Czwartek, 8 maja 2014
Do Luxmedu
Interesujący rower zaparkowany w kompleksie biurowym Park Postępu

Ciekawy rower © yurek55

Ciekawy rower © yurek55
- DST 12.00km
- Czas 00:42
- VAVG 17.14km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 7 maja 2014
*Wyjazd turystyczno - krajoznawczy*
Jak już pisałem chyba kiedyś, w tym rowerze jeżdżę na trzy łańcuchy, zmieniane co ok. 500km. Dziś zmieniłem po raz kolejny, nasmarowałem i postanowiłem kawałek przejechać, żeby się smar dobrze rozprowadził.
Na Okęciu natknąłem się na tablicę Miejskiego Systemu Informacji, która wyjaśnia kim był patron tej ulicy. Nie wiem, komu zależy by imię takich ludzi i ich wiekopomne dokonania, nie zostało zapomniane?

Warszawa pamięta o bohaterach © yurek55
Potem z Szyszkowej skręciłem na Raszyn i po jego uliczkach pokręciłem się nieco, popatrzyłem na nadal trwającą budowę obwodnicy S8, zobaczyłem z bliska stawy raszyńskie i pojechałem dalej.

Staw Puchalski w Puchałach © yurek55

Budowa S8 © yurek55

Widok na północ z kładki nad S8 © yurek55
Dokładnie na środku budowanej trasy stoi sobie ta zabytkowa kapliczka. Ciekawe co z nią zrobią?

Kapliczka na trasie S8 © yurek55
Napis głosi:
"NA UPROSZENIE
PANA BOGA O POKÓJ
d. 3 WRZEŚNIA 1916 r.
GOSPODARZE WSI OPACZY - MAŁEJ"
Zdjęcie zrobione z kładki za kapliczką pokazuje dokładnie jej umiejscowienie.

Widok z kładki na południe © yurek55
Po przejechaniu drogą gruntową kilkuset metrów i przejechaniu torów kolejowych, dojechałem do Alej Jerozolimskich na wysokości Ursusa. W parku w Ursusie oprócz widocznych na zdjęciu zakazów, są jeszcze tabliczki zakazujące: palenia papierosów, picia alkoholu i wprowadzania psów oraz nakazujące karmienie ptaków w wyznaczonych miejscach.

Park Czechowicki © yurek55

Amfiteatr w Parku © yurek55
A zaraz obok parku możemy leczyć się pijawkami

Pijawki są dobre na wszystko © yurek55
Pomagają m.in. na: żylaki, hemoroidy, bóle kręgosłupa, depresję, obrzęki powypadkowe, prostatę, impotencję (gdzie przystawiają?!), choroby kobiece, bezpłodność, wysoki cholesterol itd. itd.
Z Ursusa dojechałem do Włoch i znalazłem ten oto staw.

Glinianka Cietrzewia we Włochach © yurek55
Zresztą dziś odkryłem mnóstwo nieznanych mi wcześniej miejsc i nic w tym dziwnego, skoro jeździłem turystycznie, prawda? Ślad mojego przejazdu jest tego widocznym dowodem, jak również średnia prędkość przejazdu.
Na Okęciu natknąłem się na tablicę Miejskiego Systemu Informacji, która wyjaśnia kim był patron tej ulicy. Nie wiem, komu zależy by imię takich ludzi i ich wiekopomne dokonania, nie zostało zapomniane?

Warszawa pamięta o bohaterach © yurek55
Potem z Szyszkowej skręciłem na Raszyn i po jego uliczkach pokręciłem się nieco, popatrzyłem na nadal trwającą budowę obwodnicy S8, zobaczyłem z bliska stawy raszyńskie i pojechałem dalej.

Staw Puchalski w Puchałach © yurek55

Budowa S8 © yurek55

Widok na północ z kładki nad S8 © yurek55
Dokładnie na środku budowanej trasy stoi sobie ta zabytkowa kapliczka. Ciekawe co z nią zrobią?

Kapliczka na trasie S8 © yurek55
Napis głosi:
"NA UPROSZENIE
PANA BOGA O POKÓJ
d. 3 WRZEŚNIA 1916 r.
GOSPODARZE WSI OPACZY - MAŁEJ"
Zdjęcie zrobione z kładki za kapliczką pokazuje dokładnie jej umiejscowienie.

Widok z kładki na południe © yurek55
Po przejechaniu drogą gruntową kilkuset metrów i przejechaniu torów kolejowych, dojechałem do Alej Jerozolimskich na wysokości Ursusa. W parku w Ursusie oprócz widocznych na zdjęciu zakazów, są jeszcze tabliczki zakazujące: palenia papierosów, picia alkoholu i wprowadzania psów oraz nakazujące karmienie ptaków w wyznaczonych miejscach.

Park Czechowicki © yurek55

Amfiteatr w Parku © yurek55
A zaraz obok parku możemy leczyć się pijawkami

Pijawki są dobre na wszystko © yurek55
Pomagają m.in. na: żylaki, hemoroidy, bóle kręgosłupa, depresję, obrzęki powypadkowe, prostatę, impotencję (gdzie przystawiają?!), choroby kobiece, bezpłodność, wysoki cholesterol itd. itd.
Z Ursusa dojechałem do Włoch i znalazłem ten oto staw.

Glinianka Cietrzewia we Włochach © yurek55
Zresztą dziś odkryłem mnóstwo nieznanych mi wcześniej miejsc i nic w tym dziwnego, skoro jeździłem turystycznie, prawda? Ślad mojego przejazdu jest tego widocznym dowodem, jak również średnia prędkość przejazdu.
- DST 45.84km
- Teren 5.00km
- Czas 03:12
- VAVG 14.33km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 6 maja 2014
Kategoria > 100
Zalicz gminę. Jedną.
Wiatr od wschodu wiał, tom se popatrzył na mój mizerny dorobek na zaliczgminę i umyśliłem, że pojadę do Stanisławowa, a może i dalej, to jeszcze gminę Dobre zaliczę. Z poprzedniej wyprawy w tym kierunku zapamiętałem, że od Zakrętu nie trzeba już jechać asfaltem, bo obok jest drogo-chodnik z kostki aż do Mińska Mazowieckiego. Ale dziś te osiem kilometrów krajową "dwójką" strasznie mi się jechało, ciężarówki do Terespola dmuchały jedna za drugą, do tego autobusy i osobówki - jeden niekończący się ciąg pojazdów. Drugi, jeszcze gorszy fragment, to osławiona droga krajowa nr "50", którą miałem "przyjemność" jechać od Mińska do Stanisławowa. Ale po kolei.
W Warszawie zrobiłem zdjęcie tego oto budynku, bo wydaje mi się, że to jedna z najwęższych szczytowych ścian we współczesnym budownictwie.

Budynek ul. Kosmatki 68 © yurek55

Wąski ten budynek © yurek55
Nieco oddalony, ale widoczny z drogi, za to z dojazdem tylko drogami gruntowymi, stoi kościół w Zakręcie

Kościół w Zakręcie przy ul. Ks. Iwaniuka © yurek55

Kościół we wsi Zakręt © yurek55

Fronton kościoła w Zakręcie © yurek55

Rzeczona droga do Mińska © yurek55
Po drugiej stronie drogi jest tablica miejscowości z nazwą "Stary Konik", tak że nie wiem, jak się naprawdę nazywa ta miejscowość.
A to już nowy obiekt przy drodze, ale niestety nie wiem kto jest inwestorem, bo musiałbym na drugą stronę przejechać.

Nowoczesnośc aż bije w oczy. Wielgolas Brzeziński © yurek55
Dla odmiany w Dębem na stacji czas się zatrzymał

Tradycja © yurek55

Budynek stacyjny Dębe Wielkie © yurek55
A to kolejne miejsce, warte uwiecznienia, gdzie czas się zatrzymał. Chociaż nie, pomnik odnowiony jakby sam Putin miał przyjechać niebawem. Napis też zawiera wiele rusycyzmów tak, żeby było bardziej swojsko i zgodnie z wytycznymi TPPR (dla tych, co nie pamiętają - Towarzystwo Przyjaźni Polsko - Radzieckiej) Brzmi on:

Białoruś? Ukraina? Nie, Dębe Wielkie © yurek55

Sierp i młot trzyma się mocno © yurek55
W końcu dojechałem do Mińska i nic innego mi nie pozostało, jak wbić się na drogę będącą postrachem rowerzystów, osławioną "pięćdziesiątkę". Nie będę się rozpisywał o swoich wrażeniach z tego odcinka, wspomnę tylko, że sporą część z tych dziesięciu kilometrów, przejechałem po szutrowym poboczu. Na tych zdjęciach widać, jak wygląda ta jedna z najruchliwszych dróg, nazywana często i w uproszczeniu "dużą obwodnicą Warszawy". Można nią objechać miasto z jadąc z południa na wschód, albo zachód i omijając z daleka stolicę. KIEROWCY BARDZO DUŻYCH CIĘŻARÓWEK BARDZO JĄ LUBIĄ...

Droga krajowa nr. 50 Stanisławów © yurek55

Zdrowe mleko, prosto od krowy © yurek55
Wprawdzie jeździłem już kilka razy tą drogą m.in. odcinek do Góry Kalwarii i potem do Grójca, ale tam przynajmniej miała pobocze i ten pęd ciężarówek nie był aż tak stresujący i niebezpieczny. Za to jak już opuściłem tę drogę, to już miałem "z górki" - i wiatr miałem w plecy i drogę nieporównywalnie spokojniejszą.

Droga 637 do Warszawy © yurek55
Niestety zmęczenie też zaczęło już dawać znać o sobie, a ja jak zwykle byłem w niedoczasie, jak mawiają szachiści. Trzeba było spieszyć się do domu na obiad, a ja nic nie jadłem w trasie, picie też dawno się mi skończyło, nadgarstki bolały coraz bardziej, siodełko też wydawało się coraz twardsze i mniej wygodne. A do domu nadal było daleko. Pomimo to, albo właśnie dlatego, zatrzymywałem się po drodze i robiłem takie durne fotki, ale każdy powód był dobry by chwilkę odpocząć.

Czy to most kolejowy? © yurek55

Już niedaleko © yurek55
A tu już naprawdę blisko, jeszcze 20 minut

Plaża przy "Poniatoszczaku" © yurek55
Gminę zaliczyłem, na obiad zdążyłem, relację skończyłem. Zdjęć trochę dużo, ale pogoda ładna i niebo z chmurkami tak ładnie wychodzi, proszę o wybaczenie.
W Warszawie zrobiłem zdjęcie tego oto budynku, bo wydaje mi się, że to jedna z najwęższych szczytowych ścian we współczesnym budownictwie.

Budynek ul. Kosmatki 68 © yurek55

Wąski ten budynek © yurek55
Nieco oddalony, ale widoczny z drogi, za to z dojazdem tylko drogami gruntowymi, stoi kościół w Zakręcie

Kościół w Zakręcie przy ul. Ks. Iwaniuka © yurek55

Kościół we wsi Zakręt © yurek55

Fronton kościoła w Zakręcie © yurek55

Rzeczona droga do Mińska © yurek55
Po drugiej stronie drogi jest tablica miejscowości z nazwą "Stary Konik", tak że nie wiem, jak się naprawdę nazywa ta miejscowość.
A to już nowy obiekt przy drodze, ale niestety nie wiem kto jest inwestorem, bo musiałbym na drugą stronę przejechać.

Nowoczesnośc aż bije w oczy. Wielgolas Brzeziński © yurek55
Dla odmiany w Dębem na stacji czas się zatrzymał

Tradycja © yurek55

Budynek stacyjny Dębe Wielkie © yurek55
A to kolejne miejsce, warte uwiecznienia, gdzie czas się zatrzymał. Chociaż nie, pomnik odnowiony jakby sam Putin miał przyjechać niebawem. Napis też zawiera wiele rusycyzmów tak, żeby było bardziej swojsko i zgodnie z wytycznymi TPPR (dla tych, co nie pamiętają - Towarzystwo Przyjaźni Polsko - Radzieckiej) Brzmi on:
"WIECZNA SŁAWA BOHATEROM
CZERWONEJ ARMII
POLEGŁYM W BOJU ZA SWOBODĘ
NIEPODLEGŁOŚĆ NASZEJ OJCZYZNY
1944r."
CZERWONEJ ARMII
POLEGŁYM W BOJU ZA SWOBODĘ
NIEPODLEGŁOŚĆ NASZEJ OJCZYZNY
1944r."

Białoruś? Ukraina? Nie, Dębe Wielkie © yurek55

Sierp i młot trzyma się mocno © yurek55
W końcu dojechałem do Mińska i nic innego mi nie pozostało, jak wbić się na drogę będącą postrachem rowerzystów, osławioną "pięćdziesiątkę". Nie będę się rozpisywał o swoich wrażeniach z tego odcinka, wspomnę tylko, że sporą część z tych dziesięciu kilometrów, przejechałem po szutrowym poboczu. Na tych zdjęciach widać, jak wygląda ta jedna z najruchliwszych dróg, nazywana często i w uproszczeniu "dużą obwodnicą Warszawy". Można nią objechać miasto z jadąc z południa na wschód, albo zachód i omijając z daleka stolicę. KIEROWCY BARDZO DUŻYCH CIĘŻARÓWEK BARDZO JĄ LUBIĄ...

Droga krajowa nr. 50 Stanisławów © yurek55

Zdrowe mleko, prosto od krowy © yurek55
Wprawdzie jeździłem już kilka razy tą drogą m.in. odcinek do Góry Kalwarii i potem do Grójca, ale tam przynajmniej miała pobocze i ten pęd ciężarówek nie był aż tak stresujący i niebezpieczny. Za to jak już opuściłem tę drogę, to już miałem "z górki" - i wiatr miałem w plecy i drogę nieporównywalnie spokojniejszą.

Droga 637 do Warszawy © yurek55
Niestety zmęczenie też zaczęło już dawać znać o sobie, a ja jak zwykle byłem w niedoczasie, jak mawiają szachiści. Trzeba było spieszyć się do domu na obiad, a ja nic nie jadłem w trasie, picie też dawno się mi skończyło, nadgarstki bolały coraz bardziej, siodełko też wydawało się coraz twardsze i mniej wygodne. A do domu nadal było daleko. Pomimo to, albo właśnie dlatego, zatrzymywałem się po drodze i robiłem takie durne fotki, ale każdy powód był dobry by chwilkę odpocząć.

Czy to most kolejowy? © yurek55

Już niedaleko © yurek55
A tu już naprawdę blisko, jeszcze 20 minut

Plaża przy "Poniatoszczaku" © yurek55
Gminę zaliczyłem, na obiad zdążyłem, relację skończyłem. Zdjęć trochę dużo, ale pogoda ładna i niebo z chmurkami tak ładnie wychodzi, proszę o wybaczenie.
- DST 104.69km
- Teren 3.00km
- Czas 04:54
- VAVG 21.37km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 maja 2014
Kategoria <50
Wyjazd przedobiadowy
Na drugi wyjazd dzisiejszego dnia, tak długo nie mogłem się zdecydować, że w końcu zrobiło się mało czasu i zamiast wycieczki zrobił się trening. A jeszcze jak zaczęło się chmurzyć, pokropywać i grzmieć gdzieś w oddali, to nic innego mi nie pozostało, tylko naginać do domu ile sił w nogach.
Początkowo wymyśliłem sobie standardową pętlę Szeligowską, przez Macierzysz itd., tylko dla odmiany w odwrotnym kierunku, bo dziś, po raz pierwszy, wziąłem pod uwagę kierunek wiatru. Ale w którymś momencie trochę mi się odwidziało i w rezultacie znalazłem się znowu w Izabelinie. Ale przedtem przejechałem się dawno nie jechaną dróżką wśród brzóz i to był jedyny wycieczkowy fragment mojej jazdy.

Ulica majora Jacka Decowskiego © yurek55

Brzozowa ścieżka na Decowskiego © yurek55
Przez Babice przejechałem bokiem, nie przez rynek i nie koło kościoła, to też fragment trasy, którym bardzo dawno nie jechałem - cała reszta znana już na pamięć. Nie ma o czym pisać. Średnia nie powala, pomimo niby-treningu, bo jednak w mieście szybko się nie da jeździć.
PS. A deszczem tylko postraszyło.
Początkowo wymyśliłem sobie standardową pętlę Szeligowską, przez Macierzysz itd., tylko dla odmiany w odwrotnym kierunku, bo dziś, po raz pierwszy, wziąłem pod uwagę kierunek wiatru. Ale w którymś momencie trochę mi się odwidziało i w rezultacie znalazłem się znowu w Izabelinie. Ale przedtem przejechałem się dawno nie jechaną dróżką wśród brzóz i to był jedyny wycieczkowy fragment mojej jazdy.

Ulica majora Jacka Decowskiego © yurek55

Brzozowa ścieżka na Decowskiego © yurek55
Przez Babice przejechałem bokiem, nie przez rynek i nie koło kościoła, to też fragment trasy, którym bardzo dawno nie jechałem - cała reszta znana już na pamięć. Nie ma o czym pisać. Średnia nie powala, pomimo niby-treningu, bo jednak w mieście szybko się nie da jeździć.
PS. A deszczem tylko postraszyło.
- DST 40.81km
- Teren 1.00km
- Czas 01:56
- VAVG 21.11km/h
- Temperatura 13.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 maja 2014
Kategoria całe NIC, przed śniadaniem
Po bułki na śniadanie
Oczywiście mam bliżej sklepy spożywcze, a i smak bułek z Lidla nie jest jakiś legendarny, ale przy okazji jeszcze parę innych rzeczy kupiłem.
- DST 11.60km
- Czas 00:34
- VAVG 20.47km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 4 maja 2014
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Poranne mgły i zamglenia
Słoneczny poranek nie pozwalał mi wylegiwać się w łóżku, wstałem, rzut oka na termometr za oknem - 4°C, czyli nie za ciepło. Postanowiłem więc wypróbować nowe długie spodnie kolarskie, choć myślałem, że będę musiał z tym poczekać do październikowych przymrozków. Spodnie sprawdziły się znakomicie, doskonale przylegają do ciała, wkładka super wygodna i zapewniły komfort termiczny, nawet gdy już się ociepliło.
Co do trasy to wybrałem ulubiony kierunek Szeligowską na Szeligi i dalej jak widać na endo. W pewnym momencie, w okolicach Wieruchowa zaczęła się z każdym metrem zmniejszać widoczność. W ciągu kilku minut znalazłem się w tak gęstej mgle, że widziałem najwyżej na 20-30 metrów. Włączyłem oświetlenie, ale kolejne kilometry jechałem z obawą, że jakiś kierowca zauważy mnie zbyt późno. Na szczęście ruch o tej porze na tej trasie, w niedzielę, jest niewielki, a i mgła zaczęła ustępować przed słońcem i wiatrem. Niemniej jednak w tej wacie i niemal bez widoczności jechało się dziwnie i mało komfortowo, dobrze, że to tylko około osiem kilometrów, w Pogroszewie snuły się już tylko resztki

Resztki mgieł porannych © yurek55
Kapliczki nadal pozostają wdzięcznym obiektem fotografowania, między innymi z uwagi na inskrypcje - tu przykład przedwojennej ortografii.

Włośćjanie wsi Wąsiki 1925 © yurek55
Tę z kolei ufundowała Szkoła Powszechna z okazji rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Dziś rzecz nie do wyobrażenia.

1918 - 1928 Kapliczka pamiątkowa w Zaborowie © yurek55

Mozaikowe godło © yurek55
A ta kapliczka w Mariewie powstała w 1953 roku, być może na fali rozprzężenia i utraty czujności po śmierci Józefa Stalina?

Ofiara gromady Mariew © yurek55
Po drodze mijałem Pałac w Zaborówku, "grający" majątek Koborowo w "Karierze Nikodema Dyzmy". Musicie mi uwierzyć na słowo, że to tu. Więcej się sfotografować nie da, zamknięte.

Pałac w Zaborówku © yurek55
A na zakończenie typowe gospodarstwo na wsi mazowieckiej. Tu wieś Budy.

Obejście we wsi Budy w Puszczy Kampinoskiej © yurek55
Dzisiejsza wycieczka, pomimo epizodu z mgłą i wzrostu temperatury o 10°C w ciągu trzech i pół godziny, bardzo udana. Jechało się doskonale, udało się też wrócić na czas do domu na śniadanie i to pomimo pojechania niepotrzebnie do Sierakowa, gdzie jedyną atrakcją jest sklep Ryś.
- 4

Resztki mgieł porannych © yurek55
Kapliczki nadal pozostają wdzięcznym obiektem fotografowania, między innymi z uwagi na inskrypcje - tu przykład przedwojennej ortografii.

Włośćjanie wsi Wąsiki 1925 © yurek55
Tę z kolei ufundowała Szkoła Powszechna z okazji rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Dziś rzecz nie do wyobrażenia.

1918 - 1928 Kapliczka pamiątkowa w Zaborowie © yurek55

Mozaikowe godło © yurek55
A ta kapliczka w Mariewie powstała w 1953 roku, być może na fali rozprzężenia i utraty czujności po śmierci Józefa Stalina?

Ofiara gromady Mariew © yurek55
Po drodze mijałem Pałac w Zaborówku, "grający" majątek Koborowo w "Karierze Nikodema Dyzmy". Musicie mi uwierzyć na słowo, że to tu. Więcej się sfotografować nie da, zamknięte.

Pałac w Zaborówku © yurek55
A na zakończenie typowe gospodarstwo na wsi mazowieckiej. Tu wieś Budy.

Obejście we wsi Budy w Puszczy Kampinoskiej © yurek55
Dzisiejsza wycieczka, pomimo epizodu z mgłą i wzrostu temperatury o 10°C w ciągu trzech i pół godziny, bardzo udana. Jechało się doskonale, udało się też wrócić na czas do domu na śniadanie i to pomimo pojechania niepotrzebnie do Sierakowa, gdzie jedyną atrakcją jest sklep Ryś.
- 4
- DST 70.80km
- Teren 5.00km
- Czas 03:27
- VAVG 20.52km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 maja 2014
Kategoria 50-100
Nic ciekawego
W maju przydrożne kapliczki zyskują nowe dekoracje. Wieczorne majowe modlitewne spotkania, potocznie nazywane majówkami - to piękna polska tradycja, przez wiele lat kultywowana przez kolejne pokolenia.

Kapliczka w Koczargach Starych © yurek55

Kapliczka przygotowana na majowe © yurek55
"Daj kurze grzędę, jeszcze wyżej siędę". Kura myśli, że z dachu wieżowca uda się do Brukseli dolecieć. Ode mnie głosu na pewno nie dostanie.

Ciemny lud tego nie kupi! © yurek55

Wyspa na Wiśle © yurek55

Remont Trasy AK © yurek55

Kapliczka w Koczargach Starych © yurek55

Kapliczka przygotowana na majowe © yurek55
"Daj kurze grzędę, jeszcze wyżej siędę". Kura myśli, że z dachu wieżowca uda się do Brukseli dolecieć. Ode mnie głosu na pewno nie dostanie.

Ciemny lud tego nie kupi! © yurek55

Wyspa na Wiśle © yurek55

Remont Trasy AK © yurek55
- DST 77.00km
- Teren 4.00km
- Czas 03:57
- VAVG 19.49km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 kwietnia 2014
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Wał Zawadowski - reaktywacja
Dziś miałem zaplanowany spacer z najmłodszą latoroślą naszej rodziny, a że mieszka ona w Piasecznie, nie musiałem wymyślać celu. A ponieważ pogoda piękna, słonecznie i gorąco, wybrałem wiejską trasę nadwiślańską. Sprawdziłem przy okazji, że opuszczam miasto po 20 minutach jazdy, czyli tak samo jak przy jeździe na zachód do ulicy Szeligowskiej. To znaczy może nie całkiem opuszczam miasto, ale po 20 minutach dojeżdżam do drogi rowerowej wzdłuż trasy Mostu Siekierkowskiego i dalej już bez samochodów: trzy kilometry do Mostu, a potem na południe aż do przeprawy promowej w Gassach i dalej gdzie ochota i czas pozwolą. Ale to już jest jazda po lokalnych szosach wśród pól i łąk, jak na wsi. A w Gassach w tym roku prom ma znów kursować, wiedzieliście?
Po wjechaniu na wał przy Moście Siekierkowskim zobaczyłem w oddali czarny dym. Myślałem, że to jakiś spektakularny pożar, albo choć samochód się pali, a to drogowcy topili kawały asfaltu i dziury łatali. Ale jak już tam pojechałem, to i zdjęcie zrobiłem, a potem sprawdziłem jak to jest z tym topieniem asfaltu i stąd ten profesjonalny tytuł zdjęcia. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się więcej o tej technologii wystarczy zapytać wujka Guglowskiego.

Wtórne wykorzystanie destruktu asfaltowego do łatania dziur © yurek55
A potem zostawiłem za sobą dymy i hałasy miasta i już tylko takie widoki jak poniżej oglądałem, a do słuchania miałem śpiew ptasząt. A w rzepaku dodatkowo rozlegało się jeszcze brzęczenie setek, albo tysięcy niestrudzonych miodnych robotnic, jednym słowem - sielanka.

Flaga Ukrainy © yurek55

Gassy, Słomczyn i Kands Maestro © yurek55

"(...)Gdzie bursztynowy świerzop(...)" © yurek55
Tytuł zdjęcia zawdzięczamy wybitnemu historykowi literatury polskiej, profesorowi uniwersytetów wileńskiego i jagiellońskiego - Stanisławowi Pigoniowi. On to bowiem uważa, że w słynnej frazie inwokacji, Mickiewicz właśnie rzepak miał na myśli. Nie ma tu zgody wśród językoznawców, ale ja będę się trzymał tej właśnie interpretacji.

Ujście Jeziorki do Wisły © yurek55
W Konstancinie Jeziornie wydawało mi się, że "odkryłem" nową drogę do Piaseczna, ale to niestety nie była prawda. Wracałem się dwa razy; raz z Solca, drugi raz z Czarnowa. Tak to u mnie z reguły bywa, gdy nowe drogi wynajduję.
Wracając wybrałem najkrótszy i najszybszy wariant trasy ulicą Puławską, więc przynajmniej obawy zbłądzenia nie było.
PS. Na ulicy Spacerowej rozpędziłem się do 43km/h i gdyby nie wyobraźnia, mógłbym jeszcze parę kilometrów dołożyć.
Po wjechaniu na wał przy Moście Siekierkowskim zobaczyłem w oddali czarny dym. Myślałem, że to jakiś spektakularny pożar, albo choć samochód się pali, a to drogowcy topili kawały asfaltu i dziury łatali. Ale jak już tam pojechałem, to i zdjęcie zrobiłem, a potem sprawdziłem jak to jest z tym topieniem asfaltu i stąd ten profesjonalny tytuł zdjęcia. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się więcej o tej technologii wystarczy zapytać wujka Guglowskiego.

Wtórne wykorzystanie destruktu asfaltowego do łatania dziur © yurek55
A potem zostawiłem za sobą dymy i hałasy miasta i już tylko takie widoki jak poniżej oglądałem, a do słuchania miałem śpiew ptasząt. A w rzepaku dodatkowo rozlegało się jeszcze brzęczenie setek, albo tysięcy niestrudzonych miodnych robotnic, jednym słowem - sielanka.

Flaga Ukrainy © yurek55

Gassy, Słomczyn i Kands Maestro © yurek55

"(...)Gdzie bursztynowy świerzop(...)" © yurek55
Tytuł zdjęcia zawdzięczamy wybitnemu historykowi literatury polskiej, profesorowi uniwersytetów wileńskiego i jagiellońskiego - Stanisławowi Pigoniowi. On to bowiem uważa, że w słynnej frazie inwokacji, Mickiewicz właśnie rzepak miał na myśli. Nie ma tu zgody wśród językoznawców, ale ja będę się trzymał tej właśnie interpretacji.

Ujście Jeziorki do Wisły © yurek55
W Konstancinie Jeziornie wydawało mi się, że "odkryłem" nową drogę do Piaseczna, ale to niestety nie była prawda. Wracałem się dwa razy; raz z Solca, drugi raz z Czarnowa. Tak to u mnie z reguły bywa, gdy nowe drogi wynajduję.
Wracając wybrałem najkrótszy i najszybszy wariant trasy ulicą Puławską, więc przynajmniej obawy zbłądzenia nie było.
PS. Na ulicy Spacerowej rozpędziłem się do 43km/h i gdyby nie wyobraźnia, mógłbym jeszcze parę kilometrów dołożyć.
- DST 75.65km
- Teren 4.00km
- Czas 03:23
- VAVG 22.36km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 29 kwietnia 2014
Kategoria całe NIC
Po mieście
Szarych Szeregów (Arktika klimatyzacja) - Górczewska - Dom - Szarych Szeregów.
- DST 19.85km
- Czas 01:12
- VAVG 16.54km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Kategoria całe NIC
Dla zabicia czasu
Od półtora miesiąca wybierałem się do pewnego warszawskiego urzędu złożyć papiery i załatwić wreszcie dość istotną dla mnie sprawę. Ponieważ od kilku lat mam styczność z tą instytucją wiem, że za każdym razem trzeba tam stracić od półtorej godziny w górę. Dziś gdy pobrałem numerek o 11:58 wyświetliła mi się informacja, że przede mną jest 63 osoby... Pojechałem więc na pocztę wpłacić należne 25 zł, a gdy wróciłem kolejka skróciła się o 4 osoby. Mogłem siedzieć w poczekalni razem z tłumem interesantów i czekać na wyświetlenie mojego numerka 192, albo przejechać się trochę po mieście. Wybrałem oczywiście drugi wariant, a że ubrany byłem "nierowerowo" mogłem bez obciachu jechać pomalutku po chodniku na Krakowskim Przedmieściu, rozglądać się, zatrzymywać, przyglądać ludziom, słuchać grajków ulicznych - i nigdzie się nie spieszyć.
Jak wróciłem do urzędu, na wyświetlaczu był numer 179, poczekałem jeszcze około pół godziny i wreszcie, po dwóch godzinach, czterdziestu minutach, mogłem już opuścić to miejsce. Masakra!
Zdjęcie tylko jedno, bo na więcej baterii nie wystarczyło. Budynek ten, to jakiś typowy projekt biurowca, chyba jeden z ostatnich w Warszawie. Pewno oelka więcej wie na ten temat.

Budynek Hydroprojektu na ulicy Dubois © yurek55
Jak wróciłem do urzędu, na wyświetlaczu był numer 179, poczekałem jeszcze około pół godziny i wreszcie, po dwóch godzinach, czterdziestu minutach, mogłem już opuścić to miejsce. Masakra!
Zdjęcie tylko jedno, bo na więcej baterii nie wystarczyło. Budynek ten, to jakiś typowy projekt biurowca, chyba jeden z ostatnich w Warszawie. Pewno oelka więcej wie na ten temat.

Budynek Hydroprojektu na ulicy Dubois © yurek55
- DST 23.57km
- Teren 1.00km
- Czas 01:27
- VAVG 16.26km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























