Środa, 28 maja 2014
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Nie lubię jeździć w deszczu!
Dzisiejsza pogoda nie za bardzo nadawała się do jazdy rowerem, ale tę wiedzę pozyskałem o wiele za późno. Jak powszechnie wiadomo, nie lubię jeździć w deszczu i staram się unikać takich sytuacji, a dziś sprzeniewierzyłem się swoim zasadom.
Początek nie zapowiadał się źle, temperatura odpowiednia, przestało padać i zaczynał schnąć chodnik pod moim oknem, a to jest zawsze niezawodny sygnał, że można wyjeżdżać. Początek jazdy był na tyle suchy, że nawet kurtki z plecaka nie musiałem wyjmować. Potem wprawdzie zaczęło drobno kropić, ale byłem tak rozgrzany, że zanim krople docierały do ciała, to parowały i byłem prawie suchy. Niestety deszcz postanowił sprawdzić przemakalność mojej koszulki i w Falenicy padało już tak mocno, że musiałem jednak założyć kurtkę. Po chwilce spędzonej pod daszkiem, deszcz zamienił się w deszczyk i mogłem jechać dalej. Odnalazłem ulicę Zagórzańską, odebrałem przesyłkę i ruszyłem w drogę powrotną. Jazda w siąpiącym deszczyku była dość uciążliwa, ale nie z powodu opadów, a z powodu kałuż na jezdni i samochodów. No i z powodu braku błotników w moim rowerze. Ale w końcu dojechałem do Wału Miedzeszyńskiego i mogłem wreszcie zjechać z ulicy na drogę dla rowerów. Deszcz też jakby przestawał padać i zacząłem się zastanawiać, czy jechać do domu, czy może jednak zawieźć do Piaseczna to co odebrałem. Myślałem tak przez siedem kilometrów, a w tym czasie przestało padać, nic nie chlapało spod kół i znowu mogłem cieszyć się jazdą. Postanowiłem tylko, nie jechać ulicami jak wczoraj, a przejechać się nad Wisłą, w ciszy i spokoju. Niestety deszcz nie dał całkiem za wygraną i po jakimś czasie znowu zaczął padać. Na szczęście nie były to opady intensywne, niemniej po dotarciu na miejsce byłem już solidnie przemoczony. Kropla drąży skałę, a co dopiero moją absolutnie nieprofesjonalną kurtkę? Nie było jednak tak źle, nawet suchych skarpet i butów nie chciałem, ani kurtki - uznałem, że ostatnie kilometry do domu dojadę i tak. Wypiłem kawę, zjadłem czekoladę i z nową energią ruszyłem w drogę do domu. Wiedziałem, że do setki mi trochę zabraknie, ale musiałem jechać najkrótszą drogą, bo już późno się zrobiło i czas mnie gonił. I nawet jazda Puławską i kolejnymi ulicami nie robiła już na mnie wrażenia - i tak byłem mokry do samego spodu, od stóp, do głów. Pozwalałem nawet sobie, wjeżdżać pełną bombą w kałuże i patrzeć jaka fajna fontanna się robi. Po powrocie natychmiast wszystko poszło do pralki, buty schną wypchane gazetami, a ja nadal NIE LUBIĘ JEŹDZIĆ W DESZCZU!

Czerwone maki © yurek55

Droga dla rowerów, Wał Miedzeszyński © yurek55

Wisła okolice Kępy Oborskiej © yurek55

Droga na wale © yurek55
Początek nie zapowiadał się źle, temperatura odpowiednia, przestało padać i zaczynał schnąć chodnik pod moim oknem, a to jest zawsze niezawodny sygnał, że można wyjeżdżać. Początek jazdy był na tyle suchy, że nawet kurtki z plecaka nie musiałem wyjmować. Potem wprawdzie zaczęło drobno kropić, ale byłem tak rozgrzany, że zanim krople docierały do ciała, to parowały i byłem prawie suchy. Niestety deszcz postanowił sprawdzić przemakalność mojej koszulki i w Falenicy padało już tak mocno, że musiałem jednak założyć kurtkę. Po chwilce spędzonej pod daszkiem, deszcz zamienił się w deszczyk i mogłem jechać dalej. Odnalazłem ulicę Zagórzańską, odebrałem przesyłkę i ruszyłem w drogę powrotną. Jazda w siąpiącym deszczyku była dość uciążliwa, ale nie z powodu opadów, a z powodu kałuż na jezdni i samochodów. No i z powodu braku błotników w moim rowerze. Ale w końcu dojechałem do Wału Miedzeszyńskiego i mogłem wreszcie zjechać z ulicy na drogę dla rowerów. Deszcz też jakby przestawał padać i zacząłem się zastanawiać, czy jechać do domu, czy może jednak zawieźć do Piaseczna to co odebrałem. Myślałem tak przez siedem kilometrów, a w tym czasie przestało padać, nic nie chlapało spod kół i znowu mogłem cieszyć się jazdą. Postanowiłem tylko, nie jechać ulicami jak wczoraj, a przejechać się nad Wisłą, w ciszy i spokoju. Niestety deszcz nie dał całkiem za wygraną i po jakimś czasie znowu zaczął padać. Na szczęście nie były to opady intensywne, niemniej po dotarciu na miejsce byłem już solidnie przemoczony. Kropla drąży skałę, a co dopiero moją absolutnie nieprofesjonalną kurtkę? Nie było jednak tak źle, nawet suchych skarpet i butów nie chciałem, ani kurtki - uznałem, że ostatnie kilometry do domu dojadę i tak. Wypiłem kawę, zjadłem czekoladę i z nową energią ruszyłem w drogę do domu. Wiedziałem, że do setki mi trochę zabraknie, ale musiałem jechać najkrótszą drogą, bo już późno się zrobiło i czas mnie gonił. I nawet jazda Puławską i kolejnymi ulicami nie robiła już na mnie wrażenia - i tak byłem mokry do samego spodu, od stóp, do głów. Pozwalałem nawet sobie, wjeżdżać pełną bombą w kałuże i patrzeć jaka fajna fontanna się robi. Po powrocie natychmiast wszystko poszło do pralki, buty schną wypchane gazetami, a ja nadal NIE LUBIĘ JEŹDZIĆ W DESZCZU!

Czerwone maki © yurek55

Droga dla rowerów, Wał Miedzeszyński © yurek55

Wisła okolice Kępy Oborskiej © yurek55

Droga na wale © yurek55
- DST 93.59km
- Teren 4.00km
- Czas 04:25
- VAVG 21.19km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 maja 2014
Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Rowerem i samochodem.
Miałem trochę spraw do załatwienia i rower dziś służył mi w celach transportowych do dojazdu i powrotu z Piaseczna. W tamtą stronę pojechałem przez Wilanów i Konstancin, bo na trasę Wałem Zawadowskim nie miałem czasu - i nie będę raczej tamtędy jeździł. Od Klarysewa zakaz jazdy rowerem, a ddr po lewej stronie jezdni, bez sensu...
Z Piaseczna wróciłem samochodem, pozałatwiałem wszystko, co było do zrobienia, odstawiłem auto na miejsce i jeszcze raz wsiadłem na rower. Wracałem najkrótszą droga i najszybciej jak umiałem, ale rekordu 48 minut nie pobiłem, było 49...
Z Piaseczna wróciłem samochodem, pozałatwiałem wszystko, co było do zrobienia, odstawiłem auto na miejsce i jeszcze raz wsiadłem na rower. Wracałem najkrótszą droga i najszybciej jak umiałem, ale rekordu 48 minut nie pobiłem, było 49...
- DST 51.53km
- Czas 02:18
- VAVG 22.40km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 maja 2014
Kategoria <50
***Turystycznie i spacerowo***
Rano pojechałem do sklepu Lidl i udało mi się zdobyć deficytowy towar, który rzucili na otwarcie. Gdybym przyjechał choć pół godziny później, nic już bym nie dostał. Taka sytuacja.

Klimat PRL-u, "wyngiel je we wiosce" © yurek55
Później pojechałem odebrać coś w poważnym urzędzie i strój rowerowy byłby tam zupełnie nie na miejscu, więc w cywilnych ciuchach poszwendałem się niespiesznie po mieście i tyle na dziś.

Rzeźba ogrodowa w Parku Krasińskich © yurek55

Park i Pałac Rzeczpospolitej © yurek55

Pomnik © yurek55

Napis na pomniku © yurek55
O tej kontrowersyjnej inwestycji było głośno swego czasu, głównie za sprawą wydania pozwolenia na budowę przez Naczelnik Wydziału Architektury. Protesty i akcje na FB zdały się psu na budę, co widać poniżej. Przy okazji robienia zdjęć pokłóciłem się z cieciem, któremu to się nie podobało. Spytałem, czy to tajny wojskowy obiekt strategiczny, a po jego odpowiedzi, dalszy ciąg mojej tyrady nie nadaje się do cytowania. Nikt mnie tak błyskawicznie nie wyprowadza z równowagi, jak cham z poczuciem misji, któremu się wydaje, że ma władzę.

Głęboka dziura przez dziurę w płocie © yurek55

Kontrowersyjna inwestycja © yurek55

Budowa widok od Miodowej © yurek55

Klimat PRL-u, "wyngiel je we wiosce" © yurek55
Później pojechałem odebrać coś w poważnym urzędzie i strój rowerowy byłby tam zupełnie nie na miejscu, więc w cywilnych ciuchach poszwendałem się niespiesznie po mieście i tyle na dziś.

Rzeźba ogrodowa w Parku Krasińskich © yurek55

Park i Pałac Rzeczpospolitej © yurek55

Pomnik © yurek55

Napis na pomniku © yurek55
O tej kontrowersyjnej inwestycji było głośno swego czasu, głównie za sprawą wydania pozwolenia na budowę przez Naczelnik Wydziału Architektury. Protesty i akcje na FB zdały się psu na budę, co widać poniżej. Przy okazji robienia zdjęć pokłóciłem się z cieciem, któremu to się nie podobało. Spytałem, czy to tajny wojskowy obiekt strategiczny, a po jego odpowiedzi, dalszy ciąg mojej tyrady nie nadaje się do cytowania. Nikt mnie tak błyskawicznie nie wyprowadza z równowagi, jak cham z poczuciem misji, któremu się wydaje, że ma władzę.

Głęboka dziura przez dziurę w płocie © yurek55

Kontrowersyjna inwestycja © yurek55

Budowa widok od Miodowej © yurek55
- DST 28.53km
- Czas 02:06
- VAVG 13.59km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 24 maja 2014
Kategoria <50, przed śniadaniem
Poradnik narkomana: Dzień na działce:)
Ze swojej stałej trasy, przed Borzęcinem skręciłem na Ołtarzew, potem Konotopa i przez Piastów wróciłem do domu. Troszkę skróciłem trasę, bo dziś dzień na działce.

Na działce © yurek55

Na działce © yurek55
- DST 41.76km
- Czas 01:56
- VAVG 21.60km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Trzy razy miasto.
Drugi raz użyłem aplikacji Warszawa 19115 zgłaszając niedziałające wodotryski Pod Skrzydłami. Skoro wszędzie woda może tryskać, to dlaczego nie u mnie, na Ochocie? Żar lał się z nieba, a tu takie rozczarowanie...

Nie ma, nie ma, wody na pustyni (miejskiej) © yurek55

Nie ma, nie ma, wody na pustyni (miejskiej) © yurek55
- DST 58.64km
- Czas 03:01
- VAVG 19.44km/h
- Temperatura 34.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 22 maja 2014
Warszawski szlag(!) nadwiślański.
Ponieważ wczoraj nie udało mi się zobaczyć fali kulminacyjnej na Wiśle, postanowiłem sprawdzić jak sytuacja wygląda dzisiaj. Woda zdążyła opaść już o metr, a do stanu z maja 2010 roku brakowało dużo, dużo więcej, więc właściwie nie było co oglądać.
Ale za to jazda wzdłuż Wisły, to coś, co mnie zupełnie zaskoczyło, bo zapomniałem, jak można w naszym mieście utrudnić życie rowerzystom. Już od Mostu Marii Curie poustawiane zapory, bo wodociągowcy coś robią, potem remont mostu i ślimaków na Trasę AK, przy Centrum Olimpijskim też nie ma przejazdu a od klubu Spójnia remont drogi dla rowerów i chodnika aż do Mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Następnie "zmieniamy Warszawę dla was, teraz czas na bulwary wiślane", potem budowa stacji metro Powiśle, remont estakad Mostu Łazienkowskiego i to już koniec szlaku rowerowego nad Wisłą. A po drugiej stronie, terenowa droga rowerowa jest aktualnie pod wodą. Na dodatek nie widziałem ani jednego robotnika i ani jednej pracującej maszyny, więc raczej w tym roku wzdłuż Wisły nie pojedziemy.
Ja w każdym razie kilka razy musiałem zawracać, pod Mostem Toruńskim przejechałem jezdnią, a do Nowego Zjazdu dojechałem środkowym pasem zieleni Wisłostrady. Bo sprawa wygląda tak, że nawet jak jest odcinek ddr, to kończy się np. parkanem, albo placem budowy. I taką to dziś miałem jazdę.

Tam gdzieś na lewo od drzew, jest budowana droga rowerowa.Tarchomin © yurek55

Z Marykury widok na lewy brzeg © yurek55

Woda opadła, można przejechać. Wiadukt na płn. od ulicy Dewajtis © yurek55

Droga dla rowerów przy Spójni. Nawierzchnia szutrowa © yurek55

Koniec jazdy nad Wisłą © yurek55
Tu właśnie przeskoczyłem na pas zieleni i jadąc kilkaset metrów po trawie, wyczyściłem sobie opony z błota.
W ubiegłym roku pisałem o tych bulwarach, teraz jest jeszcze gorzej, wolałem przejechać na drugą stronę.
"Bulwary wiślane remontowane są od ponad roku, pisałem zresztą o tym, wkurzając się, jak wszyscy rowerzyści, że zablokowali nam nadwiślańską trasę."

Zmieniamy Warszawę dla was, czy jakoś tak...Ale nie zmienili jeszcze © yurek55

Niedawno tu była duża plaża © yurek55
Może kiedyś te wszystkie remonty się skończą, ale dużo wody upłynie w Wiśle, zanim zajrzę tam ponownie.
Ale za to jazda wzdłuż Wisły, to coś, co mnie zupełnie zaskoczyło, bo zapomniałem, jak można w naszym mieście utrudnić życie rowerzystom. Już od Mostu Marii Curie poustawiane zapory, bo wodociągowcy coś robią, potem remont mostu i ślimaków na Trasę AK, przy Centrum Olimpijskim też nie ma przejazdu a od klubu Spójnia remont drogi dla rowerów i chodnika aż do Mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Następnie "zmieniamy Warszawę dla was, teraz czas na bulwary wiślane", potem budowa stacji metro Powiśle, remont estakad Mostu Łazienkowskiego i to już koniec szlaku rowerowego nad Wisłą. A po drugiej stronie, terenowa droga rowerowa jest aktualnie pod wodą. Na dodatek nie widziałem ani jednego robotnika i ani jednej pracującej maszyny, więc raczej w tym roku wzdłuż Wisły nie pojedziemy.
Ja w każdym razie kilka razy musiałem zawracać, pod Mostem Toruńskim przejechałem jezdnią, a do Nowego Zjazdu dojechałem środkowym pasem zieleni Wisłostrady. Bo sprawa wygląda tak, że nawet jak jest odcinek ddr, to kończy się np. parkanem, albo placem budowy. I taką to dziś miałem jazdę.

Tam gdzieś na lewo od drzew, jest budowana droga rowerowa.Tarchomin © yurek55

Z Marykury widok na lewy brzeg © yurek55

Woda opadła, można przejechać. Wiadukt na płn. od ulicy Dewajtis © yurek55

Droga dla rowerów przy Spójni. Nawierzchnia szutrowa © yurek55

Koniec jazdy nad Wisłą © yurek55
Tu właśnie przeskoczyłem na pas zieleni i jadąc kilkaset metrów po trawie, wyczyściłem sobie opony z błota.
W ubiegłym roku pisałem o tych bulwarach, teraz jest jeszcze gorzej, wolałem przejechać na drugą stronę.
"Bulwary wiślane remontowane są od ponad roku, pisałem zresztą o tym, wkurzając się, jak wszyscy rowerzyści, że zablokowali nam nadwiślańską trasę."

Zmieniamy Warszawę dla was, czy jakoś tak...Ale nie zmienili jeszcze © yurek55

Niedawno tu była duża plaża © yurek55
Może kiedyś te wszystkie remonty się skończą, ale dużo wody upłynie w Wiśle, zanim zajrzę tam ponownie.
- DST 44.00km
- Teren 2.00km
- Czas 02:35
- VAVG 17.03km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 maja 2014
Kategoria Piaseczno/Ursynów, ku pomocy, 50-100
Wysoka woda i strażacy na straży.
Miałem dziś pojechać nad Wisłę zobaczyć kulminacyjną falę powodziową, ale musiałem zmienić swoje plany i w trybie awaryjnym pojechać do Piaseczna. Już zapomniałem jak satysfakcjonująca jest poranna jazda ulicą Wołoską, a szczególnie jej odcinkiem od szpitala MSW, do Domaniewskiej. Wprawdzie nie liczyłem ale sadzę, że setkę stojących w korku samochodów minąłem. Starałem się jechać szybko, bo czas naglił i uzyskałem wynik 48 minut od wyjścia z domu. Gdyby nie światła, to jeszcze ze dwie - trzy minuty bym urwał.
Wracałem przez Konstancin trochę zmodyfikowaną trasą, bo skręciłem w ul. Oborską i zanim dotarłem do ronda na Warszawskiej widziałem kilkanaście domów, których i Carrington by się nie powstydził.
"Kto chce aspirować do polskiej elity biznesowej, powinien mieć posiadłość w tej podwarszawskiej miejscowości. Tak jak najbogatszy Polak Jan Kulczyk, przedsiębiorca z branży farmaceutycznej Jerzy Starak, biznesmen inwestujący w biurowce Zbigniew Niemczycki, współwłaściciel TVN Mariusz Walter, giełdowy rekin Zbigniew Jakubas czy gwiazdy sportu i rozrywki jak Maryla Rodowicz lub Roman Kosecki." Więcej o polskim Beverly Hills tutaj
Na rondzie wybrałem kierunek na Ciszycę, by z wału nad Wisłą zobaczyć jak wygląda sytuacja powodziowa. Dojeżdżając, z daleka widziałem wóz Straży Pożarnej, a już z bliska, kilku strażaków piekących kiełbaski na ognisku i wystawiających gołe torsy do promieni słonecznych. Lepiej służbę pełnić na wale, niż w remizie. W Kępie Oborskiej dokładnie ten sam obrazek, drugi zastęp strażaków też korzysta z uroków pięknej pogody i służby na świeżym powietrzu.
Na wale przeciwpowodziowym pracował też traktor koszący bujną trawę po kolana, żeby można było dojrzeć, czy nie ma uszkodzeń. Tym razem woda podeszła tylko do podnóża i raczej niebezpieczeństwa nie ma.

Piaskarnia pod wodą © yurek55

Druga piaskarnia też pod wodą © yurek55

Woda u podnóża wału © yurek55
Niestety na sesję z mostów nie wystarczyło mi czasu, więc nie wiem jak wygląda rzeczywisty poziom wody, a szkoda, bo chciałem zobaczyć jak wyglądają remontowane od lat bulwary warszawskie. Podobno zalało?
Wracałem przez Konstancin trochę zmodyfikowaną trasą, bo skręciłem w ul. Oborską i zanim dotarłem do ronda na Warszawskiej widziałem kilkanaście domów, których i Carrington by się nie powstydził.
"Kto chce aspirować do polskiej elity biznesowej, powinien mieć posiadłość w tej podwarszawskiej miejscowości. Tak jak najbogatszy Polak Jan Kulczyk, przedsiębiorca z branży farmaceutycznej Jerzy Starak, biznesmen inwestujący w biurowce Zbigniew Niemczycki, współwłaściciel TVN Mariusz Walter, giełdowy rekin Zbigniew Jakubas czy gwiazdy sportu i rozrywki jak Maryla Rodowicz lub Roman Kosecki." Więcej o polskim Beverly Hills tutaj
Na rondzie wybrałem kierunek na Ciszycę, by z wału nad Wisłą zobaczyć jak wygląda sytuacja powodziowa. Dojeżdżając, z daleka widziałem wóz Straży Pożarnej, a już z bliska, kilku strażaków piekących kiełbaski na ognisku i wystawiających gołe torsy do promieni słonecznych. Lepiej służbę pełnić na wale, niż w remizie. W Kępie Oborskiej dokładnie ten sam obrazek, drugi zastęp strażaków też korzysta z uroków pięknej pogody i służby na świeżym powietrzu.
Na wale przeciwpowodziowym pracował też traktor koszący bujną trawę po kolana, żeby można było dojrzeć, czy nie ma uszkodzeń. Tym razem woda podeszła tylko do podnóża i raczej niebezpieczeństwa nie ma.

Piaskarnia pod wodą © yurek55

Druga piaskarnia też pod wodą © yurek55

Woda u podnóża wału © yurek55
Niestety na sesję z mostów nie wystarczyło mi czasu, więc nie wiem jak wygląda rzeczywisty poziom wody, a szkoda, bo chciałem zobaczyć jak wyglądają remontowane od lat bulwary warszawskie. Podobno zalało?
- DST 60.65km
- Teren 1.00km
- Czas 02:48
- VAVG 21.66km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 maja 2014
Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Naokoło przez miasto do Piaseczna
Chciałem coś sprawdzić i dlatego wybrałem dziś drogę przez całe miasto - i to przez centrum, arterią z północy na południe. Na Prymasa Tysiąclecia przy Kasprzaka powstał nowy element małej architektury, żeby było o co nogę oprzeć przy czekaniu na zmianę świateł. Moim zdaniem to wyrzucone pieniądze, ale ja się nie znam. Widziałem tam grupę 5-8 ludzi na rowerach i jednego szczęśliwca z opartą o to nogą...

Podpórka dla rowerzystów © yurek55
Na Placu Zbawiciela dumnie stoi odbudowana tęcza, która w Warszawie urosła do rangi symbolu. A czego to już niech sobie każdy sam dopowie. Ja tylko bardzo żałuję, że z równą determinacją pani Hanna Gronkiewicz-Waltz nie przywraca Misia z Glinianek Sznajdra, spalonego przez pijanych huliganów. Czujecie analogię? Ale za nim żadne wpływowe środowiska spod znaku tęczy się opowiadają...
Plac Zbawiciela z tęczą © yurek55
A to archiwalne zdjęcia z marca 2012 roku

Miś razy cztery © yurek55

Podpórka dla rowerzystów © yurek55
Na Placu Zbawiciela dumnie stoi odbudowana tęcza, która w Warszawie urosła do rangi symbolu. A czego to już niech sobie każdy sam dopowie. Ja tylko bardzo żałuję, że z równą determinacją pani Hanna Gronkiewicz-Waltz nie przywraca Misia z Glinianek Sznajdra, spalonego przez pijanych huliganów. Czujecie analogię? Ale za nim żadne wpływowe środowiska spod znaku tęczy się opowiadają...

Plac Zbawiciela z tęczą © yurek55
A to archiwalne zdjęcia z marca 2012 roku

Miś razy cztery © yurek55
- DST 63.91km
- Czas 03:11
- VAVG 20.08km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 maja 2014
Kategoria > 100
Pętla dookoła Warszawy, od Nieporętu do Leszna
Pomyślałem dziś, że pojadę nad Zalew Zegrzyński zobaczyć co nowego, odświeżyć pamięć miejsc widzianych zimą, no i wreszcie jakąś inną trasę zrobić, bo ileż razy można przez Macierzysz i Kaputy jeździć. Na Jagiellońskiej 55 dawny biurowiec Polmot-u, a potem FSO, zyskuje wreszcie całkiem nowy wygląd.

Nowe szaty jagiellońskiej 55 © yurek55
Potem drogą dla rowerów wjechałem na wiadukt Trasy Toruńskiej i po pokonaniu wielkiej ilości zakrętów, zjazdów i podjazdów, dojechałem do skrzyżowania z Łabiszyńską. Pewnie inaczej nie dało się jej poprowadzić, nie znam się, ale jest to bez wątpienia najbardziej pokręcony odcinek w całej Warszawie. Kiedy tylko nadarzyła się okazja pożegnałem asfalt i do Nieporętu dojechałem tą drogą.

Droga do Nieporętu nad Kanałem © yurek55
Po dojechaniu do kładki chciałem spróbować, czy da się wjechać rowerem po zrobionych pochylniach. Mnie się nie udało, ale jakiś cyrkowiec na bmx-e albo mors na mono, by się może zmieścił...

Wjazd na kładkę © yurek55

Kładka nad Kanałem Królewskim © yurek55

Podjazd i schody © yurek55

Kładka dla pieszych © yurek55
Już kiedyś zdjęcie tej kładki umieszczałem na blogu, teraz zrobiłem całą sesję i temat uważam za wyczerpany. Aha, dodam tylko, że aby wejść z wózkiem, czy rowerem, to trzeba chyba z 60 metrów przejść po tych pochylniach, dlatego z drugiej strony wolałem znieść rower po schodach.
W Porcie Nieporęt jak widać sezon już w pełni.

Zalew Zegrzyński - marina Nieporęt © yurek55
Kiedy już się napatrzyłem na niebo, obłoki i wodę wymyśliłem, że dalej pojadę do Nowego Dworu przez Wieliszew i tam zdecyduję, co dalej. Ale zanim dojechałem do Wieliszewa napotkałem niespodziewaną przeszkodę i stałem w tym miejscu dobre 10 minut, skład pchany przez lokomotywę poruszał się z prędkością pieszego.

Skąd jedzie ten pociąg? © yurek55

Dokąd jedzie ten pociąg? © yurek55
Na te pytania może odpowiedzieć tylko jeden człowiek.
A na cmentarzu w Wieliszewie zobaczyłem największy grobowiec, z najkrótszą inskrypcją.

1834 ŻONA MĘŻOWI cm. w Wieliszewie. Grobowiec Kamieńskich © yurek55
W Nowym Dworze nie mogłem sobie odmówić, by po raz kolejny nie uwiecznić tej perły architektury

Sławna pagoda w Nowym Dworze © yurek55
...i tam wpadłem na pomysł, by dorzucić jeszcze jedną gminę do kolekcji, skoro jestem tak blisko.

Gmina zaliczona! © yurek55
Teraz już wreszcie trzeba było zacząć kierować się w stronę domu. Do wyboru była droga do Czosnowa i przez Łomianki, albo do Leszna i skręt w Puszczę do Truskawia, albo jazda do samego Leszna i skręt na Babice. Wybrałem ten ostatni wariant, bo tylko tak byłem pewien, że nie zabłądzę. Niestety zmęczenie zaczynało dawać znak o sobie, a ja na dodatek musiałem zmagać się z przeciwnym wiatrem. Zaczynało być naprawdę ciężko, w końcu postanowiłem się zatrzymać i zjeść zabrany na drogę prowiant z nadzieją, że doda mi to energii. Niestety banan widocznie ma zbyt mała wartość odżywczą, bo aż do samego końca jechałem na "odcięciu", zatrzymując się jeszcze kilka razy na krótkie odpoczynki.
W Lesznie uznałem, że lepiej będzie pojechać znaną mi drogą, która jest mniej ruchliwa i chyba trochę krótsza niż na Babice. Tym sposobem wróciłem na znaną trasę, tylko od drugiej strony i przez Pilaszków, Pogroszew, Kaputy itd. dotarłem do domu. Mapa na endo znowu jest w dwóch częściach, bo wyłączyłem niechcący na postoju jedzeniowym i włączyłem ponownie.

Nowe szaty jagiellońskiej 55 © yurek55
Potem drogą dla rowerów wjechałem na wiadukt Trasy Toruńskiej i po pokonaniu wielkiej ilości zakrętów, zjazdów i podjazdów, dojechałem do skrzyżowania z Łabiszyńską. Pewnie inaczej nie dało się jej poprowadzić, nie znam się, ale jest to bez wątpienia najbardziej pokręcony odcinek w całej Warszawie. Kiedy tylko nadarzyła się okazja pożegnałem asfalt i do Nieporętu dojechałem tą drogą.

Droga do Nieporętu nad Kanałem © yurek55
Po dojechaniu do kładki chciałem spróbować, czy da się wjechać rowerem po zrobionych pochylniach. Mnie się nie udało, ale jakiś cyrkowiec na bmx-e albo mors na mono, by się może zmieścił...

Wjazd na kładkę © yurek55

Kładka nad Kanałem Królewskim © yurek55

Podjazd i schody © yurek55

Kładka dla pieszych © yurek55
Już kiedyś zdjęcie tej kładki umieszczałem na blogu, teraz zrobiłem całą sesję i temat uważam za wyczerpany. Aha, dodam tylko, że aby wejść z wózkiem, czy rowerem, to trzeba chyba z 60 metrów przejść po tych pochylniach, dlatego z drugiej strony wolałem znieść rower po schodach.
W Porcie Nieporęt jak widać sezon już w pełni.

Zalew Zegrzyński - marina Nieporęt © yurek55
Kiedy już się napatrzyłem na niebo, obłoki i wodę wymyśliłem, że dalej pojadę do Nowego Dworu przez Wieliszew i tam zdecyduję, co dalej. Ale zanim dojechałem do Wieliszewa napotkałem niespodziewaną przeszkodę i stałem w tym miejscu dobre 10 minut, skład pchany przez lokomotywę poruszał się z prędkością pieszego.

Skąd jedzie ten pociąg? © yurek55

Dokąd jedzie ten pociąg? © yurek55
Na te pytania może odpowiedzieć tylko jeden człowiek.
A na cmentarzu w Wieliszewie zobaczyłem największy grobowiec, z najkrótszą inskrypcją.

1834 ŻONA MĘŻOWI cm. w Wieliszewie. Grobowiec Kamieńskich © yurek55
W Nowym Dworze nie mogłem sobie odmówić, by po raz kolejny nie uwiecznić tej perły architektury

Sławna pagoda w Nowym Dworze © yurek55
...i tam wpadłem na pomysł, by dorzucić jeszcze jedną gminę do kolekcji, skoro jestem tak blisko.

Gmina zaliczona! © yurek55
Teraz już wreszcie trzeba było zacząć kierować się w stronę domu. Do wyboru była droga do Czosnowa i przez Łomianki, albo do Leszna i skręt w Puszczę do Truskawia, albo jazda do samego Leszna i skręt na Babice. Wybrałem ten ostatni wariant, bo tylko tak byłem pewien, że nie zabłądzę. Niestety zmęczenie zaczynało dawać znak o sobie, a ja na dodatek musiałem zmagać się z przeciwnym wiatrem. Zaczynało być naprawdę ciężko, w końcu postanowiłem się zatrzymać i zjeść zabrany na drogę prowiant z nadzieją, że doda mi to energii. Niestety banan widocznie ma zbyt mała wartość odżywczą, bo aż do samego końca jechałem na "odcięciu", zatrzymując się jeszcze kilka razy na krótkie odpoczynki.
W Lesznie uznałem, że lepiej będzie pojechać znaną mi drogą, która jest mniej ruchliwa i chyba trochę krótsza niż na Babice. Tym sposobem wróciłem na znaną trasę, tylko od drugiej strony i przez Pilaszków, Pogroszew, Kaputy itd. dotarłem do domu. Mapa na endo znowu jest w dwóch częściach, bo wyłączyłem niechcący na postoju jedzeniowym i włączyłem ponownie.
- DST 125.34km
- Teren 10.00km
- Czas 06:08
- VAVG 20.44km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 18 maja 2014
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Latające psy w Babicach
Nie za bardzo mam dziś co opisywać - trasa znana, z małymi modyfikacjami i przejechana fragmentami w odwrotną stronę. Pogoda piękna, jechało się rewelacyjnie i szybko.

Kolorowy rower w ogródku © yurek55

Dom na Trakcie Królewskim © yurek55

...i z drugiej strony © yurek55

Pokazy latających psów w Babicach © yurek55

Próby przed pokazem © yurek55

Kolorowy rower w ogródku © yurek55

Dom na Trakcie Królewskim © yurek55

...i z drugiej strony © yurek55

Pokazy latających psów w Babicach © yurek55

Próby przed pokazem © yurek55
- DST 57.93km
- Czas 02:34
- VAVG 22.57km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze





















