Informacje

  • Wszystkie kilometry: 171110.93 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.68%)
  • Czas na rowerze: 366d 03h 47m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Piątek, 12 września 2014 Kategoria <50

Lidl, BlueCity, Practiker

Nic ciekawego
  • DST 31.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 15.50km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 11 września 2014 Kategoria > 100

Bez gmin, ale z "setką"

Nabrałem od rana chęci na nowe gminy, a że wiatr miałem sprzyjający, to postanowiłem pojechać na północny - wschód i wrócić z wiatrem w plecy. Wprawdzie jest szkoła, która mówi, że lepiej jest wracać pod wiatr, bo do domu bez względu na wszystko wrócić przecież trzeba. Ja jednakowoż wolę wracać z wiatrem, szczególnie z dalekich podróży, a dzisiejsza na taką się zapowiadała.
Wyjazd z Warszawy nielubianą drogą na Białystok, ale wcześniej fotka z mostu, jak szybko bulwary wiślane powstają.
Zmieniają Warszawę dla nas, Bulwary wiślane
Zmieniają Warszawę dla nas, Bulwary wiślane © yurek55
W okolicach Radzymina zaczął kropić deszcz i dopiero wtedy przypomniałem sobie wczorajsze prognozy meteo.

"Tak zwyciężców zwyciężył w końcu sen, brat śmierci." Radzymin © yurek55

Niestety nie mam nawyku sprawdzania przed wyjazdem, czy nie zapowiadają się opady deszczu i znów zostałem zaskoczony. Zadzwoniłem do brata by przeczekać u niego spodziewaną ulewę i po pół godzinie byłem na miejscu.

Wierny stróż i obrońca cane corso Vito
Wierny stróż i obrońca cane corso Vito © yurek55
Tymczasem deszcz nie mógł się zdecydować, czy ma padać na poważnie, czy tylko straszyć, ale skoro już dojechałem, to posiedziałem trochę, pogadaliśmy, wypiłem kawę i postanowiłem jednak jechać dalej. Chociaż zrezygnowałem z planowanego gminobrania, to jednak nie zamierzałem wracać najkrótszą drogą, tylko pojechałem do Starych Załubic i Nieporętu.

Marina jachtowa
Marina jachtowa © yurek55
Tam tradycyjne zdjęcie z mostu widokiem na port i czas na decyzję, którędy jechać: czy w lewo do Nieporętu i dalej Płochocińską, czy prosto i skręt do Legionowa, a dalej Modlińską. Pogoda niby się nie poprawiła radykalnie, ale też i nie pogorszyła więc postanowiłem zaryzykować i wybrać wariant dłuższy. Potem nawet wydłużyłem go do Wieliszewa, bo odechciało mi się jechać po mokrej jezdni, w towarzystwie setek samochodów i ciężarówek zmierzających drogą krajową 61 do Warszawy. Tam wreszcie deszcz zaczął padać na poważnie więc założyłem kurtkę i pojechałem prosto przed siebie.
Za mną Wieliszew, przede mną Legionowo, a nade mną deszcz
Za mną Wieliszew, przede mną Legionowo, a nade mną deszcz © yurek55
W Legionowie trochę pobłądziłem i dzięki temu znalazłem koszary, będące pozostałością jeszcze carskiego garnizonu, które do dziś służą - podobnie jak te w Twierdzy Modlin - za budynki mieszkalne.
Dysonans - plac zabaw w carskich koszarach
Dysonans - plac zabaw w carskich koszarach © yurek55
Budynek koszarowy ul. Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionowo
Budynek koszarowy ul. Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionowo © yurek55
Przejeżdżałem też po raz pierwszy obok stadionu Legionovii z muralem i mottem: "Od zawsze w mieście mimo trudności - jedno serce dwie miłości"
Legionovia i Legia
Legionovia i Legia © yurek55
Deszcz przestał padać, a droga dla rowerów pozwalała unikać jazdy po kałużach na jezdni, to jechałem i jechałem, aż dojechałem do Chotomowa, a stamtąd do Jabłonny. Potem już tylko kawałek Modlińską, następnie skręt w Aluzyjną i już byłem na Tarchominie, skąd do Mostu Marykury prowadzą spokojniejsze uliczki niż wjazdowa Modlińska. Na moście zdjęcia nie robiłem, ale za to przeprowadziłem szybką analizę ile mam czasu, ile przejechałem i czy mogę zrobić setkę. Wyszło mi, że jest to możliwe. Musiałem tylko wybrać odpowiednią drogę, żeby nie dokręcać pod domem, bo tego nie chcę, nie lubię i nie będę robił. Wybrałem wariant powrotu przez Mościska i Kwirynów, a potem lasem do osiedla Groty i ulicą Kocjana, przez rozkopane Bemowo, do Górczewskiej i do domu. A sznur samochodów w rejonie skrzyżowania sięga po horyzont - i to z każdej strony.
Powstańców Śl. kierunek Bemowo
Powstańców Śl. kierunek Bemowo © yurek55
Kasa jest, można zaczynać przedstawienia
Kasa jest, można zaczynać przedstawienia © yurek55
Gdybym nie to, że musiałem kilka razy zakładać i zdejmować kurtkę, to wycieczka udała mi się nadspodziewanie. Żałuję jedynie, że zbyt łatwo zrezygnowałem ze zdobycia nowych gmin do kolekcji i to już po przejechaniu najgorszego odcinka trasy i dojechaniu do Radzymina.  Ale chmury naprawdę były bardzo czarne i równie dobrze w każdej chwili mogło lunąć. Trzeba będzie poczekać do następnej okazji.



  • DST 103.68km
  • Teren 1.00km
  • Czas 04:58
  • VAVG 20.88km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 10 września 2014

Na Solec i z Piaseczna. Dwie wycieczki.

Musiałem pojechać na ulicę Solec, a że to strefa płatnego parkowania w Warszawie, wybrałem rower. Nie byłem w stanie przewidzieć ile czasu tam spędzę, a stresować się blokadą założoną na koło nie miałem zamiaru, Niestety sytuacja wymagała choć trochę oficjalnego stroju, a takie ubranie strasznie demotywuje uniemożliwiając  normalną jazdę. Wybrana trasa w okolicach rozkopanej Pańskiej, Świętokrzyskiej, Marszałkowskiej wiodąca częściowo po chodnikach, też zrobiła swoje, stąd znowu zawrotne Vśr. 15km/h na tej pierwszej wycieczce.

Słabo trzymają takie buty
Słabo trzymają takie buty © yurek55
Niesamowity pęd
Niesamowity pęd © yurek55
A przynajmniej na zdjęciu z telefonu tak wygląda.
Po powrocie do domu załadowałem rower do samochodu, przebrałem się rowerowo i pojechałem do Piaseczna oddać samochód. Wracałem przez Kolonię Lesznowola, Zgorzałę i Dawidy, a potem ddr przy Cargo Okęcie i Żwirki I Wigury. Korek na tej alei wydatnie poprawił mi humor, bo jechałem środkiem pasa wyprzedzając setki samochodów. A przynajmniej tak myślałem, że setki, bo przecież nie liczyłem.
Na endomondo ślad z obu wycieczek plus prosta linia, gdyż włączyłem rejestrowanie w Piasecznie, po pauzie zrobionej na Ochocie.


  • DST 38.60km
  • Czas 02:06
  • VAVG 18.38km/h
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 9 września 2014 Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów

Nietypowe oświadczyny

Najpierw rano zrobiłem kółko: Prymasa - Górczewska - Powstańców/Dźwigowa-Al. Jerozolimskie, z krótkim przystankiem w warsztacie na Parowcowej, a po południu pojechałem do Piaseczna. Po wczorajszej słabości ani śladu.
A na murze Wyścigów Konnych nowe graffiti, ale czasu nie miałem na obszerniejszą dokumentację. Dziś zamieszczam tylko, jako ciekawostkę, oświadczyny. Obok jest mural poświęcony spadochroniarce?, podobny do opisywanego w ubiegłym roku, ale parkujący samochód nie pozwolił zrobić zdjęcia.

Jaka odpowiedź, Kasiu?
Jaka odpowiedź, Kasiu? © yurek55

Ślad w jedną stronę, wracałem samochodem

  • DST 35.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 21.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 września 2014 Kategoria <50, BAJABONGO!

Spacerkiem

Po roku z hakiem od naprawy dachu w moim samochodzie, pojawiły się pod lakierem wybrzuszenia. W warsztacie nie robili problemów z uznaniem gwarancji i dziś zostawiłem u nich samochód do poprawki. Wracałem oczywiście rowerem, ale zupełnie nie szła mi ta jazda - i nie sądzę, by była to tylko kwestia "cywilnych" ciuchów i sandałów na nogach. Dość powiedzieć, że siedem kilometrów jechałem czterdzieści minut...
W domu uznałem, że nie ma po co zmuszać się do jazdy i skoro wychodzi tak kiepsko, to lepiej odpuścić. Przecież nie jestem wyczynowcem i żadnego planu treningowego nie muszę realizować. Nic na siłę. Jednak piękna pogoda za oknem sprawiła, że mi się w końcu szkoda zrobiło i uznałem, że przejadę się chociaż kawałek. Nie ubierałem się rowerowo, tylko tak jak stałem wsiadłem i pojechałem. Chyba podświadomie wybierałem miejsca gdzie są drogi rowerowe, a przy moim tempie, w ogóle nie przeszkadzali mi piesi na nich, ani jadący "po angielsku" rowerzyści na Veturillo. I tak nie spiesząc się przejechałem kolejne dwadzieścia cztery  kilometry i tym dystansem zakończyłem swój "ultramaraton".
A w ramach poprawienia (sobie) humoru dodam, że w sobotę przekroczyłem osiem tysięcy kilometrów w tym roku.
Z Mostu Świętokrzyskiego widok na Stadion metro Powiśle
Z Mostu Świętokrzyskiego widok na Stadion metro Powiśle © yurek55
Naturalny łuk triumfalny
Naturalny łuk triumfalny © yurek55
Już gotowa ddr na Słomińskiego
Już gotowa ddr na Słomińskiego © yurek55
Łoś na Prymasa Tysiąclecia
Łoś na Prymasa Tysiąclecia © yurek55

  • DST 32.40km
  • Czas 02:05
  • VAVG 15.55km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 6 września 2014 Kategoria 50-100

Na działkę i po nowe gminy

Wczoraj długo sprawdzałem którędy mam dziś jechać na działkę, żeby jakieś nowe gminy zaliczyć i ułożyłem sobie optymalną trasę. Dziś wystarczyło tylko pojechać po kresce, co przy użyciu nawigacji nawet mi się udało. Nie wiedziałem tylko, że wytyczona trasa prowadzi niekiedy drogami gruntowymi, ale mniejsza o to. W końcu skoro mam amortyzowany widelec, to niech wreszcie zapracuje na swą cenę, prawda?
Nie wiem dlaczego wyłączyło mi się endo i nie ma pełnego śladu, może nie chciało współpracować z nawigacją google maps?  Po zaliczeniu gminy Zakroczym, pojechałem w kierunku Kroczewa, po gminę Załuski, a stamtąd przez lokalne asfalty i drogi polne do Jońca. Celem podróży był Cieksyn, więc trzeba było pojechać drogą na Nowe Miasto (kolejna gmina), a potem przez leśne drogi dotarłem do celu.
Z powrotem rower jechał na dachu, a ja za kierownicą, więc do statystyk nie dopisuję. A temperaturę podaję po dotarciu na miejsce, jak wyjeżdżałem było 14 stopni.
Droga brukowana do Pieczuługi
Droga brukowana do Pieczuługi © yurek55
Droga żwirowa do szosy na Wronę
Droga żwirowa do szosy na Wronę © yurek55
Zakroczym DK 62 - prosty i tani sposób na poprawę statystyk dotyczących infrastruktury rowerowej
Zakroczym DK 62 - prosty i tani sposób na poprawę statystyk dotyczących infrastruktury rowerowej © yurek55
Koszary 1899 w Twierdzy
Koszary 1899 w Twierdzy © yurek55
Obrońcom Twierdzy Modlin 1939
Obrońcom Twierdzy Modlin 1939 © yurek55
Kapliczka w Jońcu
Kapliczka w Jońcu © yurek55
Drewniany most na Wkrze. Joniec
Drewniany most na Wkrze. Joniec © yurek55
Spływ kajakowy do Borkowa, Pomiechówka, a nawet Modlina
Spływ kajakowy do Borkowa, Pomiechówka, a nawet Modlina © yurek55
Czy wiecie, że Wkra jest jedyną w Polsce rzeką płynącą z północy na południe? - To teraz już wiecie.
Wioskowy przystanek PKS
Wioskowy przystanek PKS © yurek55
Most na rzece Nasielnej
Most na rzece Nasielnej © yurek55
Różowe drzewo? Czy ja jadę drugą noc w BBTour?
Różowe drzewo? Czy ja jadę drugą noc w BBTour? © yurek55

  • DST 92.00km
  • Teren 18.00km
  • Czas 04:17
  • VAVG 21.48km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 4 września 2014 Kategoria > 100

Po zaległe gminy

Pojechałem zaliczyć dwie brakujące gminy na zachodzie województwa mazowieckiego, żeby zapomnieć wreszcie o tym kierunku jazdy. Wprawdzie Meteor wyrysował mi ciekawą trasę (przy okazji, dziękuję), ale zobaczyłem ją za późno, to po pierwsze, a po drugie, nie bardzo wiem, jak ją można wykorzystać. Trzeba chyba nad tym posiedzieć, przenieść do jakiejś nawigacji w telefonie, a to na razie dla mnie za trudne.
Dlatego sam popatrzyłem na mapę i wybrałem trasę najprostszą z możliwych: najpierw do Mszczonowa, stamtąd do Puszczy Mariańskiej i do Żyrardowa, a wracając skręcić w lewo na Baranów i powrót starą poznańską. Początek trasy do Mszczonowa krajową "ósemką", raczej mało atrakcyjny turystycznie i krajobrazowo, ale za to trudno się zgubić. Urozmaiceniem są jedynie gigantyczne rozkopy na odcinku pięciu kilometrów; zaczynają się zaraz za Jankami i ciągną aż za Centrum Handlowe "Maximus" w Nadarzynie. W Mszczonowie na drugim rondzie włączyłem na chwilę nawigację, żeby mnie przeprowadziła przez miasto, ale za rynkiem - parkingiem pokazał się drogowskaz i mogłem ją wyłączyć.
Rynek - parking w Mszczonowie
Rynek - parking w Mszczonowie © yurek55
Do samej Puszczy Mariańskiej jechałem lokalną drogą, kojąc nerwy ciszą i spokojem.
Droga do Puszczy Mariańskiej
Droga do Puszczy Mariańskiej © yurek55
Po dwunastu kilometrach takiej jazdy znalazłem się na miejscu i dopiero wtedy dowiedziałem się, skąd pochodzi nazwa miejscowości. Jakoś wcześniej nie kojarzyłem. Wstyd.
Kaplica klasztorna Zgromadzenia Księży Marianów
Kaplica klasztorna Zgromadzenia Księży Marianów © yurek55
(Latarnia wyrosła niespodziewanie, zauważyłem ją dopiero na ekranie)
Ołtarz w kaplicy
Ołtarz w kaplicy © yurek55
Wnętrze kaplicy
Wnętrze kaplicy © yurek55
Kościół parafialny w Puszczy Mariańskiej
Kościół parafialny w Puszczy Mariańskiej © yurek55
Do Żyrardowa stamtąd jest tylko dziesięć kilometrów, potem przejazd bez zatrzymywania przez miasto, a po kolejnych pięciu drogowskaz "Baranów 7". Skręciłem i zaraz za zakrętem wyłoniło mi się monumentalne domiszcze o pretensjonalnej nazwie "Eden".

"Eden 2012" w Starych Budach © yurek55
Dalsza droga znów bez samochodów tym razem wśród pól i łąk aż do Autostrady Wolności. Tam popełniłem swój pierwszy poważny błąd nawigacyjny i pojechałem w lewo do miasta, zamiast w prawo na Jaktorów. Pod siedzibą gminy spytałem miejscowego o drogę, a on kazał zawrócić i jechać przez Jaktorów. Bez żalu zrezygnowałem z pierwotnego pomysłu, bo i czasu miałem mało i drogi nie znałem, a nie chciałem już liczyć na nawigację. Wróciłem więc do autostrady
i tu popełniłem drugi błąd; widząc drogę asfaltową wzdłuż autostrady wziąłem ją za drogę techniczną, która doprowadzi mnie do samej Warszawy. Po niedługim czasie droga asfaltowa się nagle skończyła, pojechałem jeszcze kawałek drogą gruntową i znowu musiałem odpalać nawigację. Słuchając głosowych wskazówek pojechałem drogą przez pola, a im dalej jechałem, tym droga robiła się gorsza, a na końcu były już tylko koleiny po traktorach. Nie rozumiem gdzie twórcy map google widzieli drogę, bo tam dalej wyglądało to raczej na ścieżkę wydeptaną przez zwierzęta w drodze do wodopoju.

"Droga" do Jaktorowa, dalej było gorzej. Dziękuję ci google maps © yurek55

Ponieważ jednak kierunek był słuszny wyjechałem wreszcie do cywilizacji o nazwie Kolonia Jaktorów i dalej drogą szutrową i potem asfaltową, dotarłem do Jaktorowa na wysokości stacji kolejowej. Skręt w lewo i powtórka z rozrywki, czyli jazda 719 do Warszawy. Dziś jednak nie zrobiło to już na mnie wrażenia. Pewnie dlatego, że była cudowna pogoda, byłem mniej zmęczony, nie było aż tak późno i co najważniejsze - wiedziałem, że teraz to już naprawdę prędko tą drogą nie pojadę. Wprawdzie nie dalej jak tydzień temu też tak myślałem, ale dziś - to już naprawdę. Już nie mam po co.

  • DST 134.30km
  • Czas 05:58
  • VAVG 22.51km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 września 2014 Kategoria 50-100, BAJABONGO!

Do fryzjera

Koniecznie muszę wprowadzić nową kategorię w moim blogu pod umowną nazwą "bajabongo". Wiadomo o co chodzi - o takie jazdy jak dziś, ze średnią ledwo powyżej 16km/h.  A plany rano miałem bardzo dalekosiężne, tak na >100 - i dzida od startu do mety. Niestety jak otworzyłem komputer, by wytyczyć i zoptymalizować trasę, to jakoś nie wiedzieć kiedy zrobiło się prawie wpół do jedenastej. Tym sposobem rozwiązał się problem dalekiej trasy i postanowiłem w takim razie wreszcie sprawdzić, jak wygląda strzyżenie za dziesięć złotych w Galerii Ursynów. (Sprawdziłem - i jestem zadowolony). Ponieważ odległość niezbyt wymagająca i raczej mało ambitna, to chociaż trasę postanowiłem sobie urozmaicić i dojechać na miejsce przez Las Kabacki, tym razem od Puławskiej. Ale wcześniej jadąc Poleczki, też w ramach poznawania nowych dróg, nie pojechałem do Puławskiej, tylko skręciłem w Poloneza i... odkryłem cmentarz na Wyczółkach. Ta najmłodsza nekropolia Warszawy założona w 1994 roku, jest cmentarzem parafialnym grabowskiej parafii pod wezwaniem św. Zofii Barat. Najbardziej zaskoczyły mnie tam nagrobki, wszystkie jak nie granit, to marmur, bogactwo aż bije po oczach. A druga rzecz, to porządek i symetria, ale tu nie ma się co dziwić, skoro ktoś od początku tego pilnuje. Jednak na starych cmentarzach jest to niespotykane.
Wiceminister kultury Tomasz Merta
Wiceminister kultury Tomasz Merta © yurek55
Tomasz Merta lat 44
Tomasz Merta lat 44 © yurek55
Granit, marmur i rower
Granit, marmur i rower © yurek55
Marmur i granit
Marmur i granit © yurek55
Siostry zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacre Coeur
Siostry zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacre Coeur © yurek55
Są jeszcze wolne miejsca
Są jeszcze wolne miejsca © yurek55
Tak się rozleniwiłem i wybiłem z rytmu jazdy tym łażeniem po cmentarzu w słoneczku i ciepełku, że kolejne kilometry pokonywałem kręcąc z zawrotną prędkością 16 - 18, no góra 20 km/h. Ale za to do Puławskiej dojechałem nowymi, nieznanymi drogami. Do drogi przez las też w końcu trafiłem i po niedługim czasie byłem na Ursynowie. Stamtąd już tylko krok do Powsina, tym razem ulicą Podgrzybków, a dalej postanowiłem przebić się jakoś nad Wisłę, do ulubionego szlaku Wałem Zawadowskim.  Od tej strony nie było to proste, bo chciałem utrzymać z grubsza kierunek na Warszawę, a nie na Gassy. Nawigowałem utrzymując kierunek przy pomocy słońca, jadąc często gęsto polnymi drogami, szutrami, betonkami, trelinkami - tylko kocich łbów nie napotkałem po drodze.
Jadąc od strony pól, z daleka zobaczyłem budynek o bardzo ciekawej linii dachu, podjeżdżając bliżej zobaczyłem, że cały dom ma niespotykany kształt. Niestety posiadłość jest tak rozległa, że zdjęcie z mojej "małpki" nie pokazuje wiele, ale wstawiam dla ilustracji zdjęcie satelitarne. Teren jest naszpikowany kamerami, a od bramy do domu jest pewnie ze sto metrów, ciekawe, kto tam mieszka?
Posiadłość przy ulicy Ruczaj
Posiadłość przy ulicy Ruczaj © yurek55
Kulisty dach
Kulisty dach © yurek55
Widok z góry
Widok z góry © yurek55

W końcu dojechałem do Wału, ale po dojechaniu do Mostu Siekierkowskiego pojechałem dalej prosto aż do ulicy Rodzynkowej. Tam znalazłem skromną tablicę upamiętniającą desant I Armii Wojska Polskiego we wrześniu 1944 roku.
Miejsce pamięci na Siekierkach
Miejsce pamięci na Siekierkach © yurek55
"TU WE WRZEŚNIU 1944 ROKU STOCZYLI WALKĘ ŻOŁNIERZE BOHATERSKIEGO DESANTU PIERWSZEJ ARMII WP SPIESZĄCEGO Z POMOCĄ POWSTAŃCOM WARSZAWY"

Na Czerniakowskiej przeoczyłem odpowiedni skręt i nie zaliczyłem Monte Agricola, ale podjazd Myśliwiecką i Górnośląską też skutecznie odbiera mi oddech i do Wiejskiej dojeżdżam 8 - 10 km/h. Pokręciłem się trochę po ulicach, bo nie byłem zdecydowany którędy jechać i w końcu postanowiłem zobaczyć co słychać na "Koszykach". I co zobaczyłem? Hali wprawdzie nie odbudowują, ale wszystkie okoliczne bloki w pajęczynie rusztowań, a na terenie hali zaplecze budowy - kontenery socjalne. Rusztowania stoją przy tzw. "ślepych ścianach", a na budynku Koszykowa 59 na ścianie zamontowano jakieś jakby prowadnice? Nie wiem o co chodzi, może chcą tam stawiać "plomby"? Oelka będzie wiedział.
Rusztowania na budynkach wokół hali na
Rusztowania na budynkach wokół hali na "Koszykach" © yurek55
Koszykowa 59
Koszykowa 59 © yurek55

O dzisiejszym wyjeździe mogę powiedzieć, że był spokojny, rekreacyjny, spacerowy - czyli BAJABONGO!














  • DST 54.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 03:14
  • VAVG 16.70km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 2 września 2014 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

Za chlebem.

Tytuł wiernie oddaje cel wycieczki, pojechałem do Piaseczna po "Chleb serwatkowy" z piekarni w Prażmowie. Tak więc był cel, trzeba było tylko trasę do niego dopasować. Początkowo miałem zamiar jechać drugą stroną Wisły, ale przypomniałem sobie o ważnej rzeczy i musiałem wrócić na Bazar Banacha i do domu. Nawet przez chwilę w domu zastanawiałem się, czy nie założyć koszulki z długim rękawem, ale w końcu uznałem, że jest wystarczająco ciepło - i bardzo dobrze zrobiłem.
Pojechałem więc drugi raz, tym razem wybierając drogę przez Gassy i Konstancin. Przed kościołem przy trasie Mostu Siekierkowskiego, obok nowej siłowni "pod chmurką", postawiono słupek z taką oto informacją:

Tak było na Siekierkach
Tak było na Siekierkach © yurek55

Ciekawe co będą robić, czyżby ocieplenie styropianem? Zobaczymy za kilka, kilkanaście dni...
Kościół na Siekierkach ubrany w rusztowanie
Kościół na Siekierkach ubrany w rusztowanie © yurek55

Facet pływający promem ma niezłą pracę, w wolnych chwilach łowi ryby.
Pusty prom czeka na pasażerów
Pusty prom czeka na pasażerów © yurek55

Jazda do Piaseczna i potem do domu w promieniach słońca i temperaturze pozwalającej się spocić, gdyby nie wiatr skutecznie osuszający czoło. Przed domem zajechałem na działki przy Żwirki i posiliłem się jeżynami i winogronami zwisającymi poza siatką - wrzesień to dobry miesiąc na "dzierżawę".
Średnia prędkość nie powala, ale jakoś dziś nie mogłem się wkręcić w obroty.
Kilometry się nie zgadzają, bo pierwszej wycieczki nie wklejam - trasa po tej samych ulicach, w tę i z powrotem.

  • DST 90.20km
  • Teren 4.00km
  • Czas 04:44
  • VAVG 19.06km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 31 sierpnia 2014 Kategoria przed śniadaniem, 50-100

Stala trasa

Założyłem sobie przejechanie przed śniadaniem ok. 50 kilometrów i powrót około 10-tej, więc wybrałem dobrze znaną trasę żeby nie było niespodzianek. Tym razem dojechałem aż do Truskawia, a wracałem przez Klaudyn "muzycznymi" ulicami mającymi za patronów wielkich kompozytorów. Jechało się rewelacyjnie, całą niemal drogę poza miastem, w ciszy i spokoju, założenia zrealizowałem z lekką nawiązką i pobiłem wyraźnie miesięczny rekord przejechanych kilometrów. Od dziś wynosi on 1456  km.
Marchewkowe pole w Topolinie
Marchewkowe pole w Topolinie © yurek55

Dom na Trakcie Królewskim w Wojcieszynie
Dom na Trakcie Królewskim w Wojcieszynie © yurek55

Cyrk przyjechał!
Cyrk przyjechał! © yurek55


  • DST 57.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:28
  • VAVG 23.11km/h
  • Temperatura 18.6°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl