Informacje

  • Wszystkie kilometry: 170997.57 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.68%)
  • Czas na rowerze: 365d 21h 25m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Niedziela, 4 lutego 2018 Kategoria <50, przed śniadaniem

Poszukać adresu na ulicy Stokrotek

Wreszcie obudziłem się wystarczająco wcześnie żeby zdążyć gdzieś pojechać przed niedzielnym śniadaniem. Chciałem znaleźć i zobaczyć na własne oczy jak wygląda pewne konkretne miejsce. O ile ulicę odnalazłem bez trudu, to już adresu - nie mając konkretnego numeru - nie. Zresztą to nieważne, będzie okazja pojechać jeszcze raz. Teraz już znam numer, zapytałem o niego po powrocie.  A ponieważ nie ma o czym więcej pisać, prezentuję poniżej nową mapę przejazdu. :)
Aha! Na Wirażowej w dwóch miejscach są rozlewiska, teraz podmarznięte, uniemożliwiające korzystanie z ddr. Jedno ominąłem jezdnią, a przy drugim nie chciało mi się wracać i zabawiłem się w lodołamacz.:)





Route map for Przed Śniadaniem Na Ulicę Stokrotek by yurek55 Jurek on plotaroute.com




  • DST 48.60km
  • Czas 02:23
  • VAVG 20.39km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 3 lutego 2018 Kategoria > 100, Gassy

Sto lutowe

Miałem apetyt na setkę i poranna mgła wcale nie umniejszyła mojego zapału do jazdy. Różnych tłumaczeń szukamy tylko wtedy, gdy lenistwo bierze górę. To znaczy - ja tak mam. Ale ze względu na mgłę, nie pojechałem na zachód, tylko wybrałem bezpieczniejszy wariant z mniejszym ruchem. Trasa znana, nic godnego wzmianki się nie zdarzyło, tylko w powrotnej drodze zrobiłem sobie przerwę i zajechałem do córki w Piasecznie. Odpocząłem, ogrzałem się, wypiłem kawę i herbatę i z nowymi siłami wróciłem na trasę. Właściwie to tyle. 

Piaseczyński Pałac Ślubów

To wymaga dłuższego opisu, nie samego podpisu. Na Paluchu, po przejechaniu nad S2 i zawróceniu, jest w skręt w prawo i kilkadziesiąt metrów wyboistej drogi, która prowadzi do drogi serwisowej widocznej na zdjęciu. Dziś zobaczyłem, że wyboje przykryło ogromne rozlewisko długie na jakieś trzydzieści metrów. Wprawdzie teoretycznie wiedziałem, że jest możliwe przejechane, ale praktycznie bałem się wywrotki na środku tego jeziorka. Dlatego wybrałem wariant bardziej przełajowy i przejechałem tędy.
  • DST 101.00km
  • Czas 05:04
  • VAVG 19.93km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 lutego 2018 Kategoria <50

Agrykola - moje Waterloo

Choć pogoda sprzyjała, a ja obudziłem się niepotrzebnie wcześnie, nie zerwałem się i nie wsiadłem z rana na rower. Jakoś nie bardzo się czułem, po nieco zarwanej nocy i wydawało mi się to niezłym pretekstem do pozostania w domu. Poczytałem w łóżku książkę, potem niespieszne  śniadanie, kawa, przegląd wiadomości w sieci, rzut oka na społecznościówki - a czas płynął i płynął i płynął... W pewnym momencie uznałem, że jak się natychmiast nie podniosę i nie wyjdę, to zmarnuję kolejny rowerowy dzień. Szybko wymyśliłem dla siebie dodatkowy pretekst i pojechałem do córki do pracy. Zawiozłem jej to, co spokojnie mogło poczekać i czego absolutnie na już nie potrzebowała i ruszyłem dalej w miasto. Przespacerowałem się rowerowo na Wisłą, aż do Portu Czerniakowskiego i masochistycznie postanowiłem znowu podjechać moją górę płaczu. Moje Waterloo mnie nie zawiodło - znów poległem. Wszystkowiedząca Strava podpowiada, że to już dwudziesty siódmy raz w ciągu ostatnich pięciu lat. Najlepsi podjeżdżają Agrykolę w takim tempie, w jakim ja z niej zjeżdżam. Na tym segmencie Wilk dokłada mi drugie tyle, na szczęście nie psuje mi to humoru.

Cycki zawsze spoko


Most Śląsko - Dąbrowski, przedtem Most Kierbedzia, a oficjalnie Most Aleksandryjski. W tle Katedra Św. Floriana na Pradze


Od zawsze piłem wodę z kranu i teraz też to robię. Wprawdzie kiedyś wymagało to niejakiego samozaparcia, ale nigdy mnie nie odrzucało od smaku kranówki.

Warszawska Syrenka i pociąg na moście średnicowym i stadion i Wisła i bulwary nadal niedokończone


  • DST 26.60km
  • Czas 01:26
  • VAVG 18.56km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 31 stycznia 2018 Kategoria 50-100

Odpadłem

Pisać nie ma o czym, wiatr się uspokoił i żadnymi rekordami się pochwalić nie mogę. Zresztą mój wczorajszy rekord wytrzymał tylko jeden dzień. Dziś jakiś koleś przejechał ten segment o trzydzieści osiem sekund szybciej i spadłem na drugie miejsce. A z dzisiejszego dnia  przytoczę tylko taka oto scenkę:
- Wskakuj na koło! - słyszę zza pleców i mija mnie dwójka równo kręcących facetów na szosach.
- Nie wiem, czy dam radę się utrzymać! - odkrzykuję, ale automatycznie przyspieszam.
- Ile dasz, tyle dasz! 
Początek jest obiecujący, bo bez większego trudu trzymam się za plecami i nawet się dziwię, że to takie łatwe. Zanim jednak zdążyłem się nacieszyć swoją mocą, zobaczyłem, że odległość robi się coraz większa. Niestety musiałem odpuścić. Na Stravie zobaczyłem, że mój moment chwały trwał  niespełna minutę, czyli utrzymałem się gdzieś ze czterysta metrów. To tyle jeśli chodzi o moje rekordy i osiągnięcia. Nie smucę się tym i nie przejmuję, bynajmniej. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu. 


Tak zaczyna się stawiać hale, choć mnie to przypominało raczej ogrodzenie. Aż zawróciłem żeby to sprawdzić. I co?  Tu, w Pilaszkowie, powstaje hala na maszyny rolnicze. Mnie uderzyło użycie zwykłych drewnianych palet, jako podpór stabilizujących konstrukcję. I druga rzecz, to dość fantazyjny kształt. Podczas kolejnych przejażdżek będę obserwował postępy prac i zaspokoję, mam nadzieję, ciekawość. 


Zatrzymałem się, bo zadzwonił telefon... i tyle w zasadzie można o tym zdjęciu napisać. To Lipków, prosto - do Izabelina, z tyłu - Babice Stare. Ja pojechałem do Babic. 




  • DST 65.00km
  • Czas 03:11
  • VAVG 20.42km/h
  • Temperatura 6.7°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 stycznia 2018 Kategoria 50-100, Gassy, Piaseczno/Ursynów

Wartościowe PR Stravy, dziękuję Ci wichuro!

Dawno mnie tu nie było, co zostało nawet zauważone. Dziękuję za zainteresowanie, bo ono również dało mi bodziec do powrotu. W końcu trzeba się było wreszcie wziąć w garść i ruszyć leniwe dupsko. Jako że przy okazji nadarzyła się sposobność zrobienia dobrego uczynku uznałem, że znaków lekceważyć nie wolno i trzeba się z rowerem wreszcie przeprosić. Pierwszy etap podróży to ulica Taneczna na Ursynowie i dojechałem tam dla odmiany Puławską, obok muru - najdłuższej galerii street-artu. Asfalt już od wielu tygodni jest gotowy, ale na początku i końcu jest stopień, a fragment do Poleczki też niedokończony. Maszyn ani robotników już od dawna nie ma i resztę prac zostawiono na wiosnę. Ale przejechać można bez problemu. 


To ta galeria na murze Wyścigów Konnych na Służewcu


Jedna z prac

Jadąc Puławską zatrzymałem się na chwilkę przy cerkwi żeby uwiecznić kolejny postęp w budowie. Kopuła zaczyna być pokrywana blachą miedzianą. Przynajmniej na taką wygląda, o ile się znam. Nie wiem dlaczego inne kopuły wyglądają jak złote, ta jest na razie miedziana.


Cerkiew przy Puławskiej

Z Piaseczna do Gassów prosta droga i z wiatrem w plecy, więc takiej okazji zmarnować nie mogłem. Jak dotąd szło mi nieźle i nie zamierzałem wracać najkrótszą drogą, tylko spróbować powalczyć o PR na prostej z Obór do przystani. Udało się, a na dodatek osiągnąłem tam najlepszy czas w tym roku i jeszcze wyprzedziłem Wilka i Tomka z Sanatorium. Wiem, że to wyłączna zasługa wiatru, ale i tak mi przyjemnie.




Tradycyjna fotka z mostu w Obórkach
Tu niestety cała radość się skończyła, a zaczęła żmudna orka pod wiatr. Jako że ani pod górę, ani pod wiatr jechanie mi nie idzie, rzeźbiłem powoli te kilometry i myślałem o Vukim, który samotnie darł pod wiatr 150 kilometrów, żeby dołączyć do ekipy jadącej dla WOŚP. Kto nie wie, o co chodzi, polecam wpis Hipka. Mnie nie udawało się jechać szybciej niż 17 km/h i to był max, czasem było i 13.  Gdy znalazłem się na szutrowym fragmencie korony wału przed mostem Siekierkowskim, to myślałem, że mnie zwieje. 



Droga od mostu Siekierkowskiego do Powsińskiej to jedna z najbardziej uczęszczanych dróg rowerowych w Warszawie. Tymczasem prace nad Czerniakowską - Bis docierają już do niej i powstanie skrzyżowanie drogi rowerowej i dwupasmowej jezdni. Czarno to widzę, na szczęście rzadko tam bywam.




           
I na koniec trochę humoru ulicy.


"Robię tylko dobre skręty zero zwrotów"

"Pedały się kręcą!" :)

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1382855064/embed/6f124ecff8b327fc39794d49c4f7be716d8c8704">
  • DST 65.00km
  • Czas 03:31
  • VAVG 18.48km/h
  • Temperatura 5.6°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 13 stycznia 2018 Kategoria > 100, Gassy

Nie dałem się!

Jak zwykle w sobotę nie dane mi było pospać. Od rana warczała mi pod oknami piła spalinowa i brzmiała podobnie, jak wtedy gdy powstawał Miś Uszatek. Pomyślałem sobie, że jak wyjdę, to powiem coś do słuchu panu artyście, ale pomyliłem się tym razem. To ekipa z zieleni miejskiej przygotowała drugi pień pod następną rzeźbę i trwało to zbyt krótko, bym mógł im powiedzieć, co myślę o warczeniu ludziom pod oknami o ósmej rano w dzień wolny od pracy. 
Wyjechałem z twardym postanowieniem przejechania stu kilometrów i choć wiedziałem, że będzie zimno, a wiatr będzie wiał od wschodu, to jednak złą trasę wybrałem. W taki dzień trzeba mi było jechać na południe do Góry Kalwarii i po małym kółku, wracać tą samą drogą. Tymczasem ja wybrałem się na zachód do Pruszkowa, a potem już stale miałem wiatr albo centralnie od przodu, albo przednio - boczny. Dopiero sama końcówka, już w mieście, była z wiatrem. Dlatego po drodze rozważałem poważnie skrócenie trasy i powrót do domu. Jak sobie pomyślałem o jeździe pod wiatr z Tarczyna do Góry Kalwarii, to zwątpiłem w sens i pojechałem całkiem inaczej, kierując się bardziej na Piaseczno. Stamtąd do domu już prosta droga. Ale gdy w końcu już mogłem skręcić w kierunku Warszawy, szkoda mi się zrobiło Gassów i postanowiłem jednak odwiedzić nadwiślańskie asfalty. Chociaż wiatr osłabiał morale, nie dałem się! Przejechałem aż do Mostu Siekierkowskiego, przy okazji zobaczyłem przy wale Zawadowskim, że z ziemi już wyrosły betonowe podpory nowej przeprawy przez Wisłę. Droga rowerowa na wale też jest rozgrodzona. Nie wiem tylko, czy przez rowerzystów, czy wykonawcę robót. :)
PS. Pomimo nowych PR na segmentach z Parceli do Słomczyna, nie udało mi się wyprzedzić Katany. Jazda pod górę jest dla mnie koszmarem. 
PS,2 Nominalnie było zero stopni, ale odczuwalnie dużo mniej. Za każdym razem w myślach dziękuję Vukiemu za ochraniacze na buty. Zdecydowanie poprawiają komfort termiczny.


Przekłamana kontrola czasu, zegar w Nadarzynie późni się o dwanaście minut


Wczoraj kominy Żerania, dziś Siekierek. A wiatr ten sam, wschodni.


  • DST 103.30km
  • Czas 05:10
  • VAVG 19.99km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 stycznia 2018 Kategoria 50-100

Pamiętacie sprawę samolotu na Placu Defilad? Tak, stoi nadal.

Wczoraj zmogła mnie niemoc jakowaś i dzień spędziłem polegując i czekając aż chorość ze mnie wyjdzie. Wieczorem było już dużo lepiej, a rano nic mi już nie dolegało. Ponieważ wczoraj nie mogłem pojechać po odbiór zakupów dla córki, co już wcześniej jej obiecałem, a także zawieźć do Piaseczna stabilizator stawu skokowego dla pewnego kontuzjowanego młodzieńca, postanowiłem dziś to nadrobić. Problem polegał na tym, że wczoraj wieczorem spadł śnieg, a ja mam nowy napęd i nie chcę go tak od razu upieprzyć. Do tego wąskie opony w Baranku niespecjalnie się sprawdzają na śniegu, a ja miałem spore fragmenty po ddr, które są, albo nie są odśnieżane. Wyciągnąłem więc starego Historicusa Primusa i pojechałem. Już początek jazdy po - na przemian - zaśnieżonych i posypanych solą, fragmentach drogi rowerowej wzdłuż Prymasa Tysiąclecia, nakazywał dużą ostrożność. Na dodatek wschodni, przeciwny wiatr też nie sprzyjał utrzymaniu sensownej prędkości, a i stary rower nie jeździ tak jak Bystry B. Fatalistycznie pogodzony z tymi wszystkimi przeciwnościami losu, kręciłem swoim tempem nawet nie zerkając na licznik. Tak de facto, to los też dziś zadecydował o przejechanym dystansie. Miałem bowiem pomysł, aby przesyłkę do Piaseczna oddać córce i ona by ją przekazała. Okazało się jednak już na miejscu, pod pracą, że jej tam nie ma, bo jest na jakiejś ważnej konferencji poza Instytutem. Druga próba, u drugiej córki, która też jechała do Piaseczna, również spaliła na panewce, bo nie mogłem się z nią rozmówić. Była na ważnym spotkaniu i nie odbierała telefonu i tylko sms mi wysłała. Uznałem to wszystko za znak, że to jednak mnie jest pisane ta droga. Przyznam skrycie, że w sumie to byłem nawet  z tego splotu okoliczności zadowolony. Nawet to, że stary rower wydaje przedziwne odgłosy podczas jazdy i za nic nie chce się rozpędzić, nie popsuło mi nastroju. Ani wiatr, który tak mi zmroził twarz, że trudno było zrozumieć, co mówię przez telefon. :) Ale że moja gęba niejedne mrozy i wiatry przetrwała, to nie robi to na mnie wrażenia. 


Cienki lód i trochę śniegu na Kępie Potockiej


Dymy z kominów Elektrociepłowni Żerań wskazują wmordęwind


A to już zupełnie inny most


Dziś te słowa stareńkiego przeboju naprawdę tu pasują - "(...)Nad warszawską szarą Wisłą(...)"


Kontrola czasu


A samolot jak stał, tak stoi nadal.

Gwoli przypomnienia co pisała o tym prasa 12 lipca 2017 roku! 

Fakt 

Samolot "wylądował" na Świętokrzyskiej

"Skandal w centrum miasta! Na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej stanął... samolot. Atrapa iła prawdopodobnie będzie mieścić bar szybkiej obsługi. Choć szkarada stoi na prywatnej działce, znajduje się tu nielegalnie. Sprawą już zajmuje się nadzór budowlany.(...)Urzędnicy są zszokowani bezczelnością właściciela. - To skandal. Osoba, która to zrobiła, nie ma pozwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej ani na ustawienie tu tego samolotu - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik Ratusza. Jak zapewnił, sprawą już zajął się inspektor nadzoru budowlanego. Szkarada nie ma prawa tu stać tym bardziej, że zgodnie z planem zagospodarowania ma tu być teren zielony. Oby ta paskuda szybko stąd zniknęła!"
Wyborcza

Samolot pod Pałacem Kultury: totalny odlot, kuriozum i skandal

"– Coś tak kuriozalnego nie powinno stanąć w sercu miasta. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie dopuszcza tego typu konstrukcji w tym miejscu. Zgłaszamy to natychmiast do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego – mówił rano Krzysztof Czubaszek, burmistrz Śródmieścia."

TVN Warszawa

Samolot "wylądował" obok Pałacu Kultury. "Prawdopodobnie nielegalnie"


"Właścicielem działek w parku Świętokrzyskim jest Tadeusz Koss, który po kilkunastoletniej walce odzyskał je w ramach reprywatyzacji w 2008 roku.(...)Inspektor PINB Andrzej Kłosowski potwierdza, że jego urzędnicy prowadzą działania u zbiegu Świętokrzyskiej z Marszałkowską. - Prawdopodobnie konstrukcja jest nielegalna, ale nie mogę tego jednoznacznie potwierdzić. Muszę wystąpić do biura architektury..."

W swej naiwności sądziłem, że dawno jest po sprawie, ale jak widać, tylko zwroty kamienic szły w Warszawie gładko, cała reszta..., szkoda gadać.

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1353242650/embed/610da810a26f0abdcbe1ffbe01dc88c40e5d4ec2">
  • DST 75.00km
  • Czas 04:41
  • VAVG 16.01km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt Primus Historicus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 10 stycznia 2018 Kategoria 50-100

Miś Uszatek na Placu Baśniowym

Od dwóch dni pod oknami słychać charakterystyczny warkot piły spalinowej, ale - o dziwo - nie jest specjalnie uciążliwy. Częste przerwy, krótkie okresy warczenia, brzmi to zupełnie inaczej niż przy ścinaniu drzew. Z zaciekawieniem wyglądam przez okno i widzę rzeźbiarza, ale nie z dłutem i młotkiem, a z piłą spalinową, który z pozostawionego odziomka wyczarowuje jakąś bajkową postać. W końcu nazwa placu, choć nieoficjalna, zobowiązuje.  Tak więc dziś rano zacząłem swoją jazdę od obfotografowania nowego gościa  - Misia Uszatka. Poznałem go po klapniętym uszku. Teraz Wojtek z przedszkola numer 99, "co pociski nosił i piwo pił"  ma kompana. 


"Mówią o mnie Miś Uszatek, bo klapnięte uszko mam."


"Jestem sobie mały miś, gruby miś, znam się z dziećmi nie od dziś. Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, znam się z dziećmi nie od dziś!"
edit: Piszą o nas
No a potem, jak już zaspokoiłem ciekawość, pojechałem z grubsza na zachód, ale jeszcze bez sprecyzowanej trasy. Zacząłem od Alej Jerozolimskich, by przez Włochy i zachodnie wioski, wylądować w końcu w Borzęcinie.


Tu jak zwykle kontrola czasu i dalej w drogę. 
Kolejny przystanek, Rokitno.

Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Prymasów znajduje się w Rokitnie, 25 km na zachód od Warszawy na trasie Błonie – Brwinów. Jest to miejsce licznych łask i nawróceń, uzdrowień duchowych i fizycznych. Początki kultu cudownego obrazu Maryi, znajdującego się w głównym ołtarzu, sięgają XVII w. Wtedy to została zbudowana murowana świątynia p.w. Św. Jakuba wg projektu Tomasza Belottiego, konsekrowana w 1797 r

Pomnik Niepodległości w Brwinowie powstał w 1930 roku. Nowa władza zniszczyła go w 1947 i nic dziwnego, skoro na tablicy umieszczono napis: w X roczniicę odparcia nawały bolszewickiej. Do tego jeszcze płaskorzeźba Komendanta..., zupełnie nie po linii i na bazie.









Gdy byłem w Nadarzynie dowiedziałem się, że muszę skrócić wycieczkę i wracać do domu. Sytuacja awaryjna. Cóż było robić? Pierwsza setka musi poczekać. Pozostał niedosyt. 
PS. Nowy napęd robi różnicę.


  • DST 85.30km
  • Czas 04:10
  • VAVG 20.47km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 9 stycznia 2018 Kategoria Bez wyjazdu, Naprawy

Wymiana napędu

Po południu byłem samochodem w Piasecznie i w tamtejszym sklepie Deca zakupiłem kasetę i łańcuch. Wybrałem produkty firmowane przez B'Twin, bo uważam, że Decathlon lipy pod swoją marką nie sprzedaje. Pedały, spodenki, kurtka - to pierwsze z brzegu przykłady dobrze wydanych pieniędzy. Kaseta 9 rz 12-25 kosztowała 89.99 zł, a łańcuch ze spinką w komplecie - 54,99. 
Wymiana poszła gładko, choć zamiast bacika, używam do przytrzymania kasety łańcucha przeciągniętego przez rurkę i zablokowanego śrubką z nakrętką. Klucz do kaset kupiłem od Chińczyków za jakieś grosze już dawno. Po wszystkim obejrzałem starą kasetę tajwańskiej firmy Sunrace i zauważyłem, że jest nieco inaczej zbudowana. Ma sześć stałych zębatek i trzy najmniejsze, zdejmowane. Dwie z nich są płaskie, bez rantu, a zamiast niego zastosowano plastikowe przekładki dystansowe. Pewnie z pięć gramów zaoszczędzono na tej operacji. Kaseta B'Twin składa się z siedmiu zębatek, plus dwie najmniejsze zdejmowane.
Mam nadzieję, że uda mi się na tym napędzie przejechać tyle samo, co na poprzednim. Zapewne dokupię drugi łańcuch i będę zmieniał, ale nie co 500 kilometrów, a tak jak Wilk radzi, co dwa - trzy tysiące.
Wtorek, 9 stycznia 2018 Kategoria <50

Wycieczkowo

Kolejny piękny słoneczny dzień z lekkim  mrozem, ale dziś dystans zdecydowanie krótszy i prędkość tez wycieczkowa. Chciałem w Decu kasetę i łańcuch kupić, bo na stronie widziałem, że mają, ale akurat w moim sklepie nie było. Zarezerwowałem w Piasecznie, a że dziś tam będę, to jutro już będę śmigał na nowym napędzie. Chyba, że mi się nie będzie chciało. Dobrze, że sklep od dziesiątej otwarty, bo na Okęciu byłem chwilkę po dziewiątej i gdybym tam kupił, to wróciłbym go od razu wymieniać i dystans byłby jeszcze krótszy.
  • DST 27.30km
  • Czas 01:35
  • VAVG 17.24km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl