Informacje

  • Wszystkie kilometry: 170997.57 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.68%)
  • Czas na rowerze: 365d 21h 25m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Czwartek, 8 sierpnia 2019 Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów

Transport

Do Piaseczna samochodem z rowerem w bagazniku, z powrotem na dwóch kółkach. Mam nadzieję, że to niewygojone kolano jest przyczyną tak słabych osiagów.


  • DST 20.50km
  • Czas 00:59
  • VAVG 20.85km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 7 sierpnia 2019 Kategoria 50-100

Tym razem zachodnie wioski

Po wczorajszym odwiedzeniu Republiki Rowerowej Gassy, dziś dla zachowania równowagi pojechałem na zachód. Jakoś niespecjalnie mi szła ta jazda, ale nie bedę się rozwodził nad swoją kondycją. Jest, jak jest. 
W kościele w Borzęcinie naprawili zegar, ale nie do końca. Zdziwiłem się, że dzwony wydzwaniają melodię o niepełnej godzinie, ale jak sprawdziłem, to było właśnie samo południe. Tymczasem na zegarze brakuje jeszcze czterdziestu minut do dwunastej.


Chodzi, tylko wolniej
W Izabelinie przy zbiegu ulic 3 Maja i Krasińskiego powstaje kolejne rondo. Nie wiem po co, bo ruch tam jest śladowy.
Będzie rondko w Izabelinie
Będzie rondko w Izabelinie © yurek55
Przejechałem się nową drogą dla rowerów, choć jeszcze formalnie nie jest oddana, ale na szybkośi przestało mi zależeć.
Droga rowerowa w Kaputach
Droga rowerowa w Kaputach © yurek55
I na zakończenie mural na Woli.

I mapka

  • DST 66.00km
  • Czas 03:13
  • VAVG 20.52km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 6 sierpnia 2019 Kategoria 50-100

Przejazd próbny

Kolano jeszcze niewygojone, ale zakupiłem za poradą Starszejpani plaster z jonami srebra cosmopor antibacterial i pojechałem. Początkowo najbardziej dawał się we znaki sam plaster. W miejscach przyklejenia z każdym ruchem nogi czułem nieprzyjemne i lekko bolesne uczucie ciągnięcia. Później przeszło, ale dopiero w domu zauważyłem, że on sie po prostu w newralgicznych miejscach odkleił i było OK.
Na rowerze
Na rowerze © yurek55
Ponieważ nie wiedziałem gdzie dojadę, najpierw pojechałem trochę na zachód Alejami Jerozolimskimi z myślą o wariancie szybkiego powrotu, np. Aleją Krakowską, ale szło coraz lepiej, a ja jechałem coraz dalej. Tym razem nie aż do Nadarzyna, bo chciałem sprawdzić drogę przez Lasy Sękocińskie, którą nie jechałem od ładnych paru lat. Właściwie, to od czasu przebudowy tego odcinka drogi ekspresowej S8 na Katowice/Wrocław. 

Początek drogi i inny znak -
Początek drogi i inny znak - "uwaga jeże" © yurek55
Tak właściwie, to chyba nie ma takiego znaku, prawda?
Dalszy odcinek tej samej drogi
Dalszy odcinek tej samej drogi © yurek55
A na końcu, już przy wojewódzkiej 721, spotkałem panią szykującą się do pracy. Widziałem, że dopiero zajmowała swoje miejsce. Była tak masakrycznie chuda, że spokojnie mogła statystować w wojennym filmie o Oświęcimiu, co jest widokiem rzadko  spotykanym u "przydróżek". Przeważnie są to panie o dość mocnej budowie i obfitych kształtach, oraz o ciemniejszej karnacji niż Polki. 
Ale wpis chyba nie miał być o tym...

Drogę do Lesznowoli przejechałem obok szosy, po nierównej kostce bauma udającej drogę dla pieszych i rowerów i dziś nawet mi to nie przeszkadzało? Nie spieszyłem się i nie chciałem blokować ruchliwej drogi do Piaseczna.  U córki zrobiłem sobie krótki postój na uzupełnienie bidonu i ochłodzenie się pod kranem na podwórku, pogadałem chwilkę z najstarszymi wnuczkami - i na Gassy!
 A w Gassac taki nieprzyjemny napis na asfalcie. Pisownia ostatniego słowa mnie naprawdę urzekła. :)


ztąd!
A stamtąd już prosto do domu, najpierw nad Wisłą, potem Wilanów, na koniec Powsińska, Gagarina, w górę Spacerową do Placu Unii i Batorego do Pola Mokotowskiego. Na koniec Banacha i dom.

Droga z Cieciszewa, po lewej hangar przy lądowisku
Droga z Cieciszewa, po lewej hangar przy lądowisku © yurek55
Ostatnia prosta do Gassów
Ostatnia prosta do Gassów © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2596003776/embed/f7752dc68cca6e47c51ce8dcb9d3cff2ba849542">

  • DST 79.00km
  • Czas 03:45
  • VAVG 21.07km/h
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 lipca 2019 Kategoria całe NIC

Kolizja i szlif na szutrowym ddr

Miałem szczery zamiar stówasia dziś zaliczyć, a podróż zakończyłem już na Żwirki i Wigury. A stało sie to za sprawą młodzieńca na elektrycznej hulajnodze i w słuchawkach na uszach. Nic dziwnego, że nie słyszał mojego krzyku gdy zajeżdżał mi drogę zjezdżając ze ścieżki pod swój biurowiec. Ja już zacząłem manewr wyprzedzania i w tym momencie byłem może metr za nim. Nie dał mi najmniejszej szansy na uniknięcie kolizji, nawet na heble nie zdązyłem nacisnąć, tylko lekko odbiłem w lewo. Na nic się to nie zdało i znowu zaliczyłem spektakularną glebę. Na nieszczęście trafiłem na ten szutrowy odcinek ścieżki, więc szlif na żwirze zabolał dość mocno. Siedząc na ziemi kląłem na czym świat stoi, a tę wielopiętrową wiązankę jaką usłyszał sprawca, będzie pamiętał do końca życia. Oczywiście przepraszał i się mocno sumitował, widać że zdrowo był przestraszony nie tylko faktem potrącenia, ale i obawą przed moja bardziej zdecydowaną reakcją, taką pozawerbalną. :) Ale jak się już wykląłem, to się uspokoiłem i kazałem mu iśc w p.... z jego pomocą i przeprosinami, a sam po obmyciu wodą z bidonu otartego kolana i sprawdzeniu roweru, wróciłem do domu. Policji nie wzywałem, bo i po co. Nie zależało mi aż tak na ukaraniu młodzieńca, żeby tracić czas na czekanie. 
Informację o tym zdarzeniu wrzuciłem na jedną z rowerowych grup, a dyskusja pod moim postem przekonała mnie ostatecznie, że Stanisław Lem miał rację.


Między innymi jeden dyskutant upierał się, że wina zawsze jest po stronie tego, co jedzie z tyłu i to on musi uważać.
Natomiast drugi słusznie, niestety, zauważył, że hulajnogista jest w świetle przepisów pieszym i jako taki, nie musi sygnalizować zamiaru skrętu...

Wygląda dość spektakularnie, ale w rzeczywistości nie jest tak źle. Szlif, jak szlif, prawda?



  • DST 7.50km
  • Czas 00:20
  • VAVG 22.50km/h
  • Temperatura 31.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 lipca 2019 Kategoria 50-100

Zdążyć przed burzą

Nie mam zwyczaju sprawdzania przed wyjazdem prognoz meteorologicznych i nie miałem pojęcia, że synoptycy przewidują na dziś burze. Po drugie, nie wiedziałem gdzie i na jak długo jadę, bo właściwie, to chciałem sprawdzić tylko, jak jeździ się po płaskim. :)
No ale jak już wyjechałem, to dalej już jakoś samo poszło i nawet temperatura mi zbytnio nie dokuczała - a termometr rowerowy raz nawet stan podgoraczkowy pokazał. Ale to było w lesie, w otwartym terenie było mniej, tylko około 35°C, w zależności od miejsca. Raz udało mi się schłodzić, na niezawodnym cmentarzu w Kiełpinie, gdzie pod pompą zmoczyłem koszulkę i chustkę pod kask.Na długo nie wystarczyło, a z bidonu polewać się nie mogłem, bo dziś izotonikiem był zatankowany. Nota bene wystarczyło mi go na całą drogę i do tego zjadłęm jeszcze banana. Jak juz kończyłem objazd Puszczy Kampinoskiej i zachodnich wiosek, dojezdżając Szeligowską do Lazurowej usłyszałem odległe pomruki burzy. Niezbyt się tym przejąłem, bo grzmoty było daleko, a ja byłem już w miescie i w razie czego mogłem sie gdzieś schować. Na Połczyńskiej zaczęły pokazywać się z przodu błyskawice, a we Włochach dopadł mnie potężny podmuch wiatru, ale to taki, że piasek z jezdni zaczął mi trzeszczeć w zębach. W Alejach Jerozolimskich wiatr ucichł, ale zaczęło kropić, jednak nie na tyle żeby się chować, pioruny też przestały mnie straszyć i dopiero pod samą klatką konkretnie grzmotnęło. Już w domu okazało się, że w sumie to przeszła bokiem. 
Niedługo 75 rocznica
Niedługo 75 rocznica © yurek55
Kościół w Wierszach
Kościół w Wierszach © yurek55
PS. Kilometry z licznika, bo jak widać, nie od początku udało się nagrać trasę.
  • DST 88.00km
  • Czas 03:58
  • VAVG 22.18km/h
  • VMAX 40.10km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 lipca 2019

Nie za wiele

Ostatnie dni niespecjalnie owocne w kilometry, ale wszędzie już byłem i trudno wykrzesać entuzjazm do jazdy. Dziś kilometry tylko dla formalności.

Kościół w Krokowej

Kiedyś była w Krokowej dobra restauracja "U Luzy", teraz jest "Kebab Alladin". Signum temporis.

Zachód słońca
.
  • DST 20.72km
  • Czas 01:10
  • VAVG 17.76km/h
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 26 lipca 2019 Kategoria <50, Nad morzem 7

Rekreacyjnie

Nie wiedziałem gdzie mam dziś pojechać, więc i wstawać mi się nie chciało. W końcu wymysliłem sobie, że pojazdę drogą przez las do Dębek, a z powrotem wrócę szosą. Przez las jest tylko 4,5 kilometra, a szosami trzeba jechać mocno dookoła i wychodzi chyba z 15. ja nieco wydłużyłem pętelkę, a potem jeszcze raz do sklepu jechałem po gazety, więc wyszło w sumie trochę więcej.

Droga przez las do Dębek


Pólnocno - zachodnia rubież II Rzeczpospolitej

Granica z Niemcami była na Piaśnicy

Pejzaż wiejski


  • DST 27.80km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:29
  • VAVG 18.74km/h
  • VMAX 40.10km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 95m
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 25 lipca 2019 Kategoria 50-100, Nad morzem 7

Drugie podejście(?) do podjazdu

Przyznaję się bez bicia, że nie dawał mi spokoju ten niepodjechany podjazd w Gniewinie. Pomyślałem sobie, że muszę spróbować  jeszcze raz, tylko inaczej rozłożyć siły. Tym razem juz nie kombinowałem z przerzutkami i od razu ustawiłem najlżejsze przełożenie, a potem spokojnie kręcąc wjechałem do końca. A przed samym szczytem mogłem nawet przyspieszyć! Objechałem dookoła górny zbiornik zjeżdżając pustą  drogą techniczną, a następnie skierowałem się do Żarnowca objeżdżając zbiornik dolny, czyli Jezioro Żarnowieckie. Kościół w Żarnoiwcu to najstarszy obiekt sakralny na Pomorzu, ale akurat trwała poranna msza i zdjęć ze środka nie mam.
Krużganki

Później pojechałem do Starzyńskiego Dworu zobaczyć czy Iwana zdekomunizowli, bo samorząd, podobnie jak warszawski ze zmianą nazw ulic, nie wyraził zgody na usunięcie pomnika. No i jest!


To akurat nie jest pomnik wdzięczności Armii Czerwonej, niech sobie stoi.


Wjechałem!

Poranne mgły


Dookoła jeziora

  Północny kraniec

  • DST 72.90km
  • Czas 03:42
  • VAVG 19.70km/h
  • VMAX 51.90km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 552m
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 lipca 2019 Kategoria <50, Nad morzem 7

Traska w sam raz na rozjazd

Chciałem zobaczyć jak zmieniła się po pięciu latach droga rowerowa z Krokowej do Swarzewa. Zaplanowałem więc sobie krótszą tym razem przejażdżkę, tylko tam i z powrotem. Na pierwszych kilometrach scieżka nieco ucierpiała przez korzenie drzew powodujące wybrzuszenia w asfalcie, ale reszta nadal w porządku. Spotkałem na niej trzech rowerzystów, zająca i kota na łowach. Wracając zmieniałem marszrutę i w Łebczu odbiłem na Jastrzębią Górę. Kilometrowo wyszło tak samo, ale droga jednak sporo gorsza. Zjazd z Jastrzębiej w stronę Karwi po dziurawym asfalcie dostarcza niezpomnianych wrażeń, tak samo jak późniejszy fragment w Ostrowie. Ale generalnie teraz jest więcej nowych i gładkich asfaltów niż te kilka lat temu. Nawet  zabytkowa kostka z Chłapowa do Jastrzębiej już niestraszna, można jechać obok, po asfaltowym ciągu pieszo rowerowym. 

Początek szlaku rowerowego przy zabytkowym budynku stacyjnym

Siedemnaście kilometrów dalej ostatnia stacja

A tak wygląda pomiędzy
  • DST 45.30km
  • Czas 02:02
  • VAVG 22.28km/h
  • VMAX 42.40km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 189m
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 23 lipca 2019 Kategoria 50-100, gminobranie, Nad morzem 7

Trzecia nadmorska - i jeszcze dwie gminy

Opaska na nadgarstku zawibrowała o piątej, zgodnie z ustawioną godziną budzenia i kolejny raz wyruszyłem na podbój nowych gmin. Tym razem kierunek południowo - wschodni i jazda drogami wojewódzkimi, które pomimo wczesnej pory, okazały się zaskakujaco ruchliwe. Jazda w tak intensywnym ruchu nie nalezy do przyjemności, a jeszcze tutejsi kierowcy chyba mają problem z oceną odstępu jednego metra przy wyprzedzaniu. No i te upierdliwe pagórki na dodatek, a najgorszy  ten podjazd z Redy do Rekowa Górnego w towarzystwie pędzących samochodów. Ale jakoś dojechałem i wróciłem, a to najwazniejsze. To już ostatnie gminy podczas tego wyjazdu, dalej przed śniadaniem pojechać się nie da.
Zdjęć nie robiłem, więc wstawiam widok z okna.


  • DST 84.37km
  • Czas 04:01
  • VAVG 21.00km/h
  • VMAX 45.00km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 513m
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl