Informacje

  • Wszystkie kilometry: 164018.56 km
  • Km w terenie: 2858.65 km (1.74%)
  • Czas na rowerze: 350d 18h 31m
  • Prędkość średnia: 19.45 km/h
  • Więcej informacji.
button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Niedziela, 5 stycznia 2014 Kategoria przed śniadaniem, <50

Mokry niedzielny poranek

Sylwestrowa trasa tak mi się spodobała, że dziś postanowiłem ją powtórzyć, ale ponieważ to niedziela, czasu nie miałem dużo i musiałem zastosować wariant skrócony. Rzut oka na termometr i sytuację pogodową za oknem i męska decyzja o rezygnacji z zimowej kurtki softshellowej, na rzecz cienkiej przeciwdeszczówki. Niestety nie byłem aż tak odważny, żeby nie zakładać podkoszulki termicznej i bardzo szybko zacząłem się pocić. Dopiero jak dojechałem do Statoila na Połczyńskiej i w toalecie mogłem się jej pozbyć, dalsza jazda stała się przyjemniejsza. Tym bardziej, że deszczyk też przestał kropić. Na Szeligowskiej i Sochaczewskiej samochodów jak na lekarstwo, cała szerokość drogi do mojej dyspozycji, więc i kałuże mi niestraszne i tak znowu sobie mijałem: Szeligi, Macierzysz, Wieruchów, Strzykuły, Kaputy (sic!), Umiastów, aż dojechałem do Borzęcina, do drogi wojewódzkiej 508. I tu skręciłem w kierunku Warszawy, a nie jak w sylwestra, do Leszna.

Mokro w Macierzyszu
Mokro w Macierzyszu © yurek55
W Babicach zaintrygował mnie nie tyle sam pomnik, co jeden z jego elementów - i nie był to orzeł. Dalibóg, nie mam pojęcia, co autor miał na myśli, umieszczając na cokole izolator energetyczny deltowy?! Ale ja się na sztuce nie znam.

Obrońcom Ziemi Babickiej
Obrońcom Ziemi Babickiej © yurek55
Do Warszawy wjechałem już skończoną Górczewską, co było miłym zaskoczeniem po tylu latach slalomu po placu budowy i ponieważ było jeszcze wcześnie, pojechałem prosto aż do Żelaznej i tam dopiero zacząłem zbliżać się do domu. Miałem też czas by na Placu Narutowicza uwiecznić ten cud architektury, tak doskonale wkomponowany w zabudowę, że aż zęby bolą od samego patrzenia.
Kościół 1908r i Dom Pogrzebowy 2013r
Kościół 1908r i Dom Pogrzebowy 2013r © yurek55
Wycieczka dzisiejsza, choć zaczęła się niezbyt fortunnie, była ze wszech miar udana. Na szczęście nie przestraszyłem się deszczu, ubranie też udało się dostosować do warunków, zdążyłem do domu na śniadanie, zdążyłem też dzień święty należycie uczcić.
PS.
Dystans znów z telefonu, ale wymieniłem baterię w nadajniku licznika, zobaczymy...


Pokaż 05.01. Borzęcin - Latchorzew na większej mapie
  • DST 42.00km
  • Czas 02:20
  • VAVG 18.00km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 stycznia 2014 Kategoria Sobotnio, kurierowo

Nadal bez licznika

Dziś realizowałem zadanie bardziej ambitne, niż tylko samo przywiezienie zakupionych przedmiotów. Musiałem je zobaczyć na żywo, potargować się trochę i - jak się uda - tanio kupić. Szczegóły nie są istotne, powiem tylko, że wszystko się udało, a ja dopisałem czterdzieści jeden kilometrów do styczniowych statystyk. Dystans nadal wpisuję z telefonu, choć wczoraj próbowałem naprawić licznik i już mi się wydawało, że jest dobrze. Podłożyłem folię aluminiową pod baterię nadajnika radiowego przy widelcu i po zakręceniu kołem licznik ożył i cyferki zaczęły się zmieniać. Ale dziś podczas jazdy, choć początkowo było dobrze, potem pokazywał bardzo różne prędkości: raz było to np. 20km/h, by za sekundę spaść do 4km/h. Na koniec różnica pomiędzy licznikiem a telefonem wyniosła 10 km. Miałem kiedyś zapasowy licznik, który dziś bardzo by mi się przydał, ale już go nie mam.  Może gdzieś go znajdę, bo jazda bez licznika, to nie jazda. Wydaje mi się też, że prędkość średnia też jest zaniżona, ale nie mam jak tego zweryfikować i wpisuję też z telefonu.

To już prawie koniec Zespołu Szkół Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie
To już prawie koniec Zespołu Szkół Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie © yurek55

Wisełka z Mostu Gdańskiego
Wisełka z Mostu Gdańskiego © yurek55

Słońce utopione w Wiśle
Słońce utopione w Wiśle © yurek55
  • DST 41.00km
  • Czas 02:19
  • VAVG 17.70km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 stycznia 2014 Kategoria Piaseczno/Ursynów, 50-100, kurierowo

Piaseczno i wokół Piaseczna

Pierwszy wpis tegoroczny i bez zdjęć ani pełnej mapy. No cóż, tak wyszło... Mapa jest tylko w jedną stronę, w drugą się nie włączyła, a zdjęć nie robiłem, bo nie wziąłem aparatu. Najpierw pojechałem do Lidla bo rzucili atrakcyjny towar, a przy okazji drobne sprawunki spożywcze zrobiłem. Wróciłem, rozpakowałem plecak, zjadłem śniadanie i pojechałem do Piaseczna zawieźć zdobyty deficytowy towar:) Najlepsza droga jest teraz wzdłuż ogrodzenia lotniska i trasy S79 z tym, że dotychczas wracałem nią do Warszawy, dziś pojechałem w drugą stronę. Trochę modyfikując trasę dojechałem do Puławskiej, a  dalej już jak zwykle. Wracać chciałem nad Wisłą Wałem Zawadowskim, ale tak kompletnie pomyliłem kierunki w samym Piasecznie, że znalazłem się i w Żabieńcu i w Jesówce i w jakimś Jazgarzewie wreszcie jak zobaczyłem drogowskaz na Grójec, Gołków albo centrum, to wybrałem to ostatnie i znów znalazłem się niemal w punkcie wyjścia. Z topografią zawsze mam kłopoty, a na dodatek telefon znów odmówił współpracy, więc dalszą drogę do domu pokonałem tradycyjnie Puławską.

Pokaż Do Piaseczna na większej mapie
  • DST 55.00km
  • Czas 03:05
  • VAVG 17.84km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 31 grudnia 2013

Przez wsie i przysiółki

Opis i zdjęcia później.
edit:
Uzupełniłem wpis przed północą, pięknie opisałem całą wycieczkę, zawarłem też wiele głębokich przemyśleń, a potem wszystko poszło w kosmos! Nawet Lazarus nie pomógł. Drugi raz pisał nie będę. Nie będzie też żadnych podsumowań, ani noworocznych postanowień. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!



  • DST 84.00km
  • Czas 04:19
  • VAVG 19.46km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 30 grudnia 2013

Dąb Mieszko I, ostaniec puszczy mazowieckiej

Pierwszy wyjazd był krótki, bo zobaczyłem, że licznik nie działa i wróciłem wymienić baterię w nadajniku. Niestety bezprzewodowe liczniki choć wygodniejsze, bo kabelki się nie plączą, są narażone na zakłócenia, np. od telefonu. Albo tak jak teraz u mnie, przestaje wysyłać sygnał do odbiornika i klops! Wymiana baterii oczywiście nie pomogła, więc dystans z telefonu, plus pierwsze 5 kilometrów do Placu Starynkiewicza i z powrotem.

Najpierw pojechałem na Ursynów pooddawać rzeczy, które zmieniły miejsce po świętach, a dalej postanowiłem zagłębić się w Las Kabacki. Na Nowoursynowskiej rośnie dąb Mieszko I, ostaniec prastarej puszczy mazowieckiej, ma 1000 lat według tabliczki. Czy on żyje zobaczę na wiosnę, bo dziś nie można tego ocenić. Wygląda jak drzewny Gargamel trochę...

Dąb Mieszko I na Ursynowie

Potem w Lesie Kabackim prosto jak strzelił, aż do parku w Powsinie i niebieskim szlakiem dojechałem ulicą Prawdziwków i Chyliczkowską do Piaseczna. Tą trasą jeszcze nie jechałem, a to całkiem przyjemna trasa z Ursynowa jest.

Kościół w Starej Iwicznej

Jeszcze tylko kościół w Starej Iwicznej, który dotąd oglądałem tylko z daleka i dalej znanymi drogami wróciłem do domu

Osiedle w Magdalence
Osiedle w Magdalence © yurek55

  • DST 61.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 03:01
  • VAVG 20.22km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 29 grudnia 2013

Dziś Pyry

Wstałem rano z myślą pociśnięcia na rowerze jakąś pozamiejską trasą, bo ulice warszawskie nie dają satysfakcji z jazdy. Skrzyżowania i światła wymuszają ciągłe zatrzymywanie, rozpędzanie, a dziś mnie to nie bawiło. Ale zamierzenia i realizacja to dwie różne sprawy, bo będąc na Puławskiej postanowiłem posprawdzać, co jest w bocznych uliczkach. No i tym sposobem straciłem szansę na znaczące poprawienie statystyk dystansu, a przede wszystkim, prędkości średniej. Widocznie nie jestem ciężko chory na cyklozę, a mam tylko lekką postać tej przypadłości. W Pyrach uliczki, po których się kręciłem, noszą ptasie nazwy, ale jedna została nazwana moim imieniem:)

Są również Złote Lwy Pyrskie, w odróżnieniu od Gdańskich...,

...są też relikty przeszłości: gołębniki, drewniaki, badylarskie szklarnie...

...i enklawy luksusu, ze szczekającym psem i otoczone kolorami jesieni

Ta droga wyglądała tak zachęcająco, że musiałem nią pojechać i strzelić fotkę z ręki podczas jazdy

...a na jej końcu jednostka wojskowa, jakiś wojskowy instytut i pomnik tych, co Enigmę rozgryźli. Okazuje się, że przed wojną tam właśnie pracowali

W końcu postanowiłem zakończyć zwiedzanie Pyr i wracać szybko do domu, bo czas się kończył. Jeszcze tylko krótki przystanek na Poleczki 11 (do sprzedania, plus dwie limuzyny gratis)

...a potem koło aresztu na Kłobuckiej, do Cybernetyki i do domu.

Pokaż Pyry na mapie

  • DST 34.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 18.55km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 28 grudnia 2013

Z duszą na ramieniu

Motywacji do jeżdżenia, jak nie było, tak nie ma, więc postanowiłem podjechać na rowerze do sklepu, a po drodze podzielić się z kaczkami, mewami i gołębiami świątecznym pieczywem. Poranek słoneczny, rześki i bezwietrzny sprzyjał rowerowym wycieczkom, ale co z tego, jak brakuje chęci? Czasu też, bo zadeklarowałem się, że na dworzec odwiozę gości ze Szczecina. No w każdym razie na Szczęśliwicach najpierw nakarmiłem czekające na śniadanie ptaki...

Miejsce dla uprzywilejowanych

...a potem postanowiłem zrobić jakieś zdjęcia z góry. Na sam wierzchołek oczywiście wjechać mi się nie udało, ostatnie metry musiałem rower prowadzić, ale nie to jest istotne. Po kilku minutach na górze postanowiłem powolutku i ostrożnie, cały czas na hamulcu, zjechać na dół. Wprawdzie już parę razy stamtąd zjechałem, ale było to wiele lat temu i na rowerze z amortyzowanym widelcem, ale teraz czułem lekki lęk. I niestety był on w pełni uzasadniony. Już pierwsze metry pokazały mi, że zablokowane koło ślizga się na wilgotnej i miejscami pokrytej szronem trawie, a rower ma tendencję do jechania bokiem. Mniejszy nacisk na klamkę prostował tor jazdy, ale spadek terenu zwiększał prędkość znacznie powyżej mojej granicy strachu. Nic nie mogłem zrobić oprócz kurczowego ściskania kierownicy i czekania na wypłaszczenie terenu, śmierć, albo trwałe kalectwo. Wiedziałem, że dotknięcie hamulca przy tej szybkości skończy się w szpitalu. Czułem jak pędzący w dół rower wytrząsa ze mnie resztki życia, hałasuje, trzeszczy, brzęczy, kierownicę ściskałem tak mocno, że miałem całkiem zdrętwiałe dłonie, aż wreszcie z ulgą poczułem, że rower zaczął zwalniać. To było bez wątpienia najgorsze kilkanaście sekund jakie spędziłem na rowerze - i teraz wiem, że czas jest pojęciem względnym. Myślałem, że to się nigdy nie skończy. I nie ludzie, ludziom - ale ja sam zgotowałem sobie ten los. Znowu zabrakło wyobraźni i zdolności przewidywania, ale wielokrotnie przecież widziałem tam rowerzystów, którzy dla sportu i przyjemności wjeżdżali i zjeżdżali po wiele razy. To co dla innych jest rekreacyjną przejażdżką, dla mnie stało się walką o życie. A co najlepsze, na zdjęciu takiego dramatycznego nachylenia stoku nie widać, ja jednak swoje wiem. Dla mnie wystarczy.

Na szczycie

Panorama Warszawy

  • DST 14.00km
  • Czas 00:50
  • VAVG 16.80km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 grudnia 2013

Wyjazd bez historii

W święta roweru nie tykałem, bo mi się nie chciało, wolałem dłużej w łóżku z książką poleżeć. Jednak motywacja po przekroczeniu dziewięciu tysięcy siadła wyraźnie. Dziś pojechałem tylko dlatego, że miałem sprawę. Ale było to kręcenie typowo rekreacyjne, bez przyspieszonego tętna i oddechu. Zdjęć też nie robiłem, więc popatrzcie na to

  • DST 31.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:44
  • VAVG 17.88km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 24 grudnia 2013 Kategoria Bez wyjazdu

Wesołych Świąt II !!!

Wszystkim Rowerzystkom i Rowerzystom, znajomym i nieznajomym, obserwującym i podglądającym, komentującym i milczącym składam z okazji Świąt Bożego Narodzenia, najlepsze życzenia wszelkiej pomyślności, szczęścia, radości i ciepła rodzinnego.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych Świąt!

Potrzebowałem kupić prezent, bo Święta tuż, tuż. No to pojechałem do Blue City, kupiłem i już!

  • DST 4.00km
  • Czas 00:17
  • VAVG 14.12km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl