Nadal bez licznika
Dziś realizowałem zadanie bardziej ambitne, niż tylko samo przywiezienie zakupionych przedmiotów. Musiałem je zobaczyć na żywo, potargować się trochę i - jak się uda - tanio kupić. Szczegóły nie są istotne, powiem tylko, że wszystko się udało, a ja dopisałem czterdzieści jeden kilometrów do styczniowych statystyk. Dystans nadal wpisuję z telefonu, choć wczoraj próbowałem naprawić licznik i już mi się wydawało, że jest dobrze. Podłożyłem folię aluminiową pod baterię nadajnika radiowego przy widelcu i po zakręceniu kołem licznik ożył i cyferki zaczęły się zmieniać. Ale dziś podczas jazdy, choć początkowo było dobrze, potem pokazywał bardzo różne prędkości: raz było to np. 20km/h, by za sekundę spaść do 4km/h. Na koniec różnica pomiędzy licznikiem a telefonem wyniosła 10 km. Miałem kiedyś zapasowy licznik, który dziś bardzo by mi się przydał, ale już go nie mam. Może gdzieś go znajdę, bo jazda bez licznika, to nie jazda. Wydaje mi się też, że prędkość średnia też jest zaniżona, ale nie mam jak tego zweryfikować i wpisuję też z telefonu.

To już prawie koniec Zespołu Szkół Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie © yurek55

Wisełka z Mostu Gdańskiego © yurek55

Słońce utopione w Wiśle © yurek55

To już prawie koniec Zespołu Szkół Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie © yurek55

Wisełka z Mostu Gdańskiego © yurek55

Słońce utopione w Wiśle © yurek55
- DST 41.00km
- Czas 02:19
- VAVG 17.70km/h
- Temperatura 7.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Fakt, licznik jako zegarek świetnie spełnia swoją rolę :-) Zwłaszcza latem - nie poci się pod paskiem ;-P
meteor2017 - 14:26 wtorek, 7 stycznia 2014 | linkuj
Licznik jest potrzebny. Jak jadę łatwiej mi sprawdzić która godzina na liczniku, niż na zegarku trzymającym się nadgarstka.
A jak się jedzie "na czas" to bez licznika nie wyobrażam sobie pilnowania średniej, aby zdążyć w założonym czasie. oelka - 21:59 niedziela, 5 stycznia 2014 | linkuj
A jak się jedzie "na czas" to bez licznika nie wyobrażam sobie pilnowania średniej, aby zdążyć w założonym czasie. oelka - 21:59 niedziela, 5 stycznia 2014 | linkuj
Mnie licznik dopinguje do dalszej jazdy. poza tym mówi mi, kiedy powinnam zrobić pistój.Mój organizm daje mi znaki zdecydowanie za późno. Tego dnia sporo mojej i meteorowej trasy pokrywało się z Twoją, szkoda że na siebie nie wpadliśmy.Prymada lecieliśmy dwa razy :)
lavinka - 21:27 niedziela, 5 stycznia 2014 | linkuj
A niektórzy specjalnie zdejmują liczniki, bo twierdzą, że prawdziwy trening powinien bazować na własnych fizycznych odczuciach, a nie na napieprzaniu kilometrów byle co więcej.
bestiaheniu - 20:47 sobota, 4 stycznia 2014 | linkuj
Komentuj