Sobota, 19 kwietnia 2014
Kategoria > 100
Trudny powrót z Niepokalanowa
"Miłe złego początki, lecz koniec żałosny" - ten cytat z bajki Krasickiego, jak ulał pasuje do opisu mojej dzisiejszej wycieczki. Wyjechałem rano, tuż po śniadaniu i stałą, sprawdzoną trasą pojechałem w kierunku Umiastowa, a potem Pogroszewa, ale tym razem dojechałem aż do Leszna. Nie wjeżdżałem tym razem do centrum, ale jadąc obrzeżami i dalej szosami lokalnymi, dojechałem aż od dawnej drogi na Poznań. Właściwie nie było to moim zamiarem, chciałem dojechać do Kampinosu, zaliczyć gminę i wracać przez Leszno i Mariew. Ale zobaczyłem tę tablicę, zmodyfikowałem trasę i tylko dlatego znalazłem się w Niepokalanowie.

Gmina zaliczona © yurek55 (druga to Teresin)

Bazylika w Niepokalanowie © yurek55
Oczywiście nie mam nic przeciwko Bazylice i gdybym miał więcej czasu i bardziej odpowiedni strój, chętnie spędziłbym tam więcej czasu. Ale w rowerowych obciskach nie czułem się najlepiej w tym miejscu. Szczególnie dzisiaj.
Trzeba było więc pomyśleć o powrocie, bo czas uciekał, a ja do domu miałem kawał drogi. Sądziłem w swej naiwności, że utrzymam tempo jazdy i wystarczy mi dwie godziny, ale jak znalazłem się na DK 92 zaczęły się poważne problemy. A właściwie jeden problem: wschodni wiatr wiejący z siłą ponad 50km/h. Kosztem naprawdę dużego wysiłku udawało mi się osiągać zaledwie 15km/h i po kilkunastu minutach jazdy miałem właściwie dosyć. Traciłem siły w zastraszającym tempie, bolały mnie ręce, tyłek, a huk wiatru w uszach doprowadzał do szału. Myślałem, że jak ucieknę z tej pieprzonej krajówki, to coś mi się poprawi, może las jakiś, albo co. Nic z tego. Robiłem coraz częściej krótkie przystanki, piłem wodę, robiłem zdjęcia, wszystko - aby nie jechać. Ale ta metoda miała jedną zasadniczą wadę, nadal byłem daleko od domu i nadal nie miałem siły jechać pod wiatr. A tu jeszcze w pewnym momencie minęła mnie para, chłopach z dziewczyną na szosówkach, chłopak machnął mi ręką i pojechali tak, jak ja z wiatrem jadę! Nie miałem najmniejszych szans usiąść im na kole, nawet nie próbowałem. W końcu po ponad trzech godzinach tej męczarni dojechałem do domu, dwie i pół godziny po założonym czasie. To efekt oczywistego braku doświadczenia i przeszacowania własnych możliwości.
A te flagi łopotały tak, że mało się nie urwały. Stąd jeszcze 15 minut do domu.

Wiatr od wschodu © yurek55

Pójdźcie do mnie wszyscy którzy pracujecie © yurek55

Kapliczka współczesna gdzieś koło Leszna © yurek55

Gmina zaliczona © yurek55 (druga to Teresin)

Bazylika w Niepokalanowie © yurek55
Oczywiście nie mam nic przeciwko Bazylice i gdybym miał więcej czasu i bardziej odpowiedni strój, chętnie spędziłbym tam więcej czasu. Ale w rowerowych obciskach nie czułem się najlepiej w tym miejscu. Szczególnie dzisiaj.
Trzeba było więc pomyśleć o powrocie, bo czas uciekał, a ja do domu miałem kawał drogi. Sądziłem w swej naiwności, że utrzymam tempo jazdy i wystarczy mi dwie godziny, ale jak znalazłem się na DK 92 zaczęły się poważne problemy. A właściwie jeden problem: wschodni wiatr wiejący z siłą ponad 50km/h. Kosztem naprawdę dużego wysiłku udawało mi się osiągać zaledwie 15km/h i po kilkunastu minutach jazdy miałem właściwie dosyć. Traciłem siły w zastraszającym tempie, bolały mnie ręce, tyłek, a huk wiatru w uszach doprowadzał do szału. Myślałem, że jak ucieknę z tej pieprzonej krajówki, to coś mi się poprawi, może las jakiś, albo co. Nic z tego. Robiłem coraz częściej krótkie przystanki, piłem wodę, robiłem zdjęcia, wszystko - aby nie jechać. Ale ta metoda miała jedną zasadniczą wadę, nadal byłem daleko od domu i nadal nie miałem siły jechać pod wiatr. A tu jeszcze w pewnym momencie minęła mnie para, chłopach z dziewczyną na szosówkach, chłopak machnął mi ręką i pojechali tak, jak ja z wiatrem jadę! Nie miałem najmniejszych szans usiąść im na kole, nawet nie próbowałem. W końcu po ponad trzech godzinach tej męczarni dojechałem do domu, dwie i pół godziny po założonym czasie. To efekt oczywistego braku doświadczenia i przeszacowania własnych możliwości.
A te flagi łopotały tak, że mało się nie urwały. Stąd jeszcze 15 minut do domu.

