Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 72050.55 km (w terenie 1408.00 km; 1.95%) |
| Czas w ruchu: | 3584:30 |
| Średnia prędkość: | 20.05 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 98160 m |
| Suma kalorii: | 1256240 kcal |
| Liczba aktywności: | 1068 |
| Średnio na aktywność: | 67.46 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Niedziela, 16 sierpnia 2015
Kategoria 50-100, nad morzem 3
Pierwsza nadmorska i 5 nowych gmin
Jestem w Wiciu - tak odmieniają miejscowi, albo w Wiciach - jak by nakazywała poprawność
gramatyczna. Miejscowość bowiem nazywa się Wicie i leży na granicy województw pomorskiego i zachodniopomorskiego.
Pierwszy poranek. Obudziłem się o tak nieprzyzwoicie wczesnej porze, że aż sam sie przed sobą zawstydziłem i postanowiłem jeszcze pospać. Jednak po kilkudziesięciu minutach dałem za wygraną, ubrałem sie po cichutku, na paluszkach opuściłem pokój. Navime przekłamuje o dwie godziny, więc była godzina szósta rano. Dookoła cisza i spokój, temperatura. przyjemne 16 stopni, można jechać. Na pierwszy ogień poszła trasa na południowy - wschód. Najdalszym celem do jakiego miałem dotrzeć, była gmina Kobylnica położona w ościennym województwie pomorskim. Niemal od startu zaczynają sie pagórki, pagóreczki, podjazdy i zjazdy. Nie jestem zbyt mocny w te klocki, ale wyboru nie ma. Nie jest zresztą tak najgorzej, pocieszam się, że wysiłek jazdy pod górę kończy się nagrodą w postaci odpoczynku na zjeździe. Navime w statystykach pokazuje, że 19,7km było pod górę, a łączna wysokośc podjazdów to 518 metrów - według mapy, a według wskazań GPS, aż 1200 metrów. Ale to raczej niemożliwe.
Pierwsza niespodzianka na trasie. Gdzie ja jestem?!

Stary Kraków © yurek55

Cel podróży © yurek55

Kapliczka w Dzierżęcinie, przysiółku z fatalnym dojazdem © yurek55
Wracałem skrótem i trafiłem do tej osady. Droga doń prowadząca, zrobiona z dziurawych płyt betonowych pamiętających Gomułkę, przechodziła potem w koszmarne kocie łby. A do tego wciąż pod górę i z góry.
Zaliczone gminy: Darłowo - wieś, Postomino, Sławno - wieś, Sławno - miasto, Kobylnica
Internet mam tu słaby, reszta zdjęć po powrocie
Pierwszy poranek. Obudziłem się o tak nieprzyzwoicie wczesnej porze, że aż sam sie przed sobą zawstydziłem i postanowiłem jeszcze pospać. Jednak po kilkudziesięciu minutach dałem za wygraną, ubrałem sie po cichutku, na paluszkach opuściłem pokój. Navime przekłamuje o dwie godziny, więc była godzina szósta rano. Dookoła cisza i spokój, temperatura. przyjemne 16 stopni, można jechać. Na pierwszy ogień poszła trasa na południowy - wschód. Najdalszym celem do jakiego miałem dotrzeć, była gmina Kobylnica położona w ościennym województwie pomorskim. Niemal od startu zaczynają sie pagórki, pagóreczki, podjazdy i zjazdy. Nie jestem zbyt mocny w te klocki, ale wyboru nie ma. Nie jest zresztą tak najgorzej, pocieszam się, że wysiłek jazdy pod górę kończy się nagrodą w postaci odpoczynku na zjeździe. Navime w statystykach pokazuje, że 19,7km było pod górę, a łączna wysokośc podjazdów to 518 metrów - według mapy, a według wskazań GPS, aż 1200 metrów. Ale to raczej niemożliwe.
Pierwsza niespodzianka na trasie. Gdzie ja jestem?!

Stary Kraków © yurek55

Cel podróży © yurek55

Kapliczka w Dzierżęcinie, przysiółku z fatalnym dojazdem © yurek55
Wracałem skrótem i trafiłem do tej osady. Droga doń prowadząca, zrobiona z dziurawych płyt betonowych pamiętających Gomułkę, przechodziła potem w koszmarne kocie łby. A do tego wciąż pod górę i z góry.
Zaliczone gminy: Darłowo - wieś, Postomino, Sławno - wieś, Sławno - miasto, Kobylnica
Internet mam tu słaby, reszta zdjęć po powrocie
- DST 73.56km
- Teren 5.00km
- Czas 03:29
- VAVG 21.12km/h
- VMAX 42.90km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 518m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
*Pozałatwiać trochę spraw.*
Rano załadowałem rower na bagażnik i pojechałem na Ursynów postawić córce samochód pod domem, żeby stał na miejscu jak wróci w sobotę z wakacyjnych wojaży. Dlatego ślad mojej trasy nie zatacza dziś zamkniętego kręgu. A ponieważ nie dawała mi spokoju moja całkiem łysa opona, postanowiłem pojechać do sklepu w Konstancinie, gdzie je kupowałem i dokupić taką samą. Na miejscu okazało się że nie mają i w tej sytuacji wybrałem taką, która przynajmniej miała tę samą szerokość. To AUTHOR by PANARACER R.olling Stone Cross. Założyłem ją na obręcz i pojechałem zobaczyć jak Wisła w Gassach wygląda i jak sie jedzie Wałem Zawadowskim. Dawno tamtędy nie jechałem.
A poza wszystkim, to patrząc na poniższe zdjęcia można uznać, że jest to letni wpis, pod znakiem wody dla ochłody.

Prom jak zawsze zapracowany © yurek55
Jak widać po banderze, powrót będzie pod wiatr.

Łacha coraz wieksza © yurek55

Słoneczniki chcą pić © yurek55

Z Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Baseny "Kory", tej od płaszczy © yurek55

Baseny "Łączności", obecna nazwa "Saski Brzeg" © yurek55

Plaża przy "Poniatoszczaku" © yurek55

Wyrazy współczucia dla młodej pary © yurek55

Miejsce ochłody © yurek55
Tu wziąłem szybki prysznic w ubraniu i pojechałem do domu.
Drugi wyjazd był już wieczorkiem, gdy temperatura spadła do "zaledwie" 27°C. Pojechałem do Decathlonu po dętki w promocji "dwie w cenie jednej". Rzeczywiście za 11.99 PLN można kupić dwie dętki, ale tylko 26" do "górali", albo 28x19-23, czyli wąskie do rowerów szosowych. Byłem w dwóch pobliskch i niestety do mojego roweru, dętek w promocji nie było w żadnym.
A poza wszystkim, to patrząc na poniższe zdjęcia można uznać, że jest to letni wpis, pod znakiem wody dla ochłody.

Prom jak zawsze zapracowany © yurek55
Jak widać po banderze, powrót będzie pod wiatr.

Łacha coraz wieksza © yurek55

Słoneczniki chcą pić © yurek55

Z Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Baseny "Kory", tej od płaszczy © yurek55

Baseny "Łączności", obecna nazwa "Saski Brzeg" © yurek55

Plaża przy "Poniatoszczaku" © yurek55

Wyrazy współczucia dla młodej pary © yurek55

Miejsce ochłody © yurek55
Tu wziąłem szybki prysznic w ubraniu i pojechałem do domu.
Drugi wyjazd był już wieczorkiem, gdy temperatura spadła do "zaledwie" 27°C. Pojechałem do Decathlonu po dętki w promocji "dwie w cenie jednej". Rzeczywiście za 11.99 PLN można kupić dwie dętki, ale tylko 26" do "górali", albo 28x19-23, czyli wąskie do rowerów szosowych. Byłem w dwóch pobliskch i niestety do mojego roweru, dętek w promocji nie było w żadnym.
- DST 61.85km
- Teren 3.00km
- Czas 03:18
- VAVG 18.74km/h
- VMAX 35.60km/h
- Temperatura 32.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
*Rekord pobity!*
Łańcuch wwymieniłem już piątego sierpnia, ale dopiero dziś mogłem sprawdzić jak działa. Nie tyle upał, co inne, ważniejsze sprawy, zadecydowały o mojej rowerowej absencji. Dziś jechało się całkiem nieźle, najgorszy był oczywiście odcinek północ - południe przez sam środek Warszawy, bo pod wiatr. A ten wiatr nie dawał ochłody. Na Placu Konstytucji skorzystałem deszczowni, mocząc chustę pod kask i koszulkę, ale zanim dojechałem do granic miasta, koszulka była sucha jak pieprz. Po powrocie usłyszałem opinię na temat stanu moich władz umysłowych i nie była ona zbyt pochlebna dla mnie. Takie życie.

Temperatura aktualna 42.9°C © yurek55

Pięć tablic © yurek55

Samolot z "małpki" © yurek55
Na spottera się nie nadaję z tym sprzętem.
Zapis trasy nie od początku, zapomniałem.

Temperatura aktualna 42.9°C © yurek55

Pięć tablic © yurek55

Samolot z "małpki" © yurek55
Na spottera się nie nadaję z tym sprzętem.
Zapis trasy nie od początku, zapomniałem.
- DST 89.26km
- Czas 04:09
- VAVG 21.51km/h
- VMAX 37.00km/h
- Temperatura 43.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 lipca 2015
Kategoria 50-100
Sprawdzanie licznika
Przywiozłem wczoraj samochodem na dachu rower z Ursynowa do małej naprawy, tylne koło było scentrowane i ocierało o klocek hamulcowy. Dzis pojechałem z nim do 2kółek na Alei Krakowskiej, a potem na jazdę próbną. Znowu znalazłem sie w rejonie nowych dróg i znowu jechałem na czuja, gdzie oczy prowadzą. W końcu z Michałowic dojechałem do Alej Jerozolimskich i do Ursusa gdzie odszukałem punkt z wodą oligoceńską, bo jakoś przed wyjazdem nie pomyślałem o napełnieniu bidonu. Powinna być jakaś apka na telefon z tymi wszystkimi studniami oligoceńskimi w Warszawie.

Studnia oligoceńska w Ursusie; Suchy Las róg Alei Bzów © yurek55
Kawałek dalej minąłem lądowisko helikopterów...

Osiedlowe lądowisko w Ursusie © yurek55
...i po niedługiej chwili już z widziałem charakterystyczną wieżę kościoła na Żbikowie

Wieża żbikowskiego kościoła © yurek55
Dalsza moja droga nadal prowadziła na zachód, bo chciałem dojechać do trasy zachodnich wiosek, by tam, na drodze z Pilaszkowa sprawdzić licznik w tym rowerze. No i stamtąd miała się wreszcie zacząć droga z wiatrem w plecy, na co już nie mogłem się doczekać. Ale każda mordęga ma swój koniec, tak i ja wreszcie dostałem premię za swój trud i na skrzydłach wiatru przyfrunąłem do domu.

Cmentarz wojenny w Pilaszkowie © yurek55

Studnia oligoceńska w Ursusie; Suchy Las róg Alei Bzów © yurek55
Kawałek dalej minąłem lądowisko helikopterów...

Osiedlowe lądowisko w Ursusie © yurek55
...i po niedługiej chwili już z widziałem charakterystyczną wieżę kościoła na Żbikowie

Wieża żbikowskiego kościoła © yurek55
Dalsza moja droga nadal prowadziła na zachód, bo chciałem dojechać do trasy zachodnich wiosek, by tam, na drodze z Pilaszkowa sprawdzić licznik w tym rowerze. No i stamtąd miała się wreszcie zacząć droga z wiatrem w plecy, na co już nie mogłem się doczekać. Ale każda mordęga ma swój koniec, tak i ja wreszcie dostałem premię za swój trud i na skrzydłach wiatru przyfrunąłem do domu.

Cmentarz wojenny w Pilaszkowie © yurek55
- DST 62.00km
- Czas 02:54
- VAVG 21.38km/h
- VMAX 39.00km/h
- Temperatura 19.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 29 lipca 2015
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Drogi w budowie
Od jakiegoś już czasu intrygowała mnie myśl, co też dzieje się w kwestii budowy, rozbudowy, przebudowy trasy katowickiej. Nie ma rzecz jasna nic atrakcyjnego w jeżdzie rowerem takimi drogami, ale chciałem po prostu zaspokoić swoją ciekawość. A że miałem do podlania kwiatki w Piasecznie, to uznałem, że to dobra okazja do sprawdzenia postępu prac. W Magdalence przy trasie do Krakowa powstaje rondo i mówiąc szczerze nie ogarniam tego drogowskazu na zdjęciu poniżej. Ponieważ jechałem do Nadarzyna, to nie wiem jak wyglądaja pozostałe kierunki z tego drogowskazu. Wystarczającym wyzwaniem, wymagającym uwagi i skupienia było pokonanie na rowerze tego ronda.

Rondo w Magdalence © yurek55
Skrzyżowanie z trasa katowicką też w swym obecnym, niedokończonym kształcie, nie jest przyjazne dla rowerzystów. ale przynajmniej jest dwupoziomowe. Na estakadzie jakiś facet mnie strąbił, ale dogoniłem go po kilkudziesięciu metrach, bo musiał stanąć na dole. Nie podjął ze mna rozmowy, ani okna nawet nie uchylił, gdy tłumaczyłem mu niestosowność takich zachowań. Może się zastanowi następnym razem zanim naciśnie klakson. Po wjechaniu na katowicką miałem poczatkowo bardzo dużo miejsca dla siebie, ale nie nie wszędzie tak było.

Miejscowość Wolica © yurek55

Zwężenie drogi na trasie katowickiej © yurek55
Tu raczej pasów zmieniać nie powinienem, pojechałem na Janki

Trasa S8 © yurek55
W końcu droga wyprowadziła mnie w to miejsce...

Aleja Krakowska przed Jankami © yurek55
...a ja postanowiłem zgłębić jednak temat, co się stało z drogą Nadarzyn - Janki. Pojechałem do Janek i skręciłem na trasę katowicką, a tam okazało się, że nie ma przejazdu. Poniewaz jechałem rowerem udało mi sie dojechać do miejsca gdzie skręciłem w lewo, tak jak prowadziła droga. Okazało się, że jest możliwy przejazd prosto, który oczywiście przeoczyłem. Tabliczka obok koparki zezwala na dojazd do posesji.

Rozwidlenie - dojazd do posesji © yurek55
Teraz juz mogłem zawrócić i jechać do domu. Droga przez Raszyn nie była zakorkowana, co nie zdarzało się do tej pory nigdy. Widocznie ruch samochodowy od strony Katowic przejął oddany fragment obwodnicy, a ten od strony Krakowa nie powoduje az takiej totalnej blokady.
Vmax z wiatrem na wiadukcie nad torami przy stacji Rakowiec. W dzisiejszej podróży wiatr był moim sprzymierzeńcem, co ma też odzwierciedlenie w średniej.

Rondo w Magdalence © yurek55
Skrzyżowanie z trasa katowicką też w swym obecnym, niedokończonym kształcie, nie jest przyjazne dla rowerzystów. ale przynajmniej jest dwupoziomowe. Na estakadzie jakiś facet mnie strąbił, ale dogoniłem go po kilkudziesięciu metrach, bo musiał stanąć na dole. Nie podjął ze mna rozmowy, ani okna nawet nie uchylił, gdy tłumaczyłem mu niestosowność takich zachowań. Może się zastanowi następnym razem zanim naciśnie klakson. Po wjechaniu na katowicką miałem poczatkowo bardzo dużo miejsca dla siebie, ale nie nie wszędzie tak było.

Miejscowość Wolica © yurek55

Zwężenie drogi na trasie katowickiej © yurek55
Tu raczej pasów zmieniać nie powinienem, pojechałem na Janki

Trasa S8 © yurek55
W końcu droga wyprowadziła mnie w to miejsce...

Aleja Krakowska przed Jankami © yurek55
...a ja postanowiłem zgłębić jednak temat, co się stało z drogą Nadarzyn - Janki. Pojechałem do Janek i skręciłem na trasę katowicką, a tam okazało się, że nie ma przejazdu. Poniewaz jechałem rowerem udało mi sie dojechać do miejsca gdzie skręciłem w lewo, tak jak prowadziła droga. Okazało się, że jest możliwy przejazd prosto, który oczywiście przeoczyłem. Tabliczka obok koparki zezwala na dojazd do posesji.

Rozwidlenie - dojazd do posesji © yurek55
Teraz juz mogłem zawrócić i jechać do domu. Droga przez Raszyn nie była zakorkowana, co nie zdarzało się do tej pory nigdy. Widocznie ruch samochodowy od strony Katowic przejął oddany fragment obwodnicy, a ten od strony Krakowa nie powoduje az takiej totalnej blokady.
Vmax z wiatrem na wiadukcie nad torami przy stacji Rakowiec. W dzisiejszej podróży wiatr był moim sprzymierzeńcem, co ma też odzwierciedlenie w średniej.
- DST 56.11km
- Czas 02:33
- VAVG 22.00km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 lipca 2015
Kategoria 50-100
Trochę słońce, trochę deszcz
Pretekstem do dzisiejszego wyjazdu było umówienie centrowania koła w sklepie 2kółka (nie mojego), a potem jazda na Bródno do sklepu. Przy okazji postanowiłem też zajrzeć na cmentarz, bo dawno nie byłem. W drodze złapał mnie krótkotrwały, acz rzęsisty deszcz z pogodnego nieba, który spokojnie przeczekałem pod drzewem. Niestety jadąc Agrykolą w dół rozwinąłem taką prędkość, że woda z pod kół przemoczyła mnie jak podczas największej ulewy. Dobrze, że ciepło dziś było.
Wieczorem pojechałem kupić uszczelkę do Dastoramy, ale zamiast jednej, musiałem kupić cały zestaw naprawczy, chyba z 8 różnych sztuk. Przy okazji złapał mnie drugi deszcz...

Stadion PGE Narodowy © yurek55

Most Gdański z kręconych schodów © yurek55
Druga połowa tęczy nie zmieściła mi się w kadrze. A szkoda, sięgała aż do ziemi.

Wieczorna pół-tęcza © yurek55
Wieczorem pojechałem kupić uszczelkę do Dastoramy, ale zamiast jednej, musiałem kupić cały zestaw naprawczy, chyba z 8 różnych sztuk. Przy okazji złapał mnie drugi deszcz...

Stadion PGE Narodowy © yurek55

Most Gdański z kręconych schodów © yurek55
Druga połowa tęczy nie zmieściła mi się w kadrze. A szkoda, sięgała aż do ziemi.

Wieczorna pół-tęcza © yurek55
- DST 51.54km
- Czas 02:48
- VAVG 18.41km/h
- VMAX 44.20km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 lipca 2015
Kategoria 50-100
Śladem złotego błysku.
Jechałem parę tygodni temu samochodem na działkę i przed Pomiechówkiem coś mi z prawej błysnęło w słońcu. Ledwo zdążyłem odkręcić głowę i dostrzec w ostatniej chwili jakiś budynek o złotym dachu i kopule charakterystycznej dla cerkwi. Nie pierwszy raz tamtędy jechałem, ale nigdy czegoś takiego nie widziałem. Pomyślałem sobie, że warto kiedyś pojechać rowerem i sprawdzić co to jest. Dziś więc pojechałem w tamtym kierunku z myślą, by przy okazji odwiedzić nasz dawny zakładowy Ośrodek Wczasowy w Pomiechówku. Zacząłem jazdę z Tarchomina - Nowodworów, bo tam najlepszemu z mechaników odstawiłem córki samochód, na wymianę klocków, oleju, filtrów i ogólny przegląd. Następnie z bagażnika wyjąłem rower i po niezadługim czasie i pokonaniu trzech niewielkich hopek na drodze 630, dojechałem do Nowego Dworu. Tym razem skręciłem do miasta, stąd brak fotki cygańskiej rezydencji przy miejskiej obwodnicy. W mieście trochę się pogubiłem, bo przez prace drogowe i objazdy zupełnie straciłem orientację, aż w końcu zapytałem kogoś i wreszcie dojechałem do mostu na Narwi. Przed Pomiechówkiem przypomniałem sobie, że chyba minąłem obiekt poszukiwań, ale zawracać mi się już nie chciało i dojechałem do naszego ośrodka nad Wkrą. Niewielki budynek wczasowy jest zasłonięty płachtą, część terenu zadbana, równo przystrzyżona trawka, reszta zarośnięta drzewami i chaszczami. Widać, że nowa właścicielka, pani Anna Korcz (tak, tak, aktorka), coś tam próbuje zrobić. Jest ładna plaża, są leżaki, kajaki, wiata z piwem i szybkim jedzeniem, leżaki. Powstał pawilon imprezowy i pawilon hotelowy, więc przyjęcia, szkolenia i integracje można tam śmiało organizować.
Ponieważ straciłem za wiele czasu, realizację pozostałej części planu przełożyłem na inny termin i postanowiłem wracać do domu. Tym razem udało mi się nie przeoczyć złotego budynku. Ku swemu wielkiemu zaskoczeniu dowiedziałem się, że to faktycznie cerkiew parafialna, Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego Św. Aleksandry w Stanisławowie. Dach jej zaczęli złocić dopiero w zeszłym roku, dlatego przedtem nie rzuciła mi się nigdy w oczy.
Reszta podróży to ciśnięcie pod wiatr do domu, z krótką przerwą w Czosnowie przy fontannie, na zmoczenie chustki i zjedzenie batona z ziarnami na ławeczce. Czasu znowu nie miałem zbyt wiele, tym bardziej, że chciałem odebrać coś ze sklepu przy Wilanowskiej, a to opóźniało mój powrót o dobre pół godziny. Ale wszystko się udało i dobrze skończyło, zdążyłem na czas.
Zdjęcia:

Coś błyszczy z dala © yurek55

Cerkiew parafialna w Stanisławowie © yurek55

Cerkiew św. Aleksandry © yurek55

Widok od tyłu © yurek55

Pawilon imprezowy d. stołówka wczasowa © yurek55

Budynek wczasowy od tyłu © yurek55

Rzeczna wyspa. Wkra © yurek55

Wkra w Pomiechówku © yurek55

Wisła w Modlinie © yurek55
Ponieważ straciłem za wiele czasu, realizację pozostałej części planu przełożyłem na inny termin i postanowiłem wracać do domu. Tym razem udało mi się nie przeoczyć złotego budynku. Ku swemu wielkiemu zaskoczeniu dowiedziałem się, że to faktycznie cerkiew parafialna, Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego Św. Aleksandry w Stanisławowie. Dach jej zaczęli złocić dopiero w zeszłym roku, dlatego przedtem nie rzuciła mi się nigdy w oczy.
Reszta podróży to ciśnięcie pod wiatr do domu, z krótką przerwą w Czosnowie przy fontannie, na zmoczenie chustki i zjedzenie batona z ziarnami na ławeczce. Czasu znowu nie miałem zbyt wiele, tym bardziej, że chciałem odebrać coś ze sklepu przy Wilanowskiej, a to opóźniało mój powrót o dobre pół godziny. Ale wszystko się udało i dobrze skończyło, zdążyłem na czas.
Zdjęcia:

Coś błyszczy z dala © yurek55

Cerkiew parafialna w Stanisławowie © yurek55

Cerkiew św. Aleksandry © yurek55

Widok od tyłu © yurek55

Pawilon imprezowy d. stołówka wczasowa © yurek55

Budynek wczasowy od tyłu © yurek55

Rzeczna wyspa. Wkra © yurek55

Wkra w Pomiechówku © yurek55

Wisła w Modlinie © yurek55
- DST 93.00km
- Czas 04:48
- VAVG 19.38km/h
- VMAX 35.40km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 16 lipca 2015
Kategoria 50-100
Gassy i słomczyński cmentarz
Wczoraj przejeżdżałem koło przystani w Gassach i po raz pierwszy, nawet na chwilę się nie zatrzymalem. Dzis postanowiłem naprawić to niedopatrzenie i przy okazji odwiedzić wreszcie cmentarz w Słomczynie. Wybrałem trasę identyczną jak wczoraj, bo chciałem upewnić się co do odległości do przystani i sprawdzić nawigację głosową w Locusie. Okazało się, że jadąc Sobieskiego do Wilanowa i skręcając przed światłami w Powsinie w Przyczółkową i dalej przez Okrzeszyn i Obórki, mam z domu 26,5km czyli sporo bliżej niż wałem wiślanym i Wałem Zawadowskim. Dziś ten dystans zajął mi 1h i 6 min. Natomiast co do nawigacji, to jeszcze nie udało mi sie jej rozkminić - nadal nie chce ze mną gadać.
W drodze do Gassów zatrzymałem sie na chwilkę zapytać o ciekawą i nieznaną mi zupelnie roślinność uprawną. Już wczoraj wpadła mi w oko, ale musiałem cisnąć, bo miałem daleko, dziś luźny przejazd, to sobie pogadałem z pracującym w polu właścicielem. Co ciekawe, jego sąsiadka z za płotu widząc naszą rozmowę, też wyszła i go pytała o tę roślinę. Mówiła, że często ją pytają rowerzyści, a ona nie wie co odpowiedzieć.

Facelia błękitna © yurek55

Facelia - pszczeli raj © yurek55
W Gassach tym razem zjechałem do przystani i zrobiłem krótki postój. Zapytałem też pana z promu, o celowość wożenia tej białej motorówki przycumowanej do burty. Tak jak przypuszczałem, to kwestia przepisów. W przypadku awarii promu, motorówką dopływa się do brzegu.

Jeszcze raz prom w Gassach © yurek55
Kolejny etap podróży, czyli cmentarz w Słomczynie znalazłem dopiero za drugim razem. Najpierw dość męczącym podjazdem do kościoła, (sądząc, że cmentarz musi być gdzieś koło niego), a potem znów na dół, bo okazało się, że trzeba przed podjazdem skręcić w prawo, w drogę oznaczoną jako "ślepa". Byłem jednak mocno nastawiony, by wreszcie zobaczyć miejsce wiecznego spoczynku właścicieli dóbr oborskich i Pałacu w Oborach. Kaplica jest na wprost bramy, dominuje nieco nad cmentarzem, ustawiono ją na sztucznym wzniesieniu, usypanym z ziemi wydobytej poniżej. Uzyskano w ten sposób wspaniały efekt, nawet po swej śmierci rodzina Potulickich, jako dziedzice tutejszych ziem, spoglądają na mieszkańców swych dawnych dóbr.

Kaplica Hrabiów Potulickich i Mielżyńskich © yurek55
Tablica po lewej: Kasper Hr. Grzymała Potulicki Dziedzic Obór
Tablica po prawej: Teresa z Hr. Mielżyńskich Hr. Grzymała Potulicka

Groby Hrabiów Drzymała Potulickich i Hrabiów Mielżyńskich © yurek55
Inne stare nagrobki są interesujące z uwagi na inskrypcje nagrobne. Np. ten będący w renowacji krzyż nagrobny Bakońskich i Pomianowskich, ma fragment wiersza Słowackiego:
"Polsko ty moja! Gdy już nieprzytomni Będziemy - wspomnij Ty on nas! O! Wspomnij! Wszak myśmy z Twego zrobili nazwiska Pacierz, co płacze, tym razemi piorun, co błyska!"

Grób Pomianowskich i Bakońskich. Słomczyn © yurek55
Albo ta na grobie Zygmunta Bełkowskiego z 1922 r.: "Śpij kochany w zimnym grobie Może się Polska przyśni Tobie!"

Grób Zygmunta Bełkowskiego. Słomczyn © yurek55

Nagrobek z kamieni. Słomczyn © yurek55
Ten krzyż prafianie postawili "na podziękowanie Panu Bogu za ukończenie ogrodzenia cmentarza"

Krzyż dziękczynny z 1913 roku © yurek55
Z cmentarza znowu pod górę i po chwili byłem już na drodze do Warszawy. Postanowiłem jednak odwiedzić córkę w Piasecznie i do domu dotrzeć drogami przez południowe wioski. A tu niemal pod domem niespodzianka! Na ulicy Dickensa wymalowali pasy dla rowerzystów.

Pasy dla rowerzystów ulica Dickensa na Ochocie © yurek55
I to tyle na dziś.

Facelia błękitna © yurek55

Facelia - pszczeli raj © yurek55
W Gassach tym razem zjechałem do przystani i zrobiłem krótki postój. Zapytałem też pana z promu, o celowość wożenia tej białej motorówki przycumowanej do burty. Tak jak przypuszczałem, to kwestia przepisów. W przypadku awarii promu, motorówką dopływa się do brzegu.

Jeszcze raz prom w Gassach © yurek55
Kolejny etap podróży, czyli cmentarz w Słomczynie znalazłem dopiero za drugim razem. Najpierw dość męczącym podjazdem do kościoła, (sądząc, że cmentarz musi być gdzieś koło niego), a potem znów na dół, bo okazało się, że trzeba przed podjazdem skręcić w prawo, w drogę oznaczoną jako "ślepa". Byłem jednak mocno nastawiony, by wreszcie zobaczyć miejsce wiecznego spoczynku właścicieli dóbr oborskich i Pałacu w Oborach. Kaplica jest na wprost bramy, dominuje nieco nad cmentarzem, ustawiono ją na sztucznym wzniesieniu, usypanym z ziemi wydobytej poniżej. Uzyskano w ten sposób wspaniały efekt, nawet po swej śmierci rodzina Potulickich, jako dziedzice tutejszych ziem, spoglądają na mieszkańców swych dawnych dóbr.

Kaplica Hrabiów Potulickich i Mielżyńskich © yurek55
Tablica po lewej: Kasper Hr. Grzymała Potulicki Dziedzic Obór
Tablica po prawej: Teresa z Hr. Mielżyńskich Hr. Grzymała Potulicka

Groby Hrabiów Drzymała Potulickich i Hrabiów Mielżyńskich © yurek55
Inne stare nagrobki są interesujące z uwagi na inskrypcje nagrobne. Np. ten będący w renowacji krzyż nagrobny Bakońskich i Pomianowskich, ma fragment wiersza Słowackiego:
"Polsko ty moja! Gdy już nieprzytomni Będziemy - wspomnij Ty on nas! O! Wspomnij! Wszak myśmy z Twego zrobili nazwiska Pacierz, co płacze, tym razemi piorun, co błyska!"

Grób Pomianowskich i Bakońskich. Słomczyn © yurek55
Albo ta na grobie Zygmunta Bełkowskiego z 1922 r.: "Śpij kochany w zimnym grobie Może się Polska przyśni Tobie!"

Grób Zygmunta Bełkowskiego. Słomczyn © yurek55

Nagrobek z kamieni. Słomczyn © yurek55
Ten krzyż prafianie postawili "na podziękowanie Panu Bogu za ukończenie ogrodzenia cmentarza"

Krzyż dziękczynny z 1913 roku © yurek55
Z cmentarza znowu pod górę i po chwili byłem już na drodze do Warszawy. Postanowiłem jednak odwiedzić córkę w Piasecznie i do domu dotrzeć drogami przez południowe wioski. A tu niemal pod domem niespodzianka! Na ulicy Dickensa wymalowali pasy dla rowerzystów.

Pasy dla rowerzystów ulica Dickensa na Ochocie © yurek55
I to tyle na dziś.
- DST 67.00km
- Czas 03:00
- VAVG 22.33km/h
- VMAX 39.80km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 lipca 2015
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Poranny rozruch
Obudziłem się nieprzyzwoicie wcześnie jak na niedzielę więc postanowiłem wykorzystać czas przed śniadaniem i spróbować wsiąść na rower. Szybko okazało się, że wczorajszy, rekordowy dystans nie zrobił większego wrażenia na tych częściach ciała, które najbardziej ucierpiały. Mogłem spokojnie usiedzieć na siodełku, przeguby rąk też nie bolały i dzisiejsza trasa, planowana poczatkowo jako lekki rozruch, zamieniła sie w całkiem solidny dystans. Pod koniec siedzenie dawało już znak o sobie ale w sumie można było wytrzymać. Nie potrafię jednak sobie wyobrazić, jak można jechać kilkadziesiąt godzin bez przerwy, ja takich ambicji na szczęście nie mam.

Pałac Goldstandów w Zaborowie © yurek55

Ogródek przydomowy © yurek55

Pięknie pomyślane kwietniki © yurek55

Kwietniki ogrodowe © yurek55

Pałac Goldstandów w Zaborowie © yurek55

Ogródek przydomowy © yurek55

Pięknie pomyślane kwietniki © yurek55

Kwietniki ogrodowe © yurek55
- DST 65.00km
- Czas 03:00
- VAVG 21.67km/h
- VMAX 30.50km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 lipca 2015
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Wioski zachodnie
Rano pojechałem na zachód trasą Szeligi, Macierzysz, aż do Zaborowa i wróciłem przez Mariew i Truskaw. Nie tak rano jak pokazuje navime, trzeba dodać jedną godzinę.:) Zdjęcia wrzucę jak wrócę z dziłaki.
- DST 61.29km
- Teren 5.00km
- Czas 02:55
- VAVG 21.01km/h
- VMAX 35.20km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























