Niedziela, 5 stycznia 2014
Kategoria przed śniadaniem, <50
Mokry niedzielny poranek
Sylwestrowa trasa tak mi się spodobała, że dziś postanowiłem ją powtórzyć, ale ponieważ to niedziela, czasu nie miałem dużo i musiałem zastosować wariant skrócony. Rzut oka na termometr i sytuację pogodową za oknem i męska decyzja o rezygnacji z zimowej kurtki softshellowej, na rzecz cienkiej przeciwdeszczówki. Niestety nie byłem aż tak odważny, żeby nie zakładać podkoszulki termicznej i bardzo szybko zacząłem się pocić. Dopiero jak dojechałem do Statoila na Połczyńskiej i w toalecie mogłem się jej pozbyć, dalsza jazda stała się przyjemniejsza. Tym bardziej, że deszczyk też przestał kropić. Na Szeligowskiej i Sochaczewskiej samochodów jak na lekarstwo, cała szerokość drogi do mojej dyspozycji, więc i kałuże mi niestraszne i tak znowu sobie mijałem: Szeligi, Macierzysz, Wieruchów, Strzykuły, Kaputy (sic!), Umiastów, aż dojechałem do Borzęcina, do drogi wojewódzkiej 508. I tu skręciłem w kierunku Warszawy, a nie jak w sylwestra, do Leszna.

Mokro w Macierzyszu © yurek55
W Babicach zaintrygował mnie nie tyle sam pomnik, co jeden z jego elementów - i nie był to orzeł. Dalibóg, nie mam pojęcia, co autor miał na myśli, umieszczając na cokole izolator energetyczny deltowy?! Ale ja się na sztuce nie znam.

Obrońcom Ziemi Babickiej © yurek55
Do Warszawy wjechałem już skończoną Górczewską, co było miłym zaskoczeniem po tylu latach slalomu po placu budowy i ponieważ było jeszcze wcześnie, pojechałem prosto aż do Żelaznej i tam dopiero zacząłem zbliżać się do domu. Miałem też czas by na Placu Narutowicza uwiecznić ten cud architektury, tak doskonale wkomponowany w zabudowę, że aż zęby bolą od samego patrzenia.

Kościół 1908r i Dom Pogrzebowy 2013r © yurek55
Wycieczka dzisiejsza, choć zaczęła się niezbyt fortunnie, była ze wszech miar udana. Na szczęście nie przestraszyłem się deszczu, ubranie też udało się dostosować do warunków, zdążyłem do domu na śniadanie, zdążyłem też dzień święty należycie uczcić.
PS.
Dystans znów z telefonu, ale wymieniłem baterię w nadajniku licznika, zobaczymy...
Pokaż 05.01. Borzęcin - Latchorzew na większej mapie

Mokro w Macierzyszu © yurek55
W Babicach zaintrygował mnie nie tyle sam pomnik, co jeden z jego elementów - i nie był to orzeł. Dalibóg, nie mam pojęcia, co autor miał na myśli, umieszczając na cokole izolator energetyczny deltowy?! Ale ja się na sztuce nie znam.

Obrońcom Ziemi Babickiej © yurek55
Do Warszawy wjechałem już skończoną Górczewską, co było miłym zaskoczeniem po tylu latach slalomu po placu budowy i ponieważ było jeszcze wcześnie, pojechałem prosto aż do Żelaznej i tam dopiero zacząłem zbliżać się do domu. Miałem też czas by na Placu Narutowicza uwiecznić ten cud architektury, tak doskonale wkomponowany w zabudowę, że aż zęby bolą od samego patrzenia.

Kościół 1908r i Dom Pogrzebowy 2013r © yurek55
Wycieczka dzisiejsza, choć zaczęła się niezbyt fortunnie, była ze wszech miar udana. Na szczęście nie przestraszyłem się deszczu, ubranie też udało się dostosować do warunków, zdążyłem do domu na śniadanie, zdążyłem też dzień święty należycie uczcić.
PS.
Dystans znów z telefonu, ale wymieniłem baterię w nadajniku licznika, zobaczymy...
Pokaż 05.01. Borzęcin - Latchorzew na większej mapie
- DST 42.00km
- Czas 02:20
- VAVG 18.00km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Zrezygnowałeś z jakiejś tam kapoty i założyłeś przeciwdeszczówkę.
Jurku, ja dalej śmigam w spandeksie z ocieplaczami na ramiona przy takiej temperaturze :). Jest 8 stopni, cudo, Majorka.
Btw. co to softshell? bestiaheniu - 03:34 poniedziałek, 6 stycznia 2014 | linkuj
Komentuj
Jurku, ja dalej śmigam w spandeksie z ocieplaczami na ramiona przy takiej temperaturze :). Jest 8 stopni, cudo, Majorka.
Btw. co to softshell? bestiaheniu - 03:34 poniedziałek, 6 stycznia 2014 | linkuj