Wiatr od wschodu © yurek55

Pójdźcie do mnie wszyscy którzy pracujecie © yurek55

Kapliczka współczesna gdzieś koło Leszna © yurek55
- DST 100.25km
- Czas 05:14
- VAVG 19.16km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Jola masz racię - to już bardziej rozrośnięta jest bazylika na Pradze koło Kawęczyńskiej. Chociaż to też nic nadzwyczajnego :)
Katana1978 - 11:00 wtorek, 22 kwietnia 2014 | linkuj
Jak kiedyś jechałam Połczyńską do Sochaczewa to z daleka było widać ten kościół.
Myślałam że jest "nie wiadomo jaki" :) Bo wyglądał z daleka na wielki .... Katana1978 - 10:59 wtorek, 22 kwietnia 2014 | linkuj
Myślałam że jest "nie wiadomo jaki" :) Bo wyglądał z daleka na wielki .... Katana1978 - 10:59 wtorek, 22 kwietnia 2014 | linkuj
kosciół w Niepokalanowie to nic nadzwyczajnego moim zdaniem
jolapm - 19:30 poniedziałek, 21 kwietnia 2014 | linkuj
Miałam kiedys odwiedzić Niepokalanów ....eh - chciałam zobaczyć jak ten kościół wygląda ....
Katana1978 - 19:02 poniedziałek, 21 kwietnia 2014 | linkuj
Hehe, jak wyleciałem w stronę centrum z 50km/h na zegarze, to pomyślałem, że minąłem się z powołaniem, jestem talentem i w ogóle drugim Armstrongiem. Jak zawinąłem pętlę, by wracać do domu, zorientowałem się, że miałem tajfun w plecy i zacząłem rozważać powrót do domu autobusem ;D
bestiaheniu - 22:56 niedziela, 20 kwietnia 2014 | linkuj
Witam
To mój pierwszy wpis
Jechałem od Leszna, faktycznie masakra, 22kmh to był maks kampinoski - 20:54 niedziela, 20 kwietnia 2014 | linkuj
To mój pierwszy wpis
Jechałem od Leszna, faktycznie masakra, 22kmh to był maks kampinoski - 20:54 niedziela, 20 kwietnia 2014 | linkuj
A w Niepokalanowie byłam kiedys rowerem, wiozłam dziecko w koszyczku na kierownicy, mąż wiózł drugie...ale to było dosc dawno temu :)
jolapm - 19:56 niedziela, 20 kwietnia 2014 | linkuj
kondycja i wydolnosc, to kwestia również wprawy. Wiem, ile wiecej mogę przejechać dzis niż np. dwa lata temu, o tempie nie wspomnę. O wieku nie dyskutujemy, bo raczej nie robimy się młodsi..:)). W każdym razie gratuluję setki
jolapm - 19:52 niedziela, 20 kwietnia 2014 | linkuj
Wiało mocno, fakt.. ale chyba też wyszedłeś z wprawy, bo ostatnio niewiele jeździsz, a tu nagle setka.. Dlaczego panowie lubią się tak męczyć..?
jolapm - 15:15 niedziela, 20 kwietnia 2014 | linkuj
widzę że o włos się musieliśmy minąć wczoraj jak patrzę na Twoją mapkę ;)
marek - 14:04 niedziela, 20 kwietnia 2014 | linkuj
No wiatr dawał czasu, z Agnieszką z wiatrem jechałem 35 a pod wiatr 18 szosami;]
Ksiegowy - 13:41 niedziela, 20 kwietnia 2014 | linkuj
Komentuj