Wpisy archiwalne w kategorii
Gassy
| Dystans całkowity: | 20475.78 km (w terenie 64.00 km; 0.31%) |
| Czas w ruchu: | 991:34 |
| Średnia prędkość: | 20.65 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 54.40 km/h |
| Suma podjazdów: | 32279 m |
| Suma kalorii: | 397784 kcal |
| Liczba aktywności: | 264 |
| Średnio na aktywność: | 77.56 km i 3h 45m |
| Więcej statystyk | |
Piątek, 2 listopada 2018
Kategoria > 100, gminobranie, Gassy
Po gminę Goszczyn
Jakiś czas temu sprawdzałem moje gminne zdobycze i przypomniało mi się, że mam "dziurę" w okolicy Grójca. Dzisiejszy dzień wydawał mi się w sam raz, by ją załatać, bo i pogoda odpowiednia i wstałem wystarczająco wcześnie. No i jakaś odmiana od stałych tras, a przynajmniej w bardzo dużych fragmentach całkiem nowe, lub dawno zapomniane. W Nadarzynie przed wyborami oddali drogę rowerową omijającą centrum miasta. Wprawdzie jest z kostki, ale na razie gładka i wygodna i prowadzi od tyłu do Urzędu Gminy.

Nadarzyn Urząd Miasta i Gminy © yurek55
Potem jest trochę lipa, bo nadal trwa drogowy armagedon, ale rowerzyści i piesi mają już kładkę nad katowicką i można się wygodnie dostać na drugą stronę. Nie wiem tylko, jak radzą sobie zmotoryzowani mieszkańcy Nadarzyna, którzy chcą pojechać do Ruśca, Paroli, Tarczyna, czy innych miejsc po drugiej stronie trasy.

Kładka nad "gierkówką" łącząca Nadarzyn i Rusiec © yurek55
W Ruścu, jak zawsze, wielkie wrażenie robi na mnie szkoła podstawowa, która jak zwykle fotografuję, razem z rowerowym drogowskazem. Ciekawe tylko, czy mówi prawdę?

Drogowskazy dla rowerzystów © yurek55

Szkoła Podstawowa w Ruścu © yurek55
A później robiłem próby nowego nabytku. Z kilkunastu prób do publikacji nadaje się to jedno.;)

Na drodze rowerowej do Młochowa © yurek55
W Tarczynie krótka przerwa przy fontannie na zmoczenie chustki pod kaskiem i w drogę.

Pomnik jabłka z wodotryskiem w Tarczynie © yurek55

Mural legijny w Tarczynie © yurek55
Tu już wkroczyłem, a właściwie wjechałem, na inną drogę, która doprowadziła mnie do Jurków. Jechałem tamtędy dawno, dawno temu, więc to miła odmiana od rutyny.

Jurek w Jurkach © yurek55

Selfie-stick w użyciu © yurek55
Kiedy już skończyły się boczne drogi, musiałem skorzystać z krajowej "50", ale do Grójca było już blisko i jakoś te parę kilometrów przemęczyłem. Uciekłem z niej najszybciej jak się dało, jeszcze przed wjazdem do miasta i korzystając z kładki rowerowo-pieszej znalazłem się po chwili w centrum.

Szosa krakowska w okolicy Grójca © yurek55
Dobrze, że to nieduże miasto i po niedługiej chwili mogłem zostawić za sobą zakorkowane ulice i znowu cieszyć się jazdą dobrymi i niezbyt uczęszczanymi drogami. Wyglądałem jakiejś tablicy witającej w Gminie Goszczyn, bo nie wiedziałem dokładnie dokąd mam dojechać, by ją zaliczyć, ale najpierw zobaczyłem kościół w Lewiczynie. Tu spędziłem trochę czasu...

Sanktuarium Pani Ziemi Grójeckiej Pocieszycielki Strapionych w Lewiczynie © yurek55

Sanktuarium w Lewiczynie © yurek55

"Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!" 16.X.1978 © yurek55

"Pozwólcie mi iść do Domu Ojca" - 2.IV.2005 © yurek55

Bóg. Honor. Ojczyzna. © yurek55

Baranek w kwiatach © yurek55
...a po sesji fotograficznej pojechałem, dla pewności, w kierunku Goszczyna. Wydawało mi się, że Lewiczyn należy już do tej gminy, ale nie chciałem wracać po śwoim śladzie i dopiero w Romanowie zawróciłem w stronę Grójca. Tam też zyskałem pewność, że napradę zaliczyłem gminę, choć zamiast witacza napotkałem to. :)

Pamiątka gminy Goszczyn © yurek55
Jadąc sobie spokojnie wśród sadów...

Pośród sadów w sadowniczym zagłębiu © yurek55
...dojechałem w końcu znowu do Grójca i tym razem zatrzymałem sie na chwilę na rynku.

Kontrola czasu na rynku w Grójcu © yurek55

Bohaterom poległym o wyzwolenie narodowe i społeczne - Mieszkańcy Ziemi Grójeckiej © yurek55
Napis ze starych czasów, choć korona już nowych.
Do Warszawy z Grójca już kilka razy krajową siódemką jechałem i dziś nie miałem zamiaru tego powtarzać. Zaplanowałem sobie powrót przez Piaseczno, a to wymagało niestety powrotu na ruchliwą i hałaśliwą "pięćdziesiątkę". Na szczęście tylko do Słomczyna, a potem można ją opuścić i wrócić tylko na moment, do rozwidlenia na Drwalew. Ja myślałem, że można pojechać serwisówką, ale po kilkuset metrach zobaczyłem, że nie można.
Zakończenie drogi technicznej obok "50" © yurek55
Kawałek po trawie, potem rower pod pachę, wdrapać się na górę, sforsować barierkę i już można jechać dalej. Jak pisałem wyżej, skręciłem zaraz w prawo na Drwalew i jadąc starą "50", zostawiłem ciężarówki na nowym fragmencie "50", a po niedługiej chwili pojawił się drogowskaz z napisem "Piaseczno". Dalej już mogłem na nawigację nie patrzeć. W Jazgarzewie sparwdziłem czas, a że godzina była nadal wczesna, to skręciłem na Żabieniec i pojechałem do Gassów.

Osuszone stawy hodowlane w Żabieńcu © yurek55

Zaraz skręt w lewo i ostatnia prosta do Warszawy. Gassy. © yurek55
Pomimo zmęczenia, na najbardziej dla mnie wartościowym segmencie Stravy (14,5 km) uzyskałem trzeci czas. A to wszystko na takim paliwie - sztuk jeden.

Posiłek rowerzysty © yurek55
Vuki z właściwym sobie humorem skomentował, że na sześciu batonach mogę BBTour przejechać. :)
Tyle na dziś.

Nadarzyn Urząd Miasta i Gminy © yurek55
Potem jest trochę lipa, bo nadal trwa drogowy armagedon, ale rowerzyści i piesi mają już kładkę nad katowicką i można się wygodnie dostać na drugą stronę. Nie wiem tylko, jak radzą sobie zmotoryzowani mieszkańcy Nadarzyna, którzy chcą pojechać do Ruśca, Paroli, Tarczyna, czy innych miejsc po drugiej stronie trasy.

Kładka nad "gierkówką" łącząca Nadarzyn i Rusiec © yurek55
W Ruścu, jak zawsze, wielkie wrażenie robi na mnie szkoła podstawowa, która jak zwykle fotografuję, razem z rowerowym drogowskazem. Ciekawe tylko, czy mówi prawdę?

Drogowskazy dla rowerzystów © yurek55

Szkoła Podstawowa w Ruścu © yurek55
A później robiłem próby nowego nabytku. Z kilkunastu prób do publikacji nadaje się to jedno.;)

Na drodze rowerowej do Młochowa © yurek55
W Tarczynie krótka przerwa przy fontannie na zmoczenie chustki pod kaskiem i w drogę.

Pomnik jabłka z wodotryskiem w Tarczynie © yurek55

Mural legijny w Tarczynie © yurek55
Tu już wkroczyłem, a właściwie wjechałem, na inną drogę, która doprowadziła mnie do Jurków. Jechałem tamtędy dawno, dawno temu, więc to miła odmiana od rutyny.

Jurek w Jurkach © yurek55

Selfie-stick w użyciu © yurek55
Kiedy już skończyły się boczne drogi, musiałem skorzystać z krajowej "50", ale do Grójca było już blisko i jakoś te parę kilometrów przemęczyłem. Uciekłem z niej najszybciej jak się dało, jeszcze przed wjazdem do miasta i korzystając z kładki rowerowo-pieszej znalazłem się po chwili w centrum.

Szosa krakowska w okolicy Grójca © yurek55
Dobrze, że to nieduże miasto i po niedługiej chwili mogłem zostawić za sobą zakorkowane ulice i znowu cieszyć się jazdą dobrymi i niezbyt uczęszczanymi drogami. Wyglądałem jakiejś tablicy witającej w Gminie Goszczyn, bo nie wiedziałem dokładnie dokąd mam dojechać, by ją zaliczyć, ale najpierw zobaczyłem kościół w Lewiczynie. Tu spędziłem trochę czasu...

Sanktuarium Pani Ziemi Grójeckiej Pocieszycielki Strapionych w Lewiczynie © yurek55

Sanktuarium w Lewiczynie © yurek55

"Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!" 16.X.1978 © yurek55

"Pozwólcie mi iść do Domu Ojca" - 2.IV.2005 © yurek55

Bóg. Honor. Ojczyzna. © yurek55

Baranek w kwiatach © yurek55
...a po sesji fotograficznej pojechałem, dla pewności, w kierunku Goszczyna. Wydawało mi się, że Lewiczyn należy już do tej gminy, ale nie chciałem wracać po śwoim śladzie i dopiero w Romanowie zawróciłem w stronę Grójca. Tam też zyskałem pewność, że napradę zaliczyłem gminę, choć zamiast witacza napotkałem to. :)

Pamiątka gminy Goszczyn © yurek55
Jadąc sobie spokojnie wśród sadów...

Pośród sadów w sadowniczym zagłębiu © yurek55
...dojechałem w końcu znowu do Grójca i tym razem zatrzymałem sie na chwilę na rynku.

Kontrola czasu na rynku w Grójcu © yurek55

Bohaterom poległym o wyzwolenie narodowe i społeczne - Mieszkańcy Ziemi Grójeckiej © yurek55
Napis ze starych czasów, choć korona już nowych.
Do Warszawy z Grójca już kilka razy krajową siódemką jechałem i dziś nie miałem zamiaru tego powtarzać. Zaplanowałem sobie powrót przez Piaseczno, a to wymagało niestety powrotu na ruchliwą i hałaśliwą "pięćdziesiątkę". Na szczęście tylko do Słomczyna, a potem można ją opuścić i wrócić tylko na moment, do rozwidlenia na Drwalew. Ja myślałem, że można pojechać serwisówką, ale po kilkuset metrach zobaczyłem, że nie można.

Zakończenie drogi technicznej obok "50" © yurek55
Kawałek po trawie, potem rower pod pachę, wdrapać się na górę, sforsować barierkę i już można jechać dalej. Jak pisałem wyżej, skręciłem zaraz w prawo na Drwalew i jadąc starą "50", zostawiłem ciężarówki na nowym fragmencie "50", a po niedługiej chwili pojawił się drogowskaz z napisem "Piaseczno". Dalej już mogłem na nawigację nie patrzeć. W Jazgarzewie sparwdziłem czas, a że godzina była nadal wczesna, to skręciłem na Żabieniec i pojechałem do Gassów.

Osuszone stawy hodowlane w Żabieńcu © yurek55

Zaraz skręt w lewo i ostatnia prosta do Warszawy. Gassy. © yurek55
Pomimo zmęczenia, na najbardziej dla mnie wartościowym segmencie Stravy (14,5 km) uzyskałem trzeci czas. A to wszystko na takim paliwie - sztuk jeden.

Posiłek rowerzysty © yurek55
Vuki z właściwym sobie humorem skomentował, że na sześciu batonach mogę BBTour przejechać. :)
Tyle na dziś.
- DST 167.80km
- Czas 07:07
- VAVG 23.58km/h
- Temperatura 17.9°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 października 2018
Kategoria 50-100, Gassy, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Nie ma to jak w letniej porze..
Schowane głęboko letnie ciuchy rowerowe znowu wróciły do łask, a to za sprawą ciepłego frontu atmosferycznego z południowego zachodu. Przyniósł nam temperaturę przekraczająca dwadzieścia stopni i dość silny wiatr, czyli idealne warunki do poprawiania czasów na segmentach Stravy. ;) .Ale zanim to nastapiło, rzadko udawało mi się przekroczyć 20 km/h, a często - gęsto musiało wystarczać szesnaście. W połowie drogi mniej więcej, czyli w Piasecznie, zatrzymałem się na jakiś czas i kiedy już wykonałem zadanie, które mnie tam sprowadziło, pojechałem prosto do Gassów. Na ostatniej prostej, prowadzącej przez gołe pola wsi Obory wiaterek mnie troche poszarpał, ale wiedziałem, że to już końcówka mojej męki. Od skrętu w stronę Warszawy, czyli na południowy zachód, było już tylko lepiej. Dość powiedzieć, że najdłuższy segment Gassy - Wilanów przejechałem w poniżej pół godziny (o sekundę, ale co tam) ze średnią 29,1 km/h. Kilka krótszych segmentów "wewnątrz" tamtego, udało się przejechać sporo szybciej, powyżej trzydziestu. Wiem, że u niektórych te liczby wywołują uśmiech pobłażania, ale dle mnie to powód do zadowolenia. Jechało się super.
Teraz zdjęcia.

Odważne zestawienie kolorów - wyznaczam trędy, jestę trendsetterę © yurek55

Staw w Falentach © yurek55

Luna - kundelek z adopcji © yurek55

Nowy członek rodziny z Piaseczna © yurek55

Kontrola temperatury 19,2°C © yurek55
Teraz zdjęcia.

Odważne zestawienie kolorów - wyznaczam trędy, jestę trendsetterę © yurek55

Staw w Falentach © yurek55

Luna - kundelek z adopcji © yurek55

Nowy członek rodziny z Piaseczna © yurek55

Kontrola temperatury 19,2°C © yurek55
- DST 80.20km
- Czas 03:37
- VAVG 22.18km/h
- Temperatura 19.2°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Jesienny poranek w Gassach
Znowu miałem kilka dni przerwy, co mógłbym zwalić na pogodę, ale niestety bardziej zawiniło lenistwo. Dlatego dziś już nie szukałem usprawiedliwień, tylko korzystając z dłuższego poranka pojechałem dla odmiany na południe. Poranna jazda ma duzo uroku nawet przy tak zachmurzonym niebie, jak dziś. Przede wszystkim bezstresowo jedzie się przez Warszawę i tylko na skrzyżowaniach trzeba uważać na policję. Na drogach Gassowej Republiki prawie nikogo już nie ma, zaledwie jeden kolarz mnie wyprzedził. Z przeciwka też tylko kilku jechało. Na pierwszym i jedynym foto-stopie, zrobiłem trzy zdjęcia w trzy świata strony i zmieniłem kierunek na zachodni. W Piasecznie wydłużyłem poziomą przyprostokątną jadąc Orężną i dalej aż do Łozisk. Tam dopiero skręciłem na północ i utrzymując ten kierunek i mijając południowe wioski, przez Dawidy wjechałem do Warszawy. Przez ostatnie dwadzieścia kilometrów kropił bardzo lekki deszcz, ale nie robił żadnej krzywdy, nawet kurtka nie ucierpiała.

Widok na zachód w stronę Konstancina - tam pojechałem

Widok na północ w stronę przystani - dziś sobie darowałem jazdę tym singlem

Widok w stronę Wisły - bo liście żółte na pierwszym planie
PS. Zaczynaja juz marznąć stopy w letnich skarpetkach i jesienne rękawiczki z Deca też wydają się być zbyt cienkie. Ale ponoć wraca lato, a przynajmniej złota, ciepła jesień. A ja już letni zestaw ciuchów głęboko schowałem na zimę. :)
edit:
Tysiąc kilometrów wreszcie przekroczyłem w tym miesiącu - słabiutko.

Widok na zachód w stronę Konstancina - tam pojechałem

Widok na północ w stronę przystani - dziś sobie darowałem jazdę tym singlem

Widok w stronę Wisły - bo liście żółte na pierwszym planie
PS. Zaczynaja juz marznąć stopy w letnich skarpetkach i jesienne rękawiczki z Deca też wydają się być zbyt cienkie. Ale ponoć wraca lato, a przynajmniej złota, ciepła jesień. A ja już letni zestaw ciuchów głęboko schowałem na zimę. :)
edit:
Tysiąc kilometrów wreszcie przekroczyłem w tym miesiącu - słabiutko.
- DST 65.00km
- Czas 02:41
- VAVG 24.22km/h
- Temperatura 7.9°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 października 2018
Kategoria 50-100, Gassy, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Szkoda
Kolejna wyprawa w letnim zestawie ubraniowym pozwoliła na dokonanie jeszcze jednego spostrzeżenia. Podczas jazdy pęd wiatru wychładza, a na postoju, np. na światłach, od razu robi się dużo cieplej. W Piasecznie u córki dziś nieco więcej czasu spędziłem, bo oprócz picia kawy, coś tam jeszcze podłubałem, ale niezbyt długo. Dlatego do domu postanowiłem wracać przez Gassy. Dużym zaskoczeniem był dla mnie nowy, równy asfalt na ulicy Literatów prowadzącej z Obór do przystani. Sam nie wiem kiedy zdążyli go położyć. Szkoda, że wybory samorządowe nie są co rok. Odnoszę wrażenie, że włodarze miast i gmin robią właśnie teraz najwięcej. Druga szkoda, to przypadkowe włączenie pauzy w nagrywaniu, co odkryłem dopiero w domu. Stało sie to, gdy w czasie jazdy robiłem zdjecie tego nowego asfaltu. Potem wzdłuż Wisły jechałem naprawde bardzo szybko i szkoda, że nie mam na to potwierdzenia.

Piękny, równy, nowy asfalt przedwyborczy na ulicy Literatów w Oborach © yurek55

Piękny, równy, nowy asfalt przedwyborczy na ulicy Literatów w Oborach © yurek55
- DST 77.00km
- Czas 03:15
- VAVG 23.69km/h
- Temperatura 18.6°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 października 2018
Kategoria Piaseczno/Ursynów, Gassy, > 100
Gassy i Góra Kalwaria + Piaseczno
Zakończyłem najtrudniejszy etap prac w Piasecznie i chwilowo mam wolne. Rzecz jasna, to co robię, to wyłącznie moja własna inicjatywa, bo nikt ode mnie niczego nie wymaga, ani nie oczekuje. Jesli coś robię, to dlatego, że chcę i lubię. Koniec dygresji.
Postanowiłem dziś trzasnąć setkę, a najlepiej nadaje się do tego kierunek Gassy i Góra Kalwaria. Wprawdzie zachodnie wioski też mają swój urok, ale dziś wybrałem południe. Ranek zaskoczył mnie rześkim chłodem, a jeszcze bardziej zdziwiłem się, gdy zobaczyłem temperatuę na kinie. Było 16,2°C, a tymczasem wczoraj wieczorem było nawet mniej, bo 15,7°, a miałem pełen komfort termiczny. I to dokładnie przy tym samym zestawie ubraniowym. To jedna z tych rzeczy, które mi ciężko zrozumieć. :)

O mojej jeżdzie trudno napisać coś pozytywnego, było trudno, ciężko i wolno. I nawet jak zjadłem banana nic się nie poprawiło. :) Wracając zajechałem jeszcze do Piaseczna zobaczyć co się zmieniło od wczoraj i napić się dobrej kawy. Gdy tak sobie siedzieliśmy na podwórku, słońce paliło gołe nogi jak w lipcu.
Na kinie temperatura 25,7°C

Gassy - przystań

Królowa polskich rzek w Gassach

Selfi w ruchu
Postanowiłem dziś trzasnąć setkę, a najlepiej nadaje się do tego kierunek Gassy i Góra Kalwaria. Wprawdzie zachodnie wioski też mają swój urok, ale dziś wybrałem południe. Ranek zaskoczył mnie rześkim chłodem, a jeszcze bardziej zdziwiłem się, gdy zobaczyłem temperatuę na kinie. Było 16,2°C, a tymczasem wczoraj wieczorem było nawet mniej, bo 15,7°, a miałem pełen komfort termiczny. I to dokładnie przy tym samym zestawie ubraniowym. To jedna z tych rzeczy, które mi ciężko zrozumieć. :)

O mojej jeżdzie trudno napisać coś pozytywnego, było trudno, ciężko i wolno. I nawet jak zjadłem banana nic się nie poprawiło. :) Wracając zajechałem jeszcze do Piaseczna zobaczyć co się zmieniło od wczoraj i napić się dobrej kawy. Gdy tak sobie siedzieliśmy na podwórku, słońce paliło gołe nogi jak w lipcu.
Na kinie temperatura 25,7°C

Gassy - przystań

Królowa polskich rzek w Gassach

Selfi w ruchu
- DST 111.26km
- Czas 05:12
- VAVG 21.40km/h
- Temperatura 25.7°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
9...,10...,11... tysięcy kilometrów
Zacząłem miesiąc wrzesień mając dziewiątkę z przodu, kończę z jedenastką. Mowa oczywiście o przejechanych kilometrach, bo ten mój wrzesień zapisze się w annałach bikestatsa. Po bardzo mizernym sierpniu, krzywa na wykresie wystrzeliła w górę i pokazuje 2209 kilometrów. To mój rekordowy miesiąc, z jedenastoma wyjazdami 100+ i najlepszy wynik pierwszych dziewięciu miesięcy roku. Nie zmienia to faktu, że jestem cienki jak Polsilver; na drodze do Góry Kalwarii wyprzedzali mnie wszyscy, a potem było tylko gorzej. Jechało sie koszmarnie ciężko, dopadł mnie jakiś kryzys i turlałem sie po prostu z wielkim trudem, aż doturlałem się do domu.
Tyle na dziś.

Słonecznie, lecz chłodno nad Wisłą © yurek55

Prom dobija do przystani © yurek55

Jabłka czekają na skup © yurek55

Jabłuszko pełne snu © yurek55

Wólka Kosowska © yurek55

Al. Jerozolimskie, w tle WTT (po lewej) i Warsaw Spire © yurek55
Tyle na dziś.

Słonecznie, lecz chłodno nad Wisłą © yurek55

Prom dobija do przystani © yurek55

Jabłka czekają na skup © yurek55

Jabłuszko pełne snu © yurek55

Wólka Kosowska © yurek55

Al. Jerozolimskie, w tle WTT (po lewej) i Warsaw Spire © yurek55
- DST 111.21km
- Czas 05:17
- VAVG 21.05km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Rejterada przed wiatrem
Kolejne tłuczenie kilometrów na tej samej trasie. Za mostem na Jeziorce w Obórkach, złapałem koło jakiegoś kolesia i dowiozłem się za nim do Gassów. Ponad pięć kilometrów ze średnią powyżej 30 km/h, dokładnie 30,7 km/h i jest to mój nowy PR na tym segmencie. Potem skręciłem na zachód w stronę Konstancina i dostałem taki wmordewind, że po kilkuset metrach zawróciłem. Jak sobie pomyślałem, że czeka mnie tyle piłowania pod wiatr pomyslałem: - Za jakie grzechy?
Całkiem jak ten pan z hipkowej rekacji z MPP. który ich dopytywał, gdzie tak nagrzeszyli, że taką pokutę dostali.
Tak więc zamiast zmagać się z przeciwnym wiatrem, zmagałem się z wiatrem bocznym, co jest nieporónywanie łatwiejsze. W Gassach na przystanku pozbyłem się jednej z dwóch warstw odzieży, bo jednak zrobiło się za ciepło na podkoszulkę.
Na tym przystanku.

No a więcej to już nie ma o czym pisać.
Pod spodem droga z Łęgu do Ciszycy

A to już na Żwirki i Wigury

Na koniec mapka trasy
Całkiem jak ten pan z hipkowej rekacji z MPP. który ich dopytywał, gdzie tak nagrzeszyli, że taką pokutę dostali.
Tak więc zamiast zmagać się z przeciwnym wiatrem, zmagałem się z wiatrem bocznym, co jest nieporónywanie łatwiejsze. W Gassach na przystanku pozbyłem się jednej z dwóch warstw odzieży, bo jednak zrobiło się za ciepło na podkoszulkę.
Na tym przystanku.

No a więcej to już nie ma o czym pisać.
Pod spodem droga z Łęgu do Ciszycy

A to już na Żwirki i Wigury

Na koniec mapka trasy
- DST 63.00km
- Czas 02:52
- VAVG 21.98km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Gassy przed obiadem, po południu
Straciłem nieco wrześniowy rozpęd przez te dwa dni przerwy, wczoraj i przedwczoraj, a niewiele brakowało i dziś też bym nie wsiadł na rower. Po całym poranku i przedpołudniu, spędzonym w samochodzie na zakorkowanych ulicach Warszawy i to pod presją zdążania na okresloną godzinę, nic mi się już nie chciało. Tak się jednak szczęśliwie złozyło, że zanim zdążyłem zalec na kanapie, znnalazł się naciagany pretekst, by pojechac do córki do Piaseczna. Potraktowałem to jako zrządzenie losu i szybko, żeby się nie rozmyslić, wyjechałem z domu. Wiatr w mieście nie jest aż tak bardzo dokuczliwy, a za miastem trzeba tylko znaleźć optymalne przełożenia i przyjąć pozycję aero. No i nie patrzeć na prędkość. Za to na drugiej przyprostokątnej, tej na zachód, patrzyłem często i z satysfakcją. Do szybszej jazdy dopingowały mnie ciemne, nisko wiszące chmury, które wzięły się nie wiadomo skąd. Całe przedpołudnie świeciło słońce, więc nie brałem żadnej kurtki i teraz obawiałem się zmoknięcia. Tym bardziej, że miałem gołe nogi, wiał wiatr i było dość chłodno. Drugim powodem był prawie rozładowany telefon i obawa, że znowu nie zarejestruje całej trasy - a trzecim, czekający obiad. Wszystko dobrze się skończyło i moje obawy były niepotrzebne. Na obiad zdążyłem, deszczu uniknąłem, prądu w telefonie wystarczyło. Tylko zdjęć nie ma. Przy niskim poziomie baterii aparat się nie włącza. Dlatego dziś z internetu.

PS. Można już jechać Prętową, skończyli i położyli nowy asfalt.

PS. Można już jechać Prętową, skończyli i położyli nowy asfalt.
- DST 63.60km
- Czas 02:45
- VAVG 23.13km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poranek na rowerze
Wstałem na tyle wczesnie, że do jedenastej zdążyłem objechać Gassy i Piaseczno. W drodze pokropiło mnie troszkę, ale prawdziwy deszcz spadł dużo później, dopiero wieczorem. I pada nadal.

Droga serwisowa łącząca Paluch z Aleją Krakowską; po prawej lotnisko, po lewej Trasa S2

Droga serwisowa łącząca Paluch z Aleją Krakowską; po prawej lotnisko, po lewej Trasa S2
- DST 65.00km
- Czas 02:45
- VAVG 23.64km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 22 września 2018
Kategoria > 100, Gassy, Piaseczno/Ursynów
Niespodzianka w Cieciszewie
Skończyło się lato i skończyły letnie upały, a wręcz zrobiło się chłodno. Ubrałem sie więc stosownie do temperatury w koszulkę z długim rękawem i nogawki, a dodatkowo do kieszonki włożyłem swoją ultralekką kurtkę - trzepotkę. Tym razem obrałem kierunek na Gassy z zamiarem przedłużenia do Góry Kalwarii i może odwiedzenia córki w drodze powrotnej. W drodze jak zwykle napotkałem wielu rowerzystów i jedną większą ustawkę, ale prawdziwa niespodzinka czekała mnie w Cieciszewie. Dla tych co nie wiedzą, to miejscowość na trasie, którą wszyscy gassowi kolarze muszą mijać po drodze. Dziś firma Bike Expo zorganizowała tam punkt żywieniowy, taki kolarski bufet. Zapraszali wszystkich po kolei i ja też się zatrzymałem. Dostałem banana, dobrą kawę i posłuchałem rozmów o wyścigach i innych ciekawych wydarzeniach kolarskich. Większość znała się z różnych ustawek i imprez, ale i ja stojąc tam czułem się częścią tego środowiska. Choć tylko przez fakt posiadania roweru sziosowego. :) Zapytałem rzecz jasna, z jakiej to okazji: - Z okazji zakończenia letniego sezony rowerowego - usłyszałem. "A jutro będziemy z okazji rozpoczęcia jesiennego sezonu rowerowego". Było bardzo sympatycznie.
Co do pogody to było i gorąco i zimno i deszczowo i - przede wszystkim - bardzo wietrznie! Wiatr z zachodu czasem pomagał, czasem przeszkadzał, ale na pewno wychładzał. Nogawki zdjąłem jeszcze na postoju w Cieciszewie, ale kurtkę zakładałem i zdejmowałem chyba ze trzy razy.

Poczęstunek, rozmowy, spotkania w Cieciszewie © yurek55

Tomek i Artur(?) obsługa bufetu © yurek55

Wieża do ćwiczeń dla strażaków w Górze Kalwarii © yurek55

Enduro na budowie obwodnicy © yurek55 Po prawej na górce szykują się do zjazdu

Tymczasowy tor motocrossowy © yurek55

Do biegu, gotowi, start! © yurek55
Co do pogody to było i gorąco i zimno i deszczowo i - przede wszystkim - bardzo wietrznie! Wiatr z zachodu czasem pomagał, czasem przeszkadzał, ale na pewno wychładzał. Nogawki zdjąłem jeszcze na postoju w Cieciszewie, ale kurtkę zakładałem i zdejmowałem chyba ze trzy razy.

Poczęstunek, rozmowy, spotkania w Cieciszewie © yurek55

Tomek i Artur(?) obsługa bufetu © yurek55

Wieża do ćwiczeń dla strażaków w Górze Kalwarii © yurek55

Enduro na budowie obwodnicy © yurek55 Po prawej na górce szykują się do zjazdu

Tymczasowy tor motocrossowy © yurek55

Do biegu, gotowi, start! © yurek55
- DST 102.35km
- Czas 04:29
- VAVG 22.83km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze























