Sobota, 7 grudnia 2013
Pierwszy przejazd zimowy zaliczony
Muszę przyznać szczerze, że na rower wsiadałem dziś z lekką obawą. Wprawdzie zeszłej zimy przejechałem kilkaset kilometrów, więc teoretycznie jazda w tych warunkach nie jest mi obca, ale jednak minęło trochę czasu. Z tego powodu, a także z uwagi na resztki podmuchów Ksawerego, wybrałem na początek jazdę ścieżkami (albo śmieszkami, jak je określa hipek) rowerowymi. Wzdłuż Prymasa Tysiąclecia ich stan nie odbiegał od tego, co zapamiętałem z zeszłego roku i - co bardzo prawdopodobne - będzie i w tym. Drogi rowerowe nie będą odśnieżane - i trzeba to przyjąć do wiadomości. Zresztą poniższe zdjęcie doskonale ilustruje świadomość ogółu Polaków. Ktoś odgarniając śnieg jakimś mini-spychaczem usypał hałdę na ciągu rowerowo - pieszym i żeby przejechać, trzeba zejść i przeprowadzić rower bokiem. No bo przecież w zimie nikt nie jeździ rowerem!

O samej jeździe mogę tylko napisać, że jechałem bardzo ostrożnie, a nawet:
b a r d z o o s t r o ż n i e.

Na trasie najbardziej obawiałem się jazdy przez Most Grota, a musiałem dojechać na Bródno. Na szczęście wiatr spychał mnie w stronę krawężnika, a nie w drugą stronę i to było najlepsze, co mnie dziś spotkało ze strony orkanu, o imieniu Ksawery. W którą stronę bym bowiem nie jechał, skurczybyk nie chciał mi pomagać. To, oraz warunki, oraz moja przesadna być może ostrożność, oraz mój wiek (a może wiek powinien być na pierwszym miejscu?) sprawiły, że prędkość średnia wyniosła mało chwalebne 15km/h
Nie, żebym się uskarżał, bo nie jeżdżę szybko, ale dziś na liczniku widziałem 13km/h, a jak szybko jechałem, to 23km/h. I dlatego rzadko sprawdzałem swoją prędkość. Tak jest lepiej.
.

Tu trzeba zsiąść z roweru© yurek55
O samej jeździe mogę tylko napisać, że jechałem bardzo ostrożnie, a nawet:
b a r d z o o s t r o ż n i e.

Droga ostatniej kolejności zimowego utrzymania© yurek55
Na trasie najbardziej obawiałem się jazdy przez Most Grota, a musiałem dojechać na Bródno. Na szczęście wiatr spychał mnie w stronę krawężnika, a nie w drugą stronę i to było najlepsze, co mnie dziś spotkało ze strony orkanu, o imieniu Ksawery. W którą stronę bym bowiem nie jechał, skurczybyk nie chciał mi pomagać. To, oraz warunki, oraz moja przesadna być może ostrożność, oraz mój wiek (a może wiek powinien być na pierwszym miejscu?) sprawiły, że prędkość średnia wyniosła mało chwalebne 15km/h
Nie, żebym się uskarżał, bo nie jeżdżę szybko, ale dziś na liczniku widziałem 13km/h, a jak szybko jechałem, to 23km/h. I dlatego rzadko sprawdzałem swoją prędkość. Tak jest lepiej.
.
- DST 37.00km
- Czas 02:18
- VAVG 16.09km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 grudnia 2013
Przejazd kontrolno - kurierski
Wczorajsze katastroficzne tytuły zapowiadały na dziś jakiś koszmar pogodowy, więc nie nastawiałem się na jazdę w dniu dzisiejszym.

Ale jak rano wyjrzałem za okno, to na oko, nic strasznego się nie działo: drzewa nadal stały, ludzie chodzili, śnieg, co wczoraj wieczorem sypnął, stopniał - czyli synoptycy znowu się pomylili. Ale ponieważ licho nie śpi, nie zamierzałem wybierać się daleko, ot, mały objazd po mieście. Pretekst się znalazł, bo w aptece na Bemowie było coś do odebrania. Wprawdzie niekoniecznie na już, ale chciałem się przejechać i przy okazji sprawdzić empirycznie warunki atmosferyczne. Przejazd potraktowałem wybitnie rekreacyjnie, co widać po średniej, ale na ddr w mieście nie umiem się zmobilizować. I nie chcę. Poza tym nigdzie mi się nie spieszyło, a na dodatek wiatr wiał ze wszystkich kierunków, z przewagą wmordęwindu.
No i rower odmawia współpracy, łańcuch skacze po zębatkach, trzeba szukać innych przełożeń i nie za mocno deptać na pedały. Chyba wrócę do tego, co go w niedzielę zdjąłem i wsadziłem do benzyny. Jak nie pomoże, to trudna rada, trzeba będzie napęd wymienić.




