Czwartek, 14 listopada 2013
Ukradli mi rower!
Tyle zostało z mojego roweru, kluczyk od zapięcia

Dziś tuż przed dwunastą z pod klatki budynku przy ul. Magellana 9 złodziej ukradł mój rower. Przypięty był grubą linką/blokadą, do słupka podpierającego daszek nad klatką, a mnie nie było TYLKO 5 MINUT!!!! Wszedłem na 1 piętro odebrać zakupioną przez internet rzecz, transakcja nie zajęła więcej niż 5 minut, gwarantuję. Nie mogę tego zrozumieć, w jaki sposób złodziej namierzył pozostawiony rower, a jeszcze musiał mieć przy sobie nożyce do stali. Czy jechał za mną? Niemożliwe, bo skąd mógł wiedzieć, że gdzieś stanę i zostawię przypięty rower? Zresztą musiałby jechać samochodem i mieć wspólnika, który odjedzie rowerem. Czyli złodziejska para w samochodzie, jeżdżąca po mieście i wypatrująca rowerzystów z nadzieją, że gdzieś przypnie rower? Jakoś to wydaje mi się mało prawdopodobne... A jak chodził piechotą, to gdzie te nożyce trzymał, przecież to kawał żelastwa? I akurat trafił na te 5 minut, gdy rower był bez opieki? Pani od której kupowałem jest poza wszelkim podejrzeniem, zresztą nie wiedziała o której przyjadę i nic nie robiła, żeby mnie zatrzymywać w domu, dając czas ewentualnemu wspólnikowi.
Rower to stary model Wheelera CB1600 ze stalową ramą , na wolnobiegu, 3x7, dość sfatygowany, odrapany, bez osłony blatu, bez osłony manetki przedniej przerzutki (odpadła) - czyli nie żaden wypasiony sprzęt i nie nowy. I dla takiego czegoś, opłacało się złodziejowi narażać? Przecież nikt mu nie da za niego więcej niż 200zł!
Nie umiem odpowiedzieć na te pytania.
Nie wiecie gdzie teraz złodzieje sprzedają kradzione rowery?
Chętnie połamię mu ręce.
.

Dziś tuż przed dwunastą z pod klatki budynku przy ul. Magellana 9 złodziej ukradł mój rower. Przypięty był grubą linką/blokadą, do słupka podpierającego daszek nad klatką, a mnie nie było TYLKO 5 MINUT!!!! Wszedłem na 1 piętro odebrać zakupioną przez internet rzecz, transakcja nie zajęła więcej niż 5 minut, gwarantuję. Nie mogę tego zrozumieć, w jaki sposób złodziej namierzył pozostawiony rower, a jeszcze musiał mieć przy sobie nożyce do stali. Czy jechał za mną? Niemożliwe, bo skąd mógł wiedzieć, że gdzieś stanę i zostawię przypięty rower? Zresztą musiałby jechać samochodem i mieć wspólnika, który odjedzie rowerem. Czyli złodziejska para w samochodzie, jeżdżąca po mieście i wypatrująca rowerzystów z nadzieją, że gdzieś przypnie rower? Jakoś to wydaje mi się mało prawdopodobne... A jak chodził piechotą, to gdzie te nożyce trzymał, przecież to kawał żelastwa? I akurat trafił na te 5 minut, gdy rower był bez opieki? Pani od której kupowałem jest poza wszelkim podejrzeniem, zresztą nie wiedziała o której przyjadę i nic nie robiła, żeby mnie zatrzymywać w domu, dając czas ewentualnemu wspólnikowi.
Rower to stary model Wheelera CB1600 ze stalową ramą , na wolnobiegu, 3x7, dość sfatygowany, odrapany, bez osłony blatu, bez osłony manetki przedniej przerzutki (odpadła) - czyli nie żaden wypasiony sprzęt i nie nowy. I dla takiego czegoś, opłacało się złodziejowi narażać? Przecież nikt mu nie da za niego więcej niż 200zł!
Nie umiem odpowiedzieć na te pytania.
Nie wiecie gdzie teraz złodzieje sprzedają kradzione rowery?
Chętnie połamię mu ręce.
.
- DST 41.00km
- Czas 02:08
- VAVG 19.22km/h
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 listopada 2013
Kategoria Naprawy
Zimno, mokro i strach na moście

Schody kręcone© yurek55
Dziś kurs na Bródno, a w drodze powrotnej wizyta w warsztacie na Powstańców, żeby tę urwaną szprychę wymienić. Zawiozłem na Askenazego, to co zabrałem z Piaseczna, a że byłem blisko zajrzałem też na cmentarz.

Wieczny odpoczynek(...)© yurek55

Kolory jesieni na cmentarzu© yurek55
Ten dom specjalnie dla morsa, który nieustannie się dziwi widząc drewniane budownictwo warszawskie. Na Ziemiach Odzyskanych ostatnie takie domy widziano przed wojną. Pierwszą.

Drewniak na Bródnie Ogińskiego 11© yurek55
Potem pojechałem jeszcze na Wyszogrodzką, ale nie zastałem nikogo w domu (będzie okazja jeszcze raz pojechać) i ruszyłem w drogę powrotną. Tymczasem zaczął siąpić deszczyk, co przy temperaturze 5°C i wiejącym wietrze, wytworzyło u mnie wyrazisty dyskomfort termiczny. Oczywiście nie miałem kurtki, tylko cienką bluzę założoną na koszulkę rowerowa i podkoszulkę. Najkrótsza droga wypadała przez remontowany Most Grota i to była moja najgorsza jazda ever*. Jedna połowa zamknięta, na drugiej ruch w obu kierunkach, wąsko, ręce zdrętwiałe z zimna i zaciskania kurczowo na kierownicy, przez zachlapane okulary niewiele widać, woda kapie z kasku, zimno, mokro i setki samochodów.Do tego huk maszyn kruszących i demolujących drugą nitkę jezdni, ziejąca po prawej stronie dziura, no horror! W końcu jednak mój przejazd tą "drogą śmierci" dobiegł kresu i dusza z ramienia wróciła na swoje normalne miejsce. Dalsza jazda przebiegała już bez takich emocji, nawet do deszczu zacząłem się przyzwyczajać, a ręce mogłem wreszcie ogrzać pod pachami.
W warsztacie na Powstańców właściciel pan Jerzy Ceranka, bez zbędnej zwłoki zajął się wymianą szprychy. Zdjął koło, odkręcił wielotryb, dobrał odpowiednią długość szprychy, na koniec wycentrował koło i wyregulował hamulec. To wszystko za 22 złote. Kupiłem jeszcze smar do łańcucha w aerozolu na mokre dni, na miejscu przesmarowaliśmy i do domu. Niestety deszcz nie przestał padać, ale do domu miałem tylko 9 kilometrów i naprawiony rower, więc ten fragment minął szybko i miło. A jeszcze milej zrobiło się, jak już siedziałem w domu w suchym ubraniu, nad kubkiem gorącej, parującej kawy.
PS.
Telefon złapał sygnał dopiero przy Placu Zawiszy stąd różnica w kilometrach.
* ever - bardziej pasuje niż polskie tłumaczenie "kiedykolwiek". Tak mi się wydaje.
.
- DST 42.00km
- Teren 1.00km
- Czas 02:18
- VAVG 18.26km/h
- Temperatura 5.3°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 listopada 2013
Przez pola i wioski i urwana szprycha
Tak jak napisałem wczoraj, dziś kolejny wypad rowerowy do Piaseczna. Pojechałem tą samą trasą, żeby sprawdzić czy uda mi się poprawić wczorajszy czas. Nie udało się: wczoraj 51 minut, dziś 56, ale na rezultat ma wpływ również ruch uliczny, nie tylko dyspozycja danego dnia. Powrót trasą dawno niejechaną i przy okazji odkryty skrót: od Dawid przez wiadukt, do DDR wzdłuż lotniska i do Wirażowej.



"Osiedle wśród pól" w pełni zasługuje na swoją nazwę, nie wiem jak bardzo musiałbym być zdesperowany, by tam zamieszkać.
Coraz niższe temperatury, a ja nie mogę przekonać się do zmiany stylu ubierania. Po trzech-czterech godzinach na dworze robi się trochę zimno, ale nie do tego stopnia, by już zakładać kurtkę. Bo w czym się będzie zimą jeździć? Ale od jutra zacznę zakładać podkoszulkę z długim rękawem i zobaczę jak będzie.
A po jeździe smarując łańcuch zauważyłem, że w tylnym kole wypadła szprycha z kołnierza piasty. Trochę się namęczyłem, ale włożyłem ją we właściwy otwór, a z drugiej strony wkręciłem nypel. A teraz doczytałem, że to nic nie daje, bo urwał się łebek i trzeba założyć nową. I na dodatek tylne koło nie kręci się jak powinno, zatrzymuje się, i to nie na skutek tarcia o klocek. Czyli znowu czeka mnie wizyta w serwisie, sypie się ten mój rower...
.

Dawidy wiadukt nad płd obwodnicą© yurek55

Zamienie Zgorzałe na...:)© yurek55

Osiedle Wśród Pól - Zamienie© yurek55
"Osiedle wśród pól" w pełni zasługuje na swoją nazwę, nie wiem jak bardzo musiałbym być zdesperowany, by tam zamieszkać.
Coraz niższe temperatury, a ja nie mogę przekonać się do zmiany stylu ubierania. Po trzech-czterech godzinach na dworze robi się trochę zimno, ale nie do tego stopnia, by już zakładać kurtkę. Bo w czym się będzie zimą jeździć? Ale od jutra zacznę zakładać podkoszulkę z długim rękawem i zobaczę jak będzie.
A po jeździe smarując łańcuch zauważyłem, że w tylnym kole wypadła szprycha z kołnierza piasty. Trochę się namęczyłem, ale włożyłem ją we właściwy otwór, a z drugiej strony wkręciłem nypel. A teraz doczytałem, że to nic nie daje, bo urwał się łebek i trzeba założyć nową. I na dodatek tylne koło nie kręci się jak powinno, zatrzymuje się, i to nie na skutek tarcia o klocek. Czyli znowu czeka mnie wizyta w serwisie, sypie się ten mój rower...
.
- DST 44.00km
- Czas 02:15
- VAVG 19.56km/h
- Temperatura 7.5°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 11 listopada 2013
Przez Piaseczno na Marsz Niepodległości
Pojechałem do Piaseczna zabrać pewną rzecz i przewieźć ją w inne miejsce. Czyli typowa kurierka: odebrać z punktu A - dostarczyć do punktu B. Ale ponieważ nie zastałem gospodarzy w domu, punkt pierwszy wypadł z programu i mogłem spokojnie wracać. Niespecjalnie się tym przejąłem, bo dzięki temu mam już na jutro cel wycieczki. Wybór drogi powrotnej, żeby nie jechać znowu Puławską, jest ograniczony; albo kierunek na Konstancin, albo na Magdalenkę, bo na jechanie np. drogą na Górę Kalwarię, czy na Grójec, nie było czasu. Trzeba było bowiem zdążyć na obiad. Zrobiłem tylko małe kółko po Piasecznie i ulicą Chyliczkowską wyjechałem w kierunku Chylice/Konstancin.

W odróżnieniu od domu w Piasecznie, ta willa w Konstancinie jest niezamieszkana
Ulica Chylicka 31
A dalej, w Konstancinie artyści ulicy wyrażają swoje przemyślenia na murze



Już w Warszawie zdecydowałem, że do domu pojadę Puławską, przez centrum i dzięki temu na mapie wyjdzie ślad bez krzyżowania siuę. Byłem mocno zaskoczony, gdy policyjne radiowozy na wysokości dawnego kina "Moskwa", kierowały ruch samochodowy na Waryńskiego. Rowerem mogłem pojechać prosto, ale dopiero na Placu Konstytucji zatrybiłem o co chodzi. Zupełnie mi to wydarzenie wyleciało z głowy.





Najbardziej żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia tęczy na Placu Zbawiciela, w domu dowiedziałem się, że znowu spłonęła. Nie ma szczęścia ta kontrowersyjna instalacja, choć poprzednio podpalano ją z pobudek zapewne wysokoprocentowych, a dziś (chyba?) ideologicznych. W każdym razie jak obok niej przejeżdżałem jeszcze stała nienaruszona i mogłem ten przejściowy stan uwiecznić. No, cóż...
.

Dom mieszkalny w Piasecznie Kilińskiego 37© yurek55
W odróżnieniu od domu w Piasecznie, ta willa w Konstancinie jest niezamieszkana

Willa Syrena 1925© yurek55
A dalej, w Konstancinie artyści ulicy wyrażają swoje przemyślenia na murze

Mural w Konstancinie W obronie tych barw© yurek55

...do końca twardo jak mur© yurek55

Legia "rzondzi"© yurek55
Już w Warszawie zdecydowałem, że do domu pojadę Puławską, przez centrum i dzięki temu na mapie wyjdzie ślad bez krzyżowania siuę. Byłem mocno zaskoczony, gdy policyjne radiowozy na wysokości dawnego kina "Moskwa", kierowały ruch samochodowy na Waryńskiego. Rowerem mogłem pojechać prosto, ale dopiero na Placu Konstytucji zatrybiłem o co chodzi. Zupełnie mi to wydarzenie wyleciało z głowy.

Marsz Niepodległości© yurek55

U Szwejka przy Placu Konstytucji© yurek55

Czoło Marszu© yurek55

Miejsca mojego dzieciństwa: Kawiarnia Uśmiech Koszykowa/Marszałkowska© yurek55

Miejsca mojego dzieciństwa: W tle (był )słynny neon siatkarki© yurek55
Najbardziej żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia tęczy na Placu Zbawiciela, w domu dowiedziałem się, że znowu spłonęła. Nie ma szczęścia ta kontrowersyjna instalacja, choć poprzednio podpalano ją z pobudek zapewne wysokoprocentowych, a dziś (chyba?) ideologicznych. W każdym razie jak obok niej przejeżdżałem jeszcze stała nienaruszona i mogłem ten przejściowy stan uwiecznić. No, cóż...
.
- DST 52.00km
- Czas 02:37
- VAVG 19.87km/h
- Temperatura 6.7°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 listopada 2013
Pólnocna pętla do Łomianek
Jeden z komentarzy morsa zwrócił uzmysłowił mi, że tytuł wpisu powinien jakoś nawiązywać do zamieszczonych zdjęć. Pisać o dzisiejszej wycieczce nie bardzo jest o czym, trasa jak widać niezbyt ekscytująca, fotografowany obiekt, takoż. Jedyne co warte odnotowania to to, że jakoś tak szybko, cicho i przyjemnie jechało się na zamienionym łańcuchu. Teraz kolejne 500 kilometrów przejadę na tym kupionym w Pucku, to jego czwarta tura, dojedziemy na nim do 2000 km, a potem się zobaczy.


Łomianki Centrum Handlowe© yurek55
- DST 42.00km
- Czas 02:00
- VAVG 21.00km/h
- Temperatura 14.7°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 6 listopada 2013
Rembertów wierny Legii i Komendantowi
W październiku widziałem w Rembertowie ciekawe graffiti na murze Akademii Obrony Narodowej i już wtedy wiedziałem, że pojadę tam jeszcze raz, żeby zrobić fotki.







Lepiej się tam nie afiszować z kibicowaniem Polonii Warszawa.
Są na tym murze również patriotyczne akcenty


Aha! Kończą wreszcie wiadukt na ulicy Marsa, przejechałem dużym fragmentem gotowej drogi dla rowerów.

Dalej, z braku lepszych pomysłów, pojechałem drogą 637 na Węgrów z nadzieją zaliczenia jakiejś gminy, np. Stanisławów. Po pewnym czasie sprawdziłem swoje położenie w topografii, spojrzałem na zegarek i uznałem, że jest już za późno i trzeba kierować się do domu.
W pewnym momencie, z dużym zaskoczeniem ujrzałem tę oto figurę. Przecież ja tu już byłem kiedyś? No cóż, pół roku to kawał czasu...

Ponieważ wpis ten jest pod znakiem litery "L", zatrzymałem się i tu na chwilę

Ruch na krajowej "dwójce", oraz stan jej nawierzchni i brak pobocza, szybko skłonił mnie do szukania innych rozwiązań. Widząc drogowskaz na Starą Miłosną skręciłem i dalej jechałem już w ciszy i spokoju, a spory fragment nawet asfaltową ddr.
Przydrożne kapliczki to wdzięczne obiekty do fotografowania, ta szczególnie mnie zaintrygowała, bo dla odmiany wygląda na całkiem współczesną. Na dodatek nie ma ani roku, ani fundatora i jeszcze niebanalną ławeczkę.
Matko miłosierdzia Pani z Ostrej Bramy u Syna swojego przyczyń się za nami


Jadąc dalej, nie do końca wiedziałem dokąd mnie doprowadzi obrana droga. Zresztą to u mnie standard. Na szczęście po pewnym czasie ujrzałem z daleka bryłę jakiegoś dużego gmaszyska. Wiedziałem, że dotarłem do jakiejś cywilizacji. Z bliska okazało się, że to Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu. Zrozumiałem wówczas, dlaczego jechałem ulicą Dzieci Polskich.
Stamtąd już wiedziałem jak trafić do domu przynajmniej.
Na zakończenie jeszcze dwa kościoły i jeden most.



PS. A zamiast gminy Stanisławów, zaliczyłem Wiązownę.
.
.

Legia Warszawa rulez!© yurek55

CWKS! CWKS! Legia, Legia CWKS!© yurek55

Legia Warszawa© yurek55

Wielkie Księstwo Warszawskie© yurek55

Legię kocham, Legię sławię© yurek55

Fanatycy Legii© yurek55

Rembertów 100% Legia© yurek55
Lepiej się tam nie afiszować z kibicowaniem Polonii Warszawa.
Są na tym murze również patriotyczne akcenty

Przydałoby się żeby wrócił© yurek55

Mural powstańczy w Rembertowie© yurek55
Aha! Kończą wreszcie wiadukt na ulicy Marsa, przejechałem dużym fragmentem gotowej drogi dla rowerów.

Wiadukt na Marsa prawie gotowy© yurek55
Dalej, z braku lepszych pomysłów, pojechałem drogą 637 na Węgrów z nadzieją zaliczenia jakiejś gminy, np. Stanisławów. Po pewnym czasie sprawdziłem swoje położenie w topografii, spojrzałem na zegarek i uznałem, że jest już za późno i trzeba kierować się do domu.
W pewnym momencie, z dużym zaskoczeniem ujrzałem tę oto figurę. Przecież ja tu już byłem kiedyś? No cóż, pół roku to kawał czasu...

Postać z filmu, którego nie widziałem© yurek55
Ponieważ wpis ten jest pod znakiem litery "L", zatrzymałem się i tu na chwilę

Kibic Legii© yurek55
Ruch na krajowej "dwójce", oraz stan jej nawierzchni i brak pobocza, szybko skłonił mnie do szukania innych rozwiązań. Widząc drogowskaz na Starą Miłosną skręciłem i dalej jechałem już w ciszy i spokoju, a spory fragment nawet asfaltową ddr.
Przydrożne kapliczki to wdzięczne obiekty do fotografowania, ta szczególnie mnie zaintrygowała, bo dla odmiany wygląda na całkiem współczesną. Na dodatek nie ma ani roku, ani fundatora i jeszcze niebanalną ławeczkę.
Matko miłosierdzia Pani z Ostrej Bramy u Syna swojego przyczyń się za nami

Kapliczka, tym razem współczesna© yurek55

Jest też ławeczka z rzeźbami psów© yurek55
Jadąc dalej, nie do końca wiedziałem dokąd mnie doprowadzi obrana droga. Zresztą to u mnie standard. Na szczęście po pewnym czasie ujrzałem z daleka bryłę jakiegoś dużego gmaszyska. Wiedziałem, że dotarłem do jakiejś cywilizacji. Z bliska okazało się, że to Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu. Zrozumiałem wówczas, dlaczego jechałem ulicą Dzieci Polskich.
Stamtąd już wiedziałem jak trafić do domu przynajmniej.
Na zakończenie jeszcze dwa kościoły i jeden most.

Kościóż w Żerzeniu jedna z najstarszych warszawskich parafii© yurek55

Kościół Bł. Jana Pawła II w Wesołej© yurek55

Most Poniatowskiego© yurek55
PS. A zamiast gminy Stanisławów, zaliczyłem Wiązownę.
.
.
- DST 79.00km
- Czas 04:02
- VAVG 19.59km/h
- Temperatura 9.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 5 listopada 2013
Kategoria Pływanie
31. 1500m Powrót do pływania?
Bardzo dawno nie pływałem i nie bardzo wiem, dlaczego straciłem zapał do chodzenia na basen. Nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia, skąd się wzięła tak długa przerwa. O ile sierpień można od biedy zrozumieć; bo to i moja kontuzja pleców i przerwa techniczno-konserwacyjna na basenie, to pozostały okres tylko czystym lenistwem można wytłumaczyć. No ale cóż zrobić? Słabym jest człowiek i tyle... Stąd znak zapytania w tytule. Rymnęło mi się na koniec.

Ośrodek Sportu i Rekreacji m.st. Warszawy w dzielnicy Ochota© yurek55
- Temperatura 28.0°C
- Aktywność Pływanie
Wtorek, 5 listopada 2013
Do sklepu
Do najbliższego Lidla, mam 3 kilometry, ten troszkę dalszy, to pięć - i najdalszy siedem i pół kilometra. Wspominam tylko te, w których robię zakupy. Tak więc, żeby uciułać ten dzisiejszy dystans wybrałem drogę okrężną. Zaniosło mnie m.in. na osiedle budowniczych Pałacu Kultury - daru towarzysza Stalina dla Warszawy.

Rejestracje trasy włączyłem przy Zachodnim, stąd różnica w kilometrach
.

Domek "fiński" wiek, sześćdziesiąt lat© yurek55
Rejestracje trasy włączyłem przy Zachodnim, stąd różnica w kilometrach
.
- DST 17.00km
- Czas 00:58
- VAVG 17.59km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 4 listopada 2013
Pętla piaseczyńsko-nadarzyńska
Krótki telefon od Krzyśka i już za parę minut, pod domem, ustalaliśmy marszrutę dzisiejszego wyjazdu. Pierwszy etap, Auchan Piaseczno, trasa ta sama co zwykle.
Na Służewcu nasz idol z lat młodości, z fragmentem ówczesnej stadionowej przyśpiewki, której całość brzmiała: "Deyna Kazimierz - nie rusz Kazika bo zginiesz!". Zdjęcie to, jak i inne z naszych wycieczek, kolega będzie już niedługo oglądał w domu w Cleveland.

Z Piaseczna też znaną i wielokrotnie przejechaną trasą na Magdalenkę, a potem żeby nie wracać przez Raszyn, wybrałem drogę przez Pęcice i Reguły.
"Dobrowolna ofiara na podziękowanie Panu Bogu za niedopuszczenie do naszej wsi pomoru 1894r."


Z kolei żeby nie jechać Alejami Jerozolimskimi, przeskoczyliśmy na drugą stronę i wróciliśmy przez w Ursus i Włochy.
Pomimo dość silnego, przeciwnego wiatru i niezbyt wysokiej temperatury, wycieczkę zaliczam do udanych. I pomimo łańcucha, który spada i wydaje denerwujące odgłosy.:)
.
Na Służewcu nasz idol z lat młodości, z fragmentem ówczesnej stadionowej przyśpiewki, której całość brzmiała: "Deyna Kazimierz - nie rusz Kazika bo zginiesz!". Zdjęcie to, jak i inne z naszych wycieczek, kolega będzie już niedługo oglądał w domu w Cleveland.

Mur Wyścigów Konnych-galeria prawdziwych graficiarzy© yurek55
Z Piaseczna też znaną i wielokrotnie przejechaną trasą na Magdalenkę, a potem żeby nie wracać przez Raszyn, wybrałem drogę przez Pęcice i Reguły.
"Dobrowolna ofiara na podziękowanie Panu Bogu za niedopuszczenie do naszej wsi pomoru 1894r."

Kapliczka - votum dziękczynne w Wypędach© yurek55

Wylądował© yurek55
Z kolei żeby nie jechać Alejami Jerozolimskimi, przeskoczyliśmy na drugą stronę i wróciliśmy przez w Ursus i Włochy.
Pomimo dość silnego, przeciwnego wiatru i niezbyt wysokiej temperatury, wycieczkę zaliczam do udanych. I pomimo łańcucha, który spada i wydaje denerwujące odgłosy.:)
.
- DST 58.00km
- Czas 03:02
- VAVG 19.12km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 2 listopada 2013
Rekordowy zjazd z Agrykoli
Po remoncie nawierzchnia na Agrykoli gładka jak stół, mogłem się bez strachu rozpędzić do 44,5 km/h. Na całej długości, od góry, do samego dołu, żadnych spacerowiczów, biegaczy, kolarzy to dodatkowy atut dzisiejszego zjazdu. Szybkość była tak duża, że telefon fixa zgubił i jest przerwa w śladzie:)
Jak jest zjazd, to prędzej, czy później, musi być i podjazd. Dziś płuca wypluwałem na Dewajtis, wjeżdżając na Górę Polkową do Klasztoru Kamedułów. Miejsce to bardziej znane jest z d. Akademii Teologii Katolickiej, a obecnie Uniwersytet im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego.



Jak jest zjazd, to prędzej, czy później, musi być i podjazd. Dziś płuca wypluwałem na Dewajtis, wjeżdżając na Górę Polkową do Klasztoru Kamedułów. Miejsce to bardziej znane jest z d. Akademii Teologii Katolickiej, a obecnie Uniwersytet im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Zamek Ujazdowski widok z Łazienkowskiej© yurek55

Moje radio Łazienkowska 3/5/7© yurek55

Zburzona estakada Trasy AK. Na Gdańsk z Bródna nie zjedziesz© yurek55
- DST 32.00km
- Czas 01:42
- VAVG 18.82km/h
- VMAX 44.50km/h
- Temperatura 12.5°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze





















