Piątek, 18 maja 2012
Ursynów - serwis rowerowy po raz drugi
Pojechałem na Ursynów zaprowadzić Edka rower do serwisu. Jechało się doskonale,w pewnym momencie po 9km miałem 23,3km/h Vśr.Do celu dotarłem w 32 minuty, zostawiłem swój rower, zabrałem drugi i pojechałem do warsztatu. Tam okazało się, że trzeba wymienić łańcuch i rower został do poniedziałku, a ja metrem wróciłem na Sengera po swój rower. Wracałem okrężną drogą ale w sumie nigdzie mi się nie spieszyło. Byłem na Taśmowej zobaczyć co z moją felgą i na Postępu zapisać się na wizytę. Po południu pojechałem na Żoliborz stałą drogą, a wróciłem Marymoncką. Okazało się, że dystans jest ten sam.
- DST 53.00km
- Czas 02:30
- VAVG 21.20km/h
- Temperatura 14.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 maja 2012
Cmentarz Bródnowski
Znalazłem powód by wyciągnąć rower ze strychu, dawno nie byłem na cmentarzu. Po drodze postanowiłem na Szernera podjechać, zobaczyć jak przyjmuje doktor. Jadąc Jagiellońską na wysokości sklepów meblowych czy biurowych (Brico Depot?) zauważyłem leżący na jezdni przy krawężniku portfelik, czy raczej etui. W środku było dużo wizytówek, ale też dowód osobisty, prawo jazdy, karty kredytowe i legitymacja studencka, z której wynikało, że właściciel studiował u Koźmińskiego. Znalazłem dziekanat, panie sprawdziły w komputerze, że jest taki student, wiec zostawiłem im swoje znalezisko i pojechałem na Cmentarz.


Zrobiłem, co było do zrobienia, wstawiłem kwiatki do wazonu, zapaliłem lampki i postanowiłem odwiedzić grób znajomego. Po krótkich poszukiwaniach znalazłem miejsce, gdzie pochowany jest Józio i jego syn, Marcin. Wygląda pięknie, bogato i okazale, ale życia im to nie wróci. A może Pani Czyżowej jest dzięki temu lepiej?
"Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.Nie ma mnie tam - Ja nie umarłem. Śpijcie spokojnie serca me"


Wracałem Trasą Toruńską choć to niezbyt fajna droga dla rowerów, ale chciałem znaleźć sklep z bagażnikami, przeniesiony z bazy MPT na Bitwy Warszawskiej. Siąpiący deszczyk dopingował do szybszego kręcenia pedałami i po kilkunastu minutach byłem w domu. Nawet zbytnio nie zmokłem. Pomimo niezbyt sprzyjającej pogody wycieczkę uważam za bardzo udaną.

Sprzątanie© yurek55

Zrobiłem, co było do zrobienia, wstawiłem kwiatki do wazonu, zapaliłem lampki i postanowiłem odwiedzić grób znajomego. Po krótkich poszukiwaniach znalazłem miejsce, gdzie pochowany jest Józio i jego syn, Marcin. Wygląda pięknie, bogato i okazale, ale życia im to nie wróci. A może Pani Czyżowej jest dzięki temu lepiej?
"Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.Nie ma mnie tam - Ja nie umarłem. Śpijcie spokojnie serca me"


Wracałem Trasą Toruńską choć to niezbyt fajna droga dla rowerów, ale chciałem znaleźć sklep z bagażnikami, przeniesiony z bazy MPT na Bitwy Warszawskiej. Siąpiący deszczyk dopingował do szybszego kręcenia pedałami i po kilkunastu minutach byłem w domu. Nawet zbytnio nie zmokłem. Pomimo niezbyt sprzyjającej pogody wycieczkę uważam za bardzo udaną.
- DST 33.00km
- Czas 01:40
- VAVG 19.80km/h
- VMAX 38.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 maja 2012
Wolno i bez celu
Chciałem umowę przedłużyć i wziąć nowy telefon, a ponieważ punkt jest ok. 2km od domu, to wybór padł na rower jako środek lokomocji. Sprawy nie załatwiłem tylko pokręciłem się trochę po starych śmieciach gdzie były pola uprawne, a teraz osiedla ekskluzywne, gdzie krzaki i walące się płoty zniszczonych chałup,a teraz rezydencje po kilkanaście milionów. Uliczki Filipinki, Kukiełki, Drawska, Włodarzewska, Na Bateryjce. A ponieważ nie miałem pomysłu gdzie jechać, więc wróciłem do domu.
- DST 10.00km
- Czas 00:41
- VAVG 14.63km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 maja 2012
Naturyści i pederaści, czyli co można znaleźć w krzakach nad Wisłą
Rower po naprawie daje taką radość z jazdy, że postanowiłem zrobić dłuższą wycieczkę. Grójecką i Alejami do Poniatowskiego i w prawo na Wał Miedzeszyński. Pierwsze 17 km ze średnią 24km/h co jest dla mnie wynikiem wręcz REWELACYJNYM! Fakt, że na czerwonych światłach stałem tylko wtedy, jak musiałem, jak nie musiałem, tylko zwalniałem:)Z Wału skręciłem w stronę Wisły ulicą Sitowie, na końcu której jest Piaskarnia "Miedzeszyn"

Jadąc w stronę Wisły zagłębiłem się w las, mój trekingowy rower coraz trudniej radził sobie z bezdrożami, ale d końcu zobaczyłem lustro wody. Zobaczyłem też najpierw kilku, potem kilkunastu całkiem gołych panów chodzących, leżących, stojących i udających, że łapią promienie słoneczne. To byli na 100% pederaści i ekshibicjoniści, zresztą jedna para na kocu bez skrępowania miziała się po sutkach. Pewnie jak się rozgrzali, poszli w las dokończyć dzieła. Nie jestem specjalnie pruderyjny, ale widok ten mocno mnie zniesmaczył. Kawałek dalej znalazłem dobre miejsce do ochłody, wszedłem do wody, obmyłem twarz, postałem, odpocząłem i pojechałem w górę rzeki.

Chciałem, o ile będzie to możliwe utrzymać się blisko brzegu. Droga była miejscami tak trudna,że schodziłem z roweru, czasem trafiał się kawałek przyzwoity, aż dojechałem tu.

Jadąc z powrotem, kilkaset metrów za miejscem z panami dół rzeki natrafiłem na prawdziwą, piaszczystą plażę dla naturystów.Jadąc nie widziałem dokładnie, ale panów było ze 20, jedna para hetero, jedna zdecydowanie homo.
Na zdjęciach poniżej, nie naturyści, tylko Wisła fotografowana z miejsc trudno dostępnych,pomimo, że w granicach miasta. Ostania duża, naturalna rzeka W Europie.



Z nadwiślańskich bezdroży wydostałem się do cywilizacji do ulicy, nomen omen, Romantycznej. W zderzeniu z tym co widziałem, nazwę tę odebrałem jako kiepski żart.Naturyści są w porządku, jeśli nie traktują swojej golizny, jako pretekstu do jawnych zachowań homoseksualnych. Dla mnie pedalstwo "na żywo" jest niesmaczne i nieestetyczne i nic na to nie poradzę.

Wracałem przez Most Siekierkowski, Sobieskiego, Dolną pod górę do Puławskiej (ledwie podjechałem, pod koniec 8km/h), Odyńca, Al. Niepodległości, Batorego, Pola Mokotowskie, Banacha i już w domu.
Rower nadal jeździ bardzo dobrze, w lesie dostał trochę popalić, trochę piachu i błota zaliczył. Ale na ulicach jest doskonały, jestem niezwykle zadowolony z moich osiągów, dziś do Wisły dojechałem w 14 minut. Nie wiem czy samochodem bym taki wynik osiągnął.:)

Piaskarnia Miedzeszyn przy ulicy Sitowie© yurek55
Jadąc w stronę Wisły zagłębiłem się w las, mój trekingowy rower coraz trudniej radził sobie z bezdrożami, ale d końcu zobaczyłem lustro wody. Zobaczyłem też najpierw kilku, potem kilkunastu całkiem gołych panów chodzących, leżących, stojących i udających, że łapią promienie słoneczne. To byli na 100% pederaści i ekshibicjoniści, zresztą jedna para na kocu bez skrępowania miziała się po sutkach. Pewnie jak się rozgrzali, poszli w las dokończyć dzieła. Nie jestem specjalnie pruderyjny, ale widok ten mocno mnie zniesmaczył. Kawałek dalej znalazłem dobre miejsce do ochłody, wszedłem do wody, obmyłem twarz, postałem, odpocząłem i pojechałem w górę rzeki.

Dobre miejsce do ochłody, trochę wiślanej wody© yurek55
Chciałem, o ile będzie to możliwe utrzymać się blisko brzegu. Droga była miejscami tak trudna,że schodziłem z roweru, czasem trafiał się kawałek przyzwoity, aż dojechałem tu.

Koniec drogi, dalej się nie dało© yurek55
Jadąc z powrotem, kilkaset metrów za miejscem z panami dół rzeki natrafiłem na prawdziwą, piaszczystą plażę dla naturystów.Jadąc nie widziałem dokładnie, ale panów było ze 20, jedna para hetero, jedna zdecydowanie homo.
Na zdjęciach poniżej, nie naturyści, tylko Wisła fotografowana z miejsc trudno dostępnych,pomimo, że w granicach miasta. Ostania duża, naturalna rzeka W Europie.

Wisła Kępa Zawadowska, lewy brzeg, piaskarka© yurek55

Piaszczyste łachy na środku Wisły na wysokości Wawra© yurek55

Stroma skarpa wiślana na prawym brzegu© yurek55
Z nadwiślańskich bezdroży wydostałem się do cywilizacji do ulicy, nomen omen, Romantycznej. W zderzeniu z tym co widziałem, nazwę tę odebrałem jako kiepski żart.Naturyści są w porządku, jeśli nie traktują swojej golizny, jako pretekstu do jawnych zachowań homoseksualnych. Dla mnie pedalstwo "na żywo" jest niesmaczne i nieestetyczne i nic na to nie poradzę.

Ulica Romantyczna, nazwa nieadekwatna© yurek55
Wracałem przez Most Siekierkowski, Sobieskiego, Dolną pod górę do Puławskiej (ledwie podjechałem, pod koniec 8km/h), Odyńca, Al. Niepodległości, Batorego, Pola Mokotowskie, Banacha i już w domu.
Rower nadal jeździ bardzo dobrze, w lesie dostał trochę popalić, trochę piachu i błota zaliczył. Ale na ulicach jest doskonały, jestem niezwykle zadowolony z moich osiągów, dziś do Wisły dojechałem w 14 minut. Nie wiem czy samochodem bym taki wynik osiągnął.:)
- DST 43.00km
- Teren 7.00km
- Czas 02:38
- VAVG 16.33km/h
- VMAX 38.50km/h
- Temperatura 32.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 maja 2012
Powrót z serwisu - radość z jazdy!
Skoro wczoraj pojechałem w jedną stronę, logiczne było, że muszę pojechać i z powrotem:) Na 12-tą rower był do odbioru, ale gdy się przejechałem próbnie okazało się, że jest gorzej niż przedtem. Nowy łańcuch przeskakiwał na wytartych i zużytych kołach wolnobiegu i korby. Można było założyć na powrót stary, albo wymienić zużyte części i sprawić, by rower zyskał kompletny nowy napęd. Decyzja mogła być jedna. Druga wizyta w warsztacie i rower naprawdę już gotowy. Wszystko kręci się lekko i bezszelestnie, aż dziw bierze, że tak można. Całą powrotną drogę nie mogłem wyjść ze zdumienia, że tak łatwo i bez wysiłku można pokonywać podjazdy i połykać kolejne kilometry.
Wracałem z Ursynowa ulicami Herbsta, Pileckiego do Poleczki, potem skręciłem na Lotnisko Okęcie, przejechałem wolno koło terminali, popatrzyłem przez ogrodzenie na samoloty i Żwirkami do domu.
Rower jest the best!
Wracałem z Ursynowa ulicami Herbsta, Pileckiego do Poleczki, potem skręciłem na Lotnisko Okęcie, przejechałem wolno koło terminali, popatrzyłem przez ogrodzenie na samoloty i Żwirkami do domu.
Rower jest the best!
- DST 14.00km
- Czas 00:43
- VAVG 19.53km/h
- VMAX 32.00km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 maja 2012
W jedną stronę
Na fastdealu kupiłem za 30 zł przegląd i dziś pojechałem do warsztatu na Ursynowie. Chłopak zdjął tylne koło i od razu wyjaśniła się sprawa przekoszenia w lewo i obcierania o ramę. Pęknięta, skrzywiona oś, do tego rozciągnięty łańcuch, nie wiadomo co z piastą. Zostawiłem rower do naprawy i do domu wracałem autobusem. W stroju rowerowym i z plecakiem rowerowym wyglądałem zapewne nieco dziwacznie...
- DST 15.00km
- Czas 01:00
- VAVG 15.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 maja 2012
Dworzec Warszawa Stadion przy okazji
Dziś okazją do wycieczki po Warszawie były zepsute okulary małżonki, konieczność złożenia wniosku w pewnym urzędzie i brak polisy OC.
Grójecką i Alejami do Mostu Poniatowskiego dotarłem w 17 minut, co uważam za niezły wynik dla mnie. Tam przerwa na uwiecznienie siedzących malarzy przy pracy, malujących srebrną farbą barierki mostowe. Wiadomo Euro 2012!

... i balon kolorem współgrający z kamizelką pana malarza

Jeszcze na szybko kolejna fotka Narodowego i w drogę.

Na Rondzie Waszyngtona w lewo i dalej spacerowo alejkami Parku Skaryszewskiego na ukos do Grochowskiej. Nad Jeziorkiem Kamionkowskim od strony Alei Emila Wedla,stoi malownicze osiedle (właściwie stoi w malowniczym otoczeniu).

Potem przez Grochowską na drugą stronę i przez Bazar Rogatka do Mińskiej, a tam...siuprajz! Zakład czynny od 12-tej...
Cóż było robić, szybka weryfikacja marszruty i z powrotem na drugą stronę Wisły, tym razem Śląsko - Dąbrowskim. W urzędzie zbity tłum z początku mnie przeraził, ale w sumie co miałem innego do roboty jak poczekać? Pobrany numerek wskazywał, że 17 osób jest przede mną. Miałem więc okazję ochłonąć, bo pot lał się ze mnie strumieniami. Na szczęście okazało się, że dwa stanowiska są przypisane do obsługi wniosków, a część interesantów zrezygnowała i po 15 minutach było po sprawie. A zbity tłum w urzędzie wygląda tak:)

Znów Most Śląsko - Dąbrowski, Sierakowskiego, Zamojskiego. Tym razem postanowiłem obejrzeć z bliska nowy dworzec Warszawa Stadion i jego okolice. Wrażenie robią przede wszystkim ogromne puste przestrzenie, które wypełnią się samochodami za dopiero za miesiąc. To parkingi od strony Zielenieckiej. Sam dworzec schludny, czysty (jeszcze), spokojny i senny. On też wypełni się za miesiąc. Teraz jest tam tak:






Perony


A na koniec niespodzianka. Wyjście z tunelu dworcowego jest tylko w jedną stronę, druga zamknięta, bo budowa metra. Ale oznaczenie jest :)

Po obfotografowaniu dworca i okolicy pojechałem Grochowską do Mińskiej i dotarłem do celu. Pod numerem osiemnastym mieści się jedyny w Warszawie warsztat naprawiający oprawki okularowe. Sieciowi pseudo-optycy znają ten adres i tam właśnie odsyłają klientów z popsutymi oprawkami. Sami co najwyżej wymienią zausznik, noski, czy podprostują na gorąco lekko zgięte oprawki.Ja też kilkakrotnie tam byłem i zawsze wracałem zadowolony. Teraz też za 40 zł uratowaliśmy przed wyrzuceniem oprawki za kilkaset złotych. Warsztat bardzo niepozorny, ale w środku siedzi naprawdę fachowiec.
Pan Piotr w swoim królestwie

Miałem pół godziny do odbioru, postanowiłem pokręcić się po Grochowie

Daleko nie ujechałem, na stadionie Orła na Podskarbińskiej były zawody lekkoatletyczne szkół gimnazjalnych to zrobiłem sobie przystanek


Powrotna droga znów prowadziła przez Park Skaryszewski i teraz postanowiłem zatrzymać się przy pomniku poległym czerwonoarmistom: "Wiecznaja sława gierojam krasnoj armii pawszim w bojach o oswobożdienie stolicy Polszy Warszawy" Może już niedługo będzie stał?

Z Mostu Poniatowskiego sfotografowałem jak to koreański Samsung uczy nas patriotyzmu, pytając, za co kocham Polskę

i ostatnia dziś fotka Narodowego

Jeden pas na "poniatoszczaku" zajęty przez ekipy malujące latarnie, kierowcy są szczęśliwi

Potem Plac Trzech Krzyży, Wilcza i osiągnąłem trzeci i ostatni punkt mojej wedrówki. Odebrałem polisę, której nie oddał mi razem z dokumentami samochodowymi i kluczykami pewien człowiek (nie napiszę kto)i do domu.
Krucza, Piękna, MDM, Koszykowa a tam Hala jak nie stała, tak nie stoi.

Od lat nic się nie zmienia. "Inwestor" zdołał jedynie wyburzyć, na odbudowanie sił i środków zabrakło. Tym inwestorem jest Avestus Real Estate

Jadąc dalej Koszykową zobaczyłem jak poprawia się statystykę sieci dróg rowerowych w Warszawie. Małym kosztem powstało w ostatnim miesiącu dodatkowo 300m!!! (od Lindleya do Raszyńskiej)

Bardzo miła wycieczka, fajna pogoda, pozałatwiane sprawy i poczucie dobrze spędzonego czasu. Jutro czeka umówiony serwis rowerowy na Ursynowie i kolejna okazja do rowerowania.
Grójecką i Alejami do Mostu Poniatowskiego dotarłem w 17 minut, co uważam za niezły wynik dla mnie. Tam przerwa na uwiecznienie siedzących malarzy przy pracy, malujących srebrną farbą barierki mostowe. Wiadomo Euro 2012!

Malowanie barierek na Moście Poniatyowskliego© yurek55
... i balon kolorem współgrający z kamizelką pana malarza

balon Orange pasuje kolorem do kamizelki© yurek55
Jeszcze na szybko kolejna fotka Narodowego i w drogę.

Stadion Narodowy d. X-lecia© yurek55
Na Rondzie Waszyngtona w lewo i dalej spacerowo alejkami Parku Skaryszewskiego na ukos do Grochowskiej. Nad Jeziorkiem Kamionkowskim od strony Alei Emila Wedla,stoi malownicze osiedle (właściwie stoi w malowniczym otoczeniu).

Jeziorko Kamionkowskie© yurek55
Potem przez Grochowską na drugą stronę i przez Bazar Rogatka do Mińskiej, a tam...siuprajz! Zakład czynny od 12-tej...
Cóż było robić, szybka weryfikacja marszruty i z powrotem na drugą stronę Wisły, tym razem Śląsko - Dąbrowskim. W urzędzie zbity tłum z początku mnie przeraził, ale w sumie co miałem innego do roboty jak poczekać? Pobrany numerek wskazywał, że 17 osób jest przede mną. Miałem więc okazję ochłonąć, bo pot lał się ze mnie strumieniami. Na szczęście okazało się, że dwa stanowiska są przypisane do obsługi wniosków, a część interesantów zrezygnowała i po 15 minutach było po sprawie. A zbity tłum w urzędzie wygląda tak:)

Chaos© yurek55
Znów Most Śląsko - Dąbrowski, Sierakowskiego, Zamojskiego. Tym razem postanowiłem obejrzeć z bliska nowy dworzec Warszawa Stadion i jego okolice. Wrażenie robią przede wszystkim ogromne puste przestrzenie, które wypełnią się samochodami za dopiero za miesiąc. To parkingi od strony Zielenieckiej. Sam dworzec schludny, czysty (jeszcze), spokojny i senny. On też wypełni się za miesiąc. Teraz jest tam tak:

Odnowiony dworzec Warszawa Stadion© yurek55

Stadion Narodowy© yurek55

Widok na Zieleniecką/Targową/Teatr Powszechny© yurek55

Widok w stronę Ronda Waszyngtona© yurek55

Warszawa Stadion - plan daleki© yurek55

Narodowy od Zielenieckiej© yurek55
Perony

Peron© yurek55

Wjazd pociągu na peron© yurek55
A na koniec niespodzianka. Wyjście z tunelu dworcowego jest tylko w jedną stronę, druga zamknięta, bo budowa metra. Ale oznaczenie jest :)

Na tę stronę prędko nie wyjdziemy© yurek55
Po obfotografowaniu dworca i okolicy pojechałem Grochowską do Mińskiej i dotarłem do celu. Pod numerem osiemnastym mieści się jedyny w Warszawie warsztat naprawiający oprawki okularowe. Sieciowi pseudo-optycy znają ten adres i tam właśnie odsyłają klientów z popsutymi oprawkami. Sami co najwyżej wymienią zausznik, noski, czy podprostują na gorąco lekko zgięte oprawki.Ja też kilkakrotnie tam byłem i zawsze wracałem zadowolony. Teraz też za 40 zł uratowaliśmy przed wyrzuceniem oprawki za kilkaset złotych. Warsztat bardzo niepozorny, ale w środku siedzi naprawdę fachowiec.
Pan Piotr w swoim królestwie

Optyk na Mińskiej - jedyny i najlepszy© yurek55
Miałem pół godziny do odbioru, postanowiłem pokręcić się po Grochowie

Wyznanie wiary© yurek55
Daleko nie ujechałem, na stadionie Orła na Podskarbińskiej były zawody lekkoatletyczne szkół gimnazjalnych to zrobiłem sobie przystanek

Publiczność na Stadionie Orła© yurek55

Ostatnia...© yurek55
Powrotna droga znów prowadziła przez Park Skaryszewski i teraz postanowiłem zatrzymać się przy pomniku poległym czerwonoarmistom: "Wiecznaja sława gierojam krasnoj armii pawszim w bojach o oswobożdienie stolicy Polszy Warszawy" Może już niedługo będzie stał?

Pomnik poległym czerwonoarmistom© yurek55
Z Mostu Poniatowskiego sfotografowałem jak to koreański Samsung uczy nas patriotyzmu, pytając, za co kocham Polskę

Koreański koncern Samsung uczy nas patriotyzmu© yurek55
i ostatnia dziś fotka Narodowego

Narodowy i Wisła© yurek55
Jeden pas na "poniatoszczaku" zajęty przez ekipy malujące latarnie, kierowcy są szczęśliwi

Malują latarnie na Moście Poniatowskiego© yurek55
Potem Plac Trzech Krzyży, Wilcza i osiągnąłem trzeci i ostatni punkt mojej wedrówki. Odebrałem polisę, której nie oddał mi razem z dokumentami samochodowymi i kluczykami pewien człowiek (nie napiszę kto)i do domu.
Krucza, Piękna, MDM, Koszykowa a tam Hala jak nie stała, tak nie stoi.

Hala na "Koszykach"© yurek55
Od lat nic się nie zmienia. "Inwestor" zdołał jedynie wyburzyć, na odbudowanie sił i środków zabrakło. Tym inwestorem jest Avestus Real Estate

Inwestor Hali na Koszykach© yurek55
Jadąc dalej Koszykową zobaczyłem jak poprawia się statystykę sieci dróg rowerowych w Warszawie. Małym kosztem powstało w ostatnim miesiącu dodatkowo 300m!!! (od Lindleya do Raszyńskiej)

Nowa droga dla rowerów© yurek55
Bardzo miła wycieczka, fajna pogoda, pozałatwiane sprawy i poczucie dobrze spędzonego czasu. Jutro czeka umówiony serwis rowerowy na Ursynowie i kolejna okazja do rowerowania.
- DST 32.00km
- Czas 02:07
- VAVG 15.12km/h
- Temperatura 19.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 maja 2012
Najkrótsza wycieczka
Tylko z kronikarskiego obowiązku zamieszczam ten wpis. Pojechałem rano zanim reszta domowników się obudziła na Pole Mokotowskie wyłącznie w celu umycia roweru. Postawiłem go w wodzie zdjąłem sandały i zmyłem wreszcie błoto i piach z ramy, błotników i innych zakamarków. Czekał na to mój rower od zeszłego roku:) Przy okazji zauważyłem wreszcie, skąd się biorą denerwujące odgłosy w czasie jazdy. Tylne koło nie obraca się w osi roweru, ale jest lekko skręcone w lewo i ociera. Jak ściągnąłem mocniej szybkozłączką, to przestało ocierać, ale zaczął blokować hamulec i piszczy przy obracaniu się. Nie miałem więcej czasu, a prawdę mówiąc, chęci, by się nad tym zagadnieniem pochylić. Dojechałem do domu piszczącym jak potępieniec rowerem i postawiłem na strychu. I tak przecież miałem do serwisu go odstawić. Niech się nim zajmą.

Rower prawie wodny© yurek55
- DST 5.00km
- Czas 00:17
- VAVG 17.65km/h
- Temperatura 24.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 maja 2012
Wyprawa na Żoliborz, litry potu, duszno i porno
Stała trasa w tamtą stronę, powrót Marymoncką, Podczaszyńskiego, Rudnickiego do Maczka i dalej jak zwykle. Ta droga o 1 km dłuższa. Pomimo wysokiej temperatury i ciężkiego powietrza jechało się lepiej, niż się spodziewałem. Może dlatego, że dokładnie umyłem ropą i wytarłem do sucha zębatki i łańcuch? Tak mi się to spodobało, że w poniedziałek powtórzę te operację, ale umyję cały rower w stawie na Polach Mokotowskich.
- DST 23.00km
- Czas 01:20
- VAVG 17.25km/h
- Temperatura 27.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 kwietnia 2012
Powrót roweru (i mnie) z wygnania do Piaseczna
Od poniedziałku rower stał na tarasie w obcym mieście i domu, a ja tymczasem podróżowałem, nie ustając w poszukiwaniach "niebitego", "nic nie puka, nic nie stuka", "tylko lać wachę i jeździć", "igiełka po prostu":). A ponieważ znalazłem i wczoraj zakończyłem wszelkie procedury z tym związane, dziś nadszedł czas oddawania samochodów właścicielom i ich przeprowadzania na miejsce stałego postoju. Tym sposobem w jedną stronę pojechałem autem, wracałem zaś rowerem. Początek nie wyglądał łatwo, ale jak znalazłem się na Puławskiej, to jakbym wiatr w żagle złapał. Bez wysiłku udawało mi się utrzymywać 23-25km/h i to na długich odcinkach pomiędzy światłami. (Może tam z góry jest?) Nie wybrałem najkrótszej drogi, tylko skręciłem w Poleczki i tam trochę ścieżką, trochę jezdnią dotarłem do budowy węzła drogowego przy lotnisku i stacji Warszawa-Okęcie. W październiku 2010 wyglądało to tak klik
dziś widać postęp


Na Żwirkach znowu się rozpędziłem, mijałem samochody w korku aż dojechałem do Pól Mokotowskich.Tam zrobiłem przystanek na ławeczce, zdjąłem koszulkę i łapałem opaleniznę przez pół godziny.
PS.
Na wygnaniu był sam rower, ja nie:)
dziś widać postęp

Węzeł drogowy Okęcie© yurek55

estakada© yurek55
Na Żwirkach znowu się rozpędziłem, mijałem samochody w korku aż dojechałem do Pól Mokotowskich.Tam zrobiłem przystanek na ławeczce, zdjąłem koszulkę i łapałem opaleniznę przez pół godziny.
PS.
Na wygnaniu był sam rower, ja nie:)
- DST 20.00km
- Czas 01:09
- VAVG 17.39km/h
- Temperatura 30.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze























