Informacje

  • Wszystkie kilometry: 167271.16 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.71%)
  • Czas na rowerze: 358d 06h 22m
  • Prędkość średnia: 19.42 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

50-100

Dystans całkowity:69107.22 km (w terenie 1408.00 km; 2.04%)
Czas w ruchu:3435:49
Średnia prędkość:20.06 km/h
Maksymalna prędkość:132.12 km/h
Suma podjazdów:88997 m
Suma kalorii:1013207 kcal
Liczba aktywności:1024
Średnio na aktywność:67.49 km i 3h 21m
Więcej statystyk
Czwartek, 16 października 2014 Kategoria 50-100

Rozmyśliłem się

Tytuł lakoniczny i tajemniczy, a ja całą drogę i teraz też, myślę: dlaczego nie pojechałem dalej, dlaczego zrezygnowałem z tak precyzyjnie zaplanowanej, narysowanej i wgranej do telefonu wycieczki? Decyzję o tym podjąłem bardzo spontanicznie i szybko, gdy tylko poczułem lekkie pieczenie w miejscu styku pewnej części ciała, z siodełkiem. Może się przestraszyłem, że prawdziwy ból pojawi się później i będę przez następne 100 km cierpiał, w imię nie wiadomo czego? Może doszło do tego nieodpowiednie ubranie, a kurtki zdjąć nie mogłem bo byłem spocony, co przy jedenastu stopniach i w samej koszulce mogło skończyć się chorobą? Może siedząca gdzieś z tyłu głowy informacja z acuweather, o spodziewanej burzy z piorunami o dwunastej?  Może lekka obawa przed jazdą przy kiepskiej widoczności drogą krajową 61 do Pułtuska? Może wszystko po trochu, a może nic z tego, bo mi się tylko i po prostu odechciało?  Bo po co się męczyć, skoro dziś przekraczam dziesięć tysięcy kilometrów w tym roku?
Wiem, że gdyby myśl o powrocie pojawiła się 5 kilometrów dalej, to na pewno bym się nie wrócił. Ale ponieważ te wątpliwości pojawiły się przed rondem, skręciłem skwapliwie na Nieporęt i najkrótszą drogą wróciłem do domu. Oczywiście nic mnie bolało, burzy nie było, deszczu tez nie było, czasami lekka mżawka, osiadała na okularach. A ja siedzę i myślę: dlaczego właściwie nie zaliczyłem czterech nowych gmin i nie przejechałem dwa razy dłuższego dystansu?

Strażacy udzielają pomocy ofierze wypadku. Lasek na Kole
Strażacy udzielają pomocy ofierze wypadku. Lasek na Kole © yurek55
Tu też zastanawiająca historia. Cztery(!) jednostki Straży Pożarnej stojące na lewym pasie, brak policji i pogotowia, skuter stojący z przodu, na oko nieuszkodzony, ofiara leży na jezdni. Same zagadki.
Kanał Żerański
Kanał Żerański © yurek55
Ujście Kanału Markowskiego (rz. Długa) do Kanału Żerańskiego
Ujście Kanału Markowskiego (rz. Długa) do Kanału Żerańskiego © yurek55

Nieporęt z Legią
Nieporęt z Legią © yurek55


  • DST 69.21km
  • Teren 12.00km
  • Czas 03:26
  • VAVG 20.16km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 października 2014 Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów

Lubię Gassy

Wygląda na to, że nawet jeśli pojadę na północ, to i tak w rezultacie dojadę do przeprawy promowej w Gassach. Wprawdzie dziś musiałem być na Ursynowie, a gdzie stamtąd można jechać? tylko do Powsina. A z Powsina gdzie? No właśnie...
A ponieważ dopiero na miejscu spojrzałem na zegarek, to wyszło na to, że i wracać muszę tą samą drogą, bo tylko wtedy zdążę na czas na obiad. I wcale mi to nie przeszkadzało.
Zjazd rowerowy z estakady Mostu Grota
Zjazd rowerowy z estakady Mostu Grota © yurek55  [będziemy ćwiczyć jazdę bez hamowania]

Most Gdański - miło cię widzieć
Most Gdański - miło cię widzieć © yurek55 [jeszcze milej będzie, jeśli kiedyś wreszcie skończą bulwary wzdłuż Wisły]

Prom ma powodzenie
Prom ma powodzenie © yurek55





  • DST 86.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 03:59
  • VAVG 21.59km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 września 2014 Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów

Gassy po raz n-ty

Rano pojechałem na drobny zabieg chirurgiczny i pomimo wyznaczenia daty i godziny już w czerwcu, swoje pod gabinetem musiałem odczekać. To norma w państwowej służbie zdrowia. W ustroju słusznie minionym takim nierozwiązywalnym problemem był sznur do snopowiązałek i papier toaletowy, teraz na to miejsce wskoczyła służba zdrowia.W poczekalni dużo się nasłuchałem o dostępności opieki medycznej "za komuny" i teraz - wnioski nasuwają się same.
Ale nie o tym miałem pisać.
Dodam tylko jeszcze, że okolice Powstańców Śląskich w godzinach porannych, są przejezdne wyłącznie rowerem. Gdybym chciał jechać samochodem spędziłbym w korkach co najmniej godzinę, a tak mogłem tę zaoszczędzoną godzinę spędzić w poczekalni. Po powrocie do domu zastanawiałem się, czy powinienem jeszcze gdzieś jechać i czy mi to nie wyjdzie bokiem. W sumie pan doktor nie mówił nic o leżeniu czy odpoczywaniu, ale skąd mógł wiedzieć, że ja rowerem przyjechałem? Byłem przecież w cywilnym ubraniu, nie w rowerowym rynsztunku. Ponieważ jednak ból nie był specjalnie dokuczliwy a ja zyskałem cel wyjazdu, pojechałem do Piaseczna. Stamtąd powtórzyłem dokładnie sobotnią trasę do przystani promowej, bo to jest bardzo przyjemna droga. Prowadzi trochę bokiem, omija centrum Konstancina i wychodzi niemal prosto na Pałac w Oborach, a stamtąd do Gassów niemal nic nie jeździ. Dziś nawet rowerzystów nie było - pusto. Na tej drodze też pewnie wtedy było pusto...
Za szybko
Za szybko © yurek55
"Teraz jesteś Jarku powietrzem, promykiem słońca na niebie, wolnością bezgraniczną, świadomością już czystą."
Za to, że byłeś.Przyjaciele.

Tym razem darowałem sobie zjazd do przystani i kolejną fotkę promu, zadowoliłem się ogólną panoramą. (Sklejanie zdjęć nie bardzo mi wychodzi, wiem.)
Widok ogólny
Widok ogólny © yurek55

Po dojechaniu do Czerniakowskiej zobaczyłem, że droga rowerowa rośnie jak na drożdżach, asfalt położono już niemal do Łazienkowskiej, tylko piesi się jeszcze nie przyzwyczaili. Samochód dziś żaden nie parkował, za to ludzie chodzili jak po swoim. Potem jeszcze podjechałem Agrykolą, by po raz kolejny poczuć jak moje płuca zostają na asfalcie - ja naprawdę chyba jestem masochistą. A jeszcze  od Ronda Jazdy Polskiej do Grójeckiej pojechałem Trasą Łazienkowską, żeby poczuć ten dreszczyk emocji, tak lubiany przez rowerzystów, gdy mijają ich samochody z lewej i prawej strony. Czasem naprawdę sam siebie nie rozumiem.
Niemniej wycieczkę uznaję za bardzo udaną. Jechałem szybko, bo miałem cel i ramy czasowe, załatwiłem sprawę i zrobiłem dobry uczynek, nigdzie nie błądziłem, deszcz mnie nie zmoczył, pogoda dobra. Same pozytywy.
Jesiennie
Jesiennie © yurek55
Wykręcona gałąź
Wykręcona gałąź © yurek55

  • DST 81.60km
  • Teren 3.00km
  • Czas 03:56
  • VAVG 20.75km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 września 2014 Kategoria 50-100

Trudna jazda po Kampinosie

Pogoda taka, że szkoda jej nie wykorzystać, a ja nie miałem żadnego pomysłu na trasę, ale postanowiłem przynajmniej pokręcić się trochę po ulicach, zobaczyć co nowego w mieście. Ale najpierw pojechałem na Racławicka i tam w moim centrum medycznym zaszczepiłem się na grypę. Robię to co rok już od kilku lat i rzeczywiście nie choruję. Czy to zasługa szczepionki, czy własnej odporności, nie wiem, ale skoro mam to w pakiecie usług, to dlaczego nie korzystać? Później chciałem zobaczyć odnowioną ulicę Świętokrzyską, ale gdy tam dotarłem zobaczyłem, że jeszcze pracują i to bardzo głośno. Szybko zweryfikowałem swoje zamierzenia i pojechałem na Plac Zamkowy. Tam też nic nowego, a nie..., obejrzałem fotogramy obrazujące historię 50 lat Grubej Kaśki. Potem jeszcze rowerowy spacer po uliczkach Żoliborza, aż wreszcie miałem już dość takiej jazdy. Wymyśliłem na szybko by pojechać do Palmir od drugiej strony. Zawsze jeździłem od Truskawia, tym razem pomyślałem, że można przecież i od Łomnej. W Palmirach diabeł mnie podkusił pojechać czarnym szlakiem, bo sądziłem, że to wygodniejsze od "kocich łbów". Bardzo się pomyliłem.  Nie umiem zapamiętać?, zrozumieć?, że w Puszczy Kampinoskiej są  SZLAKI PIESZE, nie rowerowe! Jazda po korzeniach, piachu, pod górę, strome zjazdy - jednym słowem - cała gama rowerowych atrakcji dla miłośników ekstremalnej jazdy enduro. Na szczęście po kilometrze, może nieco więcej i po zdobyciu, a co ważniejsze - zjechaniu, z Góry Ćwika, wróciłem na brukowaną drogę i już dalej nie kombinowałem z nowymi drogami. Dopiero na pętli w Truskawiu znów wygrała ciekawość, a wybrana ulica po kilkuset metrach zamieniała się w piaszczystą leśną drogę. Zawróciłem poprzysięgając sobie, że już nigdy nie zjadę z asfaltu i nie będę jeździł  po lasach i polach. Przynajmniej do następnego razu. Dalsza droga stałą trasą przez Lipków, Babice, Wieruchów i Szeligi, upłynęła mi bez niespodzianek, przyjemnie i spokojnie. Takimi drogami to ja lubię jeździć, tylko po co w takim razie wybieram bezdroża???

Trudny zjazd z Góry Ćwika
Trudny zjazd z Góry Ćwika © yurek55
Lasek brzozowy
Lasek brzozowy © yurek55
Czerwona jesień w Palmirach
Czerwona jesień w Palmirach © yurek55
Zielony potok
Zielony potok © yurek55
Abecadło z pieca spadło
Abecadło z pieca spadło © yurek55
Free Image Hosting at imageshack.com
Bajkowe nazwy ulic w Dziekanowie Leśnym




  • DST 81.60km
  • Teren 10.00km
  • Czas 04:31
  • VAVG 18.07km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 września 2014 Kategoria 50-100, Naprawy

*Słońce rozleniwia*

Nie wiem czy to słońce, czy wczorajsze kilometry, ale nie bardzo chciało mi się jeździć dzisiaj. Aby opóźnić wyjście z domu zdecydowałem się wreszcie na wymianę napędu. Klucz z Hong Kongu spokojnie dał radę odkręcić nakrętkę mocującą kasetę, a łańcuch włożony do rurki doskonale zastąpił bacik. Nie sądziłem, że to takie proste. Nowy napęd trzeba było przetestować, a ja na szczęście miałem coś do załatwienia i to w trzech punktach Warszawy. Tak więc trochę tych kilometrów się uzbierało, ale generalnie dziś był dzień siedzenia i wygrzewania się na słoneczku, a nie kręcenia. Na przykład tu, na wale wiślanym...

Działki wzdłuż Jagiellońskiej
Działki wzdłuż Jagiellońskiej © yurek55
...albo tutaj...
Cmentarz na Bródnie
Cmentarz na Bródnie © yurek55
...wszystko jedno gdzie, aby nie jechać. Czasu miałem dużo, wiedziałem że zdążę, to po co się miałem spieszyć?

Chemiczne smugi nad Warszawą
Chemiczne smugi nad Warszawą © yurek55
Chemitrails z Mostu Świętokrzyskiego
Chemitrails z Mostu Świętokrzyskiego © yurek55

Chwała saperom
Chwała saperom © yurek55
Przy wyjściu z Dworca Wschodniego, coś na pocieszenie dla przyjeżdżających do stolicy.
Jestem z miasta?
Jestem z miasta? © yurek55


  • DST 59.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 03:34
  • VAVG 16.54km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 13 września 2014 Kategoria 50-100, Sobotnio

Festyn na Dzień Wisły

Początek dzisiejszej jazdy zapowiadał się bardzo dobrze, przejechanie pierwszych czterdziestu kilometrów zajęło mi tylko godzinę i czterdzieści jeden minut. Na swojej ulubionej zachodniej trasie, która przecież jeżdżę bardzo często, dziś dopiero zobaczyłem, co budowali obok Szeligowskiej. Cały ten kompleks był dotychczas szczelnie zarośnięty gęstymi krzakami i zasłonięty płotem, teraz widać, że niebawem kolejny Lidl ruszy z handlem.
Rzeźba bramkarza przy Centrum Olimpijskim
Rzeźba bramkarza przy Centrum Olimpijskim © yurek55
Zapaśnicy
Zapaśnicy © yurek55
Trzyosobowa ucieczka z peletonu
Trzyosobowa ucieczka z peletonu © yurek55
Grupa pościgowa
Grupa pościgowa © yurek55
A co do szybkiej jazdy, to później tempo spało jadąc nad Wisłą w Warszawie najpierw zatrzymałem się przy Centrum Olimpijskim na zdjęcia, a potem dojechałem do Płyty Czerniakowskiej, gdzie trwał festyn i okazji Dnia Wisły. Tam utknąłem na dłużej, gapiąc się na żaglówki, motorówki, windsurferów, pokazy rowerowe na rampie, występy na estradzie, etc..., etc... .
Tramwaj wodny na Wiśle
Tramwaj wodny na Wiśle © yurek55
Na holu pod prąd i pod wiatr
Na holu pod prąd i pod wiatr © yurek55
Rzadki widok - windsurfing na Wisle
Rzadki widok - windsurfing na Wisle © yurek55

Potem już nie miałem czasu - a tak naprawdę ochoty - na daleką jazdę. Wybiłem się z rytmu. Wjechałem tylko Agrykolą na górę i najkrótszą drogą wróciłem do domu. Na zakończenie jeszcze dwie refleksje. Jechałem drogą dla rowerów, co przy takiej pogodzie jak dziś i w dniu wolnym od pracy, jest doświadczeniem ekstremalnym. Sznury okazjonalnych rowerzystów jadących w obu kierunkach w stylu całkowicie nieprzewidywalnym, a do tego harpagoni na rowerach cisnący pomiędzy nimi z prędkością ponad 30km/h. Do tego jeszcze głośne pokrzykiwania, żeby wszyscy uciekali na boki, bo oto jadą prawdziwi królowie dwóch pedałów. Zapewne napędza ich przeświadczenie, że skoro w terenie zabudowanym można jechać 50km/h, to oni MAJĄ PRAWO. A druga obserwacja dzisiejsza, to ludzie PROWADZĄCY rowery pod górę na Agrykoli. Bardzo mi to podniosło samoocenę - i bez znaczenia jest tu wiek, płeć i tusza piechurów.
  • DST 61.44km
  • Czas 03:09
  • VAVG 19.50km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 6 września 2014 Kategoria 50-100

Na działkę i po nowe gminy

Wczoraj długo sprawdzałem którędy mam dziś jechać na działkę, żeby jakieś nowe gminy zaliczyć i ułożyłem sobie optymalną trasę. Dziś wystarczyło tylko pojechać po kresce, co przy użyciu nawigacji nawet mi się udało. Nie wiedziałem tylko, że wytyczona trasa prowadzi niekiedy drogami gruntowymi, ale mniejsza o to. W końcu skoro mam amortyzowany widelec, to niech wreszcie zapracuje na swą cenę, prawda?
Nie wiem dlaczego wyłączyło mi się endo i nie ma pełnego śladu, może nie chciało współpracować z nawigacją google maps?  Po zaliczeniu gminy Zakroczym, pojechałem w kierunku Kroczewa, po gminę Załuski, a stamtąd przez lokalne asfalty i drogi polne do Jońca. Celem podróży był Cieksyn, więc trzeba było pojechać drogą na Nowe Miasto (kolejna gmina), a potem przez leśne drogi dotarłem do celu.
Z powrotem rower jechał na dachu, a ja za kierownicą, więc do statystyk nie dopisuję. A temperaturę podaję po dotarciu na miejsce, jak wyjeżdżałem było 14 stopni.
Droga brukowana do Pieczuługi
Droga brukowana do Pieczuługi © yurek55
Droga żwirowa do szosy na Wronę
Droga żwirowa do szosy na Wronę © yurek55
Zakroczym DK 62 - prosty i tani sposób na poprawę statystyk dotyczących infrastruktury rowerowej
Zakroczym DK 62 - prosty i tani sposób na poprawę statystyk dotyczących infrastruktury rowerowej © yurek55
Koszary 1899 w Twierdzy
Koszary 1899 w Twierdzy © yurek55
Obrońcom Twierdzy Modlin 1939
Obrońcom Twierdzy Modlin 1939 © yurek55
Kapliczka w Jońcu
Kapliczka w Jońcu © yurek55
Drewniany most na Wkrze. Joniec
Drewniany most na Wkrze. Joniec © yurek55
Spływ kajakowy do Borkowa, Pomiechówka, a nawet Modlina
Spływ kajakowy do Borkowa, Pomiechówka, a nawet Modlina © yurek55
Czy wiecie, że Wkra jest jedyną w Polsce rzeką płynącą z północy na południe? - To teraz już wiecie.
Wioskowy przystanek PKS
Wioskowy przystanek PKS © yurek55
Most na rzece Nasielnej
Most na rzece Nasielnej © yurek55
Różowe drzewo? Czy ja jadę drugą noc w BBTour?
Różowe drzewo? Czy ja jadę drugą noc w BBTour? © yurek55

  • DST 92.00km
  • Teren 18.00km
  • Czas 04:17
  • VAVG 21.48km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 września 2014 Kategoria 50-100, BAJABONGO!

Do fryzjera

Koniecznie muszę wprowadzić nową kategorię w moim blogu pod umowną nazwą "bajabongo". Wiadomo o co chodzi - o takie jazdy jak dziś, ze średnią ledwo powyżej 16km/h.  A plany rano miałem bardzo dalekosiężne, tak na >100 - i dzida od startu do mety. Niestety jak otworzyłem komputer, by wytyczyć i zoptymalizować trasę, to jakoś nie wiedzieć kiedy zrobiło się prawie wpół do jedenastej. Tym sposobem rozwiązał się problem dalekiej trasy i postanowiłem w takim razie wreszcie sprawdzić, jak wygląda strzyżenie za dziesięć złotych w Galerii Ursynów. (Sprawdziłem - i jestem zadowolony). Ponieważ odległość niezbyt wymagająca i raczej mało ambitna, to chociaż trasę postanowiłem sobie urozmaicić i dojechać na miejsce przez Las Kabacki, tym razem od Puławskiej. Ale wcześniej jadąc Poleczki, też w ramach poznawania nowych dróg, nie pojechałem do Puławskiej, tylko skręciłem w Poloneza i... odkryłem cmentarz na Wyczółkach. Ta najmłodsza nekropolia Warszawy założona w 1994 roku, jest cmentarzem parafialnym grabowskiej parafii pod wezwaniem św. Zofii Barat. Najbardziej zaskoczyły mnie tam nagrobki, wszystkie jak nie granit, to marmur, bogactwo aż bije po oczach. A druga rzecz, to porządek i symetria, ale tu nie ma się co dziwić, skoro ktoś od początku tego pilnuje. Jednak na starych cmentarzach jest to niespotykane.
Wiceminister kultury Tomasz Merta
Wiceminister kultury Tomasz Merta © yurek55
Tomasz Merta lat 44
Tomasz Merta lat 44 © yurek55
Granit, marmur i rower
Granit, marmur i rower © yurek55
Marmur i granit
Marmur i granit © yurek55
Siostry zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacre Coeur
Siostry zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacre Coeur © yurek55
Są jeszcze wolne miejsca
Są jeszcze wolne miejsca © yurek55
Tak się rozleniwiłem i wybiłem z rytmu jazdy tym łażeniem po cmentarzu w słoneczku i ciepełku, że kolejne kilometry pokonywałem kręcąc z zawrotną prędkością 16 - 18, no góra 20 km/h. Ale za to do Puławskiej dojechałem nowymi, nieznanymi drogami. Do drogi przez las też w końcu trafiłem i po niedługim czasie byłem na Ursynowie. Stamtąd już tylko krok do Powsina, tym razem ulicą Podgrzybków, a dalej postanowiłem przebić się jakoś nad Wisłę, do ulubionego szlaku Wałem Zawadowskim.  Od tej strony nie było to proste, bo chciałem utrzymać z grubsza kierunek na Warszawę, a nie na Gassy. Nawigowałem utrzymując kierunek przy pomocy słońca, jadąc często gęsto polnymi drogami, szutrami, betonkami, trelinkami - tylko kocich łbów nie napotkałem po drodze.
Jadąc od strony pól, z daleka zobaczyłem budynek o bardzo ciekawej linii dachu, podjeżdżając bliżej zobaczyłem, że cały dom ma niespotykany kształt. Niestety posiadłość jest tak rozległa, że zdjęcie z mojej "małpki" nie pokazuje wiele, ale wstawiam dla ilustracji zdjęcie satelitarne. Teren jest naszpikowany kamerami, a od bramy do domu jest pewnie ze sto metrów, ciekawe, kto tam mieszka?
Posiadłość przy ulicy Ruczaj
Posiadłość przy ulicy Ruczaj © yurek55
Kulisty dach
Kulisty dach © yurek55
Widok z góry
Widok z góry © yurek55

W końcu dojechałem do Wału, ale po dojechaniu do Mostu Siekierkowskiego pojechałem dalej prosto aż do ulicy Rodzynkowej. Tam znalazłem skromną tablicę upamiętniającą desant I Armii Wojska Polskiego we wrześniu 1944 roku.
Miejsce pamięci na Siekierkach
Miejsce pamięci na Siekierkach © yurek55
"TU WE WRZEŚNIU 1944 ROKU STOCZYLI WALKĘ ŻOŁNIERZE BOHATERSKIEGO DESANTU PIERWSZEJ ARMII WP SPIESZĄCEGO Z POMOCĄ POWSTAŃCOM WARSZAWY"

Na Czerniakowskiej przeoczyłem odpowiedni skręt i nie zaliczyłem Monte Agricola, ale podjazd Myśliwiecką i Górnośląską też skutecznie odbiera mi oddech i do Wiejskiej dojeżdżam 8 - 10 km/h. Pokręciłem się trochę po ulicach, bo nie byłem zdecydowany którędy jechać i w końcu postanowiłem zobaczyć co słychać na "Koszykach". I co zobaczyłem? Hali wprawdzie nie odbudowują, ale wszystkie okoliczne bloki w pajęczynie rusztowań, a na terenie hali zaplecze budowy - kontenery socjalne. Rusztowania stoją przy tzw. "ślepych ścianach", a na budynku Koszykowa 59 na ścianie zamontowano jakieś jakby prowadnice? Nie wiem o co chodzi, może chcą tam stawiać "plomby"? Oelka będzie wiedział.
Rusztowania na budynkach wokół hali na
Rusztowania na budynkach wokół hali na "Koszykach" © yurek55
Koszykowa 59
Koszykowa 59 © yurek55

O dzisiejszym wyjeździe mogę powiedzieć, że był spokojny, rekreacyjny, spacerowy - czyli BAJABONGO!














  • DST 54.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 03:14
  • VAVG 16.70km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 2 września 2014 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

Za chlebem.

Tytuł wiernie oddaje cel wycieczki, pojechałem do Piaseczna po "Chleb serwatkowy" z piekarni w Prażmowie. Tak więc był cel, trzeba było tylko trasę do niego dopasować. Początkowo miałem zamiar jechać drugą stroną Wisły, ale przypomniałem sobie o ważnej rzeczy i musiałem wrócić na Bazar Banacha i do domu. Nawet przez chwilę w domu zastanawiałem się, czy nie założyć koszulki z długim rękawem, ale w końcu uznałem, że jest wystarczająco ciepło - i bardzo dobrze zrobiłem.
Pojechałem więc drugi raz, tym razem wybierając drogę przez Gassy i Konstancin. Przed kościołem przy trasie Mostu Siekierkowskiego, obok nowej siłowni "pod chmurką", postawiono słupek z taką oto informacją:

Tak było na Siekierkach
Tak było na Siekierkach © yurek55

Ciekawe co będą robić, czyżby ocieplenie styropianem? Zobaczymy za kilka, kilkanaście dni...
Kościół na Siekierkach ubrany w rusztowanie
Kościół na Siekierkach ubrany w rusztowanie © yurek55

Facet pływający promem ma niezłą pracę, w wolnych chwilach łowi ryby.
Pusty prom czeka na pasażerów
Pusty prom czeka na pasażerów © yurek55

Jazda do Piaseczna i potem do domu w promieniach słońca i temperaturze pozwalającej się spocić, gdyby nie wiatr skutecznie osuszający czoło. Przed domem zajechałem na działki przy Żwirki i posiliłem się jeżynami i winogronami zwisającymi poza siatką - wrzesień to dobry miesiąc na "dzierżawę".
Średnia prędkość nie powala, ale jakoś dziś nie mogłem się wkręcić w obroty.
Kilometry się nie zgadzają, bo pierwszej wycieczki nie wklejam - trasa po tej samych ulicach, w tę i z powrotem.

  • DST 90.20km
  • Teren 4.00km
  • Czas 04:44
  • VAVG 19.06km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 31 sierpnia 2014 Kategoria przed śniadaniem, 50-100

Stala trasa

Założyłem sobie przejechanie przed śniadaniem ok. 50 kilometrów i powrót około 10-tej, więc wybrałem dobrze znaną trasę żeby nie było niespodzianek. Tym razem dojechałem aż do Truskawia, a wracałem przez Klaudyn "muzycznymi" ulicami mającymi za patronów wielkich kompozytorów. Jechało się rewelacyjnie, całą niemal drogę poza miastem, w ciszy i spokoju, założenia zrealizowałem z lekką nawiązką i pobiłem wyraźnie miesięczny rekord przejechanych kilometrów. Od dziś wynosi on 1456  km.
Marchewkowe pole w Topolinie
Marchewkowe pole w Topolinie © yurek55

Dom na Trakcie Królewskim w Wojcieszynie
Dom na Trakcie Królewskim w Wojcieszynie © yurek55

Cyrk przyjechał!
Cyrk przyjechał! © yurek55


  • DST 57.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:28
  • VAVG 23.11km/h
  • Temperatura 18.6°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl