Piątek, 11 maja 2012
Naturyści i pederaści, czyli co można znaleźć w krzakach nad Wisłą
Rower po naprawie daje taką radość z jazdy, że postanowiłem zrobić dłuższą wycieczkę. Grójecką i Alejami do Poniatowskiego i w prawo na Wał Miedzeszyński. Pierwsze 17 km ze średnią 24km/h co jest dla mnie wynikiem wręcz REWELACYJNYM! Fakt, że na czerwonych światłach stałem tylko wtedy, jak musiałem, jak nie musiałem, tylko zwalniałem:)Z Wału skręciłem w stronę Wisły ulicą Sitowie, na końcu której jest Piaskarnia "Miedzeszyn"

Jadąc w stronę Wisły zagłębiłem się w las, mój trekingowy rower coraz trudniej radził sobie z bezdrożami, ale d końcu zobaczyłem lustro wody. Zobaczyłem też najpierw kilku, potem kilkunastu całkiem gołych panów chodzących, leżących, stojących i udających, że łapią promienie słoneczne. To byli na 100% pederaści i ekshibicjoniści, zresztą jedna para na kocu bez skrępowania miziała się po sutkach. Pewnie jak się rozgrzali, poszli w las dokończyć dzieła. Nie jestem specjalnie pruderyjny, ale widok ten mocno mnie zniesmaczył. Kawałek dalej znalazłem dobre miejsce do ochłody, wszedłem do wody, obmyłem twarz, postałem, odpocząłem i pojechałem w górę rzeki.

Chciałem, o ile będzie to możliwe utrzymać się blisko brzegu. Droga była miejscami tak trudna,że schodziłem z roweru, czasem trafiał się kawałek przyzwoity, aż dojechałem tu.

Jadąc z powrotem, kilkaset metrów za miejscem z panami dół rzeki natrafiłem na prawdziwą, piaszczystą plażę dla naturystów.Jadąc nie widziałem dokładnie, ale panów było ze 20, jedna para hetero, jedna zdecydowanie homo.
Na zdjęciach poniżej, nie naturyści, tylko Wisła fotografowana z miejsc trudno dostępnych,pomimo, że w granicach miasta. Ostania duża, naturalna rzeka W Europie.



Z nadwiślańskich bezdroży wydostałem się do cywilizacji do ulicy, nomen omen, Romantycznej. W zderzeniu z tym co widziałem, nazwę tę odebrałem jako kiepski żart.Naturyści są w porządku, jeśli nie traktują swojej golizny, jako pretekstu do jawnych zachowań homoseksualnych. Dla mnie pedalstwo "na żywo" jest niesmaczne i nieestetyczne i nic na to nie poradzę.

Wracałem przez Most Siekierkowski, Sobieskiego, Dolną pod górę do Puławskiej (ledwie podjechałem, pod koniec 8km/h), Odyńca, Al. Niepodległości, Batorego, Pola Mokotowskie, Banacha i już w domu.
Rower nadal jeździ bardzo dobrze, w lesie dostał trochę popalić, trochę piachu i błota zaliczył. Ale na ulicach jest doskonały, jestem niezwykle zadowolony z moich osiągów, dziś do Wisły dojechałem w 14 minut. Nie wiem czy samochodem bym taki wynik osiągnął.:)

Piaskarnia Miedzeszyn przy ulicy Sitowie© yurek55
Jadąc w stronę Wisły zagłębiłem się w las, mój trekingowy rower coraz trudniej radził sobie z bezdrożami, ale d końcu zobaczyłem lustro wody. Zobaczyłem też najpierw kilku, potem kilkunastu całkiem gołych panów chodzących, leżących, stojących i udających, że łapią promienie słoneczne. To byli na 100% pederaści i ekshibicjoniści, zresztą jedna para na kocu bez skrępowania miziała się po sutkach. Pewnie jak się rozgrzali, poszli w las dokończyć dzieła. Nie jestem specjalnie pruderyjny, ale widok ten mocno mnie zniesmaczył. Kawałek dalej znalazłem dobre miejsce do ochłody, wszedłem do wody, obmyłem twarz, postałem, odpocząłem i pojechałem w górę rzeki.

Dobre miejsce do ochłody, trochę wiślanej wody© yurek55
Chciałem, o ile będzie to możliwe utrzymać się blisko brzegu. Droga była miejscami tak trudna,że schodziłem z roweru, czasem trafiał się kawałek przyzwoity, aż dojechałem tu.

Koniec drogi, dalej się nie dało© yurek55
Jadąc z powrotem, kilkaset metrów za miejscem z panami dół rzeki natrafiłem na prawdziwą, piaszczystą plażę dla naturystów.Jadąc nie widziałem dokładnie, ale panów było ze 20, jedna para hetero, jedna zdecydowanie homo.
Na zdjęciach poniżej, nie naturyści, tylko Wisła fotografowana z miejsc trudno dostępnych,pomimo, że w granicach miasta. Ostania duża, naturalna rzeka W Europie.

Wisła Kępa Zawadowska, lewy brzeg, piaskarka© yurek55

Piaszczyste łachy na środku Wisły na wysokości Wawra© yurek55

Stroma skarpa wiślana na prawym brzegu© yurek55
Z nadwiślańskich bezdroży wydostałem się do cywilizacji do ulicy, nomen omen, Romantycznej. W zderzeniu z tym co widziałem, nazwę tę odebrałem jako kiepski żart.Naturyści są w porządku, jeśli nie traktują swojej golizny, jako pretekstu do jawnych zachowań homoseksualnych. Dla mnie pedalstwo "na żywo" jest niesmaczne i nieestetyczne i nic na to nie poradzę.

Ulica Romantyczna, nazwa nieadekwatna© yurek55
Wracałem przez Most Siekierkowski, Sobieskiego, Dolną pod górę do Puławskiej (ledwie podjechałem, pod koniec 8km/h), Odyńca, Al. Niepodległości, Batorego, Pola Mokotowskie, Banacha i już w domu.
Rower nadal jeździ bardzo dobrze, w lesie dostał trochę popalić, trochę piachu i błota zaliczył. Ale na ulicach jest doskonały, jestem niezwykle zadowolony z moich osiągów, dziś do Wisły dojechałem w 14 minut. Nie wiem czy samochodem bym taki wynik osiągnął.:)
- DST 43.00km
- Teren 7.00km
- Czas 02:38
- VAVG 16.33km/h
- VMAX 38.50km/h
- Temperatura 32.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Ciesz się, że nie wzięli Ciebie za swojego, wśród kolarzy dużo jest podobno, a w "obcisłym" wpada się popedałować..:)
Nieznajomy - 19:32 sobota, 12 maja 2012 | linkuj
Nieznajomy - 19:32 sobota, 12 maja 2012 | linkuj
Jak ktoś szuka wrażeń, to zawsze znajdzie...:) Po co szperasz po krzakach?
Ziutek - 19:41 piątek, 11 maja 2012 | linkuj
Komentuj