Czwartek, 5 czerwca 2014
Kategoria 50-100
Przez Kampinos+zwiedzanie muzeum w Palmirach
Dziś tylko obrazki i mapa.

Sory, takie mamy nazwy ulic w Truskawiu © yurek55

Jestem dumnym Polakiem © yurek55

Artystyczna robota © yurek55

Droga do cmentarza w Palmirach © yurek55

Cmentarz Palmiry © yurek55

Muzeum Historyczne m.st.Warszawy - Oddział Muzeum Miejsce Pamięci Palmiry © yurek55

Wnętrze muzeum © yurek55

Muzealna brzoza © yurek55

Ekspozycja ścienna © yurek55

CKM odkopany w Kampinosie © yurek55

Łomianki-wał p/powodziowy, tędy jechałem © yurek55

Sory, takie mamy nazwy ulic w Truskawiu © yurek55

Jestem dumnym Polakiem © yurek55

Artystyczna robota © yurek55

Droga do cmentarza w Palmirach © yurek55

Cmentarz Palmiry © yurek55

Muzeum Historyczne m.st.Warszawy - Oddział Muzeum Miejsce Pamięci Palmiry © yurek55

Wnętrze muzeum © yurek55

Muzealna brzoza © yurek55

Ekspozycja ścienna © yurek55

CKM odkopany w Kampinosie © yurek55

Łomianki-wał p/powodziowy, tędy jechałem © yurek55
- DST 67.36km
- Teren 8.00km
- Czas 03:28
- VAVG 19.43km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 czerwca 2014
Kategoria 50-100
Dzień wolności na rowerze
Nie byłem zainteresowany uczestniczeniem w obchodach tzw. "odzyskania wolności" na Placu Zamkowym, ale pojechałem tam z ciekawości, zobaczyć jak to wygląda.

Plac Zamkowy w dniu wizyty Prezydenta Obamy w Warszawie © yurek55

Bramki antydetekcyjne do wykrywania metali © yurek55

Strefa bezpieczeństwa © yurek55

Biało-czerwone Krakowskie Przedmieście © yurek55

Pałac Prezydencki 25 lat wolności © yurek55

Utrwalone i powielane klisze: Brama Stoczni'80 - Mazowiecki'89 - Gary Cooper ze znaczkiem "Solidarności"- napis "solidarycą" © yurek55
Ponieważ miał się tam pojawić sam Barack Obama, zastosowano środki bezpieczeństwa na skalę totalną. Pomijam policjantów co 50 metrów, ale helikoptery policyjne i wojskowe na niebie, pontony jednostki "Grom" na Wiśle, a nawet przelot eskadry F-16, to daje obraz oblężonego i sparaliżowanego korkami miasta.
Ponieważ nie miałem co tam dłużej robić pomyślałem, że pojadę prosto Radzymińską do Trasy Toruńskiej i tam wracając przetestuję drogę dla rowerów. W trakcie jazdy jak zwykle wyszło, że trochę zmieniłem założenia, bo skręciłem z Radzymińskiej w ulicę Bystrą i przez Ząbki i Zielonkę dotarłem do Marek i dopiero stamtąd zawróciłem do Trasy. A w Ząbkach byłem świadkiem akcji gaszenia, a właściwie dogaszania blaszanej szopy na działkach: jeden strażak z sikawką, drugi odciągał rękami blachy sprawdzając pogorzelisko, a reszta załóg z czterech (sic!) jednostek ratowniczych patrzyła, rozmawiała, paliła papierosy... Była na miejscu także policja i pogotowie. Zapewne wszyscy zaliczą statystycznie udział w akcji, prawda?

"Moja mowa, krótka mowa:niechaj żyje straż ogniowa":) © yurek55
Reszta strażaków, ok. 15 nie zmieściła się w kadrze.
Drogą dla rowerów wzdłuż Trasy Toruńskiej jechałem pierwszy raz od oddania całości do użytku. Wcześniej jechałem "na dziko" poszczególnymi fragmentami, niekiedy przenosząc rower, a niekiedy jadąc przez plac budowy, więc teraz miałem okazję przekonać się, jak jest po ukończeniu. Od strony północnej mamy 5,5 km niezłej drogi, aż do szkoły przy Rembielińskiej, z zaledwie jednym krawężnikiem gdzie trzeba hamować. Przy szkole wystarczy znieść rower po kilku schodach i przejechać pod Trasą na drugą stronę i po pokonaniu kilku krętych zjazdów i podjazdów, można przejechać jeszcze 1,5 km i dojechać do Jagiellońskiej, gdzie przy FSO droga się kończy.

Droga rowerowa płd. strona Trasy Toruńskiej © yurek55

Jazda bez trzymanki:) © yurek55
Na zakończenie.
W obchodach dnia wolności brakuje najważniejszych aktorów tych wydarzeń, brakuje tych strajkujących robotników, dzięki którym Komorowski, Tusk i inni politycy mogą dziś fetować przywódców innych państw na Placu Zamkowym. I nie ma już też, tych zakładów pracy gdzie ci robotnicy pracowali. Słów podziękowania dla "Solidarności" też nie usłyszałem. To boli.

Plac Zamkowy w dniu wizyty Prezydenta Obamy w Warszawie © yurek55

Bramki antydetekcyjne do wykrywania metali © yurek55

Strefa bezpieczeństwa © yurek55

Biało-czerwone Krakowskie Przedmieście © yurek55

Pałac Prezydencki 25 lat wolności © yurek55

Utrwalone i powielane klisze: Brama Stoczni'80 - Mazowiecki'89 - Gary Cooper ze znaczkiem "Solidarności"- napis "solidarycą" © yurek55
Ponieważ miał się tam pojawić sam Barack Obama, zastosowano środki bezpieczeństwa na skalę totalną. Pomijam policjantów co 50 metrów, ale helikoptery policyjne i wojskowe na niebie, pontony jednostki "Grom" na Wiśle, a nawet przelot eskadry F-16, to daje obraz oblężonego i sparaliżowanego korkami miasta.
Ponieważ nie miałem co tam dłużej robić pomyślałem, że pojadę prosto Radzymińską do Trasy Toruńskiej i tam wracając przetestuję drogę dla rowerów. W trakcie jazdy jak zwykle wyszło, że trochę zmieniłem założenia, bo skręciłem z Radzymińskiej w ulicę Bystrą i przez Ząbki i Zielonkę dotarłem do Marek i dopiero stamtąd zawróciłem do Trasy. A w Ząbkach byłem świadkiem akcji gaszenia, a właściwie dogaszania blaszanej szopy na działkach: jeden strażak z sikawką, drugi odciągał rękami blachy sprawdzając pogorzelisko, a reszta załóg z czterech (sic!) jednostek ratowniczych patrzyła, rozmawiała, paliła papierosy... Była na miejscu także policja i pogotowie. Zapewne wszyscy zaliczą statystycznie udział w akcji, prawda?

"Moja mowa, krótka mowa:niechaj żyje straż ogniowa":) © yurek55
Reszta strażaków, ok. 15 nie zmieściła się w kadrze.
Drogą dla rowerów wzdłuż Trasy Toruńskiej jechałem pierwszy raz od oddania całości do użytku. Wcześniej jechałem "na dziko" poszczególnymi fragmentami, niekiedy przenosząc rower, a niekiedy jadąc przez plac budowy, więc teraz miałem okazję przekonać się, jak jest po ukończeniu. Od strony północnej mamy 5,5 km niezłej drogi, aż do szkoły przy Rembielińskiej, z zaledwie jednym krawężnikiem gdzie trzeba hamować. Przy szkole wystarczy znieść rower po kilku schodach i przejechać pod Trasą na drugą stronę i po pokonaniu kilku krętych zjazdów i podjazdów, można przejechać jeszcze 1,5 km i dojechać do Jagiellońskiej, gdzie przy FSO droga się kończy.

Droga rowerowa płd. strona Trasy Toruńskiej © yurek55

Jazda bez trzymanki:) © yurek55
Na zakończenie.
W obchodach dnia wolności brakuje najważniejszych aktorów tych wydarzeń, brakuje tych strajkujących robotników, dzięki którym Komorowski, Tusk i inni politycy mogą dziś fetować przywódców innych państw na Placu Zamkowym. I nie ma już też, tych zakładów pracy gdzie ci robotnicy pracowali. Słów podziękowania dla "Solidarności" też nie usłyszałem. To boli.
- DST 59.63km
- Czas 03:23
- VAVG 17.62km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 2 czerwca 2014
Kategoria całe NIC
Do sklepu na rowerze
Nie bardzo jest co pisać o takiej wyprawie. Trasa: dom-bank-Hala Banacha-Biedra-Hala Banacha-dom.
PS. Pd jutra przez najbliższe 6 tygodni nie będzie winda (wymiana). Żeby po schodach na strych nie wnosić/znosić roweru, przeniosłem go do piwnicy i przypiąłem do stolika pod komputer. Ciekawy jestem jak po wycieczce np. 100 km będzie mi się wchodziło na szóste piętro po schodach.
PS. Pd jutra przez najbliższe 6 tygodni nie będzie winda (wymiana). Żeby po schodach na strych nie wnosić/znosić roweru, przeniosłem go do piwnicy i przypiąłem do stolika pod komputer. Ciekawy jestem jak po wycieczce np. 100 km będzie mi się wchodziło na szóste piętro po schodach.
- DST 5.53km
- Czas 00:23
- VAVG 14.43km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Występy w Parku Żeromskiego i Zajezdnia "Inflancka"
Początek wycieczki miałem bardzo dobry, po znanej i pustej trasie jechało się doskonale. Ubrany byłem "na krótko", więc żeby się rozgrzać, trzeba było pedałować i kilometry szybko nawijały się na opony. Jak wracałem było już dużo cieplej, a ja znalazłem się w okolicach Placu Wilsona i tam utknąłem na dłużej. Trafiłem w Parku na występ młodych ludzi ze Szkoły Musicalowej Teatru Roma w ramach Karuzeli Cooltury. Jeśli ktoś widział musical "Metro", to prezentowane widowisko było utrzymane w podobnym klimacie.

Estrada w Parku Żeromskiego © yurek55

Karuzela Cooltury © yurek55

Młodość, taniec, śpiew © yurek55
Potem zamiast jechać, oglądałem plakaty wywieszone na parkowym parkanie tworzące wystawę "Nie po drodze nam z przeciwnikami socjalizmu", co mi zajęło kolejne kilkadziesiąt minut. Oto jeden z nich

Zarządzenie w sprawie zakończenia jesiennej orki i siewu © yurek55
Tak wybiłem się z rytmu jazdy, że zrezygnowałem z nabijania kilometrów i powolutku przemieszczałem się po cichych uliczkach Starego Żoliborza dokoła Cytadeli, aż dojechałem do terenów dawnej Zajezdni MZK na Inflanckiej.

Kolumnada © yurek55

Domy na Inflanckiej © yurek55

Tu zaszła zmiana...Inflancka © yurek55
Wynik miesiąca maja 1291km.

Estrada w Parku Żeromskiego © yurek55

Karuzela Cooltury © yurek55

Młodość, taniec, śpiew © yurek55
Potem zamiast jechać, oglądałem plakaty wywieszone na parkowym parkanie tworzące wystawę "Nie po drodze nam z przeciwnikami socjalizmu", co mi zajęło kolejne kilkadziesiąt minut. Oto jeden z nich

Zarządzenie w sprawie zakończenia jesiennej orki i siewu © yurek55
Tak wybiłem się z rytmu jazdy, że zrezygnowałem z nabijania kilometrów i powolutku przemieszczałem się po cichych uliczkach Starego Żoliborza dokoła Cytadeli, aż dojechałem do terenów dawnej Zajezdni MZK na Inflanckiej.

Kolumnada © yurek55

Domy na Inflanckiej © yurek55

Tu zaszła zmiana...Inflancka © yurek55
Wynik miesiąca maja 1291km.
- DST 59.63km
- Czas 03:49
- VAVG 15.62km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto, kurierowania c.d.
Kolejne rzeczy do odebrania w różnych punktach miasta, część jazdy po chodnikach, bo inaczej się nie dawało.
- DST 28.58km
- Czas 01:47
- VAVG 16.03km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 maja 2014
Serwisowo i kurierowo.
Poranny deszcz skutecznie zniechęcił mnie do snucia jakichkolwiek planów rowerowych. Do Lidla po rękawiczki pojechałem samochodem, a potem zająłem się doprowadzaniem roweru do porządku po wczorajszej jeździe. Przede wszystkim chodziło mi o łańcuch; 'wyszejkowałem" go w benzynie i nasmarowałem. Przy okazji umyłem też zębatki i przerzutki, wyczyściłem z błota ramę, obręcze, siodełko, lampkę itp. Użyłem też po raz pierwszy rozkuwacza i skróciłem łańcuch, bo po przymierzeniu okazało się, że jest o jedno ogniwo dłuższy od oryginalnego. Lepiej późno, niż wcale.
Ponieważ pogoda się poprawiła postanowiłem zrobić test łańcucha i odebrać zakupione na aledrogo prezenty dla dzieci. Najpierw pojechałem na Stępińską, a potem do Babic i wróciłem przez Wieruchów, Macierzysz i Szeligi. W rowerze po przejechaniu ok. 2800 km zaczynają się problemy z płynną zmianą przełożeń, czyli trzeba wyregulować przerzutki. Niestety bez stojaka jest bardzo trudne, szczególnie dla kogoś takiego jak ja, który nigdy tego nie robił. Na filmach w youtube wygląda to prosto, ale ja zupełnie nie wiem jak się do tego zabrać. Pewno prędzej, czy później będę musiał dać zarobić serwisowi rowerowemu.
Ponieważ pogoda się poprawiła postanowiłem zrobić test łańcucha i odebrać zakupione na aledrogo prezenty dla dzieci. Najpierw pojechałem na Stępińską, a potem do Babic i wróciłem przez Wieruchów, Macierzysz i Szeligi. W rowerze po przejechaniu ok. 2800 km zaczynają się problemy z płynną zmianą przełożeń, czyli trzeba wyregulować przerzutki. Niestety bez stojaka jest bardzo trudne, szczególnie dla kogoś takiego jak ja, który nigdy tego nie robił. Na filmach w youtube wygląda to prosto, ale ja zupełnie nie wiem jak się do tego zabrać. Pewno prędzej, czy później będę musiał dać zarobić serwisowi rowerowemu.
- DST 45.00km
- Czas 02:05
- VAVG 21.60km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 maja 2014
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Nie lubię jeździć w deszczu!
Dzisiejsza pogoda nie za bardzo nadawała się do jazdy rowerem, ale tę wiedzę pozyskałem o wiele za późno. Jak powszechnie wiadomo, nie lubię jeździć w deszczu i staram się unikać takich sytuacji, a dziś sprzeniewierzyłem się swoim zasadom.
Początek nie zapowiadał się źle, temperatura odpowiednia, przestało padać i zaczynał schnąć chodnik pod moim oknem, a to jest zawsze niezawodny sygnał, że można wyjeżdżać. Początek jazdy był na tyle suchy, że nawet kurtki z plecaka nie musiałem wyjmować. Potem wprawdzie zaczęło drobno kropić, ale byłem tak rozgrzany, że zanim krople docierały do ciała, to parowały i byłem prawie suchy. Niestety deszcz postanowił sprawdzić przemakalność mojej koszulki i w Falenicy padało już tak mocno, że musiałem jednak założyć kurtkę. Po chwilce spędzonej pod daszkiem, deszcz zamienił się w deszczyk i mogłem jechać dalej. Odnalazłem ulicę Zagórzańską, odebrałem przesyłkę i ruszyłem w drogę powrotną. Jazda w siąpiącym deszczyku była dość uciążliwa, ale nie z powodu opadów, a z powodu kałuż na jezdni i samochodów. No i z powodu braku błotników w moim rowerze. Ale w końcu dojechałem do Wału Miedzeszyńskiego i mogłem wreszcie zjechać z ulicy na drogę dla rowerów. Deszcz też jakby przestawał padać i zacząłem się zastanawiać, czy jechać do domu, czy może jednak zawieźć do Piaseczna to co odebrałem. Myślałem tak przez siedem kilometrów, a w tym czasie przestało padać, nic nie chlapało spod kół i znowu mogłem cieszyć się jazdą. Postanowiłem tylko, nie jechać ulicami jak wczoraj, a przejechać się nad Wisłą, w ciszy i spokoju. Niestety deszcz nie dał całkiem za wygraną i po jakimś czasie znowu zaczął padać. Na szczęście nie były to opady intensywne, niemniej po dotarciu na miejsce byłem już solidnie przemoczony. Kropla drąży skałę, a co dopiero moją absolutnie nieprofesjonalną kurtkę? Nie było jednak tak źle, nawet suchych skarpet i butów nie chciałem, ani kurtki - uznałem, że ostatnie kilometry do domu dojadę i tak. Wypiłem kawę, zjadłem czekoladę i z nową energią ruszyłem w drogę do domu. Wiedziałem, że do setki mi trochę zabraknie, ale musiałem jechać najkrótszą drogą, bo już późno się zrobiło i czas mnie gonił. I nawet jazda Puławską i kolejnymi ulicami nie robiła już na mnie wrażenia - i tak byłem mokry do samego spodu, od stóp, do głów. Pozwalałem nawet sobie, wjeżdżać pełną bombą w kałuże i patrzeć jaka fajna fontanna się robi. Po powrocie natychmiast wszystko poszło do pralki, buty schną wypchane gazetami, a ja nadal NIE LUBIĘ JEŹDZIĆ W DESZCZU!

Czerwone maki © yurek55

Droga dla rowerów, Wał Miedzeszyński © yurek55

Wisła okolice Kępy Oborskiej © yurek55

Droga na wale © yurek55
Początek nie zapowiadał się źle, temperatura odpowiednia, przestało padać i zaczynał schnąć chodnik pod moim oknem, a to jest zawsze niezawodny sygnał, że można wyjeżdżać. Początek jazdy był na tyle suchy, że nawet kurtki z plecaka nie musiałem wyjmować. Potem wprawdzie zaczęło drobno kropić, ale byłem tak rozgrzany, że zanim krople docierały do ciała, to parowały i byłem prawie suchy. Niestety deszcz postanowił sprawdzić przemakalność mojej koszulki i w Falenicy padało już tak mocno, że musiałem jednak założyć kurtkę. Po chwilce spędzonej pod daszkiem, deszcz zamienił się w deszczyk i mogłem jechać dalej. Odnalazłem ulicę Zagórzańską, odebrałem przesyłkę i ruszyłem w drogę powrotną. Jazda w siąpiącym deszczyku była dość uciążliwa, ale nie z powodu opadów, a z powodu kałuż na jezdni i samochodów. No i z powodu braku błotników w moim rowerze. Ale w końcu dojechałem do Wału Miedzeszyńskiego i mogłem wreszcie zjechać z ulicy na drogę dla rowerów. Deszcz też jakby przestawał padać i zacząłem się zastanawiać, czy jechać do domu, czy może jednak zawieźć do Piaseczna to co odebrałem. Myślałem tak przez siedem kilometrów, a w tym czasie przestało padać, nic nie chlapało spod kół i znowu mogłem cieszyć się jazdą. Postanowiłem tylko, nie jechać ulicami jak wczoraj, a przejechać się nad Wisłą, w ciszy i spokoju. Niestety deszcz nie dał całkiem za wygraną i po jakimś czasie znowu zaczął padać. Na szczęście nie były to opady intensywne, niemniej po dotarciu na miejsce byłem już solidnie przemoczony. Kropla drąży skałę, a co dopiero moją absolutnie nieprofesjonalną kurtkę? Nie było jednak tak źle, nawet suchych skarpet i butów nie chciałem, ani kurtki - uznałem, że ostatnie kilometry do domu dojadę i tak. Wypiłem kawę, zjadłem czekoladę i z nową energią ruszyłem w drogę do domu. Wiedziałem, że do setki mi trochę zabraknie, ale musiałem jechać najkrótszą drogą, bo już późno się zrobiło i czas mnie gonił. I nawet jazda Puławską i kolejnymi ulicami nie robiła już na mnie wrażenia - i tak byłem mokry do samego spodu, od stóp, do głów. Pozwalałem nawet sobie, wjeżdżać pełną bombą w kałuże i patrzeć jaka fajna fontanna się robi. Po powrocie natychmiast wszystko poszło do pralki, buty schną wypchane gazetami, a ja nadal NIE LUBIĘ JEŹDZIĆ W DESZCZU!

Czerwone maki © yurek55

Droga dla rowerów, Wał Miedzeszyński © yurek55

Wisła okolice Kępy Oborskiej © yurek55

Droga na wale © yurek55
- DST 93.59km
- Teren 4.00km
- Czas 04:25
- VAVG 21.19km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 maja 2014
Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Rowerem i samochodem.
Miałem trochę spraw do załatwienia i rower dziś służył mi w celach transportowych do dojazdu i powrotu z Piaseczna. W tamtą stronę pojechałem przez Wilanów i Konstancin, bo na trasę Wałem Zawadowskim nie miałem czasu - i nie będę raczej tamtędy jeździł. Od Klarysewa zakaz jazdy rowerem, a ddr po lewej stronie jezdni, bez sensu...
Z Piaseczna wróciłem samochodem, pozałatwiałem wszystko, co było do zrobienia, odstawiłem auto na miejsce i jeszcze raz wsiadłem na rower. Wracałem najkrótszą droga i najszybciej jak umiałem, ale rekordu 48 minut nie pobiłem, było 49...
Z Piaseczna wróciłem samochodem, pozałatwiałem wszystko, co było do zrobienia, odstawiłem auto na miejsce i jeszcze raz wsiadłem na rower. Wracałem najkrótszą droga i najszybciej jak umiałem, ale rekordu 48 minut nie pobiłem, było 49...
- DST 51.53km
- Czas 02:18
- VAVG 22.40km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 maja 2014
Kategoria <50
***Turystycznie i spacerowo***
Rano pojechałem do sklepu Lidl i udało mi się zdobyć deficytowy towar, który rzucili na otwarcie. Gdybym przyjechał choć pół godziny później, nic już bym nie dostał. Taka sytuacja.

Klimat PRL-u, "wyngiel je we wiosce" © yurek55
Później pojechałem odebrać coś w poważnym urzędzie i strój rowerowy byłby tam zupełnie nie na miejscu, więc w cywilnych ciuchach poszwendałem się niespiesznie po mieście i tyle na dziś.

Rzeźba ogrodowa w Parku Krasińskich © yurek55

Park i Pałac Rzeczpospolitej © yurek55

Pomnik © yurek55

Napis na pomniku © yurek55
O tej kontrowersyjnej inwestycji było głośno swego czasu, głównie za sprawą wydania pozwolenia na budowę przez Naczelnik Wydziału Architektury. Protesty i akcje na FB zdały się psu na budę, co widać poniżej. Przy okazji robienia zdjęć pokłóciłem się z cieciem, któremu to się nie podobało. Spytałem, czy to tajny wojskowy obiekt strategiczny, a po jego odpowiedzi, dalszy ciąg mojej tyrady nie nadaje się do cytowania. Nikt mnie tak błyskawicznie nie wyprowadza z równowagi, jak cham z poczuciem misji, któremu się wydaje, że ma władzę.

Głęboka dziura przez dziurę w płocie © yurek55

Kontrowersyjna inwestycja © yurek55

Budowa widok od Miodowej © yurek55

Klimat PRL-u, "wyngiel je we wiosce" © yurek55
Później pojechałem odebrać coś w poważnym urzędzie i strój rowerowy byłby tam zupełnie nie na miejscu, więc w cywilnych ciuchach poszwendałem się niespiesznie po mieście i tyle na dziś.

Rzeźba ogrodowa w Parku Krasińskich © yurek55

Park i Pałac Rzeczpospolitej © yurek55

Pomnik © yurek55

Napis na pomniku © yurek55
O tej kontrowersyjnej inwestycji było głośno swego czasu, głównie za sprawą wydania pozwolenia na budowę przez Naczelnik Wydziału Architektury. Protesty i akcje na FB zdały się psu na budę, co widać poniżej. Przy okazji robienia zdjęć pokłóciłem się z cieciem, któremu to się nie podobało. Spytałem, czy to tajny wojskowy obiekt strategiczny, a po jego odpowiedzi, dalszy ciąg mojej tyrady nie nadaje się do cytowania. Nikt mnie tak błyskawicznie nie wyprowadza z równowagi, jak cham z poczuciem misji, któremu się wydaje, że ma władzę.

Głęboka dziura przez dziurę w płocie © yurek55

Kontrowersyjna inwestycja © yurek55

Budowa widok od Miodowej © yurek55
- DST 28.53km
- Czas 02:06
- VAVG 13.59km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 24 maja 2014
Kategoria <50, przed śniadaniem
Poradnik narkomana: Dzień na działce:)
Ze swojej stałej trasy, przed Borzęcinem skręciłem na Ołtarzew, potem Konotopa i przez Piastów wróciłem do domu. Troszkę skróciłem trasę, bo dziś dzień na działce.

Na działce © yurek55

Na działce © yurek55
- DST 41.76km
- Czas 01:56
- VAVG 21.60km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























