Informacje

  • Wszystkie kilometry: 171001.43 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.68%)
  • Czas na rowerze: 365d 21h 39m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wtorek, 9 stycznia 2018 Kategoria <50

Wycieczkowo

Kolejny piękny słoneczny dzień z lekkim  mrozem, ale dziś dystans zdecydowanie krótszy i prędkość tez wycieczkowa. Chciałem w Decu kasetę i łańcuch kupić, bo na stronie widziałem, że mają, ale akurat w moim sklepie nie było. Zarezerwowałem w Piasecznie, a że dziś tam będę, to jutro już będę śmigał na nowym napędzie. Chyba, że mi się nie będzie chciało. Dobrze, że sklep od dziesiątej otwarty, bo na Okęciu byłem chwilkę po dziewiątej i gdybym tam kupił, to wróciłbym go od razu wymieniać i dystans byłby jeszcze krótszy.
  • DST 27.30km
  • Czas 01:35
  • VAVG 17.24km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 stycznia 2018 Kategoria 50-100

Piękna pogoda - dobra jazda

Nareszcie coś mi się odetkało i zacząłem jechać. Od końcówki roku, czyli od zaliczenia #festive500, moje jazdy wyglądały jak praca konia pracującego na zrywce - i to w górach. Jak ktoś widział te perszerony ciągnące pnie zwalonych drzew, to wie o co chodzi. Dziś wreszcie znów poczułem lekkość i świeżość i choć początkowo zamierzałem dojechać tylko do Borzęcina, w rezultacie zawróciłem dopiero w Lesznie. Gdybym miał nieco więcej czasu to i do Kampinosu bym dojechał. 


Dowiedziałem się, że ta ważna linia wysokiego napięcia, prowadzi do stacji elektroenergetycznej Ołtarzew. Uroczystość otwarcia stacji Ołtarzew odbyła się 24 kwietnia 2014, z udziałem m.in. wicepremiera Janusza Piechocińskiego i zarządu PSE, na terenie stacji w miejscowości Pogroszew koło Ożarowa Mazowieckiego. Koszt inwestycji związany z budową i wyposażeniem stacji to około 181 mln zł netto. To pierwsza zakończona inwestycja w projekcie budowy mostu elektroenergetycznego Polska-Litwa, a zarazem najnowocześniejsza obecnie stacja pracująca w polskim systemie przesyłu energii.


Biały szron na polach i zamarznięte rozlewisko


Kościół w Zaborowie zbudowany w roku 1791 według projektu Hilarego Szpilowskiego ufundowali Karolina i Placyd Izbińscy. Świątynia była dwukrotnie odnawiana. Po raz pierwszy w roku 1839, a następnie w roku 1905. Konsekrowano ją ostatecznie w 1909 roku.





  • DST 75.80km
  • Czas 03:38
  • VAVG 20.86km/h
  • Temperatura -1.3°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 7 stycznia 2018 Kategoria <50, przed śniadaniem

Poranny trójkąt miejski

Nie miałem czasu, nie miałem pomysłu na trasę, za późno wstałem i jeszcze się grzebałem, kropił zimny deszczyk, wiał zimny wiatr, letnia wiatrówka zamiast mojej pseudo-przeciwdeszczówki. To tyle tytułem tłumaczenia. Dziękuje za uwagę.


  • DST 18.00km
  • Czas 00:57
  • VAVG 18.95km/h
  • Temperatura 3.5°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 6 stycznia 2018 Kategoria 50-100, Gassy

Pierwsze Gassy AD 2018

Co można napisać o jeździe jakich było już setki? Czy to, że łańcuch przeskakuje? Czy to, że wszyscy mnie wyprzedzają? Czy to, że na drogach Republiki Rowerowej Gassy jest mało samochodów i niezłe asfalty? Czy to, że znów ciężko mi się jechało? Jak sami widzicie, nie ma o czym. Skoncentruje się zatem na nieco obszerniejszych podpisach pod zdjęciami.


W Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Forcie IX Czerniaków na Powsińskiej widać z ulicy wystawę plenerową. Teraz, jadąc po drodze dla rowerów, a nie jezdnią, łatwiej się tam zatrzymać. Co to takiego jest? O batyskafie słyszeli wszyscy, a kto chce się dowiedzieć, musi skorzystać, tak jak ja, z nieocenionej  Wikipedii.    


A to już most na Jeziorce w Konstancinie - Jeziornie. Podobna konstrukcja do tego w Obórkach przy ujściu do Wisły.


Widok z mostu w kierunku Wisły (wschodnim). Wydaje się, że ma szanse powstać tu fajny teren rekreacyjno-spacerowo-rowerowy.


Mój dziewiczy przejazd ulicą Korbońskiego. To nowe połączenie Ursynowa z Wilanowem o niebo wygodniejsze, niż dotychczasowy przejazd ulicą Gąsek i Podgrzybków. Na Podgrzybków jest ostry i zakręcony podjazd, tu jak widać: "(...)jasna, długa, prosta, szeroka jak rzeka" itd...


Jak widać drogowcy się nie popisali. Już blisko końca podjazdu, na Ursynowie, droga dla rowerów jest zagrodzona (żółte zapory w górze zdjęcia) z powodu - jak widać. Nie jest też skończone połączenie ddr z ulicą Relaksową, której przedłużeniem jest Rosoła. Kilkumetrowy fragment z szutru da się jednak łatwo przejechać. Za to jadąc w przeciwnym kierunku, na dół, można skorzystać z jezdni, skoro ddr nieoddana i zagrodzona. ;) Niezłe prędkości można tam rozwijać na tym nowym asfalcie - jednego widziałem, mknął jak przecinak.
Z Ursynowa chciałem przejechać do Puławskiej przez mały kawałek drogi gruntowej w Lesie Kabackim. Takich tłumów spacerowiczów jeszcze tam nie widziałem. Prawie jak w Orszaku Trzech Króli w centrum Warszawy.  Po powrocie wziąłem miskę z wodą i na klatce wypucowałem rower z błota i syfu, a na koniec łańcuch potraktowałem WD-40. Jutro tylko wytrzeć i nasmarować i można jechać. To tyle na dziś.







  • DST 62.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 03:30
  • VAVG 17.71km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 5 stycznia 2018 Kategoria <50

Tu i tam... a nawet w czasie

Znowu pojechałem do tego niemieckiego sklepu, którego nazwy nie wymieniam, tym razem po proszek do prania. Od wczoraj sprzedają czterokilogramowy Persil za dwadzieścia pięć złotych, a ja o tym nie wiedziałem i nie kupiłem. Na szczęście zostało jeszcze trochę na dziś i udało się skorzystać z okazji cenowej. Jadąc z  takim obciążeniem wybrałem najkrótszą drogę, czyli tę, którą przyjechałem. Gdy już pozbyłem się obciążenia, mogłem pojechać dalej, załatwić sobie prześwietlenie tzw. pantomogram. Moja pani dentystka poleciła pracownię przy Powstańców Wielkopolskich, a ja chciałem przetestować drogi rowerowe na Lazurowej, więc dobrze się złożyło. Przejechałem tamtędy drugi i ostatni raz. Droga jest asfaltowa, ale z odcinkami szutrowo - błotnymi, bo chyba im asfaltu zabrakło, albo praca się znudziła, do tego skrzyżowania ze światłami. Nawet jak ją już skończą, to dla mnie będzie bezużyteczna. Kiedy po rentgenie wracałem do domu zadzwoniła X.P. i powiedziała, żebym podjechał jeszcze w jedno miejsce i kupił nóż do maszynki do mięsa. Okazało się, że po wypożyczeniu wróciła niekompletna.  Pokręciłem się we wskazanym w przybliżeniu miejscu, ale nie znalazłem. Dopiero Google wskazało mi sklep na Kleszczowej, ale tam pojechałem już po obiedzie. To była moja trzecia i ostatnia wycieczka tego dnia. Niestety na miejscu okazało się, że nie wiem, czy nóż ma być jedno-, czy dwustronny, więc w poniedziałek czeka mnie jeszcze jedna wizyta w tym sklepie.  
A teraz z innej beczki. Oglądając te rzeźby i robiąc zdjęcia z nutą nostalgii  pomyślałem o RSTK działającym przy FSO. Ten skrót to Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury zrzeszające pracowników FSO. Firma organizowała pracownikom plenery malarskie i wystawy, finansowała zakup materiałów, udostępniała pomieszczenia na pracownie i je wyposażała w potrzebny sprzęt - jednym słowem, sprawowała mecenat. Poniższe rzeźby stojące na skwerku naprzeciwko d. Zakładów Metalowych im. Karola Świerczewskiego, to pozostałość Biennale Rzeźby w Metalu, które odbyło się w 1968 roku. Złom żelazny i zaplecze techniczne, zapewniły artystom Zakłady im. Kasprzaka. 
Teraz nie ma już ani tych, ani innych zakładów przemysłowych w Warszawie, o mecenacie nie wspominając. Robotnicza Wola, która zawsze otwierała pochód pierwszomajowy nie ma już swoich fabryk, ma za to banki, biurowce i apartamentowce. To teraz developerska Wola.  Czy tak być musiało? Trzeba by zapytać doktora Mengele polskiej ekonomii - Leszka Balcerowicza.


Żyrafa, jak jest, każdy widzi

Tu już tak łatwo nie jest. :)

Forma przestrzenna

Forma przestrzenna 2



  • DST 42.70km
  • Czas 02:44
  • VAVG 15.62km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Sprzęt Primus Historicus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 4 stycznia 2018 Kategoria <50

Tylko do sklepu 1/2018

Do wiadomego sklepu na literę L w Alei Krakowskiej przy Łopuszańskiej mam trzy kilometry. Pomyślałem sobie, że spróbuję pokonać ten dystans moim najstarszym rowerem, który od dziś zyskał nową nazwę - Primus Historicus. Tak pobieżnie będę go nazywał Prymus. Skoro już zainwestowałem w niego stówę na serwis piasty i hamulce, to trzeba to jakoś "odjeźdźić". O takiej trasie niewiele da się napisać, ale spróbuję. Jechała przede mną dziewczyna w ciemnych okularach, bynajmniej nie kolarskich, w cywilnych ciuchach i krótkich butach za kostkę na półsłupku. Jej rower, Romet Vintage, z daleka wydawał potępieńcze dźwięki, grzechotały błotniki i bagażnik, łańcuch rudy, jak nie przymierzając Tusk. Rowerzystka ta, pomykała całkiem żwawo, najpierw jezdnią, a od Bitwy Warszawskiej drogą rowerową. Jechałem w tym samym tempie za nią, na światłach staliśmy razem, ruszaliśmy też razem, ale w końcu powoli zaczęła mi odjeżdżać. Nie próbowałem jej gonić i w gruncie rzeczy ucieszyłem się, że nie jadę szosą, tylko na Prymusie. W cywilnych ciuchach i na starym rowerze, mogłem uchodzić za starszego pana, który jedzie do sklepu po zakupy. Co akurat było prawdą. Ale wy chyba wiecie, o co mi chodzi. 
Ze sklepu nie wracałem tą samą drogą, bo jak już wsiadłem, to zachciało mi się troszkę pokręcić, więc Łopuszańską dojechałem do Alej Jerozolimskich i wyszła jazda po małym trójkącie.  Na duży trójkąt Warszawa - Piaseczno - Gassy, też przyjdzie czas. Tylko muszę Barankowi napęd zmienić, ale w zimie to chyba niedobry pomysł. Zobaczę, pomyślę jeszcze.


Dziś Warszawa bez smogu, widać dobrze oba wieżowce z Warsaw w nazwie. Nie to co w sobotę.




  • DST 12.40km
  • Czas 00:45
  • VAVG 16.53km/h
  • Temperatura 7.3°C
  • Sprzęt Primus Historicus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 2 stycznia 2018 Kategoria Bez wyjazdu

Rowerowy rok 2017

Witam Państwa w nowym, 2018 roku i ponieważ nie mam o czym pisać, stworzę krótkie podsumowanie ubiegłego roku. No bo jak się nie podsumuje mijającego, to jak wiadomo, nie należy zaczynać kolejnego. 
Zacznę od tego, że jestem w miarę zadowolony z moich osiągnięć, a najbardziej z zaliczenia wyzwania   The Rapha #Festive500 i to na 75 miejscu wśród Polaków (na 854 uczestników), a na 6 524 miejscu w klasyfikacji generalnej ( na 83 149 uczestników). Gdybym miał wersję Premium Stravy, mógłbym pochwalić się jeszcze lepszym miejscem, ale w swojej kategorii wiekowej, a tak nie mogę tego sprawdzić. 

Powodem do zadowolenia jest też roczny przebieg, który w tym roku wyniósł 12 749/11 305* km. Jest to mój najlepszy wynik odkąd jeżdżę na rowerze. Aby przejechać tyle kilometrów zrobiłem sobie 222 /217* wycieczki i spędziłem w siodełku 621/568* godzin. Jak wiedzą czytelnicy bloga, w lutym przesiadłem się na rower szosowy Triban 520 i na nim przejechałem  11 027 kilometrów. Sporym zaskoczeniem jest fakt, że nie zmieniałem ani razu łańcucha, o kasecie nie mówiąc, a to już podchodzi zdaje się pod rekordy niejakiego morsa. U mnie jednak zaczął wreszcie przeskakiwać łańcuch, więc mam powód do wymiany napędu, a co u morsa nie jest jeszcze warunkiem wystarczającym. :)

W statystykach bikestats uplasowałem się na 54/92* miejscu. 
Jeździłem ze średnią prędkością 20, 51/19.83* km/h

* - wynik 2016 roku

PS. Podsumowanie wygenerowane przez veloviewer i zamieszczone w poprzednim wpisie, obejmuje tylko kilometry zarejestrowane przez Stravę. Jako że zdarzały mi się awarie sprzętowe, lub przez zapomnienie po pauzie nie włączałem rejestracji, za miarodajne i prawdziwe mogą uchodzić tylko powyższe statystyki z Bikeststs. 


Sobota, 30 grudnia 2017 Kategoria 50-100

Wyzwanie Raphy zaliczone, czyli "koniec balu panno Lalu"

Ostatnia jazda w tym roku, jutro wolne. Te pięćset kilometrów w siedem dni nie było łatwo osiągnąć, ale się udało. Więcej tego już powtarzał nie będę, to nie dla mnie. Czuję się rowerowo spełniony, ale i nieco wypalony. Czas na odpoczynek. 
Podsumowania dziś robił nie będę, ale rok 2017 zapisze się w annałach jako rekordowy. Na razie niech wystarczy ta infografika ze strony www. veloviewer. com

 
I jeszcze to:


Poranny smog nad miastem nie pozwala dojrzeć wieżowców Warsaw Trade Tower i Warsaw Spire

Ubrane koniki skubią zmrożoną trawkę


Po 30 kilometrach zrobiłem sobie przerwę. Wprosiłem się na kawę do córki w Piasecznie. W pakiecie dostałem jeszcze makowiec



Zaraz zacznie się zjazd do Pałacu w Oborach, potem w prawo, lewo i już Gassy

A w Gassach przystań okupowana przez moczykijów i kota, który liczy na rybkę. Ale z ich rozmów wynikało, że brania dziś nie ma.

N-te zdjęcie z widokiem na Wisłę

A to też Wisła, tylko bardziej pod słońce

A na koniec:

Szczęśliwego Nowego Roku!!!

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1333038199/embed/5d4ee184cf14fd0dcbc795bd93607c0d348bc08f">
  • DST 79.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 04:15
  • VAVG 18.59km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 grudnia 2017 Kategoria 50-100

Festive500, czyli nabijanie kilometrów

Gdyby mi ktoś powiedział, że w taka pogodę jak dziś wyjdę na rower, to bym uznał go za wariata. Śnieg z deszczem i wiatr, to doskonałe warunki do..., no właśnie..., do czego? Na pewno nie do jazdy. Ale wyzwanie Raphy, by w okresie od Wigilii do Sylwestra przejechać 500 kilometrów zobowiązuje. Nie ma, że ciężko, nie ma, że boli. Ubrałem się odpowiednio, a przynajmniej tak mi się wydawało - i pojechałem. Dziś wybrałem miasto, by móc zrezygnować z tego debilnego pomysłu kiedy zechcę i wrócić do domu. Wytrwałości wystarczyło mi na godzinę z okładem, ale gdybym miał lepsze ubranie, to pewnie pojeździłbym dłużej. Najsłabszym ogniwem okazała się softshellowa kurtka snowbordowa, która na mrozie sprawdza się całkiem nieźle, ale wystarczyła godzina w deszczu i zaczęła przesiąkać. Rękawiczki to druga pięta achillesowa mojego ubioru, a mokre dłonie na kierownicy marzną niesłychanie szybko. Do tego czułem, że mam mokrą najdalej do tyłu wysuniętą część ciała i też zaczynam odczuwać tam zimno.  Okazuje się, że ten krótki błotnik flash z Decathlonu nie chroni wystarczająco dobrze. Za to osłony na buty, zwane owiewami, od vukiego spisały się na tyle dobrze, że w stopy było mi ciepło i dopiero w domu zobaczyłem, że skarpetki są lekko wilgotne.
Czyli reasumując można powiedzieć, że zyskałem doświadczenie w jeżdżeniu w deszczu. Po pierwsze. - Mam spodnie przeciwdeszczowe, tylko trzeba pamiętać by je zakładać. Po drugie: - Mój softshell na deszcz się nie nadaje. Po trzecie: - Jadąc obok jezdni, uważać na ciężarówki z impetem wjeżdżające w kałuże. Fontanna z pod kół ma spory zasięg i siłę wodospadu. 

Kiedy już po powrocie zdążyłem wszystko jakoś ogarnąć, zjeść drugie śniadanie(!) i pojechać na zakupy, akurat przestało padać.  Czasu miałem na około czterdzieści kilometrów i tym razem odpuściłem Gassy, a wybrałem zachodnie wioski i Borzęcin. Wróciłem standardową drogą Traktem Królewskim i przez Stare Babice i Latchorzew dojechałem do Górczewskiej. Zdjęcie tylko jedno i to tuż koło domu. Z zaskoczeniem skonstatowałem brak trzypiętrowego budynku, który stał od zawsze, a rozebrali go w ciągu jednego dnia. Dziś już tylko wywożą gruz.
Вот, техника!
PS. Dla tych, którzy nie wiedzą co to Rapha i #festive500 i nie kumają, o co c'mon, polecam doskonały wpis Maćka Hopa.







  • DST 68.00km
  • Czas 03:48
  • VAVG 17.89km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 grudnia 2017 Kategoria > 100

Setka Nr 34

Znów przytrafił się dzień bez deszczu, na dodatek w miarę ciepły, więc cóż było robić, kilometry się same nie nakręcą. Nie ma o czym pisać za bardzo, to chociaż zdjęć parę wstawię. Znowu było ciężko, ale podjazd do zamku w Czersku jakoś podjechałem. Wczoraj zapomniałem napisać, że taki byłem ujechany, że Spacerową podjeżdżałem na dwa razy. Gdzieś pośrodku podjazdu (he, he), musiałem stanąć i odpocząć, zanim do Puławskiej dojechałem. Dziś podjechałem na raz, sukces! 


Kapliczka przed Wincentowem zaintrygowała mnie wiekiem i literami E.A.K.

A tu zaintrygowała mnie tabliczka "Zgnilec amerykański pszczół obszar zapowietrzony"


Tu właściwie nic ciekawego, widok na wał wiślany, ale po przejechaniu 50 kilometrów zaczynało być ciężko i zatrzymywałem się by odpocząć.


To samo miejsce tylko w inną stronę skierowałem aparat


A tam dalej, za drzewami jest Wisła


Tu z kolei chciałem pokazać wpływ środków ochrony roślin na kolor trawy. Żółty kolor spowodowany jest opryskami drzew owocowych


Z tej strony, czyli od Czerska, jeszcze nie wjeżdżałem do miasta



Każda okazja jest dobra, by odpocząć. Postanowiłem zobaczyć co zrobili w tym miejscu, a zrobili alejkę z widokiem. Tam daleko jest most na Wiśle w Górze Kalwarii


Tam w dole są drzewa


Aby znaleźć miejsce do spacerowania i podziwiania widoków, trzeba skręcić tuż za Strażą Pożarną w GK


Kolejny przystanek, by strzelić fotkę przystanka/ku? i zjeść batona z nadzieją, że dostarczy energii niezbędnej do jechania przynajmniej 20 km/h. Nie pomogło.


Kolejna fotka, most w Obórkach

  • DST 104.00km
  • Czas 05:32
  • VAVG 18.80km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl