Informacje

  • Wszystkie kilometry: 170467.76 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.68%)
  • Czas na rowerze: 364d 18h 36m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Gassy

Dystans całkowity:20475.78 km (w terenie 64.00 km; 0.31%)
Czas w ruchu:991:34
Średnia prędkość:20.65 km/h
Maksymalna prędkość:54.40 km/h
Suma podjazdów:32279 m
Suma kalorii:397784 kcal
Liczba aktywności:264
Średnio na aktywność:77.56 km i 3h 45m
Więcej statystyk
Wtorek, 16 kwietnia 2019 Kategoria 50-100, Gassy, Piaseczno/Ursynów

Wiosenny deszczyk

Znudziła mi się jazda do Piaseczna Aleją Żwirki i Wigury i dziś wyjechałem z miasta Aleją Krakowską. Pierwsze trzy kilometry trzeba jechać po czerwonej kostce, ale można to potraktować rozgrzewkowo, a potem jest już można jechać po jezdni. Nie wiedziałem zapomniałem(?), że Raszyn też już zafundował rowerzystom bezpieczny przejazd przez miasto i teraz trzeba tylko uważać na wyjazdy z bocznych uliczek i posesji. Ale za to mogłem to zdjęcie zrobić, a jak jezdnią jadę to przemykam nawet nie patrząc.
Raszyn
Raszyn © yurek55

Za Lesznowolą zrobiłem krótki przystanek w gospodarstwie ogrodniczym, potem drugi, u córki, na kawę i mogłem jechać do Gassów. Od poczatku mialem zamiar tam jechać, sprawdzić prom, czy pływa, ale tym razem wybrałem jeszcze inna drogą dojazdową, przez Górki Szymona.
Staw na Górkach Szymona w Zalesiu
Staw na Górkach Szymona w Zalesiu © yurek55
Górki Szymona
Górki Szymona © yurek55



Na drugą stronę Jeziorki przedostałem się jazem, a po kilkuset metrach jazdy terenowej i znalazłem się w Żabieńcu. dsalej już do celu droga była prosta, znana i wielokrotnie jechana. jak widac na zdjęciu prom już stoi w gotowości, ale pasażerów zacznie przewozić dopiero po Świętach.

Będzie pod wiatr!
Gdzieś w okolicach Wilanowa zaczął kropić lekki deszcz i towarzyszył mi do samego końca. Ale nie zdołał popsuć mi frajdy z wycieczki.

Znów nie działa

  • DST 72.48km
  • Czas 03:19
  • VAVG 21.85km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 marca 2019 Kategoria 50-100, Gassy, Piaseczno/Ursynów

Dwa razy

Odczuwalna temperatura minus jeden, ale przecież już prawie wiosna, więc zakładam cienką kurtkę, ale dla pewności dodaję podkoszulkę pod spód i zakładam grubsze rękawiczki. Rano nie jest zbyt goraco. ale zawsze jest nadzieja, że z czasem sie ociepli. Pierwszy raz nie trwał długo, zaledwie siedemnaście kilometrów po mieście i musiałem na chwilę wrócić do domu.  Drugi raz, to już normalna jazda do Piaseczna i potem do Gassów. Tyle, że tym razem nie przez Chylice, a przez Żabieniec. Pomimo słońca i nominalnie pięciu stopni na termometrze, był zaskakująco zimny wiatr, ale nie zdołał mnie wychłodzić. Nowa kaseta dołożona do nowego łańcucha, wyleczyła problem z przeskakiwaniem i mogę już normalnie jećździć i korzystać ze wszystkich przełożeń. Tym razem postawiłem na napęd B'twin, tylko jeszcze jeden łańcuch dokupię. Na dziesięć tysięcy kilometrów powinno wystarczyć. 

Kierunek do Warszawy

Kierunek do przystani w Gassach

  • DST 87.00km
  • Czas 04:11
  • VAVG 20.80km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 marca 2019 Kategoria 50-100, Gassy

W marcu jak w garncu

Ustawiłem trasę tak, żeby około piętnastej być w Piasecznie, bo dzieci wyjechały na cały dzień i psem trzeba było się zająć. Pojechałem sobie przez Gassy do Góry Kalwarii, ale niezbyt dobrze mi szło przez ten nowy łańcucvh, który nie chce się ułożyć i dopasować do kasety. Właściwie, to mam do dyspozycji tylko skrajne koronki 12, 13 i 21,23,25, na środkowych - najczęściej używanych - nie da się jechać. Ale jakoś tam metodą prób i błędów udawało się w miarę dobierać przełożenia i pierwszy etap przejechałem dość sprawnie. Nawet pod górę na Lipkowskiej nie musiałem wprowadzać, choć wcześniej brałem to pod uwagę. To znaczy gdyby łańcuch przeskakiwał. 
Niestety dopiero po wyjechaniu z osłoniętej doliny Wisły na górę, poczułem jak bardzo wzmogła się siła wiatru. Do tego jeszcze zaczął padać deszcz i przestało być fajnie. Musiałem wybrać najkrótszą, ale najmniej przyjazną drogą krajową 92 i jakoś przemęczyć te najgorsze piętnaście kilometrów. Kto jechał, ten wie, ale patrząc na segmenty Stravy, nikt z moich obserwowanych tamtędy nie jeździł. Wystarczy też dodać, że w tym roku oprócz mnie, tylko dwóch użytkowników Stravy wybrało tę drogę. Spory ruch,  brak pobocza - i wszystko jasne. Dobrą stroną był wiatr z lewej, czyli spychający na pobocze, a nie pod koła.  Deszcz też padał poziomo.
Najszybciej zrobiło się mokro w butach, rękawiczki też wkrótce można było wyżymać, rękawy w cieńszej z moich kurtek nie są wodoodporne, a pod spodem miałem tylko krótki rękaw, spodenki też krótkie, ale założyłem nogawki. Na szczęście plecy pozostały suche. Kiedy dojezdżałem do Piaseczna zaczęło się przejaśniać i wkrótce przestało padać. U córki nie bardzo miałem się w co przebrać, ale założyłem suche skarpety i zwykłą koszulę. Miała przynajmniej długi rękaw i izolowała od przemoczonej w tym miejscu kurtki. Jako że słoneczko.  zaczęło wyglądać, z optymizmem ruszyłem na ostatni etap i szybko, bo z wiatrem, dojechałem w pobliże lotniska. Niestety tam czekało mnie najgorsze. Ostre lodowe igiełki niesione zachodnim wiatrem, zaatakowały z taką siłą mój lewy policzek, że nie wiedziałem jak głowę mam odkręcać. Bolało tak bardzo, że już miałem stanąć i odkręcić się tyłem, ale postanowiłem wytrzymać i nie tracić czasu na bezdurno. Jadąc zbliżałem się do celu, a stojąc... Kiedy dojechałem do Żwirki i Wigury, warstwa tego lodu z nieba zaczęła mi chrzęścić pod kołami i tak aż do ruskiego cmentarza. Później już było noramalnie, ale licznika przy Banacha już nie chciałem fotografować. Za blisko domu, a ja za bardzo przemoczony i wychłodzony. 
Tak że taką wycieczkę sobie dziś zafundowałem. Bywa i tak.
Zdjęcia

Widać wyraźny spadek liczby rowerzystów w wolne dni, co świadczy, jak ważny jest rower jako środek transportu do pracy/szkoły.

Zaznaczona strzałką wyspa wyłaniająca się z nurtu Wisły

Z przystani w Gassach widok na drugą stronę Wisły

A to most kolejowy w Górze Kalwarii, nie wiedziałem, że jest tak blisko. Widzę go pierwszy raz, bo dotychczas zasłaniały go drzewa i krzaki.

Zrobiłem dwa zdjęcia, z których zachowało się to całkiem nieudane. Mokre ręce, ekran dotykowy i taki efekt. To biurowiec na Żwirki koło 1 Sierpnia.
PS. dziś eksperymentalnie włączyłem w telefonie dwie aplikacje do zapisywania trasy: Locusa i Stravę. Różnica jest ponad 3 km, wie ktoś dlaczego?
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2201751253/embed/7be6a901042bc44cdaab9b4cdf04283feb1ab4f9">
  • DST 85.00km
  • Czas 04:00
  • VAVG 21.25km/h
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 marca 2019 Kategoria Gassy

Z górki na pazurki

Wczoraj postanowiłem sobie zakończyć okres lenistwa, ale nie do końca mi to wyszło. Zamiast wstać rano, zjeść śniadanie i wyruszyć na setkę, przekręciłem się na drugi bok i próbowałem zmusić do zaśniecia. Oczywiście bez powodzenia. Kiedy już nie mogłem dłużej, wstałem i po codziennych porannych rytuałach, rozsiadłem się z kubkiem kawy i laptopem, by zmarnować kolejny dzień. Na szczęście nie było mi to dane, bo obiecałem telefon do naprawy zawieźć. Poczatkowo sądziłem, że pojadę do Katany78, czyli do jej pracy, ale po kilku telefonach znalazłem tańszy i szybszy serwis, który wyświetlacz z panelem wymienia za 240 zł i na nastepny dzień jest do odbioru. A skoro już magiczną furtkę, pomiędzy krainą lenia, a rowerem, przekroczyłem, reszta poszła z górki. Do tego stopnia z górki, że na zjeździe Agrykolą ustanowiłem swój rekord prędkości - 52 km/h. Dopiero w tym momencie zrozumiałem potrzebę jeżdżenia w okularach rowerowych, bo oczy zaczęły mi łzawić. Przy moich zwykłych prędkościach nie są mi potrzebne.:) Nawet nie zdązyłem się przestraszyć i już byłem na dole. Mam lepszy czas od Hipka!
A reszta jazdy zupełnie bez historii. Sporo zimniej niż wczoraj, pomimo grubszych rękawiczek zmarzły mi trochę ręce i stopy. A już była wiosna... Ale Facebook mi przypomniał, że rok temu kra waliła Wisłą, o taka.


A to dzisiejsze.
Kontrola rowerowa pierwsza (Świętokrzyska)
Kontrola rowerowa pierwsza (Świętokrzyska) © yurek55
Kontrola rowerowa druga
Kontrola rowerowa druga © yurek55
Tu obwodnica przejdzie na wyższy poziom i doprowadzi do mostu (ulica Vogla)
Tu obwodnica przejdzie na wyższy poziom i doprowadzi do mostu (ulica Vogla) © yurek55
Do Wilanówki juz trzeci miesiąc leją wodę
Do Wilanówki juz trzeci miesiąc leją wodę © yurek55
Kontrola czasu w Konstancinie na Batorego
Kontrola czasu w Konstancinie na Batorego © yurek55
Wytęż wzrok i znajdź samolot
Wytęż wzrok i znajdź samolot © yurek55


  • DST 68.00km
  • Czas 03:09
  • VAVG 21.59km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 stycznia 2019 Kategoria 50-100, Gassy, Piaseczno/Ursynów

Powtórna wizyta w GITD + trójkąt piaseczyński

Tak jak wczoraj napisałem, ponownie wybrałem się na Przyczółkową, ale żeby nudno nie było, to dziś od innej strony zajechałem. Chciałem to już mieć z głowy i liczyłem, że mniej ludzi będzie jak będę tam wcześniej. załatwiłem sprawę i zajęło mi to akurat tyle czasu, żeby zdążyły się rozgrzać stopy i dłonie. Z nową energią ruszyłem w dalszą drogę i pomyślałem, że takie przystanki w cieple, to dobry sposób na zimową jazdę. Na swojej trasie miałem jeszcze jedno takie miejsce, czyli dom mojej córki w Piasecznie i tam właśnie wpadłem na gorącą herbatę i przytulanki z dziewczynkami. Mama zrobiła im wolne od przedszkola i chętnie służyły za rozgrzewacz zmarzniętych policzków dziadka. No a potem już tylko ostatnie dwadzieścia kilometrów i nawet prószący śnieg nie był w stanie popsuć mi radości jazdy. Szczególnie, że zacinał od tyłu. 
 
Dymy nad Warszawą - EC Siekierki
Dymy nad Warszawą - EC Siekierki © yurek55

"(...)dziś tak tu pusto już(...)" - przystań w Gassach © yurek55
Wisła - widok z przystani na południe
Wisła - widok z przystani na południe © yurek55
Poranna kontrola licznika (184/1292}
Poranna kontrola licznika (184/1292} © yurek55
Popołudniowa kontrola licznika (273/1381)
Popołudniowa kontrola licznika (273/1381) © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2054896913/embed/85b2ffbe88cc13373f37ac7e7f4904a2cc84691a">
  • DST 76.00km
  • Czas 03:38
  • VAVG 20.92km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Kalorie 1001kcal
  • Podjazdy 165m
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 3 stycznia 2019 Kategoria 50-100, Gassy

Pierwszy trójkąt gassowy

Grudzień ubiegłego roku wygenerował nieoczekiwane koszty, których spłatę przeniosłem na rok bieżący. Wczoraj dałem zarobić panu z lawetą i serwisowi, dziś chciałem uregulować opłatę za zdjęcie. Wprawdzie go nie zamawiałem, a nawet można powiedzieć, że zrobiono mi je znienacka, ale cóż to zmienia? Jak to mówią: - "nie płaci bogaty, tylko winowaty". Drogę do fotografa, którym jest Główna Inspekcja Transportu Drogowego, znam już na pamięć i tam właśnie dziś pojechałem. Wybrałem drogę nieco naokoło, by skorzystać z pogody i zrobić trochę kilometrów, a ten nieprzyjemny obowiazek zostawic sobie na koniec. Na początku wszystko szło dobrze i licznik często pokazywał ponad 30 km/h, ja wiedziałem jednak czym to pachnie i byłem gotów stawić temu czoła. Pierwszy raz siłę wiatru odczułem na drodze z Obórek do Gassów, gdy już z lasku wyjechałem na odkrytą przestrzeń. Siły wiatru w plecy się nie czuje, bo przecież to my jesteśmy tacy mocni, prawda? :) Wiało tak mocno z lewej, że musiałem cały czas kontrować kierownicą i balansować ciałem żeby móc jechać prosto. A kiedy już w Gassach skręciłem w lewo, centralnie pod wiatr, od razu na liczniku pokazało się 14 km/h i tak aż do mostu w Obórkach. Na dodatek droga, choć mocno posypana solą, na dużych fragmentach wyglądała mało kolarsko. Nic dziwnego, że nikogo tam nie spotkałem. Za mostem na Jeziorce zmieniłem kierunek i zyskałem  wiatr przednio boczny i tak Rosochatą dojechałem do Przyczółkowej. Dowcipny pan ochroniarz już na wejściu zadał mi pytanie: - Rowerem pan przekroczył?!, a kiedy potwierdziłem, zaprowadził mnie do poczekalni i nawet pobrał dla mnie numerek, żebym wiedział który jestem w kolejce. Popatrzyłem na ludzi, na monitor wyświetlający kolejność i szybko zrobiłem w tył zwrot - i tyle mnie tam widzieli. Może pojadę tam jeszcze raz, a może wyslę pocztą, ale w kolejce czekał nie bedę! Tak samo zresztą jak nie będę jeździł objazdami rowerowymi po jakichś dziurawych droogach, kiedy mogę jechać prosto i wygodnie ulicą Drewny do samego Wilanowa. Dopóki nie skończą z budową obwodnicy, będę unikał tej drogi, ale jak już tak wypadnie, to z objazdu nie skorzystam. 
Wycieczkę oceniam jako dość udaną i nawet wiatr nie dał rady mnie zniechęcić. Podobno odczuwalna temperatura to minus siedem, ale mnie to nie przeszkadzało. Pierwsza wycieczka za mną, a jak będzie dalej, zobaczymy. 
W domu zobaczyłem ile białej soli przyczepiło się do ramy i rad nierad musiałem zabrać się za mycie. 
To tyle.
Tajemnicza zielona poświata, czyli zjawisko paranormalne/nadprzyrodzone
Tajemnicza zielona poświata, czyli zjawisko paranormalne ergo nadprzyrodzone © yurek55
Droga Obory - Gassy, czyli ulica Literatów
Droga Obory - Gassy, czyli ulica Literatów © yurek55
Droga wzdłuż Wisły Gassy - Obórki
Droga wzdłuż Wisły Gassy - Obórki © yurek55
Kontrola licznika rowerzystów
Kontrola licznika rowerzystów © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2052612472/embed/7743d232c07a7ac221f6f815444170e1177e4181">
  • DST 63.74km
  • Czas 03:10
  • VAVG 20.13km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Kalorie 815kcal
  • Podjazdy 131m
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 15 grudnia 2018 Kategoria 50-100, Gassy, Piaseczno/Ursynów

Grudniowe kilometry - ciężkie kilometry!

Coś ostatnio ciężko mi przychodzi wybrać się na rower i dziś też do południa rozmyślałem, czy chcę, czy nie chcę. W końcu zdecydowałem, że o tej porze to już daleko nie pojadę, ale na dwie, trzy godziny mogę wyjść. Na zachód jechać nie chciałem, bo pod wiatr wracać nie lubię, więc wybrałem drugi tradycyjny kierunek, na południe. Tym bardziej, że po drodze mogę wstąpić do córki, wypić coś ciepłego, pogadać, przytulić moje dziewczynki małe i jechać dalej. A dalej droga zawiodła mnie do Konstancina, ale tym razem nie skręciłem do Gassów, tylko przez miasto do ronda i do Ciszycy. Dopiero tam wróciłem na stałą trasę Gassy - Obórki, a że chciałem zobaczyć jak idzie remont na Prętowej, przy mostku na Wilanówce, to pojechałęm tamtędy. Niestety do ulicy Rosy przejazd jest jeszcze zamknięty, ale rowerem, choć z trudem, ale dało się przejechać.Nie polecam jednak tej drogi, bo błota z budowy jest na drodze co niemiara. Dalej niespodzianek, przynajmniej tych przykrych, już nie było. Za to miłą odmianą, jest ukończenie budowy ulicy łączącej Aleję Jóżefa Becka z Czerniakowską. Jeszcze oficjalnie nie oddana i mogłem przejechać pustą jezdnią, ale asfaltowa droga rowerowa też jest. Zadowoleni nie są zapewnie nabywcy mieszkań w budynkach tuż przy ulicy, ale wszystkich nigdy nie da się uszczęśliwić. 
Jeszcze słowo o liczniku. Wczoraj, w dzień roboczy, o 17-tej było 610, dziś o czterystu mniej.
Aleja Polski Walczącej, widok w stronę Kopca Powstania Warszawskiego
Aleja Polski Walczącej, widok w stronę Kopca Powstania Warszawskiego © yurek55
Aleja Polski Walczącej, widok w stronę Trasy Siekierkowskiej
Aleja Polski Walczącej, widok w stronę Trasy Siekierkowskiej © yurek55
Kontrola licznika rowerzystów
Kontrola licznika rowerzystów © yurek55
Kontrola licznika rowerzystów - 202 szt, 15:42
Kontrola licznika rowerzystów - 202 szt, 15:42 © yurek55


  • DST 62.57km
  • Czas 02:59
  • VAVG 20.97km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 8 grudnia 2018 Kategoria 50-100, Gassy, kurierowo, Piaseczno/Ursynów

Kryzysowe (syzyfowe) prace

Po całej nocy deszcz wreszcie przestał padać, a wczorajszy zakup czekał na dostarczenie. I choć nikt o to nie prosił, ani tego nie oczekiwał, z własnej woli pojechałem dostarczyć go do Piaseczna. Tak po prawdzie, to była moja główna motywacja do wyjazdu. Pomimo tylko dwóch warstw ubrania, bardzo szybko zrobiło mi się gorąco, a to za sprawą dużego plecaka ocieplająceg plecy. Spełnia on też bardzo skutecznie funkcję ochronną i pomimo mokrych asfaltów i kałuż, dojechałem na miejsce z czystą kurtką.  Po wypiciu tradycyjnej kawy i poprzytulaniu się z moimi małymi dziewczynkami, mogłem jechać dalej. Oczywiście do Gassów, no bo gdzie? W grę wchodziła jeszcze Góra Kalwaria, ale wiatr tak dawał mi się we znaki, że ledwo jechałem i krótszy wariant był bardziej sensownym wyborem. Mizerię mojego kręcenia oddaje fakt, że spotkałem w oklicy Cieciszewa Marcina z kolegą na MTB jadących z przeciwka. Oni zrobili pętlę ze trzy kilometry i dogonili mnie za mostem w Obórkach. Jechali ok. 28 km/h choć wiatr był mocno przeszkadzający. To znaczy mnie przeszkadzający - nie im. :) Było wolno i ciężko i choć koła już się nie blokują, nie mogłem nic z tym zrobić.
Kryzys. 

Kontrola licznika o 9:55 (widzicie temperaturę?)
Kontrola licznika o 9:55 (widzicie temperaturę?) © yurek55
Kontrola licznika - powrót
Kontrola licznika - powrót © yurek55
Gassy oferują różnorakie rozrywki
Gassy oferują różnorakie rozrywki © yurek55
Skrzyzowanie ulicy Ruczaj z POW zyskuje górny poziom
Skrzyzowanie ulicy Ruczaj z POW zyskuje górny poziom © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2006549112/embed/677de3d87494a2010560cd1dab812613f22de150">
  • DST 71.00km
  • Czas 03:32
  • VAVG 20.09km/h
  • Temperatura 7.5°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 listopada 2018 Kategoria 50-100, Gassy

Ponowny test ubioru, jest dobrze

Tak mi sie spodobała wczorajsza masakracja, że dziś postanowiłem ją powtórzyć. Wybrałem z grubsza tę sama trasą, żeby za dużo nie kombinować, tylko kierunek jazdy odwrotny. Najpierw pojechałem na południe, potem na wschód, a na koniec zostawiłem najlżejszy kierunek, czyli z wiatrem wzdłuż Wisły na północny zachód. Jechało się bardzo ciężko, ale zimno mi nie było, kurtka jest rewelacyjna i cofam, co złego o niej napisałem. Dziś rano za oknem było minus pięć stopni i do tego ten wiatr, a zimna wcale nie odczuwałem. Spokojnie można w niej zimę przejeździć. Ochraniacze na buty dały komfort moim stopom, a rękawiczek jeszcze nie ma taklich, co ochronią przed zimnem ręce. Na wyprawy zimowe po Polsce się nie wybieram, a te kilka godzin wkoło komina da się wytrzymać. Tylko jak wyjmuję telefon i robię zdjęcia, to polegać mogę tylko na zmyśle wzroku, bo zmysł dotyku nie funkcjonuje zupełnie. 

Ujście Jeziorki do Wisły, a na Wiśle juz kra.

Most na Jeziorce w Obórkach

Dziś byłem 418 rowerzystą, a gdybym w tamtą stronę nie jechał po jezdni, to 419 :)
  • DST 67.00km
  • Czas 03:05
  • VAVG 21.73km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 listopada 2018 Kategoria 50-100, Gassy

Wietrzny nieodpoczynek

Zapewne gdybym wiedział jak zimny i silny jest wiatr, to bym dzisiaj został w domu. Zmylił mnie widok bezchmurnego nieba i temperaura za oknem w okolicach zera stopni. Ponieważ chciałem w końcu się przekonać, jak to jest z moją zimową kurtką rowerową, dołożyłem jedną warstwę na górę i włożyłem pod spodnie termiczne kalesony. Po wyjściu z domu od razu przekonałem się że przestałem odczuwać zimno. Wiatroszczelność kurtki jest na razie bez zastrzeżeń, a to przy dzisiejszym syberyjskim zefirku było sprawą kluczową. Co potrafi ten wietrzyk, przekonałem się na zjeździe ulicą Spacerową, gdzie zamiast 30+, na liczniku, było zaledwie 20+. Tam też moja twarz mi przypomniała, że nie posmarowałem jej kremem natłuszczajacym, ale powiedziałem jej, żeby nie robiła z tego zagadnienia. Nie takie mrozy juz przetrzymała. Ale tego, co zaczęło się  dziać w moim brzuchu, zignorować nie mogłem. Początkowo chciałem zawrócić do domu, ale to by nic nie dało - i tak bym nie zdążył, więc jechałem dalej wypatrując odpowiedniego miejsca. W końcu, tak jak Tom Dumoulin na Giro, dłużej zwlekać już nie mogłem!

Moja sytuacja była o tyle lepsza, że nie było ludzi i kamer telewizyjnych, no i znalazło się całkiem ustronne miejsce. Po małej chwili, już lekki i szczęśliwy mogłem jechać dalej, nawet na wiatr przestałem zwracać uwagę. Ta euforia nie trwała wprawdzie długo, ale naprawdę ulga jaką poczułem, była wręcz nieziemska.
Dalsza jazda to już tylko mozolne pokonywanie kilometrów i tak, aż do samej przystani w Gassach. Po zmianie kierunku jazdy było już znacznie lepiej, nawet na prostej do Obór jakiś pucharek wpadł, ale jak widać po średniej łatwo nie było. Przy takim zimnie nie daję rady szybciej jechać.  
W sumie to nawet zadowolony jestem z dzisiejszej jazdy. Ubranie zdało egzamin, gdy założę ocieplacze na buty stopy też nie powinny cierpieć, a dłonie, no cóż. Trzeba to jakoś znosić.  Tylko z robieniem zdjęć może być gorzej. 

Miasteczko Wilanów
Miasteczko Wilanów © yurek55
Droga do Gassów
Droga do Gassów © yurek55
Wisła z przystani
Wisła z przystani © yurek55
Koniec przeprawy promowej
Koniec przeprawy promowej © yurek55
Licznik rowerowy na Banacha, z prawej uczelnia Księgowego
Licznik rowerowy na Banacha, z prawej uczelnia Księgowego © yurek55

Wpis sponsoruje przysłowie: "Śmierć i sranie, nie wiadomo kiedy zastanie"
Aha, i na zakończenie. Po wczorajszej deklaracji byłego prezydenta w sprawie pogadania z Władimirem. :)



height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1990969686/embed/f8f4ef3e7b7c2c3f3f4bbb2c1fa774ab9aa97a3f">
  • DST 62.45km
  • Czas 03:02
  • VAVG 20.59km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl