Niedziela, 18 lutego 2018
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Leszno tam i z powrotem
Obudziło mnie karakanie wron za oknem i wiedziałem, że o zaśnięciu nie ma już mowy. Otworzyłem oczy i zobaczyłem dawno niewidzianą jasność, słońce wreszcie postanowiło przypomnieć nam o swoim istnieniu. Szybko się podniosłem i już po kilkunastu minutach wyruszałem na spotkanie przygody. Niedzielny poranek to najlepsza pora na jazdę przez miasto, a ja miałem tylko siedem kilometrów do przejechania i już mogłem z wylotówki na zachód, czyli Połczyńskiej, skręcić w ciche i spokojne uliczki wsi Szeligi i Macierzysza. Dalsza jazda na zachód w całkowitej ciszy i samotności tak mi się spodobały, że zrezygnowałem z pętli do Mariewa i powrotu przez Babice i wzorem Katany postanowiłem jechać do Leszna i wracać "po sznurku", albo "po gumce", jak kto woli. Wiadomo o co chodzi - tam i z powrotem tą samą trasą. Chciałem skorzystać północno - wschodniego z wiatru, który przeszkadzał mi w jeździe w jedną stronę, a miał pomagać w drugą. Tak jak pomyślałem, tak zrobiłem i rzeczywiście udało mi się przejechać ten sam odcinek zauważalnie szybciej. Nawet na segmencie Stravy Leszno - Wieruchów osiągnąłem drugi czas przejazdu. Dlatego w Macierzyszu zrezygnowałem z jazdy po swoim śladzie i wydłużyłem nieco drogę powrotną. Wiedziałem, że mam zapas czasu i na śniadanie spokojnie zdążę. Tak się też stało.
Bardzo przyjemna poranna przejażdżka.

Hala w Pilaszkowie w tym samym stadium budowy. Konstrukcja zewnętrzna stanęła szybko, a dalej wykonawca złapał zadyszkę.

Kapliczka w kształcie kamiennej groty na drodze do Leszna

Finiszowa prosta do celu, czyli poprzecznej drogi wojewódzkiej numer 579 Leszno - Radziejowice

Jak tu nie lubić tej drogi?
Bardzo przyjemna poranna przejażdżka.

Hala w Pilaszkowie w tym samym stadium budowy. Konstrukcja zewnętrzna stanęła szybko, a dalej wykonawca złapał zadyszkę.

Kapliczka w kształcie kamiennej groty na drodze do Leszna

Finiszowa prosta do celu, czyli poprzecznej drogi wojewódzkiej numer 579 Leszno - Radziejowice

Jak tu nie lubić tej drogi?
- DST 62.25km
- Czas 02:58
- VAVG 20.98km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 17 lutego 2018
Kategoria <50
Chlapie spod kół - krótki trójkąt ochocki
Wstałem wcześnie, ale tym razem nie po to, by dłużej pojeździć na rowerze. Lekki śnieżek za oknem i mokre jezdnie, a także - a może przede wszystkim - konieczność zostawienia roweru pod sklepem sprawiły, że znów wybrałem rower zimowy. Początkowo zamierzałem tylko tam i z powrotem, ale w trakcie jazdy stopniowo wydłużałem dystans i wyszło dwadzieścia. Wystarczyło by mocno ubłocić plecak i dół kurtki oraz zmoczyć spodnie na dupie.
PS. Ten film ze Stravy znalazłem w telefonie w pobranych jak zwalniałem miejsce, bo już prawie pełny był. Nawet nie pamiętałem/wiedziałem, że się zapisał.

Dziewiczy przejazd w Alejach Jerozolimskich
PS. Ten film ze Stravy znalazłem w telefonie w pobranych jak zwalniałem miejsce, bo już prawie pełny był. Nawet nie pamiętałem/wiedziałem, że się zapisał.

Dziewiczy przejazd w Alejach Jerozolimskich
- DST 20.00km
- Czas 01:07
- VAVG 17.91km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 lutego 2018
Kategoria 50-100
25 + 25
Czarne wizje i łagodne reprymendy, które przeczytałem w komentarzach po zostawianiu Bystrego B. bez opieki, na ulicy, przypiętego tylko dwoma zapięciami, zasiały potężne ziarno zwątpienia i dziś pojechałem na Kartezjusza najstarszym moim nabytkiem - Primusem Historicusem.

Dla niego wystarczyło jedno zapięcie
Drugą, wieczorną wycieczkę też postanowiłem na nim przejechać. Mokro, chlapa, szkoda BB.

Dla niego wystarczyło jedno zapięcie
Drugą, wieczorną wycieczkę też postanowiłem na nim przejechać. Mokro, chlapa, szkoda BB.
- DST 50.00km
- Czas 02:40
- VAVG 18.75km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedaleko
Nie chciało mi się jeździć i dobrze, że musiałem pojechać po zakupioną baterię do telefonu. Jak już znalazłem się poza drzwiami, czyli - "pomiędzy krainą lenia, a rowerem" - było już z górki. Dystans niewielki, ale mokro było i szkoda mi było roweru, do tego coś tam drobnego sypało z góry... (Albo tak się tylko usprawiedliwiam - tylko przed kim?).
Za to po powrocie, żeby się jakoś zrehabilitować (przed sobą?) umyłem i wyczyściłem rower i zmieniłem klocki z tyłu. Więcej mi to czasu zajęło niż jazda.

Kino Ochota było w tym miejscu od 1950 roku, nazwa Och Teatr jakoś mi nie pasuje.
Za to po powrocie, żeby się jakoś zrehabilitować (przed sobą?) umyłem i wyczyściłem rower i zmieniłem klocki z tyłu. Więcej mi to czasu zajęło niż jazda.

Kino Ochota było w tym miejscu od 1950 roku, nazwa Och Teatr jakoś mi nie pasuje.
Pucu-pucu, chlastu-chlastu nie mam rączek jedenastu...
- DST 19.00km
- Czas 01:00
- VAVG 19.00km/h
- Temperatura 1.9°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 lutego 2018
Kategoria <50
Kartezjusza
Zapisany byłem do dentystki na siedemnastą i w związku z tym wybrałem rower, by uniknąć przebijania się przez zakorkowaną o tej porze Warszawę. Pod przychodnią zapiąłem rower dwoma zabezpieczeniami, ale pomimo to nie czułem się tak całkiem komfortowo. Pewien niepokój jednak pozostał. Na szczęście, to dość bezpieczne miejsce otoczone wojskowymi budynkami i akademikami Wojskowej Akademii Technicznej. W innym miejscu chyba bym go nie zostawił.

Z pięciu zrobionych zdjęć wybrałem najmniej nieostre. Aparat w moim telefonie coraz trudniej łapie ostrość, a wieczorem to już całkiem masakra.

Z pięciu zrobionych zdjęć wybrałem najmniej nieostre. Aparat w moim telefonie coraz trudniej łapie ostrość, a wieczorem to już całkiem masakra.
- DST 22.40km
- Czas 01:07
- VAVG 20.06km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 12 lutego 2018
Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów
Jazda użytkowa
Pojechałem do Piaseczna coś zawieźć, a wracając zajechałem do przychodni na Ursynowie, w złudnej nadziei załatwienia recepty. Niestety okazało się, że od 1 grudnia już nie można zostawić kartki z potrzebnymi lekami , tylko trzeba przyjść do lekarza. Widocznie prywata przychodnia mająca kontrakt z NFZ, lepiej wychodzi na wizytach lekarskich, niż na samym wypisaniu recepty.
Pogoda znośna, lekka odwilż, niewielki wiatr, słońca brak.

Cerkiew na Puławskiej już z kompletnym pokryciem kopuły. Widok tym razem z drugiej strony ulicy (wschodniej)
edit:

Dla Vukiego :)
edit 2:

Do trzech razy sztuka:)
Pogoda znośna, lekka odwilż, niewielki wiatr, słońca brak.

Cerkiew na Puławskiej już z kompletnym pokryciem kopuły. Widok tym razem z drugiej strony ulicy (wschodniej)
edit:

Dla Vukiego :)
edit 2:

Do trzech razy sztuka:)
- DST 40.00km
- Czas 01:58
- VAVG 20.34km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 10 lutego 2018
Kategoria 50-100
Sobotnia wycieczka do Pilaszkowa i Błonia
Ciekawy byłem postępu przy budowie hali w PGR Pilaszków, a właściwie nie tyle ciekaw, co potrzebowałem jakiegoś celu. Wprawdzie kierunek jest mocno eksploatowany, na zmianę z Gassami, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza i się nie nudzi.

Dziesięć dni temu wyglądało tak
Rozwiązanie zagadki, nad którą wówczas się zastanawiałem jest banalne i aż wstyd, że na to nie wpadłem od razu. Na paletach jest ułożona konstrukcja hali. I tyle.

Wiecha na hali w PGR Pilaszków
Dalej pojechałem już mniej oczywistymi niż zawsze drogami, bardzo przyjemnymi i bez samochodów i tak krążyłem, że do Błonia wjechałem od zachodu. A stamtąd już stałą trasą do Pruszkowa i do domu. Bardzo przyjemnie się jechało, pogoda w porządku, prawie bezwietrzna, lekki mróz, tylko słońca brak. Bardzo fajna wycieczka.

Dziesięć dni temu wyglądało tak
Rozwiązanie zagadki, nad którą wówczas się zastanawiałem jest banalne i aż wstyd, że na to nie wpadłem od razu. Na paletach jest ułożona konstrukcja hali. I tyle.

Wiecha na hali w PGR Pilaszków
Dalej pojechałem już mniej oczywistymi niż zawsze drogami, bardzo przyjemnymi i bez samochodów i tak krążyłem, że do Błonia wjechałem od zachodu. A stamtąd już stałą trasą do Pruszkowa i do domu. Bardzo przyjemnie się jechało, pogoda w porządku, prawie bezwietrzna, lekki mróz, tylko słońca brak. Bardzo fajna wycieczka.
- DST 73.00km
- Czas 03:24
- VAVG 21.47km/h
- Temperatura -2.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 9 lutego 2018
Kategoria <50
Wieczorem po mieście
Chciałbym wiedzieć jaki jest schemat odśnieżania dróg rowerowych w Warszawie. Dla mnie lepiej, jakby wcale ich nie odśnieżali. Jadąc fragmenty po zlodowaciałym i wyślizganym śniegu i widząc obok suche i czyste jezdnie, bardzo żałowałem że muszę jechać po śmieszce z kostki. Powrót za to zaplanowałem tak, by móc legalnie jechać po jezdniach, czyli tak, by nie biegły obok żadne ddry.
Poniżej prezentuję moje najcenniejsze trofeum kolarskie, które przyszło w tym tygodniu.
Poniżej prezentuję moje najcenniejsze trofeum kolarskie, które przyszło w tym tygodniu.
- DST 23.00km
- Czas 01:17
- VAVG 17.92km/h
- Temperatura -1.2°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 7 lutego 2018
Kategoria <50
Znów po mieście, tylko jeszcze mniej
Ciąg dalszy jazd po jubilerach i antykwariatach. Nic ciekawego.
- DST 11.00km
- Czas 00:44
- VAVG 15.00km/h
- Temperatura 2.5°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście
Miałem dziś poważne i odpowiedzialne zadanie wiążące się odpowiedzialnością materialną.:) Wiozłem w kieszeni trochę biżu, żeby sprawdzić ile jest warta. Pan Zięta, jubiler z Nowego Światu, zdecydowanie przebił oczekiwania i mogłem zakomunikować córce dobrą nowinę.
A co do jazdy i pogody, to całkowita lipa. Rower, który nazwałem Primus, powinien nazywać się Osiołek. Tak sią na nim czułem. To zupełnie inna jakość jazdy. Na dodatek zanim mogłem go dosiąść musiałem najpierw przewalczyć jego zastojały łańcuch. W ruch poszło WD-40, CX-80, litowy smar WD-40 w aerozolu i normalny smar do łańcuchów. Do tego każde ogniwo rozruszałem ręcznie, a jak już było w porządku, to jeszcze musiałem jakoś zamocować tylny błotnik. Nie mam wspornika i musiałem użyć drutu, czyli odwaliłem druciarstwo. Ale nawet nie widać za bardzo, więc nie przejmuję się zbytnio. Gorzej, że nogi mi z pedałów spadają. Szybko przyzwyczaiłem się do mocowania SPD i teraz mi jakoś niedobrze się jechało. A na dodatek jazda w takim tempie nie pozwalała się rozgrzać i troszkę mi zimno było. I tyle.

w kieszenie
A co do jazdy i pogody, to całkowita lipa. Rower, który nazwałem Primus, powinien nazywać się Osiołek. Tak sią na nim czułem. To zupełnie inna jakość jazdy. Na dodatek zanim mogłem go dosiąść musiałem najpierw przewalczyć jego zastojały łańcuch. W ruch poszło WD-40, CX-80, litowy smar WD-40 w aerozolu i normalny smar do łańcuchów. Do tego każde ogniwo rozruszałem ręcznie, a jak już było w porządku, to jeszcze musiałem jakoś zamocować tylny błotnik. Nie mam wspornika i musiałem użyć drutu, czyli odwaliłem druciarstwo. Ale nawet nie widać za bardzo, więc nie przejmuję się zbytnio. Gorzej, że nogi mi z pedałów spadają. Szybko przyzwyczaiłem się do mocowania SPD i teraz mi jakoś niedobrze się jechało. A na dodatek jazda w takim tempie nie pozwalała się rozgrzać i troszkę mi zimno było. I tyle.

w kieszenie
- DST 22.54km
- Czas 01:31
- VAVG 14.86km/h
- Temperatura -1.2°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze























