Czwartek, 25 maja 2017
Kategoria <50
Kurtki kupowanie
Wczorajsza jazda w deszczu boleśnie uświadomiła mi, że moja rzekomo przeciwdeszczowa kurtka, którą woziłem w kieszonce na plecach w lecie, przepuszcza wodę jak dziurawe sito. Wprawdzie w ubiegłym roku ze dwa - trzy razy ją założyłem, jak mnie deszczyk na trasie złapał i było w porządku, ale wczorajsze opady zweryfikowały jej rzeczywistą przydatność. Nie były przecież przesadnie obfite - żadne tam oberwanie chmury, czy rzęsista ulewa - a jednak półtorej godziny jazdy w takich warunkach sprawiły, że woda swobodnie przeniknęła przez materiał kurtki. Letnia koszulka kolarska nie była już żadną przeszkodą i deszczówka mogła swobodnie spływać po plecach i brzuchu.
Tak więc celowość wożenia takiej kurtki została fundamentalnie i ostatecznie zrujnowana. Musiałem przyjąć ten fakt do wiadomości i zacząć poszukiwania następczyni. Teraz na szczęście nie trzeba biegać po sklepach, wystarczy otworzyć komputer i trochę poklikać. Ma to jednak zasadniczą wadę: zasoby internetu są nieprzebrane i potrzebny jest zaufany przewodnik, który podpowie i doradzi, co wybrać. Lektura różnych rowerowych forów, testów i blogów powoduje tylko mętlik, tego jest po prostu za dużo na mój ludzki rozum. Kiedyś, kiedyś na blogu rowerowym Hop Cycling wydawało mi się, że czytałem fajną recenzję jakiejś kurtki i gdy wreszcie ją odszukałem, wiedziałem, że chcę ją mieć. Problem polegał na tym, że strona Decathlonu pokazywała dostępność tylko w dwóch sklepach, bo to już resztki, a na dodatek nie w moim rozmiarze. Ale po dwóch wizytach w Piasecznie i na Bemowie okazało się, że w tym ostatnim udało mi się kupić.
A oto recenzja Maćka:
"Kurtka Ultralight jest najlepszą rzeczą w kategorii cena/jakość, którą możemy zmieścić w kieszonce. Praktycznie na każdej, dłuższej przejażdżce przynajmniej 2/3 osób ma ją ze sobą. Gdy jest mokro – ratuje życie, gdy temperatura drastycznie spada – ratuje życie. Zamienia nas w parówkę w folijce, która mimo że się poci, to jednak znajduje się w komfortowych warunkach. Każdy też zakładając ma na twarzy charakterystyczny grymas. Nie bez powodu nazywamy ją trzepaczką. To prawdopodobnie najgorzej skrojona kurtka w historii branży odzieżowej. Jeśli planujesz pokonać w niej długi zjazd, w uszach trzepot będziesz słyszał jeszcze przez 3 dni, a Twoja średnia spadnie o 20% ze względu na opory. Z drugiej strony jest ona 2-3 krotnie tańsza niż odpowiedniki bardziej znanych firm. Nienawidzę jej… i uwielbiam, nie ruszam się na rower bez niej."
A oto i kurtka

Kurtka Ultralight B'Twin 500 © yurek55

Zgaduj zgadula, w której ręce złota kula? © yurek55
Tak więc celowość wożenia takiej kurtki została fundamentalnie i ostatecznie zrujnowana. Musiałem przyjąć ten fakt do wiadomości i zacząć poszukiwania następczyni. Teraz na szczęście nie trzeba biegać po sklepach, wystarczy otworzyć komputer i trochę poklikać. Ma to jednak zasadniczą wadę: zasoby internetu są nieprzebrane i potrzebny jest zaufany przewodnik, który podpowie i doradzi, co wybrać. Lektura różnych rowerowych forów, testów i blogów powoduje tylko mętlik, tego jest po prostu za dużo na mój ludzki rozum. Kiedyś, kiedyś na blogu rowerowym Hop Cycling wydawało mi się, że czytałem fajną recenzję jakiejś kurtki i gdy wreszcie ją odszukałem, wiedziałem, że chcę ją mieć. Problem polegał na tym, że strona Decathlonu pokazywała dostępność tylko w dwóch sklepach, bo to już resztki, a na dodatek nie w moim rozmiarze. Ale po dwóch wizytach w Piasecznie i na Bemowie okazało się, że w tym ostatnim udało mi się kupić.
A oto recenzja Maćka:
"Kurtka Ultralight jest najlepszą rzeczą w kategorii cena/jakość, którą możemy zmieścić w kieszonce. Praktycznie na każdej, dłuższej przejażdżce przynajmniej 2/3 osób ma ją ze sobą. Gdy jest mokro – ratuje życie, gdy temperatura drastycznie spada – ratuje życie. Zamienia nas w parówkę w folijce, która mimo że się poci, to jednak znajduje się w komfortowych warunkach. Każdy też zakładając ma na twarzy charakterystyczny grymas. Nie bez powodu nazywamy ją trzepaczką. To prawdopodobnie najgorzej skrojona kurtka w historii branży odzieżowej. Jeśli planujesz pokonać w niej długi zjazd, w uszach trzepot będziesz słyszał jeszcze przez 3 dni, a Twoja średnia spadnie o 20% ze względu na opory. Z drugiej strony jest ona 2-3 krotnie tańsza niż odpowiedniki bardziej znanych firm. Nienawidzę jej… i uwielbiam, nie ruszam się na rower bez niej."
A oto i kurtka

Kurtka Ultralight B'Twin 500 © yurek55

Zgaduj zgadula, w której ręce złota kula? © yurek55
- DST 46.00km
- Teren 1.00km
- Czas 02:19
- VAVG 19.86km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 maja 2017
Kategoria <50
W deszczu
Wprawdzie w prognozach telewizyjnych zapowiadali opady deszczu, a i moja niezawodna strona pogodowa też to potwierdzała, ale mój wrodzony optymizm, lub lekkomyślność - jak kto woli - kazały mi pojechać na wycieczkę. Miałem w Nadarzynie sprawę do załatwienia i uznałem, że na 100% zdążę zanim zacznie padać. Mój optymizm był tak wielki, że nie wybrałem nawet najkrótszej drogi, tylko mocno okrężną, przez Pęcice Gdy zaczęło lekko kropić, aby nie straszyć deszczu nie wyjmowałem kurtki z kieszonki, tylko czekałem, aż przejdzie. Ten plan nie był jednak dobry, bo gdy w końcu ją założyłem moja koszulka była już nieco mokra i gdyby było zimniej, mocno by mnie wychładzała. Ponieważ padało coraz mocniej, uruchomił mi się, dotychczas uśpiony zdrowy rozsądek
i skróciłem trasę. Wkrótce dotarłem do Centrum Mody w Nadarzynie, załatwiłem, com miał załatwić, chwilkę pogadaliśmy sobie z bratem i wyruszyłem w drogę powrotną. Starałem się kręcić szybko bo czułem, że z każdym kilometrem jestem coraz bardziej przemoczony. Brak dupochronu z tyłu, brak nogawek długich, w butach chlupała woda, rękawiczki wiadomo i kurtka deszczówka coraz bardziej puszczająca wodę. Całe szczęście, że przynajmniej nie było zimno. Dopiero w domu poczułem jak doszczętnie przemokłem, do tego stopnia, że koszulkę musiałem wyżąć, zanim ją powiesiłem do wyschnięcia. A wydawało mi się do tej pory, że ta cienka deszczówka lepiej chroni.
Potem jeszcze tylko gorący prysznic, wycieranie roweru, smarowanie łańcucha, gorąca kawa i szlus!
Zdjęć nie robiłem bo miałem mokre ręce i nie chciałem nimi smyrać po wyświetlaczu, zresztą i tak nic nie było godne uwiecznienia w taką pogodę.

Mokro i pada © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1003171570/embed/d8c72b9ac3fe690ce56d8ee9babaad443a3caf5f">
i skróciłem trasę. Wkrótce dotarłem do Centrum Mody w Nadarzynie, załatwiłem, com miał załatwić, chwilkę pogadaliśmy sobie z bratem i wyruszyłem w drogę powrotną. Starałem się kręcić szybko bo czułem, że z każdym kilometrem jestem coraz bardziej przemoczony. Brak dupochronu z tyłu, brak nogawek długich, w butach chlupała woda, rękawiczki wiadomo i kurtka deszczówka coraz bardziej puszczająca wodę. Całe szczęście, że przynajmniej nie było zimno. Dopiero w domu poczułem jak doszczętnie przemokłem, do tego stopnia, że koszulkę musiałem wyżąć, zanim ją powiesiłem do wyschnięcia. A wydawało mi się do tej pory, że ta cienka deszczówka lepiej chroni.
Potem jeszcze tylko gorący prysznic, wycieranie roweru, smarowanie łańcucha, gorąca kawa i szlus!
Zdjęć nie robiłem bo miałem mokre ręce i nie chciałem nimi smyrać po wyświetlaczu, zresztą i tak nic nie było godne uwiecznienia w taką pogodę.

Mokro i pada © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1003171570/embed/d8c72b9ac3fe690ce56d8ee9babaad443a3caf5f">
- DST 45.00km
- Czas 02:01
- VAVG 22.31km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 23 maja 2017
Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów
Po powrocie
Nie było mnie kilka dni, a dziś trasa mi wypadła jedynie do Piaseczna i z powrotem. Nie ma o czym pisać, w jedną stronę średnia 24 km/h, w drugą 21. Do tego poprawiłem swój PR na segmencie Banacha (wschód-zachód), ale nie to jest istotne. Ważniejsze, kogo pozostawiłem w pobitym polu - Wilka i Hipka! :)

Rower miejski i mural w Wilnie © yurek55

Kierunek Dawidy © yurek55

Rower miejski i mural w Wilnie © yurek55

Kierunek Dawidy © yurek55
- DST 40.20km
- Czas 01:47
- VAVG 22.54km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 maja 2017
Kategoria > 100
Kolarska opalenizna sama się nie zrobi
Mieszkam w południowo-zachodniej części Warszawy i kierunek wschodni, z natury rzeczy nie jest przez mnie często eksplorowany. Dzis wypadło mi jechać na Głębocką i tylko dlatego pociągnąłem w tamtą stronę. Zanim jednakże dojechałem do pierwotnego celu podrózy, miałem po drodze Cmentarz Bródnowski. Spędziłem tam trochę czasu przy grobie mojej mamy, zrobiłem trochę porządku, zapaliłem znicze i z czystym sumieniem mogłem jechać dalej. Gdy jadąc Głębocką przeciąłem górą Trasę Toruńską, zobaczyłem mnóstwo nowych bloków i osiedli. Tylko ulica została ta sama: wąska, dziurawa i pomimo wczesnej pory bardzo zatłoczona. Jeszcze kilknaście lat temu była to lokalna droga do Marek, która pozwalała omijać Radzymińską, teraz jeżdżą nią tysiące samochodów. Dobrze, że tam nie mieszkam. Jadąc w stronę Marek, droga nabierała z powrotem swojego wiejskiego charakteru, aż do momemntu, gdy asfalt zupełnie się skończył. Spodziewałem się tego, bo już kilkakrotnie tamtędy jechałem, szukając alternatywnej drogi do brata, ale chciałem sprawdzić, czy przypadkiem nie połozyli asfaltu. Niestety nie połozyli, a ja nie mam już Kandsa, tylko szosę.
Napotkany biegacz skierował mnie na szutrówkę...

Kawałek drogi gruntowej też się trafił © yurek55
... i wkrótce dojechałem do asfaltu, czyli ulicy Berentsena.

"Pocieszycielko wiernych módl się za nami" © yurek55
Klucząc nieco, dotarłem wreszcie do najlepszego fragmentu dzisiejszej trasy, czyli wylotówki na Białystok. Tiry zajmowały cały prawy pas, lewym poruszały się pozostałe pojazdy. Na szczęście to było tylko tylko sześć kilometrów jazdy w korku - i myślę, że zarówno ja, jak i kierowcy, którzy nie bardzo mogli mnie swobodnie wyprzedzać, byli jednako zadowoleni. Potem pojawiło się szerokie pobocze i wszyscy mogli odetchnąć z ulgą. W Słupnie opuściłem krajową "ósemkę" i chciałem inną drogą dojechać do Radzymina, omijając jego centrum. Kiedyś brat samochodem pokazał mi taki myk, ale dziś go nie znalazłem. Dopiero w domu zobaczyłem na mapie, gdzie popełniłem błąd nawigacyjny. Ale za to natknąłem się na tajemnicze miejsce z krzyżem i fragmentem ogrodzenia.

Zagadkowe miejsce ul. Polna, Radzymin © yurek55

Zagadkowy krzyż © yurek55
Jadąc w kierunku Starych Załubic skróciłem sobie drogę i przez Borki dojechałem do drogi na Nieporęt.

Skrót przez Borki © yurek55

Do Nieporętu © yurek55
Niestety w Białobrzegach zaczyna sie droga dla rowerów, która zapewne cieszy wypoczywających nad Zalewem Zegrzyńskim, ale mnie nie ucieszyła. Cóż było jednak robić? Mając w pamięci przygody innych bikestatowiczów z policją na tym odcinku, wolałem nie ryzykować. W pewnym momencie na skutek drgań, poluzowała się śruba od siodełka i nosek podniósł się do góry, a tyłek zaczął zjeżdżać. Dojechałem do Portu Pilawa i tam zrobiłem postój serwisowy i odpoczynkowy. Tym razem mocno dokręciłem siodełko i mogłem jechać do Księgowego.

Odpoczynek nad wodą © yurek55

Most nad Kanałem Królewskim z widokiem na marinę © yurek55
Chciałem sprawdzić wersję katany o braku komina w budynku, ale tak naprawdę, to już taka moja tradycja. Tym razem wizyta była krótka, Adam i Kamil byli zajęci pracą, każdy przy swoim rowerze na wieszaku i nie chciałem przeszkadzać. Po chwili rozmowy i ponownym dopompowaniu kół (zeszło po ok, 1 - 1,5 atm), pożegnałem się i ruszyłem do Warszawy. Okazało się, że jest segment Stravy z Nieporętu do Płochocińskiej i dziś tam zrobiłem swój najlepszy czas. Jesli nie będę robił postojów u Księgowego, to wynik będzie jeszcze lepszy. Ale co z tradycją i czy Adam się nie obrazi?

Jest komin! © yurek55
A skoro przy Stravie jestem, to dostałem od niej 15 kieliszków, choć PR miałem tylko 8. Ale dostaje się także za drugi i trzeci czas na danym segmencie.
W czasie tej ostatniej prostej do Warszawy zacząłem przeliczać czas i przejechane kilometry i wyszło mi, że powinienem zdążyć "setkę" machnąć. Dlatego nie skręciłem w Białołęcką, tylko prosto Płochocińską do Modlińskiej i Mostu MC-S.

Most nad Kanałem Królewskim na Annopolu © yurek55
Przy Hucie Warszawa zaintrygował mnie potężny wykop i aż się zatrzymałem by fotkę zrobić. Poprzewdnio gdyb tamtędy jechałem, było już ogrodzone stały dźwigi i jeździły wywrotki, ale myslałem, że osiedle budują. A to będzie kolejna galeria handlowa.

Wykop, jak pod schron atomowy © yurek55

Budowa Galerii Młociny © yurek55
Reszta drogi to juz typowe ciułanie kilometrów, które zaprowadziło mnie do Babic i to pozwoliło mi zrealizować plan. PS. Kilometry są z licznika, bo telefon na Okopowej zgubił satelity i dopiero na cmentarzu to zobaczyłem. Stąd prosta linia i mniej kilometrów.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/992252368/embed/3ec52768546d2322e63796d382c77877ac35e9cf">

Kawałek drogi gruntowej też się trafił © yurek55
... i wkrótce dojechałem do asfaltu, czyli ulicy Berentsena.

"Pocieszycielko wiernych módl się za nami" © yurek55
Klucząc nieco, dotarłem wreszcie do najlepszego fragmentu dzisiejszej trasy, czyli wylotówki na Białystok. Tiry zajmowały cały prawy pas, lewym poruszały się pozostałe pojazdy. Na szczęście to było tylko tylko sześć kilometrów jazdy w korku - i myślę, że zarówno ja, jak i kierowcy, którzy nie bardzo mogli mnie swobodnie wyprzedzać, byli jednako zadowoleni. Potem pojawiło się szerokie pobocze i wszyscy mogli odetchnąć z ulgą. W Słupnie opuściłem krajową "ósemkę" i chciałem inną drogą dojechać do Radzymina, omijając jego centrum. Kiedyś brat samochodem pokazał mi taki myk, ale dziś go nie znalazłem. Dopiero w domu zobaczyłem na mapie, gdzie popełniłem błąd nawigacyjny. Ale za to natknąłem się na tajemnicze miejsce z krzyżem i fragmentem ogrodzenia.

Zagadkowe miejsce ul. Polna, Radzymin © yurek55

Zagadkowy krzyż © yurek55
Jadąc w kierunku Starych Załubic skróciłem sobie drogę i przez Borki dojechałem do drogi na Nieporęt.

Skrót przez Borki © yurek55

Do Nieporętu © yurek55
Niestety w Białobrzegach zaczyna sie droga dla rowerów, która zapewne cieszy wypoczywających nad Zalewem Zegrzyńskim, ale mnie nie ucieszyła. Cóż było jednak robić? Mając w pamięci przygody innych bikestatowiczów z policją na tym odcinku, wolałem nie ryzykować. W pewnym momencie na skutek drgań, poluzowała się śruba od siodełka i nosek podniósł się do góry, a tyłek zaczął zjeżdżać. Dojechałem do Portu Pilawa i tam zrobiłem postój serwisowy i odpoczynkowy. Tym razem mocno dokręciłem siodełko i mogłem jechać do Księgowego.

Odpoczynek nad wodą © yurek55

Most nad Kanałem Królewskim z widokiem na marinę © yurek55
Chciałem sprawdzić wersję katany o braku komina w budynku, ale tak naprawdę, to już taka moja tradycja. Tym razem wizyta była krótka, Adam i Kamil byli zajęci pracą, każdy przy swoim rowerze na wieszaku i nie chciałem przeszkadzać. Po chwili rozmowy i ponownym dopompowaniu kół (zeszło po ok, 1 - 1,5 atm), pożegnałem się i ruszyłem do Warszawy. Okazało się, że jest segment Stravy z Nieporętu do Płochocińskiej i dziś tam zrobiłem swój najlepszy czas. Jesli nie będę robił postojów u Księgowego, to wynik będzie jeszcze lepszy. Ale co z tradycją i czy Adam się nie obrazi?

Jest komin! © yurek55
A skoro przy Stravie jestem, to dostałem od niej 15 kieliszków, choć PR miałem tylko 8. Ale dostaje się także za drugi i trzeci czas na danym segmencie.
W czasie tej ostatniej prostej do Warszawy zacząłem przeliczać czas i przejechane kilometry i wyszło mi, że powinienem zdążyć "setkę" machnąć. Dlatego nie skręciłem w Białołęcką, tylko prosto Płochocińską do Modlińskiej i Mostu MC-S.

Most nad Kanałem Królewskim na Annopolu © yurek55
Przy Hucie Warszawa zaintrygował mnie potężny wykop i aż się zatrzymałem by fotkę zrobić. Poprzewdnio gdyb tamtędy jechałem, było już ogrodzone stały dźwigi i jeździły wywrotki, ale myslałem, że osiedle budują. A to będzie kolejna galeria handlowa.

Wykop, jak pod schron atomowy © yurek55

Budowa Galerii Młociny © yurek55
Reszta drogi to juz typowe ciułanie kilometrów, które zaprowadziło mnie do Babic i to pozwoliło mi zrealizować plan. PS. Kilometry są z licznika, bo telefon na Okopowej zgubił satelity i dopiero na cmentarzu to zobaczyłem. Stąd prosta linia i mniej kilometrów.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/992252368/embed/3ec52768546d2322e63796d382c77877ac35e9cf">
- DST 104.00km
- Teren 1.00km
- Czas 04:54
- VAVG 21.22km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 maja 2017
Kategoria 50-100
Zupełnie bez celu, więc wpis o niczym
Chałupka wybudowana w 2009 roku nie wymagała remontu, ale kto bogatemu zabroni? Widziałem kręcących się robotników, młoty pneumatyczne w robocie, gruz w kontenerze, praca wre!

Remont willi Wiktoria w Wiktorowie © yurek55

Kościół w Zaborowie © yurek55
Zakazy: wprowadzania psów, jazdy na rowerze, używania telefonów komórkowych, palenia papierosów

Wąsy Wieś © yurek55

Rzepak żółto kwitnie w Pilaszkowie © yurek55

Będzie remont © yurek55

"Gospodarze wsi Moszna na chwałę Panu Bogu 1906" © yurek55
Napis mówi kto jest ważniejszy na wsi.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/989639531/embed/6fd0c445dd9159cb9657d3966db6f4aa4af774e6">

Remont willi Wiktoria w Wiktorowie © yurek55

Kościół w Zaborowie © yurek55
Zakazy: wprowadzania psów, jazdy na rowerze, używania telefonów komórkowych, palenia papierosów

Wąsy Wieś © yurek55

Rzepak żółto kwitnie w Pilaszkowie © yurek55

Będzie remont © yurek55

"Gospodarze wsi Moszna na chwałę Panu Bogu 1906" © yurek55
Napis mówi kto jest ważniejszy na wsi.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/989639531/embed/6fd0c445dd9159cb9657d3966db6f4aa4af774e6">
- DST 86.00km
- Czas 04:04
- VAVG 21.15km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 15 maja 2017
Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów
Powrót do domu
Dziś dzień spędziłem w sposób bardzo przyjemny i wielce pożyteczny, kto nie wierzy, niech spojrzy na zdjęcie. Wracałem jak zwykle, ale niezwykły był ruch samochodowy. Z pracy w Warszawie do swych podwarszawskich domów wracali mieszańcy, a na pustych zazwyczaj wiejskich drogach jechały niekończące się sznury aut. Na światłach w Nowej Woli, postanowiłem jadąc naprzeciw tego strumienia zacząć liczyć. Korek kończył się w następnej wsi, Zgorzała i liczył 126 samochodów i jeden autobus miejski 737. Szkoda mi się zrobiło kierowców za moimi plecami, też przecież jestem kierowcą i zjeżdżałem co jakiś czas na chodnik żeby mogli mnie wyprzedzić. Pewnie jestem w mniejszości, która myśli na drodze nie tylko o sobie, ale świat byłby lepszy, gdybyśmy okazywali sobie więcej życzliwości. Świata pewnie tym małym gestem nie zmieniłem, ale może komuś tam przemknęła myśl, że nie wszyscy rowerzyści są do zabicia?

Piaseczyńskie fontanny na Rynku © yurek55

Piaseczyńskie fontanny na Rynku © yurek55
- DST 27.30km
- Czas 01:14
- VAVG 22.14km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 maja 2017
Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów
Przez Gassy do Piaseczna
Dziś znowu tylko w jedną stronę, ale nie dlatego. że powrót samochodem, tylko dlatego, że zostaję w Piasecznie na noc. Rano jechało mi się wyśmienicie i to tak, że wyprzedziłem jakiegoś szosowca. Wprawdzie jechałem tylko 28km/h. ale i tyle wystarczyło. No i zapewne mu się nie spieszyło i nie wiedział też, że się ścigamy, ale zawsze coś.

Most na Jeziorce © yurek55

Most na Jeziorce © yurek55
- DST 43.00km
- Czas 01:45
- VAVG 24.57km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 13 maja 2017
Kategoria 50-100
Po obu stronach Wisły
Od rana tarabanili mi pod oknem rozstawiając estradę i inne stoiska "Pikniku Naukowego na Placu Baśniowym", więc nie było sensu leżeć w łóżku i słuchać rozmów panów z ekipy technicznej i brzdęku rur na asfalcie. Słoneczna i wreszcie prawdziwie majowa pogoda, była dodatkową motywacją do wygrzebania się z betów i ruszenia na wycieczkę. Najpierw pojechałem na południe i za Raszynem pożegnałem szosę krakowską i jadąc znanymi bocznymi drogami, przez Ursus, Bemowo i Żoliborz dotarłem do Wisły. Jadąc wzdłuż niej do ostatniego mostu i z powrotem po naszej stronie spotkałem kilka tysięcy rowerzystów, kilkuset rolkarzy, tyle samo biegaczy i jeszcze trochę ludków na hulajnogach. Na bulwarach jechałem w korku i czułem się całkiem jak na Masie Krytycznej. Nie sądziłem, że w Warszawie mieszka tylu sportowców, a połowa z nich jeździ na wypożyczonych rowerach miejskich. Zastanawiałem się, co ja robię w tym tłumie niedzielnych cyklistów ze swoją śmigłą szosą, ale nie znalazłem odpowiedzi. Nie wiem też, po co katowałem siebie i Bystrego Baranka w terenie i na dodatek na hopkach i szutrowych zjazdach, w krzaczorach po praskiej stronie. Może myślałem, że to rower przełajowy? Albo gravel? Tak czy owak - nie jest.

Aleja drzew - "co ci przypomina widok znajomy ten" © yurek55

Dawno nie było - fotka z Mostu Siekierkowskiego kierunek północny © yurek55

Aleja drzew - "co ci przypomina widok znajomy ten" © yurek55

Dawno nie było - fotka z Mostu Siekierkowskiego kierunek północny © yurek55
- DST 85.00km
- Teren 5.00km
- Czas 04:07
- VAVG 20.65km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 maja 2017
Kategoria 50-100
Zachodnie wioski i wiślane bulwary
Przed południem wygospodarowałem czasu jedynie na dziesięć kilometrów. Wykorzystałem to na dokładne ustawienie siodełka i w związku z tym zrobiłem chyba z pięć postojów regulacyjnych. Od nowości nie ruszałem siodełka wcale, ale teraz po testach Adamo Prologue i powrocie do starego, musiałem się przyłożyć.
Po południu powtórzyłem wczorajszy początek trasy, ale dziś pojechałem znacznie dalej, Droga doprowadziła mnie do samego Borzęcina, a potem Traktem Królewskim i ustaloną trasą dojechałem do Truskawia. Stamtąd mogłem już zawrócić do Warszawy, ale że miałem jeszcze trochę czasu, a na dodatek nadal było widno, to pojeździłem sobie jeszcze po mieście.
Dziś Strava przyznała mi w uznaniu dla mojej szybkości aż trzydzieści pucharów!

Wysypisko w Radiowie © yurek55

Wznowiona żegluga na Wiśle © yurek55

Statek wycieczkowy "Loewentin" © yurek55

Tramwaj wodny © yurek55

Zmiana warty © yurek55

Krzyż papieski na Placu Piłsudskiego © yurek55

Hotel Bristol w remoncie © yurek55
Dziś Strava przyznała mi w uznaniu dla mojej szybkości aż trzydzieści pucharów!

Wysypisko w Radiowie © yurek55

Wznowiona żegluga na Wiśle © yurek55

Statek wycieczkowy "Loewentin" © yurek55

Tramwaj wodny © yurek55

Zmiana warty © yurek55

Krzyż papieski na Placu Piłsudskiego © yurek55

Hotel Bristol w remoncie © yurek55
- DST 77.60km
- Czas 03:21
- VAVG 23.16km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 11 maja 2017
Kategoria <50
Zdążyć przed zachodem
Od rana padał deszcz i sądziłem, że dziś nie pojeżdżę, ale stało się inaczej. Dni są teraz najdłuższe w roku i do wieczora zdążyło wyjść słońce i osuszyć asfalt, a nadal jeszcze było widno. Postanowiłem to wykorzystać i pojechałem na krótką i szybką wycieczkę. Musiałem się spieszyć, bo nie wziąłem przedniego światła, a tylne dawno nie ładowane nie gwarantowało długiego świecenia. Chciałem przetestować nowe ustawienia Locusa i Stravy, czyli automatyczną synchronizację, sprawdzić czy Strava pokazuje dobre wartości przewyższeń - i najważniejsze, wrócić do starego siodełka. Wszystkie cele zrealizowałem, wszystko działa dobrze, a moje siodełko jest wygodniejsze od ISM Adamo Prologue.
Jechało się bardzo dobrze i za dzisiejszy wyjazd Strava nagrodziła mnie ośmioma kieliszkami.

Aleje Jerozolimskie kierunek zachodni © yurek55
Jechało się bardzo dobrze i za dzisiejszy wyjazd Strava nagrodziła mnie ośmioma kieliszkami.

Aleje Jerozolimskie kierunek zachodni © yurek55
- DST 22.00km
- Czas 01:03
- VAVG 20.95km/h
- Temperatura 9.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze























