Informacje

  • Wszystkie kilometry: 175541.51 km
  • Km w terenie: 2876.65 km (1.64%)
  • Czas na rowerze: 375d 14h 57m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

50-100

Dystans całkowity:72050.55 km (w terenie 1408.00 km; 1.95%)
Czas w ruchu:3584:30
Średnia prędkość:20.05 km/h
Maksymalna prędkość:132.12 km/h
Suma podjazdów:98160 m
Suma kalorii:1256240 kcal
Liczba aktywności:1068
Średnio na aktywność:67.46 km i 3h 21m
Więcej statystyk
Wtorek, 26 maja 2015 Kategoria Piaseczno/Ursynów, kurierowo, 50-100

Trochę więcej kilometrów

Mało jeżdżę i nie wiem dlaczego mi się nie chce. Rano pojechałem do przychodni na wizytę do lekarza i zajęło mi to bite dwie godziny. To znaczy nie jazda, rzecz jasna, tylko czekanie. Gdy wróciłem, przebrałem się po kolarsku i pojechałem na Bielany, ale w trakcie jazdy przypomniałem sobie, że to co mam tam zawieźć jest jeszcze w Piasecznie. Zawróciłem więc i przez Włochy, a potem opłotkami dojechałem do Raszyna i tylko raz musiałem zawrócić. Zapędziłem się ulicą Dzwonkową do końca i pojechałem wzdłuż obwodnicy licząc, że dojadę do wiaduktu, ale droga się skończyła tu gdzie widać. Zdjęcie zrobiłem z wiaduktu gdy już zawróciłem i Szyszkową dojechałem gdzie trzeba.

Na wiadukcie do Raszyna
Na wiadukcie do Raszyna © yurek55

W Raszynie wyjeżdża się przy kościele, potem już tylko Janki i kawałek drogi w przebudowie. Na razie nie wyobrażam sobie jak ten węzeł będzie wyglądał po skończeniu.
Aleja Krakowska przed Magdalenką
Aleja Krakowska przed Magdalenką © yurek55

Trasa do Piaseczna minęła szybko i bez sensacji, reszta też w sumie jakaś nudna. No może z wyjątkiem tego miejsca, gdzie "Na Wspólnej" kręcili :).
Barwy szczęścia na Czerniakowskiej
"Na Wspólnej" na Czerniakowskiej © yurek55

W Porcie Czerniakowskim zaciekawił mnie dom na wodzie. W Polsce nie są one tak popularne, jak choćby w Holandii, dużo przeciwności prawnych trzeba pokonać, by zamieszkać na stałe na takiej barce, (choćby kwestia adresu), ale są już pozytywni wariaci, którzy to robią. Niestety adres strony podany na burcie statku nie istnieje.
Port Czerniakowski
Port Czerniakowski © yurek55

Dom na wodzie
Dom na wodzie © yurek55

Przy Lasku na Kole
Przy Lasku na Kole © yurek55

Gigantyczny korek na Prymasa
Gigantyczny korek na Prymasa © yurek55

Drogą nad Wisłą dojechałem do Podleśnej i koło IMiGW wyjechałem na Żoliborz. Na Barcickiej zostawiłem Maćkowi buciki dla jego córki i mogłem już wracać do domu. Przez cały czas mojej podróży deszcz wisiał w powietrzu, ale udało się przejechać cała trasę o suchym kole.
Trasy do przychodni nie rejestrowałem, kilometry z licznika.

  • DST 87.00km
  • Czas 04:14
  • VAVG 20.55km/h
  • VMAX 39.50km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 21 maja 2015 Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów

Stała trasa kurierska :)

Dziś zawiozłem pistolet na Ursynów, ale gołąb widocznie wyczuł pismo nosem i się nie pojawił. Udzieliłem więc córce krótkiego instruktażu posługiwania się bronią, zjadłem następny - już ostatni, na szczęście - kawałek komunijnego tortu i pojechałem przez las do Piaseczna. Nie mogłem się rozsiadywać za bardzo, bo zaraz Agnieszka z dzieciakami klasowymi na basen jechała, ja miałem przed sobą kawał drogi, a pogoda była wybitnie niepewna. Czarne chmury wisiały na głową cały czas, temperatura zupełnie niewiosenna, a ja byłem niespecjalnie ubraniowo przygotowany. Do Piaseczna jechałem przez las i Puławską, czyli najkrótszą drogą. W lesie droga mokra, a ja po jej przejechaniu miałem mocno nakropkowane na czarno nogi. Miałem co myć po powrocie.

Droga w Lesie Kabackim
Droga w Lesie Kabackim © yurek55

W Piasecznie tym razem też zabawiłem krótko, nawet kawy nie wypiłem, tylko zostawiłem słoik z ogórkową i wybrałem się w drogę powrotną. Trasa taka sama jak zawsze, z tym, że dziś zajechałem do sklepu 2 kółka po koszyk na bidon, a potem na zakupy do "L". Ponieważ nie było tam potrzebnych rzeczy pojechałem do drugiego "L" na Włochach, dzięki czemu przekroczyłem dystans 50 km. 

Dojazdówka do technicznej na Paluchu
Dojazdówka do technicznej na Paluchu © yurek55
 
Ponieważ na Endomondo nastąpiły zmiany, które chyba nie do końca mi się podobają, , a na dodatek nie mogę teraz wogóle znaleźć opcji publikowania trasy na blogu, zdecydowałem sie przenieść na Navime.pl . To prosta, polska aplikacja i na moje potrzeby zupełnie wystarczająca. Znajomych z Endomondo przepraszam, aktywność swoją wygaszam, do tej aplikacji  zapraszam. Dobre, bo polskie.
PS. Pętla niezamknięta, bo oczywiście po ręcznej pauzie w ostatnim sklepie zapomniałem włączyć.
. 
  • DST 52.26km
  • Czas 02:32
  • VAVG 20.63km/h
  • VMAX 35.20km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 maja 2015 Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów

Jazda precyzyjnie zaplanowana

Dzisiejszy wyjazd był drobiazgowo zaplanowany i przemyślany we wszystkich szczegółach. Nie zdarza sie to niemal nigdy, ale dziś znalazłem sobie kilka rzeczy do załatwienia i to w różnych miejscach. Trasę rozplanowałem logistycznie bez zarzutu i jechałem jak po sznureczku po kolei: Janki - obebranie kwitu do odbioru aparatu z serwisu; Piaseczno - odebranie zwolnienia; Krucza - oddanie zwolnienia; Dąbrowskiego - odebranie aparatu z naprawy; Ursynów - zawiezienie aparatu; Al. Krakowska - zakupy w sklepie na "L"; dom - koniec jazdy. Jechało się rewelacyjnie, bo niemal na całej trasie miałem sprzyjający wiatr. Na liczniku widziałem nigdy nie ogladane liczby, a po 40 km średnia zbliżała się do 24km/h. Na całej trasie odcinki wprost pod wiatr były krótkie, ale nawet wtedy nie traciłem radości jazdy. Postanowiłem sobie z tej okazji podjechać pod Agrykolę, ale nawet do połowy nie udaje mi się szybko podjechać. Potem trzeba redukować biegi i łapać drugi oddech młynkując już do końca z prędkością 9 - 10 km/h. I tego już nie zmienię.

Bohater Wiednia
Bohater Wiednia © yurek55

"Bohaterowi Wiednia, co chrześcijan zbawił
Piękny pomnik z kamienia Stanisław wystawił,
Dwakroć złotych kosztował – trzykroć bym dołożył
By Stanisław skamieniał, a Jan III ożył."

Łacińka inskrypcja
Łacińska inskrypcja © yurek55

"Janowi III, królowi Polski i Wielkiemu Księciu Litewskiemu, Ojczyzny i sojuszników obrońcy, któregośmy postradali roku 1696. Stanisław August Król. Roku 1788"

Duży kamień przed Instytutem
Duży kamień przed Instytutem © yurek55

Mapa trasy przejazdu  

Nie wklejam mapki z navime, bo gdy pobrałem plik .gpx z endomondo i wkleiłem do navime, okazało się że zgubił "po drodze" ileś punktów i utworzył proste linie - skróty, gubiąc przy okazji 9 km. 

  • DST 83.00km
  • Czas 03:55
  • VAVG 21.19km/h
  • VMAX 37.20km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 maja 2015 Kategoria 50-100

Spotkanie w Zaborowie

Wyjeżdżając z domu nie wiedziałem, czy będzie chciało mi się jeździć i dokąd pojadę. Dlatego początek, jeszcze po Warszawie, wyglądał tak, bym mógł zawrócic do domu, jak mi się odechce. Stąd też kręciłem się trochę po Boernerowie, zahaczyłem o lotnisko Babice, aż przez las na Bemowie dotarłem od tyłu do góry śmieciowej na Radiowie. Tam podjąłem decyzję, że jednak wyjadę z Warszawy i zrobię choć kilkadziesiąt kilometrów. Jechało mi się dobrze, pogoda idealna, żadnego powodu by wracać, nie znajdowałem. I nawet nie chciałem. Odkryłem dwa nowe miejsca w Izabelinie i Truskawiu, oraz drogę przez Koczarski Las do Stanisławowa i Mariewa. Zobaczyłem też wreszcie gdzie jest ten slynny Biker Pub w Stanisławowie.  W Mariewie któryś już tydzień z kolei drogowcy wypompowują wodę - pewnie im się niespodziewanie pojawiła i prędko tej drogi do Zaborowa nie wyremontują. Dziś pracowały trzy pompy.  
Gdy dojechałem objazdem do Zaborowa, zobaczyłem dwóch sakwiarzy jadących w kierunku Leszna. Ponieważ było mi po drodze postanowiłem złapać koło i się z nimi poidwieźć. Ale że to tak troche nieładnie, to postanowiłem zapytać, czy mają coś przeciwko. Od słowa, do słowa i okazało się, że świat rowerzystów jest mały. Koledzy jechali na zlot forum  podróżerowerowe.info, a nawet kojrzyli mnie z forumowego nicka. Rozstalismy się w Lesznie, ja skręciłem w lewo, potem jeszcze raz w lewo i drogą przez Wąsy, Pilaszków, Pogroszew, etc.etc. wróciłem do Warszawy. 
Z mapkami endomondo problem leży po stronie endo. Podobno na starych przegladarkach widać, na nowszych już nie. Dlatego dziś umieszczam mapkę z navime. 

Wieża lotniska Babice
Wieża lotniska Babice © yurek55
Samoloty na płycie lotniska babice
Samoloty na płycie lotniska babice © yurek55
Lotnisko w środku miasta
Lotnisko w środku miasta © yurek55
Pomnik Ministra Ignacego Boernera
Pomnik Ministra Ignacego Boernera © yurek55
Pomnik ufundowany przez mieszkańców osiedla Boernerowo
Pomnik ufundowany przez mieszkańców osiedla Boernerowo © yurek55
Przedwojenna figura MB z Dzieciątkiem
Przedwojenna figura MB z Dzieciątkiem © yurek55
Tablica pod figurą upamiętnia śmierć ok. 100 powstańców od "Żywiciela", którzy wpadli tu w zasadzkę sierpnia 1944 r.
Matka Boska z Dzieciątkiem
Matka Boska z Dzieciątkiem © yurek55
Las Bemowski
Las Bemowski © yurek55
Wysypisko Radiowo od zaplecza
Wysypisko Radiowo od zaplecza © yurek55
Dyrekcja Kampinoskiego Parku Narodowego w Izabelinie
Dyrekcja Kampinoskiego Parku Narodowego w Izabelinie © yurek55
Aleja pamięci w Truskawiu
Aleja pamięci w Truskawiu © yurek55 wiedzie ku Mokrym Łąkom

Staw Mokre Łąki w Truskawiu
Staw Mokre Łąki w Truskawiu © yurek55
Mokre Łąki
Mokre Łąki © yurek55

Nieczynny przejazd w Gołąbkach
Nieczynny przejazd w Gołąbkach © yurek55

  • DST 83.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 04:18
  • VAVG 19.30km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 5 maja 2015 Kategoria 50-100

Republika rowerowa - Gassy

Rano, po przebudzeniu, leżąc jeszcze w łóżku rozważalem wyprawę po południowe gminy. Już dawno wgrałem sobie w telefon do folderu "planowane" kilka nowych tras i... nic się dalej nie dzieje. Dlatego dziś miałem szczery zamiar coś z tym zrobić. Tym bardziej, że pogoda była sprzyjająca, czasu też powinno wystarczyć na trasę ponad stukilometrową. Żeby juz tego wątku nie rozwijać napiszę: chciałem dobrze, wyszło jak zawsze.
Pierwszy etap podróży, to niespełna cztery kilometry do szpitala na Litewskiej. Tam postałem w kolejce do okienka i już na trzeciego września udało się dziecko do laryngologa zapisać. Potem ulicą Puławską pojechałem na Ursynów, bo tam też miałem coś do załatwienia, a jak już wszystko pozałatwiałem, to... jakoś mi się odechciało. Tak mi się masakrycznie ciężko jechało, że szukałem tylko pretekstu, by odpocząć. Zadzwoniłem do córki by się wprosić na kawę, ale na szczęście nie było jej w domu. Wstyd przed samym sobą nie pozwolił mi jednak wracać do domu i postanowiłem jechać tam, gdzie planowałem w niedzielę, a mi nie wyszło, czyli do Gassów. Chciałem tez przypomnieć sobie inne trasy, niż Wałem Zawadowskim, bo ostatnio tylko tamtędy jeździłem od Mostu Siekierkowskiego. Z Ursynowa więc, pojechalem przez Las Kabacki do Powsina, następnie Okrzeszew i dopiero w Obórkach dołączyłem do stałej nadwiślańskiej trasy prowadzącej do Gassów. Okolice przez które jechałem, z uwagi na niewielki ruch samochodowy, są bardzo lubiane przez rowerzystów, nawet tych z ambicjami sportowymi. Widać to po ubiorze, sprzęcie, a przede wszystkim po szybkości z jaką mnie mijali. Ale co się dziwić, skoro licznik pokazywał średnią 17km/h? No po prostu słaby byłem, noga nie podawała, a wiatr robił resztę. Dlatego najlepiej mi szło odpoczywanie. Jak usiadłem na przystani, to mógłbym się stamtąd nie ruszać godzinami. W końcu jednak, to wiatr, jego porywy, sprawiły, że skończyłem siedzenie i wsiadłem na rower. Poczułem bowiem niepokój, czy to nie jest aby zwiastun burzy? Tym bardziej, że było gorąco i parno, a ja nie miałem kurtki. Droga powrotna przy sprzyjającym wietrze upływała już zauważalnie szybciej i zdecydowanie łatwiej. Najpierw do Konstancina, przez Chyliczki do Piaseczna i kawałek Puławską. Ponieważ nie chciałem jechać tą ruchliwą ulicą, przy najbliższej okazji pożegnałem ją, skręcając w lewo w kierunku stacji kolejowej Jeziorki. Po chwili dotarłem do stałej trasy, którą do Piaseczna jeżdżę i znajomymi ulicami dojechałem do domu. Udało się poprawić średnią o 2km/h, ale to nie był mój dzień. Mimo to zadowolony jestem z siebie i z pokonania własnej słabości.

Ulica Rosochata z rosochatym drzewem
Ulica Rosochata z rosochatym drzewem © yurek55

Przystań promowa Gassy - pływamy!
Przystań promowa Gassy - pływamy! © yurek55

Tajemnicze pływadła
Tajemnicze pływadła © yurek55

Drewniane łodzie
Drewniane łodzie © yurek55

Żaglowe tramwaje wodne?
Żaglowe tramwaje wodne? © yurek55

Ceny te same jak rok temu
Ceny te same jak rok temu © yurek55

Jazda (z wiatrem) bez trzymanki
Jazda (z wiatrem) bez trzymanki © yurek55
Droga - marzenie rowerzysty
Droga - marzenie rowerzysty © yurek55
Koniec marzeń
Koniec marzeń © yurek55

Proza życia
Proza życia © yurek55


  • DST 70.33km
  • Teren 3.00km
  • Czas 03:39
  • VAVG 19.27km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 2 maja 2015 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Zachodnie wioski przed śniadaniem

Udało mi się w końcu wygrać z poduszką i przed śniadaniem wyruszyłem na podbój zachodnich wiosek.
Jeździłem dziesiątki razy tą trasą, a przynajmniej od roku, gdy zrobiłem to zdjęcie, to miejsce czekało na reklamę. I się wreszcie doczekało. 

Chałupa wreszcie doczekała się rekalmy
Chałupa wreszcie doczekała się reklamy © yurek55

Plac zabaw w Myszczynie
Plac zabaw w Myszczynie © yurek55

Pogoda piękna, rano 10, potem już 17 stopni, a w slońcu nawet 24. Wiatr zachodni, niezbyt przeszkadzający, ale za to z powrotem pomagający. Miło.



  • DST 61.00km
  • Czas 02:48
  • VAVG 21.79km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 kwietnia 2015 Kategoria 50-100

Aaaaby się nie przemęczyć

Nadszedł w końcu ten dzień, w którym nic już nie potrafiłem znaleźć na usprawiedliwienie swego lenistwa. Postanowiłem więc pojechać w kierunku zachodnich wiosek, ale tym razem wyjechać z miasta ulicą Arkuszową, a przy okazji sprawdzić informację o pewnym kościele na Wawrzyszewie. No i okazało się, że to jest bardzo stary kościół, bo aż z 1542 roku, a niektórzy historycy i tę zamierzchłą datę erygowania parafii uważają za wtórną i optują za jeszcze wcześniejszą - przed 1446 rokiem.
Tak o niej pisał Józef Łukaszewicz w książce " Krótki opis historyczny kościołów parochialnych w dawnej diecezyi poznańskiej"
"Kościół parochialny w Wawrzyszewie.
Wieś Wawrzyszew należała do parochii ś. Jana Chrzciciela w Warszawie, ale że Wawrzyszew zbyt daleko od Warszawy leży, przeto dla wygody mieszkańców tej wsi Baltazar Szymaszowski, czy też Szymanowski, lekarz królewski, artium et medicinae doctor, założył i uposażył tu kościół parochialny 1542 roku, a biskup poznański Benedykt Izbieński nadał mu dziesięciny ze wsi królewskiej Burakowska Wola".
Ale o tym wszystkim dowiedziałem się dopiero po powrocie, wpisując stosowną frazę z okienku niezwykle popularnej wyszukiwarki internetowej. Wszak uczymy się całe życie, nieprawdaż?

Kościół św. Marii Magdaleny na Wawrzyszewie
Kościół św. Marii Magdaleny na Wawrzyszewie © yurek55

Chrystus frasobliwy
Chrystus frasobliwy © yurek55

Szopka bożonarodzeniowa - ekspozycja (jak widać) stała
Szopka bożonarodzeniowa - ekspozycja (jak widać) stała © yurek55

Proboszcz - budowniczy nowego kościoła
Proboszcz - budowniczy nowego kościoła, tu znalazł miejsce wiecznego spoczynku © yurek55
To jedyny wyjątek jak mi wiadomo, gdy można pochować człowieka poza cmentarzem. Na Ursynowie też jest pochowany proboszcz - budowniczy kościoła, ale w kościele, w krypcie. No i nie wiem jakie procedury zastosowano wobec pochowanych w Świątyni Opatrzności Bożej na Wilanowie, to tez jakieś wyjątki są.  
Ponieważ dziś robiłem zdjęcia telefonem (wziąłem przez pomyłkę popsuty aparat), gdy wróciłem do endomondo zobaczyłem, że nastąpiło nieoczekiwane zamknięcie aplikacji. Włączyłem ją na powrót z myślą, że scalę trasy na komputerze po powrocie i pojechałem zgodnie z wcześniejszym planem do Truskawia. Na leśnej drodze do Mariewa, jakiś geniusz budowlany utwardził i wyrównał odcinek 800 metrów tłuczniem, po którym ledwo da się jechać. Są kawałki tak grubo nasypane, że koła niemal grzęzną. To wygląda raczej jak podsypka czekająca na walec drogowy, przed położeniem asfaltu, ale myślę, że wątpię... 

Tłuczeń na drodze przez Puszczę Kampinoską odcinek Truskaw - Mariew
Tłuczeń na drodze przez Puszczę Kampinoską odcinek Truskaw - Mariew © yurek55

Tu właśnie, przy okazji robienia zdjęcia zobaczyłem, że endomondo po włączeniu przy kościele pracowało aż... 32 sekundy. Na rejestrację dalszej części trasy wybrałem więc Locusa i wyruszyłem dalej. Przy kościele w Zaborowie sprawdziłem czy działa (działał), a przy okazji wybrałem drogę powrotną. Chociaż przejściowo pokropywał deszczyk, nie zdecydowałem się na najkrótszą, tylko pojechałem kawałeczek w stronę Leszna i kierunek dom obrałem dopiero przy drogowskazie na Radzikowo. Na Pilaszków też nie skręciłem by wracać swoimi zachodnimi wioskami, a dojechałem aż do starej poznańskiej, czyli krajowej 92. Zanim tam jednak dojechałem miałem nieoczekiwaną przygodę. Zatrzymałem się nad stawem i chcąc dojść do wody, wdepnąłem aż po kostkę w bardzo cuchnące bagno. Na szczęście po kilku kilometrach znalazłem ten niepozorny strumyk i zrobiłem pranie skarpety i wypłukałem but. 

Strumyk w Domaniewie
Strumyk w Domaniewie © yurek55

Dalszą drogę przebyłem więc w skarpecie suszącej się na ramie i mokrym bucie, ale że pogoda dopisywała, wiał ciepły wiatr, to niewiele sobie z tego robiłem. Tak samo niewiele sobie robiłem z żółwiego tempa mojej jazdy. Wiatr, o którym wspominam, nie był może zbyt silny, ale licznik nijak nie chciał pokazać więcej niż 17 km/h, a czasem było nawet 13...Wcale, a wcale mi to jednak nie przeszkadzało, kręciłem sobie powolutku, bez wysiłku, dokładnie tak jak w tytule. W końcu dotarłem do wiaduktu nad Autostradą Wolności, a tam już widać charakterystyczną bryłę kościoła na Żbikowie. W Pruszkowie odkryłem miejsce pracy druha harcmistrza Aleksandra Kamińskiego tego od "Kamieni na szaniec". Wiedzieliście, że był kierownikiem bursy? Ja też nie.

Tablica pamiątkowa poświęcona Aleksandrowi Kamińskiemu
Tablica pamiątkowa poświęcona Aleksandrowi Kamińskiemu © yurek55

Bursa szkolna na ulicy Szkolnej w Pruszkowie
Bursa szkolna na ulicy Szkolnej w Pruszkowie © yurek55

W Ursusie przy stacji na Niedźwiadku pojawiły się nowe murale.

Robotników Ursusa już nie ma
Robotników Ursusa już nie ma © yurek55

Kto teraz przyspawa pociąg do szyn?
Kto teraz przyspawa pociąg do szyn? © yurek55

Dwa zrywy wolnościowe
Dwa zrywy wolnościowe © yurek55

Mural Powstanie Warszawskie
Mural Powstanie Warszawskie © yurek55

Kilkadziesiąt metrów dalej jeszcze jeden mural, tym razem o tematyce kibicowskiej.

Legia nie ma kosy z Olimpią
Legia nie ma kosy z Olimpią © yurek55

Locus nie zawiódł i zapisał trasę, ale dalsza obróbka jest bardziej czasochłonna niż w przypadku Endomondo, gdzie wszystko jest gotowe od razu, a trasa jest widoczna i na fejsie i na twitterze. Niemniej coraz bardziej przekonuję się do tej aplikacji, pomimo tej jej drobnej niedogodności.  
Po połączeniu dwóch zapisanych odcinków trasy, różnica z licznikiem wynosi 14 kilometrów i tyle było przerwy w nagrywaniu.

  • DST 72.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 03:57
  • VAVG 18.23km/h
  • VMAX 34.20km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 25 kwietnia 2015 Kategoria 50-100

Jazda w masie

Ostatni raz tylu rowerzystów widziałem kilka lat temu na masie krytycznej. Wtedy to bowiem, jako rowerowy neofita, brałem udział w tych przejazdach rowerami po ulicach Warszawy. Wydawało mi się, że to fajnie tak jeździć po jezdni bez samochodów, to my przez ten krótki czas byliśmy w swej, nomen - omen, masie. królami ulic. Ideologia, która temu towarzyszyła, nigdy do mnie nie przemawiała, więc epizod ten zamknąłem szybko i bez żalu. Uważam, że jedynym realnym efektem takich przejazdów, jest wkurwianie nie tylko kierowców, ale i zwykłych mieszkańców. Jesteśmy przez nich postrzegani jako grupa wyjątkowo roszczeniowa, dążąca do osiągnięcia swych celów bez liczenia się z innymi. 
Dziś podczas jazdy traktem rowerowym nad Wisłą, oraz innych drogach rowerowych, mijałem nieprzeliczone tabuny ludzi, którzy wsiedli na swoje dwa kółka i postanowili się przejechać. Albo postać na środku drogi i porozmawiać. Albo popatrzeć na Wisłę, albo zrobić sto innych równie przewidywalnych rzeczy. Po dzisiejszym dniu wiem już na sto procent, że większym zagrożeniem od kierowcy samochodu, jest inny rowerzysta. I na dodatek nie istnieje żadna solidarność wśród tej grupy. Jadąc ddr z daleka widziałem kobietę prowadzącą rower, zanim do niej dojechałem,minęło ją kilkanaście osób i nikt się nie zatrzymał. Dopiero ja założyłem jej łańcuch, żeby mogła pojechać dalej. 

Strzelać każdy może, a reklama dźwignią handlu
Strzelać każdy może, a reklama dźwignią handlu © yurek55
...a przecież "Nam strzelać nie kazano..."

Rowerzystów w bród Na moście © yurek55

Zignoruj znak, skręć tu. To jedyny dojazd do Jagiellońskiej Zignoruj znak, skręć tu. To jedyny dojazd do Jagiellońskiej © yurek55

W czwartek chciałem samochodem dojechać na przegląd do FSO i musiałem objechać pół Bródna i dojechać od Ronda Starzyńskiego. A widziałem samochód, który tu właśnie skręcił. Teraz wiem dlaczego.

Nielegalny zjazd z Mostu Toruńskiego Nielegalny zjazd z Mostu Toruńskiego © yurek55

Nauka sterowania kitem Nauka sterowania kitem "na sucho" © yurek55
Taki widok to normalka, ale na plaży w Zatoce Puckiej. Tutaj mnie nieco zdziwił.

Plaża pod Mostem Poniatowskiego Plaża pod Mostem Poniatowskiego © yurek55

Most Łazienkowski w pełnej krasie Most Łazienkowski w pełnej krasie © yurek55

Hałas słychać z daleka, znaczy zrywają nawierzchnię
Hałas słychać z daleka, znaczy zrywają nawierzchnię © yurek55

Ma być gotowy do końca roku. Jak II linia metra i bulwary wiślane
Ma być gotowy do końca roku. Jak II linia metra i bulwary wiślane © yurek55

Pod mostem
Pod mostem © yurek55

Największa nieuregulowana rzeka w Europie ma swój urok
Największa nieuregulowana rzeka w Europie ma swój urok © yurek55



  • DST 60.00km
  • Czas 03:11
  • VAVG 18.85km/h
  • VMAX 44.20km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 kwietnia 2015 Kategoria 50-100, kurierowo

Aparat utopiony w Zalewie i spotkanie z Księgowym

Miałem zlecenie kurierskie w Stanisławowie Drugim, kawałek za Legionowem, więc potem postanowiłem zrobić pętelkę do Zalewu i przez Nieporęt wrócić do domu. Czasu miałem nie za wiele, stąd najkrótszy, aczkolwiek nielubiany wariant jazdy ulicą Modlińską i wylotówką 61 na Augustów. Ale po kolei. Najpierw przy Moście Gdańskim zobaczyłem ten oto rower, przypięty solidnym u-lockiem do barierki, co niestety nie zapobiegło kradzieży obu kół. Współczuję właścicielowi.

Taka sytuacja, że koła podiwanili
Taka sytuacja, że koła podiwanili © yurek55
Potem na moście zobaczyłem pierwszy w tym roku statek wycieczkowy na Wiśle, jeszcze bez pasażerów, ale za to z motorówką policyjną przy burcie.
Biała flota przygotowuje się do sezonu
Biała flota przygotowuje się do sezonu © yurek55
Przed Legionowem, gdzie zaczyna sie obwodnica, jest znak z przekreślonym rowerem, pojechałem przepisowo równoległą, która potem skręca w prawo i kończy się lesie. Ale po kilkuset metrach już znowu jest asfalt i jesteśmy w Legionowie. Trudny odcinek w sporym ruchu i bez pobocza przejechałem z wiatrem tak szybko, że nawet nie zdążyłem się zestresować porządnie i do ronda dojechałem nie wiadomo kiedy. Tam już mogłem skręcić do Nieporętu, a po kilku minutach zaordynowałem sobie krótki odpoczynek w stałym miejscu przy plaży z pomostem. Najpierw zjadłem baton z ziarnami, popiłem wodą i uznałem, że zanim ruszę dalej warto sobie fotkę strzelić. A że tym razem nikogo nie było, kto mógłby to zrobić, postawiłem aparat na ławce, ustawiłem samowyzwalacz i już.
Pomost nad Zalewem - zdjęcie przedostatnie
Pomost nad Zalewem - zdjęcie przedostatnie © yurek55
A drugie miało być z innej, wyższej perspektywy, więc postawiłem aparat na barierce i gdy cyknął drugi raz, podszedłem sprawdzić jak wyszło.
Ostatnia fotka i... plum!
Ostatnia fotka i... plum! © yurek55
I prawie mi się udało, ale jak wszyscy wiedzą, prawie - robi różnicę. Gdy już wyciągałem rękę, poczułem podmuch wiatru z tyłu i choć czułem go w ręku, to nie zdążyłem złapać. Spojrzałem z góry i zobaczyłem, że w tym miejscu nie jest zbyt głęboko i dobrze go widać. Cóż było robić? Wszedłem do wody i po kilku krokach dostrzegłem go leżżcego na dnie. Z wrażenie nie czułem nawet, czy woda jest zimna, więc pewnie nie była. Potem na ławeczce wyjąłem kartę pamięci, baterię, wytarłem go z wierzchu, schowałem do plecaka i tyle w temacie aparatu. A w Nieporęcie odwiedziłem w pracy Księgowego  i miałem szansę udać jakiegoś upierdliwego klienta, tak jak planowała Katana . Jej się nie udało, bo Adam ją poznał od razu, a ja musiałem się przedstawić. Poznałem też Agnieszkę, jego żonę, Kamila, szefa, pokazał mi kilka komunijnych rowerów, o czym wcześniej mu wspominałem, pogadaliśmy chwilkę o tym i owym i pojechałem. Nie chciałem zabierać czasu bo widać, że pracy mają dużo, a ja byłem już w poważnym niedoczasie i jeszcze daleka droga mnie czekała. A na domiar wszystkiego wiatr przestawał mi sprzyjać i robiło się ciężko. Do Warszawy wjechałem od strony Białołęki przejeżdżając most nad Kanałem w Kobiałce i tym razem jadąc Mechtyńską i Ostródzką, dojechałem do Centrum Targówek. Przez Bródno i Pragę dotarłem do Mostu Poniatowskiego, a tam czekała mnie miła niespodzianka. Od Stadionu stał potężny korek i mogłem sobie powyprzedzać dużo, dużo samochodów. A potem jeszcze w centrum, gdzie skręcałem w lewo na rondzie, miła pani policjantka machnęłą mi, żebym zjechał na czerwonym. Samochody na zielonym i tak stały, bo na rondzie nie mieściły, więc podziękowałem z uśmiechem i pojechałem. W domu sprawdziłem aparat i nie jest dobrze. Może jak wilgoć odparuje, to mu się poprawi?

  • DST 71.00km
  • Czas 03:23
  • VAVG 20.99km/h
  • VMAX 36.50km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 21 kwietnia 2015 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

Zwykły wpis o niczym

Po wczorajszym, wietrznym dniu, dziś warunki do jazdy były już normalne. Musiałem znów pojechać na Ursynów do córki zakoończyć wreszcie pewną sprawę, więc... wybrałem kierunek na Białołękę. Czyli kasyczne: - "wstąpił do piekieł, po drodze mu było". Ale tym sposobem przejechałem osiemdziesiąt pięć kilometrów, a nie dwadzieścia dwa. I o to chodzi, prawda? Na Białołęce poznałem nowe ulice: Kobiałka, Ruskowy Bród, Olesin, bo tamtędy jeszcze nie jechałem. I jadąc tak niemal "na pałę", wyjechałem na znaną już wcześniej ulicę Zdziarską w Markach, która prowadzi od tyłu do cmentarza parafialnego. Ponieważ plan był taki, że na Ursynów dojadę najbardziej na południe wysuniętym mostem warszawskim, musiałem skierować się do drogi prowadzącej z Nieporętu do Rembertowa. Przeciąłem Marki w poprzek i na drogę 631 trafiłem bez pudła, potem Zielonka i po chwili byłem w Rembertowie. Gdy już przejechałem Most Siekierkowski skręciłem w lewo i dalej pojechałem wałem. Nie chciało mi się jeszcze jechać do Powsińskiej i pedałować wśród hałasu samochodów w ruchu ulicznym. Słoneczko świeciło, ptaszki śpiewały a ja jechałem i jechałem, aż dopiero za Pałacem w Wilanowie wyjechałem, a dalej popularną wśród cyklistów drogą dojechałem do Powsina. Potem jeszcze tylko ostry podjazd ulicą Podgrzybków i już byłem na Ursynowie. U córki, jak już uzupełniłem bilans energetyczny i nawodniłem organizm, przemknęła mi myśl, aby się do setki przymierzyć. Brakowało mi trzydzieści trzy kilometry, miałem jeszcze dwie godziny czasu i wracając przez Piaseczno i Dawidy spokojnie by mi się to udało. Ale szybko pożegnałem tę kuszącą myśl, bo nie planowałem dziś takiego dystansu, a na dodatek miałem jeszcze coś do zrobienia w domu. I tym sposobem setka przepadła. 

Skrzyżowanie Białołęckiej i Zdziarskiej
Skrzyżowanie Białołęckiej i Zdziarskiej © yurek55

Droga wzdłuż Kanału Żerańskiego
Droga wzdłuż Kanału Żerańskiego © yurek55

Statek
Statek "Retman" © yurek55
Vmax na zjeździe  z wiaduktu przy Strażackiej.
  • DST 84.66km
  • Teren 4.00km
  • Czas 04:09
  • VAVG 20.40km/h
  • VMAX 41.20km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl