Wtorek, 5 sierpnia 2014
Kategoria <50
Do Karbali, ale nie tej w Iraku
Kolega na facebooku umieścił zdjęcie - zagadkę, a ponieważ z kontekstu opisu domyślałem się lokalizacji, postanowiłem to sprawdzić. Okazało się, że moje domysły były słuszne, to na terenie Fabryki Samochodów Osobowych powstała scenografia do filmu, o największej bitwie polskich wojsk po II wojnie światowej. Zablokowani w City Hall (Ratuszu) w Karbali (Irak) przez bojowników Al - Kaidy, chcących odbić zatrzymanych kompanów, przez cztery dni odpierali ataki, zabijając około 100 napastników, bez strat własnych. Zainteresowanych tym epizodem irackiej wojny odsyłam tutaj

Ulica w Karbali © yurek55

Scenografia filmowa © yurek55

Iracka ulica © yurek55

Uliczka w Karbali © yurek55

Fragment irackiej ulicy © yurek55

Transporter opancerzony © yurek55

Dom po wybuchu © yurek55

Ratusz w Karbali © yurek55
To w nim bronili się polscy i bułgarscy żołnierze.

Ulica w Karbali © yurek55

Scenografia filmowa © yurek55

Iracka ulica © yurek55

Uliczka w Karbali © yurek55

Fragment irackiej ulicy © yurek55

Transporter opancerzony © yurek55

Dom po wybuchu © yurek55

Ratusz w Karbali © yurek55
To w nim bronili się polscy i bułgarscy żołnierze.
- DST 35.41km
- Czas 01:55
- VAVG 18.47km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Kategoria 50-100
Samotna ucieczka przed peletonem
Wczoraj pewien młody pasjonat kolarstwa, zachęcając na swoim blogu do kibicowania zawodnikom napisał, że o 15.30 będą w Warszawie. Ponieważ przed południem nie miałem czasu na jazdę, pomyślałem sobie, że pojadę na trasę etapu i uciekając przed peletonem przejadę fragment trasy.

Strażacy z OSP Borzęcin obstawiają trasę © yurek55
W Borzęcinie uznałem, że skoro za godzinę kolarze mają być w Warszawie, to pewnie gdzieś na trasie mnie dogonią i trzeba będzie zjechać i się zatrzymać. Nawet mi to odpowiadało, bo barwny kolarski peleton na żywo i z bliska ostatnio widziałem, jak radiowe relacje z Wyścigu Pokoju gromadziły tłumy, pod redakcją "Trybuny Ludu" na Placu Starynkiewicza.
Ale tymczasem poczułem się jak samotny uciekinier z peletonu więc zignorowałem znak C-13/C-16 i cisnąłem ile wlezie. Policjanci gęsto rozstawieni na trasie, uznali mnie widocznie za uczestnika wyścigu i nie reagowali, więc lotną premię w Babicach przejechałem prze akompaniamencie oklasków i wiwatów publiczności.

Lotna premia w Babicach © yurek55

Wiwatujące tłumy kibiców © yurek55
Oklaski i doping towarzyszyły mi niemal do Powstańców Śląskich, ale na Górczewskiej musiałem zjechać z jezdni, bo na dalszą życzliwą neutralność policjantów obstawiających trasę, wolałem nie liczyć. Ich wyrozumiałość też ma granice, a znak "zakaz jazdy rowerem" jestjakby bezwzględnie obowiązujący. W końcu dotarłem w okolice Placu Teatralnego, gdzie usytuowano metę dzisiejszego etapu i własciwie od razu zacząłem żałować, że tam jestem. Pogrodzone wszystko barierkami, ochroniarze zawracają, tłum ludzi nie daje przejść, a co dopiero przejechać, a na dodatek spiker zawodów akurat podał informację, że kolarze do mety mają jeszcze "tylko" czterdzieści kilometrów. Postarałem się wydostać stamtąd jak najszybciej i udałem się prosto do domu. Nie zobaczyłem więc ani kolarzy, ani peletonu, ani finiszu, ani dekoracji - ale specjalnie nie żałuję. Nie rozumiem tylko i nie zrozumiem, dlaczego od rana zamknięte było centrum Warszawy i dlaczego na Marszałkowskiej zatrzymali tramwaje i kazali ludziom iść na piechotę pomimo, że do przyjazdu peletonu była jeszcze bita godzina. Kierowcy cały dzień stali w gigantycznych korkach, nie wiadomo po co, pasażerowie jak sądzę, też nie byli zachwyceni atrakcjami zgotowanymi przez Tour de Pologne.

Marszałkowska zamknięta od rana © yurek55

Strefa super VIP © yurek55

Podium zwycięzców jeszcze puste © yurek55

Tam gdzieś jest meta © yurek55
Dystans podałem razem z porannym, krótkim wyjazdem do sklepu, stąd różnica z tym z endomondo

Strażacy z OSP Borzęcin obstawiają trasę © yurek55
W Borzęcinie uznałem, że skoro za godzinę kolarze mają być w Warszawie, to pewnie gdzieś na trasie mnie dogonią i trzeba będzie zjechać i się zatrzymać. Nawet mi to odpowiadało, bo barwny kolarski peleton na żywo i z bliska ostatnio widziałem, jak radiowe relacje z Wyścigu Pokoju gromadziły tłumy, pod redakcją "Trybuny Ludu" na Placu Starynkiewicza.
Ale tymczasem poczułem się jak samotny uciekinier z peletonu więc zignorowałem znak C-13/C-16 i cisnąłem ile wlezie. Policjanci gęsto rozstawieni na trasie, uznali mnie widocznie za uczestnika wyścigu i nie reagowali, więc lotną premię w Babicach przejechałem prze akompaniamencie oklasków i wiwatów publiczności.

Lotna premia w Babicach © yurek55

Wiwatujące tłumy kibiców © yurek55
Oklaski i doping towarzyszyły mi niemal do Powstańców Śląskich, ale na Górczewskiej musiałem zjechać z jezdni, bo na dalszą życzliwą neutralność policjantów obstawiających trasę, wolałem nie liczyć. Ich wyrozumiałość też ma granice, a znak "zakaz jazdy rowerem" jest

Marszałkowska zamknięta od rana © yurek55

Strefa super VIP © yurek55

Podium zwycięzców jeszcze puste © yurek55

Tam gdzieś jest meta © yurek55
Dystans podałem razem z porannym, krótkim wyjazdem do sklepu, stąd różnica z tym z endomondo
- DST 55.68km
- Czas 02:37
- VAVG 21.28km/h
- Temperatura 33.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 3 sierpnia 2014
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Prom ruszył!
Dziś rano miałem nieco więcej czasu, więc przed śniadaniem postanowiłem przejechać się nad Wisłą do Gassów. Droga jak zwykle nie sprawiła mi zawodu, to zdecydowanie najlepsza trasa rowerowa. Jechało mi się tak dobrze, że nawet zacząłem - bardzo powoli wprawdzie - zbliżać się do gościa na szosie, którego dostrzegłem daleko, daleko z przodu. Nie cisnął on zbyt mocno, czasami przestawał kręcić, a ja potraktowałem sprawę ambicjonalnie i chciałem koniecznie go dojść. Wreszcie po wielu kilometrach pogoni udało mi się wyrównać i zobaczyłem, że facet ma spokojnie koło siedemdziesiątki, albo więcej. Nie wyprzedziłem go, bo on trochę przyspieszył i znów zostałem z tyłu, a że nie chciałem wieźć się na kole, to odpuściłem. Zresztą to było już prawie w Gassach i on skręcił w prawo na szosę, a ja pojechałem wałem do przystani promowej. Gdy zobaczyłem, że na promie jest pełno rowerzystów i za chwilę będzie odpływał, bardzo spontanicznie podjąłem decyzję przeprawienia się na drugą stronę. Po prostu musiałem to zrobić, w końcu ponad pięćdziesiąt lat prom nie pływał w tym miejscu.
Po drugiej stronie Wisły dojechałem do drogi "801" Warszawa - Puławy, skręciłem oczywiście w lewo i po praskiej stronie Wisły wróciłem do Mostu Poniatowskiego i stamtąd prościutko do domu. Na ulicznym termometrze było 31 st. C w cieniu.

Chyba ktoś tu kogoś nie lubi © yurek55
A z przodu widać faceta, którego goniłem.:)

Prom już pływa © yurek55

Na promie © yurek55

Płyniemy! © yurek55

Napęd boczny promu © yurek55

Na drugim brzegu © yurek55

Baseny (kiedyś) Kory © yurek55

Baseny (kiedyś) Łączności © yurek55

Plaża pod Mostem Poniatowskiego © yurek55
Po drugiej stronie Wisły dojechałem do drogi "801" Warszawa - Puławy, skręciłem oczywiście w lewo i po praskiej stronie Wisły wróciłem do Mostu Poniatowskiego i stamtąd prościutko do domu. Na ulicznym termometrze było 31 st. C w cieniu.

Chyba ktoś tu kogoś nie lubi © yurek55
A z przodu widać faceta, którego goniłem.:)

Prom już pływa © yurek55

Na promie © yurek55

Płyniemy! © yurek55

Napęd boczny promu © yurek55

Na drugim brzegu © yurek55

Baseny (kiedyś) Kory © yurek55

Baseny (kiedyś) Łączności © yurek55

Plaża pod Mostem Poniatowskiego © yurek55
- DST 61.60km
- Teren 4.00km
- Czas 02:36
- VAVG 23.69km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 2 sierpnia 2014
Kategoria <50, przed śniadaniem, Sobotnio
Niewiele
Za późno wstałem i więcej kilometrów nie zdążyłem przejechać.
PS. O 10.30 było już 29°C w cieniu
PS. O 10.30 było już 29°C w cieniu
- DST 29.00km
- Czas 01:19
- VAVG 22.03km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 sierpnia 2014
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Wreszcie chłodniej
Dziś musiałem przeprowadzić samochód z punktu A do punktu B, a ponieważ to nie mój, to najpierw musiałem do niego dojechać, a po dostarczeniu na miejsce, wrócić do domu. W takiej sytuacji rower jest wyborem najlepszym z możliwych, wprawdzie niektórzy wybraliby taksówkę, lub ZTM, ale nie ja. Pojechałem więc sobie na Ursynów, wziąłem z mieszkania córki kluczyki i dokumenty, potem zdjąłem przednie koło i wsadziłem rower do bagażnika. Ale wcześniej na ulicy Pileckiego wpadł mi w oczy ten dziwaczny mural. Nie rozumiem intencji ani przesłania tego obrazu. Autor namalował i walczących żołnierzy w mundurach Ludowego Wojska z pepeszami i chaty wiejskie, jakby to partyzantka jakaś była i portret Witolda Pileckiego i jeszcze tę złowrogą postać rodem z komiksu, czy filmu fantasy. Kompletne poplątanie z pomieszaniem.

Co autor miał na myśli? © yurek55

Dziwny mural © yurek55
Z Ursynowa samochód przeprowadziłem na Tarchomin i znowu mogłem przesiąść się na rower. Pojechałem do Nowego Dworu Mazowieckiego, trasą Księgowego ale w Rajszewie skręciłem odwiedzić pole golfowe. Oprócz panów z kijami spotkałem tam posiadaczy złotych kart członkowskich First Warsaw Golf & Country Club

Rezydenci Golf Clubu © yurek55

Rajszew Golf Club © yurek55
Na wjeździe do Czosnowa jest droga dla rowerów, po lewej stronie drogi, ale pomimo to jest obowiązująca dla rowerzystów - i to bez żadnych wątpliwości interpretacyjnych. Ostatnia dyskusja na ten temat pokazała diametralnie różne zdania na ten temat.

Wjazd do Czosnowa © yurek55

Królewskie miasto? © yurek55

Skwer z fontanną, Czosnów © yurek55
Na drodze do Łomianek wyprzedził mnie cyklista w moim wieku, ale nie dałem mu odjechać, a nawet po ok. kilometrze dałem mu zmianę. Potem on wyszedł na prowadzenie, potem znowu ja - i tak dając sobie zmiany, utrzymywaliśmy tempo 27km/h. Niestety potem został gdzieś z tyłu i do Warszawy wjeżdżałem już sam.
Upał wreszcie odpuścił, nawet deszczyk mnie trochę pokropił, ale nie na tyle, by wyciągać kurtkę z plecaka.

Co autor miał na myśli? © yurek55

Dziwny mural © yurek55
Z Ursynowa samochód przeprowadziłem na Tarchomin i znowu mogłem przesiąść się na rower. Pojechałem do Nowego Dworu Mazowieckiego, trasą Księgowego ale w Rajszewie skręciłem odwiedzić pole golfowe. Oprócz panów z kijami spotkałem tam posiadaczy złotych kart członkowskich First Warsaw Golf & Country Club

Rezydenci Golf Clubu © yurek55

Rajszew Golf Club © yurek55
Na wjeździe do Czosnowa jest droga dla rowerów, po lewej stronie drogi, ale pomimo to jest obowiązująca dla rowerzystów - i to bez żadnych wątpliwości interpretacyjnych. Ostatnia dyskusja na ten temat pokazała diametralnie różne zdania na ten temat.

Wjazd do Czosnowa © yurek55

Królewskie miasto? © yurek55

Skwer z fontanną, Czosnów © yurek55
Na drodze do Łomianek wyprzedził mnie cyklista w moim wieku, ale nie dałem mu odjechać, a nawet po ok. kilometrze dałem mu zmianę. Potem on wyszedł na prowadzenie, potem znowu ja - i tak dając sobie zmiany, utrzymywaliśmy tempo 27km/h. Niestety potem został gdzieś z tyłu i do Warszawy wjeżdżałem już sam.
Upał wreszcie odpuścił, nawet deszczyk mnie trochę pokropił, ale nie na tyle, by wyciągać kurtkę z plecaka.
- DST 86.54km
- Teren 2.00km
- Czas 04:04
- VAVG 21.28km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 lipca 2014
Kategoria Pływanie
Zmobilizowała mnie
Pani bileterka na Szczęśliwicach poznała mnie i zapytała, dlaczego nie przychodzę pływać na Rokosowską. Rzeczywiście w tym roku byłem tylko pięć razy, gdy tymczasem w ubiegłym, szczególnie w pierwszym półroczu, pływałem dwa razy w tygodniu i przepłynąłem w sumie 59 kilometrów. Dziś dołożyłem do tegorocznego wyniku 1500 metrów i mam już w sumie... 9 kilometrów. No cóż, nikt nie jest doskonały.
- DST 1.50km
- Czas 00:43
- VAVG 2.09km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 lipca 2014
Kategoria całe NIC, przed śniadaniem
Małe poranne kółeczko
Pojechałem kupić to, czego zapomniałem kupić wczoraj. Krótka wycieczka przed śniadaniem, bez historii. A to moja wczorajsza aktywność, na termometrze 32 w cieniu

Zamiast roweru © yurek55
- DST 13.40km
- Czas 00:34
- VAVG 23.65km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Cmentarz w Laskach
Dzisiejszą trasę zaplanowałem pod kątem miejsc i spraw do załatwienia. Najpierw musiałem pojechać do BlueCity, potem do FSO, a na końcu odebrać zakup na Targówku Przemysłowym. Wymyśliłem, że Dźwigową dojadę na Bemowo i Żoliborz i Wisłę przejadę Mostem Północnym. Na Powstańców przy Urzędzie Gminy Bemowo zaczyna się drogowy Armagedon - kładą tory tramwajowe i poszerzają ulicę. Szybka decyzja i skręcam w Dywizjonu 303, bo przecież tamtędy też można dojechać, jest dalej, ale droga wśród brzóz, zdecydowanie przyjemniejsza.

Droga do Kwirynału, tfu! Kwirynowa © yurek55
W Izabelinie podjąłem kolejną decyzję. Tyle razy tamtędy jechałem, a nigdy nie byłem na cmentarzu Ośrodka dla Niewidomych w Laskach, gdzie pochowano Tadeusza Mazowieckiego. Zapytałem panią wychodzącą ze sklepu o drogę i dość szybko znalazłem się na miejscu. Przy wjeździe stoi oryginalna stróżówka z lat 20 - tych, w środku starszy pan, portier, nie ochroniarz, jak to teraz wszędzie w modzie, wytłumaczył drogę i wjechałem na teren.

Stróżówka Zakładu w Laskch © yurek55
Cmentarz robi bardzo sympatyczne wrażenie - o ile takie miejsce może być sympatyczne - swoją kameralnością, spokojem, ciszą, położeniem wśród drzew, ale przede wszystkim, skromnością. Żadnych pałaców z marmuru, czy granitu, wszystkie nagrobki ziemne, żadnego przepychu, czy wystawności, coś wręcz niebywałego w dzisiejszych czasach. Nie dziwi to oczywiście w odniesieniu do pochowanych tam sióstr zakonnych, ale również nagrobki osób świeckich cechują się szlachetną prostotą, graniczącą wręcz z ascezą.

Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża © yurek55

Siostry zakonne © yurek55

Cmentarz w Laskach © yurek55

Założyciele Zakładu: Elżbieta Róża Czacka, X.Korniłowicz i X.Marylski © yurek55

Ród książęcy Światopełk - Czetwertyńscy © yurek55

Hutten - Czapscy © yurek55

Karolina z Hutten Czapskich Henrykowa Przewłocka © yurek55

Stanisław Stomma poseł Znaku i senator-senior I kadencji © yurek55

Grób premiera Mazowieckiego © yurek55

Ewa i Tadeusz Mazowiecki © yurek55

Miejsce ostatniego spoczynku premiera Mazowieckiego © yurek55
Reszta drogi przebiegła prawie zgodnie z planem. Z FSO, po drodze na Targówek, wstąpiłem na Cmentarz Bródnowski do Mamy, bo już dawno u Niej nie byłem, a potem z Targówka zamiast przez Pragę, pojechałem przez Rembertów od Mostu Siekierkowskiego. Tym sposobem zatoczyłem pętlę przez skrajne warszawskie mosty. Upał dzisiejszy był dokuczliwy, ale przy mojej niezbyt szybkiej jeździe, nie dawał mi się bardzo we znaki. Wszędzie gdzie się dało...

Kolejny przystanek dla ochłody © yurek55
...moczyłem głowę i kark, zakładałem mokrą bandanę pod kask, a na koniec, na Polu Mokotowskim zmoczyłem w stawie całą koszulkę i założyłem mokrą. Też dobry sposób.
Temperatura pokazywana na Kinie Ochota to 41°C w słońcu, w cieniu było "tylko" 30°C. Jutrzejszy dzień spędzę za to na basenie na Szczęśliwicach, za co dziękuję mojej Hani i Dominice.

Droga do Kwirynału, tfu! Kwirynowa © yurek55
W Izabelinie podjąłem kolejną decyzję. Tyle razy tamtędy jechałem, a nigdy nie byłem na cmentarzu Ośrodka dla Niewidomych w Laskach, gdzie pochowano Tadeusza Mazowieckiego. Zapytałem panią wychodzącą ze sklepu o drogę i dość szybko znalazłem się na miejscu. Przy wjeździe stoi oryginalna stróżówka z lat 20 - tych, w środku starszy pan, portier, nie ochroniarz, jak to teraz wszędzie w modzie, wytłumaczył drogę i wjechałem na teren.

Stróżówka Zakładu w Laskch © yurek55
Cmentarz robi bardzo sympatyczne wrażenie - o ile takie miejsce może być sympatyczne - swoją kameralnością, spokojem, ciszą, położeniem wśród drzew, ale przede wszystkim, skromnością. Żadnych pałaców z marmuru, czy granitu, wszystkie nagrobki ziemne, żadnego przepychu, czy wystawności, coś wręcz niebywałego w dzisiejszych czasach. Nie dziwi to oczywiście w odniesieniu do pochowanych tam sióstr zakonnych, ale również nagrobki osób świeckich cechują się szlachetną prostotą, graniczącą wręcz z ascezą.

Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża © yurek55

Siostry zakonne © yurek55

Cmentarz w Laskach © yurek55

Założyciele Zakładu: Elżbieta Róża Czacka, X.Korniłowicz i X.Marylski © yurek55

Ród książęcy Światopełk - Czetwertyńscy © yurek55

Hutten - Czapscy © yurek55

Karolina z Hutten Czapskich Henrykowa Przewłocka © yurek55

Stanisław Stomma poseł Znaku i senator-senior I kadencji © yurek55

Grób premiera Mazowieckiego © yurek55

Ewa i Tadeusz Mazowiecki © yurek55

Miejsce ostatniego spoczynku premiera Mazowieckiego © yurek55
Reszta drogi przebiegła prawie zgodnie z planem. Z FSO, po drodze na Targówek, wstąpiłem na Cmentarz Bródnowski do Mamy, bo już dawno u Niej nie byłem, a potem z Targówka zamiast przez Pragę, pojechałem przez Rembertów od Mostu Siekierkowskiego. Tym sposobem zatoczyłem pętlę przez skrajne warszawskie mosty. Upał dzisiejszy był dokuczliwy, ale przy mojej niezbyt szybkiej jeździe, nie dawał mi się bardzo we znaki. Wszędzie gdzie się dało...

Kolejny przystanek dla ochłody © yurek55
...moczyłem głowę i kark, zakładałem mokrą bandanę pod kask, a na koniec, na Polu Mokotowskim zmoczyłem w stawie całą koszulkę i założyłem mokrą. Też dobry sposób.
Temperatura pokazywana na Kinie Ochota to 41°C w słońcu, w cieniu było "tylko" 30°C. Jutrzejszy dzień spędzę za to na basenie na Szczęśliwicach, za co dziękuję mojej Hani i Dominice.
- DST 87.45km
- Czas 04:35
- VAVG 19.08km/h
- Temperatura 41.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 27 lipca 2014
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Powtórka wczorajszej trasy
Dzisiejszego ranka miałem nieco więcej czasu i postanowiłem pojechać wczorajszą trasą, tylko dalej. Chciałem zobaczyć skuteczność aplikacji warszawa19115 i mojej wczorajszej interwencji, oraz sprawdzić, czy tym razem doniesienia o uruchomieniu promu w Gassach od 1 sierpnia, są prawdziwe.
Niedzielny, wakacyjny ranek sprzyja rowerzystom na ulicach, samochodów jak na lekarstwo, skrzyżowania puste, nie trzeba stawać na czerwonym - taką jazdę lubię najbardziej. Po dwudziestu minutach byłem już na drodze rowerowej wiodącej do Mostu Siekierkowskiego i na następne kilkadziesiąt kilometrów pożegnałem ruch uliczny. Na Wale Zawadowskim, Kępie Oborskiej i dalej, aż do Gassów, wyprzedzały mnie tylko pojazdy drogowe napędzane siłą mięśni. Na przystani promowej, prom rzeczywiście stoi w gotowości do pracy, krząta się przy nim obsługa i deklarują, że na 100% ruszą z przewozami w terminie. Pomimo, że było dopiero wpół do dziesiątej upał już nieźle dawał się we znaki, zmoczyłem więc bandanę w wiślanej wodzie, obmyłem twarz, założyłem mokrą pod kask i wyruszyłem w drogę powrotną. Na najbardziej uczęszczanej przez warszawskich rowerzystów, biegaczy, rolkarzy i kijkarzy drodze Powsin - Wilanów, otworzył podwoje polowy serwis rowerowy firmy Airbike. Nie wiem dlaczego wczoraj go nie widziałem, ale dziś zatrzymałem się nawet by zdjęcie zrobić. Dwoje serwisantów (widzieliście dziewczynę - mechanika rowerowego?) zapraszali mnie na bezpłatny przegląd, ale nie chciałem tracić czasu, a zresztą, co oni mogą za darmo zrobić? To, że mam łańcuch wyciągnięty wiem i bez nich. Z Wilanowa, tym razem wróciłem do domu przez Ursynów, podjeżdżając ulicą Orszady do Nowoursynowskiej i dalej najkrótszą drogą, bo upał dawał się już mocno we znaki i zaczynała mnie pobolewać głowa. Ale na szczęście po prysznicu i zjedzonym śniadaniu dolegliwości ustąpiły jak ręką odjął. Ale jednak wolę niższe temperatury.
PS. Zrobiłem pauzę w Gassach i zapomniałem znowu włączyć rejestracji, a w domu z kolei, zapomniałem zakończyć rejestracji. Stąd i ślad i czas i dystans różnią się od wskazań licznikowych.

Ekran zabezpieczony, szkło posprzątane. Trasa Siekierkowska © yurek55

Prom w gotowości. Gassy - Karczew © yurek55

Mobilny serwis rowerowy. Powsin - Wilanów © yurek55
Niedzielny, wakacyjny ranek sprzyja rowerzystom na ulicach, samochodów jak na lekarstwo, skrzyżowania puste, nie trzeba stawać na czerwonym - taką jazdę lubię najbardziej. Po dwudziestu minutach byłem już na drodze rowerowej wiodącej do Mostu Siekierkowskiego i na następne kilkadziesiąt kilometrów pożegnałem ruch uliczny. Na Wale Zawadowskim, Kępie Oborskiej i dalej, aż do Gassów, wyprzedzały mnie tylko pojazdy drogowe napędzane siłą mięśni. Na przystani promowej, prom rzeczywiście stoi w gotowości do pracy, krząta się przy nim obsługa i deklarują, że na 100% ruszą z przewozami w terminie. Pomimo, że było dopiero wpół do dziesiątej upał już nieźle dawał się we znaki, zmoczyłem więc bandanę w wiślanej wodzie, obmyłem twarz, założyłem mokrą pod kask i wyruszyłem w drogę powrotną. Na najbardziej uczęszczanej przez warszawskich rowerzystów, biegaczy, rolkarzy i kijkarzy drodze Powsin - Wilanów, otworzył podwoje polowy serwis rowerowy firmy Airbike. Nie wiem dlaczego wczoraj go nie widziałem, ale dziś zatrzymałem się nawet by zdjęcie zrobić. Dwoje serwisantów (widzieliście dziewczynę - mechanika rowerowego?) zapraszali mnie na bezpłatny przegląd, ale nie chciałem tracić czasu, a zresztą, co oni mogą za darmo zrobić? To, że mam łańcuch wyciągnięty wiem i bez nich. Z Wilanowa, tym razem wróciłem do domu przez Ursynów, podjeżdżając ulicą Orszady do Nowoursynowskiej i dalej najkrótszą drogą, bo upał dawał się już mocno we znaki i zaczynała mnie pobolewać głowa. Ale na szczęście po prysznicu i zjedzonym śniadaniu dolegliwości ustąpiły jak ręką odjął. Ale jednak wolę niższe temperatury.
PS. Zrobiłem pauzę w Gassach i zapomniałem znowu włączyć rejestracji, a w domu z kolei, zapomniałem zakończyć rejestracji. Stąd i ślad i czas i dystans różnią się od wskazań licznikowych.

Ekran zabezpieczony, szkło posprzątane. Trasa Siekierkowska © yurek55

Prom w gotowości. Gassy - Karczew © yurek55

Mobilny serwis rowerowy. Powsin - Wilanów © yurek55
- DST 61.42km
- Teren 3.00km
- Czas 02:48
- VAVG 21.94km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 26 lipca 2014
Rowerowe impresje
Po dłuższej przerwie wybrałem się dziś na poranną przejażdżkę przedśniadaniową. Postanowiłem pojechać nad Wisłą, Wałem Zawadowskim, a wrócić drogą techniczną Powsin - Wilanów. Jadąc drogą do Mostu Siekierkowskiego, z daleka widziałem rowerzystę po 70 - ce zamiatającego gałęzią drogę dla rowerów. Gdy podjechałem bliżej zobaczyłem, że ddr usiana jest rozbitym szkłem, ale były i pokaźne kawały kilkunastocentymetrowe. Zatrzymałem się kilkanaście metrów i też zacząłem zbierać szkło, bo i w tym miejscu też spadły fragmenty szklanej osłony trafione przez samochód. Pomyślałem sobie, że gdyby w czasie tego wypadku dołem jechał rowerzysta, to mógłby nie przeżyć trafienia spadającą ze sporej wysokości taflą szkła. Nikt nie zna dnia, ani godziny.
Ponieważ na górze fragmenty osłony jeszcze zostały, użyłem aplikacji 19115 i zgłosiłem zagrożenie i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, mogłem wreszcie pojechać dalej.

Trasa Siekierkowska © yurek55
A dalej na Wale Zawadowskim spotkałem jadącą z naprzeciwka dużą grupę cyklistów na mtb i to w dość zaawansowanym wieku, tzn. mniej więcej w moim. Wszyscy, albo prawie wszyscy, powiedzieli lub odpowiedzieli "cześć", pozdrowili, pomachali - to rzadkie niestety zachowanie wśród rowerowej braci. W dalszej części podróży, jadąc gładkim asfaltem Wału Zawadowskiego i słuchając śpiewu skowronków nad polami, zrobiłem coś, czego się wstydzę i za co mogłem tylko powiedzieć, "przepraszam". Jadący na szczęście w bezpiecznej odległości za mną rowerzysta, skwitował mój manewr ze stoickim spokojem mówiąc: - Czasem warto obejrzeć się za siebie, zanim to się zrobi. A co ja takiego zrobiłem? Postanowiłem zawrócić, bo przejechałem skręt w prawo i bez oglądanie się, zwolniłem i zawróciłem. Samochód albo motor bym słyszał i bym tak nie zrobił, o rowerzyście, który może mnie wyprzedzać przy 30km/h jakoś nie pomyślałem...Wstyd!
W powrotnej drodze, w Wilanowie, spotkałem grupkę pozytywnie zakręconych młodych ludzi, umawiających się na wspólny trening. Chwilkę z nimi pogadałem i nawet mi zaproponowali, żebym się przyłączył, bo to "otwarty trening", ale gdzie mnie do takich młodych szczubrysiów, bestiaheniu może by z nimi mógł pojechać, nie ja. Ale sympatyczne chłopaki, nawet sobie zdjęcie pozwolili zrobić, z zastrzeżeniem "że to nie do Playboya":)

Zbiórka przed treningiem © yurek55
Po powrocie do domu, szybka toaleta, śniadanie i reszta dnia na działce. Dziś przekroczyłem 6 000 km w tym roku, brakuje jeszcze 4kkm do założeń planu na ten rok. Powinno się udać.
Ponieważ na górze fragmenty osłony jeszcze zostały, użyłem aplikacji 19115 i zgłosiłem zagrożenie i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, mogłem wreszcie pojechać dalej.

Trasa Siekierkowska © yurek55
A dalej na Wale Zawadowskim spotkałem jadącą z naprzeciwka dużą grupę cyklistów na mtb i to w dość zaawansowanym wieku, tzn. mniej więcej w moim. Wszyscy, albo prawie wszyscy, powiedzieli lub odpowiedzieli "cześć", pozdrowili, pomachali - to rzadkie niestety zachowanie wśród rowerowej braci. W dalszej części podróży, jadąc gładkim asfaltem Wału Zawadowskiego i słuchając śpiewu skowronków nad polami, zrobiłem coś, czego się wstydzę i za co mogłem tylko powiedzieć, "przepraszam". Jadący na szczęście w bezpiecznej odległości za mną rowerzysta, skwitował mój manewr ze stoickim spokojem mówiąc: - Czasem warto obejrzeć się za siebie, zanim to się zrobi. A co ja takiego zrobiłem? Postanowiłem zawrócić, bo przejechałem skręt w prawo i bez oglądanie się, zwolniłem i zawróciłem. Samochód albo motor bym słyszał i bym tak nie zrobił, o rowerzyście, który może mnie wyprzedzać przy 30km/h jakoś nie pomyślałem...Wstyd!
W powrotnej drodze, w Wilanowie, spotkałem grupkę pozytywnie zakręconych młodych ludzi, umawiających się na wspólny trening. Chwilkę z nimi pogadałem i nawet mi zaproponowali, żebym się przyłączył, bo to "otwarty trening", ale gdzie mnie do takich młodych szczubrysiów, bestiaheniu może by z nimi mógł pojechać, nie ja. Ale sympatyczne chłopaki, nawet sobie zdjęcie pozwolili zrobić, z zastrzeżeniem "że to nie do Playboya":)

Zbiórka przed treningiem © yurek55
Po powrocie do domu, szybka toaleta, śniadanie i reszta dnia na działce. Dziś przekroczyłem 6 000 km w tym roku, brakuje jeszcze 4kkm do założeń planu na ten rok. Powinno się udać.
- DST 46.83km
- Teren 2.00km
- Czas 02:08
- VAVG 21.95km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























