Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 69107.22 km (w terenie 1408.00 km; 2.04%) |
| Czas w ruchu: | 3435:49 |
| Średnia prędkość: | 20.06 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 88997 m |
| Suma kalorii: | 1013207 kcal |
| Liczba aktywności: | 1024 |
| Średnio na aktywność: | 67.49 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Cmentarz w Laskach
Dzisiejszą trasę zaplanowałem pod kątem miejsc i spraw do załatwienia. Najpierw musiałem pojechać do BlueCity, potem do FSO, a na końcu odebrać zakup na Targówku Przemysłowym. Wymyśliłem, że Dźwigową dojadę na Bemowo i Żoliborz i Wisłę przejadę Mostem Północnym. Na Powstańców przy Urzędzie Gminy Bemowo zaczyna się drogowy Armagedon - kładą tory tramwajowe i poszerzają ulicę. Szybka decyzja i skręcam w Dywizjonu 303, bo przecież tamtędy też można dojechać, jest dalej, ale droga wśród brzóz, zdecydowanie przyjemniejsza.

Droga do Kwirynału, tfu! Kwirynowa © yurek55
W Izabelinie podjąłem kolejną decyzję. Tyle razy tamtędy jechałem, a nigdy nie byłem na cmentarzu Ośrodka dla Niewidomych w Laskach, gdzie pochowano Tadeusza Mazowieckiego. Zapytałem panią wychodzącą ze sklepu o drogę i dość szybko znalazłem się na miejscu. Przy wjeździe stoi oryginalna stróżówka z lat 20 - tych, w środku starszy pan, portier, nie ochroniarz, jak to teraz wszędzie w modzie, wytłumaczył drogę i wjechałem na teren.

Stróżówka Zakładu w Laskch © yurek55
Cmentarz robi bardzo sympatyczne wrażenie - o ile takie miejsce może być sympatyczne - swoją kameralnością, spokojem, ciszą, położeniem wśród drzew, ale przede wszystkim, skromnością. Żadnych pałaców z marmuru, czy granitu, wszystkie nagrobki ziemne, żadnego przepychu, czy wystawności, coś wręcz niebywałego w dzisiejszych czasach. Nie dziwi to oczywiście w odniesieniu do pochowanych tam sióstr zakonnych, ale również nagrobki osób świeckich cechują się szlachetną prostotą, graniczącą wręcz z ascezą.

Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża © yurek55

Siostry zakonne © yurek55

Cmentarz w Laskach © yurek55

Założyciele Zakładu: Elżbieta Róża Czacka, X.Korniłowicz i X.Marylski © yurek55

Ród książęcy Światopełk - Czetwertyńscy © yurek55

Hutten - Czapscy © yurek55

Karolina z Hutten Czapskich Henrykowa Przewłocka © yurek55

Stanisław Stomma poseł Znaku i senator-senior I kadencji © yurek55

Grób premiera Mazowieckiego © yurek55

Ewa i Tadeusz Mazowiecki © yurek55

Miejsce ostatniego spoczynku premiera Mazowieckiego © yurek55
Reszta drogi przebiegła prawie zgodnie z planem. Z FSO, po drodze na Targówek, wstąpiłem na Cmentarz Bródnowski do Mamy, bo już dawno u Niej nie byłem, a potem z Targówka zamiast przez Pragę, pojechałem przez Rembertów od Mostu Siekierkowskiego. Tym sposobem zatoczyłem pętlę przez skrajne warszawskie mosty. Upał dzisiejszy był dokuczliwy, ale przy mojej niezbyt szybkiej jeździe, nie dawał mi się bardzo we znaki. Wszędzie gdzie się dało...

Kolejny przystanek dla ochłody © yurek55
...moczyłem głowę i kark, zakładałem mokrą bandanę pod kask, a na koniec, na Polu Mokotowskim zmoczyłem w stawie całą koszulkę i założyłem mokrą. Też dobry sposób.
Temperatura pokazywana na Kinie Ochota to 41°C w słońcu, w cieniu było "tylko" 30°C. Jutrzejszy dzień spędzę za to na basenie na Szczęśliwicach, za co dziękuję mojej Hani i Dominice.

Droga do Kwirynału, tfu! Kwirynowa © yurek55
W Izabelinie podjąłem kolejną decyzję. Tyle razy tamtędy jechałem, a nigdy nie byłem na cmentarzu Ośrodka dla Niewidomych w Laskach, gdzie pochowano Tadeusza Mazowieckiego. Zapytałem panią wychodzącą ze sklepu o drogę i dość szybko znalazłem się na miejscu. Przy wjeździe stoi oryginalna stróżówka z lat 20 - tych, w środku starszy pan, portier, nie ochroniarz, jak to teraz wszędzie w modzie, wytłumaczył drogę i wjechałem na teren.

Stróżówka Zakładu w Laskch © yurek55
Cmentarz robi bardzo sympatyczne wrażenie - o ile takie miejsce może być sympatyczne - swoją kameralnością, spokojem, ciszą, położeniem wśród drzew, ale przede wszystkim, skromnością. Żadnych pałaców z marmuru, czy granitu, wszystkie nagrobki ziemne, żadnego przepychu, czy wystawności, coś wręcz niebywałego w dzisiejszych czasach. Nie dziwi to oczywiście w odniesieniu do pochowanych tam sióstr zakonnych, ale również nagrobki osób świeckich cechują się szlachetną prostotą, graniczącą wręcz z ascezą.

Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża © yurek55

Siostry zakonne © yurek55

Cmentarz w Laskach © yurek55

Założyciele Zakładu: Elżbieta Róża Czacka, X.Korniłowicz i X.Marylski © yurek55

Ród książęcy Światopełk - Czetwertyńscy © yurek55

Hutten - Czapscy © yurek55

Karolina z Hutten Czapskich Henrykowa Przewłocka © yurek55

Stanisław Stomma poseł Znaku i senator-senior I kadencji © yurek55

Grób premiera Mazowieckiego © yurek55

Ewa i Tadeusz Mazowiecki © yurek55

Miejsce ostatniego spoczynku premiera Mazowieckiego © yurek55
Reszta drogi przebiegła prawie zgodnie z planem. Z FSO, po drodze na Targówek, wstąpiłem na Cmentarz Bródnowski do Mamy, bo już dawno u Niej nie byłem, a potem z Targówka zamiast przez Pragę, pojechałem przez Rembertów od Mostu Siekierkowskiego. Tym sposobem zatoczyłem pętlę przez skrajne warszawskie mosty. Upał dzisiejszy był dokuczliwy, ale przy mojej niezbyt szybkiej jeździe, nie dawał mi się bardzo we znaki. Wszędzie gdzie się dało...

Kolejny przystanek dla ochłody © yurek55
...moczyłem głowę i kark, zakładałem mokrą bandanę pod kask, a na koniec, na Polu Mokotowskim zmoczyłem w stawie całą koszulkę i założyłem mokrą. Też dobry sposób.
Temperatura pokazywana na Kinie Ochota to 41°C w słońcu, w cieniu było "tylko" 30°C. Jutrzejszy dzień spędzę za to na basenie na Szczęśliwicach, za co dziękuję mojej Hani i Dominice.
- DST 87.45km
- Czas 04:35
- VAVG 19.08km/h
- Temperatura 41.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 27 lipca 2014
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Powtórka wczorajszej trasy
Dzisiejszego ranka miałem nieco więcej czasu i postanowiłem pojechać wczorajszą trasą, tylko dalej. Chciałem zobaczyć skuteczność aplikacji warszawa19115 i mojej wczorajszej interwencji, oraz sprawdzić, czy tym razem doniesienia o uruchomieniu promu w Gassach od 1 sierpnia, są prawdziwe.
Niedzielny, wakacyjny ranek sprzyja rowerzystom na ulicach, samochodów jak na lekarstwo, skrzyżowania puste, nie trzeba stawać na czerwonym - taką jazdę lubię najbardziej. Po dwudziestu minutach byłem już na drodze rowerowej wiodącej do Mostu Siekierkowskiego i na następne kilkadziesiąt kilometrów pożegnałem ruch uliczny. Na Wale Zawadowskim, Kępie Oborskiej i dalej, aż do Gassów, wyprzedzały mnie tylko pojazdy drogowe napędzane siłą mięśni. Na przystani promowej, prom rzeczywiście stoi w gotowości do pracy, krząta się przy nim obsługa i deklarują, że na 100% ruszą z przewozami w terminie. Pomimo, że było dopiero wpół do dziesiątej upał już nieźle dawał się we znaki, zmoczyłem więc bandanę w wiślanej wodzie, obmyłem twarz, założyłem mokrą pod kask i wyruszyłem w drogę powrotną. Na najbardziej uczęszczanej przez warszawskich rowerzystów, biegaczy, rolkarzy i kijkarzy drodze Powsin - Wilanów, otworzył podwoje polowy serwis rowerowy firmy Airbike. Nie wiem dlaczego wczoraj go nie widziałem, ale dziś zatrzymałem się nawet by zdjęcie zrobić. Dwoje serwisantów (widzieliście dziewczynę - mechanika rowerowego?) zapraszali mnie na bezpłatny przegląd, ale nie chciałem tracić czasu, a zresztą, co oni mogą za darmo zrobić? To, że mam łańcuch wyciągnięty wiem i bez nich. Z Wilanowa, tym razem wróciłem do domu przez Ursynów, podjeżdżając ulicą Orszady do Nowoursynowskiej i dalej najkrótszą drogą, bo upał dawał się już mocno we znaki i zaczynała mnie pobolewać głowa. Ale na szczęście po prysznicu i zjedzonym śniadaniu dolegliwości ustąpiły jak ręką odjął. Ale jednak wolę niższe temperatury.
PS. Zrobiłem pauzę w Gassach i zapomniałem znowu włączyć rejestracji, a w domu z kolei, zapomniałem zakończyć rejestracji. Stąd i ślad i czas i dystans różnią się od wskazań licznikowych.

Ekran zabezpieczony, szkło posprzątane. Trasa Siekierkowska © yurek55

Prom w gotowości. Gassy - Karczew © yurek55

Mobilny serwis rowerowy. Powsin - Wilanów © yurek55
Niedzielny, wakacyjny ranek sprzyja rowerzystom na ulicach, samochodów jak na lekarstwo, skrzyżowania puste, nie trzeba stawać na czerwonym - taką jazdę lubię najbardziej. Po dwudziestu minutach byłem już na drodze rowerowej wiodącej do Mostu Siekierkowskiego i na następne kilkadziesiąt kilometrów pożegnałem ruch uliczny. Na Wale Zawadowskim, Kępie Oborskiej i dalej, aż do Gassów, wyprzedzały mnie tylko pojazdy drogowe napędzane siłą mięśni. Na przystani promowej, prom rzeczywiście stoi w gotowości do pracy, krząta się przy nim obsługa i deklarują, że na 100% ruszą z przewozami w terminie. Pomimo, że było dopiero wpół do dziesiątej upał już nieźle dawał się we znaki, zmoczyłem więc bandanę w wiślanej wodzie, obmyłem twarz, założyłem mokrą pod kask i wyruszyłem w drogę powrotną. Na najbardziej uczęszczanej przez warszawskich rowerzystów, biegaczy, rolkarzy i kijkarzy drodze Powsin - Wilanów, otworzył podwoje polowy serwis rowerowy firmy Airbike. Nie wiem dlaczego wczoraj go nie widziałem, ale dziś zatrzymałem się nawet by zdjęcie zrobić. Dwoje serwisantów (widzieliście dziewczynę - mechanika rowerowego?) zapraszali mnie na bezpłatny przegląd, ale nie chciałem tracić czasu, a zresztą, co oni mogą za darmo zrobić? To, że mam łańcuch wyciągnięty wiem i bez nich. Z Wilanowa, tym razem wróciłem do domu przez Ursynów, podjeżdżając ulicą Orszady do Nowoursynowskiej i dalej najkrótszą drogą, bo upał dawał się już mocno we znaki i zaczynała mnie pobolewać głowa. Ale na szczęście po prysznicu i zjedzonym śniadaniu dolegliwości ustąpiły jak ręką odjął. Ale jednak wolę niższe temperatury.
PS. Zrobiłem pauzę w Gassach i zapomniałem znowu włączyć rejestracji, a w domu z kolei, zapomniałem zakończyć rejestracji. Stąd i ślad i czas i dystans różnią się od wskazań licznikowych.

Ekran zabezpieczony, szkło posprzątane. Trasa Siekierkowska © yurek55

Prom w gotowości. Gassy - Karczew © yurek55

Mobilny serwis rowerowy. Powsin - Wilanów © yurek55
- DST 61.42km
- Teren 3.00km
- Czas 02:48
- VAVG 21.94km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 lipca 2014
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Pojeżdżawka po Warszawie
Od powrotu znad morza nie jeździłem, jakoś nie miałem czasu, albo ochoty, albo jednego i drugiego. Dlatego dzisiejszy pretekst jakim było, a jakże, odebranie zakupionych na popularnym portalu aukcyjnym rzeczy, powitałem z radością. Tak się rozochociłem, że potem zawiozłem te rzeczy na Ursynów, a jeszcze później zrobiłem trasę południe - północ i ostatnim mostem przejechałem na drugą stronę Wisły. Na Ursynowie ujął mnie za serce ten oto obrazek. Miło, że ktoś o nas myśli, prawda?

Wzruszyłem się © yurek55
Po drugiej stronie Wisły odwiedziłem śluzę i dowiedziałem się, że ma ona swojego patrona. Już w domu nieoceniona wiki powiedziała mi kim był.

Śluza "Żerań" im. inż. T. Tillingera © yurek55
Postałem, popatrzyłem jak śluzuje się tramwaj wodny "Zefir" i gdy już wpłynął na wody wiślane pojechałem dalej.

Tramwaj wodny "Zefir" w śluzie Żerań © yurek55
Wrażenia z dzisiejszej jazdy w sumie pozytywne, choć nie bardzo jest z czego się cieszyć. Osławione bulwary nadwiślańskie bufetowej nadal w rozsypce, estakady Trasy Łazienkowskiej i Trasy Toruńskiej, oraz sama Trasa - Sajgon straszny, upał do tego dziś niemiłosierny, a mimo to, fajnie znowu wsiąść na rower!

Wzruszyłem się © yurek55
Po drugiej stronie Wisły odwiedziłem śluzę i dowiedziałem się, że ma ona swojego patrona. Już w domu nieoceniona wiki powiedziała mi kim był.

Śluza "Żerań" im. inż. T. Tillingera © yurek55
Postałem, popatrzyłem jak śluzuje się tramwaj wodny "Zefir" i gdy już wpłynął na wody wiślane pojechałem dalej.

Tramwaj wodny "Zefir" w śluzie Żerań © yurek55
Wrażenia z dzisiejszej jazdy w sumie pozytywne, choć nie bardzo jest z czego się cieszyć. Osławione bulwary nadwiślańskie bufetowej nadal w rozsypce, estakady Trasy Łazienkowskiej i Trasy Toruńskiej, oraz sama Trasa - Sajgon straszny, upał do tego dziś niemiłosierny, a mimo to, fajnie znowu wsiąść na rower!
- DST 80.59km
- Teren 4.00km
- Czas 04:16
- VAVG 18.89km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 lipca 2014
Kategoria 50-100, nad morzem 2, przed śniadaniem
Dzień dziesiąty: Bez pomysłu
Jest mi coraz trudniej wymyślić ciekawą trasę, którą jeszcze nie jechałem. W ubiegłym roku przejechałem po tych drogach 657 km, w tym ponad 500, to gdzie jeszcze można jeździć? Dzisiaj postanowiłem nie oddalać się zbytnio pomny przykrych doświadczeń z wczoraj i pojechałem w odwrotną stronę ten trudny podjazd do Krokowej. Zjazd był szybszy, ale nie łatwiejszy - fragmentami mocno naciskałem klamki, bo prędkość znacząco przekraczała próg mojego strachu. Zatoczyłem kółko i wracając do Krokowej skręciłem na Lisewo, odkrywając inną trasę do piekarni w Minkowicach. Kupiłem pieczywo i trochę słodkich wypieków, a ponieważ nic mnie nie bolało zrobiłem drugie kółeczko i wróciłem przez Dębki.

Kapliczka trzypiętrowa © yurek55

Kapliczka na rozstaju dróg - Lisewo © yurek55

Przystanek MPK Wejherowo w Lisewie - krańcowy funkcjonalizm © yurek55

Kapliczka trzypiętrowa © yurek55

Kapliczka na rozstaju dróg - Lisewo © yurek55

Przystanek MPK Wejherowo w Lisewie - krańcowy funkcjonalizm © yurek55
- DST 52.40km
- Teren 6.00km
- Czas 02:38
- VAVG 19.90km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 lipca 2014
Kategoria 50-100, nad morzem 2
Dzień dziewiąty: Groty Mechowskie
Wreszcie po tylu podejściach udało się dziś dojechać do Mechowa i zaliczyć słynne groty, a potem wrócić trasą podpowiedzianą przez Gościa-Anonima Tyle, że nazywa się ona Szarych Mnichów, a nie wejherowskiego tow. cyklistów. Ale po kolei. Rano już od kilku dni temperatura prawie 20°, ale dla odmiany dziś wiatr dość silny 24 - 26km/h z kierunku 90°, czyli od wschodu. Z mojej wioski wyjechałem skrótem przez łąki i pola, do szosy krokowskiej, potem z Krokowej drogą do Wejherowa i wreszcie skręt na Puck a po 10 km ostatni drogowskaz i są!

Tam mieszkam © yurek55

Trasa rowerowa Szarych Mnichów do Jastrzębiej Góry © yurek55

"Odkryte w 1818 roku wciąż zachwycają dyskretnym pięknem" © yurek55

"Stanowią rzadki okaz formy powstały w osadach wodnolodowcowych najmłodszego zlodowacenia" © yurek55

"Groty Mechowskie to największa osobliwość przyrody nieożywionej na Niżu Polskim, a nawet Niżu Europejskim" © yurek55
Jako że nie było jeszcze dziewiątej rano wszystko było zamknięte i Grot nie zwiedzałem, ale znałem już dawno relację tych co byli i nie ma czego żałować. Ja w sumie nawet nie chciałem ich ogladać, czy zwiedzać - ja po prostu chciałem do nich pojechać.
Stamtąd rowerowym szlakiem Szarych Mnichów, dość trudną, piaszczystą i mocno pagórkowatą drogą, niespodzianie dotarłem do obiektu na Pomorskim Szlaku Cysterskim w Starzynie

Starzyński Dwór - obiekty pocysterskie © yurek55

Budynek bramny z wieżą zegarową © yurek55

Spichlerz © yurek55

Zabudowania gospodarcze © yurek55
Niestety na ostatnich 20 kilometrach jazdy, z dużą intensywnością odezwała się wczorajsza dolegliwość i co chwila musiałem zsiadać z roweru. To jednak stara prawda, że największym wrogiem kolarza jest jego d...:(
Ale za to resztę dnia spędziłem tak:

Morze Bałtyckie © yurek55

Tam mieszkam © yurek55

Trasa rowerowa Szarych Mnichów do Jastrzębiej Góry © yurek55

"Odkryte w 1818 roku wciąż zachwycają dyskretnym pięknem" © yurek55

"Stanowią rzadki okaz formy powstały w osadach wodnolodowcowych najmłodszego zlodowacenia" © yurek55

"Groty Mechowskie to największa osobliwość przyrody nieożywionej na Niżu Polskim, a nawet Niżu Europejskim" © yurek55
Jako że nie było jeszcze dziewiątej rano wszystko było zamknięte i Grot nie zwiedzałem, ale znałem już dawno relację tych co byli i nie ma czego żałować. Ja w sumie nawet nie chciałem ich ogladać, czy zwiedzać - ja po prostu chciałem do nich pojechać.
Stamtąd rowerowym szlakiem Szarych Mnichów, dość trudną, piaszczystą i mocno pagórkowatą drogą, niespodzianie dotarłem do obiektu na Pomorskim Szlaku Cysterskim w Starzynie

Starzyński Dwór - obiekty pocysterskie © yurek55

Budynek bramny z wieżą zegarową © yurek55

Spichlerz © yurek55

Zabudowania gospodarcze © yurek55
Niestety na ostatnich 20 kilometrach jazdy, z dużą intensywnością odezwała się wczorajsza dolegliwość i co chwila musiałem zsiadać z roweru. To jednak stara prawda, że największym wrogiem kolarza jest jego d...:(
Ale za to resztę dnia spędziłem tak:

Morze Bałtyckie © yurek55
- DST 55.52km
- Czas 03:02
- VAVG 18.30km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 7 lipca 2014
Kategoria 50-100, nad morzem 2, Naprawy
**Dzień siódmy: Do Lidla - nieoczekiwana zamiana miast**
Wypatrzyłem w gazetce Lidla, że dziś będzie sprzedaż akcesoriów i narzędzi warsztatowych i zobaczyłem, że będzie tam coś, co mi się może przydać. Ale ponieważ najbardziej oczywista droga z Krokowej jest już mi znana, postanowiłem pojechać inaczej. Podczas powrotu w sobotę szosą od Wierzchucina widziałem drogowskaz "Wejherowo 25km" i tę drogę chciałem poznać. Wydawało mi się, że pamiętam z zeszłego roku przejazd przez Dębki i wyjazd z nich drogą polną, której przedłużeniem po drugiej stronie szosy, jest właśnie ta droga. W trakcie jazdy myślałem o tym, jak często ostatnio wybierałem złe trasy i jak wygląda moja orientacja w terenie. Dlatego w Dębkach zmieniłem zdanie i wyjechałem z nich normalnie szosą zamiast znów błądzić po jakichś bezdrożach. I dobrze zrobiłem, bo w trakcie jazdy przypomniałem sobie, że nie będę miał czym przypiąć roweru pod sklepem. I tym sposobem sytuacja się wyklarowała - musiałem wrócić po zapięcie. Okazało się, że lasem do Dębek jest ok. 5 km, a szosą 13 km.
Ponieważ nie miałem już czasu na jazdę do Wejherowa uznałem, że mogę przecież pojechać do Władka i tam zrobić potrzebne zakupy.

Od tego roku koniec darmowego parkowania w Karwi © yurek55
- DST 61.34km
- Teren 8.00km
- Czas 02:54
- VAVG 21.15km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 lipca 2014
Kategoria przed śniadaniem, 50-100, nad morzem 2
Dzień szósty:Do Grot Mechowskich (nie dojechałem)
Gdy na trzeciej wycieczce robiłem dużą pętlę Wejherowo - Reda, na drodze do Władysławowa widziałem drogowskaz do Grot Miechowskich. Taki sam drogowskaz jest przy drodze do Wejherowa z czego wywnioskowałem, że można tam dojechać z obu stron, czyli zrobić mniejszą pętlę, taką w sam raz na trzy godziny jazdy. Wprawdzie dziś miałem jechać z odwrotnej strony, ale tabliczka z oznaczeniem drogi do Grot powinna być możliwa do zauważenia. Łudziłem się tą myślą aż dojechałem do Rekowa Górnego i został mi tylko ostatni zjazd do Redy, wtedy ostatecznie zwątpiłem w swoją spostrzegawczość. A gdy spojrzałem na zegarek i zobaczyłem ile mi zostało czasu na powrót i ile mam przed sobą kilometrów natychmiast zarządziłem odwrót. Wracając zobaczyłem tę feralną tabliczkę "Groty Miechowskie 5,3km" ale nie na tej drodze co myślałem, tylko na drodze do Karwi, na wysokości Pucka mniej więcej... No cóż, pomyliło mi się trochę.
Śniadanie było spóźnione.

Deszczownia podlewa ziemniaki © yurek55

Wiatraków jest coraz więcej, te są w Łebczu © yurek55

Wyjaśniona zagadka znaku drogowego "ruch ciężki" © yurek55
Ten znak wczorajszy był przed wiertnią w okolicach Lublewka, tu był taki sam.
Śniadanie było spóźnione.

Deszczownia podlewa ziemniaki © yurek55

Wiatraków jest coraz więcej, te są w Łebczu © yurek55

Wyjaśniona zagadka znaku drogowego "ruch ciężki" © yurek55
Ten znak wczorajszy był przed wiertnią w okolicach Lublewka, tu był taki sam.
- DST 74.45km
- Czas 03:31
- VAVG 21.17km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 lipca 2014
Kategoria 50-100, nad morzem 2, przed śniadaniem
Dzień piąty:Terenowy rajd na orientację - totalna porażka
Usłyszałem od kogoś, że jest fajna droga przez las prowadząca do Lubiatowa i postanowiłem dziś nią pojechać, a wrócić szosą. Do Dębek i dalej prowadzi międzynarodowy szlak rowerowy R10 z Gdyni, droga szeroka, gładka i przyjemna. Za Dębkami zaczęło sie oznakowanie taśmami Skandia i przypomniałem sobie, że dziś z w Krokowej kolejny etap cyklu wyścigów MTB. W Białogórze wyścig skręcał w lewo do lasu, a że mnie to było nie po drodze, zacząłem szukać swojej drogi. Oczywiście bez skutku. W końcu zapytałem chłopaka, który rozkładał stragan z pamiątkami i on mi powiedział jak jechać. Tyle tylko, że droga, którą mi wskazał, to była droga pożarowa. W końcu dojechałem do poprzecznej i okazało się, że to szlak rowerowy. Wybrałem kierunek w lewo ale po chwili zatrzymałem jadący z przeciwka samochód by spytać, czy dobrze jadę. Młody chłopak uprzejmie mi wytłumaczył, że jeśli chcę dojechać przez las, to muszę zawrócić. Resztę drogi też mi dokładnie wytłumaczył. Na podstawie jego wskazówek dojechałem w końcu do miejsca, gdzie leśna droga zrobiła się tak piaszczysta i górzysta, że zrezygnowany zawróciłem. Musiałem zawrócić, wjechać znów na szlak rowerowy i pojechać do szosy. Coś mi się jednak przywidziało i zboczyłem przed szosą w lewo i kolejny raz wybrałem złą drogę, co uświadomili mi zbieracze jagód. Znów więc zawróciłem i wreszcie dojechałem do szosy i tym razem już bez problemów i błądzenia dojechałem do celu. Na ostatnim fragmencie spotkałem zawodników startujących w Skandia MTB, którzy rozgrzewali się przed startem i sprawdzali początkowy odcinek trasy. Wyścig zaczynał się o jedenastej i mieli jeszcze trochę czasu. Ja też dziś zdążyłem na czas, ale drogi do Lubiatowa nie znalazłem i w Lubiatowie nie byłem. Wiem na pewno, że rajdu na orientację nigdy bym nie ukończył, za to zawsze dałbym zatrudnienie ekipom poszukiwawczym wojska, policji i straży leśnej.

Rzeka graniczna Piaśnica © yurek55

Maleńki cmentarz w Białogórze © yurek55

Pamięci zaginionych i poległych mieszkańców Białogóry © yurek55

Szlak rowerowy do Szklanej Huty © yurek55

Ruch ciężki nie jest lekki :) © yurek55

Rzeka graniczna Piaśnica © yurek55

Maleńki cmentarz w Białogórze © yurek55

Pamięci zaginionych i poległych mieszkańców Białogóry © yurek55

Szlak rowerowy do Szklanej Huty © yurek55

Ruch ciężki nie jest lekki :) © yurek55
- DST 59.25km
- Teren 34.00km
- Czas 03:12
- VAVG 18.52km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 lipca 2014
Kategoria 50-100, nad morzem 2, przed śniadaniem
Dzień czwarty: Hel wzięty!
Od zeszłego roku gmina Hel była moim wyrzutem sumienia, nie żebym jakoś specjalnie się przejmował i nie mógł spać po nocach, ale jednak tkwiło gdzieś z tyłu głowy. Rozważałem wczoraj koncepcję pojechania w jedną tylko stronę, a powrót z Helu do Władka pociągiem, ale godziny nie bardzo pasowały. Postanowiłem więc wziąć byka za rogi i spróbować przejechać te prawie sto kilometrów i jeszcze zdążyć kupić pieczywo na śniadanie. Wyjechałem nieco za późno, ale na szczęście wiatru już dziś nie było - Acuweather pokazywało zaledwie 5km/h z kierunku 225° (nie wiem jaki to kierunek jest, niestety). Jechało się bardzo dobrze, pierwszy raz bez silnego wiatru, zupełnie inna para kaloszy, do ronda u wjazdu na Półwysep dojechałem w 56 minut. Po drodze zastanawiałem się jak rozpoznać, że to już gmina Hel i uznałem, że zapytam w recepcji hotelu Bryza w Juracie, jaka to gmina. Zanim jednak dotarłem do Jur[removed];aty czekała mnie wielokilometrowa jazda w roju miliardów maleńkich, przezroczystych meszek. Czułem je na twarzy, jak wczoraj ziarenka piasku niesione porywistym wiatrem na plaży. No i przy oddychaniu ustami trzeba było mocno uważać. W Jastarni drogowy armagedon, prace drogowe trwają na całej długości miasta i na jezdni i na chodnikach - w miejscowości typowo turystycznej, to najlepszy okres do takich robót. W Juracie spytałem w Bryzie jaka to gmina i okazało się, że jeszcze Jastarnia, a Hel jest za Juratą. Dla pewności dojechałem do znaku z nazwą miejscowości i mogłem wracać. Z powrotem nie jechałem już drogą rowerową uznając, że asfaltem będzie trochę szybciej, a nakaz jazdy ddr po lewej stronie drogi mnie nie obowiązuje. Innego chyba zdania był kierowca czarnej terenówki z warszawską rejestracją WE, który jako jedyny upomniał mnie klaksonem, gdzie moje miejsce. Dobrze, że nie słyszał co mówiłem o nim i jego matce. Tylko, kurwa dlaczego na kilkuset mijających mnie kierowców zatrąbił właśnie warszawiak?! Nic dziwnego, że nas nie lubią. Reszta drogi powrotnej minęła już bez emocji i bez historii, a śniadanie było tylko trochę później niż zwykle. Hel jest siedemdziesiątą zaliczoną gminą w mojej kolekcji i na więcej podczas tego wyjazdu się nie zanosi.

Wylęgarnia meszek w dzikich różach © yurek55

Lądowisko w Jastarni © yurek55

Jastarnia przeprasza © yurek55

Instalacja na ukończonym rondzie w Jastarni © yurek55

Spacerować sie nie da © yurek55

Drugie rondo w Jastarni © yurek55

Wakacyjne inwestycje drogowe w Jastarni © yurek55

Hotelowy basen © yurek55

Hotelowe spa © yurek55

Hel zdobyty © yurek55

Wylęgarnia meszek w dzikich różach © yurek55

Lądowisko w Jastarni © yurek55

Jastarnia przeprasza © yurek55

Instalacja na ukończonym rondzie w Jastarni © yurek55

Spacerować sie nie da © yurek55

Drugie rondo w Jastarni © yurek55

Wakacyjne inwestycje drogowe w Jastarni © yurek55

Hotelowy basen © yurek55

Hotelowe spa © yurek55

Hel zdobyty © yurek55
- DST 92.46km
- Teren 10.00km
- Czas 04:04
- VAVG 22.74km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 3 lipca 2014
Kategoria 50-100, nad morzem 2, przed śniadaniem
Dzień trzeci: Wejherowo - Reda
Obudziłem się dziś na tyle wcześnie, że miałem dość czasu na pokonanie pętli Wejherowo - Reda - Władysławowo. Pogoda stabilna, czyli wiatr z zachodu tak samo silny jak co dzień, 11°C, trochę słońca, trochę chmur. Droga do Wejherowa zaskoczyła mnie sporym ruchem samochodowym i to w większości jadących dużo szybciej niż stanowi prawo i dużo szybciej niż mój próg akceptacji.
Pewnie spieszyli się do pracy, albo na pociąg w Wejherowie, żeby do Trójmiasta się dostać? W pewnej chwili miałem tak dość, że na wysokości miejsca wojennej kaźni w Piaśnicy, skręciłem w lewo skuszony drogowskazem Mała Piaśnica. Myślałem, że jest tam kolejny cmentarz, a były tylko wioskowe i letniskowe domy - zwykła osada. Żeby się o tym przekonać przejechałem 3 km po leśnej drodze - tarce, na której wytrzęsło mnie tam jak przy młocie pneumatycznym. Potem jeszcze, już przed Wejherowem, zaliczyłem ostry zjazd po drodze rowerowej o długości 1,5 km. To tam udało mi się osiągnąć 43km/h ale pewnie inni jechali szybciej, bo na asfalcie widziałem setki kresek narysowanych przez ostro hamujące opony rowerowe. Po wyjechaniu na drogę do Redy uzmysłowiłem sobie, że jadę drogą krajową "szóstką", która ma status drogi ekspresowej, ale nic na to nie mogłem poradzić, innej drogi nie ma. Na szczęście na tym odcinku miałem wiatr dokładnie z tyłu i szybko przejechałem ten feralny odcinek. Gdy w Redzie skręciłem na Władysławowo rozpoczęła się mozolna wspinaczka przez dwa kilometry do Rekowa Górnego. Wydaje mi się, że było tak samo ciężko i źle jak w zeszłym roku - jazda pod górę nigdy nie będzie moją mocną stroną. Nawet kwitnące kartofle wydały mi się godne uwiecznienia, aby tylko przystanąć na chwilę.

Kwitną kartofle na biało i fioletowo © yurek55
Dlatego też, gdy zobaczyłem tabliczkę Karwia 22km zrezygnowałem z jazdy do Władka i wybrałem krótszy wariant drogą 213. Dobijały mnie zresztą pędzące samochody i chciałem już się od nich trochę uwolnić, a ta droga jest zdecydowanie mniej ruchliwa. Przy okazji zaliczyłem pomnik, do którego w ubiegłym roku nie chciało mi się zbaczać z trasy, posiedziałem na ławeczce w ciszy i na słoneczku, posiliłem się bananem i spokojnie dojechałem fajną drogą do domu.

Najsłynniejszy mieszkaniec Zdrady - Antoni Abraham © yurek55

Pomnik Antoniego Abrahama w Zdradzie © yurek55

Ameryka nie dla mnie, pojechałem prosto © yurek55
A 100 metrów dalej...

Upamiętnienie tragedii z 19. 05. 2013 © yurek55
Pewnie spieszyli się do pracy, albo na pociąg w Wejherowie, żeby do Trójmiasta się dostać? W pewnej chwili miałem tak dość, że na wysokości miejsca wojennej kaźni w Piaśnicy, skręciłem w lewo skuszony drogowskazem Mała Piaśnica. Myślałem, że jest tam kolejny cmentarz, a były tylko wioskowe i letniskowe domy - zwykła osada. Żeby się o tym przekonać przejechałem 3 km po leśnej drodze - tarce, na której wytrzęsło mnie tam jak przy młocie pneumatycznym. Potem jeszcze, już przed Wejherowem, zaliczyłem ostry zjazd po drodze rowerowej o długości 1,5 km. To tam udało mi się osiągnąć 43km/h ale pewnie inni jechali szybciej, bo na asfalcie widziałem setki kresek narysowanych przez ostro hamujące opony rowerowe. Po wyjechaniu na drogę do Redy uzmysłowiłem sobie, że jadę drogą krajową "szóstką", która ma status drogi ekspresowej, ale nic na to nie mogłem poradzić, innej drogi nie ma. Na szczęście na tym odcinku miałem wiatr dokładnie z tyłu i szybko przejechałem ten feralny odcinek. Gdy w Redzie skręciłem na Władysławowo rozpoczęła się mozolna wspinaczka przez dwa kilometry do Rekowa Górnego. Wydaje mi się, że było tak samo ciężko i źle jak w zeszłym roku - jazda pod górę nigdy nie będzie moją mocną stroną. Nawet kwitnące kartofle wydały mi się godne uwiecznienia, aby tylko przystanąć na chwilę.

Kwitną kartofle na biało i fioletowo © yurek55
Dlatego też, gdy zobaczyłem tabliczkę Karwia 22km zrezygnowałem z jazdy do Władka i wybrałem krótszy wariant drogą 213. Dobijały mnie zresztą pędzące samochody i chciałem już się od nich trochę uwolnić, a ta droga jest zdecydowanie mniej ruchliwa. Przy okazji zaliczyłem pomnik, do którego w ubiegłym roku nie chciało mi się zbaczać z trasy, posiedziałem na ławeczce w ciszy i na słoneczku, posiliłem się bananem i spokojnie dojechałem fajną drogą do domu.

Najsłynniejszy mieszkaniec Zdrady - Antoni Abraham © yurek55

Pomnik Antoniego Abrahama w Zdradzie © yurek55

Ameryka nie dla mnie, pojechałem prosto © yurek55
A 100 metrów dalej...

Upamiętnienie tragedii z 19. 05. 2013 © yurek55
- DST 75.21km
- Czas 03:40
- VAVG 20.51km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























