Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 72050.55 km (w terenie 1408.00 km; 1.95%) |
| Czas w ruchu: | 3584:30 |
| Średnia prędkość: | 20.05 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 98160 m |
| Suma kalorii: | 1256240 kcal |
| Liczba aktywności: | 1068 |
| Średnio na aktywność: | 67.46 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Wtorek, 30 czerwca 2015
Kategoria 50-100
Kronika upadków rowerowych
Ledwo wyjechałem z domu i już zaliczyłem glebę; to moja rekordowa - 300 metrów od domu! A było tak. Panienka jechała po chodniku ulicą Grójecką, a ja chciałem zdążyć na zielonym przejechać przez przejście dla pieszych. Wydaje mi się, że centralnie trafiłem ją w środek, albo trochę bliżej tyłu, nieważne, grunt, że oboje znaleźliśmy się na chodniku. Z formalnego punktu widzenia, wina ewidentnie obopólna, bo po chodniku jeździć rowerem nie wolno, ale... Po pierwsze, ja byłem z prawej strony, a po drugie, ulicę Częstochowską, którą jechałem, odgradza od Grójeckiej ze dwadzieścia metrów chodnika. Ona się z nią nie łączy po prostu i trudno żeby na ten odcinek schodzić z roweru i prowadzić do przejścia, prawda? Ja dalej chciałem pojechać prawidłowo jezdnią, a panna jechała ewidentnie po chodniku. Tak czy inaczej, łokieć i kolano starte, a do tego pobolewający nadgarstek. Gdyby mnie mocniej rozbolał miałem zamiar wrócić do domu, bo wiem z doświadczenia, że z początku ból jest niewielki i dopiero później zaczyna się jazda, ale poza niewielką opuchlizną mocno mi nie dolegał. To trzecia kolizja w mojej rowerowej karierze, a pierwsza z rowerzystą, a ściślej z rowerzystką. W żadnym z tych przypadków nie mogłem nic zrobić, by uniknąć zderzenia/potrącenia. Pozostałe cztery spektakularne gleby były wyłącznie z mojej winy: dwa razy przeleciałem przez kierownicę po zahamowaniu przednim hamulcem (nie pytajcie dlaczego, pomroczność jasna, chyba?) i dwa razy po próbie wjechania na niski krawężnik pod zbyt ostrym kątem. Raz centaralnie wjechałem w przednie koło samochodu, który patrząc na mnie ruszył z podporządkowanej. Małą prędkość miałem, więc tylko spadłem z siodełka (o ramę nabiałem nie przywaliłem) i łańcuch mi spadł, a koło nawet się nie scentrowalo. I raz pan musnął mi tylne koło wyjeżdżając, a jakże, z podporządkowanej i mocno się zachwiałem, ale udało mi się zachować równowagę. Zimowe gleby będące wynikiem jazdy po żywym lodzie przykrytym cienką warstewką śniegu, nie liczą się w tej statystyce. To zjawisko naturalne i oczywista oczywistość.
Jak dotąd, żaden upadek nie spowodował większego uszczerbku na zdrowiu, co najwyżej potłuczenia i obcierki.
A Wy macie policzone swoje rowerowe gleby?
Zdjęcia:

Bulwary wiślane - kolejny niedotrzymany termin (czerwiec 2015) © yurek55

Dwie wieże Św. Floriana na Pradze © yurek55

Arciechów - koniec cywilizacji © yurek55
Do Arciechowa pojechałem z ciekawości, bo mój kolega ma tam działkę i chcialem tę miejscowość zobaczyć. Przejechałem przez tę mała wioskę i asfalt mi sie skończył. Musiałem zawrócić.

Baza windsurfingowa Nieporęt © yurek55

Zalew Zegrzyński © yurek55

Droga Jabłonna - Tarchomin © yurek55
Prom w Gassach widziałem wiele razy, dziś chciałem zobaczyć ten starszy, łączący Łomianki z Tarchominem. Niestety nie udało się, podobno pływa tylko w weekendy, choć rozkład (dwujęzyczny!) mówi co innego.

ZTM Rozkład jazdy(?) promu © yurek55

Dojazd do promu Łomianki - Nowodwory © yurek55

Gdzie jest prom? © yurek55
Jak dotąd, żaden upadek nie spowodował większego uszczerbku na zdrowiu, co najwyżej potłuczenia i obcierki.
A Wy macie policzone swoje rowerowe gleby?
Zdjęcia:

Bulwary wiślane - kolejny niedotrzymany termin (czerwiec 2015) © yurek55

Dwie wieże Św. Floriana na Pradze © yurek55

Arciechów - koniec cywilizacji © yurek55
Do Arciechowa pojechałem z ciekawości, bo mój kolega ma tam działkę i chcialem tę miejscowość zobaczyć. Przejechałem przez tę mała wioskę i asfalt mi sie skończył. Musiałem zawrócić.

Baza windsurfingowa Nieporęt © yurek55

Zalew Zegrzyński © yurek55

Droga Jabłonna - Tarchomin © yurek55
Prom w Gassach widziałem wiele razy, dziś chciałem zobaczyć ten starszy, łączący Łomianki z Tarchominem. Niestety nie udało się, podobno pływa tylko w weekendy, choć rozkład (dwujęzyczny!) mówi co innego.

ZTM Rozkład jazdy(?) promu © yurek55

Dojazd do promu Łomianki - Nowodwory © yurek55

Gdzie jest prom? © yurek55
- DST 93.18km
- Teren 7.00km
- Czas 04:42
- VAVG 19.83km/h
- VMAX 35.30km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 20 czerwca 2015
Kategoria 50-100
Po nowe gminy - siedem!
Bardzo dawno temu zaplanowałem sobie i narysowałem trasy pod kątem zaliczenia kolejnych gmin. Nastepnie załadowałem je do aplikacji Locus Pro i czekały tam, aż się namyślę. Dziś ten dzień wreszcie przyszedł i wyruszyłem na podbój. Początek trasy aż do Góry Kalwarii standardowo nad Wisłą z krótkim przystankiem w Gassach. Na boisku przygotowania do imprezy wianki na Wisle, strażacy w pełnej gotowości, atmosfera pikniku, tylko ludzi mało, bo jeszcze wczesnie. Tym razem darowałem sobie fotkę promu, ale widziałem, że kursuje i dziś pewno nie będzie miał chwili wytchnienia.

Gassy przygotowania do festynu © yurek55

Będzie się działo! © yurek55

Strażacy zawsze niezawodni © yurek55
Do Góry Kalwarii dotarłem sprawnie i szybko, wyprzedziło mnie tylko ze trzydziestu bikerów na szosach i jedna bikerka na MTB. W końcówce jest wprawdzie jeden trudny podjazd i jeszcze trudniejszy zjazd po kocich łbach ulicą Św. Antoniego, ale dałem radę.

Św. Antoni patron ulicy © yurek55

Gorsza od Agrykoli © yurek55
Zjechałem ostrożnie na obu hamulcach, a za mostem zjechałem w prawo i na przystanku zacząłem rozkminiać w Locusie opcję prowadzenia po wytyczonej trasie. Głowiłem się dość długo, ale rezultat był więcej niż mizerny. Włączyłem opcję "guidance" (cokolwiek to znaczy) i zobaczyłem, że pokazuje moją pozycję względem trasy i to musiało mi wystarczyć. Co jakiś czas stawałem, sprawdzałem gdzie jestem i czy nie zboczyłem z trasy - i dalej w drogę. Najgorsze było, że nie pamiętałem dlaczego w Garwolinie mam nie jechać na Warszawę, tylko pchać się gdzieś dalej. Na liczniku już ponad dziewięćdziesiąt kilometrów przejechane, na zegarku czternasta godzina, więc nie dziwne, że nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu zacznę wracać. Na obiad miałem być w domu... W końcu zobaczyłem, że to o gminę Parysew mi chodziło przy rysowaniu trasy i stamtąd droga wiodła już do domu. Ja jednak wyliczyłem sobie z grubsza, że na kołach będę w domu dopiero około osiemnastej i pomimo, że jechało mi się dobrze i nie czułem zmęczenia, postanowiłem wrócić pociągiem. Wprawdzie minąłem już drogowskaz do stacji kolejowej w Parysewie, ale postanowiłem dojechać do miasta i stamtąd wrócić. Nie wiem dlaczego, ale tak. I dobrze zrobiłem, bo pani zapytana pani o pociagi do Warszawy uświadomiła mnie, że stacja owszem jest, ale pociągi sie juz na niej nie zatrzymują. Poradziła mi jechać do Pilawy, co też zrobiłem. Na skrzyżowaniu z drogą krajową Warszawa - Lublin miałem chwilę zawahania, ale odparłem dzielnie pokusę i pojechałem jednak do stacji kolejowej. Biorąc pod uwagę, że na pociąg czekałem 45 minut, jechałem nim 1,5h, to summa summarum zarobiłem niecałą godzinę. Pogoda dobra, rano 16, poten trochę cieplej, deszczyk mizerny w Trąbkach i Hucie Czechy, wiatr lekko pomagający.
Zaliczone gminy: (w kolejności przejeżdżania) Sobienie Jeziory, Wilga, Garwolin, Garwolin (miasto), Borowie, Parysów i Pilawa. tym samym przekroczyłem setkę (101).

Most w Górze Kawalerii :) © yurek55

474 km - tak daleko na płd. jeszcze nie byłem © yurek55

Święty Hubert w Cyganówce © yurek55

Patron myśliwych i leśników © yurek55

Zwierzyniec w Cyganówce © yurek55

Zwierzyniec w Cyganówce 2 © yurek55

Zwierzyniec w Cyganówce 3 © yurek55

Ranczo Wilkowyje? © yurek55

Stacja Pilawa © yurek55

Pierwsza podróż pociągiem © yurek55

Fotka z mostu z pociągu © yurek55

Gassy przygotowania do festynu © yurek55

Będzie się działo! © yurek55

Strażacy zawsze niezawodni © yurek55
Do Góry Kalwarii dotarłem sprawnie i szybko, wyprzedziło mnie tylko ze trzydziestu bikerów na szosach i jedna bikerka na MTB. W końcówce jest wprawdzie jeden trudny podjazd i jeszcze trudniejszy zjazd po kocich łbach ulicą Św. Antoniego, ale dałem radę.

Św. Antoni patron ulicy © yurek55

Gorsza od Agrykoli © yurek55
Zjechałem ostrożnie na obu hamulcach, a za mostem zjechałem w prawo i na przystanku zacząłem rozkminiać w Locusie opcję prowadzenia po wytyczonej trasie. Głowiłem się dość długo, ale rezultat był więcej niż mizerny. Włączyłem opcję "guidance" (cokolwiek to znaczy) i zobaczyłem, że pokazuje moją pozycję względem trasy i to musiało mi wystarczyć. Co jakiś czas stawałem, sprawdzałem gdzie jestem i czy nie zboczyłem z trasy - i dalej w drogę. Najgorsze było, że nie pamiętałem dlaczego w Garwolinie mam nie jechać na Warszawę, tylko pchać się gdzieś dalej. Na liczniku już ponad dziewięćdziesiąt kilometrów przejechane, na zegarku czternasta godzina, więc nie dziwne, że nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu zacznę wracać. Na obiad miałem być w domu... W końcu zobaczyłem, że to o gminę Parysew mi chodziło przy rysowaniu trasy i stamtąd droga wiodła już do domu. Ja jednak wyliczyłem sobie z grubsza, że na kołach będę w domu dopiero około osiemnastej i pomimo, że jechało mi się dobrze i nie czułem zmęczenia, postanowiłem wrócić pociągiem. Wprawdzie minąłem już drogowskaz do stacji kolejowej w Parysewie, ale postanowiłem dojechać do miasta i stamtąd wrócić. Nie wiem dlaczego, ale tak. I dobrze zrobiłem, bo pani zapytana pani o pociagi do Warszawy uświadomiła mnie, że stacja owszem jest, ale pociągi sie juz na niej nie zatrzymują. Poradziła mi jechać do Pilawy, co też zrobiłem. Na skrzyżowaniu z drogą krajową Warszawa - Lublin miałem chwilę zawahania, ale odparłem dzielnie pokusę i pojechałem jednak do stacji kolejowej. Biorąc pod uwagę, że na pociąg czekałem 45 minut, jechałem nim 1,5h, to summa summarum zarobiłem niecałą godzinę. Pogoda dobra, rano 16, poten trochę cieplej, deszczyk mizerny w Trąbkach i Hucie Czechy, wiatr lekko pomagający.
Zaliczone gminy: (w kolejności przejeżdżania) Sobienie Jeziory, Wilga, Garwolin, Garwolin (miasto), Borowie, Parysów i Pilawa. tym samym przekroczyłem setkę (101).

Most w Górze Kawalerii :) © yurek55

474 km - tak daleko na płd. jeszcze nie byłem © yurek55

Święty Hubert w Cyganówce © yurek55

Patron myśliwych i leśników © yurek55

Zwierzyniec w Cyganówce © yurek55

Zwierzyniec w Cyganówce 2 © yurek55

Zwierzyniec w Cyganówce 3 © yurek55

Ranczo Wilkowyje? © yurek55

Stacja Pilawa © yurek55

Pierwsza podróż pociągiem © yurek55

Fotka z mostu z pociągu © yurek55
- DST 112.00km
- Teren 6.00km
- Czas 05:19
- VAVG 21.07km/h
- VMAX 41.40km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 18 czerwca 2015
Kategoria 50-100
Wianki na Wiśle
Dziś bez mapy, a i pisać nie bardzo jest o czym. Najpierw pojechałem zrobić rozeznanie, co do zakresu prac do wykonania w ramach nieoczekiwanej "fuchy" i zapłaty za nią. Doszliśmy do porozumienia i od poniedziałku zamiast na rowerze, będę kalorie tracił bardziej efektywnie. Potem pojechałem na północ do Dziekanowa Leśnego, tam zawróciłem i przez Łomianki wróciłem do Warszawy. W Lesie Młocińskim, o moją twarz rozbiło się kilkadziesiąt owadzich kamikadze, ale nie skłonili mnie do odwrotu. Wyjechałem z lasu i trasą rowerową nad Wisłą dotarłem do Myśliwieckiej., a stamtąd, sapiąc jak miech kowalski, wdrapałem się Agrykolą na górę.
A pod koniec wycieczki, w Alejach Niepodległości 223, odkryłem miejsce gdzie ukrywał się Władysław Szpilman. Przyznam, że udało mi się to tylko dlatego, że jechałem do Filtrowej chodnikiem. Jeżdżąc jezdnią skupiam uwagę na samochodach i swoim bezpieczeństwie, dlatego tej tablicy i artystycznej instalacji przed wejściem, nie zauważyłem.

Piaskarnia Bielany - kącik estetyczny © yurek55

Estrada na Podzamczu © yurek55

Budowa telebimu © yurek55

Multimedialny Park Fontann na Podzamczu © yurek55

Renowacja elewacji © yurek55

Alpiniści na Ateneum © yurek55

Instalacja "Strażnicy" autorstwa Sławomira Golonki © yurek55
Sponsorem - mecenasem kultury, jest kancelaria adwokacka Kondrat

Kryjówka Władysława Szpilmana, bohatera filmu "Pianista" © yurek55
A pod koniec wycieczki, w Alejach Niepodległości 223, odkryłem miejsce gdzie ukrywał się Władysław Szpilman. Przyznam, że udało mi się to tylko dlatego, że jechałem do Filtrowej chodnikiem. Jeżdżąc jezdnią skupiam uwagę na samochodach i swoim bezpieczeństwie, dlatego tej tablicy i artystycznej instalacji przed wejściem, nie zauważyłem.

Piaskarnia Bielany - kącik estetyczny © yurek55

Estrada na Podzamczu © yurek55

Budowa telebimu © yurek55

Multimedialny Park Fontann na Podzamczu © yurek55

Renowacja elewacji © yurek55

Alpiniści na Ateneum © yurek55

Instalacja "Strażnicy" autorstwa Sławomira Golonki © yurek55
Sponsorem - mecenasem kultury, jest kancelaria adwokacka Kondrat

Kryjówka Władysława Szpilmana, bohatera filmu "Pianista" © yurek55
- DST 58.33km
- Teren 1.00km
- Czas 03:12
- VAVG 18.23km/h
- VMAX 34.60km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 czerwca 2015
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Dwa rowerowe powroty
Dwa razy dziś wracałem rowerem do domu: pierwszy powrót z Tarchomina, drugi powrót z Piaseczna. W tamtą stronę jeździłem samochodem, z rowerem w bagażniku. Za pierwszym razem było to typowe bajabongo, bo jeżdziłem tam, gdzie mi sie kierownica skręciła i zwiedzałem nieznane okolice, za drugim, wydłużyłem nieco trasę i jechałem na poprawienie średniej prędkości.
To tyle właściwie.

Wóz drabiniasty na Białołęce Dworskiej © yurek55

Warszawski niedźwiadek © yurek55

Wyspa na Wiśle © yurek55

Most Śląsko - Dabrowski © yurek55

Plac Zamkowy © yurek55
Pierwsza trasa
Druga trasa
To tyle właściwie.

Wóz drabiniasty na Białołęce Dworskiej © yurek55

Warszawski niedźwiadek © yurek55

Wyspa na Wiśle © yurek55

Most Śląsko - Dabrowski © yurek55

Plac Zamkowy © yurek55
Pierwsza trasa
Druga trasa
- DST 65.42km
- Czas 03:28
- VAVG 18.87km/h
- VMAX 37.30km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Gorąco...
Gdy podjechałem Oboźną do Krakowskiego, oczom moim ukazał się ten oto piękny widok. Postałem chwilkę pod prysznicem i to naprawdę było coś wspaniałego. A facetów, którzy jeżdżą na rowerach z nagim torsem i brzuchem zwisającym na ramę, powinno się zamykać. 
Kurtyna wodna na Krakowskim Przedmieściu © yurek55

Jest ciepło © yurek55

Kurtyna wodna na Krakowskim Przedmieściu © yurek55

Jest ciepło © yurek55
- DST 52.00km
- Teren 1.00km
- Czas 02:34
- VAVG 20.26km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temperatura 35.6°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 czerwca 2015
Kategoria 50-100
Składaki górą!
Czwarty raz w tym tygodniu jechałem przez miasto na wschód i na razie nie zamierzam powtarzać tego kierunku. A przynajmniej nie z własnego wyboru. Ale wreszcie odebrałem olej do łańcucha, w który zaopatruję się u tego sprzedawcy od kilku lat. Dziś chyba zrobiłem to po raz ostatni, bo podobno już go nigdzie nie ma, a on ma ostatnią partię, jeszcze tylko kilkanaście sztuk.
Mniejsza o smar, dziś wyprzedzili mnie dwaj młodzi ludzie na składakach; jeden na Banacha, rowerkiem na 16" kołach, drugi na ddr na wale wiślanym na 20". Nie jest łatwo to zaakceptować, niestety. Kalendarz jest nieubłagany.

Olej Pedros 120ml © yurek55

Tradycyjna fotka z mostu © yurek55

Estrada na Wiśle © yurek55

Estrada, plaża, Wisła, Stadion Narodowy d. X-Lecia © yurek55

Miejsce docelowe - serwis i sklep © yurek55
Mniejsza o smar, dziś wyprzedzili mnie dwaj młodzi ludzie na składakach; jeden na Banacha, rowerkiem na 16" kołach, drugi na ddr na wale wiślanym na 20". Nie jest łatwo to zaakceptować, niestety. Kalendarz jest nieubłagany.

Olej Pedros 120ml © yurek55

Tradycyjna fotka z mostu © yurek55

Estrada na Wiśle © yurek55

Estrada, plaża, Wisła, Stadion Narodowy d. X-Lecia © yurek55

Miejsce docelowe - serwis i sklep © yurek55
- DST 54.67km
- Czas 02:38
- VAVG 20.76km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 33.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 11 czerwca 2015
Kategoria 50-100
Falenica po raz trzeci... nie ostatni
Miałem na dziś kilka rzeczy "pozarowerowych" do zrobienia i w związku z tym dysponowałem ściśle wyliczonym czasem. Wyliczyłem, że akurat wystarczy na przejazd do Falenicy, po olej do łańcucha. Serwis otwierają o jedenastej, więc spokojnie zdążę wrócić i resztę spraw ogarnąć. Ponieważ to już trzeci mój kurs w tamtym kierunku w tym tygodniu, postanowiłem pojechać ulicami. W końcu jestem rowerzystą miejskim, a nie wiejskim. Jechałem jedną z głównych arterii komunikacyjnych stolicy, począwszy od Grójeckiej, a skończywszy na Płowieckiej i naprawdę szczerze współczuję kierowcom. To jest ich codzienna, warszawska Golgota i powinni po śmierci trafiać prosto do nieba. Czyściec mają na co dzień, na ziemi.
Do serwisu dojechałem o piętnaście minut za wcześnie, więc pojechałem kawałek dalej, zawróciłem, a tu nadal zamknięte. Dzwonię, a pan mówi, że będzie około czternastej! Gdyby nie to, że kupiłem to przez aledrogo i zaznaczyłem odbiór osobisty, to bym sobie odpuścił. Czwarty raz pod rząd jechać w tym samym kierunku, to już wariantów tras zaczyna brakować.
W powrotnej drodze skręciłem w ulicę nomen omen, Romantyczną i dojechałem po wertepach do samej Wisły. Kręciło się tam kilku panów bardzo niekompletnie ubranych, ewidentnie szukających męskiego towarzystwa. Chciałbym to odzobaczyć. Nie jedźcie tą drogą!
Dziś mapa z endomondo, bo navime trasę zarejestrowało, ale mapy nie chce wyświetlić pomimo, że ślad na telefonie jest. Dopiero jak wyeksportowałem ślad i pobrałem do endo, widać go na mapie. Dziwne.
Mapa i ślad trasy
Zdjęcia

Mural na Grochowskiej © yurek55

Dziki brzeg Wiślany © yurek55

Fotka z Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Fotka z kładki w Alejach Niepodległości © yurek55

Autor w obuwiu a'la Wąski © yurek55
Nie chodzi o Wąskiego z filmu "Killer", a o tego uczestnika maratonu Bałtyk Bieszczady Tour 1008km, który w takim obuwiu tę trasę pokonał. Było z tego trochę śmiechu (życzliwego oczywiście) i sandały zostały jego znakiem firmowym.
Do serwisu dojechałem o piętnaście minut za wcześnie, więc pojechałem kawałek dalej, zawróciłem, a tu nadal zamknięte. Dzwonię, a pan mówi, że będzie około czternastej! Gdyby nie to, że kupiłem to przez aledrogo i zaznaczyłem odbiór osobisty, to bym sobie odpuścił. Czwarty raz pod rząd jechać w tym samym kierunku, to już wariantów tras zaczyna brakować.
W powrotnej drodze skręciłem w ulicę nomen omen, Romantyczną i dojechałem po wertepach do samej Wisły. Kręciło się tam kilku panów bardzo niekompletnie ubranych, ewidentnie szukających męskiego towarzystwa. Chciałbym to odzobaczyć. Nie jedźcie tą drogą!
Dziś mapa z endomondo, bo navime trasę zarejestrowało, ale mapy nie chce wyświetlić pomimo, że ślad na telefonie jest. Dopiero jak wyeksportowałem ślad i pobrałem do endo, widać go na mapie. Dziwne.
Mapa i ślad trasy
Zdjęcia

Mural na Grochowskiej © yurek55

Dziki brzeg Wiślany © yurek55

Fotka z Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Fotka z kładki w Alejach Niepodległości © yurek55

Autor w obuwiu a'la Wąski © yurek55
Nie chodzi o Wąskiego z filmu "Killer", a o tego uczestnika maratonu Bałtyk Bieszczady Tour 1008km, który w takim obuwiu tę trasę pokonał. Było z tego trochę śmiechu (życzliwego oczywiście) i sandały zostały jego znakiem firmowym.
- DST 60.00km
- Teren 2.00km
- Czas 03:03
- VAVG 19.67km/h
- VMAX 30.10km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 czerwca 2015
Kategoria 50-100
Promem przez Wisłę
Postanowiłem dziś przejechać dawno nie jechaną trasą do Góry Kalwarii, ale po drugiej stronie Wisły i wyjechać niemal przy samym moście. Przy okazji w Falenicy miałem zamiar nabyć smar do łańcucha, u stałego sprzedawcy w serwisie na ulicy Michalinki. A wracać miałem nadwiślańską drogą przez Dębinę do Gassów.
Początek drogi przez miasto, z szybkim zjazdem ulicą Spacerową (42km/h) i po pół godzinie byłem na Moście Siekierkowskim.

Pylony Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Rower na Moście Siekierkowskim © yurek55
Dalej wzdłuż Wisły do ulicy Bysławskiej, którą wjeżdża się do Falenicy, potem kawałek główną ulicą Patriotów i po kolejnej półgodzinie byłem u celu. Niestety okazało się, że dziś, jak na złośc, warsztat będzie czynny dopiero od trzynastej. W tej sytuacji jedynym efektem pobytu w Falenicy jest poniższe zdjęcie. Pewno ten dom też niebawem spłonie, jak wiele podobnych reliktów drewnianej zabudowy na linii otwockiej.

Willa na ulicy Patriotów w Falenicy © yurek55
Po dojechaniu do Karczewia i sprawdzeniu godziny na zegarku stwierdziłem, że dzis nie zdążę przejechać zaplanowanej trasy i trzeba pomyśleć o powrocie. Najlepszym rozwiązaniem by nie powielać tej samej trasy, było przeprawienie się promem na drugi brzeg.

Widok na Wisłę z promu © yurek55

Prom kursuje non - stop © yurek55
Akurat dobijał do przystani, więc szybko wjechałem na pokład, razem ze mną zmieściły się jeszcze cztery samochody i po chwili byliśmy już w Gassach. Chwilę poobserwowałem ruch na przystani, zjadłem banana i pojechałem do Piaseczna, z małym przystankiem w Pałacu Potulickich w Oborach.

Brama wjazdowa © yurek55

Lokomobila parowa w Parku Pałacowym © yurek55

Aleja parkowa © yurek55

Pałac w Oborach - Dom Pracy Twórczej Związku Literatów © yurek55

Oficyna © yurek55

Stajnia za stawem © yurek55
W Piasecznie uzupełniłem zapasy wody i po kolejnej godzinie byłem w domu. Pogoda bardzo dobra do jazdy, nie za zimno, nie za gorąco, w sam raz. A trasę do Góry Kalwarii zrobię innym razem, jak będę miał więcej czasu; gdy się wyjeżdża o wpół do dwunastej to nie ma co myśleć o długich trasach.
jazdy
Początek drogi przez miasto, z szybkim zjazdem ulicą Spacerową (42km/h) i po pół godzinie byłem na Moście Siekierkowskim.

Pylony Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Rower na Moście Siekierkowskim © yurek55
Dalej wzdłuż Wisły do ulicy Bysławskiej, którą wjeżdża się do Falenicy, potem kawałek główną ulicą Patriotów i po kolejnej półgodzinie byłem u celu. Niestety okazało się, że dziś, jak na złośc, warsztat będzie czynny dopiero od trzynastej. W tej sytuacji jedynym efektem pobytu w Falenicy jest poniższe zdjęcie. Pewno ten dom też niebawem spłonie, jak wiele podobnych reliktów drewnianej zabudowy na linii otwockiej.

Willa na ulicy Patriotów w Falenicy © yurek55
Po dojechaniu do Karczewia i sprawdzeniu godziny na zegarku stwierdziłem, że dzis nie zdążę przejechać zaplanowanej trasy i trzeba pomyśleć o powrocie. Najlepszym rozwiązaniem by nie powielać tej samej trasy, było przeprawienie się promem na drugi brzeg.

Widok na Wisłę z promu © yurek55

Prom kursuje non - stop © yurek55
Akurat dobijał do przystani, więc szybko wjechałem na pokład, razem ze mną zmieściły się jeszcze cztery samochody i po chwili byliśmy już w Gassach. Chwilę poobserwowałem ruch na przystani, zjadłem banana i pojechałem do Piaseczna, z małym przystankiem w Pałacu Potulickich w Oborach.

Brama wjazdowa © yurek55

Lokomobila parowa w Parku Pałacowym © yurek55

Aleja parkowa © yurek55

Pałac w Oborach - Dom Pracy Twórczej Związku Literatów © yurek55

Oficyna © yurek55

Stajnia za stawem © yurek55
W Piasecznie uzupełniłem zapasy wody i po kolejnej godzinie byłem w domu. Pogoda bardzo dobra do jazdy, nie za zimno, nie za gorąco, w sam raz. A trasę do Góry Kalwarii zrobię innym razem, jak będę miał więcej czasu; gdy się wyjeżdża o wpół do dwunastej to nie ma co myśleć o długich trasach.
jazdy
- DST 75.68km
- Czas 03:45
- VAVG 20.18km/h
- VMAX 42.20km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 31 maja 2015
Kategoria 50-100
Na działce
Chciałem być wcześniej na działce więc pojechałem rowerem. Wiem, brzmi to paradoksalnie, ale nie bede rozwijał wątku. W porannym rześkim powietrzu i przy śladowym ruchu samochodowym, po niecałych trzech godzibnach pedałowania byłem na miejscu. Następne kilka godzin upłynęły mi na chodzeniu z kosiarką, bo trawa, w tym roku niekoszona, urosła powyżej kolan. Do tego doszło jeszcze trochę innych prac działkowych i niedziela się skończyła. Jak zwykle za szybko i jak zwykle nie zdążyłem zrobić wszystkiego co chciałem. Wracałem na szczęście samochodem.

Fontanna w Czosnowie © yurek55

Kolumna z koroną. Czosnów © yurek55

Most żelazny na Wiśle © yurek55

W 80 rocznicę bitwy nad Wkrą. Borkowo © yurek55

Na działce. Cieksyn © yurek55

Fontanna w Czosnowie © yurek55

Kolumna z koroną. Czosnów © yurek55

Most żelazny na Wiśle © yurek55

W 80 rocznicę bitwy nad Wkrą. Borkowo © yurek55

Na działce. Cieksyn © yurek55
- DST 62.16km
- Teren 1.00km
- Czas 02:53
- VAVG 21.56km/h
- VMAX 42.10km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 maja 2015
Kategoria 50-100
Do Rejentówki, Białobrzeg i Jabłonnej
Musiałem pogadać z bratem w pewnej sprawie, którą przez skypa nie da się omówić. To znaczy pewnie by się dało, ale uznałem, że to dobra okazja do spotkania i zrobienia kilkudziesięciu kilometrów,po podwarszawskich wioskach. Początek nie spełniał tych warunków, bo jechałem wylotówką na Białystok, ale już w Słupnie przejechałem na druga stronę jezdni i do Radzymina dojechałem równoległą drogą lokalną, a mały kawałek nawet poboczem pod prąd. Jak my już pobałakali ze sobą, a ja kawę wypił, pojechałęm w stronę Zalewu. Tym razem do Załubic nie dojechałem, tylko zastosowałem skrót przez wieś Borki. Pierwszy raz tamtędy pojechałem, zrobiłem to z ciekawości - i wystarczy. Nie dlatego, że droga niedobra, tylko dlatego, że trasa wychodzi krótsza. A po co ma być krótsza, jak może być dłuższa? Z tego też powodu nie wybrałem drogi przez Nieporęt, a przez Legionowo, bo jest dłuższa, choć te dziesięć kilometrów do wiaduktu kolejowego to spore wyzwanie. Ruch samochodowy duży, droga wąska, a potem w samym Legionowie, zakaz jazdy rowerem na całej długości, aż do Jabłonnej. Cóż było robić, trzeba było korzystać z ddr. Ale nie było tak źle, bo to w sumie nie jest długi fragment. Od Pałacu juz tradycyjnie, drogą po wale przeciwpowodziowym aż do Tarchomina, ale tym razem nie dojechałem do mostu, bo wykopki porobili i będą przedłużać drogę rowerową. Choć po prawdzie, to bardziej jest corso spacerowe i jadąc rowerem trzeba mocno uważać. Potem już tylko myk przez Wisłę i wzdłuż niej, aż do Mostu Gdańskiego. Ponieważ na Nowolipkach miałem do odebrania prezent na dzień dziecka, to sprawnie załatwiłem ten temat i po chwili byłem już w domu. Dopiero wtedy spojrzałem na zegarek i zobaczyłem, że mogłem jeszcze godzinę pokręcić i wtedy wpadła by setka kolejna. Ale po pierwsze, nie nastawiałem się, po drugie nie sprawdzałem czasu, po trzecie, nie dokręcam pod domem. Dobre i to.

Przerwane prace przy bulwarach © yurek55

Wisła i Stadion Narowdowy © yurek55

Krzyż w Borkach © yurek55

Droga...nie na Ostrołękę, na Legionowo © yurek55

100 lat mama!!! Dzień Matki w Legionowie © yurek55

Zespół parkowo - pałacowy w Jabłonnej © yurek55

Żoliborski brzeg Wisły © yurek55

Samojebka w ruchu © yurek55

Przerwane prace przy bulwarach © yurek55

Wisła i Stadion Narowdowy © yurek55

Krzyż w Borkach © yurek55

Droga...nie na Ostrołękę, na Legionowo © yurek55

100 lat mama!!! Dzień Matki w Legionowie © yurek55

Zespół parkowo - pałacowy w Jabłonnej © yurek55

Żoliborski brzeg Wisły © yurek55

Samojebka w ruchu © yurek55
- DST 86.70km
- Teren 8.00km
- Czas 04:15
- VAVG 20.40km/h
- VMAX 39.50km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























