Informacje

  • Wszystkie kilometry: 164018.56 km
  • Km w terenie: 2858.65 km (1.74%)
  • Czas na rowerze: 350d 18h 31m
  • Prędkość średnia: 19.45 km/h
  • Więcej informacji.
button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Sobota, 21 grudnia 2013

Za ciepło

Mało kilometrów z dość prozaicznego powodu, a właściwie dwóch powodów. A nawet trzech. Pierwszy i najważniejszy, to Święta, czyli konieczność aktywnego włączenia się w domowe przygotowania, drugi, to za ciepłe ubranie, a trzecie, to już nie mam celu do jeżdżenia. Same statystyki, to jednak dla mnie za mało.

Rower na zdjęciu stał od rana do południa, pomimo słabego zabezpieczenia i wypasionego przedniego koła. Taką linkę to nawet kombinerkami można by przeciąć.




  • DST 26.00km
  • Czas 01:28
  • VAVG 17.73km/h
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 grudnia 2013

Ponownie do Falenicy.

Po przekroczeniu 9 tysięcy kilometrów, nie mam już celu, do którego mógłbym dążyć. Teraz pozostała jazda dla..., no właśnie, dla czego? Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: dla statystyk! Ale żeby nie było to tak oczywiste, kupiłem smar do łańcucha i pojechałem go odebrać. Ulica Michalinki w Falenicy, jest tylko kawałeczek dalej niż Młoda, gdzie byłem 10 grudnia w sklepie Świat Dziecka. Dlatego żeby nie powielać tej samej trasy, pojechałem w odwrotną stronę i nie jechałem wzdłuż torów, tylko Mrówczą i Mozaikową. I na Mrówczej właśnie, na wysokości peronu stacji, ale ok. 150 metrów od torów zobaczyłem ten budynek. Wygląda na stary budynek stacyjny, ale dlaczego taki oddalony?

Wracałem Bysławską do Wału Miedzeszyńskiego i drogą rowerową na koronie wału do mostu i do domu.

PS. Jak teraz można zrobić podgląd wpisu przed opublikowaniem? Jakoś nie ogarniam tych nowości.

  • DST 49.00km
  • Czas 02:31
  • VAVG 19.47km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 19 grudnia 2013

Do Swiss w BlueCity

Pomimo pięknej pogody nie zamierzałem dziś jeździć na rowerze. Miałem coś tam do zrobienia w domu, w dodatku nie było wody przez dwie godziny, a i książka kusiła, tak że ten... Ale jak sobie przypomniałem o czekającym na odbiór z naprawy zegarku, to zrobiłem sobie przerwę w czytaniu i pojechałem. A jak pojechałem, to i zapisać trzeba, co niniejszym czynię, mój pamiętniczku.
  • DST 4.00km
  • Czas 00:16
  • VAVG 15.00km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 grudnia 2013

Jest dziewięć tysięcy!

Tym krótkim dzisiejszym dystansem, przekroczyłem granicę dziewięciu tysięcy kilometrów, przejechanych w tym roku rowerem. To dwa razy więcej, niż zakładałem na początku roku, a wydawało mi się wówczas, że to ambitny cel.
  • DST 17.00km
  • Czas 00:57
  • VAVG 17.89km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 grudnia 2013 Kategoria Naprawy

Dzień pełen wrażeń

Zaczęło się od łatania dętki, na szczęście jeszcze przed wyjazdem, w domu. Można powiedzieć, dobrze, że nie w trasie, ale ile k.... można?! Tym razem prawie przez lupę oponę oglądałem, ale nic w niej nie było. Po załataniu pojechałem na Działkową przesyłkę odebrać, bo Panowie Kurierzy z szanownej amerykańskiej firmy FEDEX nie jeżdżą popołudniami po Ursynowie. O 14 nie ma nikogo w domu? No to niech sobie odbiorca poszuka swojej przesyłki w internecie, podzwoni parę razy na infolinię i się dowie, gdzie może przyjechać i sobie odebrać. Proste c'nie?
Drugi wyjazd miałem do Piaseczna, gdzie spędziłem nieco czasu, więc powrót niestety w zapadającej ciemności. Piszę niestety, bo baterie w tylnym światełku się skończyły i musiałem "na batmana" wracać. Dlatego wybrałem wariant jazdy po ścieżkach i chodnikach, na dodatek słabo oświetlonych i krzywych, ale wolałem to, niż jezdnię.

Puławska róg Poleczki © yurek55


  • DST 53.00km
  • Czas 02:57
  • VAVG 17.97km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 16 grudnia 2013 Kategoria > 100

W mieście pana Filipa de Girard i towarzysza Leszka Millera

Dzień krótki, a droga daleka, bo aż do Żyrardowa wypadło mi dziś jechać. Nie żebym musiał, na ochotnika się zgłosiłem, bo to i dystans większy i wyzwanie. Ruszyłem z samego rana Alejami Jerozolimskimi i bez żadnych kombinacji, drogą 719 dotarłem do celu podróży. Nie zwiedzałem zabytkowych miejsc, dziewiętnastowieczne fabryki też muszą poczekać na dłuższe dni, bo ani ja, ani mój rower, nie jesteśmy przygotowani do jazdy w ciemności. Wracałem drogą przez Radziejowice, a potem "ósemką" do Janek i do domu. Bateria padła po niespełna pięciu godzinach rejestracji trasy, a ja musiałem zadzwonić. Dlatego wróciłem do domu mając 98 kilometrów na liczniku, podłączyłem telefon do ładowarki, wykonałem połączenie i pojechałem jeszcze do pawilonów na Jana Pawła. Tym sposobem zrobiłem swoją ósmą i ostatnią setkę w tym roku.
A swoją drogą, "pisia" kojarzy się zupełnie z czym innym, niż rzeka.

Pisia w Żyrardowie © yurek55

Czerwony jak cegła © yurek55

Cegła żyrardowska © yurek55
Skusiła mnie ta droga, ale niestety znak D-4a mówił prawdę; była naprawdę ślepa, nawet dla roweru.

Obok ktajowej "ósemki" © yurek55

A to już druga część wycieczki:

W środku Warszawy © yurek55

Zapis trasy niedokończony, bateria padła.
  • DST 107.00km
  • Czas 05:43
  • VAVG 18.72km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 grudnia 2013

Koniec kryzysu?

Od jakiegoś czasu jeździło mi się nie najlepiej, a dziś jak tylko wsiadłem na rower, poczułem że jest inaczej. Bez najmniejszego wysiłku jechałem ponad 20km/h, a były odcinki, gdzie przez dłuższy czas utrzymywałem 25km/h. To mi się nie zdarzało już bardzo dawna. Pogoda nie była jakaś szczególnie sprzyjająca: drobna mżawka, czasem deszczyk, ale za to bez wiatru i stosunkowo ciepło, ok. 5°C. Mam nadzieję, że to trwała poprawa wydolności, a nie jakiś jednorazowy epizod.
Mydlarnia na Włochach © yurek55

"Na ryby - w kaździuteńki wolny dzień / Na ryby - nad leniwą rzeczkę w cień" © yurek55

Łacha coraz bliżej plaży © yurek55

Jeszcze troszeczkę - Zespół Szkół FSO © yurek55

  • DST 52.00km
  • Czas 02:36
  • VAVG 20.00km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 13 grudnia 2013

Zadanie kurierskie: Jabłonna

Tytuł mówi, co inspirowało dzisiejszą wycieczkę. Pomimo, że polubiłem jeżdżenie, to jednak dodatkowa motywacja zawsze mi pomaga w podjęciu decyzji. Bo tak naprawdę, to trudno zrozumieć, że w takich warunkach atmosferycznych i otoczeniu, jeździmy dla relaksu i przyjemności.

Tym razem z Mostu Marycury zjechałem bezpośrednio w lewo w Świderską i przez Tarchomin, wyjechałem na Modlińską, ostatnią ulicą Tarchomina, a ściślej Osiedla Nowodwory. Potem kawałek drogi rowerowej, która - jak to u nas - skończyła się niespodziewanie i to tak, że nawet kawałek musiałem wrócić, żeby wbić się na jezdnię. Nota bene to już drugi raz, ciekawe czy za trzecim razem też tak pojadę, czy już zapamiętam? Na wjeździe do Jabłonny zatrzymałem się na chwilę, bo jadąc setki razy samochodem nie zauważałem, że tam stoją jakieś pomniki.
Obelisk poświęcony pamięci Jana Pawła II i 25-lecia Solidarności © yurek55

Wincenty Witos 1874-1945 © yurek55

Skwer w Jabłonnie © yurek55

Pomnik poległych w latach 1939 - 1945 © yurek55

Ten ostatni pomnik, pomimo kotwicy "Polski Walczącej" i inskrypcji z "Kamieni na szaniec", utrzymany jest w stylistyce z poprzedniej epoki. Po sprawdzeniu w niezawodnej wiki, moje przypuszczenie się potwierdziło; rok powstania 1981-82. A przy okazji: Witos dostał pomnik w czterdziestą rocznicę śmierci, a obelisk w 2006
Po odebraniu zakupów pojechałem dalej drogą dla rowerów aż do wiaduktu nad torami, a dalej do Zalewu już normalnie. W Nieporęcie skręciłem w stronę drogi gruntowej nad Kanałem Zegrzyńskim, a tam co 2 - 3 metry siedzieli wędkarze i to na odcinku kilkuset metrów! Podobno jakieś niesamowite brania tam były, jak ze strzępków słów zrozumiałem. Po tych kilkuset metrach zmieniłem zdanie i wróciłem na asfalt, po prostu chciałem szybciej dojechać do celu. Droga nad wodą jest niewątpliwie ciekawsza, ale i wolniejsza, bo to i teren i ciągle bym się na coś gapił. A tak, to tylko te flagi przed budą mnie zaintrygowały. Musicie przyznać, że w takim otoczeniu włoska, amerykańska i francuska flaga robią dziwne wrażenie.
Międzynarodowas szkoła językowa przy drodze na Nieporet © yurek55

Dziś załączam dwie mapy, bo w sklepie w Jabłonnie niechcący zakończyłem rejestrację i musiałem włączyć od nowa.

  • DST 69.00km
  • Czas 03:38
  • VAVG 18.99km/h
  • Temperatura 3.1°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 10 grudnia 2013

Wpis nie całkiem rowerowy

Po orkanie Ksawery ani śladu, dym z kominów idzie prosto do nieba, słońce,, lekki mrozek, a na dodatek określony cel wyjazdu. Wobec takiego splotu sprzyjających czynników, nie pozostało nic innego, jak wybrać się w podróż.

Pionowy dym, rzadki widok © yurek55

Dziś droga wiodła do Falenicy, bo tam znajdował się sklep, z którego miałem odebrać Magic Jinna czytającego w myślach.(cokolwiek to znaczy) Po drodze nie mogłem sobie odmówić sfocenia tego, co zostało z kolejnej warszawskiej fabryki. Dzieje jej upadku opisane tutaj przez byłego burmistrza Falenicy, to klasyka niszczenia polskiego przemysłu. Ten sam mechanizm zastosowano w setkach sprywatyzowanych przedsiębiorstw państwowych, a skutek widać gołym okiem.

Zakłady eklektroniczne Mera Pnefal w Falenicy © yurek55

Mera Pnefal © yurek55

Po wizycie w sklepie pojechałem do Międzylesia, bo tam też miałem coś do odebrania. Wybrałem przejazd po drugiej stronie torów, słusznie oczekując, że ruch będzie mniejszy niż na Patriotów. Dzięki temu kątem oka zauważyłem, że jadę ulicą Szpotańskiego. Nie wiedziałem, że autor sztuki "Cisi i gęgacze",za który dostał 3 lata odsiadki, pisarz określony przez Gomółkę w słynnym przemówieniu z 1968 roku "człowiekiem o moralności alfonsa", został patronem ulicy. Niestety, po sprawdzeniu w domu okazało się, że chodzi o Kazimierza, a nie Janusza.

Zupełnie niepasujący element krajobrazu Międzylesia © yurek55

Dymiące kominy EC Siekierki © yurek55

A wracając do Szpota, to na zakończenie jego satyryczna ballada dedykowana Pawłowi Jasienicy ps. Nowina". Stylistyką parodiuje artykuły z prasy z marca 1968, na temat spisku rewizjonistyczno - syjonistycznego
Ballada o Łupaszce

Już wieczór zapada,
usnęły już bory
i z borów wychodzą
reakcji upiory.
Straszliwych rezunów
zbierają się hordy,
by szerzyć dokoła
pożogi i mordy.
Na czele szwadronu
ataman ich gna —
Łupaszka, Łupaszka,
Łupaszka maja!

Choć wygląd junacki
ma groźny watażka —
pepeszka przez ramię,
na bakier papaszka,
choć nos ma krogulczy,
na oku zaś bielmo
i z miejsca byś poznał,
że wielkim jest szelmą,
lecz słuchy już krążą,
że kozak to łże-
i lud okoliczny
powtarza wciąż, że

gdy jedzie przez pola
ze swoim szwadronem,
wydaje rozkazy
żydowskim żargonem.
Pod dońską papachą,
jak w gnieździe jaskółkę,
ukrywa ataman
jewrejską jarmułkę
i chociaż ujawnić
to hańba i wstyd,
Łupaszka po prostu
parszywy jest Żyd!

Kochankę ma Czajkę,
Jewrejkę okrutną,
co wzdycha: „Łupasiu,
zrób pożar, bo smutno!”
Lecz gorszy niż Czajka
i srogie kozaki
adiutant jest wodza,
Nowina niejaki,
do zbrodni okrutnych
Łupaszkę wciąż pcha —
Łupaszka, Łupaszka,
Łupaszka maja!

Już szwadron podjechał
pod senną wioszczynę
i wzywa do siebie
Łupaszka Nowinę:
„Czto diełat'?” Nowina
mu na to: „Serdeńko,
ach, spalić nam trzeba
tę wioskę maleńką,
bo wioski tej wójtem
niejaki jest Hryć,
co z ciebie bezczelnie
ośmiela się kpić!”

Już płonie Narewka,
już świszcze nahajka
i śmiechem okrutnym
zanosi się Czajka,
bo nic tak nie cieszy
krwiożerczej gudłajki,
jak w huku płomieni
świszczące nahajki.
I śmieje się Czajka,
i skacze, i łka:
„Łupaszka, Łupaszka,
Łupaszka maja!”

Choć łupił Łupaszka
pod własnym swym szyldem,
lecz w zmowie był tajnej
z baronem Rotszyldem.
Ten Rotszyld wraz z kupą
londyńskich żydłaków
przerobić na macę
chciał wszystkich Polaków,
na cel ten nikczemny
niejeden słał funt,
Na szczęście Łupaszce
nie udał się bunt.

I oto nadchodzi
dzień zemsty i gniewu:
do walki z Żydami
wyrusza KBW.
Lęk serca przenika
Łupaszki i spółki,
bo czują w tym rękę
karzącą Gomułki.
Gdy hukiem wystrzałów
aż zatrząsł się gaj,
Łupaszka dał tyły
z okrzykiem: „Aj waj!”

Od czasów tych szereg
lat długich upłynął
i słuch o Łupaszce
już całkiem zaginął.
Że jednak w naturze
nic całkiem nie ginie,
bandyci się sprytnie
ukryli jedynie.
A gdy się ukryli,
zaczęli jak stonki
ojczyzny ludowej
podgryzać korzonki!

Gdy zdrady nikczemnej
porzucił manowce,
przebiegły Nowina
przemienił się w owcę.
Choć owcze przebranie
wilkowi doskwiera,
udaje Nowina,
że on jest literat,
i, szczerząc zębiska,
pazurem wciąż pisze
to powieść o Piaście,
to szkic o Rzepisze.

Hołubi go za to
ojczyzna ludowa,
bo nie wie, że żmiję
na łonie swym chowa.
I chociaż wygląda
to całkiem jak bajka,
autorką poczytną
jest także i Czajka.
Gdy wszystkich oszukać
zdołali z kretesem,
zaczęli spiskować
z Ajzykiem mechesem.

Ten Ajzyk pozował
na wieszcza narodu,
sjonistą był jednak
podszyty od spodu.
Gdy takich hultajów
zebrało się troje,
ach, drżyjcie, Polacy,
ach, trwóżcie się, goje!
Bo Żydy chcą zrobić
nam Finis Poloniae
i kraj nasz zamienić
w judejską kolonię!

Bez przeszkód żydowska
rozwija się akcja,
bo kler ją popiera
i czarna reakcja,
już mają swe wtyczki
i w rządzie, i w KC,
do spisku się wszyscy
włączyli gęgacze,
a także studenci,
sztubaki i chule
na zgubę swą sojusz
zawarli ze Srulem.

Gdy wokół się głośne
rozlega gęganie,
w umyśle słuchacza
powstaje pytanie:
A gdzie jest Łupaszka?
Gdzie podział się on?
Czy strzał kabewiaka
zgotował mu zgon,
czy srogą pokutę
odbywa w klasztorze,
czy w stepie bezkresnym
zagubił się może?

Ach, drogi słuchaczu,
fantazja twa słaba,
dziś hula ataman
w Zatoce Akaba!
Przepaskę na bielmo
założył nasz krajan
i teraz on słynny
generał jest Dajan.
Że nie dość mu było
arabskich podbojów,
nad Wisłę wyrusza,
by polskich bić gojów!

W marcowe wieczory
pod wieszcza pomnikiem
spotyka się Dajan
z niejakim Michnikiem.
Gdy Dajan szwargoce,
to Michnik wciąż gęga
i straszny się spisek
pod wieszczem wylęga.
Aż wieszcz na cokole
zadumał się: „Po co
te Żydy na dole
tak głośno szwargocą?”

Już spisek jest gotów,
już cieszy się Czajka
i toast za Syjon
wychyla już szajka.
I śle do Rotszylda
telegram: „Baronie,
czekamy cię w wolnym
nad Wisłą Syjonie!”
A Rotszyld depeszę:
„Rachunek zapłacę,
jeżeli z Gomułki
przyślecie mi macę”.

Z okrzykiem: „Dla Polski
gotowa już trumna!”
wyrusza na miasto
ta piąta kolumna.
Gdy niecni sjoniści
nasz kraj zgubić pragną,
na szczęście się ocknął
generał nasz — Bagno.
A Bagnu niestraszne
żydowskie przechwałki,
bo on ma za sobą
gazrurki i pałki.

Gdy rzucił do walki
te pały i rury,
to pierze z sjonistów
leciało i wióry.
Przed dzielnym ormowcem
sam Dajan umyka
i rzuca na pastwę
gazrurkom Ajzyka,
a Czajka zdradzona
rozpacza i łka:
„Dajana, Dajana,
Dajana maja!”

Już kraj nasz oczyszczon
z sjonistów przeklętych,
zostały w nim tylko
Moczary i Kępy.
I nocą z pomnika
spogląda wieszcz blady,
jak po tych moczarach
wciąż snują się dziady.
Czas zamknąć pointą
balladę tę całą:
Choć znikli sjoniści,
lecz BAGNO zostało.




  • DST 58.00km
  • Czas 03:06
  • VAVG 18.71km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 grudnia 2013

Uroki zimy.

Choć leżąc w łóżku i usiłując na powrót zasnąć, długo myślałem gdzie pojechać, nic nie wymyśliłem. (Zasnąć też mi się nie udało) Dlatego trasa powstawała spontanicznie, a skrócenie końcówki, było wynikiem coraz bardziej zmarzniętych dłoni i stóp. A do tego sama jazda też nie daje mi tyle frajdy, co powinna. Kręcę jakoś bez przekonania, nie umiem się zmusić do bardziej energicznego pedałowania i nie wiem, czy to kwestia temperatury, czy roweru, czy może kondycji? Wydaje mi się, że mięśnie nie chcą się rozgrzać do odpowiedniej temperatury, bo im szybciej jadę, tym bardziej się wychładzają od wiatru. Może spróbuję zakładać bieliznę termiczną? Jeśli pomoże, to dobrze, jak nie, to będę jeździł tylko transportowo, czyli kuriersko. A jeszcze ten ból odmarzających dłoni po powrocie... Nawet pełne rękawiczki nie pomagają utrzymać ciepła, a przecież mróz dziś lekki, tylko minus jeden. Jak żyć, panie premierze, jak żyć?!

Jest już choinka na Placu Zamkowym © yurek55

Plac zamkowy w porannym słońcu © yurek55

Kominy EC Żerań © yurek55

Jagiellońska 71 - ostatni fragment szkoły FSO © yurek55

Budynek kina FSO jeszcze stoi © yurek55

.
  • DST 30.00km
  • Czas 01:49
  • VAVG 16.51km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl