Wtorek, 23 września 2014
Kategoria całe NIC, Piaseczno/Ursynów
W Piasecznie
Dostarczyć szczoteczkę do zębów.
- DST 5.58km
- Czas 00:19
- VAVG 17.62km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 22 września 2014
Kategoria <50, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Do Piaseczna w jedną stronę
- DST 18.00km
- Czas 00:54
- VAVG 20.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 20 września 2014
Kategoria ku pomocy, Piaseczno/Ursynów, Sobotnio
Przejazd kombinowany: Warszawa-Piaseczno-Warszawa
Najpierw rowerem, a powrót samochodem z Julką - potem odwiezienie Julki samochodem i powrót rowerem. Szybko na dodatek, bo spieszyłem się mecz Polska - Niemcy, nasi siatkarze walczyli o finał mistrzostw świata. Wygrali 3-1 po ciężkim i nerwowym spotkaniu, o mało na zawał nie zszedłem. Jutro wieczorem finał z Brazylią, czy będzie powtórka?

A to zdjęcie z dzisiejszej rajzy, zawsze jak je umieszczałem, to niedługo potem była spalona.

Warszawskie zagadki: gdzie to, co to?:) © yurek55

A to zdjęcie z dzisiejszej rajzy, zawsze jak je umieszczałem, to niedługo potem była spalona.

Warszawskie zagadki: gdzie to, co to?:) © yurek55
- DST 52.00km
- Czas 02:22
- VAVG 21.97km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Rajd terenowy po Puszczy Kampinoskiej
Na dziś znowu mieliśmy zaplanowaną wspólną jazdę z kolegą Krzyśkiem, a ponieważ musiałem rano pojechać do warsztatu na Parowcową, pojechaliśmy najpierw tam. Stamtąd Dźwigową pod tunelem, kawałek Połczyńską, szybki skręt w Szeligowską i po chwili już byliśmy w drugiej strefie taxi. Dalej trasa, która mi się nigdy nie nudzi i którą dziś dojechaliśmy aż za Roztokę, by tam skręcić w stronę Puszczy Kampinoskiej. Chciałem pokazać koledze piękno leśnych dróg puszczańskich, a teraz była dobra okazja, bo dawno nie padało i dawało się o suchym kole przejechać. Parę razy wprawdzie musieliśmy schodzić z naszych rowerów o wąskich oponach i prowadzić po piachu, ale takie bywają uroki jazdy terenowej. Od cmentarza w Palmirach, na szczęście zaczynał się już asfalt i wreszcie mogliśmy pojechać normalnym tempem i to bez narażania rowerów na dekompozycję. Jednak gdy dojechaliśmy do Łomianek, skręciliśmy w stronę Wisły i znowu zaczęła się ciężka jazda terenowa, tym razem po wale wiślanym. Potem jeszcze tylko lekki teren w Lasku na Młocinach i wreszcie mogliśmy przywitać warszawskie ulice. A niemal na zakończenie, mając już setkę w nogach, zafundowaliśmy sobie jeszcze podjazd Agrykolą, Ja wjechałem jak zawsze z dużym trudem, od połowy młynkując i wypluwając płuca, a kolega nawet się nie zdyszał, omawiając różne techniki pokonywania wzniesień...
I to tyle na temat mojej wydolności.

Jedna ze stacji Drogi Krzyżowej w Wierszach © yurek55

Aleja Pamięci Rzeczpospolitej Kampinoskiej © yurek55

Droga w puszczy © yurek55

Z kolegą © yurek55
I to tyle na temat mojej wydolności.

Jedna ze stacji Drogi Krzyżowej w Wierszach © yurek55

Aleja Pamięci Rzeczpospolitej Kampinoskiej © yurek55

Droga w puszczy © yurek55

Z kolegą © yurek55
- DST 107.00km
- Teren 23.00km
- Czas 05:40
- VAVG 18.88km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 18 września 2014
Kategoria <50, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Do Piaseczna i szybki wieczorny powrót na mecz
Najkrótszą drogą do Piaseczna i z powrotem. Zaległe zdjęcie memoriału na murze Wyścigów. Paula, harcerka i spadochroniarka zginęła w katastrofie samolotu pod Częstochową

Jedna z ofiar katastrofy samolotu pod Częstochową © yurek55
A tu alternatywna ortografia

Polska język - trudna język © yurek55
Mapa tylko z powrotu, w tamtą stronę ślad ten sam.

Jedna z ofiar katastrofy samolotu pod Częstochową © yurek55
A tu alternatywna ortografia

Polska język - trudna język © yurek55
Mapa tylko z powrotu, w tamtą stronę ślad ten sam.
- DST 36.41km
- Czas 01:41
- VAVG 21.63km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 września 2014
Kategoria > 100
Ponownie po gminy
Nie udało się w ubiegłym tygodniu zaliczyć nowych gmin, więc korzystając z dobrej, choć nieco wietrznej pogody, postanowiłem dzisiaj zrealizować tamten zamiar. Z Radzymina trzeba było znaleźć przejazd na druga stronę do Woli Rosztowskiej. Gdybym jechał autostradą, nie ma problemu - skręca się w prawo i już, a od strony miasta brakuje wyraźnego oznakowania i trzeba wspomagać się nawigacją. Najlepiej jest jechać prosto aż do miejscowości Zawady i skręcić w drogę powiatową do Zwierzyńca, a stamtąd prosto szutrówką do węzła Wola Rasztowska. W Jadowie, mieście znanym przed wielu laty z lodów najlepszych w okolicy, oraz targów, gdzie kupowano i sprzedawano prosięta, krowy, drób wszelaki, płody rolne, kosy, widły, grabie, chomąta i wszystko co na wsi potrzebne, zrobiłem sobie pierwszy odpoczynek. Posiliłem się bananami zabranymi z domu, posiedziałem na ławeczce w parku i ruszyłem zaliczyć gminę Łochów. Wystarczyło przejechać sławetną droga krajową 50 dwa i pół kilometra, przejechać most na Liwcu i już wita nas stylizowana litera Ł. Dla pewności pojechałem za tabliczkę z nazwą gminy i wtedy już z czystym sumieniem mogłem zawrócić i zacząć drogę powrotną. Po kilku kilometrach z ulgą zrezygnowałem z dalszego towarzystwa tirów pędzących na wschód w kierunku Mińska Mazowieckiego i dalej i skręciłem do miejscowości Młynisko. Na mapie ze strony zaliczgmine.pl wyglądało, że mogę zawadzić gdzieś tam o gminę Korytnica, ale po powrocie do domu i nałożeniu pliku gpx na mapę okazało się, że zabrakło mi kilkaset, a może kilkadziesiąt metrów? No cóż... W Strachówce przeciąłem "pięćdziesiatkę" i jadąc przez coraz śmieszniejsze miejscowości w Mięsem(?) wreszcie ujrzałem tablicę z napisem "Warszawa 40". Po drodze był jeszcze Wołomin, Zielonka i wielokilometrowy korek na dojeździe do remontowanej od dawna drodze 631 z Nieporętu do Rembertowa. Mnie ten zator nie zatrzymał i po chwili byłem już w Ząbkach i przez daleki Targówek wjechałem na Pragę i "poniatoszczakiem" dotarłem na właściwą stronę Wisły i do domu.

Dziś 17 września. Poległym i pomordowanym na wschodzie © yurek55

Przygotowania do obchodów rocznicy napaści Rosji na Polskę © yurek55 Chemtrails.

Warszawskie zagadki. Jaki to most? © yurek55

Pomnik Tadeusza Kościuszki w Radzyminie © yurek55

Nad autostradą chemiczne smugi. Chemtrails © yurek55

Kościół w Jadowie © yurek55

Łochów służy gościną © yurek55

Rzeka Liwiec © yurek55

Nazwy mijanych miejscowości © yurek55

Pod domem 151,29 km © yurek55
br>

Dziś 17 września. Poległym i pomordowanym na wschodzie © yurek55

Przygotowania do obchodów rocznicy napaści Rosji na Polskę © yurek55 Chemtrails.

Warszawskie zagadki. Jaki to most? © yurek55

Pomnik Tadeusza Kościuszki w Radzyminie © yurek55

Nad autostradą chemiczne smugi. Chemtrails © yurek55

Kościół w Jadowie © yurek55

Łochów służy gościną © yurek55

Rzeka Liwiec © yurek55

Nazwy mijanych miejscowości © yurek55

Pod domem 151,29 km © yurek55
br>
- DST 151.20km
- Teren 3.00km
- Czas 06:59
- VAVG 21.65km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
*Słońce rozleniwia*
Nie wiem czy to słońce, czy wczorajsze kilometry, ale nie bardzo chciało mi się jeździć dzisiaj. Aby opóźnić wyjście z domu zdecydowałem się wreszcie na wymianę napędu. Klucz z Hong Kongu spokojnie dał radę odkręcić nakrętkę mocującą kasetę, a łańcuch włożony do rurki doskonale zastąpił bacik. Nie sądziłem, że to takie proste. Nowy napęd trzeba było przetestować, a ja na szczęście miałem coś do załatwienia i to w trzech punktach Warszawy. Tak więc trochę tych kilometrów się uzbierało, ale generalnie dziś był dzień siedzenia i wygrzewania się na słoneczku, a nie kręcenia. Na przykład tu, na wale wiślanym...

Działki wzdłuż Jagiellońskiej © yurek55
...albo tutaj...

Cmentarz na Bródnie © yurek55
...wszystko jedno gdzie, aby nie jechać. Czasu miałem dużo, wiedziałem że zdążę, to po co się miałem spieszyć?

Chemiczne smugi nad Warszawą © yurek55

Chemitrails z Mostu Świętokrzyskiego © yurek55

Chwała saperom © yurek55
Przy wyjściu z Dworca Wschodniego, coś na pocieszenie dla przyjeżdżających do stolicy.

Jestem z miasta? © yurek55

Działki wzdłuż Jagiellońskiej © yurek55
...albo tutaj...

Cmentarz na Bródnie © yurek55
...wszystko jedno gdzie, aby nie jechać. Czasu miałem dużo, wiedziałem że zdążę, to po co się miałem spieszyć?

Chemiczne smugi nad Warszawą © yurek55

Chemitrails z Mostu Świętokrzyskiego © yurek55

Chwała saperom © yurek55
Przy wyjściu z Dworca Wschodniego, coś na pocieszenie dla przyjeżdżających do stolicy.

Jestem z miasta? © yurek55
- DST 59.00km
- Teren 3.00km
- Czas 03:34
- VAVG 16.54km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Z kolegą
Jak co rok, znowu przyjechał do Polski mój dawny, jeszcze szkolny kolega i tak jak rok temu postanowiliśmy pojeździć razem. Podszykowałem Krzyśkowi mojego starego Wheelera, żeby miał czym jeździć i umówiliśmy się na dziś na wycieczkę. Wstępnie mieliśmy uzgodnioną trasę, ale rano kolega zaproponował zmianę planów i pojechaliśmy w kierunku Piaseczna. Mnie i tak było wszystko jedno, a w sumie na dobre wyszło, bo za chwilę zadzwoniła córka i spytała czy nie będę przejazdem w okolicy, bo ma do mnie prośbę. To się nazywa mieć szczęście!
Z miasta wyjechaliśmy drogą na Sandomierz, potem skręciliśmy na Okrzeszew i jadąc według wskazówek mojego towarzysza podróży dotarliśmy w końcu do...jego brata mieszkającego w Czachówku. Po tej krótkiej, acz bardzo serdecznej wizycie, napojeni i nakarmieni ruszyliśmy dalej. Krzysiek miał ochotę na eskapadę stamtąd do Warki i Czerska, ale nie mogłem się na to zgodzić, było już za późno na tak długą drogę. Wracaliśmy przez Chynów, Prażmów i Tarczyn, z krótkim przystankiem w tej pierwszej miejscowości, gdzie też trzeba było krewnych odwiedzić. Ja w tym czasie podziwiałem stary kościół i czytałem historię parafii, która liczy sobie - parafia, nie historia - ponad pięścet lat.

Parafia Św. Trójcy w Chynowie © yurek55

Figura wotywna przy kościele © yurek55

Napis na cokole © yurek55
A przejeżdżając przez Prażmów, nie mogłem rzecz jasna nie kupić chleba serwatkowego z Piekarni Wiedeńskiej. Liczyłem, że kupię go prosto z piekarni, ale okazało się, że nie prowadzi ona swojego sklepu. Kupiłem więc chlebek w sklepie gieesu i dalej już bez przystanków, dojechaliśmy do Warszawy.
Z miasta wyjechaliśmy drogą na Sandomierz, potem skręciliśmy na Okrzeszew i jadąc według wskazówek mojego towarzysza podróży dotarliśmy w końcu do...jego brata mieszkającego w Czachówku. Po tej krótkiej, acz bardzo serdecznej wizycie, napojeni i nakarmieni ruszyliśmy dalej. Krzysiek miał ochotę na eskapadę stamtąd do Warki i Czerska, ale nie mogłem się na to zgodzić, było już za późno na tak długą drogę. Wracaliśmy przez Chynów, Prażmów i Tarczyn, z krótkim przystankiem w tej pierwszej miejscowości, gdzie też trzeba było krewnych odwiedzić. Ja w tym czasie podziwiałem stary kościół i czytałem historię parafii, która liczy sobie - parafia, nie historia - ponad pięścet lat.

Parafia Św. Trójcy w Chynowie © yurek55

Figura wotywna przy kościele © yurek55

Napis na cokole © yurek55
A przejeżdżając przez Prażmów, nie mogłem rzecz jasna nie kupić chleba serwatkowego z Piekarni Wiedeńskiej. Liczyłem, że kupię go prosto z piekarni, ale okazało się, że nie prowadzi ona swojego sklepu. Kupiłem więc chlebek w sklepie gieesu i dalej już bez przystanków, dojechaliśmy do Warszawy.
- DST 116.00km
- Czas 05:26
- VAVG 21.35km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 września 2014
Kategoria <50
Do Piaseczna i z powrotem
Rano pojechałem do Piaseczna, zostawiłem rower, zapakowałem dziewczyny do samochodu i zawiozłem na działkę. Wieczorem je odstawiłem do domu, samochód odstawiłem na parking, wsiadłem na rower i wróciłem do domu. Ot - i tyle.
- DST 46.61km
- Teren 3.00km
- Czas 02:20
- VAVG 19.98km/h
- Temperatura 24.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Festyn na Dzień Wisły
Początek dzisiejszej jazdy zapowiadał się bardzo dobrze, przejechanie pierwszych czterdziestu kilometrów zajęło mi tylko godzinę i czterdzieści jeden minut. Na swojej ulubionej zachodniej trasie, która przecież jeżdżę bardzo często, dziś dopiero zobaczyłem, co budowali obok Szeligowskiej. Cały ten kompleks był dotychczas szczelnie zarośnięty gęstymi krzakami i zasłonięty płotem, teraz widać, że niebawem kolejny Lidl ruszy z handlem.

Rzeźba bramkarza przy Centrum Olimpijskim © yurek55

Zapaśnicy © yurek55

Trzyosobowa ucieczka z peletonu © yurek55

Grupa pościgowa © yurek55
A co do szybkiej jazdy, to później tempo spało jadąc nad Wisłą w Warszawie najpierw zatrzymałem się przy Centrum Olimpijskim na zdjęcia, a potem dojechałem do Płyty Czerniakowskiej, gdzie trwał festyn i okazji Dnia Wisły. Tam utknąłem na dłużej, gapiąc się na żaglówki, motorówki, windsurferów, pokazy rowerowe na rampie, występy na estradzie, etc..., etc... .

Tramwaj wodny na Wiśle © yurek55

Na holu pod prąd i pod wiatr © yurek55

Rzadki widok - windsurfing na Wisle © yurek55
Potem już nie miałem czasu - a tak naprawdę ochoty - na daleką jazdę. Wybiłem się z rytmu. Wjechałem tylko Agrykolą na górę i najkrótszą drogą wróciłem do domu. Na zakończenie jeszcze dwie refleksje. Jechałem drogą dla rowerów, co przy takiej pogodzie jak dziś i w dniu wolnym od pracy, jest doświadczeniem ekstremalnym. Sznury okazjonalnych rowerzystów jadących w obu kierunkach w stylu całkowicie nieprzewidywalnym, a do tego harpagoni na rowerach cisnący pomiędzy nimi z prędkością ponad 30km/h. Do tego jeszcze głośne pokrzykiwania, żeby wszyscy uciekali na boki, bo oto jadą prawdziwi królowie dwóch pedałów. Zapewne napędza ich przeświadczenie, że skoro w terenie zabudowanym można jechać 50km/h, to oni MAJĄ PRAWO. A druga obserwacja dzisiejsza, to ludzie PROWADZĄCY rowery pod górę na Agrykoli. Bardzo mi to podniosło samoocenę - i bez znaczenia jest tu wiek, płeć i tusza piechurów.

Rzeźba bramkarza przy Centrum Olimpijskim © yurek55

Zapaśnicy © yurek55

Trzyosobowa ucieczka z peletonu © yurek55

Grupa pościgowa © yurek55
A co do szybkiej jazdy, to później tempo spało jadąc nad Wisłą w Warszawie najpierw zatrzymałem się przy Centrum Olimpijskim na zdjęcia, a potem dojechałem do Płyty Czerniakowskiej, gdzie trwał festyn i okazji Dnia Wisły. Tam utknąłem na dłużej, gapiąc się na żaglówki, motorówki, windsurferów, pokazy rowerowe na rampie, występy na estradzie, etc..., etc... .

Tramwaj wodny na Wiśle © yurek55

Na holu pod prąd i pod wiatr © yurek55

Rzadki widok - windsurfing na Wisle © yurek55
Potem już nie miałem czasu - a tak naprawdę ochoty - na daleką jazdę. Wybiłem się z rytmu. Wjechałem tylko Agrykolą na górę i najkrótszą drogą wróciłem do domu. Na zakończenie jeszcze dwie refleksje. Jechałem drogą dla rowerów, co przy takiej pogodzie jak dziś i w dniu wolnym od pracy, jest doświadczeniem ekstremalnym. Sznury okazjonalnych rowerzystów jadących w obu kierunkach w stylu całkowicie nieprzewidywalnym, a do tego harpagoni na rowerach cisnący pomiędzy nimi z prędkością ponad 30km/h. Do tego jeszcze głośne pokrzykiwania, żeby wszyscy uciekali na boki, bo oto jadą prawdziwi królowie dwóch pedałów. Zapewne napędza ich przeświadczenie, że skoro w terenie zabudowanym można jechać 50km/h, to oni MAJĄ PRAWO. A druga obserwacja dzisiejsza, to ludzie PROWADZĄCY rowery pod górę na Agrykoli. Bardzo mi to podniosło samoocenę - i bez znaczenia jest tu wiek, płeć i tusza piechurów.
- DST 61.44km
- Czas 03:09
- VAVG 19.50km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