Ale jak rano wyjrzałem za okno, to na oko, nic strasznego się nie działo: drzewa nadal stały, ludzie chodzili, śnieg, co wczoraj wieczorem sypnął, stopniał - czyli synoptycy znowu się pomylili. Ale ponieważ licho nie śpi, nie zamierzałem wybierać się daleko, ot, mały objazd po mieście. Pretekst się znalazł, bo w aptece na Bemowie było coś do odebrania. Wprawdzie niekoniecznie na już, ale chciałem się przejechać i przy okazji sprawdzić empirycznie warunki atmosferyczne. Przejazd potraktowałem wybitnie rekreacyjnie, co widać po średniej, ale na ddr w mieście nie umiem się zmobilizować. I nie chcę. Poza tym nigdzie mi się nie spieszyło, a na dodatek wiatr wiał ze wszystkich kierunków, z przewagą wmordęwindu.
No i rower odmawia współpracy, łańcuch skacze po zębatkach, trzeba szukać innych przełożeń i nie za mocno deptać na pedały. Chyba wrócę do tego, co go w niedzielę zdjąłem i wsadziłem do benzyny. Jak nie pomoże, to trudna rada, trzeba będzie napęd wymienić.

G l i n k i© yurek55

Zwałka© yurek55

Park Szczęśliwice© yurek55
- DST 27.00km
- Czas 01:18
- VAVG 20.77km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 grudnia 2013
Jak jest zima, to musi być zimno. Ale jesienią?
Pretekstem dzisiejszego wyjazdu było kolejne zadanie kurierskie; coś odebrać na Postępu, coś dostarczyć na Ursynów, coś innego do Piaseczna - normalka. Trasa na Ursynów prawie standardowa, ale potem wymyśliłem jazdę przez Las Kabacki, a dalej się zobaczy. Po dotarciu w okolice Parku Kultury w Powsinie zobaczyłem drogowskaz, że do Piaseczna prowadzi zielony szlak rowerowy. Przejechałem nawet mały kawałek, ale zrezygnowałem, bo pokazywany kierunek okazał się niebieskim szlakiem, a ja nie miałem wielkiego ciśnienia na ten wariant. Bez żalu zmieniłem zdanie i znaną drogą dojechałem do Wału Zawadowskiego. To bezsprzecznie najlepsza droga dla rowerzystów.

Pokręciłem się chwilkę po Parku w Konstancinie i o dziwo, udało mi się znaleźć właściwą drogę do Piaseczna.:)


W domu u córki przypomniałem sobie, jak potrafią boleć dłonie, w których powraca krążenie. I nawet nie zmarzły mi jakoś przesadnie, a w każdym razie, ja tego nie czułem. Dopiero w cieple robi się problem i to poważny. Nic na to nie można poradzić, trzeba cierpieć i czekać aż przejdzie. Na szczęście nie trwa to długo: pięć, do dziesięciu minut i ból ustaje. Może dwie pary rękawiczek na większe mrozy, lub dłuższe jazdy będę zakładał? Coś trzeba będzie wymysleć.
Wrócić musiałem drogą obok tajemniczej budowli, bo nie dawało mi to spokoju. W poniedziałek napisałem:
"Co to za budynek, nie wiem i do czego ta okrągła budowla służy, też nie wiem. Dziś nie miałem czasu tego sprawdzać, może kiedyś?"
Dziś sprawdziłem na tablicy budowy i już wszystko wiadomo, Lesznowolskie Przedsiębiorstwo Komunalne rozbudowuje stację, bo pewnie stara już nie wyrabiała, tyle nowych osiedli powstało. A co do zmontowania, to nie jestem specjalnie uzdolniony, więc proszę o wyrozumiałość. Nie mam aparatu z funkcją panoramowania.


Równy asfalt i brak samochodów. Wał Zawadowski© yurek55
Pokręciłem się chwilkę po Parku w Konstancinie i o dziwo, udało mi się znaleźć właściwą drogę do Piaseczna.:)

Amfiteatr w Parku Zdrojowym© yurek55

Ruiny przedwojennej willi na Kraszewskiego© yurek55
W domu u córki przypomniałem sobie, jak potrafią boleć dłonie, w których powraca krążenie. I nawet nie zmarzły mi jakoś przesadnie, a w każdym razie, ja tego nie czułem. Dopiero w cieple robi się problem i to poważny. Nic na to nie można poradzić, trzeba cierpieć i czekać aż przejdzie. Na szczęście nie trwa to długo: pięć, do dziesięciu minut i ból ustaje. Może dwie pary rękawiczek na większe mrozy, lub dłuższe jazdy będę zakładał? Coś trzeba będzie wymysleć.
Wrócić musiałem drogą obok tajemniczej budowli, bo nie dawało mi to spokoju. W poniedziałek napisałem:
"Co to za budynek, nie wiem i do czego ta okrągła budowla służy, też nie wiem. Dziś nie miałem czasu tego sprawdzać, może kiedyś?"
Dziś sprawdziłem na tablicy budowy i już wszystko wiadomo, Lesznowolskie Przedsiębiorstwo Komunalne rozbudowuje stację, bo pewnie stara już nie wyrabiała, tyle nowych osiedli powstało. A co do zmontowania, to nie jestem specjalnie uzdolniony, więc proszę o wyrozumiałość. Nie mam aparatu z funkcją panoramowania.

Stacja Uzdatniania Wody "Lesznowola Pole"© yurek55
- DST 74.00km
- Teren 2.00km
- Czas 04:01
- VAVG 18.42km/h
- Temperatura -2.9°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 grudnia 2013
Pierwszy lód na "G l i n k a c h"
Zapewne niewiele osób z innych dzielnic Warszawy, zna historię Parku Szczęśliwickiego na Ochocie. Mało kto teraz już wie, co to Glinki czy Zwałka. Ja tu mieszkam od dzieciństwa, więc pamiętam sporo z faktów i klimatu tamtych lat, tak fajnie opisanych w książce "W Warszawie, na Ochocie" przez Mirosława Sznajdera. Sam bym tego tak ładnie w słowa nie ubrał, więc oddaję mu głos:
"(...)Przed wojną w tamtych stronach działały cegielnie. Po samych cegielniach nie zostało nic(...)Ostały się stawy, czyli zalane wodą ogromne doły w miejscach, skąd wydobywano gliniany surowiec na cegły. Zaś wśród ludności okolicznej utarła się nazwa - G l i n k i.(...)Dawno, dawno temu, może jeszcze przed wojną, może trochę i po wojnie, za Glinkami rozpościerały się tereny, gdzie ludzie pozbywali się niepotrzebnych gratów, śmieci, gruzu po remontach - oraz wszelkiego innego szmelcu.(...)Tymczasem odpadków przybywało tam więcej i więcej, bo plugawe i dzikie wysypisko z czasem stało się wysypiskiem prawowitym.(...) Zwałka rosła więc wciąz, choć niepostrzeżenie. Rozpierała się na boki, zagarniała nowe włości i wszystko wokół niej stawało się do niej podobne. Pobliskie pola, ogródki działkowe zaśmiecały strzępy gałganów, papiery, butelki, słoiki - zupełnie jakby nie góra śmieci to była, ale jakiś podejrzanie cichy wulkan tchnący dyskretną erupcją.(...) szafirowe dawniej głębie stawów na G l i n k a c h pociemniały w takim sąsiedztwie. Ze zboczy osuwały się w topiel spróchniałe drewna szaf, sprężyny łóżek, zgniłe podłą kartonowe, ciała kotów i zagryzających się tu na śmierć zgłodniałych psów, połamane ramy obrazów, żużel i szlam ze zboczy.(...)Z wysoka, z olbrzymiejących ścian zwałki niosły się ochrypłe głosy ptaków i ludzi; ręczne wózki, konne furmanki i samochody wlokły się pod górę krzywą drogą i coraz bliżej chmur wyzbywały się smrodliwej, pokiereszowanej, odrażającej zawartości...A potem owe odgłosy życia jęły zamierać, cichnąć, ruch rąk i skrzydeł ustawał. I znikł.(...) I tak przeszły następne lata. A po tych latach nieruchomego trwania zaczął się tu inny ruch. Już nie archaiczne wózki i furki konne, ale wielkie ciężarówki jęły wozić na Zwałkę masy ziemi, którą następnie po rupieciach i gnoju rozpościerały spychacze. Przed lustrem stawów Zwałka stroiła się powoli i piękniała do nowych ról.(...)"


.
"(...)Przed wojną w tamtych stronach działały cegielnie. Po samych cegielniach nie zostało nic(...)Ostały się stawy, czyli zalane wodą ogromne doły w miejscach, skąd wydobywano gliniany surowiec na cegły. Zaś wśród ludności okolicznej utarła się nazwa - G l i n k i.(...)Dawno, dawno temu, może jeszcze przed wojną, może trochę i po wojnie, za Glinkami rozpościerały się tereny, gdzie ludzie pozbywali się niepotrzebnych gratów, śmieci, gruzu po remontach - oraz wszelkiego innego szmelcu.(...)Tymczasem odpadków przybywało tam więcej i więcej, bo plugawe i dzikie wysypisko z czasem stało się wysypiskiem prawowitym.(...) Zwałka rosła więc wciąz, choć niepostrzeżenie. Rozpierała się na boki, zagarniała nowe włości i wszystko wokół niej stawało się do niej podobne. Pobliskie pola, ogródki działkowe zaśmiecały strzępy gałganów, papiery, butelki, słoiki - zupełnie jakby nie góra śmieci to była, ale jakiś podejrzanie cichy wulkan tchnący dyskretną erupcją.(...) szafirowe dawniej głębie stawów na G l i n k a c h pociemniały w takim sąsiedztwie. Ze zboczy osuwały się w topiel spróchniałe drewna szaf, sprężyny łóżek, zgniłe podłą kartonowe, ciała kotów i zagryzających się tu na śmierć zgłodniałych psów, połamane ramy obrazów, żużel i szlam ze zboczy.(...)Z wysoka, z olbrzymiejących ścian zwałki niosły się ochrypłe głosy ptaków i ludzi; ręczne wózki, konne furmanki i samochody wlokły się pod górę krzywą drogą i coraz bliżej chmur wyzbywały się smrodliwej, pokiereszowanej, odrażającej zawartości...A potem owe odgłosy życia jęły zamierać, cichnąć, ruch rąk i skrzydeł ustawał. I znikł.(...) I tak przeszły następne lata. A po tych latach nieruchomego trwania zaczął się tu inny ruch. Już nie archaiczne wózki i furki konne, ale wielkie ciężarówki jęły wozić na Zwałkę masy ziemi, którą następnie po rupieciach i gnoju rozpościerały spychacze. Przed lustrem stawów Zwałka stroiła się powoli i piękniała do nowych ról.(...)"

Mewy siwe na lodzie© yurek55

"Glinki" szczęsliwicke© yurek55
.
- DST 41.00km
- Teren 1.00km
- Czas 02:21
- VAVG 17.45km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 2 grudnia 2013
Piaseczno
Byłem potrzebny w Piasecznie, to chętnie pojechałem. Zmieniłem tylko tym razem trochę trasę, bo jakoś mnie dziś Aleja Krakowska denerwowała. Początkowo miałem zamiar skręcić dopiero w Magdalence, ale ostatecznie uciekłem z tej wylotówki już w Raszynie. I tak jechałem, jechałem, aż w pewnym momencie asfalt mi się niespodziewanie skończył. Zawsze to jakieś urozmaicenie, ale wczoraj godzinę zajęło mi czyszczenie roweru, mycie napędu itp., a droga wśród pól wyglądała tak.



Co to za budynek, nie wiem i do czego ta okrągła budowla służy, też nie wiem. Dziś nie miałem czasu tego sprawdzać, może kiedyś?
A zmieniony łańcuch zaczyna mi przeskakiwać, przeżył już cztery tury po 500 kilometrów na tej zębatce, czyli ma przejechane 2000 kilometrów. Tylko na zimę zmieniać napęd? Nie wiem.
.
.

U wujka Google na mapie jest to ulica Polna© yurek55

Ulica Polna w kierunku Podolszyna© yurek55

To już koniec ulicy Polnej© yurek55
Co to za budynek, nie wiem i do czego ta okrągła budowla służy, też nie wiem. Dziś nie miałem czasu tego sprawdzać, może kiedyś?
A zmieniony łańcuch zaczyna mi przeskakiwać, przeżył już cztery tury po 500 kilometrów na tej zębatce, czyli ma przejechane 2000 kilometrów. Tylko na zimę zmieniać napęd? Nie wiem.
.
.
- DST 43.00km
- Teren 1.00km
- Czas 02:13
- VAVG 19.40km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 1 grudnia 2013
FSO i Most Marycury
Trochę za późno się obudziłem, by wybrać się dalej, więc pozostało tylko miasto. A na dodatek słyszałem, co się dzieje za oknem i widziałem, jak ruszają się korony drzew na podwórku. Początek był rewelacyjny, na Grójeckiej bez wysiłku osiągnąłem 28km/h i korzystając z pomocy wiatru w plecy, dojechałem aż do Zielenieckiej. Najchętniej pojechałbym do Terespola, albo chociaż do Mińska Mazowieckiego, bo takie liczby na liczniku oglądam niezwykle rzadko, no ale...
Dlatego też trochę ku pamięci, a trochę z masochizmu, postanowiłem zobaczyć, co od ubiegłej niedzieli zmieniło się na froncie demolowania resztek FSO. Po drodze uwieczniłem postęp remontu biurowca.





Powrót na lewy brzeg Mostem Północnym i fotka cypla na dole. Stamtąd uwieczniałem budowę tego mostu.



Wiało dziś bardzo konkretnie.
.
.
Dlatego też trochę ku pamięci, a trochę z masochizmu, postanowiłem zobaczyć, co od ubiegłej niedzieli zmieniło się na froncie demolowania resztek FSO. Po drodze uwieczniłem postęp remontu biurowca.

Zyskuję kolorową elewację© yurek55

Jagiellońska 55© yurek55

Zapamiętajcie ten adres: Jagiellońska 71 ZSZ FSO© yurek55

Znikania szkoły c.d© yurek55

Najpierw Bar, potem "Baccar", teraz NIC :(© yurek55
Powrót na lewy brzeg Mostem Północnym i fotka cypla na dole. Stamtąd uwieczniałem budowę tego mostu.

Miejsce łowienia ryb i robienia zdjęć© yurek55

Most Północny październik 2010© yurek55

Most Północny maj 2011© yurek55
Wiało dziś bardzo konkretnie.
.
.
- DST 35.00km
- Czas 01:52
- VAVG 18.75km/h
- VMAX 38.00km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 listopada 2013
Sobota na mokro.
Najpierw tylko troszkę mżyło, potem przestało, a następnie regularnie padało. Ale pomimo to, deszcz nie był dziś wystarczającą przeszkodą, by zatrzymać mnie w domu. Wprawdzie dystans nie jest imponujący, ale w takich warunkach powinno się podwójnie liczyć, tym bardziej, że duży fragment pod wiatr. Po powrocie spodnie, skarpety i kurtka trafiły natychmiast do pralki, buty na kaloryfer a plecak do czyszczenia. To efekt braku chlapacza z tyłu, a błotnika z przodu. No cóż, nikt nie mówił, że ma być łatwo.
.
.
- DST 26.00km
- Czas 01:23
- VAVG 18.80km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 listopada 2013
Aplikacja "Warszawa 19115" - sukces!
W niedzielę zgłosiłem przy pomocy tytułowej apki skrzynię z piaskiem na Moście Gdańskim. W poniedziałek dostałem sms, że zgłoszenie zarejestrowano, a wczoraj, że zamknięto. Dziś pojechałem zobaczyć co to oznacza i...?
Tadam!

.
Tadam!

Skrzynia już nie jest zawalidrogą© yurek55
.
- DST 35.00km
- Teren 5.00km
- Czas 02:50
- VAVG 12.35km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 listopada 2013
Aplikacja "Warszawa 19115"
Trasa niezbyt imponująca, raptem do blushity i z powrotem, do tego na raty. Ale dostałem informacje o swoim zgłoszeniu na Moście Gdańskim. Co znaczy "zamknięte" przekonam się jutro.
- DST 5.00km
- Czas 00:18
- VAVG 16.67km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 listopada 2013
W robocie u towarzysza Karola Wójcika
Wiecie gdzie pracował tytułowy działacz komunistyczny i związkowy, patron szkoły, fabryki i ulicy, zanim Niemcy wywieźli do do Oświęcimia w 1940 roku? W Warszawskiej Fabryce Drutu, Sztyftu i Gwoździ na Szmulkach, a konkretnie na Objazdowej. Teraz wprawdzie adres jest inny, bo wjazd jest od Wojnickiej 2, ale to ta sama fabryka. Wprawdzie działalność produkcyjną zakończyła w 2000 roku, ale nadal wiele budynków jest wynajmowana i coś tam się dzieje, m.in. paintball, szwalnie, kowalstwo, odlewnictwo, obróbka skrawaniem itp. Ja pojechałem tam po to:

Obiekt od 2010 roku jest wpisany do rejestru zabytków, co jak pokazują liczne przykłady, nie chroni przed dzikim wyburzeniem. Na razie stoi.






"Największą wartość spośród całego zabytkowego zespołu zabudowań przedstawia budynek portierni oraz budynek administracyjny. Oba z nich są przykładami popularnego na przełomie XIX i XX wieku tak zwanego stylu "ceglanego", typowego dla ówczesnej architektury municypalnej i przemysłowej. Wykonane zostały z czerwonej, nieotynkowanej cegły. Zdobienia elewacji tych budynków nawiązują do form neogotyckich. Szczególnie interesujące jest częściowo zachowane wyposażenie wnętrza budynku biurowego, w którym mieściło się również luksusowe mieszkanie dyrektora fabryki."
Lepsze zdjęcia są tutaj
A zanim dotarłem na Wojnicką taki ciekawy budyneczek po drodze dostrzegłem.

To tyle historii na dziś. A z współczesnych rzeczy, krzyż. Ten ma dopiero 16 lat i postawiony został dla upamiętnienia V pielgrzymki papieskiej w 1997 roku.


I już całkiem na koniec drzewo, a właściwie to, co pozostało, które pokazywałem 17 listopada

.
.

Sutanny i habity też szyją© yurek55
Obiekt od 2010 roku jest wpisany do rejestru zabytków, co jak pokazują liczne przykłady, nie chroni przed dzikim wyburzeniem. Na razie stoi.

"Drucianka" od środka© yurek55

Warszawska Fabryka Drutu i Gwoździ im. Karola Wójcika© yurek55

Zakład Sprężyn Motoryzacyjnych im. K. Wójcika (od 1977 fila FSO)© yurek55

Belgijska fabryka Drutu w Warszawie© yurek55

Budynek administracyjny widok z wewnątrz zakładu© yurek55

Budynek portierni widok z wewnątrz zakładu© yurek55
"Największą wartość spośród całego zabytkowego zespołu zabudowań przedstawia budynek portierni oraz budynek administracyjny. Oba z nich są przykładami popularnego na przełomie XIX i XX wieku tak zwanego stylu "ceglanego", typowego dla ówczesnej architektury municypalnej i przemysłowej. Wykonane zostały z czerwonej, nieotynkowanej cegły. Zdobienia elewacji tych budynków nawiązują do form neogotyckich. Szczególnie interesujące jest częściowo zachowane wyposażenie wnętrza budynku biurowego, w którym mieściło się również luksusowe mieszkanie dyrektora fabryki."
Lepsze zdjęcia są tutaj
A zanim dotarłem na Wojnicką taki ciekawy budyneczek po drodze dostrzegłem.

Drewniak wielorodzinny na Kawęczyńskiej© yurek55
To tyle historii na dziś. A z współczesnych rzeczy, krzyż. Ten ma dopiero 16 lat i postawiony został dla upamiętnienia V pielgrzymki papieskiej w 1997 roku.

Krzyż u zbiegu Kinowej i Al. St. Zjednoczonych© yurek55

Krzyż i gołębie z działek© yurek55
I już całkiem na koniec drzewo, a właściwie to, co pozostało, które pokazywałem 17 listopada

Drzewa nadgryzionego przez bobry już nie ma© yurek55
.
.
- DST 51.00km
- Czas 02:50
- VAVG 18.00km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze





















