ul. Mleczarskiej 19.11 - 30.06.2015 rok © yurek55
Po dojechaniu na miejsce pogoda na szczęście poprawiła się na tyle, że mogłem zrobić to, po co przyjechałem i wybraliśmy się z Julką na spacer.

Przy wiadukcie nad S2 © yurek55
Wracałem do domu Puławską i przy okazji sprawdziłem postępy prac na Mleczarskiej w Piasecznie. Zamknęli ją 19 listopada, ale dopiero dziś pokazała się tam pierwsza koparka i wykopała na środku dziurę. Z tablicy wynika, że będą remontować sto metrów na miesiąc. To się nazywa tempo!
A tak w ogóle, to cieszę się z dzisiejszego wyjazdu. Może będzie lepiej?

Przebudowa ul. Mleczarskiej 19.11 - 30.06.2015 rok © yurek55
- DST 42.00km
- Czas 02:08
- VAVG 19.69km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























