Zimno, mokro i pada, czyli rowerowa krew, pot i łzy.
Tytuł mówi wszystko o dzisiejszej wycieczce. Początek nie zapowiadał masakry, ale później było już tylko gorzej. Na jezdni starałem się o ile to możliwe omijać kałuże - i nawet mi się to udawało. Ale co z tego, kiedy woda odprowadzana przez bieżnik przedniego koła, wesołą fontanną tryskała do góry na 30 cm? Po trzech kilometrach miałem doszczętnie przemoknięte skarpety, woda chlupała w butach, przyjemnie chłodząc rozgrzane, spocone stopy. Chciałbym tak napisać, ale niestety to nie była prawda. Przy dzisiejszej temperaturze, mokre nogi to bardzo wątpliwa przyjemność - i na dodatek nic nie można zrobić, by je rozgrzać... Jedyne co można, to wrócić do domu i jak najszybciej włożyć je do gorącej wody. Ale do tego droga była jeszcze daleka. Gdy dojechałem do celu, czyli na ulicę Kępną na Pradze, to sklepu szukałem chyba z 20 minut pomimo, że wydaje się, że ta uliczka ma najwyżej sto metrów. W końcu go znalazłem, na końcu jakiegoś monstrualnego, nowego budynku i gdy odbierałem zakup, mignęła mi myśl, by poprosić o torebki foliowe do ochrony nóg przed wodą. Ale po pierwsze - nie miałbym gdzie ich założyć, a po drugie - nogi już i tak były mokre. W tej sytuacji postanowiłem wracać najkrótszą drogą i najszybciej jak się da. Ulicami Zamojskiego, Jagiellońską, koło dworca PKS Warszawa Stadion, Zieleniecką do Mostu Poniatowskiego i prosto jak strzelił do domu. Już na Moście poczułem, a nawet usłyszałem, ostre lodowe igiełki walące o kask, jakby mnie ktoś kaszą bombardował. To znaczy, że ostre i lodowe, to poczułem na twarzy... Ale nawet to, nie było w stanie bardziej obniżyć mojego morale, było mi już zupełnie, dokładnie i całkowicie wszystko jedno! Wiedziałem, że do domu nikt mnie nie zaniesie, ani nie zawiezie, muszę dojechać sam - i tego mam się trzymać. I rzeczywiście, po upojnej jeździe przez samo centrum naszej stolicy i po niespełna dwudziestu minutach, dotarłem do celu. Buty na kaloryfer, reszta do pralki, nogi do miski z wodą i tyle... na dziś.
A nauka z tego taka, że torebki foliowe trzeba zakładać PRZED wyjechaniem.
A druga nauka, to poszukać innych butów do zimowej jazdy, bo te straciły całkiem swoją impregnację, vulgo nieprzemakalność.

Most Śląsko - Dabrowski przejechać niełatwo © yurek55
A nauka z tego taka, że torebki foliowe trzeba zakładać PRZED wyjechaniem.
A druga nauka, to poszukać innych butów do zimowej jazdy, bo te straciły całkiem swoją impregnację, vulgo nieprzemakalność.

Most Śląsko - Dabrowski przejechać niełatwo © yurek55
- DST 17.47km
- Czas 01:00
- VAVG 17.47km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
ale ja nie wiem, dla mnie trzepak pochodzi od trzepania..a trzepac mozna rózne rzeczy :)
jolapm - 19:14 wtorek, 21 stycznia 2014 | linkuj
A co trzepiesz, kilometry, że nazwałes siebie trzepakiem? A może to jeszcze przez postanowienie noworoczne? :)
jolapm - 08:36 wtorek, 21 stycznia 2014 | linkuj
bestiaheniu - ja jeździłam w butach z w reklamówkach i to jest naprawdę jedyny i dobry patent na taką deszczówkę i chlapę ...
Katana1978 - 11:47 sobota, 18 stycznia 2014 | linkuj
eh ja myślałam że ty bardziej doświadczony roewerzysta jesteś :P torebki foliowe w plecaku na buty to powinien być standard w wyposażeniu :P i błotnik niestety jest konieczny na przednie i tylne koło - bez tego jazda to udręka.
Mam nadzieję że się nie pochorujesz od tej wyprawy - bo od nóg najszybciej można coś złapać :/.
Yurek nie strasz mnie więcej takimi tytułami swoich wpisów :P Katana1978 - 11:43 sobota, 18 stycznia 2014 | linkuj
Mam nadzieję że się nie pochorujesz od tej wyprawy - bo od nóg najszybciej można coś złapać :/.
Yurek nie strasz mnie więcej takimi tytułami swoich wpisów :P Katana1978 - 11:43 sobota, 18 stycznia 2014 | linkuj
Jakie, kurde, torebki foliowe, opanuj się...
O zasadach mi komentujesz blog, a piszesz teraz o jakichś reklamówkach na stopy :D bestiaheniu - 01:52 sobota, 18 stycznia 2014 | linkuj
Komentuj
O zasadach mi komentujesz blog, a piszesz teraz o jakichś reklamówkach na stopy :D bestiaheniu - 01:52 sobota, 18 stycznia 2014 | linkuj