Czwartek, 12 czerwca 2014
Do serwisu Samsunga i na Szczęśliwice
Za trzecim razem oddałem wreszcie tablet do naprawy. Potem jeszcze CH Reduta w Al. Jerozolimskich i runda po glinkach.

Serwis Samsung na Marynarskiej © yurek55
Na Szczęśliwicach dopiero przygotowania do sezonu...

Późno się zabrali za robotę. Przycinanie gałęzi na basen Szczęśliwice © yurek55

Zamknięte z powodu, że nieczynne. Sezon zaczynamy 14 czerwca © yurek55

Cennik nas sezon 2014 © yurek55

Serwis Samsung na Marynarskiej © yurek55
Na Szczęśliwicach dopiero przygotowania do sezonu...

Późno się zabrali za robotę. Przycinanie gałęzi na basen Szczęśliwice © yurek55

Zamknięte z powodu, że nieczynne. Sezon zaczynamy 14 czerwca © yurek55

Cennik nas sezon 2014 © yurek55
- DST 19.00km
- Czas 01:01
- VAVG 18.69km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 czerwca 2014
Kategoria 50-100, ku pomocy, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Sposoby na upał.
Jazda rowerem w temperaturze powyżej trzydziestu stopni Celsjusza, to dla mnie poważne wyzwanie. Najbardziej nie lubię momentów gdy muszę stanąć, bo natychmiast jestem zalany potem od stóp do głów. W czasie jazdy pęd powietrza trochę osusza krople potu - o ile pędem można nazwać te 20-25km/h, które udaje mi się osiągać - ale postoje to istny koszmar. Druga denerwująca rzecz to pot zalewający oko i na dodatek szczypiący nieprzyjemnie - taka już jego wredna natura. Potnik wewnątrz kasku ma zbyt małą pojemność wchłaniania i po pewnym czasie, po prostu przesiąka. Trzeba odpowiednio ustawić głowę i wtedy widać jak krople spadają na ziemię, a nie spływają do oka. Można też zatrzymać się, zdjąć kask i wycisnąć nagromadzoną wilgoć.
Rozwiązanie tego drugiego problemu jest banalnie proste. Można założyć na czoło zwiniętą bandamkę, wtedy pot ma dodatkową przeszkodę, ja natomiast dziś zastosowałem wariant ultratropikalny. Rozwinąłem ją i założyłem jak piracką chustę, uprzednio zmoczywszy ją obficie w zimnej wodzie. Na to kask i jazda! Potem jeszcze kilka razy polewałem ją wodą z bidonu, a raz zmoczyłem w fontannie i tym sposobem pozbyłem się uciążliwego problemu. A gdy musiałem się zatrzymać, wilgotna chustka doskonale wycierała i zmywała pot z twarzy i szyi. A jakie są wasze patenty na walkę z upałem w czasie jazdy?
Rozwiązanie tego drugiego problemu jest banalnie proste. Można założyć na czoło zwiniętą bandamkę, wtedy pot ma dodatkową przeszkodę, ja natomiast dziś zastosowałem wariant ultratropikalny. Rozwinąłem ją i założyłem jak piracką chustę, uprzednio zmoczywszy ją obficie w zimnej wodzie. Na to kask i jazda! Potem jeszcze kilka razy polewałem ją wodą z bidonu, a raz zmoczyłem w fontannie i tym sposobem pozbyłem się uciążliwego problemu. A gdy musiałem się zatrzymać, wilgotna chustka doskonale wycierała i zmywała pot z twarzy i szyi. A jakie są wasze patenty na walkę z upałem w czasie jazdy?
- DST 56.18km
- Czas 02:41
- VAVG 20.94km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
*Na raty z interwałem samochodowym*
Dziś rower posłużył mi stricte jako środek transportu. Rano zawiózł mnie do brata pod Radzymin, tam załadowałem go do dostawczaka i pojechaliśmy za Nasielsk. Tam zrobiliśmy cośmy mieli do zrobienia, a wracając kazałem się wysadzić na rondzie Wieliszew-Nieporęt-Zegrze-Legionowo i stamtąd wróciłem na dwóch kołach do domu. A po drodze odebrałem jeszcze w Stanisławowie Drugim receptę. W sumie 34 + 37 kilometrów.
Ponieważ jak napisałem, rower potraktowałem transportowo, to średnia prędkość wyszła kosmiczna jak na mnie, ale cisnąłem niemal bez zatrzymywania i nie po mieście. O drodze nie bardzo jest co pisać; trasa wylotowa na Białystok nieprzyjemna jak zawsze, z Wieliszewa do Jabłonny i później Modlińska, też bez rewelacji.
Ale uczestnicy Maratonu Podróżnika mieli więcej do przejechania i po gorszych drogach. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich wytrwałości, kondycji i samozaparcia. A wyczyn Hipka i Hipci , którzy po ukończeniu maratonu 500km poniżej 24h, wrócili jeszcze na rowerach do Warszawy przejeżdżając w sumie 687 kilometrów, to już kosmiczny odlot jakiś jest. Pozdrawiam.

Sanktuarium maryjne przemienienia pańskiego w radzyminie © yurek55

Historia Sanktuarium radzymińskiego © yurek55

Nikt nie jedzie na moście © yurek55
Zapomniałem włączyć endo zaaferowany wyciąganiem roweru z paki samochodu, stąd różnica w kilometrach.
Ponieważ jak napisałem, rower potraktowałem transportowo, to średnia prędkość wyszła kosmiczna jak na mnie, ale cisnąłem niemal bez zatrzymywania i nie po mieście. O drodze nie bardzo jest co pisać; trasa wylotowa na Białystok nieprzyjemna jak zawsze, z Wieliszewa do Jabłonny i później Modlińska, też bez rewelacji.
Ale uczestnicy Maratonu Podróżnika mieli więcej do przejechania i po gorszych drogach. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich wytrwałości, kondycji i samozaparcia. A wyczyn Hipka i Hipci , którzy po ukończeniu maratonu 500km poniżej 24h, wrócili jeszcze na rowerach do Warszawy przejeżdżając w sumie 687 kilometrów, to już kosmiczny odlot jakiś jest. Pozdrawiam.

Sanktuarium maryjne przemienienia pańskiego w radzyminie © yurek55

Historia Sanktuarium radzymińskiego © yurek55

Nikt nie jedzie na moście © yurek55
Zapomniałem włączyć endo zaaferowany wyciąganiem roweru z paki samochodu, stąd różnica w kilometrach.
- DST 71.00km
- Czas 03:09
- VAVG 22.54km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Znowu Kampinos
Podróż zacząłem na dalekiej Białołęce, bo tam zostawiłem w dobrych rękach samochód i przesiadłem się na rower. Naturalnym wyborem w tej sytuacji był kierunek północny, czyli Nowy Dwór i powrót przez Czosnów i Łomianki. Taki był pierwotny zamysł, ale w trakcie jazdy różne warianty przychodziły mi do głowy. Ostateczny przebieg trasy widać na endo i jest on wynikiem na bieżąco podejmowanych decyzji, w zależności od tego, gdzie się zatrzymałem, by sprawdzić swoje położenie.

Most w Nowym Dworze © yurek55

Widok na Twierdzę Modlin © yurek55
Za mostem skierowałem się na Kamion z myślą, że spokojnymi drogami, a nie wzdłuż "siódemki", dojadę do Czosnowa, a potem przez Palmiry do Truskawia. Przy okazji sprawdziłem gdzie prowadzi droga w prawo i znalazłem się w osiedlu wojskowym w Kazuniu Nowym.

Kazuń Nowe Osiedle. Pomnik poległych w 1939r © yurek55
Napis na tabliczce:
"TU SPOCZYWAJĄ
ŻOŁNIERZE WOJSKA POLSKIEGO
POLEGLI WE WRZEŚNIU 1939 r.
W WALKACH Z NIEMIECKIM NAJEŹDŹCĄ
PODCZAS OBRONY MODLINA I KAZUNIA
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!"
Trwają jakieś prace przy modernizacji otoczenia pomnika, co widać. To koparko-spychacz wykonuje swoją pracę.
Zawróciłem do drogi głównej i tak wybierałem trasę kierując się drogowskazami, że zupełnie niezamierzenie (jak zawsze) znalazłem się na drodze do Leszna-Błonia. Tam też stoi ta kapliczka.

Kapliczka wotywna wsi Aleksandrów © yurek55
A drogę 579 mogłem opuścić kierując się na Cząstków, ale widzę to dopiero teraz analizując swoją trasę, a w czasie jazdy uznałem, że pojadę jednak prosto. Chciałem teraz - to kolejna modyfikacja - skręcić w lewo i odnaleźć żółty szlak do parkingu w Truskawiu. Tym razem mi się udało i kolejne 8 kilometrów pokonałem po drogach tylko niewiele lepszych niż ten "pioch mazowiecki", a ponieważ single tracki i downhill to nie moja bajka, nie zamierzam prędko powtarzać tej trasy.

Piasek nasz mazowiecki w Kampinosie © yurek55
Z Truskawia już nic nie kombinowałem tylko znanymi drogami dotarłem do miasta i do domu.
Po krótkiej przerwie i ogarnięciu paru rzeczy w domu pojechałem jeszcze raz, tym razem zawieźć tablet do serwisu samsunga na Marynarską. Sprawy nie załatwiłem, ale nie ma tego złego. Pojadę jeszcze raz.
Dystans i czas obu jazd liczony łącznie - z licznika. Nie kasowałem go po pierwszym przejeździe.
Dziś trzy razy zaliczałem schody, winda nadal nie działa.

Most w Nowym Dworze © yurek55

Widok na Twierdzę Modlin © yurek55
Za mostem skierowałem się na Kamion z myślą, że spokojnymi drogami, a nie wzdłuż "siódemki", dojadę do Czosnowa, a potem przez Palmiry do Truskawia. Przy okazji sprawdziłem gdzie prowadzi droga w prawo i znalazłem się w osiedlu wojskowym w Kazuniu Nowym.

Kazuń Nowe Osiedle. Pomnik poległych w 1939r © yurek55
Napis na tabliczce:
"TU SPOCZYWAJĄ
ŻOŁNIERZE WOJSKA POLSKIEGO
POLEGLI WE WRZEŚNIU 1939 r.
W WALKACH Z NIEMIECKIM NAJEŹDŹCĄ
PODCZAS OBRONY MODLINA I KAZUNIA
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!"
Trwają jakieś prace przy modernizacji otoczenia pomnika, co widać. To koparko-spychacz wykonuje swoją pracę.
Zawróciłem do drogi głównej i tak wybierałem trasę kierując się drogowskazami, że zupełnie niezamierzenie (jak zawsze) znalazłem się na drodze do Leszna-Błonia. Tam też stoi ta kapliczka.

Kapliczka wotywna wsi Aleksandrów © yurek55
A drogę 579 mogłem opuścić kierując się na Cząstków, ale widzę to dopiero teraz analizując swoją trasę, a w czasie jazdy uznałem, że pojadę jednak prosto. Chciałem teraz - to kolejna modyfikacja - skręcić w lewo i odnaleźć żółty szlak do parkingu w Truskawiu. Tym razem mi się udało i kolejne 8 kilometrów pokonałem po drogach tylko niewiele lepszych niż ten "pioch mazowiecki", a ponieważ single tracki i downhill to nie moja bajka, nie zamierzam prędko powtarzać tej trasy.

Piasek nasz mazowiecki w Kampinosie © yurek55
Z Truskawia już nic nie kombinowałem tylko znanymi drogami dotarłem do miasta i do domu.
Po krótkiej przerwie i ogarnięciu paru rzeczy w domu pojechałem jeszcze raz, tym razem zawieźć tablet do serwisu samsunga na Marynarską. Sprawy nie załatwiłem, ale nie ma tego złego. Pojadę jeszcze raz.
Dystans i czas obu jazd liczony łącznie - z licznika. Nie kasowałem go po pierwszym przejeździe.
Dziś trzy razy zaliczałem schody, winda nadal nie działa.
- DST 90.80km
- Teren 9.00km
- Czas 04:38
- VAVG 19.60km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 czerwca 2014
Kategoria 50-100
Przez Kampinos+zwiedzanie muzeum w Palmirach
Dziś tylko obrazki i mapa.

Sory, takie mamy nazwy ulic w Truskawiu © yurek55

Jestem dumnym Polakiem © yurek55

Artystyczna robota © yurek55

Droga do cmentarza w Palmirach © yurek55

Cmentarz Palmiry © yurek55

Muzeum Historyczne m.st.Warszawy - Oddział Muzeum Miejsce Pamięci Palmiry © yurek55

Wnętrze muzeum © yurek55

Muzealna brzoza © yurek55

Ekspozycja ścienna © yurek55

CKM odkopany w Kampinosie © yurek55

Łomianki-wał p/powodziowy, tędy jechałem © yurek55

Sory, takie mamy nazwy ulic w Truskawiu © yurek55

Jestem dumnym Polakiem © yurek55

Artystyczna robota © yurek55

Droga do cmentarza w Palmirach © yurek55

Cmentarz Palmiry © yurek55

Muzeum Historyczne m.st.Warszawy - Oddział Muzeum Miejsce Pamięci Palmiry © yurek55

Wnętrze muzeum © yurek55

Muzealna brzoza © yurek55

Ekspozycja ścienna © yurek55

CKM odkopany w Kampinosie © yurek55

Łomianki-wał p/powodziowy, tędy jechałem © yurek55
- DST 67.36km
- Teren 8.00km
- Czas 03:28
- VAVG 19.43km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 czerwca 2014
Kategoria 50-100
Dzień wolności na rowerze
Nie byłem zainteresowany uczestniczeniem w obchodach tzw. "odzyskania wolności" na Placu Zamkowym, ale pojechałem tam z ciekawości, zobaczyć jak to wygląda.

Plac Zamkowy w dniu wizyty Prezydenta Obamy w Warszawie © yurek55

Bramki antydetekcyjne do wykrywania metali © yurek55

Strefa bezpieczeństwa © yurek55

Biało-czerwone Krakowskie Przedmieście © yurek55

Pałac Prezydencki 25 lat wolności © yurek55

Utrwalone i powielane klisze: Brama Stoczni'80 - Mazowiecki'89 - Gary Cooper ze znaczkiem "Solidarności"- napis "solidarycą" © yurek55
Ponieważ miał się tam pojawić sam Barack Obama, zastosowano środki bezpieczeństwa na skalę totalną. Pomijam policjantów co 50 metrów, ale helikoptery policyjne i wojskowe na niebie, pontony jednostki "Grom" na Wiśle, a nawet przelot eskadry F-16, to daje obraz oblężonego i sparaliżowanego korkami miasta.
Ponieważ nie miałem co tam dłużej robić pomyślałem, że pojadę prosto Radzymińską do Trasy Toruńskiej i tam wracając przetestuję drogę dla rowerów. W trakcie jazdy jak zwykle wyszło, że trochę zmieniłem założenia, bo skręciłem z Radzymińskiej w ulicę Bystrą i przez Ząbki i Zielonkę dotarłem do Marek i dopiero stamtąd zawróciłem do Trasy. A w Ząbkach byłem świadkiem akcji gaszenia, a właściwie dogaszania blaszanej szopy na działkach: jeden strażak z sikawką, drugi odciągał rękami blachy sprawdzając pogorzelisko, a reszta załóg z czterech (sic!) jednostek ratowniczych patrzyła, rozmawiała, paliła papierosy... Była na miejscu także policja i pogotowie. Zapewne wszyscy zaliczą statystycznie udział w akcji, prawda?

"Moja mowa, krótka mowa:niechaj żyje straż ogniowa":) © yurek55
Reszta strażaków, ok. 15 nie zmieściła się w kadrze.
Drogą dla rowerów wzdłuż Trasy Toruńskiej jechałem pierwszy raz od oddania całości do użytku. Wcześniej jechałem "na dziko" poszczególnymi fragmentami, niekiedy przenosząc rower, a niekiedy jadąc przez plac budowy, więc teraz miałem okazję przekonać się, jak jest po ukończeniu. Od strony północnej mamy 5,5 km niezłej drogi, aż do szkoły przy Rembielińskiej, z zaledwie jednym krawężnikiem gdzie trzeba hamować. Przy szkole wystarczy znieść rower po kilku schodach i przejechać pod Trasą na drugą stronę i po pokonaniu kilku krętych zjazdów i podjazdów, można przejechać jeszcze 1,5 km i dojechać do Jagiellońskiej, gdzie przy FSO droga się kończy.

Droga rowerowa płd. strona Trasy Toruńskiej © yurek55

Jazda bez trzymanki:) © yurek55
Na zakończenie.
W obchodach dnia wolności brakuje najważniejszych aktorów tych wydarzeń, brakuje tych strajkujących robotników, dzięki którym Komorowski, Tusk i inni politycy mogą dziś fetować przywódców innych państw na Placu Zamkowym. I nie ma już też, tych zakładów pracy gdzie ci robotnicy pracowali. Słów podziękowania dla "Solidarności" też nie usłyszałem. To boli.

Plac Zamkowy w dniu wizyty Prezydenta Obamy w Warszawie © yurek55

Bramki antydetekcyjne do wykrywania metali © yurek55

Strefa bezpieczeństwa © yurek55

Biało-czerwone Krakowskie Przedmieście © yurek55

Pałac Prezydencki 25 lat wolności © yurek55

Utrwalone i powielane klisze: Brama Stoczni'80 - Mazowiecki'89 - Gary Cooper ze znaczkiem "Solidarności"- napis "solidarycą" © yurek55
Ponieważ miał się tam pojawić sam Barack Obama, zastosowano środki bezpieczeństwa na skalę totalną. Pomijam policjantów co 50 metrów, ale helikoptery policyjne i wojskowe na niebie, pontony jednostki "Grom" na Wiśle, a nawet przelot eskadry F-16, to daje obraz oblężonego i sparaliżowanego korkami miasta.
Ponieważ nie miałem co tam dłużej robić pomyślałem, że pojadę prosto Radzymińską do Trasy Toruńskiej i tam wracając przetestuję drogę dla rowerów. W trakcie jazdy jak zwykle wyszło, że trochę zmieniłem założenia, bo skręciłem z Radzymińskiej w ulicę Bystrą i przez Ząbki i Zielonkę dotarłem do Marek i dopiero stamtąd zawróciłem do Trasy. A w Ząbkach byłem świadkiem akcji gaszenia, a właściwie dogaszania blaszanej szopy na działkach: jeden strażak z sikawką, drugi odciągał rękami blachy sprawdzając pogorzelisko, a reszta załóg z czterech (sic!) jednostek ratowniczych patrzyła, rozmawiała, paliła papierosy... Była na miejscu także policja i pogotowie. Zapewne wszyscy zaliczą statystycznie udział w akcji, prawda?

"Moja mowa, krótka mowa:niechaj żyje straż ogniowa":) © yurek55
Reszta strażaków, ok. 15 nie zmieściła się w kadrze.
Drogą dla rowerów wzdłuż Trasy Toruńskiej jechałem pierwszy raz od oddania całości do użytku. Wcześniej jechałem "na dziko" poszczególnymi fragmentami, niekiedy przenosząc rower, a niekiedy jadąc przez plac budowy, więc teraz miałem okazję przekonać się, jak jest po ukończeniu. Od strony północnej mamy 5,5 km niezłej drogi, aż do szkoły przy Rembielińskiej, z zaledwie jednym krawężnikiem gdzie trzeba hamować. Przy szkole wystarczy znieść rower po kilku schodach i przejechać pod Trasą na drugą stronę i po pokonaniu kilku krętych zjazdów i podjazdów, można przejechać jeszcze 1,5 km i dojechać do Jagiellońskiej, gdzie przy FSO droga się kończy.

Droga rowerowa płd. strona Trasy Toruńskiej © yurek55

Jazda bez trzymanki:) © yurek55
Na zakończenie.
W obchodach dnia wolności brakuje najważniejszych aktorów tych wydarzeń, brakuje tych strajkujących robotników, dzięki którym Komorowski, Tusk i inni politycy mogą dziś fetować przywódców innych państw na Placu Zamkowym. I nie ma już też, tych zakładów pracy gdzie ci robotnicy pracowali. Słów podziękowania dla "Solidarności" też nie usłyszałem. To boli.
- DST 59.63km
- Czas 03:23
- VAVG 17.62km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 2 czerwca 2014
Kategoria całe NIC
Do sklepu na rowerze
Nie bardzo jest co pisać o takiej wyprawie. Trasa: dom-bank-Hala Banacha-Biedra-Hala Banacha-dom.
PS. Pd jutra przez najbliższe 6 tygodni nie będzie winda (wymiana). Żeby po schodach na strych nie wnosić/znosić roweru, przeniosłem go do piwnicy i przypiąłem do stolika pod komputer. Ciekawy jestem jak po wycieczce np. 100 km będzie mi się wchodziło na szóste piętro po schodach.
PS. Pd jutra przez najbliższe 6 tygodni nie będzie winda (wymiana). Żeby po schodach na strych nie wnosić/znosić roweru, przeniosłem go do piwnicy i przypiąłem do stolika pod komputer. Ciekawy jestem jak po wycieczce np. 100 km będzie mi się wchodziło na szóste piętro po schodach.
- DST 5.53km
- Czas 00:23
- VAVG 14.43km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Występy w Parku Żeromskiego i Zajezdnia "Inflancka"
Początek wycieczki miałem bardzo dobry, po znanej i pustej trasie jechało się doskonale. Ubrany byłem "na krótko", więc żeby się rozgrzać, trzeba było pedałować i kilometry szybko nawijały się na opony. Jak wracałem było już dużo cieplej, a ja znalazłem się w okolicach Placu Wilsona i tam utknąłem na dłużej. Trafiłem w Parku na występ młodych ludzi ze Szkoły Musicalowej Teatru Roma w ramach Karuzeli Cooltury. Jeśli ktoś widział musical "Metro", to prezentowane widowisko było utrzymane w podobnym klimacie.

Estrada w Parku Żeromskiego © yurek55

Karuzela Cooltury © yurek55

Młodość, taniec, śpiew © yurek55
Potem zamiast jechać, oglądałem plakaty wywieszone na parkowym parkanie tworzące wystawę "Nie po drodze nam z przeciwnikami socjalizmu", co mi zajęło kolejne kilkadziesiąt minut. Oto jeden z nich

Zarządzenie w sprawie zakończenia jesiennej orki i siewu © yurek55
Tak wybiłem się z rytmu jazdy, że zrezygnowałem z nabijania kilometrów i powolutku przemieszczałem się po cichych uliczkach Starego Żoliborza dokoła Cytadeli, aż dojechałem do terenów dawnej Zajezdni MZK na Inflanckiej.

Kolumnada © yurek55

Domy na Inflanckiej © yurek55

Tu zaszła zmiana...Inflancka © yurek55
Wynik miesiąca maja 1291km.

Estrada w Parku Żeromskiego © yurek55

Karuzela Cooltury © yurek55

Młodość, taniec, śpiew © yurek55
Potem zamiast jechać, oglądałem plakaty wywieszone na parkowym parkanie tworzące wystawę "Nie po drodze nam z przeciwnikami socjalizmu", co mi zajęło kolejne kilkadziesiąt minut. Oto jeden z nich

Zarządzenie w sprawie zakończenia jesiennej orki i siewu © yurek55
Tak wybiłem się z rytmu jazdy, że zrezygnowałem z nabijania kilometrów i powolutku przemieszczałem się po cichych uliczkach Starego Żoliborza dokoła Cytadeli, aż dojechałem do terenów dawnej Zajezdni MZK na Inflanckiej.

Kolumnada © yurek55

Domy na Inflanckiej © yurek55

Tu zaszła zmiana...Inflancka © yurek55
Wynik miesiąca maja 1291km.
- DST 59.63km
- Czas 03:49
- VAVG 15.62km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto, kurierowania c.d.
Kolejne rzeczy do odebrania w różnych punktach miasta, część jazdy po chodnikach, bo inaczej się nie dawało.
- DST 28.58km
- Czas 01:47
- VAVG 16.03km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 maja 2014
Serwisowo i kurierowo.
Poranny deszcz skutecznie zniechęcił mnie do snucia jakichkolwiek planów rowerowych. Do Lidla po rękawiczki pojechałem samochodem, a potem zająłem się doprowadzaniem roweru do porządku po wczorajszej jeździe. Przede wszystkim chodziło mi o łańcuch; 'wyszejkowałem" go w benzynie i nasmarowałem. Przy okazji umyłem też zębatki i przerzutki, wyczyściłem z błota ramę, obręcze, siodełko, lampkę itp. Użyłem też po raz pierwszy rozkuwacza i skróciłem łańcuch, bo po przymierzeniu okazało się, że jest o jedno ogniwo dłuższy od oryginalnego. Lepiej późno, niż wcale.
Ponieważ pogoda się poprawiła postanowiłem zrobić test łańcucha i odebrać zakupione na aledrogo prezenty dla dzieci. Najpierw pojechałem na Stępińską, a potem do Babic i wróciłem przez Wieruchów, Macierzysz i Szeligi. W rowerze po przejechaniu ok. 2800 km zaczynają się problemy z płynną zmianą przełożeń, czyli trzeba wyregulować przerzutki. Niestety bez stojaka jest bardzo trudne, szczególnie dla kogoś takiego jak ja, który nigdy tego nie robił. Na filmach w youtube wygląda to prosto, ale ja zupełnie nie wiem jak się do tego zabrać. Pewno prędzej, czy później będę musiał dać zarobić serwisowi rowerowemu.
Ponieważ pogoda się poprawiła postanowiłem zrobić test łańcucha i odebrać zakupione na aledrogo prezenty dla dzieci. Najpierw pojechałem na Stępińską, a potem do Babic i wróciłem przez Wieruchów, Macierzysz i Szeligi. W rowerze po przejechaniu ok. 2800 km zaczynają się problemy z płynną zmianą przełożeń, czyli trzeba wyregulować przerzutki. Niestety bez stojaka jest bardzo trudne, szczególnie dla kogoś takiego jak ja, który nigdy tego nie robił. Na filmach w youtube wygląda to prosto, ale ja zupełnie nie wiem jak się do tego zabrać. Pewno prędzej, czy później będę musiał dać zarobić serwisowi rowerowemu.
- DST 45.00km
- Czas 02:05
- VAVG 21.60km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze





















