Informacje

  • Wszystkie kilometry: 175541.51 km
  • Km w terenie: 2876.65 km (1.64%)
  • Czas na rowerze: 375d 14h 57m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

50-100

Dystans całkowity:72050.55 km (w terenie 1408.00 km; 1.95%)
Czas w ruchu:3584:30
Średnia prędkość:20.05 km/h
Maksymalna prędkość:132.12 km/h
Suma podjazdów:98160 m
Suma kalorii:1256240 kcal
Liczba aktywności:1068
Średnio na aktywność:67.46 km i 3h 21m
Więcej statystyk
Wtorek, 14 kwietnia 2015 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

Nieplanowany, plus nieco Wrocławia

Od soboty przebywałem w pięknej stolicy Dolnego Śląska poznając jej wspaniałe zabytki i współczesne atrakcje. Nawet mieliśmy w planach skorzystać z rowerów miejskich, ale tam jeszcze system wypożyczalni nie wystartował. Po tych trzech dniach męczących wędrówek, połączonych z wchodzeniem na wieże widokowe (78 metrów - 299 stromych, kręconych schodów) i kładki pokutnic (45 metrów - 243 stopnie), miałem szczery zamiar oddać się dziś słodkiemu lenistwu. Potem jednak okazało się, że mogę spełnić dobry uczynek, a przy okazji przejechać się rowerem, więc bez żalu porzuciłem myśl o odpoczywaniu. Początkowo miałem zamiar tylko na Ursynów do córki pojechać, zawieźć odebraną na ulicy Suwak (nomen-omen ciekawa nazwa) książkę, ale w trakcie zmieniłem zdanie. Z Ursynowa pojechałem przez Las Kabacki do Piaseczna, do Decathlonu, kupić piłki tenisowe, ale tym razem trochę dłuższą drogą, przez Józefosław i Mysiadło. Do domu wróciłem już stałą trasą, tylko nieco przedłużoną, bo w Dawidach, zamiast jechać wzdłuż lotniska, skierowałem się do Alei Krakowskiej.
Wiatr znowu dość silny, raz pomagał, raz przeszkadzał - jak to jest w naturze wiatru, nie ma co wspominać.

Las Kabacki wiosną
Las Kabacki wiosną © yurek55

Zarys ddr na Mleczarskiej w Piasecznie
Zarys ddr na Mleczarskiej w Piasecznie © yurek55

Nowy mural na Ochocie
Nowy mural na Ochocie © yurek55

A tu w gratisie kilka widoczków z Wrocławia z zapytaniem: Jaka to góra, na prawo od Sky Tower w oddali?

Widok z wieży na wieżę Sky Tower
Widok z wieży na wieżę Sky Tower © yurek55

Taka tam panorama Wrocławia
Taka tam panorama Wrocławia © yurek55

Widok z kładki pokutnic
Widok z kładki pokutnic © yurek55



Widok z wieży na kładkę pokutnic
Widok z wieży na kładkę pokutnic © yurek55
Piękne miasto ten Wrocław.
  • DST 50.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:29
  • VAVG 20.13km/h
  • VMAX 25.90km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 7 kwietnia 2015 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

Z Piaseczna do Gassów

Nie bardzo mi się chce jeździć, ale pretekst jakim było zawiezienie zostawionej czapki do Piaseczna, przyjąłem z dużym zadowoleniem. Czyli nie jest ze mną tak źle, bo okazało się, że jazda nadal sprawia mi przyjemność. Początek drogi do Piaseczna dziś nie Żwirki i Wigury, a Aleją Krakowską, bo chciałem zahaczyć o serwis aparatów fotograficznych na Sabały. W sumie chciałem tylko o coś spytać, ale nie pamiętałem modelu tego aparatu i pan nie mógł mi nic powiedzieć. Obiecałem, że przyjadę z aparatem, to wtedy będzie można rozmawiać konkretnie. Dojazd rowerem do wiaduktu nad S2 w Dawidach po deszczach staje się bardzo utrudniony, naprawdę wolałem jak to błoto było podmarznięte. Na całe szczęście jest to bardzo krótki odcinek, ale trzeba się nogami podpierać gdzieniegdzie i to nie jest fajne. U córki posiedziałem chwilę, pogadaliśmy, zobaczyłem najnowszy nabytek, kota rasy selkirk rex, (kot, jak kot) - i pojechałem nad Wisłę do Gassów. Skręciłem najpierw na Żabieniec żeby nieco urozmaicić drogę, a w Chylicach wróciłem na starą trasę i Chyliczkowską dojechałem do Konstancina i przez Obory do celu podróży. Na przystani promowej królują wędkarze, a czy w tym roku prom będzie pływał - nie wiadomo. Chwilkę posiedziałem, popatrzyłem na Wisłę, posiliłem się bananem i wybrałem się w drogę powrotną. Do Mostu Siekierkowskiego juz mi się jechać nie chciało, wolałem jechać przez Wilanów, ale summa summarum i tak znalazłem się koło Elekrociepłowni i Augustówką dotarłem do Powsińskiej i dalej do Sobieskiego i do domu. Pogoda dziś była jakaś dziwna. Niby było prawie 10 stopni, ale zimny wiatr skutecznie ją obniżał. Na szczęście byłem odpowiednio ubrany i nic nie psuło mi czystej przyjemności z jazdy.

Kościół Św. Jadwigi Królowej w Żabieńcu
Kościół Św. Jadwigi Królowej w Żabieńcu © yurek55
Gassy, przystań promowa
Gassy, przystań promowa © yurek55
Ulubiona trasa treningowa warszawskich szosowców
Ulubiona trasa treningowa warszawskich szosowców © yurek55
Kominy dymią
Kominy dymią © yurek55

  • DST 69.69km
  • Teren 3.00km
  • Czas 03:34
  • VAVG 19.54km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 15 marca 2015 Kategoria przed śniadaniem, 50-100

Sprawdzenie licznika

Tak jak wczoraj zapowiedziałem, dzis pojechałem sprawdzić dokładność wskazań nowego licznika rowerowego z Lidla. Na drodze z Pogroszewa do Pilaszkowa (i dalej też, oczywiście), w zeszłym roku wiodła trasa wyścigu kolarskiego i co kilometr napisana jest na jezdni odległość do mety. To nawet lepsze i wygodniejsze niż słupki kilometrowe. Okazało się, że obwód koła wpisałem idealnie, chociaż nie posiłkowałem się żadnymi gotowymi tabelami, tylko zastosowałem metodę kolejnych przybliżeń, aż doszedłem do wielkości 2258. Tak wpisałem w poprzednim liczniku i przeniosłem do tego, ale chciałem sprawdzić, czy tak samo pokazuje. Jak widać, wszystko się zgadza.
Sprawdzanie licznika - stan 24,835 km
Sprawdzanie licznika - stan 24,835 km © yurek55
Sprawdzanie licznika - 25,835km . Jest bardzo OK!
Sprawdzanie licznika - 25,835km . Jest bardzo OK! © yurek55
W Pilaszkowie skręciłem na Zaborów i tam nieco się zdziwiłem pustką przed kościołem. Żadnych samochodów, żadnych wiernych
- co jest, myślę sobie? Tak mnie to zaintrygowało, że aż w domu sprawdziłem - okazało się, że nie ma Mszy Św. o dziewiątej, tylko co dwie godziny. A że akurat dzwony dzwoniły, to sprawdziłem godzinę - była 9:30, więc nie dziwne, że nikogo nie było.

Ufundowała Szkoła Powszechna w Zaborowie na X-lecie odzyskania niepodległości w 1928 rokuat
Ufundowała Szkoła Powszechna w Zaborowie na X-lecie odzyskania niepodległości w 1928 roku © yurek55

Kościół w Zaborowie
Kościół w Zaborowie © yurek55

W powrotnej drodze na styku miejscowości Zielonki Parcele i Koczargi, wydawało mi się, że widziałem Hipcię jadącą z przeciwka. Ale głowy nie dam. Zbyt krótko ją widziałem i nigdy nie spotkałem jej osobiście. No i jechała sama, bez Hipka, więc nie wiem.






  • DST 55.00km
  • Czas 02:35
  • VAVG 21.29km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 1 marca 2015 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Truskaw przed śniadaniem

Trasa podobna do tej z ubiegłej niedzieli, a że nieco wcześniej wyjechałem, mogłem zrobić trochę więcej kilometrów. Jak widać na kościelnym zegarze, w Borzęcinie byłem wcześniej o czterdzieści minut. Leśne trzy kilometry z Mariewa do Truskawia musiałem pokonać bardzo powoli, bo droga tak wybita przez samochody, że można wszystkie plomby z zębów pogubić. Reszta trasy standardowa. Pogoda bezwietrzna, temperatura też w porządku: jak wyjeżdżałem było 2°C, jak wracałem 5°C.
Kościół w Borzęcinie
Kościół w Borzęcinie © yurek55
Pętla autobusu 729 - Mariew
Pętla autobusu 729 - Mariew © yurek55
Droga Mariew - Truskaw
Droga Mariew - Truskaw © yurek55
Tu w latach 1575-1764 obrano 10 królów Polski
Tu w latach 1575-1764 obrano 10 królów Polski © yurek55
Warsaw Spire z innej strony
Warsaw Spire z innej strony © yurek55

  • DST 53.44km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:28
  • VAVG 21.66km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 28 lutego 2015 Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów

Sałatka jarzynowa

Dziś wypadło mi pojeździć po Warszawie i poczułem się prawie jak kurier rowerowy. No, może tylko jak na kuriera za wolno jeżdżę, nie mam ostrego koła i zwalniam przed czerwonymi światłami. A nawet czasami całkiem staję i czekam na zielone. No i kurier nie jechałby na Ursynów i do Piaseczna, przez Włochy, Bemowo i Żoliborz... A ja właśnie tam zawoziłem przesyłkę - niespodziankę dla moich córek. Były to pojemniki z sałatką jarzynową, która obie uwielbiają, a robić nie bardzo mają czas.
Zdjęcia mogłem robić dopiero po wykonaniu zadania, czyli w drodze powrotnej.
Powód jeszcze większych korków na Puławskiej w Piasecznie
Powód jeszcze większych korków na Puławskiej w Piasecznie © yurek55

Dojazd do wiaduktu nad POW
Dojazd do wiaduktu nad POW © yurek55
Wiadukt nad POW
Wiadukt nad POW © yurek55
Ten skrót dla samochodów już nie istnieje
Ten skrót dla samochodów już nie istnieje © yurek55
Najgorszy fragment
Najgorszy fragment © yurek55
Rastafariańska flaga na działkach
Rastafariańska flaga na działkach © yurek55
Sezon prawie, prawie
Sezon prawie, prawie © yurek55


  • DST 68.59km
  • Teren 1.00km
  • Czas 03:20
  • VAVG 20.58km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 lutego 2015 Kategoria 50-100, kurierowo, Sobotnio

Po obu stronach Wisły

Dzisiejsza wycieczka w większej części przebiegła po prawej stronie Wisły, a trasa zatoczyła całkiem fajne, prawie regularne półkole. Jechałem przez Białołękę, Marki - tam był sklep, skąd odbierałem zeszyty dla Hani, Zielonkę, Rembertów i Mostem Siekierkowskim wróciłem na swoją stronę miasta. Jechało się bardzo sympatycznie, za wyjątkiem podjazdu pod Agrykolę, oczywiście. (To był żart) Pokonałem ją spokojnie na przełożeniu 1:4 i z zawrotną prędkością 9 km/h. Tylko dlaczego facet po 60-ce, na dodatek ze sporą nadwagą, tak szybko mnie minął? Pewnie to zasługa roweru... Jak już znalazłem się na górze, usłyszałem głos w megafonie i przypomniałem sobie o rolniczym proteście w stolicy. Podjechałem do nich i dostałem w nagrodę kawałek wiejskiej kiełbasy własnej roboty. Bardzo smacznej.
Falliczny symbol w polu
Falliczny symbol w polu © yurek55
Droga przez ROD Czerniaków
Droga przez ROD Czerniaków © yurek55
Syfilistyczny śmietnik na działkach
Syfilistyczny śmietnik na działkach © yurek55
Syf, malaria i korniki na działkach
Syf, malaria i korniki na działkach © yurek55
Pałac na wodzieKtoś wpadł pod konia
Pałac na wodzie © yurek55
Wypadek komunikacyjny AD 1683
Wypadek komunikacyjny AD 1683 © yurek55
Pikieta pod URM
Pikieta pod URM © yurek55
Rolnicze
Rolnicze "zielone miasteczko" © yurek55



  • DST 62.77km
  • Czas 03:12
  • VAVG 19.62km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 9 lutego 2015 Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów

Mokro i zimno i do domu daleko

Gdy wyjeżdżałem z domu warunki do rowerowania nie były sprzyjające. Padający śnieg zalepiał mi okulary i to przeszkadzało najbardziej, do tego kałuże na jezdniach i śnieg na drogach rowerowych, dopełniały obrazu dnia dzisiejszego. Po pierwszym etapie podróży, którym znów było Piaseczno, przyszło mi zweryfikować wcześniejsza opinię i uznać, że najbardziej jednak przeszkadzają mi doszczętnie przemoczone nogi. Okulary można wytrzeć, wystarczy zatrzymać się co kilka kilometrów, a na mokre i przemarznięte stopy nie ma tak prostej recepty. Tym bardziej, że kolejnym celem dzisiejszej podróży był daleki Tarchomin i dopiero stamtąd do domu. W tej sytuacji zastosowałem jedyny dostępny półśrodek, czyli owinąłem bose nogi torebkami foliowymi, na nie wilgotne skarpety, buty - i w drogę. Tymczasem śnieg przeszedł w drobny deszczyk i praktycznie już do końca podróżowałem w jego towarzystwie. Pod koniec był na tyle drobny, że tylko na okularach widać było, że jednak pada, ale nie przestawał ani przez chwilę. W końcu dotarłem na Białołękę, bo dziś uparłem się, że odnajdę sklep rowerowy na Modlińskiej i przy okazji klocki kupię hamulcowe. Wprawdzie przyzwyczaiłem się do hamowania (zwalniania?) przodem, ale lepiej mieć oba sprawne, nawet jak się hamuje raz na ruski miesiąc, jak niektórzy. Znalazłem ten sklep, ale tylko dlatego, że zapytałem gdzie on jest człowieka, który właśnie z niego wyszedł. Adres niby pamiętałem, Modlińska 248a, ale zwątpiłem gdy w tym miejscu zobaczyłem blaszany hangar ze skuterami. Żadnego, ale to żadnego oznakowania na zewnątrz. Ale jak już kupiłem te klocki, udałem się na Tarchomin wymienić kindlowy pokrowiec. I dziś, w końcu, za trzecim razem, się udało, hosanna! Po Tak pomyślnym załatwieniu wszystkich spraw mogłem już jechać do domu. Pomimo, że chciałem dotrzeć jak najszybciej, to na śniegu zalegającym drogi rowerowe musiałem mocno zwalniać, mając w pamięci swoje ostatnie wywrotki. Męczyłem się i męczyłem, ale przecież nawet najdłuższa podróż kiedyś się kończy, więc i ja dotarłem wreszcie do domu. Oczywiście ubłocony jak nieboskie stworzenie, a stopy pomimo folii marzły całą drogę.
I na koniec pytanie. Dlaczego, widząc jak mokro jest na ulicach, nie założyłem:
a) spodni przeciwdeszczowych
b) ochraniaczy na buty
Jakieś pomysły?
Droga Powsin - Wilanów
Droga Powsin - Wilanów © yurek55
Tu było tu stało. Stadion X-lecia
Tu było tu stało. Stadion X-lecia © yurek55
Most Świętokrzyski
Most Świętokrzyski © yurek55
Trasa AK w korku
Trasa AK w korku © yurek55
  • DST 80.64km
  • Teren 7.00km
  • Czas 04:10
  • VAVG 19.35km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 lutego 2015 Kategoria 50-100

Zwykłe trzaskanie kilometrów

Właściwie wyjechałem dziś do sklepu na Świderską, gdzie chciałem dowiedzieć się kiedy wymienią mi kupiony u nich pokrowiec na Kindla. Ale jak wyruszyłem na trasę wiedziałem, że pojadę dalej. I tak się stało. W Jabłonnie nie skusiłem się na krótszy wariant - nad Zalewem Zegrzyńskim do Nieporętu - tylko pocisnąłem prosto do Nowego Dworu. Asfalt dobry, z szerokim poboczem, pagórki wchodziły lekko, nie wiadomo kiedy minęło te trzynaście kilometrów. Do miasta nie wjeżdżałem, wszak najsławniejszy budynek, perła architektury lat dziewiećdziesiątych ubiegłego stulecia, jest umiejscowiony przy obwodnicy. Jako nowość, warto odnotować powstanie w tym miejscu "VIP Parking Airport", ale żadnych vipowskich samochodów jeszcze tam nie widać.
Słynna budowla w Nowym Dworze Mazowieckim
Słynna budowla w Nowym Dworze Mazowieckim © yurek55
Za mostem zawróciłem w stronę Czosnowa, tym razem nie kierując się drogowskazem na Kamion i potem na Leszno, bo już było zdecydowanie za późno na takie dystanse. Ale w Łomiankach, po sprawdzeniu czasu, zdecydowałem o powrocie do domu przez zachodnie wioski i skierowałem się w stronę Mościsk, Babic, Wieruchowa etc. dzięki czemu zatoczyłem przyjemną dla oka, niemal symetryczną pętlę i dodałem kilka kilometrów.
Wycieczka bardzo udana, po drodze zjadłem jedną "krówkę" XXXXXL, jeden baton zbożowy i wypiłem trochę wody z butelki. Nie była zbyt ciepła. W sumie spędziłem na dworze prawie pięć godzin, ale zmarzły mi tylko palce w butach, ręce chroniłem skórzanymi, cywilnymi rękawiczkami i na dzisiejszą temperaturę to wystarczyło. Były nawet takie momenty na trasie, kiedy było mi zbyt gorąco, ale tylko wtedy, gdy miałem z wiatrem. A ponieważ wiatr wiał dziś z południowego wschodu, to jak widać po śladzie, nie pomagał mi zbyt wydatnie.

Droga rowerowa - płd. strona Trasy AK przy Powązkach
Droga rowerowa - płd. strona Trasy AK przy Powązkach © yurek55
DK 7 na Gdańsk i trasa Mostu Północnego
DK 7 na Gdańsk i trasa Mostu Północnego © yurek55
Charakterystyczny most w Nowym dworze
Charakterystyczny most w Nowym Dworze © yurek55

  • DST 89.00km
  • Czas 04:25
  • VAVG 20.15km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 stycznia 2015 Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów

Wyjazd przymusowy

Jak widać po tegorocznych statystykach, niezbyt przykładam się do kolekcjonowania kilometrów i dziś też nie zamierzałem ruszać tyłka z domu. Nawet świecące nad Warszawą piękne słońce, nie miało szans na wygranie z moim lenistwem, marazmem i ogólnym zniechęceniem. Zająłem się czytaniem internetu, aż nagle coś mi się przypomniało. Moje dzieciaki wyjechały na Maltę, a ja dziś miałem pojechać na Ursynów i otworzyć jeden zamek, bo jutro przychodzi pani do sprzątania, a ona ma tylko jeden klucz. Przy okazji wymyśliłem, że pojadę do szpitala w Aninie po książeczkę do zapisywania wyników badań. Już dziewiąty rok jak prowadzę te statystyki. No, mniejsza z tym.
Jak wyjechałem z domu uznałem, że warto w takim razie wykorzystać to i pojechać nieco dalszą drogą. Bo ja generalnie nadal lubię jeździć na rowerze, tylko z domu mi się nie chce ruszyć.  Na Ursynów pojechałem koło Cargo na Okęciu, potem przez Dawidy i Baletową do Puławskiej, kawałek przez Las Kabacki i już byłem na miejscu. Wtedy zauważyłem, że Endomondo pomimo że jest włączone i pokazuje czas jazdy, nie pokazuje przejechanego dystansu i nie narysowało trasy. Nie chciało mi się zgłębiać tego zaskakującego problemu, więc wyłączyłem endo, włączyłem Locusa i udałem się do kolejnego celu. Ulicą Orszady zjechałem do Lemingowa, przejechał obok Świątyni Opatrzności Bożej, potem koło TVN-u i po chwili byłem już na drodze rowerowej do Mostu Siekierkowskiego. Potem przez Zerzeń i Wawer od tyłu uliczką Zorzy dojechałem do mojego drugiego celu. Zobaczyłem, że Locus też odmówił dziś współpracy i tu już chwilkę pomyślałem, że albo Ruscy satelity zablokowali, albo coś niehalo jest z telefonem. Uprzedzając pytanie: - Tak GPS był włączony. Tym razem na szybko wymyśliłem żeby wyłączyć i włączyć telefon, a potem wystartowałem kolejna apkę - Navime. Jak widać na końcu wpisu, tylko ten fragment mojej dzisiejszej wycieczki się zapisał. Próbowałem narysować ręcznie przejechaną trasę, ale najpierw się namęczyłem, a potem wszystko znikło. Drugi raz nie mam już cierpliwości nad tym ślęczeć, to w końcu nie jest najważniejsze. Jak napisałem na początku, rano była piękna, rowerowa pogoda, ale jak wyjechałem około południa to po słońcu nie było już śladu. Niemal przez cały czas towarzyszył mi na trasie opad drobnej "kaszki", pod koniec zaś jechałem w mżawce i po mokrych jezdniach. W efekcie znowu wróciłem z mokrą d..., a całe ubranie wylądowało w pralce. Coś z tymi błotnikami trzeba zrobić...
Resztki śniegu przy Forcie VI
Resztki śniegu przy Forcie VI "Okęcie" © yurek55
Rozjeżdżona droga przejazdu dla rowerów
Rozjeżdżona droga przejazdu dla rowerów © yurek55
Jeden z mostów warszawskich
Jeden z mostów warszawskich © yurek55
Rządowa (niegdyś) klinika kardiologiczna w Aninie dziś za patrona ma Kardynała Wyszyńskiego
Rządowa (niegdyś) klinika kardiologiczna w Aninie dziś za patrona ma Kardynała Wyszyńskiego © yurek55
Jeszcze jeden most warszawski
Jeszcze jeden most warszawski © yurek55
  • DST 59.69km
  • Czas 03:01
  • VAVG 19.79km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 stycznia 2015 Kategoria 50-100

Najgorzej wyjść z domu, potem już z górki...

Znowu trudno mi było wyjść z domu, choć świeciło od rana słońce, temperatura była lekko dodatnia, wiatr ucichł, a ja miałem ustalony cel podróży. Czyli teoretycznie spełnione były wszystkie warunki, a pomimo to zwlekałem prawie do południa, zanim wreszcie wsiadłem na rower. Wybrałem kierunek zachodni, by przez podwarszawskie wioski dotrzeć na Żoliborz i na Podleśnej odebrać ze sklepu grę planszową "Pytaki". Do Macierzysza dotarłem tym razem przez Ursus i Mory, a potem ustaloną trasą do Izabelina i dalej do celu. Stamtąd szybki zjazd w kierunku Wisły, bo uznałem, że skoro już tam jestem, to sprawdzę postępy prac na budowach. Niestety nadal nie da się przejechać wschodnią stroną Wisłostrady, a Bulwary Wiślane też jeszcze w lesie. Już trzy lata fotografuję baner: - "Do zobaczenia niedługo" i myślę, że w czwartym roku już doczekamy otwarcia rowerowej nadwiślanki na lewym brzegu. Tymczasem dziś jeszcze musiałem jechać środkowym pasem zieleni, by pokonać zagrodzony fragment gdzie trwa budowa. Bo wracać się nie lubię. Gdy dojechałem do Pomnika Sapera na Płycie Czerniakowskiej skręciłem do parku i tym razem zachciało mi się pod górę wjechać parkowymi alejkami. Na szczęście wystarczyło mi przełożeń i na najmniejszym i z językiem na brodzie, podjechałem pod sam Sejm. Dalsza droga ulicami Warszawy nie przyniosła więcej żadnych wyzwań, przy Hali na Koszykach tym razem się nie zatrzymałem. Jak nic się nie działo, tak nic się nie dzieje. I tyle wrażeń na dziś. A co do samej wycieczki, to było okej, najgorzej mi wychodzi wychodzenie z domu. Jak już wyjdę, to się cieszę, że mogę wreszcie gdzieś pojechać.

Zameczek w Laskach
Zameczek w Laskach © yurek55

Neogotyckie blanki z merlonami prostokątnymi
Neogotyckie blanki z merlonami prostokątnymi © yurek55

Trasa Toruńska w (prze)budowie
Trasa Toruńska w (prze)budowie © yurek55

Czapla i żuraw
Czapla i żuraw © yurek55
A już czapla myśli: "Szkoda,
Wszak nie jestem taka młoda,
Żuraw prośby wciąż ponawia,
Chyba wyjdę za żurawia!"


Zmieniamy Warszawę - teraz czas na bulwary wiślane
Zmieniamy Warszawę - teraz czas na bulwary wiślane © yurek55



  • DST 52.89km
  • Czas 02:48
  • VAVG 18.89km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl